Nagrodziliśmy najlepszych!

Julka- za udział w konkursach fortepianowych, Hania- za grę na skrzypcach, a Wojtek- za olimpiady z geografii i historii- w ostatni piątek 234 uczniów poznańskich szkół ponadpodstawowych odebrało z rąk przewodniczącego Rady Miasta pana Grzegorza Ganowicza Nagrody Miasta Poznania. Cieszą mnie wasze wyróżnienia- powiedział do młodych laureatów Wiesław Banaś, zastępca dyrektora Wydziału Oświaty.  Nagradzamy dziś szczególne osiągnięcia naukowe i artystyczne, widać więc, że w szkole też można mieć pasje i je rozwijać, a to chyba w życiu najcenniejsze. Dzięki temu to, czym będziecie się kiedyś zajmować zawodowo, sprawi wam przyjemność. To świetna sprawa- robić to, co się lubi. A odnosić w tym sukcesy- to już w ogóle super!

Nagrody Miasta Poznania
Nagrody Miasta Poznania

Ja co roku zdumiewam się faktem, że tylu uczniów naszych szkół tak bardzo angażuje się w rozliczne konkursy i olimpiady. Fajnie, że im się chce, a przy tym wygląda na to, że lubią się starać, bo nikt z nich nie wygląda na przysłowiowego "kujona"-mówił Grzegorz Ganowicz, podsumowując piątkową galę. Dobrze, że już w tym wieku inwestują w siebie, w naukę, sztukę i dobrze, że miasto to docenia i honoruje nagrodami o wymiarze konkretnym, bo finansowym. Miasto przeznaczyło na nie niebagetlną kwotę, bo 230 tysięcy złotych!

Wojtek Sławnikowski, weteran Nagród Miasta Poznania, przyjął  dyplom i pieniądze już po raz piąty. Zwykle dostawałem te wyróżnienia za udział w olimpiadach przedmiotowych- wyjaśnia Wojtek. Brałem udziałw zmaganiach ogólnopolskich z geografii i historii, choć wcale nie z tymi przedmiotami wiążę swoją przyszłość zawodową. Aktualnie studiuję filmoznawstwo na UAM. Po co mi były tamte olimpiady? Lubię się uczyć, lubię też wiedzieć, co się dzieje na świecie, no i bardzo "otrzaskało" mnie to z egzaminami, pewnego rodzaju rywalizacją z rówieśnikami. Dziś mam duże doświadczenie i wiem, jak się zachować w sytuacjach stresujących. To są same wartości dodane...

Michał Pietrzak, laureat wojewódzkiego konkursu historycznego odbierał nagrodę po raz pierwszy. Jestem bardzo dumny z syna- mówił Paweł, tato Michała. Syn uczy się znakomicie i robi to sam z siebie, nie trzeba go pilnować ani poganiać. Myślę, że on już wie, czego chce od życia i podąża w tym  właśnie kierunku. Życzę mu jak najlepiej i mam nadzieję, że ułoży sobie życie zawodowe tak atrakcyjnie, jak to tylko jest możliwe. Ja sam nie pamiętam, żebym dostawał takie wyróżnienia, choć nie uczyłem się źle, w końcu jestem lekarzem, a to wymagało sporego nakładu pracy... 

Antek Solarski, aktualnie uczeń VIII LO przyjął nagrodę III stopnia za olimpiady z matematyki i  fizyki. Uczę się, bo to lubię- tłumaczy Antoni. Nikt nie wywiera na mnie presji w tej kwestii. Szukam różnych ścieżek rozwoju osobistego, jeżdżę na wykłady, warsztaty, konferencje. Tyle jest możliwości, korzystam z nich i wiem, że nikt mi tego nigdy nie zabierze...

Podobnie jego koleżanka, Ola Oto. Ja chcę być kardiologiem i robię wszystko, by tak się stało- uśmiecha się Aleksandra- Byłam na stażu w Fundacji Rozwoju Kardiologii w Zabrzu, biorę udział w szkoleniach, medycznych i biologicznych spotkaniach. Staram się być najlepsza w tym co robię, bo uważam, że człowiek musi być najlepszy. Inaczej nic nie ma sensu. A przy tym to super uczucie, że można komuś pomóc i to tak wymiernie, ratując mu zdrowie.

Myśle, że ci młodzi ludzie znajdują mnóstwo radości w tym, co robią- mówił Przemysław Alexandrowicz, przewodniczący kapituły, przyznającej Nagrody Miasta Poznania.
I choć  oczywiście słusznym jest finansowy wymiar tej nagrody, bo doceniać ich starania i pracę należy w sposób wymierny, to mam wrażenie, że oni te pieniądze traktują jako sprawę drugorzędną. Dla nich chyba ważniejsza jest frajda, jaką dają im osiagnięcia i sukcesy.

No pewnie, że tak- zgadza się  Michał Radke,jeden z laureatów. Ja dzisiejsze wyróżnienie odebrałem za olimpiadę z dziedziny ekologii, a to wcale nie jest to, czym będę się kiedyś zajmować. To po prostu moje zainteresowanie i cieszę się, że je mam. Moja olimpiada- literacko polonistyczna- także nie jest w obszarze moich "zawodowych" przedmiotów w liceum- uśmiecha się Julia Wiecanowska. Uczę się w klasie o profilu biologiczno- chemicznym. Mój sukces pokazuje, że można łączyć rozmaite przedmioty. I to wcale nie jest tak, że my się uczymy, bo nie wiemy, co robić z wolnym  czasem. Nic nam nie umyka, żadna młodość, żadne boskie imprezy. My po prostu wiemy, czego chcemy od życia. I już teraz po to konsekwentnie sięgamy!