"Dziś zrobiłabym to samo. Ale modliłabym się o życie..."

To był czwartek, 28 czerwca 1956 roku, a pani Ola Banasiak wyjątkowo miała wolny dzień. Dwudziestojednoletnia  wówczas pielęgniarka w szpitalu imienia Raszei szła wczesnym porankiem w stronę dworca kolejowego. Chciała odebrać ojca i brata, który przyjeżdżał do Poznania zdawać egzaminy do technikum. Ale na dworzec nie doszła.

Zobaczyłam tłum ludzi, usłyszałam, że to jest protest, że ludzie mają dosyć biedy, a właściwie nędzy. Ktoś głośno śpiewał, ktoś inny recytował wiersze. Mnie w domu wychowali na patriotkę, tato był nauczycielem, my żyliśmy poezją ojczyźnianą. Niewiele myśląc, przyłączyłam się do strajkujących... Czy dziś zrobiłabym tak samo? Tak, ale wtedy nie myślałam o sobie- wspomina pani Ola. Dzisiaj, właśnie w moim wieku, gorąco modliłabym się o życie...

Czerwiec"56
Czerwiec"56

Ja dzielę ten Czerwiec na trzy fazy-zamyśla się pani Banasiak. Najpierw było uniesienie, protest, my wszyscy kroczący ramię w ramię. Potem- czołgi, strzelanina, krew. Pamiętam, że opatrywałam kolano Jurkowi Majchrzakowi i chciałam go zabrać do szpitala, ale on się szarpał: "nie mogę, nie mogę, mam dwa chleby, musze matce zanieść, bo nie ma co jeść". I trzecia faza- najgorsza- kostnica. Bliscy, którzy przychodzili rozpoznać ciała. Kobieta w ósmym miesiącu ciąży. "Gdzie mój narzeczony?"- krzyczała. "W sobotę mieliśmy mieć ślub. Przyjechał tu tylko po obrączki!" Albo matka Romka Strzałkowskiego. Koczowała w szpitalu na podłodze, nie chciała wyjść stamtąd bez syna. Straszny, straszny był dla nich ten Czerwiec...

Już po raz trzeci młodzież z poznańskich szkół zebrała się na Konferencji pod hasłem:"Młodych Rozprawa Nad Czerwcem"- mówi Kinga Przyborowska, kierownik Muzeum Powstania Poznańskiego- Czerwiec 1956. I widzę, że uczestników tejże konferencji mamy coraz więcej. W tym roku- aż 37 osób będzie debatować w czterech kategoriach nad wydarzeniami sprzed 63 lat. Te kategorie, to: wydarzenie, miejsce, bohaterowie i pamięć. Ważne jest nie tylko to, że dziś tu, w Zespole Szkół Handlowych, gdzie odbywa się konferencja, młodzież przedstawi swoje spojrzenie na Powstanie, ale też to, że można tu porozmawiać o nim z jego uczestnikami. Jest przecież- jak zawsze- pani Aleksandra Banasiak czy pan Jerzy Majchrzak. Uczniowie zawsze mają do nich pytania. I zawsze ciekawi są odpowiedzi.

Czy mnie to nie nudzi?- zastanawia się pani Ola. Słuchać o Czerwcu któryś już raz? Mówić o nim? Nie. Bo co roku młodzież jest inna. Inaczej śpiewają, recytują, czytają. Inaczej widzą przeszłe dni. Cieszy mnie to, że w ogóle je widzą, że chcą o nich pamiętać, myśleć, rozmawiać.

I tak właśnie jest- potwierdza Jadwiga Gierwszewska, zastępca dyrektora ZSH, gospodarza Konferencji. U nas nie trzeba uczniów gonić do udziału w takich, jak te, warsztatach, obchodach, jubileuszach, związanych z Czerwcem"56. Nikt by zresztą nie był w stanie ich do tego zmusić. Chcą, to się angażują, a co im to daje, to proszę ich zapytać...

Pytam Julię, Natalię, Wiktorię i Zuzię- uczennice pierwszej klasy ZSH. To nie chodzi tylko o to, że nasza szkoła nosi imię bohaterów Czerwca"6, więc bierzemy udział w apelach i sprzątamy cmentarze- tłumaczy Julia. Myślę, że staramy się, jak umiemy, być patriotami, może dlatego, że jesteśmy bardzo młodzi. Symbole mają dla nas sens, są ważne. Tradycja, przywiązanie do rocznic, pamięć o innych ludziach, też o tym, co zrobili dla Polski, żeby była wolna,  jest dla nas naprawdę ważna- dodaje Natalia. Bo patriotyzm czuje się sercem, a nie rozumem- dorzuca Zuzia. Tak to widzą młodzi. A starsi?

Dla mnie być patriotką- to znaczy pamiętać o korzeniach, o dziadkach, rodzicach, innych Polakach- mówi Jadwiga Gierszewska. A ja powiem tak- jak się lubi innych ludzi, jest się dla nich życzliwym i uśmiechniętym, to już to jest formą patriotyzmu- uśmiecha się pani Banasiak. Wcale nie trzeba biegać po ulicach z pistoletem w dłoni. Choć gdyby Czerwiec" 56 przydarzył mi się jeszcze raz- zrobiłabym to samo, co wtedy. Tyle, że dziś, właśnie w moim wieku, gorąco modliłabym się o życie... Bo jeszcze bardzo mi się go chce...