Maturzystka na medal!

Jestem idealistką, wiem, ale właśnie taką siebie polubiłam- mówi Michalina Pohl, jedna z najlepszych maturzystek w Polsce. Michalina znalazła się w ścisłym finale laureatów W IV edycji Ogólnopolskiego projektu "Matura na 100 procent". Najważniejsze dla mnie jest bycie dobrym- nie tylko dla innych, ale też dla siebie. Wtedy trudno będzie mnie skrzywdzić. Naiwne? No cóż, mam 20 lat i jeszcze mnóstwo czasu na ewentualne rozczarowania życiem...

Na "dwójkę" zdecydowałam się z kilku powodów- opowiada Michalina. Bo to liceum skończyła moja mama, bo tu był rozszerzony język francuski, no i dlatego, że miałam bardzo dobry dojazd do tej właśnie szkoły. Mama utrzymuje do dziś kontakty z ludźmi z klasy, ja, mam nadzieję, także będę mocno trzymać się moich licealnych przyjaźni. Bo w "dwójce", wbrew obiegowym opiniom, nie tylko się zakuwa, ale też nawiązuje ważne znajomości, a nawet miłości...

Maturzystka na medal
Maturzystka na medal

Michalina swoich przygotowań do matury nie nazwałaby zresztą zakuwaniem, tylko dużą porcją nauki. Nauki, którą lubi, która jej nie męczy i która jest dla niej wyzwaniem, celem do osiągnięcia. Przełomowa dla mnie była druga klasa- wspomina super maturzystka. Dużo się działo, zaczęłam przygotowania do udziału w olimpiadzie historycznej, poprosiłam o indywidualny tok nauczania. Ku mojemu zdziwieniu doszłam w obu olimpiadach- i tej z historii, i tej z języka polskiego do etapu centralnego, co dawało mi po 100 procent punktów na maturze z tych przedmiotów. Zapamiętam tamten okres jako kawał dobrze wykonanej solidnej roboty, ale też jako czas, w którym tak naprawdę poczułam wsparcie i nauczycieli, i moich przyjaciół. Przed każdym etapem olimpiady historycznej znajomi zasypywali mnie na przykład ciekawostkami typu: kim był z zawodu Mahatma Ghandi? (prawnikiem) A nauczyciele z mojej szkoły okazali się po prostu świetnymi profesjonalistami i bardzo dobrymi ludźmi.

Bo my uważamy, że naszą rolą jest dostrzec i wydobyć potencjał z każdego ucznia- uśmiecha się Małgorzata Dembska, dyrektor II LO w Poznaniu. A ponieważ szlifowanie naszych diamentów, to odpowiedzialna, ale też satysfakcjonująca praca, to cieszymy się ogromnie właśnie z takich wyróżnień, jakim uhonorowano nas i naszą Michalinę. Uważam, że matura musi być trudna, bo to nie jest egzamin dla wszystkich, ale sądzę też, że oprócz corocznego użalania się nad poziomem naszej edukacji z powodu iluś tam niezdanych egzaminów z matematyki powinniśmy także głośno i donośnie mówić o tych, którzy zdali maturę w sposób wyśmienity. Tak, jak Michalina Pohl i wielu, wielu innych. Ona znalazła się w  gronie 25 najlepszych maturzystów na ponad 258 tysięcy zdających. Ten sukces należy odtrąbić!

Sam projekt "Matura na sto procent" narodził się w Krakowie w 2014 roku. Jego organizatorem jest  Fundacja "Zawsze Warto". "Przekonani, że sukcesy kolejnych roczników maturzystów będą najlepszym kapitałem na naszą wspólną przyszłość, zainaugurowalismy ten oto projekt- piszą pomysłodawcy na swojej stronie internetowej. Uznaliśmy, że prawie nikt nie zwraca uwagi na tych, którzy zdają maturę na powyżej 90, a często na sto punktów i postanowiliśmy to zmienić.

I udało. Poznań usłyszał o sukcesie Michaliny, docenił, pogratulował. A sama laureatka? Zostałam tutaj, choć miałam otwarte drzwi do wielu polskich uczelni- uśmiecha się delikatnie. Zdecydowałam się na prawo, bo jest interesujące, związane z historią, którą uwielbiam i pozwoli mi pomagać innym. Trudno, już taką społecznicą chyba pozostanę...

Bo Misia oprócz szkoły, domu, rodziców i nieocenionej siostry ma jeszcze swoją ukochaną drużynę harcerek, którą prowadzi od kilku lat. To są super dziewczyny z całego miasta- opowiada Michalina. Zbiórki mamy cztery razy w miesiącu, ale prócz nich jeździmy na obozy, biwaki, pomagamy w różnego typu akcjach charytatywnych. Zaraz po tej ostatniej nawałnicy, która tak "narozrabiała" pojechałyśmy w okolice Rytla pomagać mieszkańcom w sprzątaniu i usuwaniu szkód.

Czy jestem z siebie dumna? Jeśli tak, to z samodyscypliny, którą udało mi się narzucić w czasie nauki. Organizowałam sobie "dzień bez facebooka" czy bez telefonów, pracowałam i pracowałam, pamiętając przecież, że robię to dla siebie. Moi rodzice "nie rozliczają" mnie z sukcesów, choć są z nich dumni. Ale wciąż wierzę w to, że nauka to głównie moja inwestycja w dobrą przyszłość- finansową i intelektualną. Bo gdybym w to nie wierzyła, to jaki sens miałaby moja super matura?