Sala sportowa w SP nr 4 uroczyście otwarta!

Kiedy uczniowie po raz pierwszy weszli do swojej nowej, pięknej sali sportowej, po prostu oniemieli- uśmiecha się Małgorzata Pospieszna, dyrektor SP nr 4 w Poznaniu. Rodzice- również. Dzieci przyszły w nowych adidasach, szczęśliwe, że mogą grać, ćwiczyć, bawić się takich warunkach. I to nie tylko nasi zdobywcy medali- zespoły grające w piłkę siatkową. Uroczyste otwarcie tego obiektu- to prawdziwe święto dla nas wszystkich...

Sala Sportowa w SP nr 4
Sala Sportowa w SP nr 4

Przypominjmy- budowa sali gimnastycznej wraz z nowoczesnym wyposażeniem oraz nowej biblioteki kosztowały ponad trzy i pół miliona złotch. Zdaniem dyrektora Wydziału Oświaty pana Przemysława Foligowskiego- było warto! Do tej pory dzieci korzystały z małej salki, a trudno w takich warunkach wychowywać i trenować przyszłych mistrzów- mówił dyrektor Foligowski. Wiem, że uczniowe tej szkoły aspirują do medali i innych sportowych laurów, życzę im więc, by teraz zdobywali ich jak najwięcej. Choć nie tylko w medalach jest rzecz. Inwestujemy w oświatę, w infrastrukturę, w modernizacje i remonty, bo dobrze wiemy, że polityką miasta jest zapewnienie poznańskim uczniom i przedszkolakom jak najlepszych warunków do nauki, rozwoju, realizowania pasji. Dziś miasto daje im tyle, ile może, kiedyś oni oddadzą miastu swoje umiejętności, zaangażowanie, eregię..

Mistrzów właśnie ma zamiar wychować i wypuścić na szerokie wody sportowych zmagań Geradrd Sobkowiak, ojciec chrzestny pomysłu na salę sportową przy SP nr 4. Mamy w naszej szkole klasę sportową o profilu piłka siatkowa dla dziewczyn i chłopaków i gdyby nie budowa tego ślicznego, w pełni wyposażonego obiektu, nie mielibyśmy żadnych  szans w poważnych zawodach- tłumaczy pan Gerard.Teraz- proszę bardzo! Nie mówię, że obiecuję, ale zrobię wszystko, żeby nasze drużyny ostro powalczyły na medale. W takich warunkach, jak te- damy radę!

Dzieci przygotwały nie tylko "sportowe " pokazy, ale też "sportową" wersję Kopciuszka, który tutaj, pod siatkami i koszami okazał się bardzo rezolutną, trenującą dużo i efektywnie, korzystajacą często z biblioteki dziewczynką, która pamiętnej nocy, kiedy to odbył się słynny bal u księcia zostawiła na schodach białego adidasa. Po tym właśnie "pantofelku" książę- zagorzały fan fittnessu- odnalazł swą przyszłą żonę i cóż- jasne dla nas jest, że żył z nią potem długo, szczęśliwie i zdrowo, uczestnicząc w coraz to innych zawodach sportowych...Trenując- oczywiście w ślicznej, nowej sali w Szkole Podstawowej nr 4 w Poznaniu...