130496 2019-03-21 10:17:46 Pochodząca z Wysp Owczych wokalistka Elinborg komponuje swoje utwory w języku farerskim. Jej ojczyzna, choć niewielka, posiada odrębną kulturę, w której centrum znajduje się właśnie muzyka.

]]>
Wyspy Owcze są terytorium zależnym Danii. Farerczycy są potomkami Normanów z zachodniej Norwegii - obecnie ich bardzo starym językiem posługuje się zaledwie 66 tysięcy ludzi. Duńscy kolonizatorzy nie interesowali się odrębnością lokalnej kultury i języka wysp, wprowadzając na nich własny język. Gdy Farerczycy zaczęli być bardziej świadomi swojej odrębności, na przełomie XVIII i XIX wieku zadbali o jej zachowanie. Stworzyli wersję pisemną języka farerskiego i utrwalili w nim dotąd funkcjonujące ustnie legendy. Dbałość o język i walka o to, aby posługiwały się nim kolejne pokolenia przyniosły owoce - w XX wieku na powrót "odzyskał" on kontrolę w komunikacji, stając się ostatecznie jedynym językiem wykładowym w szkole. Pojawili się też pierwsi pisarze farerscy.

Gdy słuchamy pieśni Elinborg Pálsdóttir odruchowo możemy je pomylić z muzyką islandzką, ponieważ język farerski jest zbliżony do islandzkiego i również posiada silnie rozbudowaną fleksję (posiada też dość podobny zapis, co jest zauważalne zwłaszcza w przypadku nazwisk). Zresztą, artyści z Wysp Owczych czerpią z tradycji muzycznej krajów skandynawskich.

Elinborg pochodzi z niewielkiej miejscowości Syðrugøta (Południowa Ulica), w której mimo niewielkiej liczby ludności (ok. 500 mieszkańców), wykształciło się bardzo prężnie działające środowisko muzyczne. Artystka uważa, że za ten stan rzeczy odpowiada kilku pasjonatów, którzy wytrwale pracowali na rzecz lokalnej sceny, by wyprowadzić ją na prostą. Jednym z efektów ich działań jest odbywająca się w lipcu słynna impreza muzyczna G! Festival, na której artyści lokalni występują obok zagranicznych.

Klarowny wokal Elinborg Pálsdóttir sprawia, że łatwo byłoby sobie ją wyobrazić wykonującą swoje folkowo-popowe utwory w języku angielskim, a jednak - choć przez barierę językową przeoczymy zawarte w nich konkretne znaczenia - to język farerski nadaje im unikalności, a my wciąż potrafimy rozpoznać obecne w nich emocje. Elinborg komponując opiera się na osobistych doświadczeniach i to na ich "kanwie" buduje swoje pieśni.

Cóż, po eksperymencie z dwoma singlami w języku angielskim, Pálsdóttir przerzuciła się jednak na język farerski i w 2015 roku wydała cztery utwory w tym języku, które trafiły na album EP "Spor", który powstał z udziałem trójki farerskich muzyków: Høgniego Lisberga, Benjamina Petersena i Mikaela Blaka. Dwa lata później wydała kolejny album "Landið Sum Ongin Sær". Przy nagraniu ponownie współpracowała z Høgni Lisbergiem, a także Allanem Tausenem i Hansem Mariusem Ziską.

Marek S. Bochniarz

  • Elinborg
  • Meskalina
  • 24.03, g. 19
  • bilety: 20-30 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-21 15:48:26 224525 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130496,224525,show2.jpg 224526 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130496,224526,show2.jpg
130450 2019-03-20 13:56:43 W Pawilonie w najbliższą sobotę wystąpi folk-metalowy zespół, który od dawna funkcjonuje w świadomości wielbicieli fantastyki: Percival, znany między innymi z soundtracku do gry "Wiedźmin".

]]>
Percival Schuttenbach to zespół, który idealnie wkomponuje się w potrzeby muzyczne wielbicieli fantastyki. Sama nazwa zespołu wskazuje na połączenie z klasyką polskiej literatury tego rodzaju. Percival Schuttenbach jest postacią z sagi o Wiedźminie autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Swoim brzmieniem muzycy jawnie nawiązują do wspomnianych klimatów średniowiecznych. Zamiłowanie do kultury i historii Słowian stało się jednym z istotniejszych elementów budujących filozofię brzmień zespołu. Łącząc średniowieczne fascynacje z muzyką folkową, tworzą porywające piosenki, które łatwo wpadają w ucho i wprowadzają w odpowiedni klimat. Podczas trasy koncertowej, która promuje wydanie nowej płyty "Slava! III" zespół rozpali publiczność, wykonując specjalny set z muzyką tworzącą soundtrack do gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon".

Percival jawi się jako zespół bardzo wszechstronny pod względem integrowania swojej twórczości z innymi elementami kultury. Ich misją jest propagowanie kultury słowiańskiej, dlatego z wielką chęcią udostępniają swoją twórczość jako soundtrack dla filmów dokumentalnych i historycznych na temat tego obszaru kultury. Muzyka Percivala pojawiła się także w audiobookach ("Viking saga" oraz "Borek i bogowie Słowian"), co tylko potwierdza wszechstronność ich zainteresowań i umiejętność integrowania własnej wizji muzycznej w wieloma różnymi środowiskami i koncepcjami. Percival koncertuje po całej Polsce, ale pojawił się także w innych zakątkach świata - głównie krajach europejskich, choć mieli przyjemność wystąpić również w Kanadzie.

Twórczość Precivala to nie tylko działania muzyczne. Powstało wiele teledysków do ich utworów, co potwierdza, że kwestie wizualne są dla nich równie istotne. Na scenie pojawiają się w strojach, które sami przygotowują lub pożyczają od zaprzyjaźnionych instytucji. Działania Percivala to przede wszystkim tworzenie odpowiedniego klimatu, z którego wyrastają dźwięki i przenoszą słuchaczy do odrębnego, dawnego, magicznego świata.

Percival to nie tylko folk i fascynacja tradycją słowiańską. Zespół łączy średniowieczny klimat z metalem, przez co ich muzyka staje się głębsza i bogatsza w nawiązania. O dziwo, zanim zaczęli samodzielnie tworzyć, nie szukali inspiracji w innych zespołach folk-metalowach. Jak można przeczytać w wywiadzie udzielonym portalowi Rockowa.warszawa.pl, odkrywanie połączeń z dokonaniami innych zespołów było niespodziewane. - Naszą "idee fixe" stało się połączenie folku i muzyki metalowej w jedną, doskonałą całość. Nie opieraliśmy się na gotowych wzorcach, ponieważ nawet nie wiedzieliśmy o ich istnieniu. Dzięki temu wytworzyliśmy coś, co jest bardzo nasze, Percivalowe, swój sposób na folk-metal - mówili.

Zespół funkcjonuje w świecie muzycznym już od dawna. Wielokrotnie był wyróżniany w konkursie "Wirtualne Gąśle", zdobył też Diamentową Płytę za muzykę do projektu "Równonoc", której założeniem było połączenie elementów hiphopowych ze słowiańską aurą.

Podczas poprzedniej trasy (Druga Tura Tura) zespół zapoczątkował nowy zwyczaj, który zostanie powtórzony także w trakcie obecnych występów. Ich pomysłem jest tworzenie set-listy koncertowej wraz z fanami. W facebookowej ankiecie, która została stworzona na stronie wydarzenia, Percival zaproponował kilka utworów. Oddając głos na wybrane pozycje, fani współtworzą repertuar koncertu.

Julia Niedziejko

  • Percival "Slavny Tur III"
  • Pawilon
  • 23.03, g. 20
  • bilety: 40-50 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-20 14:10:47 224402 <![CDATA[fot. Marcin Somerlik/materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130450,224402,show2.jpg
130446 2019-03-20 13:18:08 Kiedy już blisko do przesilenia wiosennego, warto nadstawić czujnie uszu. Trzaski, szumy, skrzeki, piski, ciche i głośne stukoty - słyszycie? Do życia budzi się wiosna, a wraz z nią poszukiwacze nowych brzmień. Te płyną dla nich z drewna, membran i fal. Tych akustycznych, oczywiście.

]]>
W Polsce coraz częściej i głośniej mówi się o festiwalach muzyki współczesnej, chociaż zdaje się, że w szerokiej opinii społeczeństwa są wciąż nieoswojone i odbierane jako hermetyczne, przyciągające garstkę muzycznych freaków. Warto jednak otworzyć uszy na nowe doświadczenia.

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej "Poznańska Wiosna Muzyczna" to jeden z najstarszych festiwali w Polsce, o bardzo bogatej historii. Wydarzenie to ma jasny profil artystyczny - prezentuje dorobek kompozytorów poznańskich, najnowsze i najciekawsze zjawiska muzyki światowej oraz klasykę 2. połowy XX wieku. Publiczność "Wiosny" nierzadko częściej zwraca uwagę nie na tytuły kompozycji, lecz wykonawców. Nazwiska tegorocznych muzyków z pewnością będą dla niej mocną zachętą.

Na program złoży się 14 koncertów, wydarzenia Wiosny Młodych oraz Atelier - spotkania z artystami goszczącymi na festiwalu. Usłyszymy aż 17 prawykonań utworów kompozytorów z Polski, Ukrainy i Austrii. Jedno z nich odbędzie się już podczas inaugurującego koncertu (28.03). Usłyszymy Chorea na orkiestrę smyczkową Katarzyny Taborowskiej-Kaszuby. Pierwszy festiwalowy koncert będzie prezentował dzieła twórców związanych z Poznaniem i poznańską Akademią Muzyczną oraz jednego z najbardziej uznanych kompozytorów współczesnych - Wojciecha Kilara. Usłyszymy jego Veni Creator z 2008 roku. Ciekawie zapowiada się także wieczór z Orkiestrą Kameralną Polskiego Radia Amadeus (31.03), podczas którego usłyszymy m.in. Epigramy na dwa flety i orkiestrę smyczkową Jerzego Kornowicza. Utwór ten został napisany specjalnie dla Łukasza Długosza i Agaty Kielar-Długosz, których nie zabraknie także podczas tego wykonania. Wśród muzyków, którzy spowodują błysk w oku każdego wielbiciela współczesności, z pewnością znajdują się także: Kwartet Śląski, perkusista Bartek Miler, Sepia Ensemble oraz Studio Dan. Ci ostatni przygotują dla publiczności koncert-instalację. W programie czekają na nas także występy zgłębiające brzmieniowość poszczególnych instrumentów lub ich sekcji. I tak muzykę fortepianową wykonają Julia i Mateusz Wizjan (30.03) oraz Barbara Drążkowska (2.04), a instrumenty perkusyjne eksplorować będą Anna Rutkowska i Julianna Siedler-Smug (29.03) oraz wspomniany wcześniej Bartek Miler (1.04). Zgodnie z tradycją "Wiosny" odbędą się także dwa Koncerty Kompozytorskie Studentów Kompozycji i Kompozycji Elektroakustycznej Akademii Muzycznej w Poznaniu. Na większość wydarzeń wstęp wolny.

Aleksandra Kujawiak

  • 48. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej "Poznańska Wiosna Muzyczna"
  • 28.03-4.04

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-21 09:26:01 224400 <![CDATA[Kwartet Śląski, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130446,224400,show2.jpg
130364 2019-03-19 09:55:54 Jest niewątpliwie jedną z najbarwniejszych i najbardziej nieschematycznych osobowości na polskiej scenie muzycznej. W sobotę w Dragonie ze swoim triem zagra Marcin Masecki.

]]>
Świadomość własnej wyjątkowości "była tym wzmocniona, że mieszkałem w Kolumbii i byłem cudownie wyglądającym dzieckiem. Bo wszyscy byli czarni i mieli czarne włosy, a ja byłem biały i miałem białe włosy... Więc nawet gdybym nic nie grał, to już byłem... Jezusem. Od samego początku... We wszystkich jasełkach byłem Jezusem" - mówił Masecki przed kilkoma laty w wywiadzie dla "Dwutygodnika", wspominając swe wczesne dzieciństwo. Może w tych doświadczeniach można się dopatrywać źródeł jego ekstrawagancji i swoistej nadaktywności, która - co istotne - owocuje zazwyczaj dziełami gorąco komentowanymi i zbierającymi świetne recenzje? Faktem jest, że barwny życiorys w jego przypadku przekłada się na niemniej barwne muzyczne dokonania.

Jest bowiem Marcin Masecki artystą, którego pomysłowość i aktywność robią wielkie wrażenie. Warto przypomnieć choć kilka epizodów z jego dotychczasowej kariery. Płytę z "Kunst Der Fuge" Bacha zrealizował nagrywając muzykę na dyktafon, by dodać jej autentyzmu. Później wydał też Sonaty Beethovena. Utwory powstały w okresie, kiedy wielki kompozytor był już całkiem głuchy. Masecki sądził, że to w pewnym sensie uwolniło autora i by pozostać wierny temu jak "słyszał" swą muzykę Beethoven - jak sam informował na okładce - grał z zatyczkami w uszach i z wygłuszającymi słuchawkami. Tego jednak nie dość. W poszukiwaniu oryginalnego, żywego (?), prawdziwszego (?) brzmienia artysta nagrał płytę nie na koncertowym fortepianie, a korzystając z "małego, średniej jakości" pianina. Nokturny Chopina realizował na płycie grając nie z nut, a z pamięci.

Przed kilkoma laty głośne były jego wspólne nagrania ze strażackimi orkiestrami dętymi. Z kolei w ostatnich kilkunastu miesiącach szczególnej sławy przysporzyło mu współliderowanie formacji Jazz Band Młynarski-Masecki. Wydana półtora roku temu płyta "Noc w wielkim mieście" (z muzyką przywołującą klimat jazzowych orkiestr okresu międzywojennego) przyniosła grupie wielkie uznanie. Głośnym echem odbiła się też praca Maseckiego przy filmie "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego. Pianista opracował ścieżkę dźwiękową  i w znacznej części ją wykonał.

A przypomnijmy, że w przeszłości artysta m.in. nagrał z Andrzejem Jagodzińskim płytę "Tribute to Marek & Wacek", grał jazz w prowadzonym przez Grzecha Piotrowskiego zespole Alchemik (w którym występowali też, jeszcze przed swą estradową karierą, bracia Golcowie). Występował też na głośnych płytach "Męska Muzyka" tria Waglewski - Fisz - Emade oraz "Alchemia" grupy Pink Freud. W obu ostatnich przypadkach towarzyszył wykonawcom również podczas tras koncertowych. Współpracował ze swoją żoną Candelarią Saenz Valiente.

Mało? Proszę bardzo,  możemy kontynuować: Masecki występował w intrygującym trio z Raphaelem Rogińskim i Macio Morettim (z którym nagrał świetną płytę "2525252525"). Prowadził też, gorąco oklaskiwane przez offową publiczność, własne grupy ParisTetris czy Profesjonalizm - wydając z nimi kolejne godne uwagi albumy - a także Warszawską Orkiestrę Rozrywkową, z która parę lat temu zagrał nawet na poznańskim Starym Rynku. Na koncie ma świetne płyty autorskie, wśród nich takie jak "Bob", "John", "Polonezy" czy "Mazurki".

We wspomnianej wcześniej rozmowie Masecki dzielił się swymi bardziej poważnymi refleksjami dotyczącymi natury muzykowania. A także tego w jaki sposób - oraz czy w ogóle - należy komentować czyjeś twórcze dokonania. Bo przecież: "w muzyce chodzi o to, żeby nie mówić za dużo. Bo na tym ona polega, że jest to czysty przekaz niewerbalny, więc trzeba uważać bardzo z ilością słów (...) Oczywiście te słowa są bardzo potrzebne, bo bez nich byśmy w ogóle nic nie wiedzieli (...) Ale fajnie jest, jak o muzyce się za dużo nie mówi". 

Zupełnie inna sprawa, że jego twórcza postawa, jego czasami ekscentryczne, a często głęboko przemyślane gesty skłaniają, zmuszają wręcz recenzentów, dziennikarzy, słuchaczy do dyskusji na temat muzyki. Ale to chyba dobrze. Na pewno warto Maseckiego posłuchać. Tym razem przedstawi on w Dragonie autorskie trio, którego skład tworzą: Piotr Domagalski - kontrabas i Jerzy Rogiewicz - perkusja.

Tomasz Janas

  • Marcin Masecki Trio
  • Dragon
  • 22.03, g. 20

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-19 10:03:52 224282 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130364,224282,show2.jpg 224281 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130364,224281,show2.jpg 224283 <![CDATA[fot. Tomasz Nowak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130364,224283,show2.jpg
130363 2019-03-19 09:55:01 Twórczość Wojciecha Staroniewicza definiuje jego imponująca aktywność, zainteresowanie mainstreamowym jazzem, a także to, jak łączy lokalność z szerszą perspektywą. W Centrum Kultury Zamek usłyszymy utwory z jego nowej płyty "North Park".

]]>
Urodzony w Sopocie Wojciech Staroniewicz niespożytą energię przekłada na współpracę z wieloma cenionymi muzykami, bogactwo dyskografii, a wreszcie partycypację i niestrudzone koncertowanie. W tym ostatnim przypadku mam na myśli nie tylko występy na praktycznie wszystkich najważniejszych festiwalach jazzowych w Polsce, ale i obecność zagraniczną. Pod względem sukcesów na zachodzie dla Staroniewicza (rocznik '54) bardzo udane były lata 90. Wziął wtedy udział w Międzynarodowym Konkursie Improwizacji Jazzowej - w 1991 roku trafił do półfinału i w Waszyngtonie rywalizował z 21 saksofonistami z innych krajów. Natomiast rok później otrzymał drugą nagrodę na International Contest for Youth Orchestras w belgijskim Hoeilaart. To tylko zresztą przykłady - bo artysta występował w całej Europie.

Z kolei z rodzinnym miastem Staroniewicza łączy wydawnictwo fonograficzne Allegro Records, którego jest współwłaścicielem, i w którym wychodzą od lat jego kolejne albumy. Od dekady jako solista występuje z Polską Filharmonią Kameralną Sopot. W różnych składach występował też z wieloma trójmiejskimi jazzmanami.

Jednym z najciekawszych projektów Staroniewicza jest bez wątpienia koncept-album "A'freak-an Project" z 2011 roku. Muzyk zaprosił do współpracy trójmiejskich jazzmanów, w tym saksofonistów Irka Wojtczaka, Darka Herbasza i Przemka Dyakowskiego. Powstał w ten sposób ośmioosobowy skład, który miał za zadanie wykonać kompozycje, w których Staroniewicz dokonał synkretycznego połączenia jazzu z tradycją afrykańską. - Pomysł zrodził się podczas oglądania prac plastycznych Agnieszki Ledóchowskiej, która stworzyła serię portretów studentów z RPA. Portretowanym osobom nadano imiona, takie jak: Asale (Mówić), Dingane (Ten, który szuka), Utni (Życie) itd. Postanowiłem skomponować utwory do każdego z tych obrazów - wyjaśniał muzyk w rozmowie z Przemysławem Rydzewskim dla portalu Trójmiasto.pl.

W Poznaniu Staroniewicz będzie promować swój najnowszy album "North Park", który wydał niedawno w Allegro Records. Stylistycznie album ma być pewnego rodzaju rozwinięciem, kontynuacją kompozycji z płyty "Alternations", którą saksofonista wypuścił jeszcze w 2007 roku. Wówczas wystąpili z nim m.in. Leszek Możdżer i Sławek Jaskułke. Tym razem z muzykiem zagrał wibrafonista Dominik Bukowski, kontrabasista Paweł Urowski i perkusista Przemysław Jarosz. Bez wątpienia charakter tego albumu wyznacza współpraca z norweskim puzonistą Erikiem Johannessenem. W stosunku do "Alternations" zmienił się też ogólny klimat - tym razem kompozycje Staroniewicza podążyły w stronę refleksyjności, wręcz nostalgii.

Marek S. Bochniarz

  • Staroniewicz "North Park" feat. Erik Johannessen
  • CK Zamek
  • 22.03, g. 20
  • bilety: 30-35 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-19 16:36:59 224328 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130363,224328,show2.jpg 224329 <![CDATA[Wojciech Staroniewicz i Erik Johannessen, fot. W. Malesa]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130363,224329,show2.jpg 224330 <![CDATA[Okładka płyty "North Park"]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130363,224330,show2.jpg
127652 2019-01-07 12:55:12 Niekwestionowana gwiazda muzyki świata, rewelacyjnie interpretująca pieśni sefardyjskie, ale sięgająca też m.in. po tango czy flamenco: słynna izraelska pieśniarka Yasmin Levy 10 kwietnia zaśpiewa w Poznaniu.

]]>
"Dorastałam wśród mnóstwa różnych stylów muzycznych, smaków, zapachów, potraw - z całego świata! Miałam szczęście, że urodziłam się w Jerozolimie. Dzisiaj, kiedy komponuję czy śpiewam, nie myślę, skąd się to bierze. Robię to, co czuję. Taka jestem. Ale wszystko zawdzięczam temu miastu" - mówiła przed kilkoma miesiącami w rozmowie dla programu drugiego Polskiego Radia. W listopadzie ubiegłego roku artystka dała, transmitowany na żywo, specjalny koncert z udziałem Polskiej Orkiestry Radiowej. Został on znakomicie przyjęty przez słuchaczy. Już na początku kwietnia poznańska publiczność będzie miała okazję, by posłuchać jej charakterystycznego głosu i niepowtarzalnego śpiewania, pełnego dramatyzmu i emocji.

Yasmin Levy urodziła się w starej dzielnicy Jerozolimy, Baka, jako córka Ytzhaka Levy'ego, słynnego badacza języka ladino i tradycji kultury sefardyjskiej - diaspory Żydów hiszpańskich. Jego twórcze poszukiwania stały się inspiracją dla powstania debiutanckiej płyty pieśniarki "Romance & Yasmin". Artystka od dzieciństwa interesowała się muzyką. Przełomowym momentem dla jej kariery był występ na targach Womex w 2002 roku. Dwa lata później ukazał się wspomniany debiutancki album, który dał Levy m.in. nominacje do prestiżowych nagród, przyznawanych przez magazyn fRoots,  BBC 3 Radio czy do World Music Awards. Znaczący podtytuł - "Ladino & Flamenco" - pojawił się na okładce kolejnej płyty: "La Judería". Sygnalizował poszukiwanie inspiracji w różnych tradycjach. Wydany w 2007 roku krążek  "Mano Suave" przyniósł jeden z największych hitów Yasmin Levy - porywającą interpretację pieśni  "Adio Kerida". Wielkimi artystycznymi sukcesami były też inne płyty: "Libertad" z 2012 roku i o dwa lata późniejsza "Tango". Dziś pieśniarka bezpretensjonalnie i zachwycająco łączy w swojej twórczości elementy wielu różnych stylów i kultur, choć podstawowym źródłem natchnienia pozostaje dla niej wciąż tradycja sefardyjska.

tj

  • Yasmin Levy
  • 10.04, g. 20
  • Sala Ziemi, MTP
  • bilety: 109-189 zł (na www.eventim.pl oraz we wszystkich salonach Empik i Media Markt w całym kraju)
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-20 13:05:37 218714 <![CDATA[fot. Ali Taskirian]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,127652,218714,show2.jpg
130139 2019-03-13 10:46:55 Trzy lata temu Marek Dyjak zwany także "najbardziej prawdziwym głosem na polskim rynku muzycznym" postanowił zmierzyć się z kolosem piosenki literackiej, Przemysławem Gintrowskim i zinterpretować jego utwory. Emocjonalne zmagania zaowocowały krążkiem Dyjak/Gintrowski z odważnymi aranżacjami autorstwa Marka Tarnowskiego i Jerzego Małka. Muzycy ruszyli w trasę koncertową by przetestować ten ciężki ale wzruszający materiał na żywym organizmie, o czym poznańska publiczność będzie mogła się przekonać już 17 marca w klubie Blue Note.

]]>
O tym jak Dyjak radzi sobie z poturbowaną przeszłością wiemy z jego niełatwej i nierzadko mrocznej twórczości, w której - jak mówią fani - jest krew, żółć i łzy. Przydomek "polskiego Toma Waitsa" świdnicki piosenkarz wypracował sobie życiem na 100%, a szczególnie piciem na 100%, jak wielu artystów-straceńców wcześniej. Z jednej strony artystyczne laury, jak zwycięstwo na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie czy Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej w Świnoujściu oraz cztery albumy długogrające: Sznyty, Dyjak od wschodu, W samą porę i Ostatnia. Z drugiej - szorowanie po dnach zadymionych barów z ogromną ilością alkoholu. Takie dualne funkcjonowanie doprowadziło go aż do linki holowniczej przymocowanej do drzewa. Mimo że jego historia mogła się skończyć tak samo jak wielu innych wrażliwców, nie skończyła się. Dyjak obudził się po kilku dniach ze śpiączki i poczuł, że dotarł do końca pewnej drogi.

Graniczne doświadczenia wpłynęły nie tylko na osobiste, ale również zawodowe życie artysty. Kolejnymi czterema krążkami: Jeszcze raz (2009), Teraz (2010), Publicznie (2011) i Moje Fado (2011), wokalista docierał do coraz szerszego grona odbiorców. Punktem zwrotnym był jego udział w trzeciej edycji Męskiego Grania w 2012 roku, w którym razem z Katarzyną Nosowską został gwiazdą całej imprezy.

Fenomen jego postaci polega na tym, że mimo momentów w których mógł wejść na muzyczne salony i zakotwiczyć w mainstreamie na dobre, wybierał własną ścieżkę - jak sam nazywa - "barowego grajka", który nie odda kariery w cudze ręce. Kolejne płyty: Kobiety (2013) i Pierwszy śnieg (2017) zebrały bardzo przychylne recenzje. Podobnie było z muzycznymi eksperymentami, na przykład kolaboracją z takimi raperami jak Molesta Ewenement podczas piątej edycji Męskiego Grania czy gościnnym udziałem na solowej płycie Pei Książę aka. Slumilioner w 2014 roku.

Choć od lat nie pije i walczy z nałogiem, styl bycia Dyjaka jednocześnie odpycha i intryguje, szczególnie koneserów dobrej muzyki. Niektórzy widzą w tym pozę, wyklętego indywidualistę, który mocnym głosem śpiewa o trudnych aspektach życia. Inni pokiereszowanego życiem, prawdziwego artystę. Sam Dyjak wspomina, że we wczesnej młodości odkrył muzykę tzw. moralnego niepokoju, a największą siłę wyrazu w tamtym czasie miał właśnie Przemysław Gintrowski. Pomimo młodego wieku, muzyka barda PRL-u towarzyszyła mu przez wiele lat, aż do głębokiej czterdziestki. Już jako samodzielny artysta postanowił się zmierzyć z utworami legendarnego kompozytora.

Trzy lata niesamowitego wysiłku emocjonalnego kosztowała go praca nad albumem Dyjak/Gintrowski. Zmagania z mocnym repertuarem doprowadziły do powstania ciężkiego, bardzo wzruszającego i niesamowicie aktualnego materiału. Jest to dziesięć piosenek Przemysława Gintrowskiego w aranżacjach Marka Tarnowskiego i Jerzego Małka, którzy na co dzień grają w zespole Dyjaka. Instrumentarium pozbawione gitary oraz charakterystyczny, zachrypnięty głos, to znak rozpoznawczy nowych interpretacji takich szlagierów jak A my nie chcemy uciekać stąd, Modlitwa o wschodzie słońca oraz Gdy tak siedzimy nad bimbrem. Singlem promującym wydawnictwo jest tytułowy utwór z serialu Zmiennicy.

Album miał premierę w styczniu i zebrał dużo dobrych recenzji. Niedługo później piosenkarz z zespołem ruszyli w trasę koncertową aby sprawdzić ciężki, ale wzruszający materiał na żywym organizmie widowni. Stare nigdy nie brzmiało tak dobrze, dlatego jest to nie tylko pozycja dla miłośników Dyjaka, ale również zachęta dla wiernych fanów twórczości Przemysława Gintrowskiego. W Poznaniu zespół wystąpi w możliwie najlepszym miejscu do grania intymnych i wymagających utworów, czyli w klubie Blue Note.

Damian Nowicki

  • koncert Marek Dyjak Gintrowski
  • 17.03, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 55, 60 i 75 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-14 09:30:43 223877 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130139,223877,show2.jpg 223984 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130139,223984,show2.jpg
130036 2019-03-11 11:26:44 Aż trudno uwierzyć, że zespół Xiu Xiu wydał w lutym tego roku już swój jedenasty album. W "Girl with Basket of Fruit" Jamie Stewart powraca do bardziej surowej wersji swego ekscentrycznego bandu. W czwartek muzycy wystąpią w Pawilonie.

]]>
Wyjątkowy i zdecydowany charakter zespołu Xiu Xiu, łączącego stylistykę rocka i noise'u, nadał mu jego założyciel, frontman i jedyny stały członek zespołu - Jamie Stewart. Będąc tą stałą składową, przyciągał fanów mocno teatralnym, zduszonym i jakby przesyconym cierpieniem głosem. Aczkolwiek od roku założenia, czyli 2002, wielu dziennikarzy muzycznych dostrzegało zarazem, że co album, to inna odsłona Xiu Xiu. I każdy kto wcześniej gotów był już przyznać, że czuje przesyt, a zespół nie ma go czym zaskoczyć, wraz z nowym krążkiem czuł się na powrót zaintrygowany.

Do roku 2004 - premiery bardziej "popowego" albumu "Fabulous Muscles"- zespół pozostawał w pewnej niszy. Artyści zwracali na siebie uwagę różnymi ekscentrycznymi chwytami, jak choćby zastępowaniem typowego instrumentarium rockowego instrumentami ludowymi. Po szerszej rozpoznawalności zdobytej tym przystępniejszym albumem w Xiu Xiu rozpoczęła się bardzo wyboista podróż, na której zespół bądź to trzymał się swojego kakofonicznego brzmienia, bądź dokonywał wycieczek w stronę popu. A że skład ciągle się zmieniał, o Stewarcie zaczęły rosnąć plotki jako despotycznym i trudnym we współpracy artyście.

Stewart sam zresztą te podejrzenia podkręcał, gdyż stworzył dość ostentacyjną sceniczną personę"Jamiego". Nieszczęśnik ciągle przeżywa prywatne tragedie, a muzyka służy mu do wyrażania trudnych emocji towarzyszących im zawikłanym problemom, głębokim wyrzutom sumienia, pogrążaniu się we wstydzie. Gdy dochodziło do wywiadów, dziennikarze z niepokojem odkrywali, że Stewarta charakteryzuje duże poczucie humoru, zresztą- jeśli się nad tym zastanowić- ta smutno-depresyjna otoczka Xiu Xiu też ma w sobie spory ładunek komizmu, choćby poprzez przesycenie bólem, chorobliwe i kuriozalne zafiksowanie na cierpieniu. Każdy "czytelnik" chaotycznych tekstów utworów z łatwością rozumiał, że między scenicznym Jamiem a muzykiem Stewartem jest pewna różnica.

Na tle nie zawsze przewidywalnych przemian stylistycznych część miłośników ostatnio poczuła, po może zanadto wdzięcznym i łagodnym jak na Xiu Xiu albumie z 2017 "Forget", iż to może być już koniec ich romansu z zespołem. I wtedy wraz z "Girl with Basket of Fruit" przyszło wiele zaskoczeń oraz ponowne odżycie "ostrzejszej" muzycznie odsłony grupy. Stewart musi być zresztąświadomy tego, jak igra z oczekiwaniami i kapryśnością fanów, skoro kanał zespołu na Youtube nazywa się XiuXiuForLife.

Bardzo duży wkład w najnowszy album, a zwłaszcza jego warstwę wizualną, wniosła bez wątpienia Angela Seo - wieloletnia przyjaciółka Stewarta. Zanim dołączyła do składu w okolicach 2008-2009 roku, gdy zespół pracował nad albumem "Dear God, I Hate Myself" (dziś niezwykle popularnym i chyba "najładniejszym" w dyskografii), początkowo realizowała dla Xiu Xiu bardzo wyrafinowane teledyski. W jej rękach przyjmowały one formę wytrawnych wideo artów rodem z galerii sztuki. Uwikłanie w kino i cytaty filmowe charakteryzuje zresztą Xiu Xiu od początku, gdyż Stewart nadał nazwę zespołowi pożyczając tytuł feministycznego filmu Joan Chen. I nie tyle ważny jest film i związana z nim historia Chin, co postać głównej bohaterki. Xiu Xiu to młoda dziewczyna skrzywdzona, odarta z niewinności i godności przez cynicznych mężczyzn, wykorzystujących ją seksualnie. W finale filmu wybiera zatem śmierć, nie zgadzając się na dalszą udrękę. Tematyka feministyczna, ostra krytyka polityczna (typowym chłopcem do bicia pozostawał dla Stewarta rzecz jasna prezydent Bush) i nastawienie na - wbrew pozorom - dużą czytelność przekazów u początków działań zespołu, ukształtowało jego wymiar ideologiczny.

Najosobliwszym okołofilmowym przedsięwzięciem Xiu Xiu jest bez wątpienia album "Plays the Music of Twin Pekas" z 2016 roku, na którym muzycy przetwarzają kultowe kompozycje Angelo Badalamentiego z serialu Davida Lyncha, przenosząc fabułę głębiej w mrok i koszmary rodem z horroru. Niemniej Angela Seo zrobiła jeszcze więcej przy okazji "Girl with Basket of Fruit", gdy wyreżyserowała  klipy do utworów "Scisssssssors" i "Pumpkin Attack on Mommy and Daddy", które oznaczyła jako kolejne akty, a zapełniła je symboliką rytualno-okultystyczną, w duchu minionych, skrajnych eksperymentów ruchu hippisowskiego. Czyżby w ten nielinearny sposób powstawał pierwszy pełnoprawny film Xiu Xiu.

Koncertowy skład na trasie promującej "Girl with Basket of Fruit" zmienił się w ostatniej chwili, gdy Jordan Geiger zrezygnował z udziału. W Poznaniu zastępować go będzie Christopher Pravdica (znany z zespołów Swans, Gunga Din i Yeah, Yeah, Yeah). Na szczęście nie zabraknie Jamiego Stewarta i Thora Harrisa. Tylko braku "notorycznej" Angeli Seo na tej trasie trochę jednak żal...

Marek S. Bochniarz

  • Xiu Xiu
  • Pawilon
  • 14.03, g. 20
  • bilety: 40-50 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-12 08:56:55 223745 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130036,223745,show2.jpg 223746 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130036,223746,show2.jpg 223747 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130036,223747,show2.jpg 223748 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130036,223748,show2.jpg
130035 2019-03-11 11:26:33 Oly. jest młodą wokalistką, która zdążyła już zaistnieć w świecie muzycznym. Właśnie świętuje wydanie swojej drugiej płyty, która ukazała się kilka miesięcy temu. Najnowszy krążek nosi tytuł  "Rzeczy których nie mówię kiedy jestem dorosła" i został uświetniony promocyjną trasą koncertową po największych miastach Polski. W Poznaniu gościć będzie w klubokawiarni Meskalina, która często udostępnia swoją scenę muzyczną młodym twórcom.

]]>
W 2015 roku Oly. wydała swoją debiutancką płytę "Home", która została dobrze przyjęta. 21-letnia wówczas piosenkarka szukała swojego autorskiego stylu muzycznego w lekkich, wesołych brzmieniach ukulele, na którym potrafi grać, połączonych z nostalgicznymi historiami opowiadanymi przez teksty piosenek. Tworzy muzykę, którą można najprościej opisać jako alternatywny pop. Wokalistka interesuje się twórczością skandynawskich zespołów, co da się wyczuć w jej własnych utworach. Do współpracy przy swoim pierwszym albumie zaangażowała wokalistę popularnego amerykańsko-islandzkiego zespołu Low Roar, z którym nagrała piosenkę "The Lonliest Whale on Earth". Utwór ten promował i zapowiadał "Home". Powolna, delikatna piosenka idealnie oddaje ciepły nastrój całego albumu.

"Home" zawiera kompozycje opatrzone anglojęzycznym tekstem, a nowa płyta wzbogacona została o treść w języku polskim. Można domniemywać, że do tego kroku artystka przygotowywała się już od jakiegoś czasu, bowiem jej twórczość w polskojęzycznej odsłonie pojawiła się w przerwie pomiędzy wydaniem albumów. Mowa o utworach "Nie ma cię tu" oraz "Biegnij", skomponowanych specjalnie do filmu "Tarapaty", którego premiera miała miejsce w 2017 roku. Piosenki te dowodzą, że artystka czuje się w rodzimym języku równie swobodnie co w międzynarodowej formule. Piosenki artystki są chwytliwe i łatwo wpadają w ucho, nie oznacza to jednak, że ich przystępność urąga artystycznej formie. Śpiew Oly. z powodzeniem uwodzi słuchaczy, a muzyka wydobywa z niego dodatkowe walory. Brzmienie instrumentów jest zazwyczaj pogodne, jednak nieco nostalgiczna barwa jej głosu wprowadza element melancholii i spokoju. Pięknie słychać tę interesującą zależność odmiennych nastrojów chociażby w piosence "Land, Cities and Golden Days", która zawiera lekkie dźwięki ukulele.

Podobnie jak na poprzedniej płycie, na najnowszej Oly. zamieściła piosenki, które skomponowała w towarzystwie zaproszonych do współpracy artystów. Jednym z nich jest Smolik, mający swój udział w powstawaniu utworu "Zanim zniknę". Piosenka ta funkcjonuje w świadomości wielbicieli twórczości Oly. już od dawna, bowiem pojawiła się jako singiel promujący nowy krążek artystki. Z kolei utwór "There Is No One" powstał w toku wspólnych działań artystycznych z Baashem. Warto przyjrzeć się także jej teledyskom, które dobrze oddają klimat piosenek. Przykładowo "Mapa naszych miejsc" oddaje swobodny, wakacyjny klimat, jaki nasuwa się artystce podczas przywoływania obrazów ze swoich wspomnień. Jej klipy są oszczędne w środkach, lecz treściwe, a więc dokładnie takie jak muzyka, którą śpiewa i komponuje. Występowała z nią na licznych festiwalach muzycznych - można było posłuchać jej między innymi na Open'er Festivalu, Spring Breaku, Liveurope Showcase oraz Europejskich Targach Muzycznych. Koncert w Poznaniu będzie zatem nie lada wydarzeniem zarówno dla wielbicieli wokalistki, jak i tych słuchaczy, którzy lubią być oczarowywani przez ładne, ciepłe brzmienie kobiecego śpiewu.

Julia Niedziejko

  • Oly.
  • Klubokawiarnia Meskalina
  • 14.03, g. 19
  • bilety: 20 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-11 14:12:53 223682 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130035,223682,show2.jpg
129825 2019-03-06 09:34:17 Powstały - co oczywiste - w Dzień Kobiet. Związane wcześniej z różnymi kobiecymi zespołami od 2017 roku grają razem. W sobotę 9 marca Dom Tramwajarza zaprasza na koncert Gangu Śródmieście w ramach trasy Feminopolo Tour.

]]>
Same o sobie mówią, że nawiązują do tradycji kobiecego gangu grasującego na warszawskim Śródmieściu w 1917 roku. Od popularnego w latach 90 nurtu riot grrrl z którego niewątpliwie się wywodzą, odróżnia je to, że nie ograniczają się do punk rocka i muzycznie odnajdują się w każdej stylistyce. Choć możemy w ich twórczości usłyszeć wpływy punkowe jak w piosenkach "Tipsy" czy "Lakierki", to nieobce są im również klimaty hiphopowe ("Szpadel"), klasyczne gitarowe granie ("Sprawy Niewieście"), a nawet... szanty. Muzyka ma być tylko mocno pastiszowym tłem do tego, co w działalności Gangu jest najważniejsze, czyli słów.

Znana jako autorka internetowego przeboju "Hera, koka, hasz LSD" Karolina Czarnecka, Magda Dubrowska i Nela Gzowska opowiadają o kobietach, o problemach kobiecej codzienności i kłodach jakie rzuca im pod nogi społeczeństwo oczekujące od nich spełniania się w z góry ustalonych rolach społecznych. Tak jak utwory poznańskiego Chóru Czarownic równie dobrze brzmią w koncertowej sali poznańskiego Zamku i przed Teatrem Polskim, tak i protest songi Gangu Śródmieście z powodzeniem mogłyby funkcjonować nie tylko w przestrzeni koncertowej, ale także wykrzykiwane na Manifie.

Przeciwko czemu protestują? W utworze "Gary" przeciwko protekcjonalnemu traktowaniu ich przez mężczyzn. Odnoszą się do głośnych swego czasu wywiadów: Krzysztofa "Grabaża" Grabowskiego na Onet.pl ("Kobiety i rock'n'roll nie idą w parze. Rock'n'roll to sprawa typowo męska. Musisz zachować rewolucyjną czujność. Kobieta ją osłabia. Na co nam baba? [śmiech] Co ona miałaby robić? Gotować? Wszędzie tam, gdzie pojawia się kobieta, zaczynają się konflikty. To oczywiste.") oraz dziennikarza muzycznego Romana Rogowieckiego, którzy na łamach tygodnika "Polityka" stwierdził, że kobiety mają trudniej gdyż "mają geny, które kierują je w stronę matkowania i to przeszkadza w rozwoju ich kariery".

W "Lakierkach" odnoszą się do społecznych uwarunkowań, gdzie kobiety kobietom tworzą jedną tylko ścieżkę rozwoju - żona, matka, rodzina. Podsumowaniem i swego rodzaju hymnem (?) wydają się być "Sprawy Niewieście", gdzie przy akompaniamencie rytmicznej, psychodelizującej muzyki dziewczyny z Gangu wprost przypominają wszystkim pozostałym kobietom o tym, że wszystko im wolno. I że w kobietach z Gangu Śródmieście mogą mieć oparcie, mogą im wysłać swoją historię i liczyć na jej przetworzenie w kolejny protest song. Bo protest songi ciągle są w Polsce potrzebne. Niestety.

Adam Jastrzębowski

  • Gang Śródmieście
  • 09.03, g. 19
  • Dom Tramwajarza
  • bilety: 25 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-07 10:37:56 223262 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223262,show2.jpg 223263 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223263,show2.jpg 223276 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223276,show2.jpg 223277 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223277,show2.jpg 223278 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223278,show2.jpg 223264 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129825,223264,show2.jpg
129811 2019-03-05 16:00:53 Na tle jazzmanów skupionych na koncepcyjnym poziomie utworów, muzyka trębacza Jerzego Małka jest doskonałym wytchnieniem. Artysta stawia na komunikatywność swoich kompozycji i nawiązanie dobrego kontaktu z publicznością - nic więc dziwnego, że jest tak ceniony przez krytyków i miłośników jazzu.

]]>
Jerzy Małek urodził się w 1978 roku w Elblągu, gdzie w lokalnej orkiestrze dętej uczył się gry na trąbce, którą kontynuował później w lokalnej szkole muzycznej. Dalsza edukacja zawiodła go do Katowic. Na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego ukończył z wyróżnieniem studia na Wydziale Jazzu i Muzyki Współczesnej. Pierwsze duże sukcesy przyszły do niego na przełomie lat 90-tych i dwutysięcznych, na przykład gdy w 2000 roku otrzymał Grand Prix jako lider i najlepszy solista Jazz Juniors w Krakowie.

Małek w ciągu swojej kariery był liderem wielu zespołów muzycznych. Trębacz zdecydowanie preferuje wykonywanie muzyki w kwintetach i kwartetach. Przez lata jego wybory stylistyczne były też dość tradycjonalistyczne. - Moje artystyczne doświadczenia wyraźnie łączą się z istotą muzyki jazzowej, właśnie poprzez bluesa, który jest źródłem gatunku i który jest mi bardzo bliski (...) specyficzną narrację staram sięłączyć spontanicznie ze swingiem nawet wtedy, gdy nie gramy typowo swingujących rzeczy. Po prostu lubię wyraźnie czuć ten rodzaj ekspresji - przyznawał muzyk w 2015 roku w wywiadzie dla "Gazety Trybunalskiej".

W Poznaniu Małek wystąpi ze swoim kwintetem z okazji Jazzowego Dnia Kobiet, promując najnowszy album "Black Sheep". Premiera dziewiątej płyty zastaje trębacza w momencie, gdy po ponad dwudziestu latach gry poczuł chyba przesyt dotychczas wykonywaną muzyką. Dlatego w "Black Sheep" sięgnął po muzykę alternatywną i pop, wpisując swój jazz w hasło "muzyki współczesnej", które dotąd było mu stylistycznie raczej odległe.

Trudno dziwić się muzykowi, że zdecydował się na tak duże zmiany - ostatnie większe sukcesy odnotował kilka lat temu, gdy w 2012 roku był dwukrotnie nominowany do Fryderyka w kategorii Jazzowy Muzyk Roku i Jazzowy Kompozytor/Aranżer Roku, a w 2014 roku trafił do Jazz Top magazynu "Jazz Forum" w kategorii Trąbka. Już w 2017 roku próbował trochę odświeżyć styl w albumie "Forevelle", gdy zaprosił do współpracy muzyków młodego pokolenia i trochę eksperymentował stylistycznie, aczkolwiek tamten album, pomimo sporej przystępności i melodyjności (a może właśnie dlatego?), nie zainteresował zbytnio krytyków.

W ostatnich latach Małek miał też kilka przygód z muzyką ilustracyjną. Można go było usłyszeć w Iluzjonie Filmoteki Narodowej, gdy z okazji Święta Niemego Kina grał na żywo do filmu Franka Powella "Głupiec tu był". Muzyk wspierał też młodych polskich reżyserów. Jego kompozycje trafiły do etiudy szkolnej Arkadiusza Bartosiaka "Powroty" (2015), zainspirowanej "Scenami z życia małżeńskiego" Ingmara Bergmana. Z kolei jego "Waltz for M." trafił obok kompozycji Marka Dyjaka na ścieżkę dźwiękowąśredniometrażowego dokumentu Marcina Janosa Krawczyka "Ziemia bezdomnych" (2017), dedykowanego pamięci zakonnika, Bogusława Palecznego, pracującego na rzecz bezdomnych.

Marek S. Bochniarz

  • Jerzy Małek Quintet
  • premiera albumu "Black Sheep"
  • Blue Note
  • 8.03, g. 20
  • bilety: 60-80 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-05 18:22:33 223199 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223199,show2.jpg 223198 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223198,show2.jpg 223200 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223200,show2.jpg 223201 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223201,show2.jpg 223202 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223202,show2.jpg 223204 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223204,show2.jpg 223205 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129811,223205,show2.jpg
129812 2019-03-05 16:01:06 Dansingi. Dla jednych jest to szczęśliwie miniona historia kojarząca się z uzdrowiskowymi popołudniami, podczas których przystojny pan Waldek dedykował kolejne piosenki dla niewątpliwie sympatycznej panny Krysi. Dla innych - nieco zapomniana tradycja, która pozwalała dać upust tanecznym emocjom. Czasem nie tylko tanecznym...

]]>
Dyskoteki, rockoteki, techno party. Dla młodszych odbiorców sednem imprezy jest muzyka.  Dudniąca bez przerwy z głośników, nie dającą wytchnienia w tanecznym szale. Warto jednak pamiętać, że przed czasami płyt CD i mp3 nasi dziadkowie i pewnie też niektórzy z naszych rodziców wirowali na klasycznych potańcówkach i dansingach, gdzie nienaganne ruchy tancerza i furkoczące w powietrzu suknie były tylko zaproszeniem do rozmowy. Skradzione spojrzenia, przelotne muśnięcia rąk... Takie wieczory nigdy nie były celem samym w sobie, a raczej początkiem przygody. Może tej pięknej i romantycznej? Do nieco już zapomnianej tradycji dancingu odwołuje się najnowsza płyta muzycznej kooperatywy zespołów Babu Król i Smutne Piosenki.

Krążek ten jest efektem warsztatów w ramach projektu Off Opera z udziałem pań z gnieźnieńskiego Klubu Seniora "Radość". To ich wspomnienia z lat młodości - z dancingowych przelotnych miłostek, szalonych tańców z nieznajomymi i tej specyficznej aury, gdzie wszyscy byli piękni i elegancko ubrani, doprowadziły do powstania płyty "Nowa Fala Polskiego Dancingu". Znalazły się na niej zarówno covery klasycznych przebojów: "Diana" Paula Anki, rozsławione przez Elvisa Presleya "Blue Suede Shoes", czy niemenowskie "Pod Papugami", jak i oryginalne kompozycje stworzone przez wywodzących się z zespołu Pogodno Jacka "Budynia" Szymkiewicza i Piotra "Bajzla" Piaseckiego.

Obecność zachodniopomorskich muzyków wspomaganych przez świetnie przyjętych na rynku po swojej debiutanckiej płycie "Dziki Ogród" muzyków z zespołu Smutne Piosenki jest swoistym stemplem jakości i gwarancją niezapomnianych muzycznych wrażeń. Na koncercie odbywającym się w Dzień Kobiet (w końcu to wytworne kobiety brylowały w swoich sukniach na dansingowych parkietach! ) nie zabraknie spokojnej romantycznej muzyki i słów o miłości. Może przeniesiemy się parę (dziesiąt) lat wstecz?

I tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. Centrum Kultury Zamek na swojej stronie zaprasza do zakupu biletów na miejsca... siedzące. A to nie powinny być przypadkiem miejsca taneczne?

Adam Jastrzębowski

  • Babu Król & Smutne Piosenki
  • premiera płyty "Nowa Fala Polskiego Dancingu"
  • 8.03, g 20
  • Sala Wielka, CK Zamek
  • bilety: 35 i 45 zł


© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-05 21:20:38 223225 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129812,223225,show2.jpg 223226 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129812,223226,show2.jpg 223227 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129812,223227,show2.jpg
129726 2019-03-04 11:15:11 Franciszek Pospieszalski Trio jest stosunkowo świeżym projektem muzycznym. Powstał w 2018 roku, lecz już teraz cieszy się zwieńczeniem wielu godzin pracy i wydaniem własnej płyty. Poznański koncert będzie premierą albumu, dlatego publiczność w czwartek 7 marca po raz pierwszy zapozna się z ostateczną wersją repertuarową zespołu.

]]>
Nieuchronnie zbliżająca się wiosna zachęca do wyjścia z domu i ochoczego uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych jeszcze żwawiej niż w mroźne dni. Winiarnia "Pod Czarnym Kotem" wznieci pierwsze westchnienia cieplejszej pory roku organizowanym za kilka dni jazzowym koncertem. W klimatycznej aurze leniwie płynącego wina atmosferę rozgrzeje Franciszek Pospieszalski Trio, którzy właśnie cieszą się wydaniem płyty "Accumulated Thoughts".

Zespół składa się, jak sugeruje nazwa zespołu, z trzech muzyków. Franciszek Pospieszalski jest kontrabasistą, który miłość do muzyki wyssał z mlekiem matki, bowiem jego rodzina jest na wskroś  muzyczna. Sztuki gry na kontrabasie uczył się w Danii, gdzie obronił dyplom licencyjny na Rhythmic Music Conservatory. Ma też doświadczenia z polskimi uczelniami w Warszawie i Katowicach. Trio jest jednym z wielu projektów muzycznych, w jakie jest obecnie zaangażowany. Przykładowo - czynnie tworzy w zespole Franciszek Pospieszalski Sextet.

Występy pianisty Franciszka Raczkowskiego można było usłyszeć m. in. w 'Time' Przemka Kleczkowskiego i 'Hala' zespołu Królestwo Beskidu oraz w muzyce zespołów Vibe Quartet, Follow Dices. Cieszy się tytułem laureata VIII Międzynarodowego Konkursu Improwizacji Jazzowej w Katowicach. Podobnie jak Pospieszalski, Raczkowski również ma na w swoim artystycznym dorobku wydanie debiutanckiego albumu - "Franciszek Raczkowski Trio - Apprentice".

Péter Somos, który w projekcie odpowiada za perkusję, pochodzi z Budapesztu. Siedem lat swojego życia poświęcił fortepianowi, jednak obecnie koncentruje się  na perkusji. Edukację muzyczną zyskał dzięki studiom w Rotterdamie, które ukończył z wyróżnieniem. Dotychczas grał z wieloma innymi projektami muzycznymi, ale ma też imponujące doświadczenia koncertowe, ponieważ wielokrotnie pojawiał się na festiwalach muzycznych z całego świata: Sziget, Exit, Orange Warsaw Festiwal, Męskie Granie, Opener, Womad, Shanghai World Music Festival, Kolkata Jazz Festival czy WOMADelaide. Miał okazję pokazać swoje muzycznne zdolności także w Argentynie, Meksyku, Dubaju i Południowej Korei.

Za podstawowy rys muzyczny grupy odpowiada Franciszek Pospieszalski. Jego autorskie kompozycje zostają połączone z talentem i wieloletnim doświadczeniem pozostałych dwóch członków zespołu. Razem grają muzykę, w której jazz i klasyka brzmień fortepianu łączą się w wyrazistą mieszankę. W dużej mierze stawiają też na improwizację, która wzbogaca i rozszerza precyzyjny koncept o dodatkowe napięcia. Niespełna miesiąc temu ukazał się klip do utworu "Medieval train", który znajduje się wśród piosenek z płyty "Accumulated Thoughts". Ujęcia na których widzimy grających muzyków składają się tu z widokami przyrody ujętymi w perspektywie ptasiej. Ukazanie się video prezentującego działania podczas "live session" zaostrzają apetyt na kolejne muzyczne pomysły, z którymi będzie można zapoznać się już za kilka dni podczas otwartego  koncertu.

Julia Niedziejko

  • Franciszek Pospieszalski Trio
  • Winiarnia "Pod Czarnym Kotem"
  • 07.03, g.20
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-04 21:02:19 223118 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129726,223118,show2.jpg
129517 2019-02-27 12:17:15 Dla jednych słuchaczy jest jedną z niekłamanych legend polskiego rocka, dla innych nie tylko artystycznym partnerem Anity Lipnickiej, dla jeszcze innych współpracownikiem Nergala. Przed nami niebanalny artysta o wielkiej klasie - John Porter w solowym koncercie!

]]>
Jak mówi legenda, przełomowym momentem w muzycznej biografii Johna Portera był pewien majowy wieczór roku 1979. Dwoje członków współtworzonego wówczas przez niego tria nie przyjechało na umówiony koncert we Wrocławiu. Trio nazywało się Maanam Elektryczny Prysznic, a tych dwoje to Kora i Marek Jackowscy. Porter - pochodzący z Walii artysta, który mieszkał już od paru lat w Polsce - poznał tego wieczoru w stolicy Dolnego Śląska znakomitych tamtejszych muzyków, o znaczącym już wówczas dorobku: gitarzystę Aleksandra Mrożka i basistę Kazimierza Cwynara. W składzie powiększonym o perkusistę Leszka Chalimoniuka ruszyli niebawem w trasę jako Porter Band, a rok później wydali epokową płytę Helicopters, z pewnością jeden z najważniejszych polskich rockowych albumów lat 80. Jackowscy sformowali w tym samym czasie "właściwy" Maanam, ale to temat na inną opowieść.

W 1983 roku, kiedy Porter Band już od dłuższego czasu nie koncertował, jego lider wydał kolejną istotną płytę, pierwszą sygnowaną własnym nazwiskiem, China Disco. W jej realizacji wzięli udział czołowi instrumentaliści jazzowi, a na jej okładce ówczesny szef Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego - Tomasz Tłuczkiewicz - zaprojektował sześć poziomych pasów. Przechytrzył w ten sposób cenzora, który nie dopatrzył się w tej grafice symbolu I Ching, który można interpretować jako "solidarność". Najważniejsza była jednak znów muzyka - świetna, choć tym razem bliższa funkowi, odrobinę jazzująca.

W późniejszych latach artysta nagrywał płyty solowe i z reaktywowanym co jakiś czas Porter Bandem. Współpracował też z rzeszą innych twórców. Uznanie przynosiło mu m.in. granie z Maciejem Zembatym, który był wówczas największym promotorem twórczości Leonarda Cohena. Porter współpracował jednak też m.in. z Obywatelem GC, czy... Maanamem.

Większą popularnością zaczął się cieszyć, gdy w 2003 roku związał się - na kilka lat w sensie artystycznym i na nieco dłużej w sensie życiowym - z Anitą Lipnicką. Sławę zdobywały ich albumy Nieprzyzwoite piosenki, Inside Story i Goodbye. W roku 2016 podjął współpracę z Nergalem, z którym utworzył duet Me and That Man.

Formuła koncertu solowego absolutnie nie jest Porterowi obca. Już w połowie lat 80. wydał dwie, niedocenione, choć moim zdaniem znakomite, płyty: Magic Moments i One Love, obie zrealizowane właśnie w formule koncertu solowego z gitarą akustyczną (na drugiej wspomagał go w paru utworach Neil Black na skrzypcach). Nie zabraknie więc Porterowi z pewnością ani odwagi, ani charakteru, ani repertuaru, by stanąć solo przed publicznością. To powinien być świetny koncert.

Tomasz Janas

  • John Porter solo
  • Blue Note
  • 9.03, g. 19
  • bilety: 70-110 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-02-27 12:17:15 222548 <![CDATA[fot. Katarzyna Szwarc]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129517,222548,show2.jpg 222549 <![CDATA[fot. Katarzyna Szwarc]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129517,222549,show2.jpg 222550 <![CDATA[fot. Katarzyna Szwarc]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129517,222550,show2.jpg
129563 2019-02-28 10:31:27 Mawia, że urodził się po to, by grać na akordeonie. Chociaż ukończył poznańską Akademię Muzyczną, to jego artystyczna wyobraźnia wybiega w stronę francuskiej stolicy i argentyńskich wzgórz. Wszędzie tam, gdzie rozbrzmiewa tango, swing, jazz i latino.

]]>
25 lat temu wraz z muzykami związanymi z Poznaniem Wiesław Prządka założył zespół New Musette Quartet. Warto przyjść na ich wtorkowy koncert, by posłuchać, jak świetnie może brzmieć tango nad Wartą.

Jeszcze w lutym jednego z najwybitniejszych polskich bandeonistów i akordeonistów słyszeliśmy w towarzystwie Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus. Jubileuszowy koncert New Musette Quartet potwierdzi, że Prządka nie boi się współpracy z artystami reprezentujących różne muzyczne gatunki. Wkrótce wraz ze swoim zespołem wystąpi w Auli UAM, gdzie towarzyszyć mu będzie orkiestra Teatru Muzycznego w Poznaniu pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza, a także znani soliści: Olga Bończyk, Justyna Szafran, Krzysztof Kiljański, Jacek Kotlarski, Dominik Bukowski, Rafał Karasiewicz oraz Kacper Smoliński.

Zespół Wiesława Prządki tworzą muzycy z wieloletnim doświadczeniem, grający z solistami dużego formatu. Edmunda Klausa kojarzyć możemy ze współpracy choćby z Wojciechem Skowrońskim oraz Zbigniewem Górnym, natomiast Andrzej Mazurek często na jednej scenie pojawia się z Hanną Banaszak. Zbigniew Wrombel to postać mocno zasłużona świecie jazzu. Ten znakomity basista nazywany niekiedy "weteranem nowego jazzu", kształtował poznańską scenę, by później wywrzeć wpływ na muzykę krajową. Wraz z Krzesimirem Dębskim,  Bogdanem Jarmołowiczem i  Krzysztofem Przybyłowiczem  założył grupę Warszat, która później przekształciła się w String Connection. Wrombel jest artystą o bardzo szerokich horyzontach: jazz, rhythm' n' blues, funk, muzyka latynowska to gatunki, po których porusza się najczęściej.

Początkowo kwartet wykonywał (jako pierwszy w Polsce) utwory w stylu musette. Różnorodne doświadczenia artystyczne muzyków spowodowały jednak, że jego repertuar znacznie się poszerzył. Dziś wizytówką New Musette Quartet są kompozycje francuskiego akordeonisty Richarda Galliano - twórcy stylu new musette i popularne na całym świecie tango nuevo - gatunek rozpowszechniony przez argentyńskiego kompozytora Astora Piazzollę. Utwory króla tanga są wykonywane przez Wiesława Prządkę na bandoneonie diatonicznym, najbardziej charakterystycznym instrumencie dla tego tańca. Zespół posiada również w swoim repertuarze standardy muzyki jazzowej i latynoamerykańskiej oraz własne kompozycje. Jak zapowiadają organizatorzy, w czasie wtorkowego koncertu usłyszymy najpiękniejsze walce Paryża, przeboje Edith Piaf i Jo Dussina, piosenki Franka Sinatry, muzykę filmową Francisa Lai, utwory Richarda Galliano, tanga Astora Piazolli, kompozycje Wiesława Prządki oraz standardy jazzowe. Zapowiada się niezwykle gorący wieczór.

Aleksandra Kujawiak

  • Koncert jubileuszowy zespołu New Musette Quartet
  • 5.03, g. 19
  • Aula UAM
  • bilety: 80-120

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-02 08:05:56 222645 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129563,222645,show2.jpg 222646 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129563,222646,show2.jpg 222647 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129563,222647,show2.jpg 222648 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129563,222648,show2.jpg
129565 2019-02-28 11:05:31 Tęskno Wam do wiosny? A może do ładnych melodii? Wychodzi na to, że wtorkowy wieczór powinniście spędzić w klubie Blue Note.

]]>
Wyobraźcie sobie Agnes Obel w wersji polskiej lub Fismolla w wersji kobiecej. To już niezły trop, by w jakimś stopniu poczuć muzykę zespołu tęskno. Duet ten tworzą kompozytorka i pianistka Hania Rani (Hanna Raniszewska) oraz  wokalistka i autorka tekstów Joanna Longić.  9 listopada 2018 roku odbyła się premiera ich debiutanckiego krążka "mi", który stanowił podsumowanie dwuletniej współpracy artystek. A współpraca to udana, jeśli wziąć pod uwagę większość zestawień najlepszych płyt roku 2018, które mocno doceniły ten duet. O czym śpiewa tęskno?

Na "Mi" stworzyłyśmy taki trochę utopijny świat, w którym czujemy się dobrze. Posługujemy się dźwiękami, brzmieniami, melodiami, w których odnajdujemy siebie - opowiedziała Joanna Longić na łamach Vogue. Utopia jest także dobrym skojarzeniem z muzyczno-wizualnym przekazem, który kreują artystki. W ich muzyce niespotykana na współczesnym rynku muzycznym łagodność miesza się z nostalgią, marzycielskością, spokojem. Jest w tej twórczości jakaś z ducha skandynawska aura. W warstwie tekstowej zespół nie pretenduje do bycia "aktualnym" i "zaangażowanym". Między słowami nie znajdziemy raczej manifestów, a uniwersalne historie utkane z emocji. Można nawet poczuć, że ich piosenki mają coś staroświeckiego, klimat sentymentalnej beztroski. "Z dłońmi nad głową/ nie zwracamy uwagi/ na zwyczajną ziemię/ pod stopami. Z nadzieją na więcej/ patrzymy na słońce/ pijani perspektywą/ dzicy, szaleni" - słyszymy w piosence "Zwyczajna".

Duet tęskno, mimo odżegnywania się od głównego nurtu, potrafi doskonale trafić do szerokiego grona młodych, wrażliwych mieszkańców wielkich miast, którzy w pędzie życia szukają swojego przystanku. O tym, że muzyka tego zespołu jest potrzebna, świadczy przeprowadzona i z sukcesem zakończona akcja crowdfundingowa, dzięki której powstała pierwsza płyta zespołu.

Wydaje się, że równie ważna, co muzyczna, jest wizualna strona twórczości tęskno. Wywiady w Vogue i szeregu lifestylowych magazynów potwierdzają to najlepiej. Komunikacja zespołu z fanami jest dopięta na ostatni guzik. Wszystkie fotograficzne materiały prasowe są niezwykle nastrojowe, spójne z muzyką duetu. Na zdjęciach (ich autorką jest najczęściej Karolina Konieczna) widzimy dziewczyny w różnych otwartych przestrzeniach, a całość obrazów przyjmuje najczęściej geometryczne kształty. Także okładka ich debiutanckiej płyty została doceniona w konkursie Cover awArts. Nostalgiczny, delikatny projekt Karoliny Konieczny i Krzysztofa Nowaka, dostał się do finału.

Muzyka tęskno nie zbiera samych pozytywnych opinii. Wielu słuchaczom przeszkadza zbytnia prostota piosenek. Gros z nich wyraża zdanie, że kompozycje duetu złożone są z trzech akordów na krzyż, nad którymi nadbudowana jest cała otoczka emocjonalna. "[...] trzeba mieć zdrowy dystans do tego, co się robi. To podstawa do dalszego rozwoju" - mówi Hanna Raniszewska w rozmowie z Maciejem Ulewiczem. Wydaje się, że tęskno to produkt swoich czasów. Ładne melodie w ładnym opakowaniu. Jest też środek, w którym niejeden słuchacz odnajdzie dźwięki, których potrzebuje na chandrę, tęsknotę oraz święty spokój. I jest to bardzo duża wartość.

Aleksandra Kujawiak

  • Koncert duetu tęskno
  • Blue Note
  • 5.03, g. 19
  • bilety: 35 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-02-28 11:11:12 222653 <![CDATA[fot. Karolina Konieczna]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129565,222653,show2.jpg 222654 <![CDATA[fot. Karolina Konieczna]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129565,222654,show2.jpg
129637 2019-03-01 17:57:17 - Zgodnie z hasłem "Manifesty przyszłości" będzie to nadal miejsce, które patrzy w przyszłość, jest wychylone ku przyszłości. Szuka w kulturze tego, co jest nowe, odkrywcze, eksperymentalne, wchodzi na terytoria, które nie są do końca zbadane - tak trzeci sezon działalności Pawilonu zapowiada Marek Wasilewski, dyrektor Galerii Miejskiej Arsenał.

]]>
Te idee stoją w wyraźnej kontrze do współczesnej polskiej polityki kulturalnej, skupionej na pracy nad przeszłością, rewizji historii, upamiętnianiu wybitnych, już nieżyjących rodaków. Jednak ekipę prowadzącą Pawilon charakteryzuje młody wiek - i reprezentuje ona tych, dla których to jednak przyszłość jest najważniejsza, bo to w niej przyjdzie im żyć. Takie też wydarzenia organizatorzy planują - i jeśli nawet sięgają po tematy polityczne, to związane raczej ze światem, niż Polską, bo ich perspektywa jest zupełnie inna, a inspiracji szukają poza Poznaniem i za granicą.

- Pod kierownictwem Andrzeja Pakuły powstał bardzo prężny, młody zespół; bardzo interesująca, czujna, obserwująca, młoda instytucja, która zajmuje się rzeczami nie do końca znajdującymi miejsce w innych instytucjach Poznania - mówi Wasilewski. Pawilon działa w synergii z Arsenałem, prezentując te działania z pola sztuk wizualnych, które trudno byłoby eksponować w budynku galerii miejskiej - a więc performatywność sztuki, muzykę eksperymentalną, współczesny teatr i filmy z pogranicza kina i sztuk plastycznych. Wszystkie wydarzenia, które odbędą się od marca do kwietnia, łączy też chęć zaspokojenia potrzeb młodych odbiorców, oczekujących artystycznych odkryć typowych dla kultury w Warszawie i Wrocławiu.

Otwarcie w Dzień Kobiet

- Przed nami kolejne otwarcie. Tym razem otwieramy Pawilon 8 marca w Dzień Kobiet. W związku z tym zaprosiliśmy dwie artystki, matkę i córkę - Annę Baumgart, znaną szerzej artystkę wizualną, rzeźbiarkę, autorkę wielu ważnych i ciekawych filmów czy prac wideo, oraz jej córkę Agatę, która jest reżyserką teatralną, scenografką - do stworzenia performance'u. To właściwie wyimki z ich dwóch performance'ów realizowanych osobno. Tutaj będą wchodziły w dialog, w relacje matki i córki, a także sytuacje kobiet we współczesnej Polsce - wyjaśnia Andrzej Pakuła.

We "Wszyscy rozmawiają o pogodzie. My nie" wykorzystane zostaną listy Agaty Araszkiewicz i Katatrzyny Bojarskiej do Anny Baumgart, film artystki pt. "Kto mówi" z 1998 roku, oraz rekonstrukcja performance'u Agaty Baumgart "Hybris 4".

Na tej samej zasadzie dialogu międzypokoleniowego odbędzie się dzień później koncert Aldony Orłowskiej, połączony z nagraniami Lutto Lento i Filipa Lecha z Dunno Recordings. Orłowska jest postacią diwy należącej jakby do innej, lepszej epoki. Zdobyła rzesze fanów dzięki kanałowi na YouTube 99999music, na którym zamieszczone są imponujące ilości teledysków do jej utworów. Orłowska, podobnie jak w XX wieku Florence Foster Jenkins - ma bez wątpienia wielkie ambicje muzyczne i cechuje ją spory rozmach, a jej admiratorzy są zdania, że wszelkie słowa krytyki pod jej adresem są wyrazem małości charakteru. Nic dziwnego, że doceniła jej twórczość ekscentryczna oficyny Dunno Recordings, która zadbała, aby nagrania Orłowskiej zostały wydane na odpowiednim nośniku, jakim w tym przypadku jest bez wątpienia winyl.

Między kinem a galerią sztuki

Od marca będzie kontynuowany kuratorski cykl Andrzeja Marca "Krótkie spięcia", w którym zostanie zaprezentowanych siedem filmów. Wybór tytułów na trzeci sezon Pawilonu charakteryzuje pewien kompromis: z jednej strony częściowo przekraczają one ciasne ramy mainstreamowego kina artystycznego, a z drugiej ich twórcy nie za bardzo chcą ich prezentować w galeriach i wybierają obieg festiwalowy, na której trafili na przychylnych im selekcjonerów i programerów. Można by uznać, że nie udało im się dotrzeć do publiczności festiwalowej, bo ich filmy nie posuwają się zbyt daleko w poszukiwaniach formalnych i zawsze liczą się z mniej cierpliwym widzem. - Filmy pochodzą z festiwalów w Berlinie, Wenecji, Locarno i Rotterdamie. Chciałbym przedstawić eksperymentalne obrazy, które generują niepokojące wizje przyszłości. Większość z tych filmów to dokumenty - mówi kurator.

Jako pierwszy, 12 marca, zostanie pokazany najnowsze dzieło Philipa Gröninga "Mój brat ma na imię Robert i jest idiotą". - Ten film jest kwintesencją "Krótkich spięć". Te filmy mają wzbudzić twórczy dyskomfort w widzach, który spróbujemy przetrawić na dyskusji. Pierwszym gościem będzie prof. Roman Kubicki, który będzie próbował przedstawić filozoficzne aspekty, które pojawiają się u  Gröninga. - objaśnia Marzec.

Z kolei 26 marca zobaczymy "Piękne rzeczy", film dokumentalny w reżyserii Giorgio Ferrero. Ferrero jest włoskim kompozytorem, reżyserem i fotografem. - To film, który z jednej strony mówi o konsumpcjonizmie i gromadzeniu rzeczy, a z drugiej strony pokazuje zwrot ku rzeczom. To, że rzeczy staną się bardziej aktywne niż ludzie, a ludzie leniwi i wycofają się z aktywności. A rzeczy, przedmioty zaczną przejmować inicjatywę - mówi Marzec. Ferrero wraz z Federico Biasinem i Rodolfo Mongitore prowadzi interdyscyplinarne studio MYBOSSWAS, którego jest dyrektorem kreatywnym. Jego muzykę można usłyszeć w wielu filmach, przedstawieniach teatralnych czy instalacjach.

Do Pawilonu zawita też na jeden dzień, piątek 22 marca, Short Waves Festival. - Przygotowaliśmy program złożony z czterech wydarzeń, skrojony specjalnie pod tą przestrzeń. "Industry Talk: Film art outisde the box" będzie spotkaniem poświęconym nowym trendom kuratorskim w obszarze filmu i wideoartu. Rozmawiać będzie Anna Tomczak z "Contemporary Lynx", kurator Stach Szabłowski i Matt Carter z LUX Art Center z Londynu - mówi Emilia Mazik, dyrektorka festiwalu.

Odbędą się też pokazy filmów: "New Frontier" z sekcji Focus i seans eksperymentalnych szortów "Fun is a part of creation". - To, co łączy te filmy, to poczucie humoru lub wyczuwalna lekkość, z jaką zostały stworzone. Stąd też tytuł, który zakłada, że zabawa jest zwykle częścią procesu twórczego. Dzięki takiemu zdystansowanemu podejściu udaje się uniknąć pretensjonalności czy melodramatu. Zostaje tylko śmieszno-gorzki przekaz - wyjaśnia Wojciech Ulman, kurator pokazu.

Performowanie skoków

W ramach "Nowych dróg teatru" przygotowano na razie trzy spektakle, a organizatorzy pracują jeszcze nad kolejnymi. - W marcu będziemy mogli zobaczyć performance "Jumpcore" Pawła Sakowicza - rzecz, którą w zeszłym roku do swojej kolekcji zakupiła Narodowa Galeria Sztuki Zachęta. To performance inspirowany figurą skoku - od figur baletowych po kulturę skoków związanych z ravem. Paweł Sakowicz jest przedstawicielem młodych choreografów, którzy od kilku lat dość prężnie działają na pograniczu pola teatru, tańca, sztuk wizualnych - mówi Andrzej Pakuła.

Kolejne już zaplanowane spektakle to "National Affairs" Izy Szostak (13 kwietnia) i "To" Marty Ziółek (10 i 11 maja).

W ofercie Pawilonie znajdują się też warsztaty. - Przy każdym z wymienionych przez Andrzeja Pakułę spektakli będą się odbywać warsztaty ruchowe, krytyczne, taneczne, które mają na celu pogłębiać interpretację spektaklu i uruchamiać ciało do współuczestnictwa w nich. Większość z nich będzie się odbywać w szkołach z naciskiem na młodzież licealną.  - mówi Małgorzata Bartosik, która sama będzie prowadzić warsztaty ze sztuk wizualnych. - Tutaj przyszłość będzie się skupiać wokół tego, jaki mamy stosunek do materii i jaki powinniśmy mieć. W większości będzie to dotyczyć papieru, jego przetwarzania, myśleniu o nim w przyszłości. Wspomagać mnie w tym będzie studio sztuki Kobalt - dodaje.

Muzyczna awangarda powraca

W nowym sezonie powrócą również koncerty muzyki eksperymentalnej, niezależnej i alternatywnej. Kurator Krystian Piotr prowadzący LAS na 14 marca przygotował koncert Xiu Xiu, legendy amerykańskiej sceny psychodelicznej, skupionej wokół Jamiego Stewarta, lidera, instrumentalisty i producenta. - Kolejny koncert odbędzie się 25. marca. Zaplanowaliśmy dwa występy. Pierwszy to solowy projekt perkusisty Johna Colpittsa, który nazywa się Man Forever. Jest jednym z czołowych przedstawicieli współczesnej nowojorskiej awangardy. Gwiazda tego wieczoru to zespół ZU z Włoch, który w tym roku rusza w trasę upamiętniającą dziesięciolecie ich najbardziej znanej płyty "Carbonieferous". W związku z tym zespół powołał stary, oryginalny skład. W Poznaniu zagra pierwszy raz. Jest to połączenie jazzu, noise'u i awangardy. Zachwyca się nim John Zorn, znany kompozytor - zapowiada Krystian Piotr.

Marek S. Bochniarz

  • otwarcie 3. sezonu w Pawilonie
  • 8.03 g. 19 
  • Baumgart Baumgart Performace Studio "Wszyscy rozmawiają o pogodzie. My nie"
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-03-04 16:08:17 222856 <![CDATA[Jumpcore, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222856,show2.jpg 222857 <![CDATA[Anna Baumgart, "Kto mówi", fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222857,show2.jpg 222858 <![CDATA[Aldona Orłowska, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222858,show2.jpg 222860 <![CDATA[ZU, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222860,show2.jpg 222862 <![CDATA["Mój brat ma na imię Robert i jest idiotą", fot. materiały dystrybutora]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222862,show2.jpg 222863 <![CDATA["Piękne rzeczy", fot. materiały dystrybutora]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129637,222863,show2.jpg
129467 2019-02-26 14:08:46 Dosłownie kilka dni temu odbyła się premiera najnowszej płyty O.S.T.R. "Instrukcja obsługi świrów" będzie gwoździem programu podczas koncertu, który odbędzie się w poznańskim Klubie Muzycznym B17. Promocyjna trasa po całej Polsce odbędzie się z udziałem DJ Haema, który miał swój udział w powstaniu płyty.

]]>
O.S.T.R. jest jednym z nielicznych raperów, którzy od lat nieustępliwie plasują się na szczycie piramidy popularności w świecie hip-hopu. Dotychczas wydane przez niego albumy studyjne cieszyły się zainteresowaniem i w większości przychylnymi opiniami krytyków. Dosłownie kilka dni temu światło dzienne ujrzała jego najnowsza produkcja. Płyta dopiero trafia w ręce fanów Ostrowskiego - jej premierę ma podkręcić promocyjna trasa koncertowa.

Ze względu na swoją krótką obecność na rynku muzycznym, płyta nie doczekała się jeszcze solidnej analizy krytycznej, co z pewnością zmieni się w najbliższych tygodniach. Jednakże niekiedy zarzucana raperowi wtórność formy, tym razem nie powinna stać się flagowym argumentem antyfanów Ostrowskiego. Do współpracy nad najnowszymi kawałkami zaproszeni zostali DJ Haem, Green oraz Cadillac Dale.

Raper znany jest z tekstowych nawiązań do aktualnych wydarzeń ze swojego życia, które poza inspirowaniem, ukazują podstawy jego autorskiego credo. Doświadczenie poważnej operacji zaowocowało albumem "Życie po śmierci", a kolejne produkcje obrazują wewnętrzne przemiany, jakie w nim zaszły na skutek zabiegu. Autotematyzm nie znika także z nowego krążka Ostrowskiego, choć tym razem przypomina nostalgiczną wycieczkę w czasy "kiedy było lepiej". Sentymentalne spojrzenie wstecz pasuje do panującej dziś mody na lata 80. i 90., których rekwizyty raper podrzuca w swoich tekstach. Nie jest to jednak wyłącznie refleksja nad przemijalnością. Przekaz rapera jest dobitny i bezkompromisowy - krytykuje dzisiejszych młodych twórców, ich pogoń za sławą i pieniądzem, zarzuca artystyczną miałkość. Tekst piosenki "Wersy w pysk" jest dowodem podziału między twórcami o odmiennych wizjach światopoglądowych oraz artystycznych. Świadomy odmienności od młodych twórców, nie decyduje się jednak na dystans, ale wybiera gniewny, nieco dydaktyczny, ton w stronę młodych. "Intelektualna gangrena", którą zarzuca im raper, ma wynikać z nadmiernego uczestnictwa w chaotycznym i płytkim świecie internetu. Liczne nawiązania do memów, Top Model, czy aktualnie modnych postaci show-biznesu (m.in. Magdy Gessler), stają się dla Ostrowskiego elementami scenografii świata, którym jest rozczarowany.

Sięgając po wulgaryzmy, raper zachowuje dystans do przemocy słownej. Jego teksty nie kipią od nadmiaru wyrazów o zbyt mocnym natężeniu. Świadomy tego, że kategoryzacja wulgaryzmów na "silniejsze" i "łagodniejsze" przypomina jałową we wnioskach dyskusję na temat gustów, Ostrowski zadbał także o ocenzurowaną wersję swojego albumu. Edycja specjalna, którą można było zamówić w preorderze, zawiera dodatkowy krążek zawierający teksty wyczyszczone z przekleństw.

DJ Haem wystąpi podczas poznańskiego koncertu razem z raperem. Artysta jest obecny na rynku muzycznym już od długiego czasu i ma na swoich twórczym koncie zarówno własne produkcje, jak i współpracę z licznymi artystami hiphopowymi. Występował na dużych imprezach muzycznych jak Open'er Festival czy Coke Live Music Festival. Jego obecność podczas koncertu zapewni zastrzyk energii, który najpewniej dobrze skomponuje się z gniewem rapera. Poznańscy fani będą mogli się o tym przekonać już za kilka dni.

Julia Niedziejko

  • O.S.T.R
  • Klub Muzyczny B17
  • 02.03, g. 21
  • bilety: 45-99 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-02-26 14:08:46 222460 <![CDATA[fot.Sportografia.pl]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129467,222460,show2.jpg 222461 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,129467,222461,show2.jpg