Women's Voices

23 września w Międzynarodowych Targach Poznańskich odbyło się wydarzenie Women's Voices, obejmujące koncert, prezentacje organizacji działajacych na rzecz kobiet oraz wystąpienia działaczek.
Podczas koncertu wystąpiły: Paulina Przybysz - dyrektor artystyczna projektu, Kayah, Brodka, Daria Zawiałow i Ania Rusowicz; solowy koncert zagrała Kayah.

W programie wydarzenia znalazły się też: rozmowa Natalii Mazur z Fundacją MamyGłos "Co mogą dziewczyny, a z czego nie zdawaliście sobie sprawy", Monodram "Co modna Pani wiedzieć powinna" z warszawskiego Klubu Komediowego, Prezentacje kobiecych organizacji społecznych i Power speech.
 Podczas wydarzenia zaprezentowały sie inicjatywy kobiece i na rzecz kobiet, m.in.  projekt  miejski One Poznań, grupa rekonstrukcyjna Bloomerki, stowarzyszenie Kongres Kobiet, Ogólnopolski Strajk Kobiet, którego członkini Ula Kijak wystapiła na scenie mówiąc o akcji #MeeToo. 

Marta Mazurek w swoim wystąpieniu podkreśliła rolę polskich emancypantek dla dzisiejszego ruchu kobiet bowiem walka o prawa kobiet nadal trwa. Poniżej fragment wystąpienia:

Józef Piłsudski jest także bohaterem kobiet. Dlatego że 28 listopada 1918 podpisał "Dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego", w myśl którego  "wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa, bez różnicy płci".   Dzięki temu dekretowi do Sejmu Ustawodawczego weszło po raz pierwszy 8 kobiet. To te posłanki wywalczyły m.in. ustawę o ochronie praw kobiet i młodocianych, ustawę o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi i to one stały za projektami związanymi z systemem oświaty.

Ale nie byłoby tego dekretu, gdyby nie wielka odwaga, determinacja i praca setek aktywnych kobiet, które "odważyły się być wolnymi", jak mówiła Maria Dulębianka. Kobiet, które gromadziły się na wiecach, uczyły się obywatelskości, podsycały nawzajem swoją energię i aktywność, aby w końcu pójść pod dom Piłsudskiego, i walić w parapet swoimi parasolkami i domagać się podpisania tego dekretu. Nie byłoby tego dekretu, gdyby nie Justyna Budzińska-Tylicka, gdyby nie Paulina Kuczalska, gdyby nie Zofia Daszyńska-Golińska. Ponieważ, jak mawiała ta ostatnia,  "Praw się nie dostaje, prawa się zdobywa w walce".

Ostatnio powstały ważne filmy, które popularyzują wiedzę na temat walki kobiet o prawa wyborcze - "Niezłomne" w Stanach Zjednoczonych, czy "Sufrażystka" w Wielkiej Brytanii. Polki również dowiedzą się o naszych emancypantkach dzięki filmowi Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego pod tytułem "Siłaczki". Premiera tego filmu odbędzie się 28 listopada - dokładnie w setną rocznicę wywalczenia podpisu pod dekretem Piłsudskiego.  Poznań też ma swój wkład w powstanie tego filmu. Miasto i jego instytucje wsparły jego produkcję, po to, żeby pojawiły się w nim wątki wielkopolskie i poznańskie, postaci Zofii i Anieli Tułodzieckich i po to, żeby poznanianki mogły licznie i z entuzjazmem wziąć udział w nagrywaniu scen do tego filmu. Już dziś zapraszamy na premierę "Siłaczek" do CK Zamek.

http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,23961006,women-s-voices-w-poznaniu-kajah-wolnosc-nie-jest-nam-dana.html

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, żeby czytać dalej