Biuletyn Miejski

Biuletyn Miejski

Akcja z biało-czerwoną

Harcerze z Szarych Szeregów nie pogodzili się z okupacyjną rzeczywistością Poznania. W tamtym czasie liczył się każdy znak, że Polacy się nie poddają.

W dzisiejszym Collegium Maius UAM, w czasie drugiej wojny mieściło się Prezydium Policji niemieckiej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
W dzisiejszym Collegium Maius UAM, w czasie drugiej wojny mieściło się Prezydium Policji niemieckiej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Drugiego marca 1940 roku do gmachu Prezydium Policji przy An der Paulikirche 10 (dziś Fredry) - dzisiejszego Collegium Maius UAM - weszli chyłkiem bocznym wejściem dwaj młodzi Polacy. Zygmunt Ciesielski "Cielaj" i Bernard Intek "Bena" działali szybko i zdecydowanie. Przemykając bocznymi korytarzami, dotarli na najwyższe piętro ponurego gmachu. "Cielaj" - wysportowany pracownik firmy instalującej piorunochrony na urzędowych budynkach - wiedział, co i jak. Przecież w końcu lutego jego firma ukończyła prace na kopule Prezydium Policji.

Od ulicy ubezpieczał ich "Pluta" - harcmistrz Adam Pluciński. Tymczasem dwaj młodzi konspiratorzy za pomocą specjalnie nabytej kłódki zamknęli żelazne drzwi oddzielające ostatnią kondygnację od strychu. "Bena" stał przy drzwiach, nasłuchując, czy wszystko gra. A "Cielaj" przystąpił do dzieła: w szybko zapadających ciemnościach wdrapał się raz jeszcze na kopułę i wciągnął na zainstalowany tam maszt biało-czerwoną flagę!

Gdyby ktokolwiek zadarł wtedy głowę, dostrzegłby dzieło Ciesielskiego i samego autora - dekonspiracji na szczęście udało się uniknąć. W drodze powrotnej Intek i Ciesielski zamknęli wejście na dach na kupioną kłódkę i pospiesznie opuścili budynek Prezydium Policji.

Dopiero na ulicy, z dala od gmachu, odwrócili się i nasycili oczy swoim sukcesem. Nad urzędem okupanta powiewała teraz polska flaga! Wzruszenie musiało odebrać im mowę.

Ponagleni przez Plucińskiego zbiegli z miejsca zdarzenia.

Ślepy trop

Biało-czerwona wisiała na gmachu do następnego dnia, do około dziesiątej rano. Gdy Niemcy w końcu spostrzegli, pod jakimi barwami pracują, rozwścieczeni wyłamali kłódkę i zerwali flagę z kopuły. Natychmiast także wdrożyli śledztwo, które doprowadziło ich jedynie do... sklepu, w którym "Bena" kupił 1 marca 1940 roku jedyny poza flagą dowód w sprawie - żelazną kłódkę. Opis jej nabywcy podany policji niemieckiej przez sprzedawcę był tak ogólny, że Niemcy nigdy nie znaleźli winnych. Hitlerowcy podejrzewali o tę akcję funkcjonariuszy tzw. policji pomocniczej, rekrutowanej z volksdeutschów. Ale i to śledztwo nie przyniosło żadnego efektu.

Według opracowania pod redakcją Jerzego Jabrzemskiego Szare Szeregi. Harcerze 1939-1945 wywieszenia "wielkiej polskiej flagi narodowej" na gmachu Prezydium Policji przy Fredry dokonano w nocy z 1 na 2 marca 1940 roku (a więc dzień wcześniej, choć znawca okupacji w Wielkopolsce, prof. Czesław Łuczak, opowiadał się za 2/3 marca). Akcji tej dokonali członkowie Szarych Szeregów, organizacji wywodzącej się z 22. Poznańskiej Drużyny Harcerskiej: oprócz Ciesielskiego i Intka - także Edward i Lech Lotyczewscy, a kierował nimi przedwojenny drużynowy Pluciński.

"Mimo energicznych dochodzeń policji niemieckiej nie udało się wykryć sprawców tego czynu" - napisał we wspomnieniu Józef Śmigaj, sam były komendant Szarych Szeregów w Poznaniu w końcu 1939 roku. Śmigaj oparł się na relacji innego mieszkańca Poznania, Mariana Czywczyńskiego.

Spośród uczestników wyprawy na dach Prezydium Policji w marcu 1940 roku wojnę przeżył tylko Bernard Intek - i to on opowiedział o śmiałej akcji dziennikarce "Głosu Wielkopolskiego" w 1971 roku. Pluciński i Ciesielski zginęli w obozach koncentracyjnych.

Uwaga na Peenemünde!

Poznańscy harcerze przystąpili do konspiracji już jesienią 1939 roku, gdy Niemcy zajęli Wielkopolskę. Jedna z pierwszych grup konspiracyjnych zawiązała się wokół członków Akademickiego Koła Harcerskiego im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu (działało przy Uniwersytecie Poznańskim od 1919 r.). Do tworzenia organizacji konspiracyjnej harcerzy zabrał się energicznie w końcu października 1939 roku harcmistrz doktor Józef Wiza, lekarz i dawny członek AKH.

Po nawiązaniu łączności z naczelnikiem nowej organizacji Florianem Marciniakiem - poznańskim prawnikiem i działaczem harcerskim, który we wrześniu 1939 roku znalazł się w Warszawie - grupa poznańska weszła w skład przyszłych Szarych Szeregów jako Wielkopolska Chorągiew tej organizacji. Na jej pierwszego komendanta Marciniak powołał w listopadzie 1939 roku drukarza, podharcmistrza Romana Łyczywka, aplikanta sądowego.

Do poznańskich Szarych Szeregów należało - w różnym okresie - od 200 do 400 osób. Stan liczebny organizacji w pierwszych miesiącach jest trudny do ustalenia, ponieważ wielu jej pierwszych członków zostało niespodziewanie wywiezionych wraz z rodzinami do Generalnego Gubernatorstwa lub na roboty przymusowe w Niemczech, co w naturalny sposób rozbijało zawiązane wcześniej kontakty i struktury organizacji.

Już w końcu 1939 roku poznańskie Szare Szeregi uzyskały i przekazały konspiracji wojskowej pierwszą informację o tajemniczym obiekcie lotnictwa niemieckiego, zlokalizowanym w Peenemünde na wyspie Uznam. Miejsce to okazało się później poligonem doświadczalnym niemieckiej broni rakietowej.

Napływający do Poznania osadnicy niemieccy, których władze okupacyjne osadzały we w pełni wyposażonych mieszkaniach po wysiedlonych Polakach, otrzymywali podrzucane przez harcerzy, a podpisane skrótem SS informacje o tym, że wprowadzają się do zrabowanych mieszkań po wyrzuconych z nich na bruk właścicielach. Było to o tyle ważne, że okupanci przekonywali nowo osiedlonych Niemców, że otrzymują oni domy i mieszkania porzucone lub opuszczone przez Polaków.

Skrót SS - mylący Niemców - rozwinięto w nazwę Szare Szeregi. Zdaniem Śmigaja była to inicjatywa Józefa Wizy i artysty plastyka Stanisława Powalisza, zaaprobowana przez naczelnika Marciniaka. Po nawiązaniu przez poznańskie Szare Szeregi łączności ze Związkiem Walki Zbrojnej harcerze zajęli się kolportażem podziemnej polskiej prasy: czasopism "Biuletyn Informacyjny" i "Wiadomości Polskie", przywożonych do Poznania z Warszawy.

Wobec ogromu niemieckich zbrodni już jesienią harcerze z Szarych Szeregów zajęli się też akcją zbierania i ustalania faktów dotyczących masowych egzekucji na polskiej ludności. Zebrali m.in. precyzyjne dane o potajemnych rozstrzeliwaniach dokonywanych pod koniec 1939 roku i w początkach roku następnego w lesie pomiędzy Zakrzewem i Palędziem pod Poznaniem.

Piotr Bojarski