Biuletyn Miejski

Biuletyn Miejski

Nadajemy nową metrykę

Z Jerzym Borwińskim, nie tylko o jednym z najstarszych kościołów drewnianych w Polsce, rozmawia Andrzej Sikorski.

Gotyckie polichromie na ścianie północnej prezbiterium kościoła w Domachowie
Gotyckie polichromie na ścianie północnej prezbiterium kościoła w Domachowie

"W dotychczasowej literaturze poświęconej drewnianym kościołom Wielkopolski kościół w Domachowie zawsze był wyróżniany z uwagi na swoje rozwiązanie konstrukcyjne, pierwotną formę głównej bryły, zdwojoną konstrukcję ścian prezbiterium i pierwotnej nawy. Teraz możemy już zacząć pisać nową historię..." - napisała Jolanta Goszczyńska, wielkopolski wojewódzki konserwator zabytków. Może zabrzmi to buńczucznie - Pan to sprawił.

Kościół św. Michała Archanioła w Domachowie, o którym ostatnio dużo się mówi, zawsze określano jako jedną z najcenniejszych drewnianych świątyń w Wielkopolsce. Był obiektem zainteresowania starszego pokolenia badaczy architektury m.in. Mateusza Pawlaczyka i Ryszarda Brykowskiego, którzy datowali jego budowę na rok 1568. Jednak dotychczas nie zwracano uwagi na dwie charakterystyczne cechy nawet bez posiłkowania się badaniami laboratoryjnymi. Po pierwsze jest to największa strzelistość konstrukcji dachowej wśród kościołów drewnianych na naszym terenie, poza tym do budowy ścian oraz więźby dachowej użyto drewna dębowego. Dla porównania trzeba zaznaczyć, że spośród 110 konstrukcji dachowych przeze mnie zbadanych tylko w Domachowie są one dębowe (pozostałe są z drewna sosnowego). To konstrukcje storczykowe w pełnej, rozwiniętej i niezredukowanej formie. Zachowane tego typu więźby, pochodzące z XIV wieku, znaliśmy już wcześniej, np. w Toruniu nad prezbiterium kościoła św. Jakuba. W analizach porównawczych należy też brać pod uwagę ściany, które wykonano w konstrukcji zrębowej. Polega ona na łączeniu poziomych belek ze sobą tyblami, a w narożnikach (węgłach) na obłap. Dodać należy, że nawa i prezbiterium tej budowli w XVII wieku uzyskały zdwojenie konstrukcji za pomocą drewnianego szkieletu wewnątrz. Taką konstrukcję nazywamy słupowo-ryglową.

Jak doszło do tego rewolucyjnego odkrycia?

Wiadomo, że najlepsze wyniki daje praca zespołowa W ubiegłym roku prowadzono w kościele prace konserwatorskie XVIII-wiecznych polichromii. Ksiądz proboszcz Paweł Minta, miłośnik sztuki i historii, z konserwatorami odjęli jedną z desek, na których były malowidła, i ukazały się dużo ciekawsze polichromie ukryte pod szalunkiem. W wyniku tego wspólnie z Jolantą Goszczyńską, wojewódzkim konserwatorem zabytków, podjęto decyzję o odsłonięciu pierwotnych ścian w całości. Malowidła, które się ukazały, spowodowały rozdźwięk między dotychczasowym datowaniem kościoła a ich znacznie wcześniejszą stylistyką. Pani konserwator podjęła decyzję o przeprowadzeniu rozpoznania architektonicznego z wykorzystaniem specjalistycznej metody badawczej - dendrochronologii. Zadanie to powierzono mi z uwagi na doświadczenie w tego typu pracach. W ustaleniu chronologii poszczególnych elementów bardzo pomocna jest analiza znakowania ciesielskiego, tzw. traseologia. Okazało się, że więźby nad prezbiterium i nawą tworzą spójną całość wykonaną przez ten sam warsztat ciesielski. Pobrane latem tego roku próbki w postaci wywiertów zostały przekazane do Laboratorium Datowań Bezwzględnych, gdzie znakomity znawca tej metody, prof. Marka Krąpca, wykonał analizę. Część próbek została pobrana tak, aby uzyskać przyrosty podkorowe. Próbki takie pozwalają określić rok, w którym drzewo zostało ścięte. Żmudne prace badawcze zaowocowały wielkim sukcesem. W ich wyniku stwierdzono z całą pewnością, że drzewa na budowę kościoła ścięto w latach 1368 i 1369. Posłużyły one jako materiał zarówno na budowę ścian, jak i obu konstrukcji dachowych świątyni. Analizując ślady rozszczepiania się drewna w trakcie jego sezonowania, stwierdzono, że występują one również na znakach ciesielskich. Daje nam to pewność, że budowla powstała z niesezonowanego materiału. Stąd dalej wnioskujemy, że kościół pobudowano w 1369 roku.

Od dawna "skacze" Pan po dachach i sprowadza na ziemię datowanie niektórych obiektów murowanych.

Moja zawodowa przygoda z murami, nawami i belkami zaczęła się już na studiach. Najlepiej wspominam z tego czasu badania szkieletowych domów podcieniowych na Żuławach Wiślanych, które prowadziliśmy wspólnie z kolegami z Oldenburga. Byli doskonale wyposażeni w elektroniczny sprzęt pomiarowy, my zaś tylko w miary i poziomice. Wyprzedzali nas w postępie prac do czasu, gdy zdarzyła się awaria. W efekcie zwyciężyliśmy w tych nieformalnych zawodach. Dlatego do dziś twierdzę, że zanim zaczniemy używać nowoczesnych urządzeń w naszym zawodzie, powinniśmy opanować również metody tradycyjne. Jeśli chodzi o ustalenie innego popartego naukami ścisłymi datowania, lubię używać zwrotu, że "nadajemy nową metrykę". Ostatnie sukcesy z końca ubiegłego roku to drewniany kościół św. Andrzeja w Nowej Wsi Królewskiej. Dotychczas datowany był na około 1580 rok. Obecnie posiada on nową metrykę: 1515-1516. Szczególnie skomplikowane było badanie gotyckiego kościoła św. Wawrzyńca w Pniewach, gdzie więźba dachowa pochodzi dopiero z 1749 roku. W tym przypadku udało się czas powstania świątyni ustalić za pomocą datowania radiowęglowego odrobiny węgla drzewnego znalezionego z dużym trudem w spoinie wapiennej. Dotychczas twierdzono, że budowla powstała w II połowie XV lub na początku XVI wieku. Obecnie wiemy, że powstała znacznie wcześniej - około 1410 roku.

Kto "zaraził" Pana bakcylem odkrywcy?

Odkrywanie jest moją pasją od dzieciństwa, ale ukierunkowanie tej cechy na architekturę jest zasługą prof. Jana Tajchmana z jego niezliczonymi zagadkami z geometrii i wyobraźni przestrzennej. Ziarno padło na podatny grunt.

Najbliższe "skoki" na obiekty, marzenia...

Chciałbym podkreślić wielką rolę, jaką w postępie badawczym spełnia obecnie Wiesław Biegański, powiatowy konserwator zabytków. Wspólnie z nim realizujemy kompleksowe badania historycznych więźb. W ramach tego rozpoczynamy właśnie badania kościoła w Długiej Goślinie, który zgodnie z aktualnym stanem badań jest wzniesiony około 1600 roku. Ale w ostatnich latach takie dane często się zmieniają i są doprecyzowane bezwzględnym datowaniem.

Wyzwania, bo przecież stale podwyższa Pan sobie poprzeczkę...

Podjąłem decyzję o poszerzeniu spektrum materiałowego próbek. Będą to obiekty z materiałów ceramicznych do badań luminescencyjnych. Będziemy je wykonywać do badań najcenniejszych elementów. Pierwszym zabytkiem poddanym tej metodzie przez nasz zespół będzie późnoromański kościół w Tulcach.

  • Jerzy Borwiński konserwator-zabytkoznawca, specjalista ds. badań architektonicznych, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.