Absurdalna obrona przez atak

Dobrze, że dziennikarze tropią i wyciągają na światło dzienne różne nadużycia i patologie. Zwłaszcza, gdy dotyczą mienia publicznego, które przed bezprawiem należy chronić szczególnie.

Prezydent Jacek Jaśkowiak
Prezydent Jacek Jaśkowiak

Krótko po tym, jak objąłem urząd prezydenta - na łamach Głosu Wielkopolskiego - pojawiły się artykuły o możliwych nieprawidłowościach przy sprzedaży mieszkań komunalnych, będących w dyspozycji Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Nagłośniono sprawy lokali przy ul. Krasińskiego oraz Potworowskiego, które miały zostać sprzedane ówczesnym działaczom PO za kwoty dużo niższe od ich wartości rynkowej.

W gąszczu przepisów

Bezzwłocznie zarządziłem stosowne kontrole, także sprzedaży tych mieszkań. Na podstawie oceny badanych przypadków - kolejną, by sprawdzić zasadność hipotezy o wadliwości uregulowań procedury sprzedaży i ustalania prawa do bonifikaty. Miała zbadać, czy w prawie lokalnym dotyczącym gospodarowania zasobem mieszkaniowym Miasta, a w szczególności sprzedaży mieszkań, respektowany jest tzw. zakaz dyskryminacji, czy wręcz przeciwnie - występuje możliwość dyskryminacji odwrotnej. W prostych słowach: czy obowiązujące regulacje umożliwiają potraktowanie kogoś lepiej od innych.

Wnioski z kontroli, oparte na analizie przepisów ustawowych i skomplikowanych uregulowań wprowadzonych w Mieście, jednoznacznie wskazały na ułomność tych drugich. Umożliwiały one bowiem nabycie mieszkania komunalnego na korzystnych warunkach finansowych przez osoby, które  nie spełniały kryteriów uprawniających do zawarcia umów najmu. Powodem był swego rodzaju chaos uchwałodawczy oraz niejasność i niejednoznaczność zapisanych w nim postanowień. Poprzednie władze tolerowały taki stan rzeczy, bo - jak się zdaje - w ogóle tego procesu nie koordynowały. Podjąłem więc stosowną inicjatywę uchwałodawczą i wiele w tej kwestii udało się już wyprostować.

Biuro Kontroli, powołane przeze mnie w 2016 roku, prowadziło czasochłonne procesy kontrolne, drobiazgowo sprawdzając stan faktyczny i prawny. Dysponuje ograniczonymi możliwościami kadrowymi czy narzędziami prawnymi, ale dużym doświadczeniem kontrolerów. Dzięki ich żmudnej pracy udało się wyeliminować słabość miejskich regulacji. Nie mogę więc pozostać obojętny na próby publicznego zdyskredytowania tych dokonań. Tak się złożyło, że niedawno - znów na tych samych łamach - opublikowano kolejny artykuł opisujący wnioski z kontroli sprzedaży mieszkania przy ul. Potworowskiego. Jego autor otrzymał od nas wszelkie dokumenty i wyjaśnienia, o jakie poprosił.

Uderz w stół

Nasze działania zrecenzował w mediach były szef ZKZL, zarządzający spółką w czasie, gdy lokal ten przygotowywano do sprzedaży i zawarto kwestionowaną umowę. Zdumiewające, prawda? W jakiej roli wystąpił? Niezależnego eksperta czy raczej sędziego we własnej sprawie? Emocjonalne wypowiedzi świadczą o dużym zaangażowaniu w tę sprawę, ale nie o dokładnej znajomości materiałów pokontrolnych. Ta gwałtowana reakcja nasuwa mi skojarzenie z nożycami, które się odzywają, gdy uderzysz w stół. I co mówią? W dużym skrócie, że wnioski miejskiego kontrolera są "kuriozalne", a on sam nie zna się na rzeczy, którą badał. Moim zdaniem, wybrane wątki sprawy podane są tak, by zmanipulować przekaz i zdyskredytować ustalenia, zaciemniając prawdziwy obraz sytuacji. Warto skupić się więc na tym, czego nie widzimy i nie usłyszymy. A mianowicie: dlaczego ZKZL nie reagował na bezumowne zajmowanie lokalu mieszkalnego i nie podejmował kroków, by go odzyskać? Dlaczego zawarł umowę najmu z osobą samowolnie zajmującą miejski lokal mieszkalny, co wprost otwierało drogę do ustawowego pierwszeństwa nabycia przez nią lokalu? To konkretne pytania o działania kierownictwa spółki w tej sprawie. Warto jednak jeszcze zapytać, dlaczego w ogóle takie praktyki miały miejsce! Czy wynikały jedynie z panującego wówczas w spółce bałaganu organizacyjnego, braku przepływu informacji, podpisywania dokumentów z naruszeniem kompetencji czy też tworzenia dokumentów bez podstawy prawnej? Właśnie to wykazała kontrola, której wyniki usiłuje się teraz nieudolnie podważać. Osoba kierująca ZKZL-em przez sześć lat nie podjęła żadnych kroków, by wyeliminować nieprawidłowości. Gdy ujrzały światło dzienne - zwolniona teraz z odpowiedzialności służbowej - próbuje obwiniać mnie. Za to, co działo się aż cztery lata wcześniej, zanim zostałem prezydentem! Po pierwsze - fakty te dość długo czekały na ujawnienie. Gdy tak się stało, to właśnie ja zleciłem kontrole, a o ich ustaleniach zawiadomiłem prokuratorów prowadzących postępowania w tych sprawach.  Kto zatem powinien się tłumaczyć?

Komu mieszkanie, komu?

Miasto posiada zasób mieszkaniowy, który ma służyć zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych gospodarstw domowych o niskich dochodach. Kryteria przyznania lokalu komunalnego do najmu to uzasadniona, niezaspokojona potrzeba mieszkaniowa oraz sytuacja finansowa uniemożliwiająca samodzielne jej zaspokojenie. Tu Miasto może badać zarówno sytuację mieszkaniową, jak i ekonomiczną wnioskującego. Może też żądać oświadczeń i zaświadczeń, by na ich podstawie podjąć decyzję, komu taki lokal przyzna. Jeśli dane mieszkanie jest Miastu zbędne i zostanie przeznaczone do sprzedaży, to - zgodnie z ustawą - jego najemca ma prawo pierwszeństwa do nabycia go w drodze bezprzetargowej oraz z bonifikatą ustaloną przez Radę Miasta. W tym przypadku nie ocenia się zamożności najemcy, nie sprawdza, czy posiada inny lokal. ZKZL ma za zadanie zarządzać zasobem mieszkaniowym w dobrze rozumianym interesie Miasta, w oparciu o przepisy prawa. Dzięki zarządzonym przeze mnie kontrolom, dowiedzieliśmy się, że w spółce tej panował swego rodzaju klientyzm. Jej pracownicy, dysponujący dobrami ekonomicznymi - a takimi są mieszkania - niektórych traktowali lepiej. W skrócie, sposób działania ZKZL wyglądał tak: zwolnionego lokalu mieszkalnego nie remontowano, przeznaczając go do wynajęcia i remontu przez przyszłego lokatora. Następnie zawierano z nim umowę najmu, pomijając badanie spełnienia kryteriów: niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych i dochodowego. Przeznaczenie lokalu do sprzedaży otwierało najemcy drogę do nabycia go bez przetargu. Definicja określa klientyzm jako popieranie i protegowanie przez osoby wpływowe tych, którzy świadczą na ich rzecz usługi. Uznawany jest za formę patologii społecznej, bo zaburza prawidłowość procesu przyznawania dóbr politycznych i ekonomicznych, naruszając formalnie przyjęte reguły.

Właśnie dlatego oburza mnie cyniczne wykorzystywanie materiałów pokontrolnych, dopasowywanie ich pod określone tezy, używane do osiągnięcia własnych celów. Nie pozwolę, by stały się elementem zachowań obliczonych na efekt dezinformacji mieszkańców Poznania. Poprosiłem więc o umieszczenie ich w Biuletynie Informacji Publicznej, by każdy mógł się z nimi zapoznać i wyciągnąć własne wnioski. Materiały te zostały zanonimizowane zgodnie z wymogami prawa, ze względu na ochronę dóbr osobistych oraz prywatności osób. Bo Urząd Miasta Poznania przestrzega przepisów prawa, co nie zawsze miało miejsce w ZKZL. 

Jacek Jaśkowiak

Prezydent Miasta Poznania