125975 2018-11-19 15:05:20 Są takie zespoły, które na długo pozostają w pamięci słuchaczy. Czasem ich członkowie rozchodzą się lub w międzyczasie realizują inne projekty. A kiedy nadarza się możliwość, żeby posłuchać znanej grupy w jej pełnym składzie, wielu nie przepuści okazji ku temu. Nic więc dziwnego, że 15-lecie istnienia Vavamuffin to wyczekiwane wydarzenie.

]]>
Vavamuffin rozpoczęli swoją działalność w 2003 roku. Już nazwa zespołu sugerowała, z jakim gatunkiem muzyki możemy mieć do czynienia: to połączenie słów "raggamuffin", czyli nazwy stylu śpiewania, i słowa "vava", odnoszącego się do miasta Warszawy, z którego pochodzi zespół. Ich debiutancki album nosił tytuł Vabang! i był jedną z ważniejszych płyt, jakie ukazały się na polskiej scenie muzycznej w XXI wieku. Bo muzycy wpłynęli nie tylko na sytuację reaggae w naszym kraju, ale także inspirowali twórców zajmujących się muzyką innych gatunków. Vabang! ukazało się w 2005 roku. Wtedy, w wywiadzie dla "PopUpMusic", Reggaenerator mówił o ich muzyce: "Vavamuffin to alchemia". I chociaż z rozmów z członkami grupy można było dowiedzieć się, że ta alchemia polega głównie na "zamianie uczuć w muzykę", nie można dać się zwieść: w skład zespołu wchodzą doświadczeni artyści, którzy są świadomi technicznego i konstrukcyjnego aspektu tworzenia muzyki. Zanim zaczęli nagrywać jako Vavamuffin, udzielali się w wielu innych składach, m.in. Zjednoczenie Sound System. Są multiinstrumentalistami, którzy łączą swoje doświadczenia i korzystają z nich garściami.

Nie należy również dać się zwieść hasłom o wyłącznie pozytywnej treści muzyki. Pablopavo, który od początków istnienia grupy jest jednym z jej członków, wprost stwierdził, że Vavamuffin nie będą uciekać od ważnych dla nich tematów: "Oczywiście reggae w swoich korzeniach jest muzyką buntu, muzyką zaangażowaną, ale z drugiej strony jest też muzyką taneczną. Ale tak, my jako Vavamuffin uważamy, że lepiej jest mówić rzeczy ważne niż rzeczy błahe" - opowiadał w wywiadzie dla poznańskiego oddziału portalu Naszemiasto.pl - "Ale też trzeba jakoś wypośrodkować. Nie można całe życie zbawiać świata, bo człowiek by oszalał" - dodawał. Te istotne dla zespołu treści to na przykład sprawa sytuacji w Tybecie czy wolności na Białorusi. Członkowie Vavamuffin dojrzewali jako muzycy i jako ludzie: ich dyskografia liczy już sześć płyt studyjnych. Siłą rzeczy w trakcie ostatnich piętnastu lat artystów przejmowały istotne wydarzenia z całego świata i poruszane przez nich tematy, tak samo jak brzmienie, ewoluowały.

Poznański koncert zagrają w miejscu, które także jest istotną inicjatywą społeczną. Występ odbędzie się w jeżyckim Domu Tramwajarza, który już na dobre zadomowił się na kulturalnej mapie Poznania. To miejsce spotkań literackich, wystaw, pokazów filmowych, ale w Domu Tramwajarza mieści się też na przykład Jeżycki Klub Seniora. Jest inicjatywą, której animatorzy chcą zaangażować do udziału w kulturze różne grupy społeczne i wiekowe. Trudno o lepsze miejsce na koncert Vavamuffin. Zespół mówi bowiem sam o sobie: "Vavamuffin to tramwaj łączący Grochów i Saską Kępę z Montego Bay i Kingston. Bilety kasuje bas, a podczas podróży zawsze jest święto państwowe. Kto nie wsiada, ten ma wąsy!".

Jolanta Kikiewicz

  • 15-lecie zespołu Vavamuffin
  • 24.11, g. 20
  • Dom Tramwajarza
  • bilety: 35-45 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-19 15:10:41 214596 <![CDATA[fot. Bego Booking/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125975,214596,show2.jpg
125828 2018-11-15 13:31:20 Zespół  Dagadana, który za pomocą muzyki jazzowej i elektronicznej łączy elementy ludowej kultury ukraińskiej i polskiej, świętuję 10 lat działalności. Z tej okazji muzycy zapraszają na urodzinowy koncert, który odbędzie się w niedzielę w Sali Wielkiej CK Zamek. Na scenie zespołowi Dagadanie będzie Poznan Jazz Philharmonic Orchestra.

]]>
Dagadana to grupa artystów z Polski i Ukrainy, którzy na koncie mają udział w licznych muzycznych projektach na całym świecie. Daga Gregorowicz, Dana  Vynnytska, Mikołaj Pospieszalski i Bartosz Mikołaj Nazaruk mogą poszczycić się także współpracą z gwiazdami krajowej sceny muzycznej, między innymi z zespołem Raz Dwa Trzy i Gabą Kulką. Przez dekadę kolektyw zagrał kilkaset koncertów, odwiedzając na swojej trasie m.in. Brazylię, Chiny, Singapur, Węgry, Wielką Brytanię czy Maroko.

Już debiutancka płyta długogrająca zespołu, wydana w 2010 roku "Maleńka", została niezwykle entuzjastycznie przyjęta przez media i środowisko muzyczne, czego dowodem był Fryderyk 2011 w kategorii Album Roku Folk/Muzyka Świata. Drugi album Dagadany "Dlaczego nie" nominowany był w tej samej kategorii rok później. Kolejne krążki zespołu, "List do Ciebie" i "Meridian 68", równie ciepło odebrane przez słuchaczy i krytykę, utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że oto mamy do czynienia z twórcami o niezwykle szerokich horyzontach artystycznych, którzy z odwaga przełamują stereotypy kulturowe i odkrywają muzykę ludową oraz jazz na nowo.

W trakcie koncertu urodzinowego zespół będzie się odwoływać do swoich jazzowych korzeni, ponieważ to właśnie na spotkaniach jazzowych w Krakowie zawiązała się przyjaźń między muzykami, której owocem jest Dagadana. Stąd też wybór zespołu, który wesprze polskich i ukraińskich muzyków w trakcie imprezy, nie mógł być inny. Poznan Jazz Philharmonic Orchestra to grupa niezwykle utalentowanych poznańskich twórców jazzowych, która mimo że istnieje zaledwie od dwóch lat, zdążyła odnieść wiele artystycznych sukcesów - uczestniczyła w festiwalach Era Jazzu oraz Made in Chicago w 2017 r. W dorobku ma także  album "Piotr Scholz: Suite The Road" oraz współpracę ze światowej klasy artystami, takimi, jak Jean-Luc Ponty, Caroline Davis, William Lecomte czy Junius Paul. "Oba zespoły są ściśle związane z Poznaniem i reprezentują światowy poziom muzyczny. Ich wspólny występ to gwarancja wirtuozerii i muzycznego fermentu - czytamy w zapowiedzi koncertu.

Jacek Adamiec

  • Dagadana & Poznan Jazz Philharmonic Orchestra - koncert urodzinowy
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • 18.11, g. 18
  • bezpłatne wejściówki dostępne w kasie CK Zamek (ilość ograniczona)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-15 14:05:44 214188 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125828,214188,show2.jpg
125763 2018-11-14 09:21:07 Rezygnacja z powolnego mistycyzmu na rzecz wyważonej elektroniki są jak przeprawa wehikułem czasu albo międzygalaktycznym teleporterem, który przenosi Zolę Jesus z przymglonego świata fantasy do industrialnej przyszłości. Wycieczka ta prowadzi jednak z powrotem do natury, która staje się dosłowną i metaforyczną kolebką najnowszej płyty zespołu. Już w sobotę będzie można jej posłuchać w poznańskiej Tamie.

]]>
Mgła, przyciemnione światła i potężny, dudniący głos wokalistki. Takie wspomnienia ma zapewne większość uczestników jednodniowego festiwalu Electronic Beats z 2011 roku. Pamiętam, że przed laty jej koncert na warszawskiej Pradze zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Mimo obecności kilku innych zespołów (między innymi The Drums oraz Wileya) jej występ okazał się zdecydowanie najlepszy, zarówno pod względem muzycznym, jak i nastrojowym. Mistyczna, hipnotyzująca aura brzmień zespołu Zoli Jesus i ciężki, głęboki głos wokalistki - Niki Rozy Danilovej - zaczarowały publiczność. Zespół był wtedy jeszcze stosunkowo słabo znany na polskim rynku muzycznym, przynajmniej równając jego popularność z dzisiejszą. Nic dziwnego, że od siedmiu lat nie zniknął jednak z muzycznego radaru słuchaczy industrialnego ambientu - liczne przemiany muzyczne Zoli Jesus stale intrygują publiczność. Zespół gościł na tegorocznym OFF Festivalu, a tymczasem pojawi się w Polsce ponownie, podczas swojej trasy po kilku większych miastach naszego kraju.

Od czasu płyty "Conatus", która była przez nią wykonywana podczas warszawskiego koncertu, pojawiły się trzy kolejne albumy: "Versions" (2013), "Taiga" (2015) i "Okovi" (2017). Szczególnie pierwszy z wymienionych krążków zyskał uznanie krytyków, przez nieco bardziej liryczny i klasyczny charakter utworów, niż ten kolejny. Był to moment kiedy Zola Jesus próbowała przekłuć swoje ambientowe upodobania w powolne smyczkowe brzmienia. Łączyła je z elektronicznymi zagrywkami, ale oddaliła się całkowicie od noisowych wstawek z poprzedniego albumu. "Versions" jest zdecydowanie najbardziej ascetyczną płytą, a także dotychczas najmocniej minimalistyczną wersją zespołu, zarówno pod względem muzycznym, jak i wizerunkowym. Danilova ma szerokie spektrum inspiracji, które da się wyczuć w jej kompozycjach. Wychowała się na Dead Kennedys i Tinie Turner, a jej filozoficznym przewodnikiem jest Schopenhauer, co znajduje wydźwięk w utworach zespołu.

"Taiga" jest kolejnym zwrotem w jej muzycznej karierze. Skrzypce i wiolonczele zostają tu zastąpione dynamiczną elektroniką, która kontrastuje z powolnym, głębokim głosem wokalistki. Klubowe, momentami drum and bassowe, mocno house'owe piosenki wskazują na znużenie dawną poetyką artystki. Na tej płycie jej głos traci moc, równa się z dźwiękami, które są mniej ciekawe niż te z poprzednich płyt. Zmiana nie zyskała przychylności w oczach krytyków, choć przyczyniła się do pozyskania nowych odbiorców. Na niekorzyść zadziałały tu zbyt oczywiste zaśpiewy spod znaku Florence and the Machine, choć nadal w utworach Zoli Jesus więcej jest melancholii, lirycznej finezji, które przewodziły poprzednim albumom. Rezygnacja z powolnego mistycyzmu na rzecz wyważonej elektroniki są jak przeprawa wehikułem czasu, albo międzygalaktycznym teleporterem, który przenosi Zolę Jesus z przymglonego świata fantasy do industrialnej przyszłości. Choć to detal - trudno nie wspomnieć o znaczącej zmianie w wizerunku wokalistki. Znana ze zwiewnych białych kreacji Daniolva, nagle przywdziewa obcisłą czerń, zrywając jednocześnie z wizerunkiem tajemniczej nimfy.

Jej przemiana okazała się mieć osobiste podłoże. Wydana w 2017 roku pływa "Okovi" powstała w odosobnieniu i przy pomocy skromnych środków. Mierząca się z depresją  Danilova stworzyła osobistą i pełną smutku kompozycję, która uzupełniona o wydaną rok później część "Okovi:Additions" stanowi zapis jej wewnętrznej walki. Brak tu chaosu i popisów. Album stanowi powrót do nostalgicznych, dawnych utworów, choć tym razem są one zdecydowanie bardziej mroczne i dojrzalsze od poprzednich piosenek.

Julia Niedziejko

  • Zola Jesus
  • Tama
  • 17.11 g. 21
  • bilety: 49 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-14 11:53:42 214039 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125763,214039,show2.jpg 214037 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125763,214037,show2.jpg
125762 2018-11-14 09:19:42 Festiwal Era Jazzu świętuje 20-lecie. W najbliższą sobotę w Auli UAM podczas koncertu jubileuszowego wystąpi Regina Carter - genialna instrumentalistka, powszechnie uznawana za najwybitniejszą skrzypaczkę jazzową na świecie.

]]>
- Podczas koncertów ma się wrażenie, że skrzypaczka ma niekończące się zasoby energii, czym w uroczy sposób zdobywa publiczność na całym świecie - rekomenduje koncert gwiazdy twórca i szef artystyczny Ery Jazzu, Dionizy Piątkowski. Na estradzie pojawi się także specyficzna Era Jazzu All Stars, czyli laureaci nagrody festiwalu w swoich autorskich projektach: gitarzysta Piotr Scholz, perkusista Adam Zagórski i harmonijkarz Kacper Smoliński. Teraz wspólnie z basistą Damianem Kostką i saksofonistą Kubą Marciniakiem tworzą Weezdob Collective. Swój nowy zespół (z pianistą Pawłem Kaczmarczykiem) przedstawi gitarzysta Dawid Kostka - także laureat Nagrody Ery Jazzu. Koncerty te będą premierą najnowszych płyt poznańskich jazzmanów.

Rozmowa z Dionizym Piątkowskim

Kiedy startowałeś z Erą Jazzu, myślałeś o niej jako o projekcie na dwie następne dekady?

Myślałem wtedy o stałym cyklu koncertów klubowych i galowych najwybitniejszych gwiazd współczesnego jazzu. Kulminacją cyklu stał się coroczny, wielodniowy festiwal, projekty specjalne, trasy koncertowe obejmujące zarówno koncerty wielkich gwiazd, jak i szeroką prezentację najciekawszych jazzowych zjawisk i trendów. Chciałem stworzyć imprezę inną niż wszystkie, czyli serię koncertową, dla której najważniejszym wyznacznikiem byłaby wyłącznie dobra muzyka. Pierwsze, poznańskie koncerty utwierdziły mnie w przekonaniu, że publiczność potrzebuje takich prezentacji i jest otwarta na nowe brzmienia oraz nazwiska.

Z perspektywy melomana cykl koncertowy Era Jazzu wygląda jak niekończący się festiwal gwiazd jazzu...

Kiedy powstawała Era Jazzu, istniały już liczne festiwale, ale nie było cyklu znakomitych koncertów, które trwałyby przez cały rok. To wymagało sporej determinacji i konsekwencji. Co ciekawe, Era Jazzu jest nadal jedynym stałym cyklem koncertowym budowanym nie tylko wielkimi nazwiskami, ale także określoną artystyczną renomą. Mamy swoją publiczność, która przychodzi na koncerty, bo gwarancją artystyczną dla niej jest zawsze marka Ery jazzu. Przedstawiałem jej wielu nieznanych w Polsce artystów, np. Omara Sosę, Dianne Reeves, The New York Voices, Patricię Barber, którzy pod szyldem Ery Jazzu stawali się u nas popularni.

Lista wielkich postaci jazzu, które zagrały w ciągu tych 20 lat, jest bardzo długa. Jakie koncerty wywołały szczególną satysfakcję?

Zrealizowałem ponad dwieście koncertów dla blisko półmilionowej publiczności. Często mam dylemat, kogo jeszcze pokazać, bo tak po prawdzie w Erze Jazzu pojawili się prawie wszyscy najwybitniejsi twórcy jazzu, od Herbiego Hancocka, Wayne'a Shortera i Jana Garbarka po Dianę Krall i Cassandrę Wilson. Ale najbardziej cenię sobie te koncerty, gdy zapraszałem artystów, którzy nigdy dotąd nie pojawili się u nas, np. legendarnej wokalistki Abbey Lincoln, saksofonistów: Steve'a Lacy'ego i Gato Barbieriego, muzyków chicagowskiej New Black Music czy naturszczyków z Nowego Orleanu. Niezwykłe są zawsze projekty specjalne, które wymagają ogromu mojej pracy i entuzjazmu muzyków. Przypomnę kilka z nich: orkiestra Agnieszki Duczmal zagrała z Alem Di Meolą, powstał słynny projekt Penderecki Jazz, Tomasz Stańko wystąpił z grupą Andreasa Vollenweidera...

Era Jazzu startowała w Poznaniu w klubie Blue Note, potem wypłynęła na szersze wody. Od kilku lat wpisała się w kalendarz najważniejszych wydarzeń w mieście. Znalazłeś chyba zrozumienie i wsparcie finansowe?

Era Jazzu jest inicjatywą poznańską! Tutaj jesienią wystartowałem z klubowym koncertem gwiazd, pokazując, że wielcy jazzu mogą być blisko nas, w klubie, na wyciągnięcie ręki. Przez lata Era Jazzu stawała się coraz bardziej ogólnopolska, światowa, by swoją "rezydencję" znaleźć w Poznaniu. Przychylność władz miasta, mediów, entuzjastów jazzu i partnera strategicznego powoduje, że gra nam się tutaj najlepiej. Co najważniejsze, po latach ten festiwal jazzowy uzupełniłem ciekawymi, lokalnymi inicjatywami. W ciągu ostatnich czterech lat Era Jazzu zbudowała ważną - także dla mnie - relację konsolidującą środowisko. Po czasie Komedy i czasie jazzu lat 80. mamy w Poznaniu kolejną erę jazzu.

Tworzysz w Poznaniu imprezę jazzową o najdłuższej historii. W dodatku jednym z ciekawszych przejawów tej tradycji stało się eksponowanie młodego pokolenia jazzmanów z naszego środowiska. Mamy się kim pochwalić?

Rzeczywiście, Era Jazzu jest najdłużej trwającą imprezą jazzową w Poznaniu. Teraz już szczególnie, bo od kilku lat realizuję tu Poznan Jazz Projekt, włączając w projekty poznańskich muzyków wybitne gwiazdy światowego jazzu: kwartet Dawida Kostki zagrał z Chico Freemanem, Poznan Jazz Philharmonic Orchestra i Piotr Scholz z Jean-Lukiem Pontym, harmonijkarz Kacper Smoliński z kultowym Tingvall Trio. Jeśli dodać do tego wspólny koncert legendarnego Rona Cartera i Krzesimira Dębskiego oraz udział trio Dawida Kostki w koncercie Sarah McKenzie, to mamy się czym chwalić! Działania te to także efekt nagrody Ery Jazzu, którą honorujemy młodych poznańskich jazzmanów.

Za chwilę posłuchamy w Poznaniu wspaniałej skrzypaczki jazzowej Reginy Carter. Co przesądziło o zaproszeniu tej artystki na koncert galowy Era jazzu - gramy już 20 lat?

Zastanawiałem się, jak podsumować te 20 lat Ery Jazzu, i z pewnością zaproszenie Reginy Carter, najważniejszej skrzypaczki jazzu, jest symboliczne. W Erze Jazzu zawsze istotny był niekwestionowany artyzm, autentyczność muzyki i status wielkiej gwiazdy. Skrzypce to także instrument w Poznaniu szczególny, w Auli UAM odbywa się przecież jeden z najważniejszych konkursów skrzypcowych. Regina Carter jako pierwsza artystka jazzowa zagrała na Il Cannone Guarneri del Gesu - skrzypcach należących do samego mistrza Paganiniego. Jest równie doskonała w jazzie, jak i muzyce klasycznej. I co szczególnie miłe, artystka specjalnie przylatuje do Poznania na koncert Ery Jazzu. Gala będzie również okazją, by pokazać liderów poznańskiego jazzu. Na estradzie pojawi się specyficzna formacja Era Jazzu All Stars, czyli laureaci naszej nagrody w swoich autorskich projektach. A dla kolekcjonerów przygotowałem trzypłytowy CD-BOX Era Jazzu - gramy już 20 lat!, czyli zestaw z nagraniami największych gwiazd Ery Jazzu.

rozmawiał Ryszard Gloger

  • Koncert galowy "Era Jazzu - gramy już 20 lat!"
  • Aula UAM
  • 24.11, g. 19
  • bilety: 100-180 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-14 09:33:33 214025 <![CDATA[Regina Carter, fot. Bogdan Śladowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125762,214025,show2.jpg
125126 2018-10-29 13:39:25 Zajesieniło się w Poznaniu, chodnikami śpieszą ludzie w szalikach i czapkach, którzy jeszcze kilka miesięcy temu bawili się w radosno-beztroskiej atmosferze letnich festiwali muzycznych. Jednak i ta pora ma wiele do zaoferowania. Podczas listopadowego Nostalgia Festival spotkamy się z artystami, którzy w muzyce współczesnej zajmują osobne przestrzenie. 

]]>
Fundacja Malta w kilku ostatnich wydarzeniach, które organizowała, zgłębiała temat duchowości i wspólnotowości. Tak było podczas Nostalgia Festival Poznań 2017 (Pieśń wspólna) czy Malta Festival Poznań 2018 (Skok w wiarę). W tym roku natomiast podczas jesiennego festiwalu muzycznego wyobrazimy sobie Życie bez Bożego Narodzenia. Tytuł ten nosi cykl modlitw Giyi Kancheliego powstały między 1990 a 1992 rokiem. Gruziński kompozytor zawarł w nim swoje doświadczenia życia w ZSRR, a także  konfrontacji z tym, co czekało go za żelazną kurtyną (w 1991 roku wyjechał z Gruzji, mieszkał w Berlinie, Antwerpii, a później w Belgii). Jak piszą organizatorzy: "Życie bez Bożego Narodzenia to wyraz jego tęsknoty, pewnego rodzaju bólu, niepewności, ale też sprzeciwu wobec sposobu wychowania, jaki został mu dany w opresyjnym, komunistycznym świecie". Sam kompozytor natomiast apeluje o to, by jego utwór interpretowany był ponadreligijnie. Boże Narodzenie w jego kompozycji ma być nie tyle dniem upamiętniającym narodzenie Jezusa Chrystusa, ile raczej oczekiwaniem na radosną zmianę. Kancheli zastrzega jednak, że mimo iż wiara jest błogosławieństwem, to coraz częściej zauważalne połączenie religii z fundamentalizmem prowadzi do wielkiego zła.

Kompozytor będzie jednym z głównych gości festiwalu. Jego twórczość jest niezwykle różnorodna. Szybko dał się poznać jako artysta zanurzony w awangardzie. Przez wiele lat był mocno związany ze środowiskiem teatralnym, komponował muzykę do sztuk teatralnych, a także filmów. W 1971 roku został kierownikiem muzycznym Państwowego Akademickiego Teatru im. Rustawelego w Tbilisi. Karierę kompozytorską łączył z akademicką - wykładał kompozycję w najważniejszym gruzińskim konserwatorium. Dziś uznawany jest za najpopularniejszego kompozytora gruzińskiego - jego utwory porównywane są często do twórczości Arvo Pärta czy Johna Tavenera. Odnajdziemy w nich wiele odniesień do religii oraz folkloru gruzińskiego. O swoich inspiracjach mówi: "Mnie bliska jest muzyka, w której wyczuwam ból. Nie osobisty ból autora, lecz uchwycenie bólu innych. Ból to właściwe określenie, ale istnieje jeszcze jedno pojęcie: współodczuwanie". W bliższym poznaniu twórczości Kancheliego pomoże dokumentalny film nakręcony podczas pobytu kompozytora w Łodzi.

W ramach programu filmowego Nostalgii zobaczymy także The Emigrants Mahomeda Abdulaziza. Utwór Life without Christmas: Morning Prayers, Midday Prayers, Evening Prayers, Night Prayers wykona orkiestra pod batutą Marcina Sompolińskiego.

Wspólnota w trybie moll

Jednym z założeń Nostalgia Festival 2018 jest konfrontowanie różnych tradycji. Preludium do tematu Świąt bez Bożego Narodzenia będzie koncert Pianohooligana, podczas którego usłyszymy premierę albumu 24 Preludes & Improvisations. Piotr Orzechowski w swoim cyklu inspirował się zarówno muzyką Ameryki Łacińskiej, jak i polską. Nie zabraknie także skojarzeń z twórczością popularną. Pianista jest absolwentem Berklee College of Music, laureatem wielu prestiżowych nagród, w tym pierwszej nagrody na szwajcarskim Montreux Jazz Solo Piano Competition 2011, która otworzyła mu drogę do światowej kariery.

Organizatorzy zaprosili do współpracy także Barbarę Kingę Majewską oraz Marcina Maseckiego. Artystów, którzy mają duże doświadczenie w odkrywaniu na nowo utworów dawnych. Majewska jest wokalistką, autorką tekstów, publicystką i inicjatorką wielu wydarzeń poświęconych muzyce współczesnej. Jako wykonawczyni występowała m.in. w prawykonaniu Zwycięstwa nad słońcem Sławomira Wojciechowskiego oraz Czarodziejskiej góry Pawła Mykietyna. Masecki współtworzył wiele projektów muzycznych, m.in. Jazz Band Młynarski - Masecki czy Mitch & Mitch. Wspólnie natomiast Majewska i Masecki pracowali m.in. przy albumie Fogg - Pieśniarz Warszawy.

Podczas Nostalgii usłyszymy ich w zupełnie wyjątkowym projekcie. Będą to staropolskie kolędy przetłumaczone na język arabski (translacji podjęła się Szamani Yacoub). Ciekawym zabiegiem jest ich transkrypcja z trybu dur na moll (co odczuwane przez słuchaczy będzie jako zmiana charakteru z wesołego na smutny), stanowiąca komentarz artystów do współczesnej kondycji religii, a także ludzkości, która w obliczu kryzysu migracyjnego nie potrafi czerpać z przesłania kolęd (mówiących o poszukiwaniu schronienia i gościnności).

To jednak nie wszystkie wydarzenia, na które zapraszają organizatorzy. W tym roku po raz kolejny zostanie reaktywowana Cafe Chantant w siedzibie Fundacji Malta. Po części koncertowej uczestnicy festiwalu mogą poznać się w "śpiewającej kawiarni" na mniej oficjalnym spotkania z muzyką. Od kilku lat stałym elementem festiwalu są także warsztaty krytyki muzycznej organizowane przez Fundację Meakultura. Nowością jest natomiast zaproszenie do wspólnego spożywania posiłków przed koncertami. Bliższe poznanie się uczestników festiwalu sprzyjać będzie z pewnością narodzinom nowej, muzycznej wspólnoty.

W programie również spotkania z zaproszonymi gośćmi, m.in. o. Wacławem Oszajcą oraz słuchowisko, w trakcie którego znani aktorzy zinterpretują Biblię.

Aleksandra Kujawiak

  • Nostalgia Festival Poznań 2018
  • 23-25.11
  • bezpłatne wejściówki od 9.11 dostępne w CIM

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-13 13:53:09 212585 <![CDATA[Gia Kanczeli / fot. Gia Chkhatarashvili]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125126,212585,show2.jpg 212582 <![CDATA[Marcin Masecki, Malta Festival Poznań 2015 / fot. K. Wysmyk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125126,212582,show2.jpg 212583 <![CDATA[Piotr Orzechowski / fot. Adam Golec]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125126,212583,show2.jpg 212580 <![CDATA[Cafe-chantant podczas Nostalgia Festival Poznań 2017 / fot. Maciej Zakrzewski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125126,212580,show2.jpg
125648 2018-11-09 13:39:46 Swą najnowszą płytę, wydaną niespełna miesiąc temu, Mirosław Czyżykiewicz nagrał podczas koncertu w poznańskiej muzycznej restauracji Pretekst w duecie z Witoldem Cisło. W najbliższy wtorek będą ją promowali w klubie Blue Note.

]]>
Mirosław Czyżykiewicz jest jedną z postaci ikonicznych dla polskiej sceny poezji śpiewanej. Artysta o niezwykłej charyzmie, niepowtarzalnym głosie, znakomity gitarzysta, który lubi współpracę z innymi instrumentalistami. Wybitny interpretator nie tylko własnych piosenek, ale też tych arcydzieł literatury współczesnej, jakimi są wiersze Josifa Brodskiego. Wykonywał jednak przecież też poezję Jarosława Iwaszkiewicza i teksty wielu innych twórców. Zawsze w interpretacjach pełnych pasji, emocji, artystycznej furii, ale też z niezwykłym szacunkiem wobec tekstu, wobec literackiego przekazu, wobec tego elementarnego komunikatu, który ma do przekazania swoim słuchaczom. Zawsze pełen energii, mocy i poezji, niekoniecznie wesołkowaty, za to głęboko prawdziwy. Doświadczalnie, namacalnie wiarygodny i artystycznie uczciwy. Taka też jest jego poruszająca najnowsza płyta, którą będzie promował w Poznaniu tuż po listopadowym długim weekendzie.

Spotkanie

Wiernym partnerem w tej najnowszej artystycznej podróży Czyżykiewicza jest świetny gitarzysta Witold Cisło. Współpracuje z popularnym "Czyżykiem" - jak sam przyznaje w książeczce do płyty "Odchodzę wracam" - od roku 1999. Najświeższy etap tej współpracy, jak wspomina z kolei we wkładce do najnowszego albumu sam Czyżykiewicz, rozpoczął się wiosną ubiegłego roku. Spotkali się we dwóch niejako na próbę. Okazało się jednak szybko, że duet - i to taki - jest bardzo, szalenie wręcz, udaną formułą muzykowania wokół tekstów śpiewanych czasami półszeptem, czasami krzykiem przez lidera tego przedsięwzięcia. Dodać trzeba pospiesznie, że walorem Witolda Cisły są nie tylko jego niebagatelne umiejętności techniczne, nie tylko intuicyjne wręcz porozumienie z Czyżykiewiczem i czujna współpraca w każdym momencie płyty, ale też brzmienie. Cisło gra bowiem na gitarze barytonowej, co dodaje całości oryginalności i wydatnie pomaga w odświeżeniu dźwiękowego krajobrazu piosenek Czyżykiewicza.

Brzmienie

Pod koniec maja bieżącego roku ci dwaj twórcy pojawili się w poznańskim klubie Pretekst, by dokonać rejestracji płyty koncertowej. Pojawiła się ona na rynku ledwie kilka tygodni temu, ale nie ma wątpliwości, że jest jednym z ciekawszych i ważniejszych wydawnictw roku w kontekście szeroko pojętej piosenki, nie tylko tak zwanej poezji śpiewanej. Choć oczywiście poezja stanowi tu podstawowe tworzywo, będące punktem wyjścia, inspiracją do tak interesującej słowno-muzycznej podróży.

Na repertuar płyty "Pretekst Live" złożyły się piosenki znane już z bogatej dyskografii Czyżykiewicza - zarówno z jego płyt solowych, jak i dwóch muzycznych projektów przygotowanych pod okiem Jerzego Satanowskiego. Tu jednak wszystkie brzmią inaczej, na nowo, świeżo, poruszająco. Po pierwsze dlatego, że - jako się rzekło - w nowych aranżacjach, po drugie: niektóre były dotąd mniej znane, rozporoszone po różnych wydawnictwach. Po trzecie wreszcie - brzmią atrakcyjnie, ciekawie, mądrze w nowym układzie, nowej konstelacji, gdy sąsiadują ze sobą piosenki do wierszy Brodskiego, Stachury, Wysockiego, ale też te ze świetnymi tekstami współczesnych twórców: Roberta Kasprzyckiego, Jacka Bończyka i samego Czyżykiewicza.  

Czar

Pamiętam emocje towarzyszące mi kiedy w końcu lat 80. słuchałem pierwszej i jedynej analogowej płyty Czyżykiewicza. Było w jego graniu i śpiewaniu coś szczególnego, jakiś egzystencjalny rys, łagodna dekadencja, która wyróżniała go na tle tylu innych świetnych twórców polskiej piosenki, również tej poetyckiej. Lata mijają, a ów czar Czyżykiewicza się nie zmienia, co więcej nowa płyta zdaje się  potwierdzać, że jego wybory estetyczne sprzed lat nie tylko były słuszne, ale dzięki tym wyborom jego współczesna twórczość (oczywiście również wokół miałkości tego wszystkiego co w muzyce popularnej) nabiera dziś dodatkowego charakteru i mocy. Jest klasykiem czy tego chce, czy nie. I również z tego powodu warto się wybrać na jego wtorkowy koncert w towarzystwie Witolda Cisło.

Charyzma

Czyżykiewicz już w latach 80. był znaczącą postacią piosenki poetyckiej, poezji śpiewanej, zwanej wówczas również często piosenką studencką. Muzyczną karierę rozpoczynał z zespołem, pamiętanym do dziś przez zaprzysięgłych fanów gatunku - Ostatnia wieczerza w karczmie przeznaczonej do rozbiórki. Rychło jednak podjął działalność solową. Szczęście miał, gdy w końcu lat 80. rozpoczęto wydawać serię "Płyta dla autora". Z zamierzonej dłuższej serii zdążyły ukazać się tylko dwa krążki: Andrzeja Garczarka i Czyżykiewicza właśnie (po latach rzecz wznowiono na płycie CD "Autoportret 1"). Potem był wielki i wieloletni zachwyt nad twórczością Brodskiego, a dalej tak znakomite i popularne krążki jak "Ave" i "Allez!", dalej kolejne "Ma chérie", "Odchodzę wracam", "Muzyka wieczorem". Płyty różnorodne, choć w istocie tak sobie bliskie. Powracał przecież na nich ten sam nastrój: zachwytu słowem i nieufności wobec świata, kokon liryki i chropowata treść - wyśpiewana, wykrzyczana natchnionym głosem przez Czyżykiewicza.

Artysta brał też udział w wielu innych przedsięwzięciach, których efektami były płyty, m.in. takie jak "Zanim będziesz u brzegu" z Hanną Banaszak i z piosenkami Jerzego Satanowskiego czy "Biała lokomotywa" tego ostatniego do tekstów Stachury; jak "Raj" z piosenkami Jacka Kaczmarskiego, nagrany z Jackiem Bończykiem i Hadrianem Tabęckim czy głośny "Świat według Nohavicy", przygotowany przez Antoniego Murackiego. Co ciekawe, Czyżykiewicz jeszcze na początku listopada wystąpił na festiwalu Frazy w spektaklu "Z piekła do piekła" przygotowanym przez Teatr Polski w Szczecinie na postawie piosenek Jacka Kaczmarskiego.

Tomasz Janas

  • Mirosław Czyżykiewicz i Witold Cisło
  • 13.11, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 60 i 80 zł
  • płyta "Pretekst Live", wyd. MTJ

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-09 16:22:03 213624 <![CDATA[Od lewej: Witold Cisło i Mirosław Czyżykiewicz, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125648,213624,show2.jpg 213625 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125648,213625,show2.jpg
125511 2018-11-07 12:04:07 Marek Konarski & Folk (s) to projekt stworzony z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Choć takich formacji pojawiło się w ostatnim czasie mnóstwo, to jednak zespół Konarskiego wyróżnia się tu świeżym spojrzeniem na zmiany, które dokonały się w ciągu tych stu lat. Świat się zglobalizował, to co amerykańskie, stało się i polskie. Na przykład jazz. Ten inspirowany polską muzyką ludową i klasyczną będzie można usłyszeć w najbliższą sobotę w klubie Blue Note podczas koncertu z cyklu Nowi Mistrzowie.

]]>
Pomysł na stworzenie tego zespołu zrodził się w Kopenhadze. Choć mamy tu do czynienia z instrumentarium jazzowym, na warsztat brane są "nasze" słowiańskie utwory. Zespół wykonuje bowiem w większości utwory lidera, inspirowane polską muzyką tradycyjną. Co wspólnego ma jazz z muzyką ludową? Na to pytanie nie trudno znaleźć odpowiedź, gdyż jest to po prostu swoistego rodzaju trans improwizacji, a przede wszystkim znakomite połączenie kultury amerykańskiej i słowiańskiej. W skład kwintetu, który zaprezentuje się w najbliższą sobotę, wchodzą znakomici polscy muzycy, którzy mieszkają poza granicami Polski: Marek Konarski (saksofon), Artur Tuźnik (fortepian), Mariusz Praśniewski (kontrabas), Kuba Gudz (perkusja).

Marek Konarski także jest "nasz", ponieważ urodził się na Wielkopolsce. Jest nie tylko kompozytorem, lecz również saksofonistą tenorowym, a przede wszystkim utalentowanym młodym muzykiem, posiadającym na swoim koncie wiele nagród i wyróżnień. Konarski jest m.in. zdobywcą nagrody Muzyka Roku 2015 duńskiej wyspy Fyn, zwycięzcą konkursu na jazzowy debiut fonograficzny 2012, laureatem Blue Note Poznań Competition 2016 czy Tarnów Jazz Contest 2016. To również absolwent Syddansk Musik Konservatorium w Danii, jak i Sibelius Academy w Finlandii. Współpracuje z takimi muzykami jak Jerry Bergonzi, Anders Mogensen, Carl Winter, Johnny Aman, Richard Anderson, Kenneth Dahl Knudsen czy Tim Hagans. To, co charakteryzuje jego brzmienie, to ciepła i głęboka barwa, a także niezwykła wrażliwość muzyczna, która wykracza poza gatunek muzyki jazzowej. Jego improwizacje inspirowane są bowiem muzyką skandynawską, polską muzyką ludową, a nawet be-bopem.

Koncert formacji Marka Konarskiego & Folk (s) poprzedzony zostanie warsztatami dla młodych muzyków, w których udział jest bezpłatny. O przyjęciu na zajęcia decyduje jednak kolejność zgłoszeń przesłanych drogą mailową na adres klubu Blue Note (klub@bluenote.poznan.pl). O g. 20 rozpocznie się koncert wraz z uczestnikami warsztatów. Po koncercie klub Blue Note zaprasza wszystkich chętnych na jam session. Czy i tam usłyszeć będzie można dialog pomiędzy muzyką jazzową a ludową? Przekonamy się o tym już w najbliższą sobotę. 

Katarzyna Nowicka

  • Marek Konarski & Folk (s)
  • Blue Note
  • 10.11, g. 18 - warsztaty dla młodych muzyków (wstęp wolny) oraz g. 20 - koncert zespołu (bilety: 15 i 35 zł), po koncercie jam session (wstęp wolny)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-07 16:06:15 213334 <![CDATA[Marek Konarski, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125511,213334,show2.jpg 213333 <![CDATA[Marek Konarski, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125511,213333,show2.jpg 213335 <![CDATA[Marek Konarski, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125511,213335,show2.jpg
125411 2018-11-05 16:00:41 Odkąd ogłoszono oficjalne zakończenie festiwalu Poznań Baroque poznańscy wielbiciele muzyki dawnej nie mieli zbyt wiele okazji, by posłuchać na żywo wybitnych wykonawców. Lekką osłodą był z pewnością festiwal Muzyka w Raju organizowany w Gościkowie. W tym roku jednak w stolicy Wielkopolski cisza zostanie wypełniona - 8 listopada swoją inaugurację będzie miał Infinite Baroque I.

]]>
Fundacja Muzyki Dawnej Canor (a więc organizator festiwalu w Gościkowie) wraz z Centrum Kultury Zamek zapraszają na trzydniowy festiwal, w czasie którego w Sali Wielkiej Zamku odbędzie się sześć koncertów muzyki dawnej.

Pierwszego dnia o godzinie 19 usłyszymy międzynarodowe trio Les Timbres. Yoko Kawakubo (skrzypce), Myriam Rignol (viola da gamba) i Julien Wolfs (klawesyn) wykonają niemiecką muzykę XVII i XVIII wieku. Zespół ceniony jest za doskonałe zgranie oraz ekspresywne brzmienie. Trio koncertowało m.in. podczas Festival des Jeunes Interprètes w Le Boulou oraz Festival Jeunes Talents w Paryżu. W programie utwory Buxtehudego, Kriegera, Bacha i Telemanna. Dwie godziny później solowy koncert zagra Michał Gondko. Wirtuoz lutni, specjalizujący się w muzyce średniowiecznej i renesansowej, tego wieczoru wykona jednak francuską twórczość doby Ludwika XIV.

Drugiego dnia ponownie spotkamy się z Les Timbres. Tym razem trio zaprezentuje się w repertuarze francuskim. XVIII-wieczne utwory Couperina, Maraisa oraz Leclaira wymagają nie tylko wiedzy o wykonawstwie historycznym, ale także interpretacyjnej lekkości i swobody tak nieodłącznych w muzyce francuskiej tego okresu. Podczas drugiego dnia festiwalu usłyszymy także solowy występ Myriam Rignol. Polscy muzycy klasyczni, ze względu na specyfikę szkolnictwa muzycznego, wyboru kariery instrumentalisty specjalizującego się w muzyce dawnej dokonują zazwyczaj w okresie studiów. Pochodząca z Francji Rignol rozpoczęła naukę gry na violi da gamba już w wieku 7 lat. Uczyła się u największych artystów i pedagogów w dziedzinie muzyki dawnej, m.in. u Marianne Muller, Rainera Zipperlinga, Jordi Savalla czy Emmanuela Balssy. Dla festiwalowej publiczności przygotowała suity najważniejszego kompozytora doby baroku - Jana Sebastiana Bacha, jednak w transkrypcji na violę na gamba. Arcydzieła Bacha, oryginalnie przeznaczone na wiolonczelę, zyskają więc nową barwę.

Ostatniego dnia festiwalu poznamy interpretacje jednego z najważniejszych przedstawicieli francuskiego baroku. Jean-Philippe Rameau pozostawił po sobie wiele oper i baletów. W muzyce instrumentalnej szczególnie upodobał sobie zaś klawesyn. Kompozytor był także teoretykiem - jego traktaty i księgi utworów klawesynowych zapewniły mu dużą sławę w Paryżu. Podczas koncertu Pieces de Clavecin en Concert ponownie usłyszymy Les Timbres.

Podczas finału  festiwalu wystąpi Michał Gondko. Tym razem na lutni renesansowej zagra program przełomu XVI i XVII wieku. Usłyszymy przekrój dzieł napisanych przez kompozytorów europejskich: Włochów (m.in. Giovanni Girolamo Kapsbergera i Vincenzo Galileli), Anglików (m.in. Johna Dowlanda i Anthony'ego Holbrorne'a), czy Polaków (m.in. Albertusa Ambrosiusa Długoraja i Kaspera Sielickiego).

Aleksandra Kujawiak

  • Infinite Baroque I
  • 8-10.11
  • Sala Wielka, CK Zamek
  • więcej informacji: ckzamek.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-05 17:38:58 213149 <![CDATA[Les Timbres, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125411,213149,show2.jpg 213150 <![CDATA[Michal Gondko, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125411,213150,show2.jpg 213151 <![CDATA[Myriam Rignol, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125411,213151,show2.jpg
125420 2018-11-05 16:38:22 Leski znany jest przede wszystkim z łączenia dream popowej lekkości ze swojskością folku. Na jego nowej płycie pojawia się więcej elektroniki, choć nie oznacza to, że muzyk rezygnuje całkowicie ze wcześniejszej poetyki. Spokojne, delikatne brzmienie gitary akustycznej nadal jawi się w tle jego utworów. Za kilka dni wystąpi w poznańskim Pawilonie, gdzie zaprezentuje swoje najnowsze utwory.

]]>
Leski, a właściwie Paweł Leszoski, jest stosunkowo nowym zjawiskiem na polskiej scenie muzycznej. Zaledwie trzy lata temu debiutował albumem "Splot", a już na dobre zdążył zaistnieć w pamięci rodzimych wielbicieli folku i dream popu. Jest twórcą cenionym przez krytyków i jurorów rozmaitych konkursów, o czym świadczą przyznana mu Nagroda Muzyczna Programu Trójki "Mateusz" w kategorii Debiut roku, oraz nominacja do Fryderyka w tej samej dziedzinie.

Polski artysta jest właśnie w trasie koncertowej promującej jego drugi album "Miłość. Strona B". Ta absolutna nowość na rynku fonograficznym, to mówiąc najbardziej ogólnikowo - zbiór piosenek o miłości. Nie ma to jednak nic wspólnego z upudrowaną fałszywą słodyczą kompozycją złożoną z naiwnych wyznań i banalnych westchnień nad utraconą kochanką. To raczej nieco gorzkie oblicze zwyczajnej miłosnej relacji. Leski stąpa tu po pewnym gruncie rzeczywistości zamiast chodzić z głową w chmurach. Opisuje wielobarwną codzienność, w której miłe chwile są zrównoważone przez gorsze momenty. Twórcy udaje się uniknąć popadnięcia w popkulturowy schemat opisywania miłości, choć zdawałoby się, że trudno dziś o wprowadzenie do kultury niesztampowych rozwiązań. Nie są to może najoryginalniejsze myśli czy rewolucyjne koncepcje, ale z pewnością teksty jego piosenek unikają banału lub przesady.

Leski potrafi wytworzyć w swoich utworach spokojny, ale też pełen niejednostajnego napięcia nastrój. Potrafi zgrabnie wprowadzać do piosenek wyraźną aurę skupioną wokół konkretnej emocji. Przykładowo, utwór "Skąd ten wir" promujący płytę, zawiera zapętloną frazę, która hipnotycznie oplata słuchacza swoją powtarzalnością. Nowe piosenki muzyka są zgrabniejsze pod względem tekstu, niż te ze "Splotu". Jego frazy wpadają w ucho przez przejrzystość i prostotę wypowiedzi. Są  też wolne od przesadzonych metafor, które niekiedy można usłyszeć na poprzednim albumie. Muzyk jest zarówno kompozytorem jak i autorem tekstów utworów z obu swoich płyt, możemy więc zaobserwować wyczuwalną zmianę w jego muzycznych aspiracjach oraz nim samym.

W rozmowie z Marcinem Cichońskim Leski tymi słowy omawia swoją przemianę: "Miałem w sobie atomową moc i naiwność dziecka, która rodziła się we mnie przez ostatnie 10 lat, kiedy odbijałem kartę na bramce. Okazuje się, że bieg za króliczkiem jest jednak trochę bardziej różowy niż sam króliczek."

Najnowsze utwory Leskiego wprowadzają już zupełnie inny nastrój niż wcześniejsze kompozycje. Teraz jego muzyka jest trudniejsza do jednoznacznego zdefiniowania. Szukając swojego głosu artysta ociera się o różne gatunki, ale przy żadnym nie składa podpisu. Nie są to jednak utwory awangardowe, trudne w odbiorze. Leski tworzy muzykę, której słuchaczem z powodzeniem mógłby być każdy, niezależnie od wieku czy upodobań estetycznych. Utwory są lekkie, radiowe i przyjemne, co stwierdzam bez uszczypliwości. Lekkość jego piosenek jest atutem, który udało się powtórzyć na drugiej płycie. Zapewne przyszłe kompozycje artysty znowu zaskoczą krytyków, tak jak w przypadku świeżego albumu.

Julia Niedziejko

  • Leski
  • 08.11, g. 19
  • Pawilon
  • bilety: od 35 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-06 10:14:02 213184 <![CDATA[fot. Sebastian Szwajkowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125420,213184,show2.jpg
125340 2018-11-03 08:44:47 Brytyjski zespół gitarowy powraca na koncerty do Polski. Kolejna odnoga trasy promującej drugi album Nothing But Thieves wciąż trwa. Grupa zagra w naszym kraju już dwunasty koncert - wystąpią w środę na MTP.

]]>
Nothing But Thieves mają w Polsce wielu fanów. Świadczyć mogą o tym chociażby koncerty, które u nas zagrali. Dwunasty występ w ciągu zaledwie trzech lat to imponująca liczba, a w najbliższym czasie nic nie zapowiada spadku popularności zespołu. Wypełniają pewną niszę, także w perspektywie światowych trendów muzycznych. Od wielu lat, w szczególności w przypadku młodszych wykonawców, muzyka stricte gitarowa schodzi na drugi plan. Popularność wciąż utrzymują mainstreamowe zespoły: te bardziej hardrockowe, wręcz klasyczne dla muzyki rockowej, jak Queens of The Stone Age, a także te, których muzyka jest bliższa uważnie skonstruowanemu produktowi, który dobrze sprzeda się na rynku muzycznym - jak piosenki Muse.

Muzyka Nothing But Thieves często porównywana jest właśnie do brzmienia Queens of The Stone Age czy Muse. Wśród porównań pojawia się też Jack White jako czołowa w dzisiejszych czasach postać sceny gitarowej. Prawdopodobnie członkowie grupy mają rację, kiedy wspominają w wywiadzie dla Onet.pl, że takie porównania pojawiają się w kontekście każdego zespołu, który używa gitar, a ich wokalista ma możliwość śpiewania falsetem. Podobnie jak Matt Bellamy z Muse, wokalista Nothing But Thieves - Conor Mason - jest w stanie z łatwością wyśpiewać wysokie dźwięki.

Zaczynali jak większość młodych zespołów, czyli od prób w garażu. Pięciu Brytyjczyków zaczęło wspólnie grać w 2012 roku. Trzy lata później ukazał się ich debiutancki album "Nothing but Thieves". Debiut poprzedzały epki, którymi muzycy zyskali sobie pewien poziom rozpoznawalności w środowisku. Wydanie debiutanckiego albumu sprawiło, że single z płyty, takie jak "Trip Switch" trafiały na szczytowe miejsca list przebojów. Druga płyta zespołu, "Broken Machine", wydana w 2017 roku powtórzyła sukces debiutu i trafiła na wysokie miejsca list sprzedażowych. 

Nothing But Thieves tworzą muzykę, której brzmienie spaja określony sposób grania. Jednak mimo to wciąż starają się zapewnić słuchaczom różnorodność na tracklistach swoich płyt. Jak mówili Katarzynie Gawęskiej w wywiadzie dla portalu Onet.pl: - Jest wiele zespołów, które decydują się na jedno brzmienie. Może dlatego, że nie lubią wychodzić ze swojej strefy komfortu, może to jakiś przepis na sukces. U nas by się to nie sprawdziło. Nie lubimy się ograniczać. Jesteśmy stosunkowo nowym zespołem, który wciąż poszukuje nowych brzmień i znajduje przestrzeń na eksperymenty. Mimo to nie do końca jestem w stanie określić, skąd się bierze ta różnorodność [...]. Wokalista Conor Mason dodawał też: - [...] piosenki są różne, bo dwoimy się i troimy, żeby napisać coś pode mnie, ale równocześnie wszystkie kawałki łączy mój głos.

Podczas poznańskiego koncertu zespół supportować będą The Blackmordia i Deaf Havana.

Jolanta Kikiewicz

  • Nothing But Thieves
  • 7.11, g. 18
  • hala nr 2 MTP
  • bilety: 105 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-04 15:11:14 213013 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125340,213013,show2.jpg
125337 2018-11-03 08:42:14 Zespół Jazzpospolita jest na polskiej scenie muzycznej od dekady. W tym czasie zdążył nagrać już siedem wydawnictw i zagrać dziesiątki koncertów w całym kraju. Rok temu ukazała się kolejna płyta grupy - "Humanizm", a w najbliższy wtorek zagrają w Poznaniu.

]]>
Grupa przechodziła różne etapy w karierze. Początkowo jej członków było sześciu, jednak z czasem dwóch z nich - Bartek Borowiec i Daniel Grzeszykowski - wybrali nieco inne ścieżki muzyczne. Ich pierwsza epka "Polished Jazz" ukazała się w 2009 roku. Wtedy zespół nagrał ją w takim składzie, w jakim koncertuje i nagrywa do dziś. Filarami Jazzpospolitej są Stefan Nowakowski, Wojtek Oleksiak, Michał Przerwa-Tetmajer i Michał Załęski.

W swojej twórczości swobodnie poruszają się między odmiennymi gatunkami. Choć nazwa zespołu sugeruje, że fundamentem jest dla nich jazz, to już tytuł jednej z ich płyt i określenie, którym nazywają ich fani - "Jazzpo!" - przynosi skojarzenia o połączeniu z popem. To sprytny zabieg językowy, bo Jazzpospolita raczej łączy jazz z muzyką psychodeliczną, elektroniczną, instrumentalną czy post-rockiem. Często mówi się o ich muzyce po prostu nu-jazz. Dlatego na płycie "Humanizm" pojawili się goście z różnych rejestrów muzycznych, jak Paulina Przybysz (utwór "Combination") czy Novika (utwór "Zakamarki") - ta druga raczej kojarzona z pop-elektroniką, niż z nu-jazzem.

A dlaczego "Humanizm"? Skąd ten tytuł? - [...] nazywając tak płytę chcieliśmy zwrócić uwagę na postępującą dehumanizację. Przejawia się to w coraz większym uzależnieniu człowieka od technologii, cyfryzacji. Coraz mniej czasu spędzamy ze sobą, a coraz więcej z ekranami. Świata nie zmienimy, ale chcemy powiedzieć, że nie bardzo się z tym zgadzamy - mówił Stefan Nowakowski w wywiadzie dla prowadzącego blog Trzy Szóstki.

Płyta zebrała doskonałe recenzje krytyków. Odbiór publiczności również był entuzjastyczny - choć to nie powinno nikogo dziwić, ponieważ Jazzpospolita ma w kraju wiernych fanów i właściwie od początku swojej działalności budzi zainteresowanie środowiska muzyki alternatywnej.

Jolanta Kikiewicz

  • Jazzpospolita
  • klubokawiarnia Meskalina
  • 6.11, g. 19
  • bilety: 30 i 40 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-03 13:27:00 213010 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125337,213010,show2.jpg
125338 2018-11-03 08:42:37 Billy Cobham to muzyk doskonale znany wszystkim entuzjastom jazzu, prekursor muzyki Fusion i prawdziwy wirtuoz perkusji, współpracujący z największymi muzykami XX wieku. Podczas koncertu, który da we wtorek w klubie Blue Note, poczujemy rytm amerykańskiego jazzu z domieszką rocka.

]]>
Talent Billego docenili giganci rozmaitych gatunków, którzy zapraszali go do współtworzenia największych płyt w historii muzyki. Sam bohater wtorkowego koncertu, wchodząc we współpracę z nimi wszystkimi, nie zwalniał tempa ani na moment w trakcie swojej długiej kariery. W latach 70. razem z Milesem Davisem nagrał siedem albumów, wśród których znajdują się między innymi "Live-Evil" i "A Tribute to Jack Johnson". Z duetem Santana/McLaughlin nagrał krążek "Love Devotion Surrender", wreszcie z Peterem Gabrielem stworzył projekt "Passion: Music for The Last Temptation of Christ", który miał być ścieżką dźwiękową do słynnego filmu Martina Scorsese. Wszyscy muzycy biorący udział w nagraniach szlifowali projekt tak długo, że wydali płytę dopiero kilka miesięcy po premierze filmu, jednak trud opłacił się, gdyż album zdobył nagrodę Grammy w 1990 r. Sam Cobham natomiast ma na swoim koncie ponad 30 świetnych albumów solowych.

Muzyk pochodzący z Panamy już we wczesnych latach przeniósł się wraz z rodziną do stolicy światowego jazzu - Nowego Jorku, w którym ukończył prestiżową High School of Music and Art, gdzie studiował grę na perkusji i teorię muzyki. Po ukończeniu edukacji trafił do amerykańskiej armii, w której rozwijał swoje perkusyjne umiejętności, co opisuje jako niezmiernie ważne i rozwijające doświadczenie. Cobham niedługo po wojskowym epizodzie założył swój pierwszy zespół - Dreams, współtworzył również Mahavishnu Orchestra.

Twórca w swojej praktyce łączy jazzowe doświadczenia z brzmieniami rocka, czym wywalczył sobie uznanie jako prekursor muzyki Fusion i wszystkie powyższe, tak różnorodne ścieżki współpracy. W jego własnych projektach również brali z chęcią udział wybitni muzycy, doceniając jego profesjonalizm - do grona współpracowników Cobhama zalicza się Tommy Bolin, członek zespołu Deep Purple, który brał udział w nagraniach pierwszego solowego albumu Billego - "Spectrum". Dzieło zostało po latach uznane za jedno z najważniejszych osiągnieć muzyki Fusion.

Billy Cobham to jeden z najbardziej czynnych i docenianych wirtuozów światowej sceny muzycznej, który zrewolucjonizował grę na perkusji i hi-hacie - instrumencie będącym częścią zestawu perkusyjnego. Niezwykłe umiejętności i werwę muzyka występującego wraz z zespołem będzie można podziwiać już w najbliższy wtorek w Poznaniu.

Aleksandra Nieścioruk

  • Billy Cobham - perkusja, Michael Mondesir - bass, Steve Hamilton - instrumenty klawiszowe, Camelia Ben Naceur - instrumenty klawiszowe, David Dunsumir - gitara
  • Blue Note
  • 6.11, g. 20
  • bilety: 95 i 120 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-11-03 20:12:36 213011 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125338,213011,show2.jpg 213012 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125338,213012,show2.jpg
125133 2018-10-29 14:52:17 Członkowie tego zespołu, a szczególnie chyba jego liderki, zdawali się w ostatnich latach nie poświęcać mu tyle uwagi, na jaką zasługuje, a przez to mogła zapomnieć o nim publiczność. Oto jednak jedyne w swoim rodzaju znakomite Babooshki powracają z nową płytą, a zanim ta się ukaże - koncertem, który już 4 listopada w Meskalinie.

]]>
- Zamierzenie jest takie, żeby pokazać wspólną tradycję śpiewania, tę tradycję która jest niezwykle różnorodna, szczególnie w południowej i wschodniej Polsce - i na Ukrainie - mówiła przed kilkoma laty Karolina Beimcik w jednym z radiowych wywiadów o koncepcji, wokół której realizował swoje twórcze przesłanie zespół Babooshki. W tym samym programie komentowała materiał, który znalazł się na pierwszym albumie z okołoświątecznymi pieśniami i piosenkami z obu krajów: - Wydaje mi się, że odczytywanie na nowo ludowych kolęd czy pieśni to jest jakieś ocalenie tych utworów, które inaczej nie mają szans dotarcia do szerszej publiczności - mówiła. Trudno się z artystką nie zgodzić. Trzeba jednak pospiesznie dodać, że dzięki owemu odczytywaniu na nowo rodzi się nowa, piękna muzyka.

One dwie

Wspomniałem już o polsko-ukraińskich źródłach inspiracji, warto więc koniecznie podkreślić rolę dwóch wokalistek - liderek, które zdają się współdecydować nie tylko o osadzeniu twórczości zespołu w tradycji, ale też o fascynująco nowoczesnym, współczesnym pomyśle na brzmienie. Babooshki to bowiem przede wszystkim wspomniana już poznanianka - wokalistka i skrzypaczka - Karolina Beimcik i Lwowianka Dana Vynnytska. Pierwsza znana jest od ponad dekady głównie z jazzowych scen i wielu intrygujących dokonań, choć ostatnich parę lat spędziła z dala od Polski: ucząc się rozumienia tej muzyki w ojczyźnie jazzu - Stanach Zjednoczonych. Niedawno powróciła do kraju, a przed kilkoma miesiącami przedstawiła, wydany przez poznańskie Multikulti, świetny autorski album "Zorya". Dana Vynnytska to znakomita ukraińska artystka o pięknym głosie i wielkiej muzykalności, znana w naszym kraju przede wszystkim z (również częściowo poznańskiego) zespołu DagaDana, z którym nagrała  dotąd cztery płyty i zagrała mnóstwo koncertów w wielu miejscach świata.

Podsumowanie

Czy jednak twórczość Babooshek jest w jakimkolwiek sensie rewersem dokonań DagaDany? O dziwo wydaje się, że nie. Te dwa zespoły, na pozór bliskie sobie - "ideowo" i w znaczącym sensie personalnie - przedstawiają w gruncie rzeczy dość odmienny repertuar i nieco inne podejście zarówno do materiału źródłowego, jak i jego artystycznej "obróbki". Babooshki przede wszystkim dogłębnie sięgają do inspiracji muzyką tradycyjną, ludową, wiejską, obrzędową Polski i Ukrainy. Następnie zaś, wychodząc od owych tradycyjnych tematów, dodają im własnych barw, a szczególne znaczenie zdają się mieć tu jazzowe inklinacje wokalistek, jak i towarzyszących im instrumentalistów. Koniecznie trzeba bowiem wspomnieć o tym, że zespół współtworzą znakomici muzycy, doświadczeni i cenieni, wśród których są: Jan Smoczyński - instrumenty klawiszowe, Michał Jaros - kontrabas, Michał Tomaszczyk - puzon i Bogusz Wekka - instrumenty perkusyjne. Sami o sobie mówią: "Jesteśmy grupą przyjaciół (...). Po kilku latach podróży i poszukiwaniu muzycznych inspiracji, spotykamy się, by stworzyć coś, co będzie podsumowaniem naszych przeżyć". 

Krystalizacja

Zespół powstał z inicjatywy Karoliny Beimcik w 2010 roku. Ideą sprawczą była chęć artystycznego odwołania do bogatej tradycji Kresów Wschodnich. Jak napisano o grupie: "słowiańskie melodie w połączeniu z elementami jazzu i nietypową harmonią krystalizują się w akustycznym brzmieniu gitary i kontrabasu, wokalistki zaś pokazują, jak wiele podobieństw zachodzi pomiędzy reprezentowanymi przez nie kulturami". W repertuarze mają własne interpretacje melodii z różnych regionów Polski, m.in. pieśni biłgorajskich, mazurskich czy podlaskich, które wykonywane są dwujęzycznie. W 2011 roku zespół wystąpił na festiwalu folkowym Polskiego Radia Nowa Tradycja, zdobywając drugą nagrodę. Również w tym samym roku ukazała się pierwsza, świetna płyta "Kolędy i szczedriwki".  Dwa lata później opublikowany został drugi, jeszcze ciekawszy krążek "Vesna" (oba wydane staraniem Multikulti). Czekamy na publikację trzeciego albumu. Póki co możemy cieszyć się koncertem w Meskalinie oraz warsztatami, które tego samego dnia w klubie poprowadzą wokalistki.

Tomasz Janas

  • Babooshki
  • Meskalina
  • koncert: 4.11, g. 19, bilety 25 / 30 zł; warsztaty: 4.11, g. 12-15, wstęp: 100 zł, dla studentów i uczniów 80 zł (bilet wstępu na warsztaty umożliwia bezpłatne wejście na koncert wraz z osobą towarzyszącą)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-31 09:06:26 212816 <![CDATA[fot. Paulina Kania/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125133,212816,show2.jpg
124541 2018-10-16 10:45:35 Zespół Reprezentacyjny, Andrzej Stasiuk z Haydamakami, L.U.C., a także Mariusz Lubomski i Mirosław Czyżykiewicz gościnnie w spektaklu szczecińskiego Teatru Polskiego - to tylko niektóre z atrakcji tegorocznego festiwalu Frazy. Potrwa on od 2 do 6 listopada.

]]>
- Idea jest ze wszech miar wskazana, słuszna i zbawienna. Rzuca światło na ten aspekt twórczości, który często jest pomijany - zwróćmy uwagę, że nawet nie ma osobnej kategorii za tekst wśród nagród Grammy (tak jak i we Fryderykach). Tekst jest dla słuchaczy istotny, ale nie zawsze szukają tekstu ważkiego, raczej chwytliwego. A piosenka ma pełne prawo (z którego korzysta) zadawać niewygodne pytania lub opowiadać niezwykłe historie. Zatem Frazy są wręcz pożądane, bo uwypuklają ten niezasłużenie marginalizowany wątek twórczości - mówi Filip Łobodziński, pytany o opinię na temat Festiwalu słowa w piosence. Frazy.

Łobodziński - ceniony tłumacz, wokalista, dziennikarz - był gościem pierwszej edycji festiwalu, pojawi się też w tym roku. O koncercie swego zespołu Dylan.pl w 2015 roku mówi: - Z różnych powodów było to jak wstrząśnienie ziemi. Zespół, który był wyniańczonym dzieckiem mojej wieloletniej pasji, właśnie tam pierwszy raz sprawdził się w boju scenicznym (...). No i na sali było kilka osób, na których zdaniu niezwykle mi zależało, bo miały się wreszcie dowiedzieć, czy słusznie zainwestowały w nas energię, mającą doprowadzić do nagrania płyty - mówi.

Z piekła do piekła

W tym roku - poza tradycyjnym konkursem piosenki im. Jacka Kaczmarskiego i towarzyszącym mu występem Zespołu Reprezentacyjnego - czekają nas m.in. spektakl Z piekła do piekła, a także koncerty, które dadzą zespół Haydamaky z Andrzejem Stasiukiem oraz L.U.C. i Bovska.

Z piekła do piekła to spektakl oparty na twórczości Jacka Kaczmarskiego. Jak opisują rzecz twórcy: "piosenki układają się w swoisty notatnik - czasami dziennik, czasami pamiętnik - opisujący losy ludzi, którzy urodzili się w kraju nad Wisłą. Bowiem o Polsce i Polakach jest to opowieść. (...) Słodka i gorzka zarazem". Piosenki zaśpiewają aktorzy szczecińskiego Teatru Polskiego, ale też zaproszeni goście: Mirosław Czyżykiewicz i Mariusz Lubomski. Pierwszy z nich przed dekadą wykonał m.in. (i wydał na płycie, wspólnie z Jackiem Bączykiem i Hadrianem Tabęckim) cały program Raj tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński.

Geniusz

Lubomski zaś, pytany o udział w spektaklu, mówi: - Z przyjemnością przyjmuję takie propozycje. Tym bardziej, gdy rzecz dotyczy kogoś takiego jak Jacek Kaczmarski. Był on wielkim artystą. Za życia Jacka nigdy nie śpiewałem jego piosenek i nie myślałem, że rzecz się tak potoczy. Dziś, przeglądając jego teksty i przyglądając im się bliżej, mogę stwierdzić, że Jacek wydaje się geniuszem w tym, co zrobił.

Pytany o osobiste wspomnienia o Kaczmarskim mówi: - To ciekawe, bo nasza znajomość zaczęła się poprzez jego ojca, który był malarzem. W 1985 roku, kiedy Jacek mieszkał w Monachium, ja z jego ojcem byłem na plenerze malarskim - przez miesiąc, więc był czas żeby się poznać. I właśnie od ojca dotarła do Jacka informacja o mnie. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w Paryżu. Pałaliśmy do siebie sympatią wielką, więc spotykaliśmy się wielokrotnie po to, żeby sobie po prostu pogadać - opowiada.

Na temat twórczości Kaczmarskiego dodaje: - Jeszcze kilka lat temu jego piosenki były po prostu piękne, opowiadały ogólnie o ludzkiej naturze. A teraz do wielu z nich można przypisać twarze z pierwszych stron gazet.

Raper z osiedla

Szczególnym wydarzeniem będzie koncert zespołu Haydamaky i Andrzeja Stasiuka, promujący świetną płytę Mickiewicz - Stasiuk - Haydamaky. Kto czytał wywiady z pisarzem albo jego autobiografię Jak zostałem pisarzem, tego nie mogą dziwić muzyczne inklinacje Stasiuka. Są też pewnie w Poznaniu tacy, którzy pamiętają jego... koncertowe próby. Przed laty w Eskulapie grywał okazjonalnie na instrumentach perkusyjnych w zespole złożonym z jego warszawskich kolegów, Szczęśliwy Zbieg z Okoliczności, który później zmienił nazwę na Jak Wolność To Wolność. W ostatnich latach występował i nagrywał w duecie z Mikołajem Trzaską.

A co do Mickiewicza, którego teksty recytuje Stasiuk do rockowej muzyki Haydamaków? W rozmowie dla "Rzeczpospolitej" mówił o wieszczu, że "był prawdziwym Polakiem, miał lekko labilną tożsamość" i "nie odnalazłby się tu dzisiaj, za ciasny się ten kraj dla niego zrobił". Z kolei w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" Stasiuk oddawał hołd jego twórczości, mówiąc, że "u Mickiewicza jest wszystko: słowo, rytm, energia. Mów, co chcesz, ale na dzisiejsze pieniądze wieszczu był prawdziwkiem, takim raperem z osiedla. Jak coś ułożył, daj Boże zdrowie".

Koncerty "ekumeniczne"

Co przedstawi Zespół Reprezentacyjny? To grupa działająca od 1983 roku, której artystyczny ton nadają, poza Filipem Łobodzińskim, Jarosław Gugała i Marek Wojtczak.  Pierwszy z wymienionych, zapytany o to, czego w wykonaniu Zespołu możemy się spodziewać podczas festiwalu, mówi: - Od lat, jeśli zamówienie organizatorów nie stanowi inaczej, gramy koncerty "ekumeniczne", czyli łączące ze sobą rozmaite piosenki obdarzone sensownym tekstem lub wręcz wokół niego zbudowane. Ponieważ formuła ZR mówi, że śpiewamy wyłącznie to, co sami przełożyliśmy (lub nasi przyjaciele) i zaaranżowaliśmy, jesteśmy ograniczeni do tego, co nas interesuje jako tłumaczy. Ale ponieważ z kolei dajemy sobie radę w relatywnie sporej liczbie języków, możemy eksplorować różne rejony. Dlatego obok Brassensa, Llacha czy piosenek sefardyjskich pojawiają się piosenki Nohavicy, Monty Pythona, Paola Contego, Dylana, Brazylijczyka Viniciusa de Moraesa czy nawet pewne własne próby.

Na koniec festiwalu Poznańska Scena Młodych przedstawi koncert/spektakl Niepokorni. przywołujący piosenki z pamiętnej jedynej edycji Festiwalu Piosenki Prawdziwej w 1981 roku. Na rynku pojawiają się płyty przypominające tamto szczególne wydarzenie, ale mało kto o nim pamięta. Wspaniale więc, że będzie można po latach posłuchać na żywo tamtych piosenek.

Tomasz Janas

  • Festiwal słowa w piosence. Frazy
  • 2-6.11
  • Program koncertów: 2.11, g. 20 - Z piekła do piekła, Teatr Polski w Szczecinie z udziałem Mirosława Czyżykiewicza i Mariusza Lubomskiego 3.11, g. 19 - koncert laureatów konkursu piosenki autorskiej i koncert Zespołu Reprezentacyjnego 4.11, g. 20 - Mickiewicz-Stasiuk- Haydamaky 5.11, g. 20 - Good L.U.C.K - L.U.C i Bovska 6.11, g. 20 - Niepokorni, Poznańska Scena Młodych
  • Aula Artis i Teatr Polski
  • bilety (10 i 15 zł): www.bilety24.pl oraz CIM Poznań

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-29 09:43:29 211174 <![CDATA[Andrzej Stasiuk i Haydamaky wystąpią 4.11 w Auli Artis (fot. materiały organizatorów)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124541,211174,show2.jpg 211185 <![CDATA[Zespół Reprezentacyjny, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124541,211185,show2.jpg 211186 <![CDATA[Mirosław Czyżykiewicz, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124541,211186,show2.jpg 211188 <![CDATA[Bovska, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124541,211188,show2.jpg 211187 <![CDATA[L.U.C., fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124541,211187,show2.jpg
125107 2018-10-29 09:24:27 Klub LAS na czas halloweenowo-zaduszkowy przygotował wspaniały, potrójny koncert muzyki noise'owej i ambientowej. Wystąpią artyści z Australii, Kanady i Danii.

]]>
Na swojej tegorocznej europejskiej trasie koncertowej Poznań odwiedzi australijskie trio Kollaps. Zespół założony przez gitarzystę Damiana Cowarda, perkusistę Robina W. Marsha i wokalistę Wade'a Blacka zadebiutował w sierpniu 2015 roku EP-ką z czterema utworami "Heartworm". Muzycy jeszcze wówczas, jak sami przyznają, naiwnie i dość oczywiście traktowali kwestię instrumentacji i standardowej formuły współczesnego zespołu.

Pod koniec września ubiegłego roku trio wydało już w pełni dojrzały album "Sibling Lovers", na którym wybrali się w podróż w sfery brudnych brzmień: w mroczną i okrutną przestrzeń. Ich celem była dekonstrukcja konwencji, jakie ich dotychczas wiązały. Jak tłumaczył Wade Black w wywiadzie dla Post Punk, ich nowy album "mocno wiąże się z emocjonalnym chaosem i egzystencjalizmem. Uważam, że konieczne jest, abym znalazł się w negatywnym stanie umysłu zanim wystąpię z zespołem". Wokalista celował tym razem w utwory, które będą oddziaływały niczym nóż wbity w żołądek. Artyści do tworzenia muzyki używają zresztą odpadków metalowych i plastikowych, materiałów literalnie zwracanych społeczeństwu w formie hałasu, stanowiących rodzaj audialnego ataku, gdyż współczesne społeczeństwo uważają za chore. Podpowiedź stanowią już zresztą tytuły utworów: "Rak", "Kapitalizm", "Wiatry Hiroshimy". Reprezentują zatem muzykę industrialną, która nie jest czczym, pustym hałasem. Zresztą, dla Wade'a Blacka to, co najlepsze w tym gatunku reprezentują Japończyk Chu Ishakawa i Einsturzende Neubauten w swej wczesnej twórczości.

Gitara jako eksperymentalny środek ekspresji

Projekt Thisquietarmy założył w 2005 roku gitarzysta Eric Quach, kanadyjski pionier muzyki eksperymentalnej. Artysta uczył się gry, kompozycji i produkcji w postrockowym zespole Destroyalldreamers, a utworzony początkowo pobocznie projekt solowy miał być odskocznią od kompromisów charakteryzujących pracę w zespole. W Thisquietarmy Quach tworzy pejzaże muzyczne, wykorzystując gitarowe drony, elementy ambientu, post-punka czy doom metalu. Liczy się dla niego dopracowanie detali, przemyślenie i przepracowanie nowych pomysłów - i chyba stąd bierze się dość spory estetyczny rozrzut audialnych pejzaży.

Zanim zajął się muzyką, Eric Quach tworzył filmy i malował obrazy. Projekt Thisquietarmy powinniśmy traktować jako poszerzenie mediów. "Dużo malowałem aby wyrazić się artystycznie i chciałem po prostu przełożyć tego kreatywnego ducha w podobny sposób, tyle że za pomocą dźwięków" - wyjaśniał w wywiadzie dla Echoes and Dust.

Dekonstrukcja prostych dźwięków

Mieszkający w Kopenhadze Kanadyjczyk Mikael Tobias jest kompozytorem, producentem i artystą pracującym z dźwiękiem, który zajmuje się muzyką sytuującą się na pograniczu ambientu i industrialu. Jego kompozycje są piękne poprzez swoją oszczędność i posiadają spory komercyjny potencjał. Dlatego twórczość Tobiasa jest wykorzystywana w filmach, telewizji, spotach reklamowych czy instalacjach. Pod swoim nazwiskiem artysta wydał w ubiegłym roku album "Absentia", na który składają się wielowarstwowe utwory o falującym rytmie, przez co całość ma charakter zgoła immersyjny.

Po koncercie (o g. 23) odbędzie się afterparty w Kisielicach (ul. Stanisława Taczaka 20).

Marek S. Bochniarz

  • Kollaps, Thisquietarmy, Mikael Tobias
  • LAS (Pawilon)
  • 1.11 g. 20
  • bilety: 30-40 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-29 13:25:47 212567 <![CDATA[Mikael Tobias, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125107,212567,show2.jpg 212566 <![CDATA[Kollaps, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125107,212566,show2.jpg 212568 <![CDATA[Thisquietarmy, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125107,212568,show2.jpg
125076 2018-10-26 10:33:48 Już po raz czwarty do Poznania zjadą się zespoły jazzowe, by zmierzyć się na muzycznym ringu. Dzieli je wiele - style, składy, wrażliwość. Łączy - pasja i uznanie na międzynarodowej scenie. Kogo usłyszymy podczas Jazz Ring Festival 2018?

]]>
Projekt Fundacji Mały Dom Kultury, Klubokawiarni Meskalina i Klubu Dragon z każdą edycją się rozwija. I chociaż w okresie jesiennym w Poznaniu mamy wiele festiwalowych i jazzowych propozycji (w tym roku z pewnością największą z nich jest Gala Ery Jazzu), to podczas Jazz Ring Festival publiczność powinna dopisać, ponieważ zaproszone zespoły tworzą niezwykle urozmaicony i najwyższej jakości repertuar. Tegoroczną nowością jest poszerzenie mapy miejsc, w których odbywają się koncerty - dołączyły do niej CK Zamek oraz Pawilon.

Już 1 listopada w Fundacji Mały Dom Kultury czeka nas koncert freejazzowego Escalator Trio. Po dobrze przyjętej płycie Escalator proponują kolejny krążek z jazzem improwizowanym - No-Exit Corner. Organizatorzy festiwalu podkreślają, że płytę saksofonisty Kena Vandermarka (USA), perkusisty Klausa Kugela (Niemcy) i Marka Tokara (kontrabas) wyróżnia przestrzeń, barwa, niezależność, przejrzystość i ogromna chęć posunięcia się naprzód. Czy wśród poznańskiej publiczności znajdą się wielbiciele nowoczesnego, intensywnego grania?

Prawie trzy tygodnie będziemy musieli czekać na kolejny koncert. Tym razem dobrze znany, doskonale przyjęty Skalpel, czyli klasyka europejskiego nu jazzu. W pierwszych dwóch płytach (Skalpel i Konfusion) zespół postanowił odkopać polskie utwory jazzowe lat 60. i 70. i nadać im nowoczesne, elektroniczne brzmienie. Kultowe melodie i tematy jazzowe przeszłości zostały przez nich skopiowane i poprzestawiane metodą wytnij-wklej. Marcin Cichy w rozmowie z "Polityką" opowiedział o stylu duetu: "Najbardziej to chyba jesteśmy konceptualistami, wcześniej Igor był didżejem, puszczał płyty w klubach i dlatego pewnie nazywa się nas didżejami. Ktoś może nas też nazwać wyrafinowanymi złodziejami, bo plądrujemy różne muzyczne pola, by potem lepić z tych zdobyczy coś własnego i dajemy to ludziom, czyli uprawiamy plądrofonię". Podczas festiwalu muzyka duetu zostanie rozpisana na big band po to, by uwolnić ich twórczość zarówno od sampli, jak i elektroniki. Koncert odbędzie się w CK Zamek.

Połączenie stylu muzyki filmowej i teatralnej z folkiem, elektroniką oraz nietypowym instrumentarium - taką mieszankę gwarantuje włoska formacja Dead Cat In A Bag, która wystąpi w Meskalinie. Chociaż niewiele ma wspólnego z jazzem, to warto zaspokoić ciekawość i poznać zespół oferujący "trochę piasku z meksykańskiej pustyni, trochę śniegu z rosyjskiej tundry, francuskie perfumy, walc prosto z westernu i martwego kota, któremu zostało jeszcze jedno życie".  Na koniec festiwalu holenderski StarkLinnemann Quartet z akcentem polskim. Frontman zespołu, swoją miłość do muzyki Chopina oraz etnicznych rytmów wyraził w podwójnym albumie Chopin Volume II & III. Tego dnia w Pawilonie usłyszymy więc znane tematy, jednak w jazzowej, a nawet tanecznej odsłonie.

Aleksandra Kujawiak

  • Jazz Ring Festival
  • 1-2.12:
  • 1.11, g. 20.30, Fundacja Mały Dom Kultury, Escalator Trio, bilety: 20 zł
  • 21.11, g. 20, CK ZAMEK, Skalpel Big Band, bilety: 35-40 zł
  • 22.11, g. 20, Meskalina, Dead Cat In A Bag, bilety: 15 zł
  • 30.11, g. 20, Pawilon, StarkLinnemann Quartet, bilety: 20 zł
  • bilety: 15-40 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-26 12:06:43 212335 <![CDATA[Skalpel Big Band, fot. Hołoszkiewicz]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,125076,212335,show2.jpg
124938 2018-10-23 17:06:02 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem pocieszeni będą - tak zaczyna się utwór Johannesa Brahmsa napisany po śmierci jego matki i przyjaciela. Ein deutsches Requiem przynoszące nadzieję, pocieszające; requiem dla ludzi wszystkich wyznań, uniwersalne tak samo jak wybrane przez kompozytora teksty.

]]>
"Jeśli chodzi o tekst, wyznam, iż nazwę niemieckie chętnie zastąpiłbym słowem ludzkie" - pisał w liście do Carla Martina Reinthalera, dyrygenta odpowiedzialnego za prawykonanie utworu w Wielki Piątek 1868 roku. Nazwa Niemieckie Requiem padła w liście do Clary Schumann, w którym pisał, że wśród tekstów utworu znajdą się fragmenty Biblii Marcina Lutra. Pod względem formalnym utwór ten nie ma jednak nic wspólnego z Missą pro defunctis, nie czerpie z obrządku rzymskiego. W swoim utworze Brahms postanowił uchwycić temat śmierci w sposób bardziej uniwersalny. W jego Requiem znajdują się fragmenty Starego i Nowego Testamentu, a nawet teksty apokryficzne. Kompozytor postarał się jednak, by warstwa słowna była jak najbardziej uniwersalna, ominął więc fragmenty jednoznacznie chrześcijańskie. Nie usłyszymy w utworze także kanonicznej sekwencji Dies irae.

Utwór przeznaczony jest na wielką orkiestrę symfoniczną, chór mieszany oraz solistów. Baryton ma swoją partię solową w części III oraz VI, a sopran w części V. O sukcesie Niemieckiego Requiem świadczy to, że krótko po premierze okrzyknięto je dziełem narodowym. Kolejne wykonania w największych europejskich miastach przyniosły kompozytorowi sukces. Utwór ceniono nie tylko za uniwersalny przekaz, ale także przejmującą emocjonalność zamkniętą w precyzyjnej, ścisłej formie.

Organizatorzy niedzielnego koncertu, podczas którego usłyszymy Niemieckie Requiem, piszą, że utwór ten to prawdziwe arcydzieło "muzyki czystej". Zaznaczają jednak, że Brahms nie wierzył chyba w wymyślony za jego czasów podział na muzykę czystą i programową, skoro jego arcydzieło "czystej muzyki" jest zarazem ogólnoludzkim mierzeniem się ze śmiercią.

Orkiestrę Teatru Wielkiego przygotuje Gabriel Chmura, a chór - Mariusz Otto. Jako soliści wystąpią Aleksandra Olczyk - znana ze sceny operowej m.in. z roli Królowej Nocy w Czarodziejskim Flecie, natomiast partię solową barytonu wykona Michał Partyka (Guglielmo w Così fan tutte Mozarta, Silvio w Pajacach Leoncavalla).

Aleksandra Kujawiak

  • Ein deutsches Requiem, Johannes Brahms
  • Teatr Wielki
  • 28.10, g. 18
  • bilety: 6-100 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-25 08:37:29 212052 <![CDATA[Aleksandra Olczyk, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124938,212052,show2.jpg 212053 <![CDATA[Michal Partyka, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124938,212053,show2.jpg
124991 2018-10-24 16:25:38 Kwiat Jabłoni to wyjątkowy duet Kasi i Jacka Sienkiewiczów, którzy w marcu zachwycili internautów utworem "Dziś późno pójdę spać". W swojej muzyce wykorzystują intrygującą mieszankę wokali i nieoczywiste instrumentarium.

]]>
- Gram od siódmego roku życia na pianinie. Nie wiem, co mnie naszło, że w wieku siedmiu lat powiedziałam rodzicom, że chcę grać na pianinie. A że Jacek jest moim młodszym bratem, to był zazdrosny i nie mógł tego znieść, że gram, więc też powiedział, że chce. I tak to u nas obojga wyszło, że gramy - wyjaśnia Kasia Sienkiewicz.

W szkole muzycznej grali klasykę łącznie jedenaście lat. Edukacja była dla nich bardzo pomocna: zapewniła im odpowiednią terminologię, sprawność w palcach, podstawy wiedzy o harmonii. Trudno byłoby im sobie wyobrazić, jak mogliby dziś komponować i grać bez tego zaplecza. W międzyczasie założyli Hollow Quartet. Grali w liceum z różnymi znajomymi, aż z tych różnych spotkań i prób wyklarował się zespół, któremu postanowili nadać nazwę i grać autorskie piosenki Ta przygoda trwała przez cztery lata. - Hollow Quartet rozpadł się ze względów organizacyjnych. Każdy z nas zaczął odnosić sukcesy w innych rejonach. Zespół znajduje się teraz w zawieszeniu, bo zabrakło czasu, aby się spotykać i wspólnie grać - wyjaśnia Kasia.

Jak sami zauważają, obecnie na polskim rynku muzycznym funkcjonuje bardzo wiele zespołów duetowych. Uważają, że trudniej jest dziś zorganizować koncert większego składu: mianowicie znaleźć kogoś, kto chciałby zapłacić za koncert całego zespołu. Granie w duecie okazało się niejako naturalnym wyborem ich dalszej kariery muzycznej. - Wychowywaliśmy się na tej samej muzyce. Mamy ten sam gust i podobnie piszemy. Od dzieciństwa gramy razem muzykę rozrywkową i posiadamy doskonałe porozumienie. Nie musimy sobie naliczać, żeby zacząć równo piosenkę - zdradza Kasia.

Nazwę zespołu wymyśliła Kasia. Zaczerpnęła ją z tytułu punk rockowego utworu z lat 80, dedykowanego jabolowi sprzedawanemu w PRL-u. Poza tym, w nazwie Kwiat Jabłoni znajdują się też inicjały rodzeństwa. Jednak te punkowe i alkoholowo-libacjowe referencje są mylące, bo muzycy proponuję bardzo subtelną i melancholijną muzykę folkowo-popową, w której wykorzystują wokal nie tylko unisono, lecz dzieląc go na głosy. Kasia gra na klawiszach, Jacek na mandolinie - instrumencie, którym rzadko posługują się polscy artyści, przez co bywa podczas ich koncertów często mylony z banjo czy ukulele.

Wybór mandoliny ma swoją historię: na grę na tym instrumencie namówił Jacka wujek. Gdy był w drugiej klasie podstawówki otrzymał od rodziców mandolinę ze sklejki o koszmarnym dźwięku. Nauczył się podstaw, w tym paru melodii irlandzkich, a potem na własną rękę pracował nad doskonałym opanowaniem tego instrumentu. Brzmienie Kwiatu Jabłoni dopełnia elektronika. Warstwę elektroniczną tworzą przed koncertami, dzielą na części i wykonują w formie loopów.

Na luty zaplanowali premierę ich debiutanckiej płyty, na którą trafi jedenaście kompozycji duetu, obok których jako bonus track znajdzie się piosenka Hollow Quartet "Turysta". - Nagrywaliśmy ją latem w studiu Jakuba Krukowskiego Sound&Wave pod Warszawą. Współpracował z nami Łukasz Zięba, który realizuje nasze piosenki i działa z nami też od strony producenckiej, pomagając nam w tworzeniu warstwy elektronicznej - wyjaśnia Kasia.

Co spowodowało, że Kwiat Jabłoni tak szybko w przeciągu paru miesięcy odniósł spory sukces? - To zagadka. Zdarzyło się to z tygodnia na tydzień i zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Skąd tyle wyświetleń "Dziś późno pójdę spać" na Youtube i dlaczego stało się to tak popularne - wszyscy nas o to pytają, a my tego nie wiemy. Ale mamy dwa pomysły. Wydaje się nam, że to, co robimy jest autentyczne. Nie staramy się usilnie pisać hitów, lecz wymyśliliśmy piosenki i przyszliśmy do studia je nagrać. Poza tym, otaczamy się wieloma ludźmi, którzy nam pomagają. Nie staramy się robić wszystko sami jak wiele zespołów. Warto szukać zdolnych ludzi i z nimi współpracować - opowiada Kasia.

Marek S. Bochniarz

  • Kwiat Jabłoni
  • 26.10 g. 20
  • Pawilon
  • bilety: koncert wyprzedany

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-24 16:35:05 212150 <![CDATA[fot. Grzedziński]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124991,212150,show2.jpg
124850 2018-10-22 18:08:40 A co gdyby tak powrócić do tradycji przedwojennego jazzu? Jazz Band Młynarski - Masecki to artyści, którzy wyróżnili wśród muzyki jazzowej pewną uniwersalność, znakomicie odwołując się do starej tradycji polskich orkiestr jazzowych okresu międzywojennego. Do tańca będzie można ruszyć wraz z nimi w najbliższy czwartek podczas koncertu w Auli Uniwersyteckiej.

]]>
O współczesnym jazzie zazwyczaj myśli się jako o muzyce trudnej, wręcz niezrozumiałej dla przeciętnego odbiorcy. Długie improwizacje, jak również niespodziewane brzmienia sprawiają, że muzyka ta często jest pomijana wśród powszechnej opinii. Interesującym staje się fakt, że pierwsze polskie jazzowe utwory powstały już pod koniec lat 20. ubiegłego wieku. W okresie międzywojennym powstało tysiące kompozycji i nagrań z udziałem zarówno wybitnych instrumentalistów, jak i śpiewaków czy aktorów. Wybitnymi kompozytorami tego czasu byli Henryk Wars, Jerzy Petersburski czy bracia Artur i Henryk Gold. Ci ostatni,  zasłuchani w płytach winylowych zza oceanu czy z Berlina, tworzyli utwory nie tylko dla wytwórni płytowych, lecz także na potrzeby filmu, kabaretów czy teatrów. Całą tę piękną historię polskiego show biznesu niczym z obrazka Wielkiego Gatsbiego przekreśliła II wojna światowa. Na szczęście nie bezpowrotnie. Do krainy swingu i starej tradycji polskich orkiestr jazzowych wrócili pianista Marcin Masecki wraz ze śpiewającym Janem Emilem Młynarskim, powołując band: Jazz Band Młynarski - Masecki.

Z pewnością wiele uważnych słuchaczy radiowej Trójki, kojarzy wielokrotnie emitowaną piosenkę: Gdzie jest tygrys, gdzie jest tygrys? Ta właśnie melodia stanowi o istocie zabawy muzyką i pasji płynącej od Jazz Bandu Młynarski - Masecki. Reinterpretacja kompozycji dwudziestolecia międzywojennego oraz wyciągnięcie z nich uniwersalnego wymiaru jest punktem wyjścia do myślenia o wyjątkowości repertuaru bandu. Artyści głównie sięgają do w większości nieznanych utworów swingowych. Podczas koncertu nie zabraknie także kilku wyjątkowych tang, z których to polscy kompozytorzy byli znani na całym świecie.

Całe przedsięwzięcie oscyluje wokół dwóch wybitnych postaci: najwybitniejszego przedwojennego polskiego śpiewaka Adama Astona oraz najważniejszego przedwojennego pianisty, aranżera i kompozytora - Henryka Warsa. W 2017 roku artyści bandu wydali płytę Noc w wielkim mieście, grając w składzie: Jan Emil Młynarski - śpiew, bandżola, Marcin Masecki - pianino, aranżer, dyrektor muzyczny, Jerzy Rogiewicz - perkusja, Piotr Wróbel - suzafon, Tomasz Duda - saksofon, Jarosław Bothur - saksofon, Michał Fetler - saksofon. Jazz Band Młynarski - Masecki wskrzesza muzykę rozrywkową, dostosowując ją jednocześnie do XXI-wiecznych kanonów w taki sposób, że za ich sprawą przeżywa ona swój renesans. Muzyka ta żyje nie tylko przeszłością pełną tanecznego swingu i lindy hopu, lecz daje także nową - aktualną i użytkową perspektywę dla interpretacji współczesnej muzyki rozrywkowej.  

Katarzyna Nowicka

  • Jazz Band Młynarski - Masecki
  • 25.10, g. 18.30
  • Aula Uniwersytecka
  • bilety: 89, 109, 119 i 139 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2018-10-22 18:49:20 211873 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124850,211873,show2.jpg 211874 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,124850,211874,show2.jpg