Biuletyn Miejski

Biuletyn Miejski

Rewolucja listopadowa

11 listopada 1918 roku to dla Polski dzień odzyskania niepodległości po 123 latach zaborów. Sęk w tym, że 100 lat temu tego dnia w Poznaniu trwała... rewolucja.

Naczelna Rada Ludowa, fot. Wikipedia
Naczelna Rada Ludowa, fot. Wikipedia

W obliczu widowiskowej klęski Niemiec na froncie zachodnim, która jesienią 1918 roku była w zasadzie pewna, Rzesza poczęła pogrążać się w głębokim kryzysie. Z początkiem listopada uległ on spotęgowaniu wraz z wymówieniem posłuszeństwa kajzerowi przez tak kochaną przez niego armię. Rewolucja, która wybuchła początkowo wśród kilońskich marynarzy, lotem błyskawicy ogarnęła całe Niemcy i w ciągu zaledwie pięciu dni doprowadziła do abdykacji Wilhelma II. 9 listopada 1918 roku dotarła ona do Poznania, gdzie faktyczną władzę prędko przejęła stworzona na wzór sowiecki Rada Żołnierska. Rewolucyjna burza, która w tych dniach miała wojskową barwę i niemiecki charakter, już nazajutrz wylała się na poznańskie ulice. Żołnierze z czerwonymi opaskami na rękawach, opuściwszy koszary, z całą mocą obrócili się przeciwko swoim dotychczasowym zwierzchnikom, a sceny takie jak ta opisana na łamach "Dziennika Poznańskiego", obserwowano tego dnia po wielekroć: "Tam oficer jakiś oparty o mur domu z zaciśniętymi zębami chce się bronić. [...] Dwóch żołnierzy chwyta go za ręce i odgina je w tył. Dwóch innych spokojnie obcina bagnetem naramienniki. Oficerowi po twarzy płyną łzy. Tłum widzi to - i zanosi się od śmiechu".

Rozgardiasz panujący w mieście dał o sobie znać zwłaszcza 11 listopada 1918 roku - na wieść o podpisaniu układu rozejmowego w Compiègne pomiędzy ententą i Niemcami. Zakładał on natychmiastowe wycofanie niemieckich wojsk z Francji (także z Alzacji i Lotaryngii) i Belgii, na wschodzie wciąż jednak obowiązywać miała granica z 1914 roku, co dla Polaków oznaczało utrzymanie zaborczego status quo. Poznańscy Niemcy, jeśli wierzyć prasie, warunki rozejmu "czytali z rozpaczą", Polacy "ze ściśniętym sercem". Na rozpamiętywanie owego rozczarowania nie było wszakże czasu, należało działać. W momencie gdy Józef Piłsudski przejmował w Warszawie pełnię władzy z rąk Rady Regencyjnej, w Poznaniu i Wielkopolsce rozgorzała pierwsza odsłona walki o jego polskość.

Jej powodzenie zależało w ogromnej mierze od roztropności miejscowych elit, którym przewodzili działacze tej miary, co Władysław Seyda, Wojciech Korfanty, ks. Stanisław Adamski czy Adam Poszwiński, konspirujący dotąd w ramach Centralnego Komitetu Obywatelskiego. To dzięki ich politycznej dojrzałości udało się najpierw przejąć przez Polaków kontrolę nad cywilną władzą rewolucyjną w mieście - Radą Robotniczą, a następnie, po "dogadaniu się" z Polską Organizacją Wojskową Zaboru Pruskiego, przeprowadzić 13 listopada 1918 roku tzw. zamach na ratusz i uzyskać bezpośredni wpływ na Radę Żołnierską. Wreszcie nazajutrz doszło do ujawnienia CKE powołania Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej i zwołania na 3 grudnia obrad Polskiego Sejmu Dzielnicowego. Polski "Poznań się cieszył, lecz wiedział, że stoi teraz w przededniu wielkich, świętych, naszych zadań" - pisał nieomal proroczo "Dziennik Poznański".

Piotr Grzelczak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018