Mistrzowie kuchni uczą się na Żniwnej...

Kinga pamięta, że jej lalki miały urodziny codziennie. To dlatego, żeby mieć pretekst do wyprawiania przyjęć. Gotowałam, piekłam, wyrabiałam ciasta- uśmiecha się dziewczyna. Na początku w plastikowej miseczce, na niby, potem już tak "na prawdziwo". Pomagałam mamie w kuchni z iskrą w oku. Lubię garnki, przyprawy, mąkę. Tu, w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 na Żniwnej szlifuję swój talent. Wierzę, że go mam.

Talent, ale też pracowitość, kunszt, z jakim przygotowaliście dzisiaj potrawy, oprawę stołów, występ artstyczny- to wszystko świadczy o tym, że jesteście naprawdę wartościowi- mówił do uczniów ZSZ nr 2 Wiesław Banaś, zastępca dyrektora Wydziału Oświaty. My to doceniamy tym bardziej, że wam jest jednak trochę trudniej być super, niż innym. A przecież wpisujecie się w naszą kampanię, propagującą "Szacun dla Zawodowców". Takie projekty, jak "Kuchnia Staropolska", są tego dowodem. Pokazujecie, że można nasze pradawne potrawy ugotować i zaserwować na naprawdę wysokim poziomie.

Jest bowiem tysiąc sposobów gotowania różnych potraw, a jeden z drugiego rośnie- czytał na podsumowaniu projektu jeden z uczniów ZSZ nr 2. Na przyrządzanie dziczyzny, ryb, kasz, czy warzyw pomysłów może być krocie. Ale projekt "Kuchnia Staropolska"- to było nie tylko gotowanie.

Mistrzowie kuchni...
Mistrzowie kuchni...

Uczniowie  z klasy ślusarskiej przygotowali nań także stelaże do prezentacji kiełbas, cukiernicy- wytworne torciki pani Rejentowej, uczennice klasy sprzedawców- zabawiły się w przekupki. Ja w tych projektach uczestniczę od wielu lat- mówi Roman Markowski, właściciel firmy Las-Pol. Wspieram tę szkołę naszymi produktami czyli dziczyzną. I muszę powiedzieć, że coraz bardziej zachwyca mnie poziom sprządzanych z niej dań. Uczniowie tej placówki, to często uczniowie z problemami edukacyjnymi. I co z tego? W swoich profesjach sprawdzają się znakomicie. Mają motywację do pracy, zwykle są skromni i porządni. Lubię im pomagać.

Zgadza się z tą opinią Andrzej Kawa z firmy Glutenex. Ja z przyjemnością funduję nagrody dla tych uczniów za ich udział w licznych konkursach i projekatch- uśmiecha się pan Andrzej. Ta szkoła jest naprawdę frontem do klienta.  A przy tym, jak nam dziękuje za pomoc, to z fasonem. Miło tu przychodzić, miło się też  do tej szkoły wyciąga rękę. Bo jest się docenionym.

Tego typu projekty są także wspierane finansowo przez Wydział Oświaty- tłumaczy Eliza Malarecka z Wydziału Oświaty. One są nie tylko ważnym elementem  szeroko pojętej akcji, propagującej szkolnictwo zawodowe, ale też pokazują, że miastu bardzo zależy na tym, żeby nagradzać, doceniać i popierać działania naszych placówek, w których stawia się na podnoszenie jakości umiejętności w różnych dziedzinach, nie tylko sportowych czy artystycznych.Także kulinarnych, czy ślusarskich.

Piotr Koperski, podstarszy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu współpracuje z trzema szkołami, ma więc porównanie co do tego, jak w różnych przedsięwzięciach angażują się młodzi ludzie. Tutaj widzę wkładane w pracę serce- mówi pan Koperski. Darzę tę szkołę szczególną sympatią, ale też nie ukrywam, że pomagam jej z miłości do mojego cukierniczego zawodu, bo bardzo chciałbym, żeby nigdy nie zaginął...

Ja też martwię się przyszłością zawodu piekarza, czy cukiernika- podkreśla Stanisław Butka. Dziś, gdy zachłystujemy się rozwiającym się w Europie dualnym nauczaniem, to ja głośno mówię, że my tu w Poznaniu dualnie nauczamy od dziesięcioleci. Czym innym, jak nie tego typu praktyką, było to, że mistrz Cechu  wychowywał czeladników? Cech Rzemiosł Różnych robi tak przecież od dawien dawna.

A żeby faktycznie zawód kucharza czy cukiernika nie zaginął, organizuje się między innymi wiele olimpiad, konkursów na poziomie wojewódzkim i ogólnopolskim, na których sprawdza się poziom wiedzy i umiejętności adeptów sztuk spożywczo-przemysłowych. W jednym z takich konkursów, organizowanym przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przetwórców i Producentów Produktów Ekologicznych- "Polska Ekologia" uczniowie ZSZ nr 2 zajęli czwarte miejsce w Polsce. To pierwsze tak wysokie wyróżnienie dla naszej szkoły i naszych przyszłych kucharzy- uśmiecha się Andrzej Maciejak, dyrektor placówki. Wygraliśmy etap wojewódzki pokonując wszystkie inne szkoły w województwie- choć tylko w jednej kategorii- i jestem z tego naprawdę bardzo dumny. Ja i tak mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nasi absolwenci będą mieli pracę zapewnioną na mur- beton, ale teraz, gdy możemy się pochwalić takimi laurami, to już chyba nie muszę mówić nic...

A Karol Morawski, kierownik pracowni szkolnych dodaje: Cała tajemnica wiary tkwi w tym, że my się naprawdę szanujemy nawzajem. Możemy mieć różne niedoskonałości, ułomności nawet, ale to nie przeszkadza w niczym. Patrzymy na siebie, jak na równych. No, a jak przyjmujemy gości, my, ludzie ze Żniwnej, to zawsze na wysokim C. Bylejakość nas po prostu nie intersuje...