142604 2020-01-23 15:08:10 Na tle programu JazZamek niedzielny koncert Llovage, czyli Olo Walickiego i Jacka Prościńskiego, odstaje ekscentrycznością od reszty zamkowego cyklu. Wyrazista i eklektyczna propozycja duetu to muzyka eksperymentalna i poszukująca - odwołująca się zarówno do jazzu, jak i awangardy oraz elektroniki.

]]>
Ogólne założenie Llovage jest dosyć proste: kontrabasista Olo Walicki i perkusista Jacek Prościński poza instrumentami akustycznymi wykorzystują na scenie wykonywaną na żywo muzykę elektroniczną. "Muzycy postawili na eklektyzm i spontaniczność, nie zamknęli się w żadnej konwencji. Kameralny skład sprawił, że zdecydowali się na daleko idące eksperymenty w obrębie struktur utworów i brzmień. (...) Tony akustyczne mieszają się z elektroniką, jazzowa perkusja sąsiaduje z bitami jak od Aphex Twina czy Depeche Mode, urokliwe harmonie wybrzmiewają tuż obok młócki kojarzącej się z grupą Faith No More" - pisał w recenzji dla Dwutygodnika zachwycony Maciej Krawiec.

Wieloznaczność LLovage (lovage, ang. lubczyk) jest podpowiedzią, jaki charakter ma projekt duetu, i jak odbierać jego muzykę. Artyści przyznają, że w pracy nad albumem towarzyszyły im ekscytacja i podniecenie. Chcieli zbudować ze swoimi słuchaczami wyjątkową relację - podzielić się z nimi emocjami, a przy tym nie ograniczać się do jednej, czytelnej konwencji - zaabsorbować publiczność nieprzewidywalnością, żonglowaniem brzmieniem, przekraczaniem rejestrów. Lubczyk to w ujęciu LLovage zatem zarówno naturalny afrodyzjak, jak i aromatyczna przyprawa, którą tradycyjnie dodaje się do tak trywialnej zupy jak rosół.

Cechą rozpoznawczą LLovage są sample, które - gęsto wykorzystywane przez duet - sprawiają wrażenie, jakbyśmy na scenie słuchali kwintetu, czy sekstetu. W tej samplowej bibliotece poza materiałem autorskim pojawiają się goście: śpiewaczka klasyczna Kira Boreczko-Dal i wybitny muzyk improwizujący Mikołaj Trzaska, których LLovage określają jako "dawców sampli", a więc - niejako tych, od których pobiera się nie tylko same dźwięki, ale i towarzyszącą im energię, osobowość.

- Kultura samplowania jest bardzo bliska memu sercu przez słuchanie muzyki, w której wycięte próbki dźwiękowe stanowią kluczową rolę. Chcieliśmy poszerzyć naszą paletę barw i przełamać ten organiczny, ludzki, akustyczny pierwiastek czymś odhumanizowanym jak sampel - powiedział w tym samym wywiadzie dla trojmiasto.pl Jacek Prościński.

Pierwszy album duetu Walicki/Prościński pt. Llovage został wydany w październiku ubiegłego roku przez Gusstaff Records. "Walicki i Prościński brzmią tak, jakby się urodzili po to, aby wspólnie nagrywać. Mamy tu sytuację niecodzienną. Otóż sekcja rytmiczna postanowiła wybić się na niepodległość i pozbyć się obciążającego balastu w postaci trąbek, saksofonów, gitar albo wokalistów. Do powodzenia tej ucieczki potrzeba było talentu kompozytorskiego. Na szczęście jest go na Llovage aż za dużo - pisał w recenzji albumu dla nowamuzyka.pl Jarek Szczęsny.

Marek S. Bochniarz

  • Koncert Llovage, z cyklu JazZamek #28
  • CK Zamek
  • 26.01, g. 19
  • bilety: 30-35 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-23 15:08:10 253686 <![CDATA[Fot. Konrad Kulczyński]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142604,253686,show2.jpg 253687 <![CDATA[Fot. Konrad Kulczyński]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142604,253687,show2.jpg 253688 <![CDATA[Klub Żak, Jazz Jantar, koncert premierowy, fot. Paweł Wyszomirski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142604,253688,show2.jpg 253689 <![CDATA[Klub Żak, Jazz Jantar, koncert premierowy, fot. Paweł Wyszomirski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142604,253689,show2.jpg 253690 <![CDATA[Klub Żak, Jazz Jantar, koncert premierowy, fot. Paweł Wyszomirski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142604,253690,show2.jpg
142456 2020-01-20 21:47:10 Shanna Waterstown twierdzi, że jej ciepły, kobiecy głos zdefiniowało Południe USA - i podsuwa metaforyczny obraz prostego, dzikiego cukru trzcinowego. W czwartek ta autentyczna i charyzmatyczna, prawdziwa blueswoman wystąpi w klubie Blue Note.

]]>
Waterstown nauczyła się podstaw wokalu, zajmując się śpiewem gospel w małym kościele baptystów na Florydzie. - Moją południową edukację i skromne życie wiodłam w prostym, rolniczym otoczeniu. Nie byłam przywiązana do rzeczy materialnych ani pieniędzy. Często spacerowałam boso po farmie i wspinałam się na drzewa. Za nic bym tego nie oddała! - wspomina artystka na swojej stronie internetowej.

Gdy miała jedenaście lat, Waterstown wymyślała już własne piosenki i kompozycje. Pokolenie jej rodziców słuchało Jimiego Hendrixa i motown soul. Ich doświadczenia były typowe dla młodych ludzi czasów Woodstock - co charakterystyczne, ojciec służył w Wietnamie. Z kolei dziadkowie Waterstown byli zagorzałymi słuchaczami bluesa, a zwłaszcza B.B. Kinga i kultowych wokalistek bluesowych - i to właśnie ta tradycja muzyki czarnej okazała się dla niej później najważniejszym punktem odniesienia. Jako nastolatka wyjechała do Nowego Jorku, aby zdobyć edukację muzyczną - właśnie z wokalu jazzowego i bluesowego. W tym okresie poza nauką występowała na scenach musicalowych i przy produkcjach teatralnych. Na początku lat 90. zdecydowała się jednak opuścić Stany Zjednoczone i polecieć do Europy. Ostatecznie, już na stałe, zamieszkała w Paryżu.

W 2008 roku Waterstown wydała swój debiutancki i w pełni autorski album bluesowy Inside My Blues / A Real Woman. Tworząc w założeniu coś czystego (nie: naiwnego), wokalistka odniosła się w nim do swoich korzeni - czasów, gdy mieszkała na Florydzie, przywołując bagienne pejzaże z krokodylami, wśród których sąsiedzi organizowali grilla. Jak ujął to Pete Feenstra na antenie radia Get Ready to ROCK!: "To przypadek, gdy można zabrać dziewczynę z Florydy, ale nie Florydę dziewczynie".

- Posługuję się mieszanką całej tej muzyki popularnej, której słuchałam i która wpłynęła na mnie, budując moje dzieciństwo. Sięgając nawet i do muzyki gospel. Co niedzielę byłam w kościele, bo nie miałam po prostu innego wyjścia. Byłam małą dziewczynką o niewyparzonej buzi, która chodząc po domu, ciągle śpiewała. Dlatego [rodzice] umieścili mnie w chórze gospel i musiałam w nim śpiewać co niedzielę - wspominała wokalistka w rozmowie z Petem Feenstrą.

Shanna Waterstown koncertowała w ponad dwudziestu państwach, a jej trasy wiodą przeważnie po całej Francji i krajach Europy.  Artystka niedługo wyda swój kolejny album Back to My Roots. Promuje go eklektycznym singlem Angel Dust, w którym wykorzystuje elementy gospel i muzyki country. - To piosenka, którą napisałam i skomponowałam, a powstała z pomocą przyjaciela basisty, wyłącznie w oparciu o proste akordy i wokal. Potem pracowaliśmy nad nią na żywo w studiu. I tak właśnie wypadła - z niewielkim wkładem muzyków, z którymi współpracuję - tłumaczyła Waterstown.

Marek S. Bochniarz

  • koncert Shanny Waterstown
  • klub Blue Note
  • 23.01, g. 19
  • bilety: 52-68 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-22 09:22:14 253436 <![CDATA[fot. materiały organizatora]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142456,253436,show2.jpg 253437 <![CDATA[fot. materiały organizatora]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142456,253437,show2.jpg
142422 2020-01-20 10:05:44 Saksofonista Jan Adamczewski jest jedną z osób współtworzących lokalną, poznańską scenę jazzową. Środowy koncert w Blue Note będzie okazją, aby posłuchać muzyki jego najnowszego projektu Jan Adamczewski Trio, w którym występuje z pianistą Jackiem Szwajem i perkusistą Waldkiem Franczykiem.

]]>
Muzyk urodził się w Sierakowie w rodzinie farmaceutów. W wolnym czasie jego rodzice grali na instrumentach muzycznych - ojciec na akordeonie i pianinie, matka na gitarze. Nic dziwnego, że jego rodzeństwo również zainteresowało się muzyką, a on poszedł w ich ślady.

- Za akordeon chwyciłem mając sześć lat, a na saksofonie gram od dziewiątego roku życia. Siostra zainteresowała mnie muzyką Glenna Millera i tak wpadłem w jazz. Miłość do dużych zespołów została, ponieważ prowadzę Sharp Eleven Big Band - siedemnastoosobowy zespół, ale najczęściej występuję jako solista lub w składach kameralnych: trio, kwartet - powiedział muzyk w wywiadzie dla "Poznańskiego Prestiżu".

Za swoich mentorów uważa jazzmanów Macieja Sikałę, Piotra Barona i Macieja Kocińskiego, a jako najcenniejsze w edukacji uważa... koncerty z doświadczonymi muzykami. Gdy muzyk przyjechał do Poznania, zaczął organizować regularne jam session. Poza koncertami w klubie Blue Note współtworzy sceny muzyczne w restauracji Sarbinowskiej i kamienicy Młyńska 12.

W przeszłości Adamczewski współpracował z poznańskim pianistą Jarkiem Kostką przy niezwykle interesującym projekcie Chopin Profanum. Kostka w trio z saksofonistą oraz basistą Bartoszem Kuczem zaproponował na dwusetną rocznicę urodzin kompozytora jazzowe wariacje jego utworów, dokonując w nich skrótów, pominięć ustępów, zmian metro-rytmicznych, harmonicznych i frazowania. I choć Chopin zdaje się sacrum, to muzycy podeszli do jego utworów jak do zapisanej improwizacji.

- Byli tacy, którzy pytali "Dlaczego nie cały Mazurek? Przecież to fragment wyrwany z kontekstu?". Powtarzałem, że temat jazzowy ma swoje prawa. To nie może być wiele tematów, a jedna, zwarta całość. Taka praca odbywa się niestety kosztem oryginału Chopina. Można jednak znaleźć w twórczości Chopina tematy już "gotowe". Podobnie jest z muzyką Bacha. Nie należy wiele w niej zmieniać, zwłaszcza w kwestii tonalności. To już wspaniały jazz, napisany przez Bacha - wystarczy tylko umiejętnie ustawić timing i aranżację utworu -  mówił lider trio Jarek Kostka w wywiadzie dla kultura.poznan.pl. W 2011 roku ukazała się płyta projektu Chopin Profanum. Rzecz jasna, Adamczewski grał też w kwartecie Jarka Kostki przy albumie Jazz contra Bach.

Do dziś za swoją najważniejszą płytę Jan Adamczewski uważa debiutancki album solowy z własnymi kompozycjami, który wydał w 2013 roku. Rok później wyszedł album z przebojami muzyki popularnej Around the World, a dwa lata potem na Around the Movie trafiły przeboje muzyki filmowej. Z kolei materiał na płytę z 2016 roku SaxBuster nagrał we współpracy z Maciejem Mokrzyckim.

W kwietniu ubiegłego roku w ramach projektu Jan Adamczewski Trio swoją premierę miał album Una Escultura. Na koncercie w Blue Note będzie można usłyszeć autorskie kompozycje artystów, aranżacje utworów filmowych, a także standardów popowych i jazzowych.

Marek S. Bochniarz

  • koncert Jan Adamczewski Trio
  • Blue Note
  • 22.01, g. 20
  • bilety: 20, 35, 45 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-21 09:03:46 253358 <![CDATA[Jan Adamczewski, fot. Daria Olzacka]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142422,253358,show2.jpg 253360 <![CDATA[Jan Adamczewski, fot. Jarek Wierzbicki]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142422,253360,show2.jpg 253361 <![CDATA[Jan Adamczewski, fot. Jarek Wierzbicki]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142422,253361,show2.jpg
142308 2020-01-16 12:49:57 Coś przyjdzie: miłość lub wojna to materiał, którego nie da się tak po prostu zapomnieć. Wyśpiewana przez Lenę Piękniewską dziecięca poezja czasu Zagłady we wspaniałej muzycznej oprawie Pawła Skorupki powinna być pozycją obowiązkową dla wszystkich - dorosłych i dorastających, bo nikomu nie wolno już o nich zapomnieć.

]]>
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele z dziecięcej twórczości okresu Holocaustu przetrwało do dzisiaj. Owszem, wszyscy znamy dzienniki Anny Frank, przynajmniej raz widzieliśmy filmy takie jak Chłopiec w pasiastej piżamie czy Życie jest piękne, ale czy zastanawialiśmy się kiedyś jak naprawdę wyglądała rzeczywistość żydowskich dzieci w gettcie łódzkim lub warszawskim? Czy mimo szalejącej dookoła wojny snuły plany, miały pragnienia i marzenia? Co myśleli ci wszyscy mali chłopcy i dziewczynki na własne oczy widząc okrucieństwo do jakiego zdolny jest drugi człowiek? Jak udawało im się przetrwać kolejny dzień paraliżującego strachu i przeczuwania nadejścia tego, czego nie da się objąć umysłem ani słowami? A jednak żyli próbując o tym pisać. I robili to pięknie.

Wartość i niesłychaną wprost wagę śladów, jakie pozostawili po sobie ludzie będący dopiero u progu życia, dostrzegła Lena Piękniewska. Po wcześniejszych Kołysankach na wieczny sen ponownie zdecydowała się oddać głos tym , których już tutaj nie ma. Wspólnie z Pawłem Skorupką oprawiła w muzyczne ramy obrazy, którym groziło zatarcie, a które dzięki temu mogą ukazać się nam z całą mocą. Ogromna w tym zasługa zespołu, jaki towarzyszy jej na scenie - Jacka Kity na fortepianie, Michała Górczyńskiego na klarnecie i  Michała Jarosa na kontrabasie. Takiej muzycznej spójności i namacalnego wręcz artystycznego porozumienia nie widuje się często.

Piątkowy koncert w Blue Nocie był jej pierwszym po ośmiu latach występem w Poznaniu, wcześniej spędziła tu trzydzieści lat życia. Piękniewska to artystka o niesłychanej wręcz dojrzałości i wrażliwości - udowadniała to już wielokrotnie. Nie tylko dostrzega zapisane świadectwa przeszłości, ale potrafi wyśpiewać je tak, że nabierają dodatkowego, współczesnego wymiaru. Robi to całą sobą, nie oszczędzając wokalnych środków wyrazu ani osobistych emocji, a każdy z utworów opatruje krótkim wstępem, dzięki któremu żydowskie dzieci nabierają realnego kształtu. "Mówią do nas" ze swoich wierszy i nie są już tak odległe jak wcześniej.

Nie sposób przejść obojętnie obok Marzenia śniącego o dalekich podróżach Abramka Koplowicza, które w wykonaniu Piękniewskiej dosłownie chwyta za gardło. Równie przejmująca jest kompozycja tytułowa Coś przyjdzie: miłość lub wojna do słów Zuzanny Ginczanki, która słuchając rozmów na mieście i czytając gazety już wiosną 1939 roku przeczuwała to, co miała przynieść jesień. Koplowicz pisał poezję od kiedy skończył 8 lat, a wiersz Marzenie napisał w łódzkim getcie mając lat 13. Rok później został zamordowany w Auschwitz. Ginczanka była piękną, młodą dziewczyną, w której kochali się okoliczni chłopcy. Została rozstrzelana w Krakowie w wieku 27 lat.

To niebywałe ile życiowej mądrości, czułości wobec innych i wobec przyrody, miłości do świata, a przede wszystkim nadziei i wiary w lepsze jutro mieści się w tych dziecięcych i nastoletnich wierszach. Na płycie i tym samym podczas piątkowego koncertu "mówili" do nas jeszcze Abram Cytryn (Wicher) - z getta do obozu zagłady zabrał swoje najlepsze wiersze, których prawdopodobnie nie poznamy już nigdy, oraz Janka Hescheles (Do Mamusi)- dziś Janina Altman, której matka popełniła samobójstwo w obozie jenieckim, a ojciec zginął w pogromie lwowskim. Jako jedyna spośród wybranych poetów przeżyła wojnę i mieszka dziś w Tel Awiwie.

Był jeszcze utwór anonimowy, krótki list dostrzeżony przez Lenę Piękniewską w gablocie muzeum w Auschwitz, którego autor na zawsze pozostanie nieznany. Nigdy się nie dowie, że jego wołanie do Chenełe zostało usłyszane.

Anna Solak

  • koncert Leny Piękniewskiej Coś przyjdzie: miłość lub wojna
  • Blue Note
  • 17.01

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-20 08:41:25 253264 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253264,show2.jpg 253265 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253265,show2.jpg 253266 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253266,show2.jpg 253270 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253270,show2.jpg 253271 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253271,show2.jpg 253272 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253272,show2.jpg 253273 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253273,show2.jpg 253274 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253274,show2.jpg 253275 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253275,show2.jpg 253276 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142308,253276,show2.jpg
142189 2020-01-13 15:39:45 Pierwszy koncert Orkiestry Amadeus w nowym roku upłynie w rytmie tanga. Usłyszymy również arcydzieła z kanonu klasyki. Wszystko to w wykonaniu zaproszonych wirtuozów-solistów: Mario Stefano Pietrodarchiego oraz Krzysztofa Jakowicza.

]]>
Na początek Orkiestra pod batutą Agnieszki Duczmal wykona III Koncert brandenburski G-dur BWV 1048. Cykl Koncertów brandenburskich należy do najwybitniejszych kompozycji orkiestrowych Bacha. Do jego powstania przyczyniła się znajomość kompozytora z margrabim Brandenburgii, Christianem Ludwigiem. Ten, zachwycony muzyką Bacha, założył na swoim dworze kapelę, dla której szukał ciekawego repertuaru - no i strzelił w dziesiątkę. Cykl Koncertów brandenburskich, mimo wielu trudności technicznych i interpretacyjnych jakie stawia przed wykonawcami, jest skarbem muzyki barokowej, który wciąż ujmuje publiczność. III Koncert z cyklu zachwyca dialogowaniem między orkiestrą tutti a poszczególnymi grupami instrumentów. Warto pamiętać, że w tym utworze Bach w niezwykle świadomy i zachwycający sposób komponuje barwę instrumentów. Ten łatwy w odsłuchu utwór skrywa w sobie bardzo dużo niuansów, w których uważny słuchacz znajdzie mnóstwo przyjemności.

Następnie zabrzmi utwór oddalony od cyklu Bacha o lata świetlne. I Koncert skrzypcowy g-moll op. 26 Maxa Brucha Orkiestra wykona w aranżacji Agnieszki Duczmal. Bruch przez wielu uznawany jest za kompozytora konserwatywnego, pozostającego pod wpływem innych. W jego wcale niemałej spuściźnie wyróżnia się z pewnością jednak ten właśnie koncert skrzypcowy, pełen doskonałości wyrazu i niebanalnej melodyki, który usłyszymy w wykonaniu Krzysztofa Jakowicza. 81-letni wirtuoz skrzypiec może zawstydzić niejednego artystę swoją pogodą ducha i muzyczną kondycją. Wciąż aktywny koncertowo, występował na wielu prestiżowych scenach całego świata, dokonał niezliczonych nagrań płytowych (także dla EMI). Ponadto jest profesorem Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie i zasiada w jury wielu międzynarodowych konkursów. Poznań jest z pewnością nie tylko jednym ze zwykłych punktów na mapie jego działalności artystycznej. To tu, podczas IV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, zdobył III nagrodę, a podczas VII edycji był już członkiem jury tego wydarzenia.

Na koniec program koncertu Le grand Tango oddali się znacznie od europejskiej klasyki. Usłyszymy utwór argentyńskiego kompozytora Martína Palmeri. W jego twórczości znajdziemy wiele oper, utworów orkiestrowych i chóralnych, a także oratoriów. W tych klasycznych formach niejednokrotnie słychać odniesienia do formy, rytmu i harmonii tanga argentyńskiego. W niedzielny wieczór usłyszymy jego Four Seasons w opracowaniu i wykonaniu wirtuoza bandoneonu Mario Stefano Pietrodarchiego. Artysta urodzony we Włoszech początkowo uczył się gry na akordeonie, by później zamienić go na bandoneon - instrument, który dziś jednoznacznie kojarzymy z tangiem. Możemy się więc spodziewać, że Palmeri swoją interpretacją rozgrzeje, rozbudzi zmysły i wprowadzi słuchaczy w nastrój, który z pewnością przyda się także podczas zaplanowanego na 16 lutego Koncertu walentynkowego.

Aleksandra Kujawiak

  • koncert Le grand Tango - Orkiestra Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal oraz soliści: Krzysztof Jakowicz i Mario Stefano Pietrodarchi
  • 19.01, g. 18
  • Aula UAM
  • bilety: 40-60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-16 12:31:51 253045 <![CDATA[Agnieszka Duczmal, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142189,253045,show2.jpg 253046 <![CDATA[Krzysztof Jakowicz, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142189,253046,show2.jpg 253047 <![CDATA[Mario Stefano Pietrodarchi, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142189,253047,show2.jpg
142185 2020-01-13 15:39:06 Jak ja mieć będę dwadzieścia lat / Zacznę oglądać nasz piękny świat. / Usiądę w wielkim ptaku motorze / I wzniosę się w wszechświata przestworze. / Popłynę, pofrunę w świat piękny, daleki / Popłynę, pofrunę przez morza i rzeki - pisał Abramek Koplowicz, trzynastolatek w łódzkim getcie. Dziecięca poezja stała się jedną z inspiracji do powstania nowego projektu Leny Piękniewskiej i Pawła Skorupki.

]]>
Abramek Koplowicz nie dożył dwudziestu lat. Zginął w Auschwitz rok po napisaniu wiersza Marzenie. Wiemy o tym tekście dzięki przyrodniemu bratu autora, Lolkowi Grynfeldowi. Piękniewska (wokal) i Skorupka (kompozycje) sięgnęli po ten symbol dziecięcego pisarstwa w czasie Zagłady, by stworzyć dzieło pełne nadziei. To właśnie nadzieja, na przekór horrorowi rzeczywistości, tliła się w młodych poetach z getta. Nadzieja, która rosła wbrew strachowi, jak w wierszu Marzenie. I powoli gasła, jak w poruszającym liście Janki Hescheles do swojej mamy, która popełniła samobójstwo. Pisze w nim Ach, czemuś mnie tak skrzywdziła i samą zostawiła? Prócz tekstów wspomnianych młodych poetów, w projekcie Coś przyjdzie: miłość lub wojna usłyszymy również wiersze Abrahama Cytryna oraz Zuzanny Ginczanki, której twórczość jest dziś na nowo odkrywana.

Wszyscy wiemy, że w gettach były dzieci. Przypominają nam o tym zabawki w muzeum POLIN, filmowe scenariusze i książki. Dzieci cierpiące, bawiące się, uczące, żyjące w realiach, które były często jedynymi, jakie mogły poznać. Wszyscy wiemy, że w gettach pisano poezję. Przypominają o tym kanony lektur, kolejne rocznice śmierci, dokumenty, piosenki. A jednak dzieci piszące poezję w getcie wydają się jakimś trudnym do zrozumienia faktem, także dla Leny Piękniewskiej. - Jakieś osiem lat temu po koncercie z płytą Kołysanki na wieczny sen podeszła do mnie dziewczynka i zapytała, czy znam Marzenie Abramka Koplowicza. Nie znałam. Bo czy przyszłoby ci do głowy, że dzieci pisały wiersze w czasie Holocaustu? - pytała Witolda Mrozka w rozmowie dla "Gazety Wyborczej".

Lena Piękniewska dała się już poznać jako artystka, która z wielką czułością, wrażliwością, otwartą głową i sercem podchodzi do tematu Zagłady. Jej Kołysanki na wieczny sen, które zabrzmiały po raz pierwszy w Poznaniu, w dawnej dzielnicy żydowskiej, wyrwały z niepamięci świat, który już nigdy nie zaistnieje. Tym razem pokaże nam jego kolejny urywek - świat dzieci i świat nadziei.

U boku Piękniewskiej zagrają Jacek Kita (fortepian), Michał Górczyński (klarnet), Michał Jaros (kontrabas). Koncert odbędzie się w ramach XXIII Dnia Judaizmu. Słowo zachęty, by posłuchać muzyki nie z tego świata, Piękniewska napisała na swoim profilu FB: "Wierzę, że Zuzanna Ginczanka, Abram Cytryn i Abramek Koplowicz byliby szczęśliwi wiedząc, że ich poezja przetrwała. Pani Janina Altman, która na tej płycie występuje pod swoim dziecięcym nazwiskiem: Janka Hescheles; a która jako jedyna Holocaust przeżyła, jest zaskoczona i wzruszona. Moje zmęczone emocjami serce wypełnia wdzięczność. Posłuchajcie tych ważnych dla świata tekstów, tych pięknych kompozycji, posłuchajcie jak nieprawdopodobnie grają moi koledzy...".

Aleksandra Kujawiak

  • koncert Leny Piękniewskiej Coś przyjdzie: miłość lub wojna, w ramach XXIII Dnia Judaizmu
  • 17.01, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 50-60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-14 11:00:31 252829 <![CDATA[Lena Piękniewska, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252829,show2.jpg 252830 <![CDATA[Lena Piękniewska, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252830,show2.jpg 252831 <![CDATA[Lena Piękniewska, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252831,show2.jpg 252828 <![CDATA[Lena Piękniewska, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252828,show2.jpg 252832 <![CDATA[Okładka płyty "Coś przyjdzie: miłość lub wojna", fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252832,show2.jpg 252833 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142185,252833,show2.jpg
142148 2020-01-12 21:02:17 Największe gwiazdy polskiego rocka lat 80. i 90., milicyjne wozy, uzbrojeni w pałki funkcjonariusze ZOMO. Wszystko to ramach koncertu-festiwalu Zadzwońcie po Milicję, który w sobotę wybrzmiał na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

]]>
- Przyjechaliśmy do was z toruńskiego domu starców, aby zagrać piosenki z naszej młodości, czyli okresu międzywojennego - oznajmił fanom ze sceny Andrzej "Kobra" Kraiński. Chwilę później halę wypełniła charakterystyczna gitara Listu z placu boju, utworu, który ponad 30 lat temu przyprawiał o ból głowy wszystkich pracowników cenzury. Później było jeszcze ciekawiej. Ku pamięci Ciechowskiego rockmani zagrali Kombinat (choć utwór kojarzony jest głównie z Republiką, znalazł się  również na debiutanckim krążku Kobranocki), a następnie wyczekiwany przez wszystkich manifest I nikomu nie wolno się z tego śmiać. Chociaż wymienione utwory w pełni oddawały ducha festiwalu, zespół mógł pożegnać się ze słuchaczami tylko w jeden sposób - sięgając do nieco innych rejestrów. Bo czy byśmy mogli być szczęśliwi, gdyby nie zagrali tego wcale? Przeciągnięta pauza po pierwszej zwrotce Kocham Cię jak Irlandię pozwoliła wybrzmieć zbiorowemu uwielbieniu fanów do jednego z najbardziej rozpoznawalnych lovesongów polskiego rocka.

Muzyczny trans

Po Kobranocce na scenie zagościli reaktywowani Chłopcy z Placu Broni z Maciejem Czerneckim w roli wokalisty. Wykonywanie utworów zmarłego w 2000 roku Bogdana Łyszkiewicza nie jest zadaniem łatwym, głównie przez presję ze strony fanów oryginalnego składu formacji. Trzeba jednakże zaznaczyć, że Czernecki wywiązuje się z niego bardzo dobrze. Nie tylko godnie zastępuje ikonę Chłopców w największych szlagierach zespołu, ale także wzbogaca każdy wykonywany utwór osobistą charyzmą i umiejętnościami wokalnymi. Nic dziwnego zatem, że hymn Kocham wolność wprowadził zebranych na sali w stan patetycznego uniesienia, a gorzki przebój O! Ela doprowadził do kolektywnego olśnienia, że każdy ma swoją Elę. Zaznaczyć trzeba bowiem, że O! Elę śpiewali absolutnie wszyscy, łącznie z paniami w szatni, obecnymi na hali ratownikami i ochroniarzami, choć oczywiście ci ostatni starali się za wszelką cenę ukryć swą wrażliwą naturę.

My, rock'n'rollowcy!

"Polska jest jak heroina, im dłużej z nią, tym gorzej dla ciebie" - śpiewał Piotr Klatt, lider zespołu Róże Europy, a fani szaleli w pogo, skandując: "Żyj szybko, kochaj mocno i umieraj młodo". Pozostając przy zagadnieniu wieku uczestników festiwalu, warto wspomnieć, że pod sceną bawili się zarówno rówieśnicy występujących tego wieczora artystów, jak i fani, którzy mogliby być ich dziećmi, a także kolegami i koleżankami tych ostatnich, tylko młodszymi o jakąś dekadę. Do drugich i trzecich w szczególności trafiła Marihuana ze swoim antyheroinowym przekazem, którego bliską parafrazę znajdziemy w hip-hopowym Nie bierz narkotyków, bo cię zmiotą z planszy. W trakcie koncertu Róż Europy doszło też do pierwszej zauważalnej rotacji słuchaczy pod sceną - ci, którzy zaczęli imprezować jeszcze przed otwarciem bramek, ustąpili miejsca fanom w pierwszej fazie zabawowego pobudzenia.

Drugą część festiwalu rozpoczął koncert Sztywnego Pala Azji. I tu bez zaskoczeń - największy entuzjazm, ba, prawdziwą euforię fanów, wywołała Wieża radości, wieża samotności. Pierwsze dźwięki galopującej perkusji stanowiły zapowiedź wyczekiwanej kulminacji, która przypadła na moment, gdy z setek gardeł wyrwała się puenta utworu -"Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały". Odgłosy braw i owacje wypełniały halę jeszcze długo po tym, jak Leszek Nowak wraz z resztą zespołu zeszli ze sceny.

Ku punkowym korzeniom

Jako przedostatni tego wieczora wystąpili artyści z grupy Big Cyc. Do obecności na scenie lidera zespołu, Krzysztofa Skiby, zdążyliśmy jednak już przywyknąć, ponieważ to właśnie on prowadził całą imprezę i zabawiał publiczność między kolejnymi koncertami. Zabawiał - dodajmy - w typowy dla siebie sposób. Ci, którzy uwielbiają Skibę z pewnością byli ukontentowani, pozostali - mogli czuć się zażenowani. Bo o ile satyra polityczna trzymała tradycyjny, kabaretowo-telewizyjny poziom, o tyle o komentarzach typu "Roman Polański dzwonił, że za stara" na temat wieku jednej z uczestniczek konkursu wiedzy o PRL-u (22 lata) można by powiedzieć wiele, ale nic dobrego. Na szczęście w ramach swojego występu zespół nie zaproponował nam przebojów z lat 90., do których należą Makumba, Facet to świnia, czy Świat według Kiepskich, lecz skupił się na swoim wcześniejszym dorobku. Mogliśmy zatem bawić się - a niektórzy bawili się naprawdę wybornie - przy punkowej Piosence o Solidarności, czyli wszystko gnije, proto-rapowych Dzieciach Frankensteina (rap, podobnie jak sukces, ma wielu ojców) czy Ballady o smutnym skinie. Nie zabrakło także, chociaż akurat mogłoby, Babci klozetowej.

Królowa polskiego rocka

Gwiazda wieczoru, Małgorzata Ostrowska, rozpoczęła swój występ mocnym Stanem gotowości i Drogą Panią z telewizji, elektryzując publiczność swym potężnym głosem i podrywając do ostatecznego wysiłku nawet tych, których kilkugodzinna celebracja rockowego święta doprowadziła na skraj wyczerpania. Doskonały kontakt z publiką artystka nawiązała podczas Mister of America. - Nie znacie, czy was zamurowało? - pytała żartobliwie chwilę później. - Myślę, że jest jedna piosenka, którą bardzo chcielibyście zaśpiewać - dodała. Wnet usłyszeliśmy charakterystyczne intro Szklanej pogody. Zgodnie z przewidywaniami Ostrowskiej publiczność bezbłędnie wyśpiewała cały tekst przeboju. Po swym największym hicie wokalistka zeszła ze sceny po to, by po chwili powrócić z przypiętymi do pleców wielkimi czerwonymi skrzydłami. - Nie myśleliście chyba, że zostawię was z tymi starociami? - pytała. Na zakończenie usłyszeliście jeszcze Gołębi puch oraz pochodzącą z najnowszego albumu królowej polskiego rocka Ziemię w ogniu. Chyba nie moglibyśmy wyobrazić sobie lepszego zwieńczenia tej imprezy.

Jacek Adamiec

  • koncert Zadzwońcie po Milicję, wykonawcy: Big Cyc, Sztywny Pal Azji, Kobranocka, Chłopcy z Placu Broni, Róże Europy, Małgorzata Ostrowska
  • Hala 3A, Międzynarodowe Targi Poznańskie
  • 11.01

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-16 15:48:58 252642 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252642,show2.jpg 252644 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252644,show2.jpg 252646 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252646,show2.jpg 252663 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252663,show2.jpg 252650 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252650,show2.jpg 252648 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252648,show2.jpg 252651 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252651,show2.jpg 252653 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252653,show2.jpg 252654 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252654,show2.jpg 252655 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252655,show2.jpg 252658 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252658,show2.jpg 252659 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252659,show2.jpg 252660 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252660,show2.jpg 252661 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252661,show2.jpg 252662 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142148,252662,show2.jpg
142145 2020-01-11 11:22:04 I zainaugurowali! Cykl Beethoven nasz współczesny rozpoczęty w roku, w którym obchodzimy 250. rocznicę urodzin kompozytora, zakłada wykonanie wszystkich jego symfonii i koncertów fortepianowych. Inauguracyjny wieczór przypomniał III Koncert fortepianowy i III Symfonię mistrza z Bonn. I było to przypomnienie warte zasłuchania.

]]>
Beethovena trzeba słuchać nie tylko ze względu na okrągłe rocznice. W historii muzyki znajdziemy wielu geniuszy, jednak wśród nich więcej znajdzie się kontynuatorów. Jeśli rewolucja, to pokojowa, jeśli zmiana, to stopniowa. Co innego Beethoven. Kompozytor z natury temperamentny, na którego jak grom z jasnego nieba spadła nieodwołalna diagnoza - "będzie pan głuchym kompozytorem". Nie miał więc po części czasu w zabawę w subtelny rozwój, w stopniowe dojrzewanie. Widzimy to właśnie w tych dwóch utworach, które wysłuchaliśmy w piątkowy wieczór, a które powstawały w podobnym czasie, w cieniu diagnozy. Sam pomysł rozpoczęcia cyklu od tych właśnie dzieł uważam za więcej niż dobry. Pozwoli to stałym bywalcom Filharmonii nie tylko na słuchowe odniesienie do tego, co powstało przed i po tych znamiennych dziełach w twórczości samego Beethovena, ale także w całej historii muzyki. W końcu czy bez III Koncertu powstałyby koncerty romantyczne w tej formie jaką znamy?

Właśnie od tego wizjonerskiego fortepianowego utworu rozpoczął się wieczór. Solistą był Martin Helmchen. Nie zapiszę go zapewne na liście moich ulubionych interpretatorów muzyki Beethovena. Trochę za dużo w nim klasycznego uładzenia, za dużo i za często też przybrudzał frazy prawym pedałem, przez co nie wszystkie dźwięki były czytelne.  Pianista miał jednak w sobie coś, co sprawiało, że jego interpretacja nie tylko broniła się, ale też chwilami porywała. Helmchen jest świetnym kameralistą, co jest mocnym atutem w tym utworze burzyciela starego porządku. To właśnie w III Koncercie fortepianowym rola solisty diametralnie się zmieniła. Zamiast popisu - współpraca. To samo w orkiestrze, która odtąd nie była już zdegradowana do roli wielkiego akompaniatora. Helmchen potrafił odnaleźć się w tym koncercie właśnie na płaszczyźnie wspólnego muzykowania. A muzycy orkiestry podchwycili to w lot, współtworząc z nim muzykę pełną subtelności, zapierających dech w piersiach kulminacji, pełną  zwątpienia i rozżalenia.

Po przerwie, aby mieć pełen słuchowy obraz brzmienia orkiestry, zmieniłam miejsce. Zespół pod dyrekcją Marka Pijarowskiego był tego dnia w bardzo dobrej formie, a Aula UAM w każdym miejscu wypełniona była prawdziwą Beethovenowską energią. III Symfonia zabrzmiała z pełną dramaturgią i głębią nastrojów. Zabrzmiała nie tylko jak dzieło kanoniczne, ale właśnie współczesne, wciąż w pewnym sensie i dla wielu słuchaczy nowatorskie, a już z pewnością dające pretekst do refleksji nad tym, jak współcześni Beethovenowi odbierali jego dzieła i ile lat jego muzyka musiała czekać na zrozumienie. Nowatorskie utwory kompozytora nie spotykały się ze zrozumieniem ówczesnych odbiorców, podobnie jak dzisiejsza awangardowa sztuka współczesna nie zawsze spotka się z entuzjazmem. I chociaż z perspektywy czasu Beethoven należy do klasyków, to kiedyś jego muzyka szokowała, a niekiedy nawet oburzała. Warto mieć to w pamięci nie tylko podczas kolejnych koncertów w poznańskiej Filharmonii.

Aleksandra Kujawiak

  • Beethoven nasz współczesny - inauguracja cyklu
  • Filharmonia Poznańska, Aula UAM
  • 10.01

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-13 09:19:25 252612 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252612,show2.jpg 252613 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252613,show2.jpg 252614 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252614,show2.jpg 252615 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252615,show2.jpg 252616 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252616,show2.jpg 252617 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252617,show2.jpg 252618 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252618,show2.jpg 252619 <![CDATA[fot. Antoni Hoffmann]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,142145,252619,show2.jpg
141893 2020-01-07 10:15:53 Po wyjątkowo trudnym ubiegłorocznym Finale - tragicznych wydarzeniach na Targu Węglowym w Gdańsku, których wszyscy byliśmy świadkami - Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy na chwilę wstrzymała oddech. W tym roku gra jednak dalej, w końcu obiecała, że będzie tak "do końca świata i o jeden dzień dłużej". 28. Finał WOŚP przed nami!

]]>
Ciągle mamy przed oczami sceny z tamtego dramatycznego wieczoru 13 stycznia 2019 roku, kiedy podczas Światełka do nieba nożownik zaatakował stojącego na scenie WOŚP prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W wyniku odniesionych obrażeń prezydent zmarł następnego dnia. Krótko po jego śmierci Jurek Owsiak - od samego początku dyrygent tej wyjątkowej "Orkiestry serc" - zrezygnował z prowadzenia Fundacji WOŚP. W dniu pogrzebu prezydenta Adamowicza zmienił jednak swoją decyzję i wrócił do kierowania zespołem. 28. Finał odbędzie się zatem według dobrze znanego i sprawdzonego harmonogramu - w niedzielę 12 stycznia. "Wiatr w żagle" - pod takim hasłem "Orkiestra serc" zagra w tym roku. Zebrane pieniądze zostaną przekazane "na zapewnienie najwyższych standardów diagnostycznych i leczniczych w dziecięcej medycynie zabiegowej".

Centrum wydarzeń w Poznaniu po raz pierwszy będą Międzynarodowe Targi Poznańskie (hale nr 1, 2, część hali nr 15 i tereny przyległe). To tam od g. 13 występować będą kolejni muzyczni goście Finału: Camping Hill, Ten Numer To Kłopoty, Fabulous Anima, Mika, Golden Life, Kwartet Proforma, Wolf Spider, Chłopcy z Placu Broni, a w roli gwiazdy - Modesta Pastiche, zespół z Nowego Tomyśla, który od kilku lat podbija internet kabaretowo-folk-pastiszowymi wykonaniami coverów. Jednocześnie z koncertami na scenie głównej wystartują licytacje.

Pokazy, warsztaty i animacje rozpoczną się o g. 10. Hala nr 1 zamieni się w halę sportową - z boiskiem do hokeja, ścianką wspinaczkową, torem dla rolkarzy i innymi aktywnościami. Rozegrany zostanie w niej turniej szachowy, będzie można nauczyć się tej gry, a w strefie warsztatowej wziąć udział w zajęciach z sitodruku, szycia, pobawić się robotami. A także obejrzeć przedpremierowo fragment spektaklu Księga dżungli Teatru Muzycznego, którego premiera odbędzie się kilka dni później.

Halę nr 2 zagospodarują ratownicy medyczni, strażacy, nurkowie, którzy zademonstrują sprzęt, nauczą podstaw skutecznej reanimacji. Zrekonstruują także przebieg akcji ratunkowej zakleszczonych we wraku ofiar wypadku.  

W okolicy sceny głównej działać będą food trucki, stoiska z kawą i czekoladą do picia, a dla najmłodszych zakręci się karuzela w stylu weneckim.

W organizację 28. Finału WOŚP włączył się także Automobilklub Wielkopolski, który zaprasza tego dnia na Tor Poznań. Przejażdżki sportowymi samochodami, możliwość poznania zawodowych kierowców i harleyowców - to tylko część niespodzianek, które przygotowali.  

Sylwia Klimek

  • 28. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Poznaniu
  • tereny MTP (wejście bramą nr 9 i 10 od ul. Głogowskiej)
  • 12.01, g. 10-21
  • wstęp wolny
  • szczegóły na www.wosp.org.pl

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-10 10:56:59 252126 <![CDATA[Jerzy Owsiak i Olga Tokarczuk, fot. Łukasz Widziszowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141893,252126,show2.jpg 252130 <![CDATA[Jerzy Owsiak podczas zeszłorocznego Finału WOŚP, fot. Edyta Kurycka]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141893,252130,show2.jpg 252127 <![CDATA[fot. Łukasz Widziszowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141893,252127,show2.jpg 252131 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141893,252131,show2.jpg
141951 2020-01-08 08:14:22 - Pisałam muzykę już od dziecka, ale nie chciałam być kompozytorką. Broniłam się przed tym rękami i nogami, ponieważ zapisywanie nutek wydawało mi się bardzo uciążliwym zajęciem. W dodatku nie wyobrażałam sobie, jak można studiować kompozycję, swoją twórczość dawać komuś pod ocenę i komponować utwory jako zadanie na studiach. Wydawało mi się to niepojęte - mówi Katarzyna Danel*, kompozytorka.

]]>
Kończy Pani rezydenturę w Salonie Muzycznym Feliksa Nowowiejskiego. Jak ocenia Pani ten czas?

Bardzo dobrze! Cieszę się, że mogłam wykonywać pracę aranżerską, opracowywać na nowo kompozycje Nowowiejskiego. Wymaga to pewnych nakładów kreatywności, ale z drugiej strony to praca na gotowym materiale, która nie wymaga tworzenia od zera, więc nie była tak pracochłonna jak pisanie nowych kompozycji. Cieszę się też, że moje koncerty rezydenckie udało się sprawnie przeprowadzić, zostały dobrze przyjęte, a wykonawcy byli wspaniali.

Słuchając, a nawet przeglądając same tytuły Pani utworów, można zauważyć, że jedną z głównych inspiracji, która je łączy, jest szeroko pojęta tradycja.

Tak, tradycja, ale też religia, przyroda i literatura. Ostatnio zainteresowałam się także środowiskiem brzmieniowym i ekologią akustyczną. Napisałam kilka utworów, które przenoszą do sfery głosów dźwięki środowiska - lasu, ale też morza. W jednym z nich inspiruję się ideą less waste - ponownie wykorzystuję odpady do celów tworzenia muzyki. Napisałam utwór na zamówienie Akademii Morskiej w Szczecinie, w którym wykorzystałam odpady plastikowe. Komponując, zastanawiałam się, jak odzwierciedlić nadmorski pejzaż dźwiękowy. Słuchając go, stwierdziłam, że najlepiej będzie, gdy wykorzystam odpady, które znajdują się w tej przestrzeni, jako małe instrumenty w utworze. Plastikowe opakowania posłużyły mi do oddania tych szeleszczących, szumiących dźwięków.

Kiedy poczuła Pani, że chce zostać kompozytorką?

Pisałam muzykę już od dziecka, ale nie chciałam być kompozytorką. Broniłam się przed tym rękami i nogami, ponieważ zapisywanie nutek wydawało mi się bardzo uciążliwym zajęciem. W dodatku nie wyobrażałam sobie, jak można studiować kompozycję, swoją twórczość dawać komuś pod ocenę i komponować utwory jako zadanie na studiach. Wydawało mi się to niepojęte. Przełom nastąpił w 2012 roku. Zaczęłam śpiewać w Chórze Kameralnym Akademii Muzycznej w Poznaniu. Tam, mając kontakt ze współczesną muzyką chóralną, sama zapragnęłam taką muzykę tworzyć. Po pewnym czasie wahania podjęłam decyzję o pójściu na studia kompozytorskie. Okazało się, że wiele z moich wyobrażeń o nauce kompozycji było błędnych. To była największa przygoda mojego życia, która potwierdziła, że sam wybór drogi tworzenia okazał się dobry - udowodniło to wiele moich sukcesów. Odkąd weszłam na drogę kompozytorską, trzymam się jej bez wahania, bez wątpliwości.

Co zmienił okres studiów w Pani twórczości?

Studia poszerzyły moje horyzonty. Wiadomo, że dziś każda wiedza leży na wyciągnięcie ręki. Jednak przez to, że uczyli mnie pedagodzy mający tę wiedzę szeroką i uporządkowaną, mogłam poznać nie tylko różne nurty sztuki muzycznej, pewne umiejętności techniczne, nie tylko podnieść poziom moich "supermocy" muzycznych, ale także przemyśleć i przepracować na własnej skórze filozofię twórczą, różne etapy rozwoju młodego kompozytora. Studia dają ciągłą motywację, by pisać, umożliwiają kontakt z wykonawcami i przeprowadzanie koncertów. Słuchanie wykonań własnej muzyki jest bardzo kształcące dla kompozytora, to najcenniejsza lekcja. Jest jak lustro - mówi prawdę o nas i o naszej muzyce.

Zawiodła się Pani kiedyś?

Tak, zawody są zresztą bardzo cenne w pracy kompozytorskiej. Mówią nam, co jeszcze można poprawić, aby lepiej komunikować się z wykonawcą.

Jak wygląda u Pani proces komponowania?

W pierwszej kolejności to szukanie inspiracji. Sam impuls do pisania kompozycji jest różnego pochodzenia, czasem jest to zamówienie kompozytorskie, festiwal, a czasami po prostu potrzeba serca. W przypadku utworów chóralnych albo pieśni przeważnie jest to tekst i aż wstyd przyznać, ale mam wrażenie, że do niektórych tekstów muzyka komponuje się sama, że ja bardziej odkrywam, niż wymyślam. Kiedy mam w głowie plan utworu, przystępuję do zapisu nutowego. Ten etap jest najbardziej różnorodny - może się w nim zmienić wszystko lub od początku do końca pójść tak, jak to sobie zaplanowałam. Często w czasie pisania utworów tworzą się nowe inspiracje i moim zadaniem jest, aby zostawić tylko to, co należy do tego utworu, aby zgodnie z zasadą less is more ograniczyć siebie. Jako ludzie twórczy mamy czasem z tym problem, żeby siebie powściągać. Zdarza się, że na koniec brakuje mi jakiegoś elementu układanki, co sprawia, że utwór wydaje się niekompletny. Takie momenty krytyczne, brak weny, wymagają spokojnego i cierpliwego przepracowania.

Miewa Pani przerwy w komponowaniu?

Tak, są to przeważnie dwie większe przerwy w roku. Pierwsza, w okresie zimowo-wiosennym, kiedy zajmuję się bardziej dydaktyką i sprawami akademickimi. Drugą, ważniejszą przerwę, mam w połowie wakacji, kiedy odpoczywam od wszystkiego i pozwalam mojej głowie odetchnąć od pisania muzyki.

To chyba ważne w tak kreatywnej pracy?

To bardzo ważne. Próbowałam być nieraz w tak zwanym ciągu, pisać utwór za utworem, ale grozi to stagnacją. W pewnym momencie pomysły zaczynają być jednorodne, przypominają siebie nawzajem. Takie odświeżenie, odpoczynek są potrzebne po to, aby nabrać powietrza i zobaczyć coś nowego. Otworzyć szerzej oczy i uszy.

Co Panią motywuje do pisania?

Satysfakcja z tego, że moja twórczość żyje, jest wykonywana, że są osoby, które się nią interesują, że sprawia komuś radość. I że była dla kogoś wyzwaniem wykonawczym, któremu podołał.

Co chce Pani przekazać swoją muzyką?

Przede wszystkim zależy mi na tym, aby wejść w kontakt, w rozmowę. Aby poruszyć coś w wykonawcy i słuchaczu. Jeżeli wykonawca nie będzie poruszony, nie będzie lubił utworu i nie będzie traktował go jak własnego, to i słuchacza będzie trudno poruszyć. Zależy mi na tym, aby muzycy lubili moje utwory, ale nie ze względu na ich niski poziom trudności. Nie chodzi mi o to, by głaskać wykonawcę po głowie i dawać mu same proste do wykonania kompozycje, ale o to, żeby utwór stanowił wyzwanie, dawał mu satysfakcję i na końcu oddziaływał na słuchacza. Chyba pragnieniem każdego kompozytora jest właśnie oddziaływanie.

rozmawiała Aleksandra Kujawiak

*Katarzyna Danel - organistka i kompozytorka, absolwentka poznańskiej Akademii Muzycznej. W roku 2019 pełniła funkcję kompozytora-rezydenta w Salonie Muzycznym Feliksa Nowowiejskiego, uczestniczyła także w programie Muzyka Naszych Czasów.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-19 15:10:46 252200 <![CDATA[fot. archiwum prywatne]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141951,252200,show2.jpg 252201 <![CDATA[fot. archiwum prywatne]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141951,252201,show2.jpg
141566 2019-12-20 15:18:09 Wieża radości, wieża samotności pomagała przełknąć gorycz wynikających z dojrzewania rozczarowań. W utworze Kocham cię jak Irlandię wszyscy nieszczęśliwie zauroczeni mogli posłuchać o sobie i swoich uczuciach. Szklana pogoda stanowiła krzyk sprzeciwu wobec nijakości życia w PRL-u, a utwór Kocham wolność stał się nieoficjalnym hymnem protestujących przeciwko władzy.

]]>
To tylko kilka kultowych utworów ikon polskiej muzyki rockowej, które zagrają w Poznaniu 11.01 w ramach koncertu Zadzwońcie po milicję! Imprezę poprowadzi Krzysztof Skiba z formacji Big Cyc.

Cykl koncertów Zadzwońcie po milicję!, którego poprzednia odsłona odbyła się w grudniu ubiegłego roku w Gdyni, upamiętnia pierwsze (częściowo) wolne wybory w powojennej Polsce z 1989 roku oraz poprzedzające je o osiem lat wprowadzenie stanu wojennego. Z tej okazji na scenie w hali 3A na Międzynarodowych Targach Poznańskich wystąpią legendy polskiej muzyki rockowej lat 80. i 90.: Sztywny Pal Azji, Kobranocka, Chłopcy z Placu Broni, Róże Europy i Big Cyc. Line-up wydarzenia dopełni była wokalistka Lombardu, Małgorzata Ostrowska.

Słuchacze, którzy wkraczali w dorosłość przy płynącej z adaptera lub magnetofonu muzyce odwiedzających Poznań artystów, dzisiaj są już po pięćdziesiątce. Ich młodość przypadła na lata poważnych turbulencji politycznych - upadku jednego ustroju i kształtowania się kolejnego. Wobec niepewności, lęku o przyszłość i upadku ideałów często to właśnie muzyka rockowa - bezkompromisowa w formie i treści - zapewniała potrzebne oparcie. Dawała wiarę w nadchodzące zmiany, prawo do sprzeciwu i ponadczasowe ludzkie wartości. Rockmani, nie partia, mówili głosem ludu.

W wolnej Polsce rockowi idole stali się dla wielu przewodnikami po odkrywanej dopiero rzeczywistości państwa demokratycznego. Wyrażali zbiorową radość z wywalczonej niezależności, rozliczali poprzedni ustrój - jak Kobranocka w ironicznych Sowietach - czy uprawiali satyrę, godząc jej ostrzem zarówno w polityków, jak i całe społeczeństwo - tutaj oczywiście należy wspomnieć m.in. o nagraniach grupy Big Cyc.

Ale koncert Zadzwońcie po milicję! to nie tylko nostalgiczna podróż do złotej ery polskiego rocka. To także okazja do oddania hołdu wszystkim znanym i anonimowym bohaterom, którzy w okresie nasilonych represji politycznych wywieranych przez władzę ludową mieli odwagę walczyć o swoją godność. Koncertom gwiazd towarzyszyć będą materiały archiwalne wyświetlane na kinowym ekranie, które pozwolą wszystkim uczestnikom przenieść się do czasów, gdy muzyka protestu i buntu trzęsła systemem.

Jacek Adamiec

  • koncert Zadzwońcie po milicję
  • 11.01, g. 18
  • MTP, hala 3A
  • bilety: 99-149 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-12-23 10:33:15 251409 <![CDATA[Kobranocka, jeden z gości koncertu "Zadzwońcie po milicję", fot Mariusz Skiba]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141566,251409,show2.jpg
141565 2019-12-20 15:17:55 2020 rok minie pod znakiem muzyki Ludwiga van Beethovena. Filharmonia Poznańska podejmie się ambitnego planu wykonania wszystkich symfonii i koncertów fortepianowych mistrza z Bonn, który w tym roku obchodzi 250. rocznicę urodzin. Początek cyklu Beethoven nasz współczesny już 10 stycznia.

]]>
"Symfonia bohaterska, napisana dla uczczenia pamięci wielkiego Człowieka" - podtytuł III Symfonii Eroica L. van Beethovena dużo mówi o tym przełomowym dla historii muzyki utworze. Przełomowym, bo to właśnie w tej symfonii Beethoven wyszedł poza czas swojej epoki. "Nie jestem zadowolony z moich dotychczasowych prac; teraz chcę wkroczyć na nową drogę" - pisał do swojego przyjaciela Wenzela Krumpholza w 1802 roku. I wraz z Eroicą wkroczył do zupełnie nowego świata, który do dziś robi na słuchaczach ogromne wrażenie. Niezwykłość dzieła podsyca także historia, która za nim stoi. Beethoven rozpoczął pracę nad nim, będąc zapalonym republikaninem, który w Napoleonie widział nadzieję na pomyślną rewolucję, uosobienie idei wolności, równości i braterstwa. Eroica była w zamierzeniu utworem o Napoleonie.

O gwałtowności Beethovena mówi wiele przekazów, jeszcze więcej mówi nam o niej jego muzyka. Gdy kompozytor dowiedział się, że Bonaparte koronował się na cesarza, miał wykrzyknąć w gniewie: "I ten jest też zwykłym człowiekiem? Teraz i on podepcze wszystkie prawa ludzkie, by zaspokoić swe ambicje... Stanie się tyranem!". I wykreślił gwałtownie (robiąc przy tym dziurę w partyturze) nazwisko Bonapartego, poświęcając to dzieło po prostu pamięci bohatera  - podtytuł ten można interpretować jako symboliczne pożegnanie kompozytora z francuskim mężem stanu. Wydaje się, że nie ma lepszego początku, by poznawać wielkość Beethovena, niż wsłuchanie się w ten właśnie utwór - pełen szlachetnego tonu, patosu, dramatycznych zwrotów, które prowadzą do wielkiego finału.

Ambasadorem muzyki Beethovena tego dnia będzie krajan kompozytora - wybitny niemiecki pianista, Martin Helmchen, któremu towarzyszyć będzie Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod dyrekcją Marka Pijarowskiego. W jego interpretacji usłyszymy III koncert fortepianowy c-moll op. 37. To utwór również ściśle spleciony z życiem kompozytora. Pisał go w czasie, gdy postępująca głuchota stawała się nieubłaganą rzeczywistością, z którą jako kompozytor musiał zmagać się do końca życia. W utworze tym interpretatorzy muzyki Beethovena doszukują się emocji związanych z procesem stopniowego głuchnięcia - smutku, rozżalenia, zwątpień przychodzących zaraz za nadzieją, w końcu - rezygnacji. To także utwór przełomowy. Po raz pierwszy w historii koncertu instrumentalnego orkiestra nie ma w nim pozycji podrzędnej. Stoi na równi z fortepianem, bierze czynny udział w budowaniu utworu, czasem nawet dominuje nad partią solową.  

Muzyka Beethovena jest, w moim odczuciu, spośród twórczości klasyków wiedeńskich najbliższa współczesnemu słuchaczowi. Odnajdziemy w niej odważną harmonię, doskonałą formę, intensywność emocji. Te zaś w muzyce Beethovena odgrywają rolę nadrzędną, co wpłynęło nie tylko na całą muzykę XIX wieku, ale także na późniejszych twórców i epoki. Beethoven bezsprzecznie jest współczesny.

Aleksandra Kujawiak

  • Inauguracja cyklu Beethoven nasz współczesny
  • 10.01, g. 19
  • Aula UAM
  • bilety: 20-65 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-04 14:26:49 251402 <![CDATA[Martin Helmchen, fot. Giorgia Bertazzi]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141565,251402,show2.jpg
141860 2020-01-03 14:43:45 Back to Aretha Franklin to muzyczny powrót do przeszłości, a zatem do wyrazistych i pełnych mocy dźwięków niekwestionowanej i uwielbianej na całym świecie królowej soulu, które wykona wokalistka Anna Grzelak wraz z zespołem. Wspomnienie elektryzującej muzyki soulowej lat 60. i 70. minionego wieku, już w poniedziałek 6 stycznia w klubie Blue Note.

]]>
Aretha Franklin to idiom nie tyle jazzowy, co światowy. Jest chyba jedną z tych osobowości, które na pierwszy rzut oka i ucha kojarzą się z muzyką jazzową. Największy rozkwit kariery tej niezwykle uzdolnionej amerykańskiej wokalistki oraz twórczyni słynnych soulowych i bluesowych utworów, przypada na lata 60. i 70. To wtedy ukazały się jej największe przeboje: Think (You Make Me Feel Like), Respect, A Natural Woman, czy I Say a Little Prayer,  które do teraz chętnie słuchane są nie tylko przez miłośników jazzu, lecz weszły także do kanonu muzyki popularnej. Podczas swojej kilkudziesięcioletniej kariery artystka otrzymała osiemnaście nagród Grammy, a także zajęła pierwsze miejsce w zestawieniu stu najlepszych wokalistów wszech czasów według magazynu "Rolling Stone": "Była niedościgniona, poza konkurencją. Przydomek "Queen of Soul", przylgnął do niej pod koniec lat 60. Korony nie oddała i nic nie wskazuje, by miała abdykować po śmierci" (Paweł Brodowski, JazzForum).

Wykonywanie repertuaru takiej ikony nie należy z pewnością do zadań najprostszych. Z wymagającymi ogromnych zdolności technicznych partiami solowymi podczas koncertu w Blue Nocie zmierzy się wokalistka jazzowa Anna Grzelak - artystka, które nie raz zaskoczyła już swoim talentem wokalnym. Towarzyszyć będą jej znakomici artyści polskiej sceny muzycznej, kształcący się w bydgoskiej Akademii Muzycznej i współpracujący ze znanymi artystami: Krzysztofem Herdzinem, Grzegorzem Hyżym, Justyną Steczkowską, czy Anną Dąbrowską. Na instrumentach klawiszowych zagra Bartosz Staszkiewicz, na gitarach Jakub Kowalczyk, na gitarze basowej Filip Dzierżawski, na perkusji Mateusz Krawczyk, a w chórkach usłyszymy Alicję Kuszowską i Emilię Hamerlik. 

Aretha Franklin z pewnością nie bez powodu była matką chrzestną Whitney Houston. Potęga głosu, umiejętność wzruszania i rozbawiania swoich słuchaczy, a także ogromna wrażliwość artystyczna to synonimy tego, co swoim głosem umiała przekazać ta wielka artystka. Co do tego pięknego obrazu domalują artyści z Anną Grzelak na czele? Przekonamy się już w najbliższy poniedziałek w klubie Blue Note.

Katarzyna Nowicka

  • koncert Back to Aretha: Tribute to Aretha Franklin
  • 6.01, g. 19
  • Blue Note
  • bilety: 60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-01-03 15:16:13 251968 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141860,251968,show2.jpg 251969 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141860,251969,show2.jpg 251970 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141860,251970,show2.jpg
141560 2019-12-20 15:14:57 Nową płytę, pierwszą od lat, wydała Małgorzata Ostrowska. Potwierdza na niej, jak ważną jest postacią na polskiej scenie muzycznej.

]]>
Nowy krążek Małgorzaty Ostrowskiej słusznie wzbudził pewne poruszenie. Przede wszystkim dlatego, że to pierwszy studyjny album poznańskiej (dokładniej puszczykowskiej, choć przecież z Poznaniem związanej) wokalistki od 2007 roku i jeden z najlepszych w jej solowym dorobku. Również i z tej przyczyny, że pokazuje jej liryczne oblicze w klimatycznych piosenkach, opartych na kołyszących rytmach i akustycznych brzmieniach. Ale to poruszenie bierze się i stąd, że na niemrawym, dość mdłym i wtórnym polskim rynku popowym Ostrowska wciąż jest kimś ważnym - zarówno jeśli chodzi o kwestie wokalne, jak i osobowość.

Wszystkie te cechy potwierdza jej najnowsze wydawnictwo. Artystka jest w świetnej formie wokalnej i mimo nowej dla siebie, dość nastrojowej formuły nadaje poszczególnym kompozycjom swoje piętno. Jest zresztą na płycie parę momentów, gdy może zaśpiewać "na pełne gardło", jak np. w piosence Ziemia w ogniu czy Nie ma pustych miejsc. Ale wrażenie robią głównie utwory o innym charakterze. Świetne są choćby otwierające album Czekanie, Dwie twarze, Jesienny egzamin czy kończące całość, znane już wcześniej, a zamieszczone tu w formie bonusu Szpilki.

Oczywiście każdy, kto śledził wcześniejszą karierę Ostrowskiej, z łatwością przypomni sobie liryczne piosenki śpiewane przez nią w przeszłości, zarówno w czasach jej występów z Lombardem, jak i z solowej działalności. A jednak na nowym krążku dzieją się rzeczy wcześniej niesłyszane w jej dorobku: nie tylko śpiewanie ściszonym głosem, ale i te współbrzmienia: harfa, wiolonczela, flet, kwartet smyczkowy. Gitary i perkusja też się pojawiają, ale jednak raczej w tle. Co ciekawe, choć artystka świetnie się w takiej formule odnajduje, przyznaje, że to raczej jednorazowy pomysł.

Symbolicznie, ale może i nieprzypadkowo taka "powściągliwa" muzyczna formuła trafnie rymuje się z faktem, że płyta dedykowana jest Piotrowi Niewiarowskiemu, zmarłemu niespełna dwa lata temu menadżerowi i przyjacielowi, który opiekował się artystką przez ponad trzy i pół dekady.

Muzycznym producentem i kompozytorem znacznej części repertuaru płyty jest Maciej Muraszko, także pochodzący z Poznania, znany i ceniony muzyk i aranżer - w ostatnich latach wsławiony m.in. muzyczną opieką nad Stanisławą Celińską. I gdzieś w podobne rejony - przy wszystkich osobowościowych oraz artystycznych różnicach między obiema artystkami - poprowadził Ostrowską. Na płycie znajdziemy też kompozycje byłych kolegów wokalistki z czasów Lombardu: Henryka Barana czy Roberta Kalickiego, a także Jarosława Kidawy, z którym wokalistka współpracowała przy poprzednich albumach. Teksty napisała sama Ostrowska: pewnie nie wszystkie są równie udane, ale niektóre należy uznać za bardzo dobre. Bardzo dobra jest jednak przede wszystkim spójna artystyczna kreacja, jaką stworzyła tu wokalistka i jej liczni współpracownicy. Nie ma wątpliwości, że jej twórcza aktywność jest wielką korzyścią dla polskiej sceny pop.

Tomasz Janas

  • Małgorzata Ostrowska, Na świecie nie ma pustych miejsc
  • Wydawnictwo Agora

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-12-20 15:35:53 251370 <![CDATA[Fragment okładki nowego albumu Małgorzaty Ostrowskiej, fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141560,251370,show2.jpg 251675 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,141560,251675,show2.jpg