Biuletyn Miejski

Aktualności

SESJA: Nowe plany przestrzenne i ulice

Ostatnia Sesja Rady Miasta przed wakacyjną przerwą upłynęła głównie pod znakiem dyskusji planistycznych. Najdłuższa z nich dotyczyła terenów na Morasku. Radni zdecydowali również o nowych nazwach ulic, zmienianych m.in. w ramach tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej.

.
Sesja Rady Miasta, fot. Biuro Prasowe UM

Jako pierwszy Rada przyjęła plan zagospodarowania przestrzennego dla obszaru Moraska. Pozostałe przyjęte przez radnych uchwały planistyczne to częściowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla Osiedla Czecha i plan dla rejonu ulic Zbyłowita i Leszka w Poznaniu. We wtorek zdecydowano też o kilkunastu nowych nazwach dla ulic i skwerów.

Budowa domów czy ochrona przyrody?

Największą dyskusję wzbudził projekt planu zagospodarowania przestrzennego dla Moraska - Radojewa - Umultowa w części Jezioro Umultowskie. Ostatecznie przyjęta uchwała zakłada częściowe pozwolenie, a częściowe ograniczenie możliwości zabudowy mieszkaniowej na tym terenie. Przykładowo, mecenas zajmujący się sprawą właścicieli sześciu spośród istniejących tam działek apelował o niewyłączanie ich spod zabudowy argumentując, że akurat na ich terenie nie ma ani drzew, ani cennych biologicznie roślin, ani ważnych cieków wodnych. Zdania na temat kształtu terenu Moraska były jednak mocno podzielone.

Zdaniem radnej Ewy Jemielity, zabranianie budowy mieszkań na dotąd rolniczych terenach spowoduje tylko exodus mieszkańców do gmin ościennych, gdzie nie ma problemu z uzyskaniem pozwolenia na budowę domu.

- Znów mamy do czynienia z dewastacją terenów zielonych przez Miejską Pracownię Urbanistyczną. Nie do pomyślenia jest, żeby w klinach zieleni prowadzić taką działalność i niszczyć nasze wspólne dobro. Nikt nie zastanawia się, czym mieszkańcy tych terenów mają w przyszłości oddychać, a grupa beneficjentów liczy jedynie na swój własny zysk - uważa radny Janusz Kapuściński. Wiesław Rygielski, mieszkaniec Moraska i działacz społeczny. Projekt planu nazwał "zgniłym kompromisem" i "cwaniactwem". - Jedne z najpiękniejszych terenów zielonych w Poznaniu, północne kliny zieleni, są od jakiegoś czasu wyżynane - apelował.

Ulice od nowa

Po wtorkowej sesji miastu przybyła m.in. ulica Berberysowa i Siedliskowa w rejonie Szczepankowa, a al. Republik na Winogradach zmieniła nazwę na al. 15 Pułku Ułanów Poznańskich. Na Starołęce, mimo protestów części mieszkańców zniknęła ul. Wincentego Pstrowskiego. W jej miejsce przedłużona została nazwa istniejącej już w tym rejonie ulicy Romana Maya.

Nowy zasięg zyskał też park Stanisława Moniuszki, którego nazwa funkcjonuje w mieście już od 1921 roku. Od teraz będzie poszerzony dodatkowo o skwer, który powstał nieopodal. Nowe nazwy dla innych miejskich skwerów to: Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (dla skweru na Wildzie), Niezależnego Zrzeszenia Studentów (skwer w pobliżu wspomnianego parku Moniuszki) oraz Policji Państwowej II RP (skwer na terenie Łazarza).

Radni odrzucili za to nazwę Lotników 302. Dywizjonu Poznańskiego dla nowego ronda na Świerczewie. Nazwy nie zmieniła też obecna ulica Marcina Chwiałkowskiego. Według projektu część tej ulicy miała nosić nazwę malarza Jana Spychalskiego, a odcinek od schodów w kierunku pływalni sportowej nazwę Chwiałka - dla utrwalenia okolicznościowej nazwy, jaką od lat posługują się sami Poznaniacy. Niektórzy mieszkańcy nie zgadzali się jednak na zmiany argumentując, że Marcin Chwiałkowski nie jest negatywną postacią historyczną podlegającą ustawie dekomunizacyjnej. Po dłuższej dyskusji radni zdecydowali się odroczyć głosowanie nad tą kwestią do czasu uzyskania opinii IPN. Zrezygnowali za to z ul. Juliana Leńskiego na Winogradach na rzecz ulicy Anny German, jednej z najwybitniejszych polskich piosenkarek i kompozytorek drugiej połowy XX wieku. (as)

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.