Prezydent na łamach Głosu Wielkopolskiego podsumowuje "Łańcuch światła"

Za nami fala pokojowych protestów obywatelskich. Łańcuch Światła szczególnie mocno zapłonął w naszym mieście. Poznaniacy tłumnie i stanowczo wyrazili swoje weto wobec wprowadzanych przez rząd PiS-u ograniczeń władzy sądowniczej, a w praktyce - zmian w ustroju naszego państwa. 

Felieton prezydenta Poznania w Głosie Wielkopolskim
Felieton prezydenta Poznania w Głosie Wielkopolskim

Jestem pod dużym wrażeniem sprawności osób organizujących te manifestacje, w tym oczywiście Pana Franciszka Sterczewskiego. Dzięki profesjonalnemu nagłośnieniu kilkanaście tysięcy zgromadzonych mogło wysłuchać wielu poruszających przemówień - sędziów, studentów, nauczycieli, prawników, artystów. Z uwagą słuchałem mówców, ale ciekawe były też rozmowy z protestującymi mieszkańcami. Po raz pierwszy od kilku lat licznie zaangażowali się ludzie młodzi - zabierali głos, pomagali w organizacji, a przede wszystkim - stanowili znaczną część manifestującego tłumu. 

Radykalizm zmian wprowadzanych przez PiS nie ma precedensu w historii naszej krótkiej - raptem 27-letniej - demokracji. Jeszcze dwa lata temu nie wyobrażaliśmy sobie mediów publicznych w roli tuby propagandowej rządu, czystek w Wojsku, Policji i służbach specjalnych. Powoli - niestety - przestają szokować wypowiedzi prominentnych polityków obozu władzy, którzy już publicznie grożą opozycji więzieniem.

Dlatego dobrze, że swój sprzeciw czynnie wyraziło tak wielu poznaniaków - mimo wakacji, wyjazdów na weekend i innych prywatnych planów. Widzą poczynania PiS-u, rozumieją, dokąd prowadzą one nasz kraj - świadczyły o tym wystąpienia zwykłych mieszkańców, nie tylko tych zawodowo związanych z wymiarem sprawiedliwości. Wszyscy protestowaliśmy jako obywatele, dlatego do głosu nie dopuszczono polityków - tym bardziej chcę w tym miejscu podziękować za okazję zwrócenia się do zgromadzonych jako gospodarz miasta. Właściwie politykom dostało się na tych manifestacjach najbardziej... I to nie tylko tym z PiS-u, ale również z opozycji. Dlaczego? Bo mieszkańcy oczekują od nich skutecznego zablokowania złej zmiany. Co zrozumiałe, domagają się zjednoczenia wszystkich sił przeciwko PiS-owi, choć realnie układ sił w Sejmie i Senacie daje opozycji bardzo niewielkie pole manewru. Zarówno wśród tworzących Łańcuch Światła mieszkańców, jak i w mediach wyczuwalne jest wyraźnie krytyczne nastawienie do polityków i partii. Nasilają się głosy o konieczności powstania nowej siły politycznej, palącej potrzebie pojawienia się w polityce nowych twarzy. 

Wsłuchuję się w te opinie i apele - w bezpośrednich rozmowach z poznaniakami lub w te wyrażane publicznie. Nie można odmówić ich autorom pewnych racji, ale podzielę się swoim wrażeniem: nasze społeczeństwo jeszcze nie zrozumiało, że partie polityczne są jednym z fundamentów demokracji. Jestem w polityce nowicjuszem i muszę przyznać - cieszę się, że moja praca polega na zarządzaniu miastem, a nie strukturą partyjną.

Jakie to trudne, świadczy o tym choćby fakt, że nawet sam prezes Kaczyński napotkał spore kłopoty, by usunąć z jej szeregów Misiewicza. Funkcjonowanie partii od kuchni obserwuję od trzech lat. I nie zazdroszczę ani Schetynie, ani Petru, ani Kosiniakowi-Kamyszowi. Może zabrzmi to przewrotnie, ale wszystkich tych, którzy dzisiaj na te partie złorzeczą, którym tak szybko zużywają się nowi liderzy, zachęcam do wstępowania w ich struktury i pracy nad poprawą ich działania. Póki co, do wyboru mamy jeszcze kilka formacji politycznych. Zgadzam się w pełni, że partie te potrzebują świeżej krwi. Mam więc nadzieję, że choć część z osób biorących udział w niedawnych protestach zdecyduje się na zaangażowanie w życie publiczne. Że podejmą to wyzwanie, także w ramach partii politycznej. I mam tu na myśli nie tylko partie opozycyjne. Równie ważna - a może nawet ważniejsza - jest odnowa partii prawicowych. Moim zdaniem to właśnie one potrzebują w swoich szeregach ludzi prawych, szanujących wolność i demokrację. Ludzi wiernych wartościom chrześcijańskim, ale tolerujących inny światopogląd. Takich, którzy z przeciwnikami politycznymi będą się spierać, ale nie pluć na nich ogniem nienawiści.

Nie wiem, jakie wrażenie zrobiły te obywatelskie demonstracje na prezesie Kaczyńskim. Osobiście obawiam się, że - dopóki protestujący adresują swe niezadowolenie niemal w takim samym stopniu do liderów opozycji - dopóty może on spać spokojnie. Może nawet, jak w "Uchu prezesa", uspokaja go to przed zaśnięciem?

Partie opozycyjne muszą oczywiście ciężko pracować i wiele poprawić. Nie wiem czy jedynym właściwym kierunkiem jest zjednoczenie, czyli PiS i AntyPiS. Partia centrowa jest potrzebna, więc wspólne listy PO i.Nowoczesnej byłyby z pewnością pożądanym rozwiązaniem. Ale potrzebne jest też PSL, które przyciągnie do siebie część elektoratu na wsi. Bardzo brakuje silnej lewicy, by w wiarygodny sposób przekonać tych, dla których priorytetem są kwestie socjalne. Opozycja musi się jednoczyć w obronie demokracji i wolności, ale istotą tego zjednoczenia powinna być współpraca - nie tylko między sobą, ale w szerszym zakresie. Sytuacja wymaga porozumienia partii, ruchów obywatelskich i organizacji pozarządowych.

Dobrze, że w protesty zaangażowali się młodzi. Jeżeli prominentni politycy PiS urzeczywistnią swoje groźby pod adresem opozycji i naprawdę powsadzają jej liderów do więzień (a po czystkach w służbach, zmianach w prokuraturze i zmianie Ustawy o sądach powszechnych mają już przygotowany proces technologiczny), to nadzieja w takich Frankach Sterczewskich. Im się uda zmobilizować społeczeństwo do obrony wolności i demokracji.

Jacek Jaśkowiak

Prezydent Miasta Poznania