O tych, dla których dzieci z Zespołem Downa są cudem...

Karina Draniczarek - to codziennie od rana dyrektor Przedszkola nr 160. To nauczyciel, menager, trochę też społecznik, bo wywalczyła pieniądze z Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego na remont "swojego" przedszkola. Ale przede wszystkim - to mama 3,5 letniej Dominisi z Zespołem Downa. To matka-pasjonatka, która nie widzi w swoim dziecku niepełnosprawności, tylko mnóstwo możliwości. Rodziła późno, wiedziała, że mogą być problemy. Ale na Dominikę czekała bardzo długo. I kiedy okazało się, że dziecko będzie miało ten szczególny dodatkowy chromosom, pomyślała: okej. To jest jakiś problem. Teraz trzeba zrobić wszystko, żeby się z nim dobrze zmierzyć...

Paulina Nawrot- to pełnoetatowa mama 2,5 letniego Kubusia, również z Zespołem Downa. O synka staraliśmy się z mężem latami- opowiada Paulina. A że urodził się z Zespołem Downa? Cieszę się tym, co mam. W ogóle uważam, że jesteśmy  z mężem szczęściarzami...

O tych, dla których...
O tych, dla których...

Paulina przez 10 lat była wolontariuszem w Fundacji Burego Misia, która to fundacja wspiera ludzi z niepełnosrawnościami różnego rodzaju. Jej deficyty niestraszne. Zespół Downa często potrafi być w sprzężeniu z wieloma innymi dysfunkcjami, a fakt, że Kubuś tych dysfunkcji nie ma, jest dla Pauliny kolejnym powodem do radości. Ja tak de facto uważam, że mam po prostu zdrowe dziecko- uśmiecha się Paulina. Patrzę na to tak, że przecież są na świecie rudzi i bruneci, są ciemnoskórzy i skośnoocy. Są i ludzie z Zespołem Downa. I tyle. 

W przedszkolu, w którym "dyrektoruje" pani Karina, nie ma grup integracyjnych- są za to- i to doskonale prowadzone - w Przedszkolu nr 53. I tam właśnie chodzi Dominisia. Ja takich grup nie posiadam, bo nie zatrudniam odpowiednich specjalistów- uśmiecha się Karina. Gdyby była taka potrzeba, to nie widzę problemu, ale z drugiej strony- po co? Są w Poznaniu placówki, które super sobie z tym radzą. Jedną z nich jest właśnie Przedszkole nr 53.

Tylko, że przedszkole, to przedszkole. Zwykle kończy się o szesnastej czy trochę później, ale przecież są jeszcze popołudnia i weekendy. I właśnie w weekendy postanowiły -Paulina z Kariną- przeprowadzić cykl warsztatów integracyjnych pod hasłem: " More Alike, Than Diffrent". Zaczęło się od spotkania na Madalinie, gdzie mamy dzieci z Zespołem Downa pogadały o tym, co by można zrobić, żeby jak najwięcej osób z Zespołem oswoić. Napisałyśmy z Kariną, o co nam chodzi i dostałyśmy grant w wysokości 5 tysięcy złotych z Centrum Inicjatyw Lokalnych- wspomina Paulina. I za te pieniądze przeprowadziłyśmy w różnych miejsach, także w Przedszkolu nr 160, spotkania mam, tatusiów, czasem babć i dzieci- tak zdrowych, jak i naszych, też zdrowych, ale z jednym chromosomem więcej. Były to zajęcia muzyczne, przyrodnicze, kulinarne. Miały pokazać, że nasze dzieci niczym nie różnią się od innych. Jak ktoś mówi coś śmiesznego, to one też się śmieją. Jak trzeba podskoczyć- to one też podskakują. I tak dalej. Warsztaty zaowocowały "wspólnym" kalendarzem na 2019 rok, w którym to roku, mam nadzieję, wydarzy się wiele dobrego dla naszych dzieciaków.

Chcę powiedzieć, że wszystkie te zajęcia odbywały się w czasie wolnym, czyli w weekendy- uśmiecha się pani Karina. A jednak moje panie nauczycielki przychodziły i brały w nich udział. Pan Edek, nasz ogrodnik i woźny, zawsze był w pogotowiu, by otworzyć dla dzieci plac zabaw, pomóc rozścielić koce. Za darmo. Wielu, wielu ludzi okazało nam ciepło i pomoc. To cudowne mieć wokół siebie takich ludzi. I ważne jest też to, że podczas tych kilku lat, które jak dotąd spędziłam z Dominisią, nie spotkałam się z oznakami  braku szacunku czy niechęci. Myślę, że ludzie są dziś coraz bardziej otwarci, tolerancyjni. Bo my wychodzimy do ludzi. W myśl zasady: jak się oswoisz, to się nie boisz. I to działa.

Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty uważa, że projekt, który zrealizowały obie panie- pewnie, że przy wsparciu innych-jak najbardziej zasługiwał na dofinansowanie ze strony miasta. Integracja, szeroko pojęta, jest dla nas bardzo cenną wartością- mówi dyrektor Foligowski. Jestem całym sercem za działaniami w tym kierunku. Chcę też podkreślić, że my, jako miasto, mamy dla wszystkich dzieci, w tym niepełnosprawnych, bardzo bogatą ofertę. Proponujemy pomoc doskonałych  specjalistów, świetną infrastrukturę, a przede wszystkim: zrozumienie i normalną, ludzką życzliwość. To bardzo ważne.

Wierzę, że uda nam się jeszcze wiele zrobić po to, by dorośli coraz wiecej wiedzieli o Zespole Downa- mówi Karina Draniczarek. Tak, właśnie dorośli. Bo dzieci nie tworzą barier- po co. Im to jest niepotrzebne. I tylko trzeba przekonać tych "dużych", że im też barier nie trzeba...