135629 2019-07-23 09:40:13 "Przyszedłem tutaj, by bronić Ciebie. Ja jestem tutaj, by bronić siebie. Przyszedłem tutaj, by rozjaśnić mrok!" - śpiewał niegdyś Piotr "Glaca" Mohamed. Trzy lata temu reaktywował swój kultowy zespół Sweet Noise. "Jego ludzie" będą mogli przypomnieć sobie czym ta grupa dla nich była podczas piątkowego koncertu U Bazyla.

]]>
Piotr "Glaca" Mohamed założył Sweet Noise w 1990 roku w Swarzędzu i przez pierwsze lata grał głównie w poznańskich klubach. Muzyczną drogę zaczynał praktycznie od zera, ucząc się warsztatu i - jak otwarcie przyznał niedawno w jednym z wywiadów -"bez krzty choćby talentu wokalnego, z małą częścią talentu do składania słów - chyba dlatego, że mama mi zawsze czytała mega dużo". Po latach poszukiwań przyszedł pamiętny rok 1993 i utwór "Godność", który dwa lata później trafił na debiutancki album "Respect".

Glaca stał się w latach 90. jednym z najbardziej charakterystycznych i charyzmatycznych polskich muzyków zajmujących się ciężkimi brzmieniami. Ci, którzy byli wówczas nastolatkami, dziś zapewne nie wyobrażaliby sobie dorastania bez albumów Sweet Noise. Dekada lat 90., na którą spoglądamy dziś z dystansem, była tej współczesnej skłonności do dystansu i ironii zupełnie pozbawiona. Piosenki Glacy, oparte na zupełnie skrajnych emocjach i prostych, dosadnych, wręcz przesadzonych tekstach, doskonale trafiały wówczas do serc młodych ludzi. Muzykę Sweet Noise nastolatkowie przeżywali o wiele mocniej i znacznie więcej dla nich znaczyła, niż współczesne zespoły dla młodych ludzi. Fani do dziś wspominają widowiskowe koncerty czy pieczołowicie przechowują kupione wówczas kasety, które dzielnie znosiły obsesyjne, zapętlone słuchanie w "kaseciaku".

Najwięksi puryści Sweet Noise wydane w latach 90. albumy "Respect", "Getto" i "Koniec wieku" uznają do dziś za najlepsze płyty zespołu. Rzecz jasna, grupa pojawiała się również na teledyskach, które oglądało się z zachwytem w telewizji. Takie klipy, jak "Wyżej" Yacha Paszkiewicza czy "Bruk" i "Ghetto" Jacka Taszkowskiego i Leszka Molskiego, przeszły do historii polskiej kultury popularnej.

Glaca jest przekonany, że ci, którzy również i kolejne albumy zespołu przyjęli ciepło, od początku zwracali większą uwagę na teksty pisanych przez niego utworów, niż na styl samej muzyki. Ten z czasem zaczął się zmieniać, gdy Mohamed zdecydował się sięgnąć do elektroniki, hip-hopu, muzyki etnicznej czy soulu. Na kolejnych albumach pojawiali się też gościnnie muzycy, których wybór potrafił mocno zaskoczyć fanów. W utworze "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz" z płyty "Czas ludzi cienia" wystąpiła Anna Maria Jopek. Z kolei na płycie "Revolta" - Edyta Górniak, raper Peja i Nergal. Zresztą dalsze kolaboracje Mohameda były już zupełnie niespodziewane. Czy ktoś pamięta jeszcze eksperymentalną animację pełnometrażową M dot Strange'a "We Are the Strange", do której Glaca napisał muzykę? Albo efemeryczną współpracę z Justinem Chancellorem z zespołu Tool?

Gdy po ponad dekadzie od wydania ostatniego albumu "The Triptic" Sweet Noise powróciło na polską scenę, Glaca zdecydował się ten nowy początek zespołu rozpocząć własną interpretacją"Quasimodo" Jacka Kaczmarskiego, a w samych wywiadach nie stronił od wypowiadania się na tematy związane ze współczesną polską sceną polityczną. Media społecznościowe okazały się z kolei doskonałą formą do podtrzymania kontaktu z fanami - bo to przecież z myślą o nich zawsze tworzył muzykę. Wracając po latach do Sweet Noise trudno nie odnieść dziwnego wrażenia, że polskie media nigdy nie były zbyt serdeczne dla zespołu, o czym artysta mówił z goryczą w ostatnich latach. Dziwią zwłaszcza negatywne czy wręcz szydercze reakcje na jego solowy album "Zang". A jednak Piotr "Glaca" Mohamed trwa niewzruszony - i jak to ujął w "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz": "Nie chcę zrozumienia, pocieszenia. Iluzji istnienia, pustego uwielbienia. Jestem kim jestem, inny nie będę. Z tobą, bez ciebie - decyzje podjęte".

Marek S. Bochniarz

  • Koncert Sweet Noise
  • support: Shadowmore, Mr.Tea, Crashback
  • klub U Bazyla
  • 26.07, g. 19
  • bilety: 50-60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-23 16:13:05 236678 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135629,236678,show2.jpg 236679 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135629,236679,show2.jpg 236681 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135629,236681,show2.jpg 236680 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135629,236680,show2.jpg
135593 2019-07-22 12:30:29 Przez cztery dni na pięciu scenach (i muzycznej żaglówce) wystąpi 30 kapel, ponad 150 artystów. Szósty już Powidz Jam Festiwal rozpocznie się 25 lipca.

]]>
"Wspaniała inicjatywa, wspaniali ludzie, super robota...", "Fantastyczne miejsce, świetna muzyka, doborowe towarzystwo, przepyszne jedzenie - po prostu niepowtarzalny klimat, dla którego warto tu być co rok. Tego nie da się opisać - tego trzeba doświadczyć" - to tylko kilka z opinii na temat festiwalu, jakie możemy znaleźć w internecie. Ale przeczytamy też m.in. o tym, że jego organizatorzy to "ludzie z pasją i konkretnymi pomysłami".

Cel Powidz Jam Festiwal od początku jest jeden - zalać miasteczko muzyką. Ważna dla organizatorów jest również promocja młodych artystów, prezentacja autorskich materiałów, integracja oraz podkreślenie walorów turystycznych miejsca, w którym się odbywa. W związku z tym też koncerty odbywają się na pięciu scenach: główna zlokalizowana jest w Łazienkach, inne na plażach - z pomostem, dzikiej z widokiem na zatokę, przystań jachtową oraz camping, na Plaży Wojskowej przy lokalu "Kotwica" oraz w Parku Powstańców Wielkopolskich w centrum Powidza. - Miał to być festiwal bardziej showcase"owy w formie przeglądu kapel. Organizowany przez grupę przyjaciół, dla których muzyka to odskocznia od codzienności - wyjaśniał w rozmowie z portalem Słupca.pl współtwórca wydarzenia Daniel Ptak. Kameralne jednak były tylko dwie pierwsze edycje festiwalu. Potem impreza nabrała rozmachu, zainteresowanie nią przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów.

W tym roku nad Jeziorem Powidzkim wystąpią takie gwiazdy, jak m.in. Bitamina, których twórczość utrzymana jest w stylistyce eksperymentalnego hip-hopu z wyraźnymi wpływami jazzu czy bydgoska kapela Sielska, która utrzymuje, że nie chce grać "muzyki dla mas". "Zespół Amara Ziembińskiego, Mateusza Dopieralskiego i Piotra Sibińskiego tworzy muzykę powtarzaną przez tłumy, opartą o teksty, z którymi identyfikują się młodzi ludzie. To ciekawy przypadek, bo dźwięki wypełniające kolejny już album dalekie są od sztamp i banałów, które wywołują efekt przywiązania w Polsce w sposób najsilniejszy" - czytamy o najnowszej, piątej już płycie Bitaminy na portalu Dziennik.pl. Zdaniem krytyków płyta "Kwiaty i korzenie", która swoją premierę miała na koniec czerwca "nie tylko nie zawodzi, ale wręcz zachwyca".

To oczywiście nie wszyscy goście. Na scenie pojawi są również Tymon Tymański i Brodacze Live Act, laureaci V edycji warszawskiego konkursu "Stage4YOU", którzy już w pierwszym roku swojej działalności zagrali na takich festiwalach, jak m.in. Spring Break, Kortowiada czy Bachanalia. Najlepiej charakteryzują ich słowa "elektroniczna eklektyka". - Projekt uformował się spontanicznie, zespół już nie. W naszym przekonaniu taka działalność musi wypływać przede wszystkim z zabawy i totalnej zajawy. To takie coś, co zaczynasz robić i z dnia na dzień przekonujesz się, jak bardzo to działanie Cię napędza i warunkuje uśmiech na twarzy. Tak zaczęła się nasza dwójkowa współpraca - wyjaśniali po swoimi premierowym koncercie w minionym roku w Poznaniu na łamach Freshmag.pl.

Jedyny biletowany koncert w ramach Powidz Jam Festiwal da z kolei Krzysztof Zalewski, który swoją przygodę ze sceną rozpoczął od castingu do drugiej edycji "Idola", a dziś jest twarzą Męskiego Grania. - Wiemy, że głośne nazwiska przyciągają publikę. Cały czas jednak powtarzamy, że postawić za duże pieniądze scenę i zaprosić gwiazdę z topu nie jest trudno - tłumaczył w wywiadzie Daniel Ptak.

W programie festiwalu są również m.in. warsztaty wokalne i instrumentalne, fitness oraz joga na plaży. Pełen program wydarzenia dostępny jest na stronie: jamfestiwal.pl 

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Powidz Jam Festiwal
  • 25-28.07

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-22 13:37:39 236554 <![CDATA[Bitamina, fot. Dawid Kałuski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135593,236554,show2.jpg 236555 <![CDATA[Brodacze Live Act, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135593,236555,show2.jpg 236556 <![CDATA[Krzysztof Zalewski, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135593,236556,show2.jpg
135506 2019-07-19 09:14:06 Minione edycje pokazały, że to najbardziej rodzinny festiwal w Poznaniu. Kolejny LuxFest już 27 i 28 lipca nad Jeziorem Strzeszyńskim. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest wolny.

]]>
Pomysł na festiwal zrodził się spontanicznie - podczas rozmowy Roberta Litzy Friedricha, lidera zespołu Luxtorpeda i głównego organizatora LuxFestu z jego żoną, która stwierdziła, że w Poznaniu nie ma imprez dla kilku pokoleń, takich gdzie cała rodzina mogłaby być razem. I tak, idąc za ciosem, głodni "relacji człowieka z człowiekiem" poznańscy muzycy wraz z przyjaciółmi zorganizowali międzypokoleniowe wydarzenie. Festiwal, którego fundamentem są koncerty. Ale to nie jedyne punkty jego programu.

Sobota - 27 lipca, jak zapewniają organizatorzy to dwa mocne muzyczne uderzenia. Zagra grupa Coma, której muzyka inspirowana jest dokonaniami takich zespołów jak Illusion, Pearl Jam czy Led Zeppelin oraz gospodarze, czyli poznański rock zespół Luxtorpeda. Grupa od blisko 10 lat odpowiada na trudne pytania, od swoich słuchaczy wymaga refleksji. Litza zapytany przez Tomasza Janasa o sukces formacji mówił: - Wykorzystałem tu wcześniej zdobywane doświadczenia. Ale też każda postać w tym zespole jest nieprzypadkowa. To, że Hans do nas trafił, z tym swoim nieprzeciętnym talentem poetyckim. To, że pisze o człowieku, dla człowieka w sposób tak fajny, nie moralizatorski - to jest pewnie też tajemnica powodzenia. Luxtorpedę oprócz Roberta Litzy Friedricha tworzą jeszcze gitarzysta Robert Drężek i basista Krzysztof Kmiecik, znany z Armii perkusista Tomasz Krzyżaniak, oraz Hans kojarzony z zespołem Pięć Dwa Dębiec.

Niedziela natomiast - 28 lipca zarezerwowana została dla całych rodzin.  - Zapraszamy dzieci, rodziców i dziadków do Rodzinnej Strefy Sztuki LuxArt, gdzie czekać na Was będą liczne warsztaty i atrakcje. Tego dnia odbędą się również wyjątkowe koncerty Arki Noego oraz Kowczeg Noja, czyli dziecięcego zespołu z Ukrainy wykonującego piosenki Arki Noego - wyliczają organizatorzy. Poznańska Arka Noego powstała 20 lat temu, przy okazji pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Na swoim koncie ma kilkanaście albumów. Ostatni - "Wyjątkowy osioł" wydany został dwa lat temu i stał się antidotum na smutek i lęk... zarówno tych małych, jak i dużych. Pierwsze wydawnictwo w języku ukraińskim natomiast trafiło w ręce słuchaczy w 2005 roku. Płyta ukazała się w dwóch wydaniach po tysiąc egzemplarzy. W tym samym roku także mali członkowie ukraińskiej Arki wystąpili po raz pierwszy wspólnie z rówieśnikami z polskiej grupy. W ciągu ostatnich kilku lat Kowczeg Noja dała ponad 20 koncertów, m.in. w Kijowie, Lwowie, Kamieńcu Podolskim, Winnicy oraz na granicy polsko-ukraińskiej.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • LuxFest #NaFalach, plaża nad Jeziorem Strzeszyńskim (ul. Koszalińska 15), wstęp wolny
  • 27.07
  • koncert: Coma, g. 18.30
  • koncert: Luxtorpeda, g. 20.15
  • 28.07
  • warsztaty w Rodzinnej Strefie Sztuki LuxArt, g. 12
  • koncert: Kowczeg Noja, g. 15.30
  • koncert: Arka Noego, g. 16.30

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-19 15:13:40 236469 <![CDATA[Luxtopreda, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236469,show2.jpg 236470 <![CDATA[Luxtopreda, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236470,show2.jpg 236472 <![CDATA[Coma, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236472,show2.jpg 236471 <![CDATA[Coma, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236471,show2.jpg 236485 <![CDATA[Arka Noego, fot. Mateusz Otremba]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236485,show2.jpg 236486 <![CDATA[Arka Noego, fot. Mateusz Otremba]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135506,236486,show2.jpg
135450 2019-07-17 09:53:03 Poznańscy muzycy z zespołu Bandonegro, od kilku lat z powodzeniem grającego tango, zaprosili do współpracy dwóch muzyków, którzy mimo młodego wieku już zaliczani są do czołówki polskiej sceny jazzowej. Wspólnie stworzyli projekt, który mógł być ryzykowny, wszak opiera się na muzyce Piazzolli - tyleż pięknej, co wyeksploatowanej do cna. A jednak udało im się stworzyć wyjątkowy album, pełen nieoczywistości i wyjątkowej energii wytworzonej na styku jazzu i pasji rodem z Argentyny.

]]>
Członkowie Bandonegro (Michał Główka - bandoneon, Jakub Czechowicz - skrzypce, Marek Dolecki - fortepian, Marcin Antkowiak - kontrabas) doskonale znają potencjał muzyki Piazzolli. Melodyjna, taneczna, zmysłowa i pełna emocji - jest tyleż poruszająca, co łatwa w odbiorze, dostępna szerokiemu gronu odbiorców. Swoje aranżacje muzyki mistrza argentyńskiego tanga nagrali na płycie z 2012 roku (Tango Nuevo by Astor Piazzolla). Kolejny krążek z 2017 roku, Tanchestron, zawierał utwory wykonywane przez największe orkiestry Złotej Ery Tanga. Debiutancka płyta była przywitaniem artystów z szerszą publicznością, druga - ugruntowaniem ich języka muzycznego. Gdyby kolejny krążek wciąż opierał się na klasycznych aranżacjach, mógłby zostać oceniony jako niebezpiecznie wtórny. Połączenie tanga z jazzem stało się więc doskonałym rozwiązaniem i nadało muzyce Bandonegro świeżości, głębi oraz unikalnego charakteru. O jakość jazzowej warstwy płyty zadbali doskonale znani poznańskiej (i już nie tylko!) publiczności artyści - Dawid Kostka (gitara elektryczna) oraz Mateusz Brzostowski (perkusja).

¡Hola Astor!

Na płycie Hola Astor odnajdziemy nowe spojrzenie na gatunek tanga, a także nowy język muzyczny Bandonegro - w którym obok aranżacji, do głosu po raz pierwszy dochodzi autorski głos zespołu (pięć utworów z Hola Astor zostało skomponowanych przez Marcina Antkowiaka). Już sam wybór utworów do pierwszej części płyty z utworami Piazzolli jest ciekawy - muzycy wybrali te kompozycje z lat 70., które z różnych względów nie doczekały się popularności równej Libertangu. Nie ma więc tu mowy o przesycie znanymi melodiami. Płytę rozpoczyna energetyczna Zita - kompozycja dość oczywista dla wszystkich znających język muzyczny Piazzolli, będąca jednak dobrym wstępem tej płyty. Powabne, wykonane z nerwem Escolaso na początku przenosi nas w zupełnie inne, zmysłowe rejony, by chwilę później swobodną, nonszalancką melancholią przywołać obrazy gorącej, zmęczonej słońcem Argentyny. W następnych numerach zwraca uwagę aranżacja Vayamos al Diablo rozpoczynająca się quasi rockowym wstępem perkusji, do której dołączają pozostałe instrumenty w niezwykle prędkim, dusznym, karkołomnym przebiegu.

Swoistym rewersem tej kompozycji jest Romance del Diablo, który zamyka część płyty z utworami Piazzolli. Spokojna, oniryczna kompozycja daje oddech, przygotowuje na ciągi dalsze i jeszcze ciekawsze. Pięć kompozycji Antkowiaka w odważniejszy sposób łączą jazz i rock z tangiem. Jednak zanim to następuje słuchamy Vonue - utworu, który eksploruje brzmienie fortepianu solo. Jego nieco filmowy charakter przywołuje skojarzenia z muzyką Tiersena, Satie, chwilami z twórczością Możdżera. W ostatnich dwóch minutach do fortepianu dołączają pozostałe instrumenty, nadając całości trochę zbyt oczywiste, emocjonalne zakończenie. Kolejne kompozycje znów wprowadzają nas w krąg muzyki argentyńskiej - trudno nie słuchać z podziwem tego, jak wielką wiedzę muzycy Bandonegro mają o muzyce Piazzolli.

Rytm i kluczowe cechy twórczości króla tanga nie zostały w kompozycjach Antkowiaka wtórnie odegrane, a twórczo przetworzone, z fantazją zagarnięte przez jazzowe improwizacje i rockową energię. Słyszymy więc solówki gitary elektrycznej (w brzmieniu chwilami dość retro), których moglibyśmy oczekiwać na koncertach rockowych. Budowane na delikatnym akompaniamencie rytmicznego tanga wprowadzają nową jakość do tego gatunku. Jazzowa zabawa idiomem, rytmem, charakterem tanga Piazzolli wychodzi muzykom bardzo naturalnie, bez zbędnego przeintelektualizowania. Autorskie utwory wykonują z dużą kreatywnością, dzięki której ta muzyka w żaden sposób nie nuży. Druga część płyty jest krokiem naprzód w twórczości tego zespołu, dowodem na to, że poznali język tanga na tyle, że teraz ze swobodą mogą wyjść poza niego. Jest jednocześnie podsumowaniem i zapowiedzią, nostalgicznym spojrzeniem w przeszłość i odważnym głosem na przyszłość.

Aleksandra Kujawiak

  • Płyta Hola Astor zespołu Bandonegro

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-17 12:42:50 236260 <![CDATA[Bandonegro, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236260,show2.jpg 236259 <![CDATA[Bandonegro, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236259,show2.jpg 236261 <![CDATA[Bandonegro, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236261,show2.jpg 236262 <![CDATA[Bandonegro, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236262,show2.jpg 236263 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236263,show2.jpg 236264 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135450,236264,show2.jpg
135123 2019-07-05 13:07:09 Na albumie "The Last Minute or Later" spotyka się dwóch chmurnych artystów, którzy lubują się w muzyce improwizowanej reprezentującej ekstremalne skrajności. To poznański perkusista Adam Gołębiewski i Kevin Drumm z chicagowskiego undergroundu, zajmujący się elektroniką. Słuchanie zapisu ich muzycznych interakcji to zarówno przyjemność, jak i miła dla ucha audialna udręka.

]]>
Dotąd z pewnym wzruszeniem przypominam sobie okazję, gdy po raz pierwszy usłyszałem grę Adama Gołębiewskiego. Na festiwalu Transatlantyk w 2013 roku występował w Auli Uniwersyteckiej wraz z Yoko Ono i Thurstonem Moorem. A że koncert reklamowano nazwiskami Ono i Moore'a, to zastanawiałem się: "kim jest ten perkusista, który gra w tym obłędnym, udzielającym się publiczności skupieniu?". Ono po każdym utworze musiała trochę odpoczywać i wtedy na scenie dominował duet Moore'a i Gołębiewskiego. Jak dobre i owocne było to spotkanie, można było się przekonać po latach na ich zachwycającym albumie "Disarm".

Druga okazja do posłuchania Gołębiewskiego na żywo nadarzyła mi się trzy lata temu w Lesie. Artysta występował tym razem solowo, a tuż po nim grał Kevin Drumm. I choć wydawało się, że obu panów dzieli wszystko - jeden grał analogowo, a drugi nieruchomo siedział przy laptopie - to łączyło ich upodobanie do tworzenia sytuacji absolutnego skupienia, w której można się albo dobrowolnie pogrążyć, albo zjeść sobie paznokcie. Gołębiewski od razu przybijał nasze uszy gwoździami do podłogi - rozpoczynając brutalnie i z impetem. Z kolei Drumm osaczał nas powoli i prawie że niezauważalnie, stopniowo dociskał sprężynę. Napięcie było prawie nie do zniesienia - zapewne wybiegłbym z lokalu, gdyby nie to, że był szczelnie wypełniony słuchaczami i nie dało się wycofać do wyjścia. Wydaje mi się, że nigdy potem nie byłem na równie intensywnym koncercie. Zaledwie dzień później panowie spotkali się w pustym klubie, aby nagrać "The Last Minute or Later". Wyszedł z tego czterdziestokilkuminutowy, bardzo wdzięczny materiał. Jego słuchanie przywraca te koncertowe wspomnienia - z tym, że dostajemy coś, czym możemy się cieszyć w takiej dawce i stężeniu, jakie uznamy za stosowne.

Zanim zajął się elektroniką, Drumm grał w latach 90. na preparowanej gitarze. Te trzy dekady twórczości to ponad półtorej setki albumów, z czego część trafiła na imponujący profil artysty na Bandcampie, stale powiększający się od 2013 roku zbiór wszelakich muzycznych drobin i variów. Ta "nadprodukcja" i hojność w dzieleniu się w Internecie swoją twórczością ma sens zważywszy na to, że Drumm wiele rzeczy wydawał wcześniej w formie mikroskopijnych nakładów płyt CD-R własnej produkcji.

Album "The Last Minute or Later" wyszedł w labelu Gołębiewskiego Uznam, w którym dwa lata temu artysta wydał równie intrygujący album "Meet the Dragon" - duet z libańskim gitarzystą Sharifem Sehnaoui. Na tle Drumma, bardzo krytyczny względem siebie Gołębiewski jest "skąpy" i nieskory do dzielenia się muzyką ze słuchaczem, jeśli nie jest w pełni przekonany o jej wartości.

"The Last Minute or Later" to połączenie dwóch silnych osobowości artystycznych - ludzi, którzy są bezceremonialni i autentyczni w swoich muzycznych wyborach. Rozszerzone techniki gry na zestawie perkusyjnym Gołębiewskiego i noise'ową elektroniką Drumma spaja uważność i wrażliwość obu panów. Jeśli sięgniemy po ich wypowiedzi to odkryjemy, jak bogate mają doświadczenia z muzyką improwizowaną, czemu towarzyszy też niestety pewne rozgoryczenie. W tym duecie jakby oddychają od otaczającej ich zachowawczej, festyniarskiej tandety i nijakości (w wywiadzie z 1998 roku zniesmaczony Drumm wspomina o "różnego typu antagonistach", w tym przesyconych hipokryzją beneficjentach festiwali). Pozwalają sobie na grę, która jest przeznaczona dla otwartych odbiorców, gotowych na pełne zaangażowania słuchanie, pozbawione asekuracyjnego pozostawania w komforcie radiowej muzyki, przyjaznej i miałkiej. Albo pogrążymy się bez reszty i zakochamy w tych czterech utworach, które trafiły na album, albo odrzucimy je na zasadzie szoku, wywołanego ich zachłannością, nie tolerującego braku skupienia. Przykuwającą wzrok okładkę "The Last Minute or Later" zaprojektował Piotr Macha, poznański artysta zajmujący się głównie tworzeniem analogowych filmów eksperymentalnych. Trafiły na nią dwie dłonie na ciemnym tle: palce jednej badają puls na nadgarstku drugiej. Po przesłuchanie muzyki warto będzie sobie ten puls "zmierzyć" i odpowiedzieć sobie na pytanie, co nam ona przyniosła. Mi zupełny zachwyt.

Drumm lubi opatrywać swoje wydawnictwa na Bandcampie notkami dotyczącymi tego, w jakich warunkach powinniśmy ich słuchać. Niektóre są dość szczegółowe, a inne nawet zabawne. Ja z kolei dzielę albumy Gołębiewskiego pod względem kawy, którą piję podczas odsłuchów. Do "The Last Minute or Later" polecam jedną z nowych, smakowych kaw Bialleti do kawiarki - wanilia nie do końca się sprawdzi, lepszy byłby zdecydowanie orzech laskowy.

Choć w Poznaniu działa wielu artystów zajmujących się muzyką improwizowaną, chyba żaden z nich nie może się poszczycić tak imponującą dyskografią jak Adam Gołębiewski. Na pierwszy plan wysuwają się spotkania z wybitnymi artystami zagranicznymi. Te interakcje przynoszą za każdym razem unikalną wartość, a osobność każdego z albumów sprawia, że za każdym razie poznajemy trochę inny aspekt artystycznej osobowości perkusisty. Ci wszyscy, którzy są zdania, że muzykę improwizowaną najlepiej odbierać podczas koncertów na żywo, być może zweryfikują swój osąd, słuchając jego albumów. Spośród nich "The Lat Minute or Later" nie jest chyba dobrym wyborem, aby zacząć odkrywanie Gołębiewskiego (polecałbym raczej jego solowy "North Pool", doskonały do klasycznej, ciężkiej kawy Vergnano) - ale świetnym, by do niego po pewnym czasie dotrzeć i poświęcić mu choć część lata - i to przykładając do niego bardziej uważne, czułe ucho.

Marek S. Bochniarz

  • Kevin Drumm i Adam Gołębiewski "The Last Minute or Later"
  • premiera: 15.06 

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-18 09:46:56 236053 <![CDATA[Kevin Drumm i Adam Gołębiewski "The Last Minute or Later"]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135123,236053,show2.jpg 236054 <![CDATA[Kevin Drumm i Adam Gołębiewski "The Last Minute or Later"]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135123,236054,show2.jpg
134628 2019-06-24 15:51:32 Letni sezon festiwalowy ruszył na dobre. Na szczęście, aby zobaczyć koncerty znanych i ciekawych artystów, nie trzeba wyjeżdżać daleko. Po raz kolejny rusza poznański cykl koncertów #NaFalach, odbywających się nad jeziorami Maltańskim i Strzeszyńskim.

]]>
Maltańska Scena Muzyczna to specyficzne miejsce - zamontowana na wodzie scena gościła w ostatnich latach takich artystów jak Muchy, Taco Hemingway, Mikromusic i wielu innych. Druga scena, na której odbywają się koncerty z cyklu #NaFalach, znajduje się nad Jeziorem Strzeszyńskim. Umiejscowienie scen pozwala organizatorom uzyskać cykl miejskich koncertów o atmosferze wydarzenia podobnego dużym festiwalom muzycznym. Takie festiwale często są umiejscowione właśnie blisko wybrzeża - morza, jeziora czy rzeki.

Choć początkowe edycje #NaFalach były raczej gratką dla fanów (niektórzy mogą pamiętać występ Much z 2015 roku, gdzie małe grupki słuchaczy skupiły się blisko sceny), koncerty z cyklu zyskują coraz większą popularność. Wszystko wskazuje więc, że obrana przez organizatorów formuła sprawdza się dobrze. Zeszłoroczne koncerty, jak na przykład występ Mikromusic, całkowicie wypełniły teren nad Jeziorem Maltańskim. Tegoroczna edycja również przyniesie wiele ciekawych koncertów, wśród których fani różnych gatunków znajdą coś dla siebie. Wystąpią znani i lubiani, czyli w dużej mierze zespoły i artyści z doświadczeniem scenicznym, którzy oferują publiczności spójny, przemyślany i zaplanowany występ. Większość z nich to uzdolnieni muzyczni rzemieślnicy.

Nie jest tajemnicą, że współczesna polska muzyka stoi siłą kobiet. Tworzą jedne z najbardziej znanych piosenek: zarówno tych popularnych, jak i nieco bardziej alternatywnych. Są headlinerkami festiwali jako artystki solowe, członkinie zespołów czy duetów. Nie inaczej będzie w przypadku cyklu #NaFalach: rozpocznie go Natalia Nykiel. Artystka ma na koncie dwie płyty, na których zgrabnie miesza pop z elektroniką i elementami innych gatunków. Utwór Bądź duży szybko zyskał popularność, ponieważ Nykiel z łatwością łączy proste melodie z chwytliwymi tekstami.

Pojawi się także inna popularna artystka, czyli Daria Zawiałow, która niedawno wystąpiła w Poznaniu jako jedna z headlinerek Spring Breaka. Zawiałow sprawdziła się na zlokalizowanej przy placu Wolności scenie głównej - w tym zakresie ma zresztą doświadczenie, grała już na scenie głównej Orange Warsaw Festival.

W tym roku zobaczymy również Natalię Przybysz i poznański duet Rebeka. Wszyscy ci artyści są znani z solidnych koncertów, a Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny próbują swoich sił w coraz bardziej szczegółowo zaplanowanych występach - podczas Spring Breaku mogliśmy zobaczyć ich wraz z tancerzami, a zespołowi towarzyszył trzeci muzyk. W ramach cyklu #NaFalach tego samego dnia zobaczymy Rebekę i Rosalie.

Line up #NaFalach to również artyści, których obecność jest ukłonem w stronę publiczności masowej: wystąpią Kamil Bednarek, Happysad i Mrozu. Po raz kolejny nad Maltą zobaczymy Rasmentalism, a po przerwie do Poznania powraca także duet Łona i Webber. Końcówka lipca będzie czasem współpracy z Luxfestem: zobaczymy więc artystów związanych z Litzą, takich jak Luxtorpeda i Arka Noego, a także Coma i Kowczeg Noja.

Cykl #NaFalach zakończy muzyka elektroniczna - ostatnie występy będą należeć do Kamp! i Bokki.

Jolanta Kikiewicz

  • Cykl koncertów #NaFalach
  • Jezioro Maltańskie i Jezioro Strzeszyńskie
  • 29.06-30.08
  • wstęp wolny
  • szczegóły na www.nafalach.poznan.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-15 10:48:05 234227 <![CDATA[Kamil Bednarek z zespołem, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234227,show2.jpg 234228 <![CDATA[Bokka, fot. Filip Blank/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234228,show2.jpg 234229 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234229,show2.jpg 234230 <![CDATA[Happysad, fot. Marcin Ślusarczyk/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234230,show2.jpg 234231 <![CDATA[Kamp!, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234231,show2.jpg 234232 <![CDATA[Łona i Webber, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234232,show2.jpg 234233 <![CDATA[Mrozu, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234233,show2.jpg 234234 <![CDATA[Natalia Przybysz, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234234,show2.jpg 234235 <![CDATA[Rosalie., fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234235,show2.jpg 234239 <![CDATA[Rebeka, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234239,show2.jpg 234236 <![CDATA[Rasmentalism, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134628,234236,show2.jpg
135246 2019-07-10 10:47:03 - Proponujemy nowoczesne podejście do starej muzyki, wykorzystujące elektronikę - mówi Joanna Sykulska*, dyrygentka chóru Pogłosy, który wraz z zespołem kakofoNIKT otrzymał pierwszą nagrodę na 22. Konkursie Muzyki Folkowej Nowa Tradycja.

]]>
Wstąpiła pani do chóru Canto Cantare w liceum.

Poszłam do VI Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu i okazało się, że jest tam chór. Jako młoda dziewczyna wstąpiłam w jego szeregi i śpiewałam w nim przez trzy lata.

To był impuls, czy chodziła pani wcześniej do szkoły muzycznej?

Od ósmego roku życia uczyłam się grać na wiolonczeli i skończyłam dwa stopnie szkoły muzycznej. Poza tym moi rodzice są chóralistami i od zawsze "żyłam" w chórach. Dlatego odczułam potrzebę, by w końcu śpiewać w chórze, a nie tylko go oglądać.

Uczyła się pani gry na instrumencie dlatego, że rodzice do tego namawiali, czy sama pani chciała?

Sama chciałam. To była normalna kolej rzeczy. Muzyka była w moim domu od urodzenia. Chodziłam też na koncerty. Była to naturalna potrzeba żeby z widza stać się młodą artystką.

Jak wyglądał chór Canto Cantare za pani czasów licealnych?

Kiedy przystępowałam do chóru, było to jeszcze dość popularne zajęcie. Nie było problemów żeby zachęcić młodzież - a wtedy był to żeński chór - do śpiewania w chórze. Grupa dziewczyn była bardzo duża, a program niezwykle wymagający. Spotykałyśmy się dwa razy w tygodniu na dwie-trzy godziny. Bardzo dużo pracowałyśmy i żadna z nas nie zgłaszała sprzeciwu.

A później?

Po paru latach był już z tym problem. Pod koniec kierownictwa pierwszej dyrygentki, Ewy Maćkowiak-Sibilskiej, która zajmowała się zespołem ponad dwadzieścia lat, było znacznie mniej ludzi, niż na początku.

I pojawiły się osoby, które zaczęły inaczej patrzeć na takie przedsięwzięcia.

Tak. Świat idzie do przodu i wszystko stało się szybkie. Dziś trudno się zmotywować, żeby czemuś tak po prostu się oddać. Obecnie młodzi ludzie bardzo wcześnie zaczynają myśleć o swojej przyszłości, o tym, co będą robić po studiach i gdzie pójdą pracować. Bardzo mocno się na tym skupiają i często nie pozostaje już czasu na nic innego.

W pani latach licealnych z pasją chciało się robić różne rzeczy i aż tak pragmatycznie nie podejmowało się różnych decyzji?

Gdy rozmawiam z moimi chórzystkami, które są na początku studiów, to mówią "wy to byliście trochę szaleni". Nie dzieli nas duża różnica wieku, bo pięć-sześć lat, ale jesteśmy inni. Chyba zawsze tak jest, prawda? Dostaliśmy jednak inne wychowanie, żyliśmy bez komputerów i inaczej spędzaliśmy czas.

Jakie kłopoty stanęły przed panią, gdy została pani dyrygentką?

Na początku bardzo chciałam się trzymać tradycji żeńskiego chóru i wkładałam w to sporo energii. Po pół roku doszłyśmy z dziewczynami do wniosku, że czegoś nam brakuje. Stwierdziłyśmy, że może trzeba dołożyć do składu mężczyzn. Gdy to zrobiłyśmy w 2017 roku, ludzie zaczęli chętniej do nas dołączać. Poza tym z grupy licealnej przekształciliśmy się w chór dorosłych. Te dwie poważne transformacje sprawiły, że skończyły się nasze problemy i mocno poszłyśmy do przodu. Choć z chłopakami zawsze są problemy - znaleźć mężczyzn, którzy chcą śpiewać to ciężki kawałek chleba.

Czy myśli pani, że zmiany przyniosły nagrody, które chór - pod nową nazwą Pogłosy - zebrał w ostatnich latach?

Współpracując z Patrykiem Lichotą już dwa lata wcześniej myśleliśmy o wspólnym projekcie. W końcu udało się to zrobić. Nowy projekt z zespołem kakofoNIKT na pewno zmienił nasze podejście do muzyki, bo to zupełnie inny rodzaj przekazu. Część członków się z tym nie zgadzało - nie odpowiadała im nowa forma, więc zrezygnowali. Dołączyło do nas jednak wielu nowych ludzi.

I jaki jest ten nowy kierunek?

To nie jest stricte muzyka tradycyjna, a raczej sięgająca do korzeni. Jako dyrygent bardzo długo szukałam formy przekazu, która otworzyłaby nas na nowe możliwości. Było to też odejście od repertuaru klasycznego. Ucząc się go od ósmego roku życia cały czas w nim trwałam - najpierw w szkole muzycznej, a potem na studiach. W końcu poczułam, że potrzebuję czegoś więcej - iść dalej i zrobić coś, czego jeszcze nie było.

Czyli dość daleko od tradycyjnie pojętej muzyki dawnej?

To raczej branie z niej inspiracji. Z jednej strony w elektronice - basy oparte są na kompozycjach Wacława z Szamotuł. Sposób śpiewania jest jednak daleki od klasycznego, pionowego i poprawnego, znajduje się na pograniczu śpiewu białego. Wprowadziliśmy też opowieść Michała Jońca opartą na mitologii słowiańskiej i niesamowitych roślinach. Proponujemy nowoczesne podejście do starej muzyki, wykorzystujące elektronikę.

Dlaczego zdecydowaliście się wziąć udział w konkursie muzyki folkowej Nowa Tradycja?

To było marzenie Huberta Wińczyka. Dostosowaliśmy nasz projekt pod regulaminowy, mniejszy skład, bo w naszym chórze śpiewa prawie trzydzieści osób. Zrobiliśmy to w ostatniej chwili - sami nie wierzyliśmy, że będzie to dobrze odebrane i dostaniemy się do dalszych eliminacji. Udało nam się jednak, co było dla mnie zupełnym zaskoczeniem.

A co spowodowało, że zajęła się też pani dyrygenturą Chóru Czarownic?

Przypadek. W tym samym roku 2016, gdy stałam się dyrygentką chóru Canto Cantare, poszłam na warsztaty z pieśni o czarownicach, których finałem był koncert. Moja koleżanka Malwina Paszek spytała mnie, czy nie chciałabym być dyrygentką chóru, bo ona nie ma czasu i możliwości. Byłam nią przez półtora roku. To była dla mnie dobra nauka.

Czyli przez półtora roku dyrygowała pani dwoma chórami?

Jak się ma pasję i kocha to, co się robi, to w ogóle nie czuje się tego wysiłku. Potem uznałam, że jednak chcę iść dalej i znaleźć coś, co będzie moje. Projekt, który będę tworzyć od początku. Teraz jak przyglądam się pracy dziewczyn to widzę, że świetnie im idzie i formuła Chóru Czarownic bez dyrygenta jest niezwykle trafiona.

rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Joanna (Sykula) Sykulska - muzyk, animator, dyrygentka chóru Pogłosy (do 2019 r. działającego pod nazwą Canto Cantare). Absolwentka poznańskiej Akademii Muzycznej. Pracuje z dziećmi i dorosłymi, prowadzi warsztaty muzyczne. Od 2014 roku współtworzy projekt muzyki improwizowanej "Zwierzyniec Sykuli". W 2012 roku w Boliwii pracowała jako nauczyciel instrumentów smyczkowych oraz dyrygentka Coro y Orquesta Santiago de Chiquitos, z którym zajęła I miejsce na Festival de Temporada de Musica Misional en Chiquitos. Przez półtora roku była dyrygentką Chóru Czarownic, z którym koncertowała po całej Polsce.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-23 09:59:50 235521 <![CDATA[fot. Yu Andriichuk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235521,show2.jpg 235520 <![CDATA[fot. Yu Andriichuk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235520,show2.jpg 235518 <![CDATA[fot. Yu Andriichuk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235518,show2.jpg 235519 <![CDATA[fot. Yu Andriichuk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235519,show2.jpg 235524 <![CDATA[fot. Dominik Budziński]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235524,show2.jpg 235526 <![CDATA[fot. Dominik Budziński]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135246,235526,show2.jpg
134845 2019-06-28 12:06:36 Tak zwany "sezon ogórkowy" może być frustrujący dla osób chcących spędzić letni czas w mieście. A jednak przyglądając się programom różnych instytucji możemy znaleźć w nich prawdziwe perełki. Jedną z nich jest Cykl Staromiejskich Koncertów Organowych organizowany przez Towarzystwo Przyjaciół Poznańskiej Fary.

]]>
Wydarzenie to przyciąga wybitnych muzyków polskich i zagranicznych, wirtuozów organów. Już od ponad 20 lat odbywa się w bazylice farnej - jednym z najwspanialszych zabytków barokowej architektury sakralnej w Polsce. Warto podkreślić, że architektura ta buduje niezwykłą akustykę budynku. Brzmienie cennego instrumentu wykonanego przez Friedricha Ladegasta - organmistrza saksońskiego, jednego z najwybitniejszych budowniczych XIX wieku - ma tu przestrzeń, by pokazać wszystkie walory barw i harmonii muzyki organowej. Różnorodność repertuaru i osobowości zapraszanych artystów pozwala zaprezentować instrument w bardzo szerokim spektrum interpretacyjno-brzmieniowym.

W ramach tegorocznej edycji odbędzie się 10 koncertów oraz dwa kursy mistrzowskie z profesorem Matthiasem Maierhoferem oraz niemiecką organistką Martiną Apitz. Wspomniany wyżej Matthias Maierhofer otworzy cykl w czwartek, 4 lipca. Ten niezwykle zasłużony muzyk jest profesorem gry organowej w Musikhochschule Freiburg, University of Texas in Austin (USA) oraz organistą tytularnym Freiburger Münster. Jego występy odbywały się w najważniejszych salach koncertowych Europy, Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej.

W repertuarze organisty szczególną pozycję zajmuje muzyka dawna i kościelna. W lipcowym programie zwraca uwagę także Pelageya Kostina, której recital usłyszymy 11 lipca. Naukę gry na organach rozpoczęła bardzo wcześnie, bo już w wieku 8 lat. Ukończyła prestiżowe Konserwatorium im. Glinki w Nowosybirsku, a obecnie studiuje w słynnym Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie. W jej wykonaniu usłyszymy utwory Jana Sebastiana Bacha, Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego, ale także nieco nowsze kompozycje Henriego Muleta i Charlesa-Marie Widora. Tydzień po Kostinie wystąpi Waldemar Krawiec - badacz i popularyzator muzyki organowej kompozytorów śląskich, a 25 lipca słynna interpretatorka dzieł Bacha, Martina Apitz.

Staromiejskie Koncerty Organowe potrwają aż do 5 września. W każdy czwartek o godzinie 20 prezentować się tu będą wybitni i uznani w świecie muzycznym europejscy wirtuozi organów, profesorowie akademii muzycznych, a także artyści młodego pokolenia - laureaci międzynarodowych konkursów organowych. Wśród nich szczególnie interesujący dla poszukiwaczy nieoczywistych brzmień będzie koncert Kariego Vuoli (15.08) - organisty, który dokonał licznych prawykonań dzieł fińskich kompozytorów współczesnych - Olli Kortekangasa, Jukki Linkola czy Aulisa Sallinena. Także podczas koncertu w farze zaprezentuje nowszy repertuar. Wielbicieli wykonawstwa historycznego z pewnością zainteresuje natomiast występ Mario Penzara (22.08), jednego z założycieli zespołu muzyki dawnej Croatian Baroque Ensemble.

Aleksandra Kujawiak

  • Cykl Staromiejskich Koncertów Organowych
  • 4.07-5.09
  • Fara Poznańska
  • wstęp wolny
  • więcej informacji: farapoznanska.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-15 10:49:40 234799 <![CDATA[fot. Seifertfotografia.pl]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134845,234799,show2.jpg
135291 2019-07-11 10:32:09 Tegoroczny festiwal w Jarocinie to rok muzycznych jubileuszy. Wspólne urodziny świętować będzie kilka zaproszonych zespołów. Dżem 40-lecie, Renata Przemyk - 30-lecie, a grupa Sebastian Riedel & Cree - ćwierćwiecze obecności na muzycznej scenie.

]]>
W najbliższą sobotę rozpocznie się jeden z ważniejszych muzycznych festiwali organizowanych na terenie Wielkopolski. Legendarny Jarocin Festival po raz kolejny zaproponuje koncerty zarówno klasyków rocka, jak i przedstawicieli młodszego pokolenia artystów.

Od lat 80. Jarocin zapisał się na historycznej mapie Polski jako miasto muzycznej rewolucji. Wtedy jako festiwal undergroundowy, reprezentowany przez środowisko kontrkulturowych twórców muzycznych, było przestrzenią szerzenia artystycznej wolności, a także afirmacji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Młodzież z całej Polski gromadziła się, aby razem czerpać z punka energię potrzebną rewolucji.

Przez lata festiwal stopniowo tępił swój wywrotowy pazur na kamieniu komercyjnej przyzwoitości, przez co naraził się "starej gwardii". Stopniowe wyciszanie buntowniczych strun niepokorności, ustąpiło strategii marketingowej i stabilizacji. Festiwal zaczynał otwierać się na nową, już nie tak radykalną publiczność. Zmiany, jakie przeszedł Jarocin Festival są dyskusyjne, niemniej jednym z ich owoców jest rozbudowana gatunkowo sieć muzycznych propozycji. Punk ustąpił muzycznej otwartości na to, co powszechnie uznane. Tegoroczny line up dobrze ilustruje tę tendencję.

W tym roku nieco wyraźniej niż dotychczas wybrzmi scena hiphopowa i popowa. Wśród zaproszonych gości pojawią się Grubson, Sidney Polak oraz Kasia Kowalska, którzy znani są szerszej publiczności od wielu lat. Wymienieni artyści wystąpią podczas koncertu telewizyjnego. Podczas tego wydarzenia będzie można usłyszeć zespoły, które niejednokrotnie występowały już na jarocińskiej scenie. Publiczność będzie miała okazję posłuchać piosenek zespołu Happysad, Mrozu, Tabu czy LemONa. Tego wieczora wystąpią także Róże Europy oraz Marcelina.

Tegoroczna edycja to rok muzycznych jubileuszy: Dżem obchodzi 40-lecie, Renata Przemyk świętuje 30-lecie, a Sebastian Riedel & Cree -  25 lat obecności na muzycznej scenie. Mamy zatem zestawienie klasyków z twórcami nieco młodszymi. Warto w tym momencie wspomnieć, że podczas tegorocznej edycji będzie można zobaczyć dwa zupełnie świeże projekty. Debiutować na jarocińskiej scenie będzie zespół Fundacji Dla Transplantacji o nazwie HLA4tranplant,  a także Sunsmoke, którzy zostali wyróżnieni na Jarocińskich Rytmach Młodych.

Nie zabraknie tradycyjnego już pokazu młodych wykonawców, którzy wystąpią w ramach koncertu Jarocińskich Młodych Rytmów. Wcześniej wyselekcjonowani laureaci zaprezentują swoje muzyczne dokonania pierwszego dnia festiwalu, a zwycięzcę tegorocznej edycji poznamy w niedzielę, podczas koncertu telewizyjnego. Wśród potencjalnych zwycięzców znajdują się Izzy & The Black Trees, Para oraz Jagoda Kret. Zwycięzców wybierze komisja konkursowa, której przewodniczy Marek Piekarczyk. Jarocińskie Rytmy Młodych to konkurs mający swoje korzenie jeszcze w latach 70. XX wieku i do dziś cieszy się sporym zainteresowaniem wśród młodych muzyków.

Julia Niedziejko

  • Jarocin Festival
  • boiska przy ul. Marcelińskiej
  • 13-14.07
  • bilety i karnety: 79-179 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-11 12:19:49 235819 <![CDATA[Renata Przemyk na festiwalu w Jarocinie będzie świętować 30-lecie obecności na scenie]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135291,235819,show2.jpg 235823 <![CDATA[Sebastian Riedel & Cree]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135291,235823,show2.jpg
135269 2019-07-10 16:18:15 Czy "wszyscy muzycy to wojownicy"? Tego dowiemy się w sobotni wieczór na poznańskiej Cytadeli. "Ognia!"

]]>
Bilety na Męskie Granie są rarytasem nieosiągalnym dla większości chętnych. Wielu z logujących się na stronach z wcale nie tanimi wejściówkami odchodzi z kwitkiem, a mniej więcej od połowy czerwca social media pełne są błagalnych nawoływań o sprzedaż chociażby jednej wejściówki. Tylko nikt ich sprzedać nie chce. I nic w tym dziwnego. Plenerowe koncerty spod znaku Męskie Granie to okazja do zobaczenia w jeden wieczór na jednej scenie plejady polskich gwiazd.

Od 2016 roku w Poznaniu koncerty odbywają się na Cytadeli. Podczas tegorocznej poznańskiej odsłony koncertu wystąpią: Katarzyna Nosowska (po zakończeniu kariery jako wokalistka grupy Hey realizująca się w solowym projekcie), Bitamina, Organek i słynące z niesamowicie energetyzujących koncertów Łąki Łan. Line-up koncertu uzupełnią The Dumplings, Sokół i jego goście oraz Męskie Granie Orkiestra złożona z wspomnianych już Katarzyny Nosowskiej i Tomasza Organka oraz Krzysztofa Zalewskiego, znanego z duetu z Bass Astralem Igo. Dołączyli do nich muzycy: Michał Król, Marcin Macuk, Bartłomiej Pająk, Piotr Pawlak i Michał Maliński.

Dla tych, którym będzie ciągle mało na dodatkowej Scenie Ż wystąpią Marta Zalewska, The Cassino, Tęskno, a także artyści związani z Poznaniem - Rat Kru oraz duet Rebeka.

I tylko żałować możemy, że podczas poznańskiego koncertu nie usłyszymy największej gratki tegorocznej trasy koncertowej - Orkiestry Orkiestr. Z okazji 10-lecia Męskiego Grania w Warszawie i podczas finałowego koncertu w Żywcu zespół stworzony z muzyków grających utwory zapowiadające kolejne trasy koncertowe wykona wszystkie dotychczasowe promocyjne single. A może to okazja by wybrać się w przepiękny Beskid Żywiecki? Życzę tego "sobie i wam".

Adam Jastrzębowski

  • Męskie Granie 2019
  • park Cytadela
  • 13.07, od g. 17
  • bilety wyprzedane

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-11 10:32:34 235789 <![CDATA[fot. D. Kramski/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135269,235789,show2.jpg 235790 <![CDATA[fot. D. Kramski/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135269,235790,show2.jpg 235791 <![CDATA[fot. D. Kramski/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,135269,235791,show2.jpg
134852 2019-06-28 12:11:24 - Inspiracją do utworu Aller na puzon, wiolonczelę i orkiestrę było chodzenie. Bardzo lubię spacerować. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że spacer jest fenomenalnym działaniem, w którym jednocześnie się odpoczywa i pracuje - mówi Artur Kroschel*, kompozytor i pedagog poznańskiej Akademii Muzycznej.

]]>
Zaczniemy od początku? Kiedy zrozumiał Pan, że chce zostać kompozytorem?

Pierwsze zainteresowania kompozycją pojawiły się w wieku kilkunastu lat, pod koniec szkoły podstawowej. Chodziłem do szkoły muzycznej w Szamotułach, odebrałem więc klasyczne wykształcenie. Szkołę II stopnia ukończyłem w klasie perkusji. To, co ważne w moich kompozytorskich początkach, to proces. Nie była to nagła decyzja z dnia na dzień, ona dojrzewała we mnie. Pisząc kolejne, drobne utworki, potem już większe i dłuższe, stopniowo przekonywałem się, że warto ten kierunek kontynuować na studiach.

Nie czuł się Pan w Poznaniu na uboczu środowiska kompozytorskiego?

Nie. Dlaczego? W Poznaniu teraz mamy bardzo dobry ośrodek związany z nową muzyką, świetni kompozytorzy tutaj pracują. Nigdy nie czułem się izolowany. Zresztą pierwsze profesjonalne prezentowanie moich dzieł miało miejsce właśnie na Poznańskiej Wiośnie Muzycznej.

Czy wybrał Pan to miasto ze względu na Jana Astriaba, czy ze względu na bliskość uczelni względem Szamotuł?

Myślę, że czynnik pedagogów zaważył. Studiowałem u znakomitego kompozytora.

Także u profesor Lidii Zielińskiej.

Tak, u profesor studiowałem muzykę elektroniczną, w ramach zajęć i kursów. Bardzo wysoko cenię także tę edukację.

Pana twórczość jest niezwykle różnorodna pod względem obsady wykonawczej i języka muzycznego. Także tytuły utworów nie dają zbyt wielu wskazówek interpretacyjnych. Czy komponując, stara się Pan nie powtarzać siebie, stale wymyślać coś nowego?

Szukam inspiracji w różnych momentach, źródłach i miejscach. To jest bardzo często obserwacja rzeczywistości i mojego w niej miejsca. Podam przykład - inspiracją do utworu Aller na puzon, wiolonczelę i orkiestrę było chodzenie. Bardzo lubię spacerować. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że spacer jest fenomenalnym działaniem, w którym jednocześnie się odpoczywa i pracuje. Kompozytor ma ten komfort, że właśnie podczas spaceru może koncypować jakieś struktury muzyczne. Inny przykład to Mol-Parna na flet glissandowy, w którym inspiracją był proces akomodacji oka. Czy w moich utworach jest coś powtarzalnego? Tych elementów, które uważam za interesujące, staram się nie powielać w kolejnych kompozycjach, ale chętnie je przetwarzam, zgłębiam. Nie jest tak, że każdy utwór jest absolutnie nowy, jednak w każdym moim utworze jest jakaś nowa myśl naczelna.

A co z historią muzyki? Bagaż tradycji pomaga czy przeszkadza?

Chyba nie przetwarzam tej tradycji w sposób bardzo świadomy i wprost. Nie szukam bezpośredniej inspiracji w muzyce współczesnej lub dawnej. Oczywiście lubię słuchać dobrej muzyki współczesnej, słucham jej dużo. W okresach, kiedy intensywnie komponuję, mniej słucham muzyki, bo muszę słuchać przede wszystkim siebie.

W jednej z rozmów z Ewą Fabiańską-Jelińską przeczytałam, że nieustannie ćwiczy Pan swoją wyobraźnię kompozytorską.

Tak, to prawda.

To nie jest męczące?

Nie, to jest wspaniałe! Ja się świetnie z tym czuję.

Jak wygląda u Pana proces komponowania?

Komponuję praktycznie cały czas. Oczywiście okres tej izolacji i wytężonej pracy następuje wtedy, gdy siadam przy biurku, przy partyturze. Wtedy muszę mieć maksymalną koncentrację. Sam proces jest niezwykle skomplikowany, wielopoziomowy. Na nowy utwór patrzę z dwóch perspektyw. Po pierwsze, z lotu ptaka, ogólnie bardzo. Wtedy myślę o formie, układzie, grze napięć i odprężeń, dramaturgii, narracji utworu, głównych jego fazach i momentach. Po drugie, patrzę na utwór z poziomu mikro, czyli konkretnych szczegółów, struktur dźwiękowych. Myślę wówczas o tym, jak utwór będzie się zaczynał, jak kończył, co będzie po dziesięciu sekundach, a co po kolejnych trzydziestu. Czyli wyobrażam sobie konkretne brzmienia: ich artykulację, rejestr, możliwości danego instrumentu, dynamikę, zestawienie instrumentów w wymiarze horyzontalnym i wertykalnym.

Jak długo trwa taki proces?

To zależy. Krótsze utwory o mniejszej obsadzie komponuję w kilka tygodni. Duże partytury to rok pracy, czasami dłużej.

Jest Pan nie tylko kompozytorem, ale także promotorem muzyki współczesnej. Pełni Pan funkcję dyrektora artystycznego Poznańskiej Wiosny Muzycznej, kierował zespołem Sepia Ensemble. Bycie kompozytorem jest niewystarczające?

Jest we mnie taka wewnętrzna chęć popularyzacji muzyki współczesnej. Komponowanie jest jednak ciągle najważniejszym obszarem mojej działalności, a te dwie sfery mogą się bardzo pozytywnie uzupełniać.

W jaki sposób, przygotowując programy do kolejnych edycji festiwalu, szuka Pan zespołów? Jak pogodzić stronę artystyczną z pragmatyczną?

Musimy oczywiście brać pod uwagę zawsze budżet festiwalu. W tej chwili na Poznańską Wiosnę Muzyczną zespoły same się zgłaszają. Mamy dużo propozycji i najchętniej zaprosiłbym je wszystkie, ale to oczywiście niemożliwe. Początki, pierwsze trzy edycje za mojej kadencji, wyglądały jednak inaczej. Szukając zespołów, brałem pod uwagę dwa aspekty. Po pierwsze, klucz repertuarowy, czyli co dany zespół wykonuje, w jakich nurtach się porusza i czy jego występ byłby interesujący dla słuchaczy. Drugi aspekt to oczywiście zróżnicowanie pod względem instrumentów, obsady.

Jak zachęcać do muzyki współczesnej kolejnych słuchaczy?

Ja preferuję drobne, ale systematyczne działania. Wielki koncert organizowany raz na trzy lata nic nie wskóra. W takich drobnych działaniach liczy się wszystko. Liczy się wybieranie z tej ilości muzyki współczesnej utworów, które są najciekawsze. Liczy się proponowanie dobrych książek o muzyce współczesnej czy artykułów i audycji. I oczywiście koncerty. Najważniejsze jest zachęcanie do słuchania. Nie ma innej drogi do poznania tej muzyki niż słuchanie.

Czy sądzi Pan, że słuchając muzyki współczesnej, da się kierować wyłącznie intuicją, a nie wiedzą?

Oczywiście, że tak! Chociaż jakaś wiedza może pomóc.

Proszę zdradzić jeszcze, nad czym pracuje Pan w tej chwili?

Teraz będę pracował nad trzema utworami, oczywiście nie w jednej chwili. W najbliższym czasie wyjaśni się sprawa z czwartym utworem. Czyli mam pracy na około półtora roku.

Gdzie usłyszymy te utwory?

Mogę potwierdzić prawykonanie kwartetu smyczkowego w październiku w Helsinkach, inne utwory zostaną wykonane w Poznaniu, Brukseli i Szanghaju.

rozmawiała Aleksandra Kujawiak

*Artur Kroschel - ur. 1973 r. w Szamotułach. Kompozytor, pedagog, kierownik Katedry Kompozycji Akademii Muzycznej w Poznaniu, dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej "Poznańska Wiosna Muzyczna", współzałożyciel zespołu Sepia Ensemble.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-07-06 22:31:56 234644 <![CDATA[fot. Katarzyna Zalewska]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134852,234644,show2.jpg
134654 2019-06-25 10:37:39 Lato już dawno przestało być tym okresem w roku, kiedy to można narzekać na brak wydarzeń kulturalnych. Rozpowszechnienie się formy festiwalowej jest szczególnie widoczne w lipcu i sierpniu. Czy jednak mieszkańcy Wielkopolski muszą jechać na drugi koniec kraju, aby zobaczyć wyjątkowych wykonawców? Niekoniecznie!

]]>
Większość imprez muzycznych, które odbywają się w wakacje, to wydarzenia rozlokowane w największych polskich miastach: Gdyni, Warszawie, Katowicach czy Krakowie. Wielkopolanie nie są jednak za bardzo poszkodowani: lipiec i sierpień to czas, kiedy także w naszym regionie odbywa się wiele festiwali, które są warte uwagi. Na pierwszy plan wybijają się przede wszystkim imprezy poznańskie, ale tym razem chcemy skupić się głównie na tych wydarzeniach, które goszczą w innych wielkopolskich miejscowościach.

Podążając chronologicznie, naszą listę zaczynamy od zakrzewskiego festiwalu Blues Express (5 i 6 lipca). Pierwszego dnia w Pile festiwal rozpoczną występy grup Levi, Zva 12-28 Band oraz Forsal - dwa ostatnie zespoły będzie można usłyszeć także dzień później. Esencjonalnym elementem wydarzenia jest bowiem przejazd muzycznego pociągu, który drugiego dnia festiwalu wyruszy o godzinie 11 z poznańskiego Dworca Letniego, aby przed 19 dotrzeć do Zakrzewa. Przez te osiem godzin fani bluesa będą mogli posłuchać takich wykonawców jak m.in. Cotton Wing, Danny Boy Experience czy Blueberry Hill. W samym Zakrzewie odbędzie się zaś koncert finałowy, na którym zaprezentuje się siedem zespołów, w tym The Road Dogs, Kraków Street Band czy John - F. Klaver Band.

Rock, rap i psychodela

Tydzień później nastąpi chyba najgorętszy pod względem koncertów weekend - w dniach 12-14 lipca odbędą się aż trzy festiwale! Najbardziej znany z tej trójki jest oczywiście Jarocin Festiwal, który w tym roku przyjął postać dwudniowej imprezy (sobota i niedziela) oraz skupił się głównie na polskich artystach, co jest odejściem od formuły, która była stosowana już od kilku lat. W punkrockowej stolicy Wielkopolski w tym roku zagrają m.in. Renata Przemyk, Dżem, Sebastian Riedel & Cree, Róże Europy, Happysad, Lemon.

Fani rapu w tych dniach powinni zaś udać się do Wolsztyna - 12-13 lipca odbędzie się tam czwarta edycja Rap Stacja Wolsztyn Festiwal. Wystąpią najgorętsze nazwiska polskiej sceny hiphopowej, począwszy od stosunkowo młodych nazwisk pokroju Young Igiego czy Jana-rapowanie, przez solidnych twórców w postaci Bedoesa i Kękę, na Pei Slums Attack i Paluchu kończąc. Organizatorzy zapowiadają też dużo atrakcji związanych ogólnie z szeroko pojętą kulturą hiphopową, zatem miłośnicy breakdance'u, graffiti czy jazdy na deskorolce nie powinni być zawiedzeni.

Ostatnim (co nie oznacza, że najmniej ważnym) festiwalem, który zaplanowany jest od 12 do 14 lipca, jest pleszewski Red Smoke. Ta impreza kierowana jest przede wszystkim do osób zainteresowanych muzyką stonerową i psychodeliczną, co zresztą potwierdza jej tegoroczny line-up: znajdziemy tutaj takie zespoły jak Dead Vibrations, Weedeater, Kikagaku Moyo, Willow Child czy również Yawning Man. Każdego roku zainteresowanie wydarzeniem jest na tyle duże, że karnety trzydniowe wyprzedają się w mgnieniu oka - nie inaczej było i w przypadku tegorocznej edycji.

Kameralne warunki

Następny weekend, 19-21 lipca, to czas, kiedy jednocześnie będą trwały dwa festiwale: Reggae na Piaskach, które od 2001 roku gości w Ostrowie Wielkopolskim, oraz stosunkowo świeża impreza, jaką jest zlokalizowany w Baranowie Edison Festival Taste the Music. Miłośnicy reggae, którzy wybiorą się do Ostrowa, zapewne nie mogą się doczekać ujrzenia na żywo takich legendarnych wykonawców jak Rootz Underground czy Bakshish, a także wyjątkowego koncertu grupy Dawid Porta & Jafia. Skład ten uzupełniają Dubska, Vyo oraz Johny Rockers.

Edison Festival, który odbędzie się już po raz drugi, korzysta z wyjątkowej okolicy Jeziora Kierskiego, co znajduje swoje odzwierciedlenie w zaproszonych artystach: publiczności zaprezentują się polscy wykonawcy, którzy stanowią szerokie spektrum polskiej alternatywy. Tegoroczną edycję wydarzenia uświetnią m.in. występy tęskno, Fisza Emade Tworzywo, Marceliny, Krzysztofa Zalewskiego, Bitaminy oraz Julii Pietruchy.

Ostatnim lipcowym wydarzeniem jest Powidz Jam Festiwal, który od 25 do 28 lipca odbywa się nad Jeziorem Powidzkim. W tych wyjątkowych okolicznościach przyrody zaprezentują się przede wszystkim młode, początkujące zespoły, ale z dotychczas ogłoszonych większych nazw warto wymienić Bitaminę i Krzysztofa Zalewskiego. Warto jednak pamiętać, że o ile sam festiwal jest darmowy, to niedzielny koncert Zalewskiego jest osobno biletowany.

Sierpień to z kolei okres rozprężenia i mniejszej liczby wydarzeń, jednak także wtedy w Wielkopolsce można trafić na interesujące imprezy. Jedną z nich jest trzcianecki Trzciamajka Festiwal, który odbędzie się już po raz szósty, w dniach 16-18 sierpnia. Na plażę nad jeziorem Logo przybędą wówczas takie grupy jak Alians, Łydka Grubasa, Bakshish czy Hope. Tydzień później, 23-24 sierpnia, można się z kolei wybrać do Pobiedzisk na Wonderlake Fest. W Grodzie Pobiedziska zaprezentują się wykonawcy z szeroko pojętej muzyki elektronicznej: wystąpią m.in. Piotr Bejnar, Hrabioza, Miss Monique, Madmotormiquel. Fani hałaśliwych gitar skierują się wówczas raczej do Międzychodu, gdzie już po raz ósmy wystartuje RóbSzuM Festival. Podczas wcześniejszych edycji można było usłyszeć takich wykonawców jak Bajzel, Super Girl & Romantic Boys czy So Slow, a wśród dotychczas ogłoszonych artystów znajdziemy Starte, Joannę Makabresku, Welcome Idiots oraz Gretę.

Jak widać, letnie festiwale to nie tylko największe światowe nazwy występujące na drugim końcu Polski, ale także sporo lokalnych, interesujących wykonawców, którzy nie będą mogli liczyć na wielotysięczną publikę. Tym bardziej też zachęcamy do wzięcia w nich udziału - może to będzie niepowtarzalna okazja zobaczyć w kameralnych warunkach niektórych artystów?

Marcin Małecki

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-06-25 11:38:42 234253 <![CDATA[Bitamina - jedna z gwiazd lipcowego Edison Festival nad Jeziorem Kierskim, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134654,234253,show2.jpg 234254 <![CDATA[Jarocin Festiwal: Sebastian Riedel & Cree, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134654,234254,show2.jpg
134641 2019-06-25 08:57:28 W 2023 roku planowane jest otwarcie nowej siedziby Teatru Muzycznego u zbiegu ul. Skośnej i Świętego Marcina. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by już teraz przyzwyczajać się do nowego miejsca na kulturalnej mapie Poznania. "Tu będzie teatr" to zaplanowany na 28 i 29 czerwca cykl wydarzeń muzycznych, które odbędą się w miejscu budowy nowego gmachu Teatru.

]]>
"To jest ten moment" - taki tytuł nosi piątkowy koncert musicalowy, którego głównym bohaterem będzie Kuba Badach. Wokalista i kompozytor, dwukrotny laureat Fryderyka zaprezentuje utwory z musicalu Pippin, czyli historia prawdziwa o poszukiwaniu szczęścia, którego premiera 7 września otworzy nowy sezon w Teatrze Muzycznym. Autorem tej muzycznej opowieści o frankijskiej grze o tron, dworskich intrygach, w centrum których znajduje się Pippin, syn Karola Wielkiego, jest Stephen Schwartz, trzykrotny laureat Oscara i aż czterokrotny Grammy. Reżyserem wersji musicalu z 2013 r., którą wystawi Teatr Muzyczny jest Jerzy Jan Połoński. W piątkowy wieczór obok Kuby Badacha na scenie pojawią się też: Janusz Kruciński, Katarzyna Rościńska, Edyta Krzemień oraz zespół Teatru Muzycznego.

Zebranych u zbiegu ulic Święty Marcin i Skośnej entuzjastów musicali czeka tego wieczoru jeszcze jedna niespodzianka - wyreżyserowana przez Jacka Mikołajczyka Zakonnica w przebraniu na podstawie głośnej komedii z Whoopi Goldberg w roli głównej. Na scenie będziemy mogli zobaczyć m.in. Karolinę Trębacz, Barbarę Melzer i ponownie Edytę Krzemień.

Pierwsze sobotnie wydarzenia dedykowane będą przede wszystkim najmłodszym - o g. 10.30 w przygodach najbardziej znanego polskiego koziołka będą mogli uczestniczyć widzowie spektaklu Koziołek Matołek i zagadka ratuszowe wieży, nieco później odbędzie się koncert Kids for kids.

O g. 13 rozpocznie się cykl koncertów dla starszych widzów. Najpierw doświadczyć będą mogli muzycznego przenikania się tradycji bałkańskiej, klezmerskiej i polskiej - na scenie zagra wyróżniona na Nowej Tradycji Bum Bum Orkestar. Zespół składający się z pięciu muzyków słynie z dokonywania swego rodzaju operacji na zmysłach odbiorcy -  wywołuje jak na zawołanie śmiech lub wzruszenie, w jednej chwili każe tańczyć i skakać do bałkańskich melodii po to, by za chwilę wprowadzić na scenie nastrój zadumy.

Z Bałkanów widzowie przeniosą się w całkiem inne rejony - repertuar klasycznych rockowych (i nie tylko) kawałków odegrają na swych ulubionych hawajskich instrumentach członkowie Pierwszej Poznańskiej Niesymfonicznej Orkiestry Ukulele. Znając żywiołowość Orkiestry i jej zamiłowanie do gier z publicznością, możemy spodziewać się rozrywki, która podda poważnej próbie rezerwy energii publiczności i zawładnie nawet najbardziej statecznymi melomanami.

Na wszystkich tych, którym tego popołudnia ciągle będzie mało muzycznych doznań, czeka jeszcze jedna atrakcja - koncert projektu "Tango Fogg", w którym Radosław Elis, aktor Teatru Muzycznego, zinterpretuje najbardziej znane utwory Mieczysława Fogga.

A na finał - w sobotę o g. 21 - koncert będący jednocześnie finałem Malty: "Operetta! Żyjesz w Matrixie". Jak zapowiadają pomysłodawcy: "Będzie to połączenie operetkowo-musicalowej klasyki ze współczesnymi utworami ABBY, Maanamu czy Portishead". Za aranżację repertuaru odpowiada Mateusz Holak - muzyk gitarowy zespołu Kumka Olik i hiphopowego duetu Małe Miasta. Utwory wykona Orkiestra Collegium F pod batutą Marcina Sompolińskiego oraz artyści związani obecnie lub w przeszłości z poznańską sceną muzyczną, m.in. Justyna Szafran, Marta Mazurek, donGURALesko, Andrzej Donarski, Emose Katarzyna Uhunmwangho i sam Mateusz Holak.

Jacek Adamiec

  • "Tu będzie teatr"
  • Skośna/Święty Marcin (miejsce budowy nowej siedziby Teatru Muzycznego)
  • 28-29.06
  • bilety: część I (piątek wieczór) - 30 zł,  część II (sobota przed południem) - 10 zł, część III (sobotnie popołudnie) - 20/30 zł
  • koncert na finał Malty - "Operetta! Żyjesz w Matrixie": 29.06, g. 21, wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-06-25 15:46:07 234327 <![CDATA["Zakonnica w przebraniu", fot. Fotobueno]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234327,show2.jpg 234323 <![CDATA[Bum Bum Orkestar, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234323,show2.jpg 234325 <![CDATA[Justyna Szafran, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234325,show2.jpg 234324 <![CDATA[donGURALesko, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234324,show2.jpg 234326 <![CDATA[Kuba Badach]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234326,show2.jpg 234328 <![CDATA[Pierwsza Poznańska Orkiestra Niesymfoniczna Ukulele]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,134641,234328,show2.jpg
130934 2019-04-02 09:21:59 To rewelacyjna wiadomość: 30 czerwca wystąpi w Poznaniu słynny norweski saksofonista Jan Garbarek ze swym kwartetem. Artyści zagrają w Sali Ziemi MTP.

]]>
Jan Garbarek ma jedną cechę, którą chciałby mieć chyba każdy muzykujący artysta na świecie, nie tylko pośród tych improwizujących, a mianowicie: własny, charakterystyczny, rozpoznawalny ton. Ciepłe, melodyjne brzmienie jego saksofonu (choć grywał też na fletach, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych) jest najlepszym wyrazem jego oryginalności. Jest on - niejako przy okazji - jednym z symboli nie tylko skandynawskiego, ale i europejskiego jazzu, a wreszcie jednym z tych twórców, którzy są współodpowiedzialni za wielki sukces i wykreowanie specyficznego, niepowtarzalnego brzmienia typowego dla słynnej monachijskiej oficyny ECM. To dla niej dokonywał swych epokowych nagrań w składzie wielkiego tzw. skandynawskiego kwartetu Keitha Jarretta (słynne płyty "Belonging", "Personal Mountains", "My Song" czy "Nude Ants"). W tym samym czasie był już - od początku lat siedemdziesiątych - związany z wytwórnią ECM dzięki własnym autorskim dokonaniom. Nagrał dla niej mnóstwo świetnych płyt, na czele z takimi krążkami jak "Afric Pepperbird", "Witchi-Tai-To", "It's OK to Listen to the Grey Voice", "Legend of Seven Dreams", "I Took Up The Runes", "Twelve Moons".  

Garbarek we wspaniały sposób asymilował do swej twórczości elementy muzyki tradycyjnej - i to nie tylko norweskiej i nie tylko skandynawskiej, ale też z innych stron świata. Wystarczy tu wspomnieć tak znakomite płyty jak z jednej strony "Rosensfole" nagraną z Agnes Buen Garnas, na której sięgał do średniowiecznej tradycji  norweskiej, z drugiej "Ragas And Sagas" zrealizowaną wspólnie z muzykami pakistańskimi.

Saksofonista ma na koncie również współpracę z innymi głośnymi artystami podczas realizacji ważnych albumów. Grał m.in. w trio z Egberto Gismontim i Charlie Hadenem (na płytach "Magico" i "Folk Songs"), z samym Gismontim na świetnym "Sol Do Meio Dia", grał u Zakira Hussaina na "Making Music", u L. Shankara na "Song For Everyone", u Gary'ego Peacocka, Ralpha Townera, Eberharda Webera i wielu innych.

W Polsce jest szalenie lubiany również z uwagi na niezwykłą szlachetność jego muzyki, która nie przestając być propozycją bardzo wyrafinowaną jest jednocześnie niezwykle przystępna; która poza znakomitymi rozwiązaniami stricte muzycznymi niesie w sobie też potężny pozytywny pierwiastek duchowy. Oczywiście, dla naszej publiczności istotne są również polskie korzenie artysty.

Garbarek gościł w Poznaniu kilkukrotnie - zarówno na czele swego jazzowego kwartetu, jak i wspólnie ze słynnym kwartetem wokalnym Hilliard Ensemble, z którym w latach 90. dokonał sensacyjnych nagrań na krążku "Officium". Artyści kontynuowali współpracę jeszcze na dwóch późniejszych płytach i podczas licznych koncertów (w Poznaniu w różnych latach występowali w katedrze, farze i u dominikanów). Swój jazzowy wizerunek artysta prezentował w naszym mieście m.in. podczas festiwalu Poznań Jazz Fair w 1996 roku (grając w jednej z hal targowych na MTP), a parę lat później w Auli UAM.

Tym razem Garbarek przybywa do Poznania z autorskim kwartetem, którego drugą gwiazdą - poza liderem - jest pochodzący z Indii słynny mistrz instrumentów perkusyjnych Trilok Gurtu. Poza nimi w składzie zespołu jest wieloletni partner Garbarka, grający na instrumentach klawiszowych Reiner Bruninghaus oraz basista Yuri Daniel.

Tomasz Janas

  • Koncert Jana Garbarka
  • Sala Ziemi MTP
  • 30.06, g. 20

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-06-25 11:09:05 225659 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130934,225659,show2.jpg 225660 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130934,225660,show2.jpg