Plac zabaw, jak z bajki...

Wybrałam Przedszkole nr 110 dla moich dzieci z przyczyn bardzo  prozaicznych- uśmiecha się Monika Kowalczyk. Bo jest blisko, bo dzieciaki są tam uśmiechnięte i zadowolone, bo jest duży ogród..Tyle, że ten ogród był mocno kontrowersyjny- tak, jak przedszkole obchodziło niedawno 50-te urodziny, tak niektóre elementy placu zabaw też były równie wiekowe, a przynajmniej na to wyglądało. A że interesuję się moim miastem, moją dzielnicą i tym, co można zmienić na lepsze, jeśli tylko ma się ochotę i czas- to złożyłam wniosek do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego. I tak oto dzięki miastu i naszej przedsiębiorczości mamy dziś plac zabaw, jak z bajki...

Plac zabaw...
Plac zabaw...

Pani Monika pobrała wniosek ze strony PBO 2018, przeczytała, uznała, że jest niezwykle prosty i sama go wypełniła, prosząc jedynie firmy, zajmujące się stawianiem placów zabaw o oszacowanie kosztów jego powstania. Ze względu na konieczność wymiany całego podłoża pod zabawki, huśtawki i karuzele wyszło dość sporo- bo 370 tysięcy złotych, ale w zamian za to wizualizacja obiecywała zmianę całego terenu ogrodu wręcz nie do poznania. W przedszkolu rozszalał się duch artystyczny, dzieci rysowały place zabaw swoich marzeń, kosmiczne zabawki i huśtawki, wszędzie mówiło się tylko o tym.

No i potem rozpoczęła się kampania-wspomina pani Monika. Zaangażowali się wszyscy rodzice naszych przedszkolaków, nauczyciele, znajomi, znajomi znajomych. Drukowaliśmy i roznosiliśmy ulotki, namawialiśmy do głosowania, wciąglaiśmy w akcję naszych rodziców i okolicznych mieszkańców.No i udało się! Nasz projekt- jako drugi na osiedlu- przeszedł do realizacji!

We wrześniu ubiegłego roku obchodziliśmy nasze okrągłe urodziny i wtedy właśnie podczas festynu uroczyście otworzyliśmy nowy, piękny, atrakcyjny plac zabaw- mówi Mirosława Polaczyk, dyrektor Przedszkola nr 110. To była huczna impreza, nie tylko dlatego, że wziął w niej udział pan Mariusz Wiśniewski, zastępca Prezydenta Poznania, ale przyszli do nas nasi absolwenci, emerytowani nauczyciele, seniorzy...

Przyznaję, że kiedy ruszyła budowa, to zdarzyło mi się podchodzić pod płot i podpatrywać, jak idzie robota- wspomina Monika Kowalczyk. Tym bardziej, że czułam się za projekt coraz bardziej odpowiedzialna. W końcu stałam się rozpoznawalna na osiedlu, jako "ta mama od huśtawek". I kiedy plac zabaw został oddany do użytku- poczułam ogromną satysfakcję. Nie ukrywam, że po pieniądze z PBO mam zamiar wystartować jeszcze nie raz. To dobrze, że naprawdę możemy zmieniać miasto, a przynajmniej nasze okolice, miejsca nam bliskie na lepsze- to się przecież stało w naszym przedszkolu i na naszych oczach...

Dziś, kiedy patrzę, jak dzieciaki bawią się w naszym zaczarowanym ogrodzie, to serce mi rośnie- uśmiecha się pani Mirosława. Jestem od szesnastu lat dyrektorem tej placówki i troszkę to serce mi jednak pękało, gdy wypuszczałam dzieci do poprzedniego ogrodu. No, ale przydarzyła nam się mama- aktywistka, która trafiła na podatny grunt zainteresowanych nauczycieli- i lawina ruszyła. Efekt? No cóż, zapytajmy dzieci...

Najbardziej lubię samolot, w którym można kręcić śmigłem. Lecę wtedy do Chin albo do przyszłości. W przeszłości też byłoby fajnie , bo można by było pobawić  się z dinozaurami- wyjaśnia Antek, a Zosia dodaje: najlepsza jest zjeżdżalnia. Jest jak długa szyja żyrafy i ja z niej zjeżdżam. Uwielbiam też huśtawki, bo można bujać  się wysoko, aż do nieba.

Ja najlepiej bawię się w domku- rzuca mała Ola- ja jestem mamą, Fryderyk jest tatą, a Madzia - naszą córeczką. Ja zostaję z Madzią w domu a Fryderyk chodzi do pracy. Najpierw mu gotujemy, potem idziemy na plac zabaw. Fryderyk wraca i robię kolację, a potem idziemy spać.

A w nocy- jak to w nocy- wszystkim nam mogą się przyśnić nowe, kolorowe pomysły do zrealizowania z pieniędzy Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego- może już za rok, dwa, trzy...