75. rocznica śmierci prezydenta Poznania Mikołaja Kiedacza

25 października 1939 roku w poznańskim Forcie VII padło wiele strzałów. Tak z rąk Niemców zginął doktor Mikołaj Kiedacz. Wiceprezydent Poznania w latach 1919-1932, a także pełniący obowiązki prezydenta Poznania od 1921 po śmierci Jarogniewa Drwęskiego do czasu wyboru nowego prezydenta, Cyryla Ratajskiego w 1922 roku. Drugi raz urząd prezydenta Poznania pełnił od 1924 do1925 roku zastępując Cyryla Ratajskiego, który był wtedy ministrem spraw wewnętrznych.

Mikołaj Kiedacz - Narodowe Archiwum Cyfrowe - grafika artykułu
Mikołaj Kiedacz - Narodowe Archiwum Cyfrowe

Prezydent Poznania Ryszard Grobelny: "Akcja Zapal Znicz Pamięci uświadomiła nam, że pamięć o prezydencie Mikołaju Kiedaczu przez lata bardzo się zatarła, a tragiczna śmierć z rąk niemieckich oprawców, że do dziś ma On swojej mogiły. Nie mamy nawet symbolicznego grobu prezydenta, który do końca był wierny ojczyźnie i zginął tragicznie na początku II wojny światowej. W tym roku jednak oddamy godny hołd prezydentowi Kiedaczowi".

W 75 rocznicę śmierci Mikołaja Kiedacza w Forcie VII prezydent Poznania Ryszard Grobelny w asyście 15. Pułku Ułanów Poznańskich złożył kwiaty i zapalił symboliczny znicz pod "ścianą śmierci". W listopadzie tego roku uroczyście odsłonimy tablicę pamiątkową na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan, upamiętniającą prezydenta.

Mikołaj Kiedacz urodził się 9 września 1879. Był członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, doktorem prawa, działaczem społeczno-politycznym i niepodległościowym. Tak mówił w czasie sesji Rady Miasta Poznania kiedy odchodził na emeryturę:

"Z pracy przedwojennej wyniosłem zasadę, że celem administracji publicznej jest dobro i pożytek obywateli i, że w mieście i państwie dopiero wtedy jest dobrze, gdy tylko o tem w każdem poczynaniu się pamięta, a nie powodzeniu lub zadowoleniu rządzących.

(...)

Przez wybór swój dała mi świetna Rada możność pracowania na nowym szerszym terenie u podstaw organizacji państwowej, bo w gminie, w mieście, którego nazwisko tam skąd przyszedłem, z kresów wschodnich, z czcią i szacunkiem wymawiano, wśród obywateli Poznańczyków, których u nas uważano za kwiat narodu.

Z konieczności więc także, a nie tylko z obowiązku dążyłem do tego, by zarząd polski miasta Poznania był najlepszy, by nasz samorząd miejski był wzorem w Polsce by już swojem istnieniem powstrzymywał zapędy przeciwników udziału obywateli w zarządzie miast, powiatów i kraju."

Przepisane dosłownie z 45 numeru Kuriera Poznańskiego z czwartku 20 września 1932 roku.

PMX