Wolne miasto wg Jaśkowiaka i Biedronia. Debata w "Ósemkach"

W Teatrze Ósmego Dnia, przy pełnej widowni odbyła się  debata "Wolne Miasto II" z udziałem Roberta Biedronia i Jacka Jaśkowiaka. Obaj prezydenci rozmawiali o mieście, ale też o polityce. Debata była ostatnim punktem wizyty delegacji ze Słupska w Poznaniu.

Debata Jacka Jaśkowiaka i Roberta Biedronia
Debata Jacka Jaśkowiaka i Roberta Biedronia

Spotkanie w Teatrze Ósmego Dnia prowadziła Ewa Wanat, która w pierwszym pytaniu skierowanym do prezydentów, nawiązała do aktualnej sytuacji politycznej i głębokich podziałów społecznych na tym tle.

- To, co się teraz dzieje, jest okresem, który przeprowadzi nas do bardziej dojrzałej demokracji. Po tych rządach, po tej nieudolności zarządczej, po kompromitowaniu Polski na arenie międzynarodowej, wykorzystywaniu mediów publicznych do tego, by były tubą propagandową władzy, Polacy lepiej zrozumieją, jaka jest wartość demokracji. Jestem przekonany, że kolejne wybory uporządkują scenę polityczną - ocenił prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. -  Demokracja jest najlepszą maszyną czyszczącą. A sprzątania po tej władzy będzie dużo i tego nie zrobi rycerz na białym koniu, choć takie idealistyczne, dziecinne podejście daje się zauważyć. My musimy to zrobić sami. To jest wspólna praca zespołowa, wymagająca umiejętności porozumiewania się a nie krytykanctwa, które prowadzi do rozproszenia opozycji. Bo to, co się stało, to efekt walki politycznej i ideologii. A nam potrzebna jest edukacja.

Edukację i łączenie podzielonego społeczeństwa, które nie akceptuje tego, że ludzie mogą mieć różne poglądy i że jest to sytuacja naturalna, należy rozpocząć zdaniem Roberta Biedronia w miastach.

- Jako włodarze powinniśmy tworzyć takie miasta, w których - jak mówiła Hilary Clinton - "no one is left behind", czyli w których nikt nie został pozostawiony tyle, które nikogo nie wykluczają - mówił prezydent Słupska. - Bo to jest jedna z przyczyn. Platforma Obywatelska nie zostawiła Polski w ruinie, pobudowała nam drogi, autostrady, stadiony. Ale zostawiła nas w ruinie mentalnej. I wówczas przyszli populiści i obiecali dużo więcej, na co sporo osób dało się nabrać. To wynika też z tego, że byli sfrustrowani, bo zostali "left behind".

Stworzenie przestrzeni, w której nikt nie będzie czuł się pominięty, jest - jak przyznał Robert Biedroń - ogromnym wyzwaniem. Problemem jest też wizerunek polityka, który w oczach społeczeństwa jest człowiekiem, któremu nie można ufać. - Odkąd stałem się politykiem, stałem się wrogiem. Musimy się zastanowić, jak to odczarować. Myślę, że jedyna droga to być bliżej ludzi. Większość prezydentów ogląda swoje miasta zza szyb limuzyn. Niewielu jeździ rowerem, dokładnie jest ich dwóch w Polsce - mówił Biedroń. - Szybko nauczyłem się, że trzeba rozmawiać z ludźmi. Nie wyobrażam sobie rządzenia bez spotkań i rozmów z mieszkańcami. Dlatego mamy tę słynną czerwoną sofę, którą wystawiamy na ulicy, by każdy mógł przyjść i z nami porozmawiać. Dlatego mamy budżet obrazkowy, bo mieszkańców trzeba też edukować w zakresie tego, jak funkcjonuje miasto, jak mogą je współtworzyć. Bo miasto to żywy organizm, który żyje potencjałem swoich mieszkańców.

Możliwości spotkań z mieszkańcami w zależności od wielkości miasta są - jak zaznaczył prezydent Jacek Jaśkowiak - różne. Miasta swoimi rozwiązaniami w tym zakresie, ale nie tylko, powinny się dzielić i wzajemnie inspirować. - Spotykam się z mieszkańcami bardzo często. Nierzadko po drodze do pracy, gdy jadę rowerem i stoję na światłach. Ale organizujemy też spotkania z mieszkańcami wspólnie z radami osiedli. Frekwencja jest zawsze bardzo wysoka i rozmawiamy o naprawdę realnych, niekiedy bardzo trudnych problemach. Potrzeba partycypacji w życiu miasta zatem jest - mówił prezydent Poznania. - Każdy ma jednak swoje oczekiwania, które czasem trudno pogodzić. Trzeba oczywiście słuchać mieszkańców i my to robimy, ale musimy też podejmować decyzje, czasem niepopularne. Gdy zdania rozkładają się pół na pół, opieramy się o wiedzę ekspertów. Kryterium, jakim się kieruję, jest dobro miasta. To jest mój obowiązek jako prezydenta. Ta praca nie jest prosta. Ona jest fajna - podsumował Jacek Jaśkowiak.

Joanna Żabierek/biuro prasowe