Najpierw modernizacja Areny, później nowa hala

Nową halę widowiskowo - sportową w Poznaniu dla kilkunastu tysięcy widzów, której powstanie zapisano w zaktualizowanej strategii Miasta, należy budować "z głową", by nie musiało ono płacić horrendalnych stawek za kupno gruntu pod jej budowę i  po wybudowaniu dopłacać do jej utrzymania - uważają władze Poznania. Dlatego obecnie priorytetem dla nich jest inwestycja w to, co Poznań już ma - w gruntowną modernizację i powiększenie Areny.

Hala Arena
Hala Arena

Kilka dni temu wielkopolscy działacze sportowi wraz z poznańskim posłem PiS, Bartłomiejem Wróblewskim podpisali list intencyjny, w którym domagają się budowy hali widowiskowo-sportowej w stolicy Wielkopolski.

- Poseł Wróblewski nie po raz pierwszy usiłuje bez konsultacji z miastem forsować swoje pomysły. Przypomnę, że w lipcu trafił do mediów z inicjatywą budowy hali widowiskowo-sportowej w miejscu stadionu im. Edmunda Szyca. Zorganizował w tym miejscu konferencję prasową z deweloperem - użytkownikiem wieczystym tego terenu, było to niefortunne. Idea szczytna, ale jak na razie przyniosła Poznaniowi więcej szkody niż pożytku - wyjaśnia Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. Dodaje, że inicjatywa posła Wróblewskiego zakłóciła długotrwałe, trudne negocjacje, które miasto prowadzi z użytkownikiem wieczystym terenu stadionu, czyli TK Development.

- Spodziewaliśmy się, że inicjatywa posła wpłynie na zwiększenie oczekiwań finansowych dewelopera. I rzeczywiście w sierpniu dostaliśmy od niego nową ofertę, o kilka milionów złotych wyższą niż ta, która była przedmiotem naszych wcześniejszych negocjacji. Nie możemy się na to zgodzić - tłumaczy Mariusz Wiśniewski.   

Jego zdaniem Poznań potrzebuje nowej hali, ale musi być ona zbudowana "z głową",  w oparciu o taki model biznesowy, który pozwoli jej na utrzymanie bez konieczności mocnego wspomagania środkami z miejskiego budżetu. Nowa hala musi żyć, a nie świecić pustkami generując koszty.

- Spójrzmy na stadion miejski, którego operatorem jest podmiot zewnętrzny. Miał być też areną koncertów, a artystów gości rzadko. Niewątpliwie był Poznaniowi bardzo potrzebny, ale mógł być tańszy. Kolejnym przykładem z poprzednich kadencji są Termy Maltańskie. Miasto mogło wybrać dla nich inny model biznesowy, czyli np. stosowane przez inne ośrodki z powodzeniem partnerstwo publiczno-prywatne, a nie finansowanie z budżetu. Gdyby wówczas rozsądniej gospodarowano pieniędzmi, najprawdopodobniej Poznań już dziś miałby nową halę - wyjaśnia zastępca prezydenta Poznania.

Dziś, zanim dojdzie do budowy nowego obiektu, priorytetem dla miasta jest zadbanie o to, co już ma.

- Arena to zaniedbany przez lata symbol Poznania. Coś z nią trzeba zrobić. Symboli się nie burzy. Warto więc wykorzystać jej potencjał - przeprowadzić modernizację, zwiększyć liczbę miejsc. Przecież Katowice czy Wrocław też do tej pory nie wybudowały nowych hal, a zadbały o Spodek i Halę Stulecia - mówi Mariusz Wiśniewski.

Władze Poznania zgodziły się na pomysł Międzynarodowych Targów Poznańskich, polegający na przejęciu przez spółkę zarządzania Areną. Dzięki temu  MTP w krótkim czasie zmodernizują halę tak, że będzie w stanie ona pomieścić ok. 6 tys. widzów.

Jacek Łakomy/ biuro prasowe