"Niepokorni"- czyli młodzi poznaniacy śpiewają zakazane piosenki...

Pieśni, którymi żyliśmy w latach 80-tych, te, które oddawały nastroje, panujące wśród ludzi, głos buntu przeciw komunistycznej rzeczywistości zostały w ostatnich latach prawie całkowicie zapomniane. My postanowiliśmy je wskrzesić. Tak powstał spektakl-koncert pod tytułem "Niepokorni"- mówi Anna Powalisz, reżyser, scenarzystka i artystka prowadząca "Poznańską Scenę Młodych". To, że Wydział Oświaty nas wspiera finansowo, a prezydent Poznania pan Jacek Jaśkowiak objął patronatem "Niepokornych", ma dla nas ogromne znaczenie...

Niepokorni
Niepokorni

W połowie listopada miała miejsce premiera koncertu, do którego utalentowani uczniowie naszych szkół- i nie tylko- przygotowywali się od kilku miesięcy. O Festiwalu Piosenki Prawdziwej, który odbył się w 1981 roku w Hali Oliwia w Gdańsku pomyślałam latem- wyjaśnia pani Anna. To niewiarygodne, jak szybko pieśni tam wykonane zniknęły z naszego życia. Wprawdzie one miały tylko podziemny obieg, często sprowadzało się nagrania z tego koncertu z innych krajów, u nas ich wykonywanie było przecież zabronione, ale tak czy siak uznałam- i młodzi wykonawcy wraz ze mną- że dobrze będzie je przypomnieć nam wszystkim. Tak się zaczęło..

Przyznam szczerze, że na początku było dla mnie ważne tylko jedno- zaistnieć na scenie- tłumaczy Emilka, licealistka. Chciałam się "wyśpiewać", bo to lubię, to moja pasja. Ale jak przeczytałam teksty, włączyło się myślenie, włączyły się emocje. Jak to? To piosenką też można było sprzeciwiać się komunie? I śpiewanie także było zakazane? Teksty takich utworów, jak "Mury" czy "Olarija" zabrzmiały dla mnie zupełnie na nowo..

Nie chodziło nam o martrologię, jęk uciemiężonych- mówi Adam, dziś student na WSB- tylko o to, by pokazać w tych utworach, jak ważne były wtedy konktakty międzyludzkie, jak można było komunikować się ze sobą śpiewając. Ile głębi, ile przeżyć, takich prawdziwych i bolesnych dawało się wtedy przekazać ze sceny, choćby podziemnej. My, ludzie dziś nastoletni, czy tuż po dwudziestce nie mieliśmy dotąd o tym nawet bladego pojęcia...

Wzruszające jest to, że młodzież chce dziś wyrażać swoje uczucia poprzez piosenki Jacka Kaczmarskiego czy Przemysława Gintrowskiego- mówi Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty. I to nie dlatego, że chcą z czymś lub kimś walczyć, coś przemycać między słowami, ale dlatego, że mają gorące serca-  otwarte na Poznań, na Polskę, na ważne wartości. I śpiewają o nich inaczej- nowocześnie, z taką młodzieńczą werwą, w poruszającej do głębi aranżacji.

Ja śpiewam w tym spektaklu "Arkę" i muszę powiedzieć, że bardzo przeżywam ten utwór- uśmiecha się Maja, dziś studentka Politechniki Poznańskiej. Słowa, emocje, które wyrażam wzbudziły we mnie refleksje nad tym, jaki był nasz kraj kilkadziesiąt lat temu, nad tym, co mamy teraz i czy my, licealiści i studenci w ogóle ze sobą o tym rozmawiamy.

Lena, uczennica III LO,  do " Poznańskiej Sceny Młodych" dołączyła dopiero w tym roku. "Niepokorni"- to jej pierwszy projekt, ale jest z udziału w nim  bardzo zadowolona. Cieszę się nie tylko z tego, że występuję przed szeroką i "prawdziwą" publicznością, ale też z tego, że tu jestem. Poznałam tu bardzo fajnych ludzi, na próbach dużo ze sobą gadamy, śmiejemy się, jesteśmy sobie bliscy. A to dodatkowa wartość, którą bardzo sobie cenię.