112281 2017-11-19 11:59:05 Pochodzi z Kanady, choć najbardziej popularna jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Nagrywa w sypialni i bywa przejmująco samotna. Niegdyś Chinawoman, dziś - Michelle Gurevich w najbliższą środę odwiedzi Poznań. Koncert w klubie LAB to część trasy koncertowej, promującej najnowszy album artystki "New Decadence".

]]>
Ma rosyjskie korzenie, a wychowała się w Kanadzie. Urodzona w Toronto córka rosyjskich imigrantów w świat muzyki wkroczyła późno i nieśmiało - wcześniej przez dekadę pracowała w przemyśle filmowym. Pierwsze piosenki miała nagrywać we własnej sypialni, a pierwszy pseudonim artystyczny - Chinawoman - stworzyć bez zastanowienia, podczas zapisywania projektu w programie do montażu nagrań.

Obserwując drogę, która przeszła Michelle Gurevich, można odnieść wrażenie, że popularność i wejście na ścieżkę profesjonalnego muzyka artystka zdobyła przypadkiem, od niechcenia. Nienachalny, przepełniony melancholią i głębokim smutkiem jest głos Michelle, wyśpiewujący ballady, jak pisze Karolina Pondel: "wypełnione pewną dozą dystansu do emocji". Chłodne, zdystansowane utwory Gurevich cechuje niepokojąca nieufność. Ale nie tylko - w utworach Kanadyjki usłyszeć można także brzmienia kameralne, intymne, minimalistyczne i nieco neurotyczne.

Wydała do tej pory cztery albumy - na ostatnim, ukończonym w zeszłym roku "New Decadence" wydanym pod jej prawdziwym nazwiskiem (trzy poprzednie albumy wydała pod pseudonimem Chinawoman) śpiewa, że "wszyscy otrzymujemy czas na miłość. I czas na łzy". Cytat, który sprawdziłby się zarówno w balladzie Leonarda Cohena, jak i przeboju disco-polo ilustruje melancholię zawartą w twórczości Kanadyjki. W "First Six Months of Love" brzmi jak córka Cohena i Dani Clein z zespołu Vaya Con Dios - do tej pory zastanawiam się czy sprawia to głęboka, matowa barwa głosu Gurevich, czy warstwa instrumentalna utworu, jakby żywcem przeszczepiona sprzed ponad dwóch dekad.

Ci, którzy wybierają się na koncert do poznańskiego LAB-u czeka prawdopodobnie nie tylko przygoda muzyczna. Wokalistka znana jest z żywego kontaktu z publicznością - w przerwach pomiędzy utworami opowiada anegdoty z własnego życia.

Aleksandra Skowrońska

  • Koncert Michelle Gurevich
  • projekt LAB
  • 22.11, g. 20
  • bilety: 45, 55 i 65 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-19 15:32:07 182735 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112281,182735,show2.jpg
112265 2017-11-17 17:00:05 Komu już w listopadzie tęskno do muzycznego karnawału, nie musi czekać do sylwestrowych balów w filharmonii czy operze. Przed państwem Janoska Ensemble!

]]>
Gdyby przedstawić Janoska Ensemble pod kątem imponującego wykształcenia, jakie jego członkowie zdobywali pod okiem światowej sławy mistrzów, od strony miast i sal koncertowych, w których rozbrzmiewała ich muzyka, a na koniec dodać, że jest to stacjonujący w Wiedniu kwartet instrumentalny, tworzony przez członków jednej rodziny - mielibyśmy piękny obraz kariery zespołu kameralnego rodem z XIX-wiecznej Europy. Zamiast spodziewanego kwartetu smyczkowego w składzie mamy tu jednak dwoje skrzypiec, fortepian i kontrabas, a choć repertuar obejmuje utwory popularnych wtedy kompozytorów muzyki wirtuozowskiej, takich jak Kreisler, Paganini czy Waxman, to tego rodzaju kreatywna i szczegółowo dopracowana popisowość prawdopodobnie nieczęsto gościła na ówczesnych salonach.

Wizytówką zespołu nie są naturalnie nazwiska pedagogów, ale tworzona przezeń muzyka. Wiedząc jednak, że Ondrej Janoska jest absolwentem klasy Borisa Kuschnira i grał pierwsze skrzypce w orkiestrze Opery Wiedeńskiej oraz w Filharmonii Wiedeńskiej, a jego młodszy brat Roman kształcił się u Pawła Vernikowa, by zabłysnąć jako skrzypek jazzowy w Vienna Art Orchestra, można się spodziewać nie tylko znakomitej techniki, ale i muzykalności najwyższej próby. Wraz ze swoimi talentami i doświadczeniem Janoska Ensemble współtworzy też trzeci z braci, František - lider zespołu, pianista, kompozytor, aranżer oraz ich szwagier Julius Darvas - kontrabasista wiedeńskiej opery i filharmonii.

Muzyka w domach członków zespołu rozbrzmiewała właściwie od zawsze: Julius Darvas stanowi w swojej rodzinie trzecie pokolenie kontrabasistów, a bracia Janoska to już szósta generacja muzyków. Każdemu z nich dane było odkrywać swoją własną drogę artystyczną - tak pośród klasyki, jak i najróżniejszych gatunków muzyki rozrywkowej, by wreszcie wspólną kreatywnością wypracować Janoska Style, jak określają niektórzy ich twórczość.

Podczas poznańskiego koncertu usłyszymy kompozycje z debiutanckiej płyty, zatytułowanej właśnie Janoska Style, wydanej w 2016 roku przez prestiżową wytwórnię Deutsche Grammophon. Obok dzieł wspomnianych już kompozytorów znajdują się na niej takie utwory, jak Medytacja J. Masseneta, Fantazja na tematy z opery Carmen G. Bizeta czy Adiós Nonino A. Piazzolli, choć nie będą to wykonania i aranżacje, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.

Nader często niestety (choć nie od dziś) bywa tak, że instrumentaliści popularnym, lubianym i dobrze sprzedającym się programem próbują zatuszować swoje niedoskonałości warsztatowe, uderzając w tani popis. Pasjonować się muzyką popisową przecież nie grzech; grzechem natomiast byłoby nie słuchać ulubionej muzyki w najlepszym, profesjonalnym wydaniu. Janoska Ensemble stanowi absolutne zaprzeczenie tego typu zabiegów; w ich muzyce słychać nie tylko prędkość smyczków i palców, rozgrzewającą instrumenty do czerwoności, ale przede wszystkim wielką pasję tworzenia muzyki rozrywkowej na najwyższym poziomie.

Magdalena Mateja

  • Koncert Janoska Ensemble
  • Aula UAM
  • 25.11, g. 18
  • organizator: Towarzystwo Muzyczne im. H. Wieniawskiego
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-17 17:39:03 182697 <![CDATA[fot. Julia Wesely]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112265,182697,show2.jpg 182698 <![CDATA[fot. Julia Wesely]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112265,182698,show2.jpg
112266 2017-11-17 17:46:08 "Ununiform" to tytuł najnowszej, wydanej pod koniec września, płyty Tricky'ego. Legendarny artysta przybywa w najbliższy wtorek do Poznania, by promować wydawnictwo w Sali Wielkiej CK Zamek.

]]>
Przekleństwem niektórych artystów bywa to, że na początku swej artystycznej drogi nagrywają rzeczy ważne, przełomowe dla całej generacji, znajdujące żywy odbiór  u publiczności na całym niemal świecie. Taka historia przytrafiła się właśnie Tricky'emu, który od wielu lat pozostaje niemalże niewolnikiem swoich wielkich dokonań sprzed ponad dwóch dekad - solowych i wspólnych z zespołem Massive Attack. Właściwie wszystkie kolejne jego albumy są porównywane, a przynajmniej zestawiane, z kilkoma tamtymi wielkimi sprzed lat. Słuszna to perspektywa czy nie - trudno wyrokować. Wolno jednak stwierdzić, że tym razem artysta przybywa do Polski w dobrym czasie. Jego najnowsze dzieło to bowiem bardzo dobry album, niemal powszechnie pozytywnie przyjmowany przez recenzentów.

Berlin

Jako że ten świetny brytyjski artysta od kilku lat mieszka w Berlinie, możemy o nim przeczytać w kontekście najnowszych dokonań, że "na obczyźnie odnalazł spokój i twórczą wenę, powracając z dziełem dojrzalszym, zaskakującym tonem wewnętrznej harmonii i pogodzenia z losem". Sam Tricky stwierdza sentencjonalnie: "Niczego już nie muszę udowadniać, czuję się komfortowo, czerpiąc z tego, co wcześniej sam zrobiłem". I dodaje, komentując swój dobry nastrój, oraz zadowolenie ze swego najnowszego dzieła: "Po prostu to pierwszy album od lat, przy którym nie muszę spłacać żadnych długów. Nic dziwnego, ze mam lepsze samopoczucie".

Bristol

Naprawdę nazywa się Adrian Thaws. Światu znany jest jako Tricky - producent, muzyk, wokalista. Pisze się o nim jako o "mrocznym księciu trip hopu". Przed laty współtworzył, wspomniane już, dwie pierwsze płyty Massive Attack, z pewnością najważniejsze w dyskografii tego zespołu - "Blue Lines" i "Protection". To były krążki, które w istotny sposób definiowały słynny wówczas "bristol sound" i stylistykę określaną właśnie jako trip hop. Tricky również działając solo wydatnie współtworzył ten nurt, szczególnie realizując w latach 1995-96 trzy głośne, wysoko cenione, w pewnych kręgach "kultowe" wręcz płyty: "Maxinquaye", "Nearly God" i "Pre-Millennium Tension". 

W trakcie swej długiej muzycznej drogi miał wiele ekscytujących artystycznych przygód, współpracował z tak prominentnymi postaciami świata muzyki jak m.in. Grace Jones, Bjork Neneh Cherry, Alison Moyet czy PJ Harvey.

Moskwa

Rozmaicie oceniano jego późniejsze dokonania, ale zawsze czekano na nie z ciekawością. Wciąż jednak, jak wspomniałem, artysta pozostaje zakładnikiem swej wielkiej przeszłości. Do Poznania przyjechał, wielce oczekiwany, w ubiegłym roku, by promować wydaną wówczas płytę "Skilled Mechanics". Płyta była niezła, koncert wywołał u jego uczestników mieszane uczucia. Teraz Tricky w Sali Wielkiej przedstawi materiał z najnowszego krążka "Ununiform". Tu i ówdzie mówi się o nim jako o "wielkim powrocie". Album ten potwierdza znów wysoką formę artystyczną autora, z jednej strony zgrabnie nawiązując do trip hopowej klasyki, z drugiej proponując nowe, świeżo brzmiące rozwiązania, muzykę lekko zamgloną, melancholijną, ale też różnorodną - także dzięki udziałowi kilku intrygujących wokalistek, m.in. Martiny Topley-Bird (pamiętanej z tamtych wielkich płyt Tricky'ego sprzed lat), Franceski Bellmonte czy Asii Argento. Na krążku znalazła się też ciekawa przeróbka utworu "Doll" (w oryginale "Doll Parts") z repertuaru Courtney Love i zespołu Hole. Usłyszymy też na "Ununiform" głosy... rosyjskich raperów. Na szczęście zgrabnie wplecione w muzyczny przekładaniec Tricky'ego, który wymyślił ten krążek podobno w Moskwie. Jego najnowszy album pozwala mieć nadzieję, że czeka nas we wtorek znakomity wieczór.

Tomasz Janas

  • Tricky
  • Sala Wielka CK Zamek
  • 21.11, g. 20
  • bilety 79 zł
  • płyta "Ununiform", wyd. K7, dystr. No Paper Records
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-17 17:48:30 182699 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112266,182699,show2.jpg 182700 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112266,182700,show2.jpg 182701 <![CDATA["Ununiform" - najnowszy album artysty]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112266,182701,show2.jpg
112171 2017-11-16 10:09:54 Na scenie są już ponad ćwierć wieku. Ich muzyka, łącząca archaiczną tradycję z rockiem, budziła sensację w wielu miejscach świata. W niedzielę zagra w Poznaniu gwiazda muzyki świata, pochodzący z Tuwy słynny zespół Yat-Kha.

]]>
Twórczość tego zespołu bezsprzecznie należy do kategorii zjawisk niebanalnych. Największe emocje budziła niewątpliwie w latach 90.,  kiedy Yat-Kha niczym błyskawica pojawiła się na scenie muzyki etnicznej, world music, ale i rockowej. Dziś formacja przeszła już do kategorii klasyków i stała się wzorcem dla wielu innych wykonawców z kręgu muzyki świata. Dla tych słuchaczy zaś, których nie zaskakują już tak egzotyczne mariaże, jak połączenie muzyki stepu i rockowego instrumentarium, artyści mają w repertuarze nowe ekscentryczne pomysły, ot choćby "mongolsko brzmiące" własne interpretacje utworów znanych z wykonań Led Zeppelin, Iron Butterfly, Rolling Stones, Joy Division czy Kraftwerk... 

Pavarotti i Kuvezin

Tak, mamy do czynienia z zespołem naprawdę niepospolitym. Niech nie dziwią więc słowa jednego z rosyjskich krytyków, który napisał przed laty, że są "dwa prawdziwie wyjątkowe niepowtarzalne głosy na ziemi - należą do Pavarottiego i Kuvezina". Drugi z wymienionych, zapewne nieco miej znany szerokiemu kręgowi słuchaczy, to Albert Kuvezin - lider, wokalista, gitarzysta zespołu Yat-Kha grywający też na innych instrumentach.

Formacja powstała w 1991 roku w Tuwie, czyli leżącej na terytorium Rosji republice zamieszkanej przez  mongolskich tuwińców.  O ile w pierwszej połowie lat 90. pochodząca stamtąd muzyka stała się głośna w całym niemal świecie, to przede wszystkim za sprawą dwóch zespołów: Huun-Huur-Tu i Yat-Kha. Pierwszy przedstawiał archaiczne formy tradycyjnej sztuki w niemal niezmienionym, czy stylizowanym na niezmienione, akustycznym brzmieniu instrumentów. Drugi - wybrał eksperyment, czyli połączenie dawnych, pierwotnych form z rockową ekspresją. Co nie mniej istotne - w składach obu grup pojawił się Albert Kuvezin. Stosunkowo szybko zdecydował się on jednak opuścić Huun-Huur-Tu i skoncentrować się wyłącznie na drugim z wymienionych zespołów.

Step i rock

Grupa, którą będziemy gościć w niedzielę w Poznaniu  swą pierwszą płytę "Priznak Gryadushchei Byedy" nagrała już w 1991 roku. Prawdziwe międzynarodowe uznanie przyszło jednak z wydaniem albumów "Yat-Kha" w 1993 roku i - bodaj najgłośniejszego - "Yenisey Punk" z 1995. Świetnie przyjmowano jednak i inne krążki, choćby takie jak "Dalai Beidiri" czy "Aldyn Dashka".

Członkowie zespołu odwoływali się do starych mongolskich i tuwińskich tradycji. Do ludowych form wokalnych, takich jak śpiew alikwotowy khoomei czy śpiew gardłowy kargyraa, który w połączeniu z rockowym brzmieniem gitary stał się znakiem firmowym zespołu. Artyści wykorzystują też, obok gitary czy gitary basowej, tradycyjne instrumentarium, m.in. smyczkowy chordofon igil, który słynie z tego, że używany jest do imitowania  rytmu końskich kopyt.

Głosy klasyków

Szczególnym wydarzeniem w dyskografii tego znakomitego zespołu było opublikowanie w 2005 roku albumu "Re-Covers", na którym Kuvezin i jego partnerzy przedstawiali własną, niecodzienną wizję szeregu rockowych klasycznych tematów. Mogliśmy więc wówczas usłyszeć jak brzmi  tuwińska wersja takich hitów jak "When The Levee Breaks" Led Zeppelin, "Orgasmatron" Motorhead, "In A Gadda Da Vida" Iron Butterfly, "Exodus" Boba Marleysa, "Play With Fire" Rolling Stonesów czy... "Man Machine" Kraftwerk.

Albert Kuvezin ma też na koncie autorskie, solowe dokonania i muzykę filmową, a także współpracę z innymi cenionymi wykonawcami kręgu world music: brytyjską artystką hinduskiego pochodzenia Susheelą Raman (na krążku "Love Trap") czy fińską Varttiną (na udanej skądinąd płycie "Vihma").

Kuvezin i Yat-Kha są świetnie znani także poznańskiej publiczności. Byli bowiem, owacyjnie przyjmowani przez publiczność, jedną z gwiazd festiwalu Ethno Port w 2013 roku.

Tomasz Janas

  • Yat-Kha, Ways of the Nomad - 25th Anniversary Tour
  • Sala Wielka CK Zamek
  • 19.11, g. 19.30
  • bilety: 35 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-16 10:16:34 182450 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112171,182450,show2.jpg
111761 2017-11-07 14:14:29 Festiwal Nostalgia wyłania się w tym roku z jesiennego kalendarza koncertowego jak zapomniany promień słońca z listopadowej mgły. Choć to jubileuszowa, 10. edycja, nie potrzebuje huku i rozgłosu, by świętować swoją radość.

]]>
Nostalgia ma wierną publiczność - ludzi, którzy nie boją się depresyjnej jesieni, bo wiedzą, że w tych kilka wieczorów warto będzie przedrzeć się przez jej nieprzyjazną aurę, żeby słuchać, oglądać, rozmawiać i chłonąć. Niezmiennie jest festiwalem przeszłości - kontemplacyjnym docenianiem tego, co minione, tęsknotą za tym, co odległe - ale zakorzenionym równocześnie we współczesności, zaspokajającym potrzeby i pobudzającym do refleksji człowieka XXI wieku. Tym razem jednak w formule wydarzenia pojawi się pewna znacząca innowacja: tegoroczna edycja nie skupia się, jak to bywało do tej pory, wokół jednej postaci - w ostatnich latach byli to Tigran Mansurian, Andriej Tarkovsky, Arvo Pärt czy Henryk Mikołaj Górecki. Tematem przewodnim będzie teraz temat pieśni.

"Pieśń jest dla nas pewnego rodzaju łącznikiem, pomostem, (...) gatunkiem demokratycznym, egalitarnym i ahistorycznym, który może być rozumiany na wiele różnych sposobów, z których żaden nie będzie błędny. Chcielibyśmy zaprezentować ją nie jako zbiór dychotomii, nie wykluczającą, a uzupełniającą się formułę, która mieści w sobie wszystkie wymienione znaczenia, sposoby i miejsca wykonywania oraz umiejętności i intencje" - uzasadniają organizatorzy festiwalu.

Muzyka pragnień i przypuszczeń

Choć w tegorocznej edycji zaplanowano tylko dwa wieczory koncertowe, pieśń będzie ich bohaterem w kilku różnych odsłonach. Pomysł na temat osnuty jest wokół postaci Johna Pottera - brytyjskiego tenora, wieloletniego członka wybitnego The Hilliard Ensemble, i jego Amores Pasados - wydanego w 2015 roku przez ECM Records albumu poświęconego pieśni, od renesansowej po współczesną. Projekt współtworzą występujący pod nazwą Alternative History lutniści Ariel Abramovich i Jacob Heringman oraz śpiewająca i grająca na skrzypcach Anna Maria Friman. To specjaliści od wykonywania muzyki dawnej, jednak do pracy nad płytą John Potter zaprosił także znakomitych muzyków rozrywkowych, którym temat pieśni nie jest obcy w ich twórczości: John Paul Jones, basista Led Zeppelin i Tony Banks, klawiszowiec Genesis opracowali na wokalno-lutniowy kwartet angielskie i hiszpańskie teksty pochodzące z XVI-XIX wieku. Amores Pasados kryje także m.in. kompozycję napisaną przez Stinga czy aranżacje angielskich pieśni z początku XX wieku, tworzone pod natchnieniem wyobrażania sobie, co by było, gdyby ruch odrodzenia muzyki dawnej znany był już wtedy.

Amores Pasados Johna Pottera usłyszymy na finał drugiego z muzycznych wieczorów. Tuż przed tym organizatorzy festiwalu zaplanowali koncertową premierę płyty o prostym, choć nieco enigmatycznym dzięki temu tytule Songs. To fonograficzny debiut duetu Bardo, który tworzą artystka słowa i głosu Barbara Kinga Majewska oraz Bartek Wąsik - pianista, kompozytor i aranżer, współzałożyciel fortepianowego Lutosławski Piano Duo oraz znakomitego zespołu Kwadrofonik, występującego także podczas Nostalgii 2015 poświęconej Pärtowi. "Jakiej muzyki pragnąć, będąc muzykiem? Jaką muzykę wykonywać, żeby nie przestawać tęsknić za tym, co się robi, kiedy się ją wykonuje? Jaką chcieć słyszeć pod własnymi palcami i we własnym głosie?" - zadają sobie i słuchaczowi pytania, na które próbują odpowiedzieć łączącą ich słabością do piosenek. Głos i fortepian w pieśniach duetu Bardo splata elektronika, a impuls płynący z popularnej piosenki ma znaleźć rozwój w języku muzyki współczesnej.

Muzyka obliczeń i interpretacji

Z kolei pierwszy koncert zaprezentuje dwa wokalno-instrumentalne dzieła Pawła Mykietyna, jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów współczesnych. Pierwszym z nich będą Sonety Shakespeare'a  z 2000 roku na skład z jednej strony typowy, bo na głos i fortepian, z drugiej jednak specyficzny, bo głosem tym jest sopran męski. Dobór obsady tylko częściowo wynika z charakteru tekstów i ich adresata o nieokreślonej płci. Przede wszystkim podyktował go inspirujący Mykietyna głos Jacka Laszczkowskiego, którego sopran kompozytor uważa za unikatowy w skali europejskiej. Podczas koncertu usłyszymy Sonety Shakespeare'a w interpretacji pianistki Joanny Wicherek i kontratenora Michała Sławeckiego.

W drugiej części wieczoru zabrzmi najnowszy utwór tego samego kompozytora - prawykonana w maju 2017 roku Wyliczanka na trzy wokalistki i dziewięcioosobowy zespół instrumentalny. Do gry z czasem, czyli eksplorowanej ostatnio przez Mykietyna idei permanentnego accelerando, autor wykorzystał tekst popularnej niegdyś dziecięcej rymowanki oraz stworzone przez siebie algorytmy, wynikające ze wzorów na równomierne przyspieszenie i zwolnienie tempa. Dzieło to wykona Orkiestra Muzyki Nowej pod batutą Szymona Bywalca, a jako wokalistki wystąpią Anna Gadt, Agnieszka Kiepuszewska (dla których Wyliczanka została napisana) oraz Joanna Lalek.

Nostalgia to nie tylko słuchanie muzyki. To także jej oglądanie podczas trzech pokazów filmowych w trakcie trwania festiwalu i dziesięciu innych seansów, odbywających się w siedzibie Fundacji Malta przy ul. Ratajczaka 44 między 10 listopada a 15 grudnia. To także rozmowy o niej, tak podczas dwóch spotkań z występującymi podczas festiwalu artystami (17 i 18 listopada o g. 16), jak i w ramach warsztatów krytyki muzycznej, prowadzonych już po raz kolejny przez Fundację Meakultura. To także bezpośrednie spotkania z żywą piosenką, jakie proponuje reaktywacja café-chantant (fr. kawiarnia ze śpiewem) - tradycji muzycznej zapoczątkowanej tuż po rewolucji francuskiej, w Polsce kojarzonej z nostalgicznym klimatem przedwojennej muzyki kawiarnianej. Pierwsza jej odsłona będzie miała miejsce późnym wieczorem 18 listopada, po koncercie, w siedzibie Fundacji Malta. Na wszystkie festiwalowe wydarzenia wstęp jest wolny; na koncerty i café-chantant obowiązują bezpłatne wejściówki, które można odbierać w CIM, a na warsztaty krytyki muzycznej - wcześniejsze zapisy.

Magdalena Mateja

  • Nostalgia Festival Poznań 2017
  • 16-18.11
  • Aula Artis (koncerty) i Fundacja Malta (spotkania i seanse)
  • wstęp wolny lub bezpłatne wejściówki
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-16 11:26:18 181721 <![CDATA[Amores Pasados: Anna Maria Friman - śpiew, skrzypce, John Potter - śpiew, Ariel Abramovich - lutnia, Jacob Heringman - lutnia (fot. Guy Carpenter/materiały prasowe)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111761,181721,show2.jpg 181727 <![CDATA[Orkiestra Muzyki Nowej, fot. I. Lechowicz/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111761,181727,show2.jpg 181729 <![CDATA[Paweł Mykietyn, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111761,181729,show2.jpg 181725 <![CDATA[Joanna Wicherek, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111761,181725,show2.jpg 181726 <![CDATA[Michał Sławecki, fot. A. Wąsik/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111761,181726,show2.jpg
112066 2017-11-14 09:22:06 To jeden z najlepszych polskich  zespołów, ceniony nie tylko w kraju, ale również - może nawet przede wszystkim - poza granicami. Klasycy folku i muzyki inspirowanej tradycją, członkowie tria Kroke świętują dwudziestopięciolecie działalności, a przy okazji promują wydaną wiosną tego roku świetną płytę "Traveller".

]]>
"Kroke generalnie powstało na Rynku Głównym, przy stoliku, kiedy nie mieliśmy pieniędzy, żeby zapłacić za herbatę i kawę.  (...) Pojechaliśmy do Jurka, zrobiliśmy program, wyszliśmy następnego dnia na ulicę. (...) Okazało się, że wieczorami przy wylocie z Rynku na Grodzką zbierało się tyle ludzi przy naszym zespole, że blokowali przejście (...) Policja przychodziła i prosiła, żebyśmy od czasu do czasu na dziesięć minut przestawali grać, że jak się rozluźni, to znów zaczniemy, poważnie" - tak barwnie o krakowskich początkach zespołu opowiada altowiolista Tomasz Kukurba na łamach książki "Kroke. Poza dźwiękami". Ukazała się kilka tygodni temu z okazji ćwierćwiecza zespołu. Opublikowane zostało również, niejako dopełniające wspomnianą książkę, bardzo zacne dwupłytowe wydawnictwo "Kroke 25 The Best of",  które jest bardzo świetnie złożoną składanką, prezentującą wszystkie zalety stylu tego zespołu.

Ich świat

Sympatycy twórczości Krakowian dobrze wiedzą, że skład formacji tworzą niezmiennie, już od dwudziestu pięciu lat, Tomasz Kukurba - altówka, wokalizy, instrumenty perkusyjne, wspomniany wcześniej "Jurek", czyli Jerzy Bawoł - akordeon oraz Tomasz Lato - kontrabas. To oni wykreowali ten mieniący się barwami muzyczny świat, z którym pięknie rymują się - kiedy trzeba - elementy muzyki śródziemnomorskiej, bałkańskiej, orientalnej.

Długa jest lista artystów, z którymi spotykali się na muzycznych ścieżkach. Bodaj najbardziej symboliczne i najlepiej zapamiętane przez fanów było spotkanie z Nigelem Kennedym. Jego efektem było wydanie świetnie przyjętej płyty "East Meets East". Nagrywali i koncertowali jednak przecież także z Edytą Geppert (płyta "Śpiewam życie"), Mają Sikorowską (krążek "Avra") czy niejednokrotnie z Anną Marią Jopek. Album "Feelharmony" zgodnie z tytułem nagrali w towarzystwie orkiestry Sinfonietta Cracovia. Powstała też wspólna koncertowa płyta z norweskim zespołem Tindra.

Na Kazimierzu

We wspomnianej jubileuszowej książce Tomasz Lato opowiada o owych pierwszych latach na krakowskim Kazimierzu, który bynajmniej nie był jeszcze wówczas mekką polskich i zagranicznych turystów: "Trzeba sobie wyobrazić, jak wtedy wyglądała ulica Szeroka. W 1992 roku na Szerokiej świeciło się tylko jedno światełko, właśnie w Galerii Ariel, w której grywaliśmy. Kiedy trzeba było tam przejść z instrumentami, zawsze umawialiśmy się wszyscy razem wcześniej, żeby nas nikt nie napadł".

Dziś to opowieści, które brzmią już tylko jak anegdota. Dziś nie tylko Kazimierz wypiękniał, ale i członkowie tria zajęli pozycje klasyków, których twórczość jest powszechnie doceniana. Kiedy przed dwoma laty odbywał się w Krakowie wielce prestiżowy festiwal world music Europejskiej Unii Radiowej, kto zagrał na galowym koncercie inauguracyjnym obok legendarnego Zakira Hussaina? Oczywiście, Kroke.

Naturalnie, mogłoby się jednak zdarzyć, że po tylu latach wspólnej obecności na scenie, w tak określonej konwencji, artyści zagrali to, co mieli zagrać i odcinają kupony od dawniejszych dokonań. Tymczasem dzieje się zupełnie inaczej, zaskakująco. Wydana wiosną tego roku płyta "Traveller", podobnie jak poprzednia "Ten", jest jedną z najlepszych w dyskografii Kroke, przypominając (czy potwierdzając) o mistrzowskiej klasie grupy. A jako, że koncerty należały zawsze do jej najmocniejszych stron, trudno nie cieszyć się, że znów przybędą do Poznania, trudno nie zachęcać do posłuchania ich na żywo.

Nawiązania i dystans

Kroke to bowiem od lat znak najwyższej jakości. To bodaj pierwsza z polskich grup folkowych, która odniosła międzynarodowe sukcesy - nie przypadkiem głównym wydawcą płyt zespołu przez wiele lat była ceniona niemiecka oficyna Oriente Musik. Kroke był tak naprawdę pierwszym polskim zespołem, który odniósł ów sukces dzięki patentowi polegającemu na połączeniu znakomitych technicznych umiejętności instrumentalistów z fascynacją tradycyjną muzyką żydowską, klezmerską. A wreszcie dzięki temu, że z owej fascynacji grupa potrafiła wyprowadzić własną historię. Bo też przecież z biegiem lat i wraz z kolejnymi wydawnictwami nieco zmieniał się stosunek artystów do tejże tradycji. Najpierw ogrywali klasyczne tematy, potem się nimi inspirowali, proponowali własne kompozycje - czasem odchodzące stylistycznie od uprzednio wypracowanych wzorców. Najnowsza płyta jest wybitną syntezą wcześniejszych dokonań - to świetne autorskie kompozycje, w których artyści jakby przyglądają się swoim dawnym klezmerskim pasjom - czasem do nich nawiązują, kiedy indziej się od nich dystansują.

Urok

O spotkaniach zespołu ze Stevenem Spielbergiem krążyły legendy. O tym choćby jak to wielki reżyser zafascynowany ich twórczością (poznał ją w trakcie kręcenia w Polsce "Listy Schindlera") zaprosił muzyków do specjalnego występu podczas uroczystości w Jerozolimie. Sporo lat temu także wielki Peter Gabriel zaprosił ich do udziału w prestiżowym dla kręgu world music festiwalu Womad, a także do swojego studia nagraniowego.

Historia zespołu obfituje w wiele niezwykłych zdarzeń, najważniejsze jednak, że - jak wyraźnie słychać na najnowszym krążku - artystów wciąż cieszy grana przez nich muzyka, wciąż dają się uwieść jej urokowi i wciągają w jej krąg licznych słuchaczy. Dowodzi tego też wspomniana rocznicowa płyta-składanka, która może być doskonałym wprowadzeniem w twórczość Krakowian.

W piątkowy wieczór w Poznaniu gościnnie zagra z nimi na instrumentach perkusyjnych świetnie znany artysta Sławomir Berny.

Tomasz Janas

  • Kroke
  • Blue Note
  • 17.11, g. 20
  • bilety: 95, 115 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-14 09:22:23 182239 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112066,182239,show2.jpg
111767 2017-11-07 14:54:28 Wybitny kontrabasista Ron Carter, wraz ze swym triem, będzie bohaterem jesiennego koncertu z cyklu Era Jazzu w Auli UAM. Swój specjalny program tego samego wieczoru zaprezentuje Krzesimir Dębski, przez fanów jazzu pamiętany przede wszystkim jako świetny skrzypek.

]]>
Miles Davis pisał o swoim tzw. Drugim Wielkim Kwintecie, uważanym za jeden z największych (a może największy) zespołów w historii jazzu: "Tony (Williams) i Herbie (Hancock) mieli kontakt wzrokowy, ale bez Rona nie osiągali jedności. Rozgryzienie danego patentu zabierało Ronowi ze cztery do pięciu dni, ale jak już rozgryzł, to z drogi! (...) zasuwał dokładnie tak jak trzeba i jeśli nie chciałeś wylecieć z szyn i nastrzelać sobie obciachu, musiałeś stawać do walki". Ów Ron to oczywiście Ron Carter - jeden z najsłynniejszych i najwybitniejszych kontrabasistów w historii jazzu, który już 19 listopada zagra w Poznaniu.

Carter to jedna z tych postaci, które samą swą biografią ilustrują wielką historię jazzu ostatnich pięciu-sześciu dekad. To jeden z takich przypadków kiedy współpraca z danym artystą jest honorem dla bodaj wszystkich jazzmanów na świecie. Mówiąc o jego znaczeniu i pozycji, wystarczy wspomnieć o tym, że brał udział w ponad dwóch tysiącach dwustu sesjach nagraniowych! Jego dyskografia to kilka setek płyt, które nagrywał jako członek prestiżowych zespołów o przełomowym znaczeniu, muzyk sesyjny czy lider. Z pewnością największą sławę przyniosły mu nagrania ze wspomnianym kwintetem Milesa Davisa, na czele z tak wybitnymi płytami, jak E.S.P., Sorcerer, Miles Smiles, Nefertiti czy Miles In the Sky. Ale, licząc od początku lat 60. po dzień dzisiejszy, Carter nagrywał z całą plejadą słynnych twórców: od Paula Desmonda i Hanka Jonesa po Erica Dolphy'ego, McCoya Tynera, Wayne'a Shortera i wielu, wielu innych. Bogaty jest również jego solowy dorobek. Jako lider nagrał kilkadziesiąt płyt, ostatnią wspólnie z Richardem Galliano. W Poznaniu kontrabasista wystąpi wspólnie z gitarzystą Russellem Malone'em oraz pianistą Donaldem Vegą.

Listopadowy wieczór z Erą Jazzu to jednak nie tylko występ amerykańskich gości. Wielu emocji powinien słuchaczom dostarczyć także koncert Krzesimira Dębskiego i jego All Stars, formacji zebranej specjalnie na ten wieczór. Podstawę jej brzmienia mają tworzyć wieloletni kompani Dębskiego jeszcze z lat 80., z legendarnych grup Warsztat oraz String Connection - Zbigniew Wrombel i Krzysztof Przybyłowicz. Kto uzupełni zestaw gości Dębskiego, pozostanie prawdopodobnie tajemnicą do samego koncertu, ale podobno jest szansa, że na scenie pojawią się m.in. grający na organach Hammonda Kajetan Galas, saksofonista Maciej Kociński czy grupa Affabre Concinui. Z pewnością warto się będzie samemu o tym przekonać.

Tomasz Janas

  • Era Jazzu: Ron Carter Trio, Krzesimir Dębski All Stars
  • Aula UAM
  • 19.11, g. 19
  • bilety: 120, 160, 200 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-07 14:58:19 181739 <![CDATA[Ron Carter, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111767,181739,show2.jpg 181741 <![CDATA[Krzesimir Dębski, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111767,181741,show2.jpg
112000 2017-11-12 15:32:41 Benjamin Clementine jest jednym z twórców, którzy występują...na boso. Jak twierdzi, dzięki temu lepiej gra na fortepianie i "czuje" instrument. Jego muzyka odzwierciedla to podejście, bo europejska scena muzyczna już od wielu lat nie miała tak autentycznej postaci. W Poznaniu wystąpi 16 listopada w CK Zamek.

]]>
Pisząc o Benjaminie Clementine, nie sposób uciec od jego biografii. To ważne wątki jego twórczości, być może najważniejsze: muzyk odwołuje się do nich w tekstach utworów. Jako dziecko wyemigrował z Ghany do Londynu. Dorastał w konserwatywnej, katolickiej rodzinie, która odcinała go od wpływów kultury popularnej. Jest muzycznym samoukiem, którego zafascynowała gra na pianinie.

Jako dorosły przeprowadził się z Londynu do Paryża. Jego skromne oszczędności szybko się wyczerpały, więc żeby zarobić pieniądze zaczął grać i śpiewać na ulicach i w metrze. To tam wypatrzyły go, a raczej usłyszały, osoby z branży muzycznej. Jego niesamowity, niski i głęboki głos przyciągał uwagę. Rozpoczął przymiarki do nagrywania pierwszych EP-ek, a potem debiutu długogrającego.

Doświadczenia życiowe sprawiły, że muzyk bardzo docenia swoją obecną sytuację: - Nigdy nawet nie śniłem o tym, że tak wiele osiągnę. Od kiedy jestem w tym nowym dla mnie świecie, mam możliwość urzeczywistnienia tego, o czym tylko myślę. Możliwości są nieskończone i nie ma nic niewykonalnego. Zdaję sobie sprawę, że wielu artystów nie otrzyma takiej szansy jak ja, dlatego chcę pójść jak najdalej, wykorzystać wszelkie szanse - mówił w wywiadzie dla portalu Onet Muzyka.

Trzy lata po wypuszczeniu pierwszej EP-ki, Clementine będzie nagrywał z Damonem Albarnem.

Wolność eksperymentowania

Benjamin Clementine jest twórcą niezależnym, który walczy o prawa do wolności w swoich artystycznych decyzjach. Po wydaniu debiutu "At Least for Now" w 2015 roku, spotkał się z oczekiwaniami, że będzie konsekwentnie powielał brzmienie z pierwszej płyty. Stoczył więc walkę o to, by podczas nagrań na drugą płytę móc wciąż odkrywać i eksperymentować ze swoim stylem muzycznym.

I tak właśnie w 2017 roku pojawiła się płyta "I Tell a Fly". Clementine udowodnił, że porównywanie go z Niną Simone czy nagraniami Anthony and the Johnsons to tylko próby zaszufladkowania. Rzeczywiście, jego wokal jest również głęboki i niski, ale muzyk opowiada nim własne historie. Z tymi twórcami łączy go raczej ta niezależność i siła, które dają się usłyszeć zarówno w jego głosie, jak i warstwie instrumentalnej. Bo Clementine do wyśpiewywanych tekstów dodaje także dźwięki, które są raczej bliższe onomatopejom - muzyk wydaje drobne, nietypowe odgłosy. Twierdzi, że chciał znaleźć dźwięki, które będą najbardziej autentycznie oddawać to, co chce powiedzieć swoim słuchaczom. Jak mówi: - Jestem wędrownikiem. W większości miejsc, do których dotarłem, zawsze byłem inny.

Żeby tekst znaczył...

-...to jedna z kluczowych kwestii dla Benjamina Clementine. Muzyk chciałby, żeby artyści, zwłaszcza ci mainstreamowi, przykładali większą uwagę do pisania tekstów. Sam powołuje się na tradycje tekściarskie Jacquesa Brela, a wśród innych inspiracji wymienia  Williama Blake'a, T.S. Eliota i Biblię. Jak mówił w wywiadzie dla portalu Soulbowl: - Lubię poetów. Oni mnie napędzają, inspirują do pisania. [...] pasjonuję się przelewaniem swoich myśli na papier, bo zauważyłem, że ludzie zwracają uwagę nie na mnie, ale na moje słowa, moją muzykę."

Jolanta Kikiewicz

  • Koncert Benjamina Clementine
  • Sala Wielka CK Zamek
  • 16.11, g. 20
  • bilety: 150 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-12 16:27:44 182144 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112000,182144,show2.jpg
111530 2017-10-31 10:10:34 Odkąd w 2005 roku Rafał Blechacz w pięknym stylu zatryumfował na XV Międzynarodowym Konkursie im. Fryderyka Chopina, zyskał światową sławę, stając się jednym z najniecierpliwiej oczekiwanych wykonawców.

]]>
Doceniany przez publiczność i krytykę w kraju i za granicą artysta występował w najsłynniejszych salach koncertowych Europy, Ameryki i Azji. W 2006 roku podpisał kontrakt z niemiecką wytwórnią fonograficzną Deutsche Grammophon, jako drugi, po Krystianie Zimermanie, polski artysta. Kolejne nagrania Blechacza zdobywają laury - wydany w 2013 roku album z siedmioma wielkimi polonezami Chopina już w dniu sprzedaży okazał się złotą płytą. Krążek otrzymał prestiżowe wyróżnienie Preis der Deutschen Schallplattenkritik jako najlepszy album w kategorii muzyka fortepianowa.

Blechacz tryumfuje również za oceanem. W 2014 roku zdobył amerykańską Gilmore Artist Award, nazywaną pianistycznym Noblem, przyznawaną co cztery lata najbardziej wyróżniającemu się artyście. Pokonał ponad stu kandydatów, a jury doceniło, że podejmuje zróżnicowane przedsięwzięcia muzyczne, konsekwentnie rozwijając swoją karierę. Ceniony i podziwiany na całym świecie Blechacz jest też artystą bardzo trudno uchwytnym i rzadko występuje w Polsce. Tym większą radość sprawił poznańskim melomanom, przyjmując zaproszenie Wojciecha Nentwiga. W rozpoczynającym się sezonie artystycznym wybitny pianista będzie artystą-rezydentem Poznańskiej Filharmonii.

Najbliższy koncert z udziałem Blechacza planowany jest na 10 listopada. Ta niezwykła data upamiętnia pierwszy występ poznańskich filharmoników - sprzed 70 lat. Jak podczas inauguracji, tak i teraz w programie znajdą się kompozycje polskich twórców. W pierwszej części wieczoru usłyszymy Nokturn Stanisława Wisłockiego (pierwszego dyrygenta poznańskiej orkiestry, którego twórczość kompozytorska jest niemal nieznana, a warta uwagi) oraz Koncert na orkiestrę Witolda Lutosławskiego. Po przerwie scena należeć będzie przede wszystkim do solisty. W wykonaniu wirtuoza zabrzmi Koncert fortepianowy f-moll Fryderyka Chopina, dzieło, którego Blechacz jeszcze w Poznaniu nie zagrał. W drugiej części utworu, słynnym Larghetto, zapisane są jedne z najpiękniejszych fraz polskiej muzyki. O wejściu fortepianu po orkiestrowym wstępie Jarosław Iwaszkiewicz powiedział: "brzmi jak otwarcie bramy do jakiegoś przybytku miłości i spokoju...".

Po raz kolejny Blechacz zawita do Poznania wiosną. 18 maja pod batutą Paula McCreesha zagra XXIII Koncert fortepianowy A-dur KV 488 Wolfganga Amadeusa Mozarta. 22 czerwca wystąpi w Auli UAM po raz ostatni w tym sezonie - razem z Bomsori Kim, skrzypaczką, ulubienicą publiczności ubiegłorocznego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego, zaproszą poznańskich melomanów na wieczór sonat.

Agata Szulc-Woźniak

  • Koncert 70-lecia
  • Orkiestra Filharmonii Poznańskiej, Marek Pijarowski - dyrygent, Rafał Blechacz - fortepian
  • Aula UAM  
  • 10.11, g. 19
  • bilety: 50-130 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-10 09:15:55 181037 <![CDATA[Rafał Blechacz, fot. A. Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111530,181037,show2.jpg
111704 2017-11-06 11:19:16 Jednym z wydarzeń wpisanych w obchody 99. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości będzie finałowy koncert projektu "Nowowiejski - hołd Ojczyźnie" - 13 listopada w Auli UAM.

]]>
Celem organizowanego przez Zespół Szkół Muzycznych w Poznaniu projektu jest popularyzacja i upowszechnienie wiedzy o życiu i twórczości związanego z Poznaniem kompozytora oraz uhonorowanie wybitnego twórcy. Realizatorzy przypominają rangę dzieł Feliksa Nowowiejskiego, a w szczególności ich walory muzyczne i wyrażane poprzez nie uniwersalne wartości.

Jednym z elementów projektu był ogłoszony w kwietniu Ogólnopolski Konkurs Kompozytorski Nowowiejski in memoriam, adresowany do uczniów szkół i uczelni muzycznych w kategoriach kompozycji: organowych, chóralnych i pieśni solowe. 13 listopada, w pierwszej części finałowego koncertu, odbędzie się wręczenie nagród oraz wykonanie wybranych nagrodzonych kompozycji. W drugiej zabrzmią utwory Feliksa Nowowiejskiego. Wystąpi Katarzyna Hołysz, która wykona pieśni Nowowiejskiego oraz Katarzyna Stroińska-Sierant, w której interpretacji usłyszymy jazzowe opracowanie Roty. Orkiestra kameralna z gościnnym udziałem znakomitego aktora Radosława Elisa wykona poemat symfoniczny Śmierć Elenai. Elis wyrecytuje fragmenty XIII rozdziału poematy Anhelli Juliusza Słowackiego. Orkiestra symfoniczna Zespołu Szkół Muzycznych w Poznaniu zagra uwerturę koncertową Swaty polskie i psalm Ojczyzna. Szczególnym momentem gali i jej kulminacją będzie występ połączonych chórów Zespołu Szkół Muzycznych w Poznaniu, Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego i chóru Zamku Kórnickiego Castellum Cantans. Zespoły te wykonają takie utwory jak: Parce Domine, Hymn do Bałtyku, psalm Ojczyzna. Koncert poprowadzi Radosław Elis.

kk

  • Koncert galowy "Nowowiejski - hołd Ojczyźnie"
  • Aula UAM
  • 13.11, g. 18
  • wstęp wolny
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-08 09:59:29 181569 <![CDATA[Feliks Nowowiejski ok. 1937 r. (fot. ze zbiorów rodziny Nowowiejskich/cyryl.poznan.pl)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111704,181569,show2.jpg
111768 2017-11-07 15:01:07 Jest takie miasto w Polsce, gdzie czarownice ożyły, wstały z popiołów i głośno zaśpiewały w imieniu kobiet. Głos ten dociera nawet do najciemniejszych miejsc, nie da się od niego uwolnić, więc lepiej go wysłuchać... Chór Czarownic wystąpi w Dniu Niepodległości w Auli Artis.

]]>
Chór Czarownic powstał w sierpniu 2016 roku z inicjatywy Ewy Łowżył, fotografki, graficzki, która wraz z mężem prowadzi mobilne centrum kultury KontenerART. Występy Czarownic są na granicy performance'u, który kreuje ponad 20 kobiet. Śpiewaczkom towarzyszą muzycy wykonujący muzykę w klimacie punkowo-awangardowym. Zespół został bardzo dobrze przyjęty, o czym świadczą liczne pozytywne recenzje i komentarze widzów.

Zespół łączy kobiety z różnych pokoleń, z różnymi doświadczeniami, różnych zawodów. Kobiety, które na co dzień wchodzą w wiele różnych ról i o tym także śpiewają. I wbrew stereotypom dotyczącym kobiet, robią to głośno, gniewnie, z energią, buntem, ale także refleksją. O czym jeszcze śpiewają? Ich wokalna opowieść mówi o oczekiwaniach społeczeństwa wobec nich, o opresji i przemocy, która jest tak powszechna, że aż niezauważalna. O relacjach i rolach: matek, żon, kochanek, partnerek, córek...

Do tej pory zespół zagrał na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, na festiwalu Bliscy Nieznajomi w Teatrze Polskim, na Festiwalu Rockowym w Jarocinie, na Festiwalu Spoiwa Kultury w Szczecinie i na Kongresie Kobiet w Poznaniu.

Ewa Łowżył w rozmowie z Aleksandrą Skowrońską dla Kulturypoznan.pl mówiła: - W opowieści kobiety posądzonej o czary dostrzegam historię everywoman - i myślę, że jej historia stanowić może impuls do opowiadania o kobietach oskarżonych - o cokolwiek. W nas, ludziach, odnaleźć można jednocześnie strach i łatwość rzucania oskarżeniami - szczególnie w stronę kobiet. Historia Czarownicy z Chwaliszewa - pierwszej kobiety oskarżonej o czary i spalonej w Polsce - może stanowić punkt wyjścia do mówienia o uprzedzeniach i konsekwencjach z tego wynikających. Postać spalonej na stosie kobiety stanowi symbol przemocy i łatwości, z jaką sprawy wymykają się spod racjonalnej kontroli (...) - mówiła pomysłodawczyni i jedna z chórzystek.

Aleksandra Bliźniuk

  • Chór Czarownic
  • Aula Artis
  • 11.11, g. 19
  • bilety 35 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-07 15:12:42 181742 <![CDATA[fot. BTW photographers]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111768,181742,show2.jpg 181743 <![CDATA[fot. BTW photographers]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111768,181743,show2.jpg
111760 2017-11-07 14:05:59 DKV Trio z gościnnym wsparciem Joego McPhee, Hugo Race'a w duecie z Michelangelo Russo oraz Eden Barket Trio - to tylko niektórzy z bohaterów tegorocznego Jazz Ring Festival w klubach Meskalina i Dragon.

]]>
To juz trzecia edycja Jazz Ringu. W jej trakcie zaplanowano pięć koncertów, podczas których zaprezentują się zarówno muzycy krajowi, jak i cenieni w świecie zagraniczni wykonawcy. Słuchać będziemy artystów, którzy w różnorodny - czasami bardzo odświeżający - sposób podchodzą do istoty muzyki jazzowej i improwizacji.

Jeden z organizatorów przedsięwzięcia, znany w Poznaniu animator działań kulturalnych Benek Ejgierd, mówi: - Dwie poprzednie edycje odbyły się w ramach programu Qulturalny Stary Rynek, część koncertów odbywała się na scenie na Quadro, a część w Meskalinie i Dragonie. Chcieliśmy dostosować termin festiwalu do czasu, gdy w mieście jest więcej osób zainteresowanych jazzem. Jesień sprzyja klubowym koncertom, jednak pogoda nie sprzyja plenerom - mówi. I dodaje, charakteryzując specyfikę imprezy: - Idea festiwalu to spotkanie różnych nurtów jazzu, trochę dialog, trochę pojedynek jak na ringu. Zaproszeni artyści przyjeżdżają na specjalne zaproszenia. Nie ma przypadków.

Całość zainauguruje bodaj najatrakcyjniejszy spośród zapowiadanych koncertów. 15 listopada w Dragonie zagra bowiem DKV Trio wspomagane przez charyzmatycznego saksofonistę, klarnecistę Joego McPhee. Skład DKV tworzą zaś równie znakomici muzycy (to oczywiście od pierwszych liter ich nazwisk powstała nazwa grupy): perkusista Hamid Drake, basista Kent Kessler oraz saksofonista Ken Vandermark. Mają w Poznaniu szerokie grono wielbicieli, których zapewne nie zabraknie podczas występu.

Trzy kolejne koncerty odbędą się między 21 a 23 listopada. Najpierw w Meskalinie zagra brytyjska grupa Beats & Pieces - 14-osobowy big-band tworzony przez młodych, świetnych muzyków. Dzień później w Dragonie zagrają świetnie tu znany Hugo Race oraz Michelangelo Russso. Wiosną tego roku wydali znakomitą płytę z utworami legendy bluesa, Johna Lee Hokera.

23 listopada w Meskalinie zaprezentuje się duet Kmieciak/Szczepanik. Michał Kmieciak, znany m.in. z zespołu Hello Mark, spotyka się tu z Wojciechem Szczepanikiem. Wreszcie na koniec festiwalu, 5 grudnia, w Meskalinie wystąpi nowojorskie Eden Bareket Trio. To formacja prowadzona przez urodzonego w Argentynie, żydowskiego pochodzenia, saksofonistę barytonowego Edena Bareketa.

- Producentem festiwalu jest Fundacja MDK, współorganizatorami kluby Dragon i Meskalina. Osoby programujące festiwal na co dzień organizują wydarzenia muzyczne w wymienionych miejscach. Są to Mariana Piskorz, Maciej Krych i ja - dodaje Benek Ejgierd. Na pytanie, czy wstęp wolny na koncerty oznacza, że obowiązywać będą wejściówki, odpowiada: - Wstęp jest bezpłatny. Na koncert otwarcia przewidziane są wejściówki, na kolejne nie. Ale oczywiście pojemność sal będzie ograniczała liczbę słuchaczy.

Tomasz Janas

  • Jazz Ring
  • Meskalina, Dragon
  • 15.11-5.12
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-08 09:59:39 181714 <![CDATA[Beats & Pieces, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111760,181714,show2.jpg 181715 <![CDATA[Eden Bareket Trio, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111760,181715,show2.jpg 181716 <![CDATA[Hugo Race, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111760,181716,show2.jpg
111696 2017-11-06 10:46:21 Na polskiej scenie zadebiutowała 27 lat temu. Dziś chce przypomnieć swoją pierwszą, spektakularną płytę. W jednym z najlepszych poznańskich klubów muzycznych usłyszymy zatem w czwartek takie hity jak "Babę zesłał Bóg", "Kochaj mnie jak wariat", "Tańczę na stole" czy "Tortury".

]]>
Ya Hozna to zespół założony w 1989 roku przez Renatę Przemyk oraz Sławomira Wolskiego, kompozytora, instrumentalistę i autora tekstów. Pod względem muzycznym płyta była dość eklektyczna, łączyła elementy rocka, folku i bluesa. Prócz Sławomira Wolskiego (akordeon) warstwę instrumentalną tworzyli Jacek Ograbek (kontrabas) i Jarosław Woszczyna (saksofon).

Po udanym debiucie zespół wziął udział w Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie (gdzie nagrody w innych edycjach zdobyli m.in. Lech Janerka, Marek Grechuta, Ewa Demarczyk, Maryla Rodowicz, Grzegorz Turnau czy Jacek Kaczmarski). Za ten występ wokalistka zdobyła grand prix. Liczne występy i popularność nie sprawiły jednak, że zespół przetrwał. Już w 1990 roku odeszła z zespołu jego liderka. Sławomir Wolski jako frontman prowadził zespół do 1996 roku, kiedy to Ya Hozna ostatecznie zakończył działalność.

Od tego czasu Renata Przemyk sukcesywnie budowała swoją pozycję na rodzimym rynku muzycznym. Występowała na największych polskich festiwalach, m.in. w Opolu, Jarocinie, Sopocie. Współpracowała m.in. z Kasią Nosowską (utwór "Kochana"), Fiolką, Pidżamą Porno i zespołem Strachy na Lachy. Od 2008 roku prowadzi swój zespół Acoustic Trio.

Większość jej płyt uzyskało status złotych. Renata Przemyk doskonale łączy wartości komercyjne z artystycznymi. Łączenie poetyckich tekstów z brzmieniami rockowymi i alternatywnymi sprawiają, że udaje jej się od wielu lat utrzymywać doskonałą sprzedaż płyt, nie tracąc przy tym na ich jakości.

W jednym z wywiadów mówiła: - Jeśli o mnie chodzi, to lubię muzykę złożoną, wielowątkową, lubię eksperyment, czyste gatunki trochę mnie nudzą - i to jest chyba fenomenem Renaty Przemyk, który trwa już od 27 lat.

W klubie Blue Note wystąpi wraz z Krzysztofem Pająkiem (klawisze, sampler), Piotrem Wojtanowskim (gitara basowa), Sławkiem Puką (perkusja), Kamilem Błoniarzem (akordeon) oraz Grzegorzem Palką (gitary).

Aleksandra Bliźniuk                                    

  • Renata Przemyk plays "Ya Hozna"
  • Blue Note
  • 9.11, g. 19
  • bilety: 49-69 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-06 10:54:02 181565 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111696,181565,show2.jpg
111681 2017-11-04 11:42:07 Grają razem od dekady. Swój debiutancki album wydali dopiero dwa lata temu, choć już od momentu powstania wzbudzają zainteresowanie dziennikarzy. Zespół Algiers będzie promować w Polsce swój drugi krążek.

]]>
Być może teraz, kiedy ich kariera nabrała rozpędu, Algiers zyskają większą popularność. Do tej pory byli rozpoznawani głównie wśród krytyków i słuchaczy muzyki alternatywnej, a zasługują przecież na uwagę mediów i odbiorców. Są jednym z najbardziej oryginalnych zespołów na współczesnej scenie muzycznej. W ich utworach słychać wpływy gospel i bluesa, niektórzy nazywają brzmienie Algiers art rockiem. Nie bez powodu ich debiutancką płytę wydała wytwórnia Matador, w której nagrywają gwiazdy takie jak Queens of the Stone Age, Interpol czy Cat Power, czyli artyści reprezentujący różne oblicza muzyki gitarowej.

Muzyka przeciw przemocy

Początkowo było ich trzech: wokalista i gitarzysta Franklin James Fisher, basista Ryan Mahan i gitarzysta Lee Tesche. Poznali się w Atlancie, w USA, a postanowili oficjalnie założyć zespół podczas pobytu w Londynie. Później dołączył do nich perkusista Matt Tong, były członek Bloc Party, który uzupełnił skład Algiers dopiero w 2016 roku.

Skąd właściwie wzięła się nazwa Algiers? "Odnosi się ogólnie do walki z kolonializmem. Wojna Algierska była jedną z pierwszych współczesnych walk przeciw kolonializmowi i inspirowała rewolucjonistów z Kuby, przez Mozambik i Oakland aż po Palestynę. (...) Nazwa nawiązuje symbolicznie do przestrzeni walk, w której przemoc, rasizm, opór społeczny i religia mieszają się ze sobą" - tłumaczył Ryan Mahan portalowi The Quietus.

Zaangażowanie polityczne jest typowe dla muzyków z Atlanty. Nie ukrywają, że kwestie ekonomiczne czy rasowe są dla nich bardzo istotne, że poruszają ich i inspirują do nagrywania muzyki. Już od samego początku kariery refleksja nad kondycją społeczeństwa cechowała ich twórczość.

Antyutopijny soul

Drugi album zespołu, czyli wydana w 2017 roku płyta "The Underside of Power", została wyprodukowana przez Adriana Utley'a z zespołu Portishead. Brzmienie grupy jest tu jeszcze bardziej intensywne, słychać też wpływy muzyki elektronicznej. W recenzjach padają coraz to nowe określenia muzyki Algiers, jak antyutopijny czy psychodeliczny soul. To oznacza, że muzycy osiągnęli zamierzony cel: Franklin James Fisher twierdzi, że chcieli pogłębić ciężkie i agresywne brzmienie swoich utworów, a delikatne piosenki uczynić jeszcze subtelniejszymi.

Teksty wciąż traktują o ważnych sprawach. Usłyszymy więc o rasizmie, o Czarnych Panterach, a także o skali przemocy wobec osób czarnoskórych. Wydawałoby się, że tak całkowite zaangażowanie w sprawy polityczne może zepchnąć jakość muzyki na drugi plan. Algiers nie są takim przypadkiem. Ich muzyka jest jednocześnie smutna, ale też rytmiczna i agresywna, jest wieloaspektowa, a dzięki temu nieoczywista i ciekawa.

Algiers odwiedzili Polskę dwukrotnie, wystąpili między innymi w 2016 roku w Krakowie. W tym roku zagrają w naszym kraju trzy koncerty. Jak mówił portalowi Cantara Music wokalista, muzycy już ich wyczekują: "Ubiegłoroczny objazd festiwali był bardzo intensywny i szybki, więc cieszymy się, że teraz będziemy mogli zagrać u was pełnoprawne koncerty".

Jolanta Kikiewicz

  • Koncert Algiers
  • 8.11, g. 18
  • klubokawiarnia Meskalina
  • bilety: 59/65 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-11-04 11:50:25 181526 <![CDATA[.]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111681,181526,show2.jpg 181525 <![CDATA[.]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111681,181525,show2.jpg
111524 2017-10-31 09:17:09 Centrum Kultury Zamek znów zaprasza niezwykłych gości do współtworzenia programu muzycznego JazZamek. Adam Bałdych, Helge Lien Trio oraz Tore Brunborg wykonają muzykę z najnowszej płyty Bałdycha, czyli "Brothers".

]]>
Adam Bałdych pochodzi z Gorzowa Wielkopolskiego. W wieku 16 lat okrzyknięto go "cudownym dzieckiem", kilka lat później był już "diabłem skrzypiec". Tradycyjna edukacja była mu nie po drodze - szybko został wyrzucony ze szkoły muzycznej. Nie przeszkodziło to jednak jego karierze - parę lat później odebrał prestiżowe stypendium w Berklee College of Music.

Szybko rozpoczął współpracę ze znaczącymi polskimi i amerykańskimi muzykami, m.in. Larsem Danielssonem, Nilsem Landgrenem czy Urszulą Dudziak. Ulrich Olshausen, wybitny niemiecki muzykolog i dziennikarz jazzowy, nazwał Bałdycha "najbardziej rozwiniętym technicznie skrzypkiem naszych czasów". Nie tylko technika stanowi jednak o wielkości tego artysty. Jego oryginalne brzmienie, niezwykła wyobraźnia muzyczna i świetne kompozycje cenione są na całym świecie. Bałdych ma na swoim koncie liczne nagrody, są to m.in. ECHO Jazz 2013, Fryderyk czy Jazz Melomani. "Doskonała, wręcz nieskazitelna, wizjonerska gra...", "Mamy nareszcie nową, po Urbaniaku, gwiazdę jazzowych skrzypiec" - to typowe głosy po koncertach i kolejnych płytach muzyka.

Nowy album skrzypka poświęcony jest pamięci brata, Grzegorza Bałdycha - także muzyka, który niespodziewanie zmarł w wieku 29 lat. "Chciałbym, aby moja muzyka zakorzeniała się w teraźniejszości, odzwierciedlała ją. Powinna zagłębiać się w troski i tęsknoty dzisiejszego świata. Czym ma być moja muzyka? Powinna być przesłaniem miłości i piękna; bardziej niż kiedykolwiek wcześniej powinniśmy czuć się braćmi i siostrami, aby lepiej zrozumieć siebie wzajemnie" - deklaruje Bałdych przy okazji premiery krążka.

Artysta wystąpi z norweskim trio w składzie: Helgen Lien (fortepian), Frode Berg (kontrabas) oraz Per Oddvar Johansen (perkusja). W niektórych utworach do muzyków dołączy saksofonista Tore Brungorg. Temat braterstwa poruszany jest na płycie także na poziomie relacji między muzykami. Tu nie ma miejsca na rywalizację, tylko na głębokie, bezgraniczne zaufanie i wspólną muzyczną wizję.

Aleksandra Bliźniuk

  • JazZamek #10
  • Centrum Kultury Zamek
  • Adam Bałdych, Helge Lien Trio oraz Tore Brunborg
  • 4.11, g. 20
  • bilety: 35 zł (dostępne w CIM-ie)
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-10-31 09:21:28 181024 <![CDATA[fot. M. Paszko]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111524,181024,show2.jpg
111567 2017-10-31 14:38:11 Historię o tym, jak pracował jako ochroniarz w jednym z dyskontów spożywczych - choć wiedział, że to nie jego bajka - znają już chyba wszyscy. Podobnie jak jego piosenki. Trzeciego listopada Kortez zagra w Poznaniu.

]]>
Jesień to dobry czas na spotkanie z piosenkami, w których mowa o tym, jak "umknęło nam, że kogoś innego ci już potrzeba" albo "że tyram gdzieś na chleb i kłam, że wciąż kochasz mnie, że chcesz". Nieprzypadkowo to właśnie tę porę roku wybrał Kortez (a właściwie Łukasz Federkiewicz) na rozpoczęcie trasy koncertowej zapowiadającej powstanie jego drugiej płyty. Pierwsza, "Bumerang", oraz "Minialbum", który wyszedł krótko po niej, odniosły niebywały sukces, zdobywając w 2016 roku Fryderyki aż w czterech kategoriach: album roku pop, utwór roku i teledysk roku dla piosenki "Zostań" oraz tytuł "Fonograficznego debiutu roku" dla samego Korteza. Potem przyszła kolej na nagrodę publiczności podczas koncertu debiutów w Opolu i wiele innych wyróżnień.

Bez wątpienia artysta ten od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością w całej Polsce. Dość powiedzieć, że  koncertuje niemal bez przerwy, wciąż wzbudzając ogromne zainteresowanie publiczności. Tym razem do połowy grudnia odwiedzi aż 30 miast, a bilety na jego koncert tylko w poznańskiej Sali Wielkiej wyprzedały się na długo przed datą wydarzenia. Nic dziwnego, skoro prawdziwych fanów czeka niespodzianka - po raz pierwszy usłyszą na żywo utwór "To mój dom", który promuje najnowszy album Korteza. Możemy się spodziewać kolejnej nostalgicznej i bardzo nastrojowej płyty, idealnej na długie jesienno-zimowe wieczory, bowiem artysta znany jest właśnie z ujmującej melancholii, jaką pobrzmiewają wszystkie jego piosenki. Jak sam przyznaje w wywiadach: "Nowa płyta to obrazowa, osadzona w czterech ścianach i dziewięciu aktach historia rozpadu związku".

Kortez jako multitalent - wokalista, kompozytor, gitarzysta, pianista oraz puzonista w jednej osobie - przykłada dużą wagę do ostatecznego kształtu swoich kompozycji, które mimo to nigdy nie są przekombinowane i przesycone efektami dźwiękowymi. To raczej proste melodie, na długo zapadające w pamięć i w serca odbiorców. Ich siła najwyraźniej tkwi w umiarze. W końcu o rzeczach najważniejszych najlepiej mówi się prostymi słowami...

Anna Solak

  • koncert Korteza
  • 3.11, g. 20
  • Sala Wielka, CK Zamek
  • bilety wyprzedane
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-10-31 14:49:46 181274 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111567,181274,show2.jpg
111274 2017-10-23 15:34:28 Wokaliści Acid Drinkers, Kultu i Kata śpiewający Cohena, pierwszy poznański koncert Lubelskiej Federacji Bardów, do tego Smolik i Kev Fox, warszawscy aktorzy wykonujący piosenki Młynarskiego i Maciej Fortuna improwizujący wokół poezji Kazimiery Iłłakowiczówny. Festiwal Frazy znów zapowiada się fascynująco.

]]>
"Zamyśliłeś się - ja wiem / To rzadkość, rzadkość w twojej okolicy" - śpiewał przed laty Jan Wołek, który był gościem ubiegłorocznej edycji Festiwalu słowa w piosence Frazy. W tym roku impreza odbędzie się już po raz trzeci. Ambicją organizatorów jest przypomnienie, że - zwłaszcza w czasach totalnego słownego banału zalewającego nas z mediów - wielkie znaczenie ma piosenka z ambitnym, mądrym, inteligentnym tekstem. Taka, która pozwala "zamyślić się". Ważne jest jeszcze jedno: to, że takie piosenki i tacy twórcy zdarzają się wciąż w różnych gatunkowych okolicach. Dlatego na festiwalu spotykała się estetyka poezji śpiewanej z muzyką rockową, hip-hop z elementami jazzu. Rozmaitych stylistycznych odniesień i atrakcyjnych pomysłów nie zabraknie i teraz, podczas kolejnej edycji festiwalu, która odbędzie się między 3 a 7 listopada. Prócz koncertów jak co roku towarzyszyć mu będzie Ogólnopolski konkurs piosenki autorskiej o nagrodę im. Jacka Kaczmarskiego i konferencja naukowa w Bibliotece Raczyńskich. 

Ze smakiem i niebanalnie

Wydaje się, że największe emocje budzi koncert piosenek Leonarda Cohena, w tłumaczeniu Daniela Wyszogrodzkiego, które wykonywać będzie Kwartet ProForma, a wraz z nim m.in. wokaliści słynnych rockowych zespołów - Kazik Staszewski z Kultu, Titus z Acid Drinkers oraz Roman Kostrzewski z metalowego Kata. Krzysztof Gajda, pomysłodawca i dyrektor artystyczny festiwalu, opowiada: - Historia tego koncertu jest długa i nie wszystko da się opowiedzieć. Koncepcja, żeby uczcić pamięć kanadyjskiego barda, pojawiła się właściwie z ostatnim dniem ubiegłorocznych Fraz. To wówczas, kiedy wróciłem do domu po ostatnim koncercie, dowiedziałem się, że Leonard Cohen nie żyje. Próbowałem różnych pomysłów, z różnymi artystami rozmawiałem, różne sprawy stawały na przeszkodzie. Wreszcie zaświtała mi jedyna słuszna myśl, żeby przygotować te piosenki całkiem na nowo. A komu mogę zaufać, że w krótkim czasie zrobi to profesjonalnie, dobrze, ze smakiem i niebanalnie? W ten sposób dotarłem myślami do Kwartetu ProForma i zaproponowałem przygotowanie takiego koncertu. A goście - Kazik, Titus i Kostrzewski - to już pomysł zespołu, wynikający z ich fascynacji, ich wizji artystycznej - dodaje. Wydaje się, że pomysł jest trafiony, bilety na ten koncert wyprzedały się z ponadmiesięcznym wyprzedzeniem. Zobaczymy jednak, jaka będzie artystyczna ranga tego przedsięwzięcia.

Wieloma językami

Pomysłem sprawdzonym i wielokrotnie zweryfikowanym scenicznie jest współpraca Andrzeja Smolika z Kevem Foxem. Przed dwoma laty nagrali ciepło przyjętą przez publiczność wspólną popową płytę, teraz wystąpią w Sali Ziemi na inauguracji festiwalu. Ich gościem będzie Krzysztof Zalewski, autor płyt Zelig i Złoto. - Keva Foxa usłyszałem pierwszy raz kilka lat temu, jako solistę, songwritera, gościa koncertu Smolika. Natychmiast wydobyłem spod ziemi jego jedyną wówczas płytę King for a Day i przez wiele tygodni słuchałem jej jak zahipnotyzowany, zresztą do dziś potrafię jej słuchać w kółko, na przykład podczas podróży autem. Kiedy doszło już do zaawansowanej współpracy ze Smolikiem i nagrania ich wspólnej płyty, moja sympatia do tej twórczości tylko się pogłębiła - mówi Krzysztof Gajda. Na uwagę, że to dość nieoczywisty pomysł na festiwal słowa w piosence, odpowiada: - Jeśli chodzi o nieoczywistość, to pewnie wątpliwość miałaby wzbudzać anglojęzyczność lub niewystarczająca literackość tekstów? Na Frazach pojawiają się artyści nie tylko polskojęzyczni, by przypomnieć Andreja Chadanowicza czy Jaromira Nohavicę z poprzednich edycji. Kev Fox przez wiele lat mieszkał w Polsce i tutaj jego kariera rozwinęła się najpełniej. A sposób jego śpiewania, wykonywania piosenek odwołuje się do tradycji ballady, czysto songwriterskich klimatów, które wielbiciele piosenki z tekstem doskonale znają w najróżniejszych językach.

Młynarski, Iłła, Bardowie

Dwa ciekawe koncerty zaplanowano na niedzielę i poniedziałek (5 i 6 listopada) w Auli Artis. Pierwszego ze wspomnianych dni czeka nas wieczór pod hasłem Śpiewamy Młynarskiego. To program znany widzom warszawskiego teatru Ateneum, wyreżyserowany przez Jacka Bończyka. Piosenki jednego z najwybitniejszych polskich tekściarzy obok Bończyka śpiewać będą Anna Sroka-Hryń, Klementyna Umer, Arkadiusz Brykalski, Wiktor Zborowski. Następnego dnia w tej samej sali Maciej Fortuna z zespołem grać będzie muzykę osnutą wokół poezji Kazimiery Iłłakowiczówny.

Dla wielbicieli piosenki poetyckiej wydarzeniem powinien być koncert Lubelskiej Federacji Bardów, która dotąd zdaje się nie występowała w Poznaniu. Rzecz tym ciekawsza, że formacja zaprezentuje się w  pełnym składzie, który współtworzą m.in. Jan Kondrak, Marek Andrzejewski czy Piotr Selim, znani także z solowych dokonań. Krzysztof Gajda komentuje zaproszenie zespołu: - Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, że Lubelska Federacja Bardów nie koncertowała w Poznaniu, biorąc pod uwagę ich popularność w innych częściach Polski, wydawałoby się to niemożliwe. Ale to prawda, chciałem zaprezentować ich poznańskiej publiczności, mając świadomość, że nie jest to zespół tak tutaj popularny, jak wskazywałby na to ich dorobek, wartości artystyczne, sceniczny profesjonalizm. Tak rozumiem od początku ideę tego festiwalu, żeby promować zjawiska, zespoły, nazwiska mniej znane, choć oczywiście wymaga to ciągłego poszukiwania złotego środka między popularnością a artystyczną alternatywą.

Tomasz Janas

  • Festiwal słowa w piosence Frazy
  • 3-7.11
  • Biblioteka Raczyńskich, Scena na Piętrze, Aula Artis, Sala Ziemi
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-10-30 14:49:48 180376 <![CDATA[Lubelska Federacja Bardów (fot. Dariusz Kuden)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111274,180376,show2.jpg 180377 <![CDATA[Smolik/Kev Fox]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111274,180377,show2.jpg 180378 <![CDATA[Jacek Bończyk]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111274,180378,show2.jpg 180379 <![CDATA[Kwartet Proforma (fot. K. Zaremba)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111274,180379,show2.jpg 180380 <![CDATA[Wiktor Zborowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111274,180380,show2.jpg
111307 2017-10-24 15:05:02 Co mają wspólnego organy i muzyka elektroniczna? Co łączy Iran i Japonię? Egzotyczne zestawienia proponuje nowy festiwal muzyki współczesnej Sonus ex Machina / Poznańska Wiosna Jesienią.

]]>
Patronat nad nowym wydarzeniem na kulturalnej mapie Poznania poświęconym muzyce współczesnej sprawuje Poznańska Wiosna Muzyczna. Sonus ex Machina to zaledwie krótkie, dwudniowe nawiązanie do wiosennego festiwalu z długoletnią tradycją. W pierwszej edycji zaplanowano trzy koncerty.

Pomysł na festiwal zrodził się wokół poszukiwań podobieństw pomiędzy muzyką organową i elektroniczną. Tytułowy projekt Sonus ex Machina, który zabrzmi w sobotnim koncercie 28 października, tworzą japońska organistka Mari Fukumoto i poznański kompozytor Rafał Zapała. Artyści chcą pochylić się nad zagadnieniem muzyki akuzmatycznej, w której źródło dźwięku sprawia wrażenie niejasnego, tajemniczego, oddzielone jest bowiem od osoby, która ów dźwięk wydobywa. Doskonałym tego przykładem jest właśnie muzyka organowa, wykonywana na instrumentach o gigantycznych nieraz rozmiarach, których mechanizm pozostaje dla większości słuchaczy enigmatyczny, a której wykonawca znajduje się często w innym miejscu niż piszczałki. W nawiązaniu do tego zjawiska organom będzie towarzyszyła muzyka elektroniczna, która w podobny sposób oddziela ogólne wrażenie akustyczne od rzeczywistego źródła dźwięku. Fukumoto i Zapała wykorzystają także architekturę poznańskiej Fary jako przestrzeń akustyczną będącą nieodłączną częścią składową ich instrumentów. Tak rozumiane brzmienie organów ma zbliżać je do doświadczeń instalacji dźwiękowych. Podczas koncertu usłyszymy utwory napisane w różnych strategiach kompozytorskich - od tradycyjnej (jak na kategorię muzyki współczesnej) kompozycji Orga-Nastro Ernsta Křeneka na organy i taśmę, poprzez zainspirowane muzyką elektroniczną utwory na organy solo Györgya Ligetiego aż po festiwalowe zamówienie - prawykonanie Scrolling to zero Rafała Zapały.

Pierwszy natomiast dzień festiwalu, czyli piątek 27 października wypełnią dwa koncerty. O g. 17 w Auli Nova usłyszymy Sepia Ensemble - zespół muzyki współczesnej związany z Akademią Muzyczną w Poznaniu. Program Zooming: Iran stanowi kolejną odsłonę proponowanego przez Sepia Ensemble cyklu, w którym muzycy eksplorują muzykę współczesną różnych krajów. Polsko-irański repertuar został po raz pierwszy wykonany przez zespół w maju ubiegłego roku na Tehran Contemporary Music Festival, a obejmuje m.in. trzy prapremierowo wówczas zaprezentowane przez Sepię utwory teherańskich kompozytorów. Koncert w ramach festiwalu Sonus ex Machina będzie polską premierą tych dzieł, a obok nich zabrzmią utwory Ewy Fabiańskiej-Jelińskiej i Artura Kroschela.

Tego samego wieczoru o g. 20 w Auli Nova odbędzie się jeszcze jeden koncert, podczas którego swoją najnowszą twórczość zaprezentują studenci utworzonej w ubiegłym roku specjalności muzyka elektroakustyczna z Akademii Muzycznej w Poznaniu. Magdalena Chlebowska, Robert Gogol, Michał Janocha, Wojtek Krzyżanowski, Jan Skorupa, Sebastian Dembski i Jan Migdal zapraszają na - jak zapewniają organizatorzy wydarzenia - "dużą dawkę bezkompromisowej elektroniki". Na wszystkie koncerty festiwalu wstęp wolny.

Magdalena Mateja

  • Festiwal "Sonus ex Machina"/Poznańska Wiosna Jesienią:
  • 27.10, g.17, Aula Nova, Teheran / Poznań, wyk. Sepia Ensemble
  • 27.10, g. 20, Aula Nova, Nowa muzyka elektroakustyczna, wyk. studenci specjalności kompozycja elektroakustyczna poznańskiej Akademii Muzycznej
  • 28.10, g. 21, Fara Poznańska, Sonus ex Machina, wyk. Mari Fukumoto - organy, Rafał Zapała - elektronika
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-10-24 15:08:18 180528 <![CDATA[Sepia Ensemble, fot. P. Piłasiewicz]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111307,180528,show2.jpg 180527 <![CDATA[Mari Fukumoto, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111307,180527,show2.jpg 180508 <![CDATA[fot. materialy prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,111307,180508,show2.jpg
110542 2017-10-02 12:30:18 Ponad tysiąc koncertów rocznie, światowej sławy soliści i światowej klasy repertuar - tak mogłaby brzmieć kampania promocyjna poznańskiej orkiestry. 

]]>
Reklama Filharmonii nie jest jednak potrzebna. O powodzeniu koncertów świadczą wyprzedane bilety i sale pełne melomanów. Choć Aula Uniwersytecka może pomieścić ponad tysiąc słuchaczy, dyrektor Filharmonii Wojciech Nentwig niekiedy negocjuje ze strażakami liczby, które, uwzględniając przepisy dotyczące bezpieczeństwa, odpowiadają muzycznemu apetytowi Wielkopolan.

Minęło 70 lat, odkąd w listopadowy wieczór Stanisław Wisłocki po raz pierwszy podniósł batutę nad głowami czterdziestu sześciu muzyków tworzących trzon Poznańskiej Filharmonii. Tylu udało się zgromadzić przez kilka miesięcy poszukiwań. Wisłocki wspominał: "Ogłosiliśmy w prasie konkurs na muzyków do orkiestry, ale równocześnie zbieraliśmy informacje o muzykach rozproszonych po poznańskiej prowincji. Objeżdżałem razem z Tadeuszem Szeligowskim miasta i miasteczka województwa i omalże bijąc w bębny na rynkach, informowaliśmy mieszkańców o celu naszego przyjazdu. W ten sposób znaleźliśmy np. w Pniewach znakomitego skrzypka Ireneusza Bogajewicza, który sprzedawał materiały w sklepie bławatnym".

Inauguracja pierwszego sezonu artystycznego Filharmonii Poznańskiej musiała być tryumfalna. Dwa lata po zakończeniu wojny, a zarazem w trudnej politycznie, antypolskiej rzeczywistości, zabrzmiał rodzimy repertuar. Jako pierwsza - uwertura Bajka Stanisława Moniuszki. Orkiestra towarzyszyła też znakomitemu soliście Raulowi Koczalskiemu w Koncercie fortepianowym e-moll Fryderyka Chopina. Na wielki finał zaplanowano V Symfonię Beethovena, tę, o której czołowym motywie kompozytor powiedział: "Tak przeznaczenie puka do drzwi".

70 lat później można już o tym przeznaczeniu powiedzieć coś więcej. Przyszłość, której ani Wisłocki, ani pierwszy dyrektor Filharmonii Tadeusz Szeligowski nie mogli przewidzieć, okazała się dla kulturalnego Poznania pasmem niezwykłych wydarzeń. Kolejne lata uczyniły ze stolicy Wielkopolski ważne muzyczne centrum, do którego zaproszenie przyjmowali artyści tej miary, co Dawid i Igor Ojstrachowie, Ida Haendel, Martha Argerich, Mścisław Rostropowicz, Artur Rubinstein, Stanisław Skrowaczewski czy, kilka lat temu, sir Neville Marriner. Obok orkiestry pod okiem Stefana Stuligrosza działalność rozpoczął Chór Chłopięco-Męski Poznańskie Słowiki, który szybko zdobył sławę i uznanie na całym świecie, a koncertom dla dorosłych wkrótce zaczęły towarzyszyć te dla dzieci, organizowane przez Pro Sinfonikę.

- 70. rocznica pierwszego koncertu to okazja, żeby spojrzeć wstecz. Zobaczyć, co się udało, a jakie wyzwania stoją przed nami. 70-lecie istnienia Filharmonii jest oczywiście świętem instytucji, ale będziemy je obchodzić przede wszystkim jako święto melomanów - mówi dyrektor Nentwig. Otwierające jubileuszowy rok koncerty zapowiadają się bardzo obiecująco, a jesienne afisze błyszczą nazwiskami wykonawców światowej klasy. W nadchodzącym sezonie artystą-rezydentem poznańskich filharmoników będzie Rafał Blechacz, wykonawca, który przyjął zaproszenie Nentwiga, mimo że bardzo rzadko występuje w Polsce. Zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie w roku 2005 zagra na koncercie upamiętniającym ten pierwszy, inauguracyjny. 10 listopada w jego wykonaniu zabrzmi Koncert fortepianowy f-moll Chopina. Tego samego wieczoru Orkiestra Filharmonii Poznańskiej przypomni też postać Wisłockiego - tym razem jako kompozytora.

Wśród gości zaproszonych na nadchodzący sezon nie zabraknie doskonałych śpiewaków. Artystką szczególnie wyczekiwaną jest Pretty Yende, sopranistka ze ścisłej czołówki gwiazd światowej sceny operowej, która 27 października po raz pierwszy odwiedzi Polskę (w dniu premiery swojej płyty!). W Poznaniu wystąpi także uważana za jedną z najwybitniejszych klarnecistek Sharon Kam. Podczas koncertu 17 listopada z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej pod batutą Ariela Zuckermanna zagra Koncert klarnetowy A-dur Wolfganga Amadeusa Mozarta. Koniecznie wspomnieć należy też o grudniowym występie trębaczki Lucienne Renaudin Vary, niezwykle utalentowanej osiemnastolatki, która znakomicie odnajduje się w rozmaitych stylach i gatunkach - gra repertuar od klasycznego po improwizacje jazzowe.

W nadchodzącym sezonie filharmonicy upamiętnią też niedawno zmarłych wybitnych dyrygentów - Christophera Hogwooda, jednego z głównych dyrygentów gościnnych orkiestry, i sir Nevilleʼa Marrinera, który jeszcze w tym roku miał przyjechać do Poznania. Podczas dwóch koncertów, w październiku i grudniu, poznański zespół poprowadzą kolejno: Richard Egarr, następca Hogwooda na stanowisku dyrektora muzycznego Academy of Ancient Music, i Eiji Oue, przyjaciel i uczeń Leonarda Bernsteina.

Ambitne plany i ambitny repertuar sprawiają wrażenie nieco hermetycznych. A jednak na brak zainteresowania Filharmonia nie narzeka. Wciąż rośnie grono jej miłośników. - Działamy równolegle na różnych polach, dbając nie tylko o artystyczną jakość naszych propozycji, ale też o ich dostępność. Naszą misją jest też bowiem dobrze pojęta edukacja - wyjaśnia Nentwig. Upowszechnianiu wartościowego repertuaru i muzycznej kultury wśród najmłodszych służy działalność wspomnianej już Pro Sinfoniki. Inicjatywy takie jak Kolorowe Nutki, dedykowane przedszkolakom, czy comiesięczne koncerty z serii Muzykoteka Młodego Człowieka obchodzą w tym roku 50. urodziny i zdążyły wydać owoce - zmienić tysiące ciekawskich dzieci w wytrawnych słuchaczy. Powodzenie dotychczasowych projektów zachęciło Pro Sinfonikę do realizacji kolejnych pomysłów. Muzykoteczka to podjęty niedawno cykl koncertów dla dzieci poniżej pięciu lat. Program i wykonanie są tu dostosowane do potrzeb najmłodszych. W nadchodzącym sezonie oferta dla dzieci jest szczególnie ciekawa. Młodzi melomani poznają przepis na arcydzieło operowe, posłuchają tańców, które nie są do tańca, i odbędą muzyczną podróż do źródeł hip-hopu.

W 70. rocznicę pierwszego koncertu poznańska Filharmonia jest wizytówką kulturalnego oblicza miasta. Pozostaje życzyć kolejnych dekad wyjątkowych muzycznych wrażeń - filharmonikom i melomanom.  

Agata Szulc-Woźniak

  • Koncert Od Kilara do Kilara - inauguracja 71. sezonu artystycznego Filharmonii Poznańskiej
  • Aula UAM
  • 6.10, g. 19
  • bilety: 15-50 zł
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2017-10-26 13:45:23 178550 <![CDATA[Rafał Blechacz, artysta-rezydent poznańskich filharmoników w sezonie 2017/2018, fot. Marco Borggreve]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,110542,178550,show2.jpg 178549 <![CDATA[10 listopada 1947 roku Stanisław Wisłocki po raz pierwszy zadyrygował orkiestrą Poznańskiej Filharmonii, fot. M. Myszkowski, archiwum filharmonii poznańskiej]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,110542,178549,show2.jpg