150480 2020-07-20 13:59:14 Lipcowe dni, otulające zapachem gorącego lata, niestety stają się coraz krótsze. Podczas organizowanego przez Nocny Targ Towarzyski cyklu Letnie Historie prezentują się wybitni artyści zarówno z Polski, jak i świata. W ostatni czwartek lipca, o godzinie 19, Poznań odwiedzi Dawia Zawiałow, która opowie zgromadzonej publiczności kolejną letnią, muzyczną historię.

]]>
Zaledwie kilka lat temu, Daria Zawiałow przebojem weszła na polski rynek fonograficzny. Swoją muzyczną drogę zaczynała w popularnych talent show, między innymi w X Factorze czy Mam talent, by następnie szturmem podbić polskie listy przebojów. Ta wokalistka o unikatowej barwie głosu, autorka nietuzinkowych tekstów i kompozytorka zarówno hitów, jak i bardziej niszowych utworów.

Sama często zajmuje się pisaniem tekstów i w znacznym stopniu angażuje się w komponowanie swoich utworów: - Tekst jest ważny! Dziś nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby za mnie pisać. Zbyt wielką frajdę mi to sprawia. Cieszę się, że przy pierwszej płycie nie miałam kasy, aby poprosić o tekst którąś z wybitnych tekściarek. Słowa mają ogromne znaczenie. Staram się zawsze zostawić słuchaczowi furtkę, żeby mógł interpretować moje utwory po swojemu. Właściwie każdy, kto prezentuje mi później swoją interpretację i pyta, czy to właśnie o tym jest ta piosenka, uzyskuje moje potwierdzenie. Uwielbiam to, jak różnie ludzie interpretują moje piosenki. Głęboko mnie porusza, że każdy czuje je przez pryzmat własnych doświadczeń - wypowiadała się dla portalu Miastakobiet.pl.

Artystka, choć krocząca bardzo indywidualną ścieżką muzyczną sytuującą się pomiędzy pograniczem alternatywnego rocka i popu, inspiracji szuka między innymi wśród takich artystów jak Jack White, Radiohead, Warpaint, Foals, The XX, Arctic Monkeys, Florence and The Machine, czy The Last Shadow Puppets. Jej debiutancka płyta A Kysz!, pojawiła się w marcu 2017 roku i niemalże od razu pokryła się złotem. Malinowy chruśniak to pierwszy singiel Zawiałow, dzięki któremu tak silnie zaistniała na polskim rynku muzycznym. I choć nie jest to kolejna reinterpretacja erotyku Leśmiana, to tytuł, jak i tekst kompozycji nawiązują do twórczości poety.

Kolejnym singlem mocno zapisującym się w nowej historii muzyki alternatywnej kreowanej przez Zawiałow był Kundel Bury. Od tamtej pory zagrała mnóstwo koncertów, kradnąc muzyczne serca coraz to większej liczbie słuchaczy, którzy z nadzieją wypatrywali kolejnego muzycznego materiału. W dzień kobiet, 8 marca 2019 roku, nakładem wydawnictwa Sony Music, ukazał się drugi studyjny album artystki - Helsinki, wraz z singlem Hej, hej!, którego to refren śpiewała już cała Polska. Już w najbliższy czwartek Zawiałow zaprosi Poznaniaków do kolejnej nostalgicznej, pełnej muzycznych pejzaży podróży za sprawą swojego aksamitnego wokalu. A my z pewnością zaśpiewamy wraz z nią jeszcze nie jeden raz, bo przecież "krótkie są momenty, krótkie dni".

Katarzyna Nowicka

  • koncert Darii Zawiałow Letnie Historie
  • 12.09, g. 19
  • Nocny Targ Towarzyski
  • bilety: 90 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-28 12:24:11 268306 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. Piotr Porębski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150480,268306,show2.jpg 268305 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. Piotr Porębski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150480,268305,show2.jpg 268307 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. Piotr Porębski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150480,268307,show2.jpg 268308 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150480,268308,show2.jpg
151351 2020-08-12 10:27:07 Przełożony z czerwca Enter Enea Festival na szczęście odbędzie się w sierpniu. Usłyszymy polskich muzyków jazzowych młodego pokolenia, a także m.in. gwiazdy ze Skandynawii i Petersburga. Nie zabraknie stałych elementów poprzednich edycji - koncertów dyrektora artystycznego festiwalu Leszka Możdżera wraz z zaproszonymi gośćmi.

]]>
- Enter Enea Festival stworzył niesamowitą możliwość dialogu między muzykami. Jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu w przestrzeniach ABC Business Club i restauracji Oaza odbywają się próby. Artyści wymieniają się przy instrumentach, podglądają i podsłuchują wzajemnie próby, jedzą razem posiłki, rozmawiają. Moim założeniem było stworzenie warunków twórczego obozu, w którym twórcza energia będzie się mogła spontanicznie rozwijać, zanim jeszcze artyści podzielą się nią z publicznością - mówił przed zeszłoroczną edycją wydarzenia dla portalu kultura.poznan.pl Jerzy Gumny, dyrektor i założyciel Enter Enea Festival. Ten dialog trwa mimo zmienionych warunków. Dialog między muzykami, pokoleniami, a przede wszystkim dialog z publicznością.

Festiwal miał się odbyć w czerwcu. Z oczywistych powodów organizatorzy musieli poszukać innego, bezpieczniejszego terminu. Jednak dla wiernych fanów już w pierwotnym terminie przygotowali niespodziankę. Bo tegoroczna edycja to edycja niezwykła - dziesiąta. Okrągłe urodziny odbyły się w mniejszym gronie. Plenerowe kolacje z udziałem Leszka Możdżera i muzyką na żywo były miłą zapowiedzią tego, co czeka nas w dniach 21-23 sierpnia.

Energia debiutu

Festiwal Enter Enea to dobra okazja, by posłuchać muzyków młodych, choć już docenionych, zwłaszcza w Polsce. Scena nad Jeziorem Strzeszyńskim nie jest sceną debiutantów, ale z pewnością miejscem dla tych, którzy traktują ją z energią właściwą początkującym. W tym roku na Enter Enea Festival wystąpi m.in. Michał Salamon. - Miałem od zawsze wewnętrzną potrzebę, by coś tworzyć, kreować, sam lub z innymi ludźmi. Poprzez muzykę mogę wyrazić to, czego czasem nie umiem wyrazić w słowach - mówił w wywiadzie dla Jazzarium.pl. Artysta debiut ma już za sobą. W 2014 roku zdobył pierwszą nagrodę w konkursie IMIT na Jazzowy Debiut Fonograficzny Roku i sukces ten powtórzył dwa lata później. Salamon jest pianistą, kompozytorem, aranżerem i dyrygentem. Kończył krakowską Akademię Muzyczną i wraz ze swoimi zespołami występował na takich festiwalach jak Jazz Juniors, Jazz nad Odrą czy Warsaw Summer Jazz Days. Współpracuje z wieloma świetnymi artystami, reprezentującymi najróżniejsze style muzyczne.

Nad jeziorem zagra także świetna Kasia Pietrzko ze swoim zespołem, czyli Andrzejem Święsem - czołowym kontrabasistą młodego pokolenia oraz Piotrem Budniakiem - perkusistą, który jest laureatem większości najważniejszych polskich konkursów jazzowych. Ta młoda pianistka, aranżerka i kompozytorka ma na swoim koncie współpracę z wieloma wybitnymi muzykami, m.in. Adamem Larsonem, Troyem Robertsem, Henrykiem Miśkiewiczem, Mateuszem Smoczyńskim i Adamem Bałdychem. Debiut fonograficzny jej tria (album Forthright Stories) zebrał entuzjastyczne recenzje. W opinii wybitnych polskich muzyków jazzowych pianistkę charakteryzuje zmysł improwizatorski, wyobraźnia harmoniczna i brzmieniowa kreatywność.

Kamil Piotrowicz Sextet to drugi zespół założony przez polskiego pianistę i kompozytora młodego pokolenia, Kamila Piotrowicza (fortepian, kompozycje). Zespół współtworzą z nim najciekawsze osobowości młodej sceny jazzowej oraz wybitni i doświadczeni jazzmani: Kuba Więcek (saksofon altowy), Emil Miszk (trąbka), Andrzej Święs (kontrabas), Krzysztof Szmańda (perkusja, wibrafon), Marek Pospieszalski (saksofon tenorowy) - co w efekcie daje muzykę świeżą, bezkompromisową, przekraczającą gatunkowe granice.

Pięknie zasłuchani

- Wiemy, że zaangażowanie Leszka jako twórcy, muzyka i dyrektora artystycznego stworzyło unikatową jakość i atmosferę wyjątkowego wydarzenia, na które czekamy wraz z publicznością co roku - mówił Gumny. I rzeczywiście, to Leszek Możdżer nadaje temu festiwalowi jakość, to on ustala jego profil. I daje też coś od siebie. Podczas jubileuszowej edycji pianista wystąpi wraz z Orkiestrą Kameralną Polskiego Radia Amadeus oraz ze szwedzkim kontrabasistą Larsem Danielssonem.

Wśród zagranicznych gości na festiwalu pojawi się także pochodzący ze Szwecji saksofonista Otis Sandsjo wraz ze swoim kwartetem Y-otis, który współtworzą z nim Petter Eldh (bas), Elias Stemeseder (instrumenty klawiszowe) i Tilo Weber (perkusja). Na festiwalu zaprezentują oparte na elektronice improwizacje. W programie usłyszymy także zespół Andreia Kondakova - jednego z najwybitniejszych rosyjskich kompozytorów jazzowych i pianistów. Ten genialny improwizator tworzy trio wraz z kontrabasistą Vladimirem Volkovem i perkusistą Garym Bagdasarianem. Wspólnie mieszają i łączą elementy muzyki neoklasycznej, rockowej i jazzowej z klasyczną harmonią oraz swobodą współczesnych struktur rytmicznych.

"Tu po trawie chodzi się na palcach, by nie przeszkadzać pięknie zasłuchanym w muzyce" - mówi o swoim plenerowym festiwalu Leszek Możdżer. Warto wspiąć się i chłonąć - jubileuszowa edycja zapowiada się naprawdę wyjątkowo.

Aleksandra Kujawiak

  • Enter Enea Festival
  • 21-23.08
  • nad Jeziorem Strzeszyńskim
  • więcej informacji i szczegółowy program tutaj

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-14 10:43:48 269372 <![CDATA[Enter Enea Festival, fot. Jakub Wittchen]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151351,269372,show2.jpg 269373 <![CDATA[Enter Enea Festival, fot. Jakub Wittchen]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151351,269373,show2.jpg 269374 <![CDATA[Enter Enea Festival, fot. Jakub Wittchen]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151351,269374,show2.jpg 269375 <![CDATA[Enter Enea Festival, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151351,269375,show2.jpg 269376 <![CDATA[Enter Enea Festival, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151351,269376,show2.jpg
151404 2020-08-13 11:52:50 Zaledwie osiem dni potrwa pożegnalna edycja festiwalu Akademia Gitary. Jej głównym punktem będą trzy wspólne koncerty Łukasza Kuropaczewskiego i Avi Avitala: w Kołobrzegu, Gnieźnie i Poznaniu. Ten ostatni, wieńczący historię imprezy: w sobotę 22 sierpnia w poznańskiej farze.

]]>
- Jestem przeszczęśliwy, że ten festiwal mógł sie odbywać. Myślę, że zmienił wiele w życiu artystycznym Wielkopolski, że coś do niego wniósł. Co najważniejsze: myślę, że był bardzo ważnym wydarzeniem w życiu wielu młodych gitarzystów. To niesamowite obserwować rozwój młodych muzyków, którzy jako dzieci zaczynali swoją artystyczną drogę właśnie u nas - mówi Łukasz Kuropaczewski, pytany przez naszą redakcję o podsumowanie historii tego jednego z najoryginalniejszych polskich festiwali ostatnich lat. Sam Kuropaczewski, warto wspomnieć, od samego początku był jednym ze współtwórców tej imprezy, dyrektorem artystycznym, a zarazem przecież praktykującym pedagogiem i - przede wszystkim - muzykiem, jednym z bardziej cenionych w świecie.

Najbliższa edycja festiwalu jest swego rodzaju dodatkiem do planowanej początkowo jako ostatnia imprezy ubiegłorocznej. Dlatego w tym roku ma skromniejszą formułę, stosowny tytuł: Akademia Gitary: coda, ale i towarzyszące hasło: Viva La Guitarra!.

Aż po happening

Dyrektor artystyczny pytany o najważniejsze wspomnienia z poprzednich lat festiwalu stwierdza lakonicznie: "Nie sposób wskazać jednego wydarzenia. Staraliśmy sie dobierać artystów tak, by koncert każdego pozostawił niezapomniane doznania". Skromnie, bo to przecież dzięki jego pozycji na międzynarodowej scenie, dzięki jego osobowości, entuzjazmowi, staraniom gościliśmy w Poznaniu absolutną światową czołówkę muzyków grających na gitarze klasycznej, a także artystów z innych muzycznych rejonów.

Jak sam potwierdzał kilka lat temu na łamach miesięcznika "IKS", ten nieco szaleńczy, a nieco wizjonerski pomysł organizowania w Poznaniu festiwalu gitarowego o międzynarodowej skali zrodził się kilkanaście lat temu podczas jego rozmów z ówczesnymi młodymi menadżerami - Przemysławem Kieliszewskim i Marcinem Poprawskim, a także dzięki wsparciu prof. Piotra Zaleskiego.

A potem już popłynęło... Rok za rokiem kilkadziesiąt wydarzeń w całej Wielkopolsce od wielkich miast po wioski i osady: dużych  koncertów, skromnych recitali, kursów mistrzowskich i warsztatów dla młodych muzyków, specjalnych spotkań dla dzieci i dla seniorów, licznych imprez towarzyszących z udziałem artystów z wielu stron muzycznej sceny, aż po najbardziej ludyczny (choć przecież mający też walor edukacyjny i integrujący) słynny gitarowy happening, w którym brało udział każdorazowo po kilkuset uczestników. 

Klasycy

Na scenach festiwalu Akademia Gitary grali giganci tego instrumentu: Pepe Romero, Manuel Barrueco, David Russell, Los Angeles Guitar Quartet, a także liczni pretendenci do największych zaszczytów, na różnych etapach muzycznej kariery, znani już w świecie, choćby Petrit Ceku, Gabriel Bianco, Xufei Yang, Duo Melis, Johannes Moller, Grisha Goryachev, Igor Deduschenko, Carlos Pinana. Gorąco witany występował na festiwalu co roku sam Kuropaczewski w towarzystwie innych wielkich artystów, ale i z premierowymi kompozycjami, pisanymi specjalnie dla niego, m.in. przez Krzysztofa Meyera czy Angelo Gilardino.

Na festiwalowej scenie bywali też czołowi gitarzyści flamenco, m.in. Gerardo Nunez, Vicente Amigo, Tomatito. Występowali wybitni przedstawiciele innych form muzycznych, grywający na instrumentach innych niż gitara: wspomnijmy tu wspaniałą Ariannę Savall i Petera Udlanda Johansena, Richarda Galliano czy Avi Avitala. Dodajmy do tego cały szereg imprez towarzyszących z jedną z najgłośniejszych - koncertem Bryana Adamsa...

Od Kołobrzegu do Poznania

Tegoroczny festiwal rozpocznie się w najbliższą sobotę, 15 sierpnia, o g. 18 na Starym Rynku występem zespołu Gitarsi.pl gościnnie podczas 14. Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku. W niedzielę w Jankowicach zagrają Jagoda Świdzińska i Kacper Dworniczak, a w Koninie: Pajestka Kostecki Duo. W przyszły czwartek w Czarnkowie wystąpi Andrzej Grygier. A w międzyczasie, we wtorkowym wieczór na facebookowym profilu Festiwalu odbędzie się koncert i wykład online Łukasza Kuropaczewskiego. Ten sam wybitny gitarzysta, jak już wspominałem, pojawi się wraz z Avi Avitalem podczas trzech ostatnich koncertów, zamykających historię festiwalu: w czwartek 20 sierpnia w Kołobrzegu, dzień później w Gnieźnie i na finał - w sobotę w poznańskiej Farze.

Mistrz mandoliny

Ci dwaj artyści zagrali już wspólnie podczas festiwalu w 2014 roku. Pisaliśmy wówczas po ich koncercie, że "wyczuwalna jest jakaś emocjonalna więź między nimi, która cały czas daje o sobie znać, w ich graniu - pełnym radości, emocjonalności, gotowości do współpracy".

Avi Avital to światowej sławy izraelski mandolinista. W 2010 roku uzyskał nominację do nagrody Grammy dla Najlepszego solowego instrumentalisty. Na debiutanckiej płycie, opublikowanej w 2012 r. przez prestiżową wytwórnię Deutsche Grammophon (która wydawała też jego kolejne krążki), umieścił autorskie opracowania kompozycji Jana Sebastiana Bacha na mandolinę (trzy koncerty oraz sonatę). Dwa lata później ukazała się druga płyta izraelskiego artysty Between Worlds. W jej repertuarze znajdziemy utwory Bartoka, De Falli, Dvoraka, Piazzolli, a także tradycyjne utwory bułgarskie czy walijskie. Repertuar trzeciej płyty wypełniły głównie kompozycje Antonia Vivaldiego, zaś na kolejnym albumie Avital Meets Avital, nagranym z kontrabasistą Omerem Avitalem (artyści nie są spokrewnieni) zaprezentował muzykę odwołująca się do tradycji arabskiej i żydowskiej, muzyki klasycznej i jazzu.

Przez największe "M"

Na temat współpracy z Avi Avitalem chętnie mówi pytany przez nas Kuropaczewski: - Kocham grac z Avim. Współpracujemy od wielu lat przy różnych projektach. To wielki muzyk przez największe "M". Zagramy bardzo zróżnicowany program od baroku po współczesność. Bach, Paganini, Falla, Bartok, Lobos, Penderecki.

W programie wieczoru (trzech wieczorów) zapowiedziano m.in. Chaccone Jana Sebastiana Bacha, Siete Canciones Populares Espanoles Manuela de Falli oraz Romanian Dances Beli Bartoka, ale też kompozycje Ludwiga van Beethovena. Publiczność może się spodziewać na pewno wspaniałej muzyki. Na zakończenie, w ramach cody.

Tomasz Janas

  • Akademia Gitary: coda
  • 15-22.08
  • finałowy koncert Avi Avital & Łukasz Kuropaczewski: 22.08, g. 19.30, fara poznańska
  • więcej tutaj

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-13 13:44:03 269471 <![CDATA[Łukasz Kuropaczewski, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269471,show2.jpg 269472 <![CDATA[Łukasz Kuropaczewski, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269472,show2.jpg 269473 <![CDATA[Avi Avital i Łukasz Kuropaczewski, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269473,show2.jpg 269474 <![CDATA[Avi Avital i Łukasz Kuropaczewski, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269474,show2.jpg 269475 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269475,show2.jpg 269476 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269476,show2.jpg 269477 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269477,show2.jpg 269478 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269478,show2.jpg 269479 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269479,show2.jpg 269480 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku w ramach Festiwalu Akademia Gitary, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151404,269480,show2.jpg
151231 2020-08-10 08:15:53 Od końca lipca na dziedzińcu Tamy odbywają się kameralne koncerty muzyczne dla ograniczonej liczby osób i przy zachowaniu pandemicznych zasad bezpieczeństwa. Jako piąty w najbliższy piątek wystąpi Miły ATZ, czyli Miłosz Szymkowiak - urodzony w Gnieźnie młody hip-hopowy raper.

]]>
Hip-hop poznał dzięki starszej siostrze, która puszczała mu muzykę rapową. Twierdzi przy tym, że jego rodzinne Gniezno jest polską stolicę breakdance'u. Sam zresztą też chodził na treningi tego charakterystycznego tańca. Poza tym krótko bawił się również w tagowe graffiti. Podczas gimnazjalnych melanży zaczął eksperymentować z freestyle. Jako nastolatek wydał w 2011 roku swój pierwszy mikstejp. - Ziomek chciał napisać zwrotkę pod jeden z moich kawałków; poszedłem go nagrać i strasznie mi się spodobało to, co zrobił. Wróciłem do domu i wiedziałem, że też muszę coś napisać. Zrobiliśmy razem mikstejp na kradzionych beatach (moje okazały się jednak niezbyt dobre) - zdradził Szymkowiak w wywiadzie dla Culture.pl.

Potem nie ustawał w robieniu nowych kawałków. Naliczył, że takich nielegalnych, podziemnych nagrań wydał około ośmiu. W latach 2014-2018 działał w kolektywie Mordor Muzik, który współtworzył z raperem Gingerem i producentem Majkizioomem. Przeprowadził się do Poznania, w którym spędził trzy lata. Wtedy też, wiele ucząc się o rapowych scenach od Gingera, zainteresował się grimem. Po przenosinach do Trójmiasta związał się z tamtejszym kolektywem Undadasea.

Rok temu Miłosz Szymkowiak wydał mikstejp Dyktafon i epkę Deadline. Wyróżnił się wtedy na Popkiller Młode Wilki, akcji promocyjnej młodych artystów. Jeszcze w Trójmieście zaczął pracować nad materiałem do albumu LP Czarny swing, który został wydany przez Def Jam Recordings Poland pod koniec maja. Sam Szymkowiak określa go jako zbiór singli, w którym pomieszał ze sobą 2step, bassline, drum and bass, hip-hop, house, trap, grime i lo-fi. Uznał, że warto, aby w tym debiucie zaprezentował wszelkie swoje "zajawki muzyczne".

Tytułowy czarny swing to wymyślona przez rapera teoria o "cząstce elementarnej flow". Bo "to, czy masz w sobie czarny swing, weryfikują występy na żywo. Chciałbym kiedyś przeprowadzić dogłębne badania dotyczące ludzkiego flow podczas rapowania, których wyniki w jasny sposób przedstawiałyby różnice matematyczne między słabymi a dobrymi raperami" - przyznał w majowym wywiadzie dla Red Bulla. Choć twierdzi, że szuka naukowców do zbadania tego ulotnego i zagadkowego zagadnienia, póki co nie znalazł chętnych.

Miły ATZ przyznaje, że wszystkie gatunki muzyczne, którymi się "jara", powstały pod wpływem kultury afrykańskiej i afroamerykańskiej. O eklektycznych materiale na albumie Czarny swing mówił w wywiadzie dla Culture.pl, że to "muza do zadymionej piwnicy, gdzie towarzystwo jest dziwne. Bo muzyki basowej słuchają często dziwni ludzie, odklejeni trochę". Obecnie mieszka w Warszawie, aby być na bieżąco z nowymi zjawiskami w lokalnym świecie muzycznym.

Podczas koncertu Miłego ATZ jako support wystąpią Marceli Bober, 2NA3 i Dope4Ever.

Marek S. Bochniarz

  • koncert Miły ATZ
  • 14.08, g. 19
  • Dziedziniec Klubu Tama
  • bilety: 45 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-11 12:18:27 269178 <![CDATA[Miły ATZ, fot. Wojtek Koziara]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151231,269178,show2.jpg
151230 2020-08-10 08:15:44 - To nie był koncert dla samochodów, lecz dla Was. Kochajcie się wszyscy i szanujcie - powiedział na zakończenie Ralph Kamiński. Jego występ był wędrówką pomiędzy rozmachem i energią, a melancholijną kołysanką. Publiczności skrytej w samochodach albo kołyszącej się przed nimi brakowało namiastki normalności koncertowej, a pandemiczne odosobnienie sprawiło, że ten wieczór każdy przeżywał na swój sposób, osobno.

]]>
Niedzielny koncert rozpoczęły Autobusy, a zatem piękne chórki i mieniący się księżyc, wypełniający sceniczną scenografię. Potem rozgrzewka z muzykiem, czyli cardio - rytmiczny step, gwizdek w ustach Ralpha i jego trenerski kostium. Początkowo byłam trochę zmieszana. Małe déjà vu przyniosło skojarzenie, jakbym podczas trzech pierwszych utworów była na koncercie Abby, na którym skądinąd nigdy nie byłam, ale zawsze w taki sposób go sobie wyobrażałam. Białe stroje, dzwony, energia, rytm i rozmach.

Przy początkowych utworach miałam wrażenie, że czasem niepotrzebnie Ralph chciał udowodnić swoją alternatywność. A to ktoś wpadał na scenę, żeby na 15 sekund zabrać wokaliście mikrofon, by ten bez krępacji mógł sobie potańczyć, a to znów gitarzysta w międzyczasie palił na scenie papierosa. Na początku koncertu odniosłam wręcz wrażenie, że na scenie jest więcej Ralpha tańczącego i skaczącego, aniżeli śpiewającego.

Czwarty utwór zwiastował moment, w którym Ralph przedstawił swoje inne oblicze, a więc otulający i aksamitny głos, przemyślany tekst i wspaniałą prostotę, a zarazem różnorodność dźwiękową. Subtelność 2009 dużo lepiej obrazowała jego doskonałość muzyczną niż zbyt rozenergetyzowane kawałki wypełnione choreografiami niemalże wszystkich obecnych na scenie muzyków. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu opcja, kiedy to siedziałam w samochodzie i skupiałam się tylko na świetnej warstwie muzycznej płynącej z radioodbiornika. Trzeba w tym miejscu pochwalić Enea Edison Festival - jego organizatorzy zadbali o najwyższą jakość dźwięku, który docierał do zgromadzonej w samochodach publiczności.

Kosmiczne energie zdecydowanie stanowiły przełom tego koncertu. Intro rozpoczynające utwór było zupełnie odmienne od tego, do którego przyzwyczailiśmy się w oryginale. Delikatnie dialogująca z głosem wokalisty gitara stała się kołysanką, pięknie opowiadającą o naszym wspólnym kosmosie, w którego ciszy chcemy się skryć "by nie zburzyć spokojnego świata". Początek tej kompozycji był pełen przeszywającej delikatności i ogromnej melancholii. Po chwili usłyszeliśmy już standardową wersję, wzbogaconą o niemenowskie brzmienia. Zarówno rozbłyskujące na scenie światła, jak i dźwięki były tu bardzo spójne, a głos Ralpha zniewalający. Do tego utworu klaskały już wszystkie ręce, a nawet niektóre klaksony i alarmy.

W tej lirycznej narracji zostaliśmy już do końca. Młodość była przedostatnim utworem tego koncertu. Do odbioru całości wystarczyła już wtedy po prostu wspaniała muzyka i subtelnie kontrastujące z nią światła. Refleksyjna opowieść, którą w drugiej części wieczoru kreował Ralph, była spojrzeniem w głąb duszy artysty. Autoportretem i opowieścią o nim samym. Subtelną narracją o wspomnieniach pełnych emocji i blasku. Na bis Ralph wraz z zespołem wrócili w towarzystwie klaksonów rozbrzmiewających na parkingu poznańskiego stadionu, by zagrać Pożegnanie z bajką. Kompozycja znana z repertuaru Zdzisławy Sośnickiej, w jego wykonaniu nabrała nowego znaczenia.

Ralph Kamiński zachwycił mnie tego wieczoru najbardziej, kiedy nie rozpraszał performancem, lecz zachwycał głosem o ogromnej skali i przepięknej barwie oraz swoją oryginalnością muzyczną i tekstową bez zbędnych dodatków wizualnych. Zachwycały również wspaniałe chórki, dopełniające warstwę muzyczną niemalże cały czas. Na odrębną uwagę zasługuje wspaniała perkusistka Wiktoria Jakubowska, doskonale kreująca napięcia kompozycji, instrumentem pulsująca niczym bicie serca. Świetnie współgrały też syntezatory, łączące brzmienia akustyczne z elektroniką.

Sztuka Ralpha to całość. To performance, któremu możemy oddać się w całości lub z którym chcemy polemizować. Podczas tego koncertu bardziej liczyłam na to, że więcej usłyszę niż zobaczę.  Najbardziej melancholijne utwory trafiały chyba do każdego z obecnych, lecz odosobnienie spowodowane trwaniem przy własnym samochodzie nie wyzwoliło wśród zgromadzonej publiczności "kosmicznych energii". Pełna głębi poetycka i muzyczna wędrówka sprawiła jednak, że wyszłam z tego koncertu wzruszona, bowiem na koniec wszyscy, tak po prostu, życzyliśmy sobie "wszystkiego najlepszego".

Katarzyna Nowicka

  • koncert Ralpha Kamińskiego
  • parking przy Stadionie Poznań
  • 9.08

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-10 14:13:54 269209 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269209,show2.jpg 269212 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269212,show2.jpg 269214 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269214,show2.jpg 269218 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269218,show2.jpg 269219 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269219,show2.jpg 269220 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269220,show2.jpg 269210 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269210,show2.jpg 269216 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269216,show2.jpg 269215 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269215,show2.jpg 269221 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269221,show2.jpg 269224 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269224,show2.jpg 269223 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151230,269223,show2.jpg
151228 2020-08-10 08:15:25 15 lat na rynku muzycznym to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza gdy muzyka, którą się wspiera i promuje to nie disco-polo, a szeroko pojęta alternatywa. - Karrot jest spełnieniem marzeń nastolatków o życiu z muzyki, co samo w sobie, szczególnie w Polsce, jest zadaniem cholernie trudnym, zwłaszcza gdy nie lubisz chodzić na skróty - mówią Piotr Maślanka i Piotr Bronka - założyciele wydawnictwa i agencji koncertowej Karrot Kommando, która w tym roku obchodzi swoje 15-lecie. Z tej okazji na Dziedzińcu CK Zamek odbędzie się cykl koncertów.

]]>
Żywiołak, Vavamuffin, Kapela ze Wsi Warszawa, Slavic Jazz Underground, Roberto Delira. Pablopavo, Kirszenbaum - Ci artyści mówią wiele o profilu i jakości Karrot Kommando. Czym założyciele agencji kierują się w wyborze artystów do współpracy?

- Pomijając oczywiście to, że musimy zachwycić się ich twórczością, to bardzo ważne jest, abyśmy się dobrze rozumieli od samego początku. Nie umiemy i nie chcemy traktować zespołu jak produkt, który można wypromować z dnia na dzień. Wszystkie nasze zespoły przebyły drogę od salki prób, przez występy dla rodziny i znajomych, po pierwsze samodzielnie zorganizowane koncerty w swojej bliższej i dalszej okolicy. Wytwórnia, menedżment jest po to, by w odpowiednim momencie pomóc już rozpędzonej maszynie. Nie wiążemy zespołów wieloletnimi kontraktami, mogą zrezygnować w każdej chwili, dajemy im pełną wolność artystyczną, służąc dobrymi radami, jeśli tylko chcą ich słuchać. Nie obiecujemy złotych gór, zdajemy sobie sprawę z ograniczeń. Te zespoły, które dzielą naszą filozofię, zostają z nami na lata tworząc jedną wielką alternatywną rodzinę, w której owszem, są i kłótnie, ale koniec końców wygrywa muzyka - mówią.

5 dni święta

Niech więc muzyka zabrzmi i niech goście dopiszą. Mimo osobliwych okoliczności i nowych warunków, do których dostosować muszą się odbiorcy i organizatorzy życia muzycznego - show must go on. Na początku więc z pandemicznego snu wybudzi się Żywiołak (12.08). Usłyszymy hity znane i lubiane, ale też, podobno, nową odsłonę mocnego folku. Żywiołak uchyli rąbka tajemnicy i zagra nowy materiał, nad którym pracował w tym mrocznym czasie.

Kolejnego dnia (13.08) wystąpi ikona polskiego reggae, czyli Vavamuffin, a także Slavic Jazz Underground, czyli kolektyw muzyczny, którego ideą jest sklejanie inspiracji folkowych z muzyką współczesną - elektroniczną i jazzową. Zespół w czerwcu tego roku zadebiutował świetnie przyjętą płytą Jare Gody.

Na połowinki święta (14.08) zagra wspaniała Kapela ze Wsi Warszawa - niestrudzona promotorka muzyki polskiej na świecie (jest jednym z najczęściej podróżujących za granicę polskich zespołów).  Niepowtarzalny klimat ich muzyki, awangardowe interpretacje tradycyjnej muzyki i instrumentarium sprawiają, że każdy ich koncert jest jednocześnie wciągającym mroczno-radosnym spektaklem. Grupa zaprezentuje swoje przeboje, ale także prapremierowy materiał z płyty Uwodzenie, która ukaże się tej jesieni.

Z kolei 15.08 czeka nas nietypowe spotkanie z pogranicza muzyki i literatury. Ilona Wiśniewska - reporterka i fotografka, autorka książek Białe. Zimna wyspa Spitsbergen, Hen. Na północy Norwegii oraz Lud. Z grenlandzkiej wyspy przeczyta fragmenty swoich książek do akompaniamentu tria wokalnego Kapeli ze Wsi Warszawa. Spotkanie będzie także okazją do zadania pytań autorce i wokalistkom. Po wydarzeniu usłyszymy zespół, którego muzyka mocno bazuje na literaturze. "Kirszenbaum jest jak Wyspiański na mefedronie. Krakowski duet ożywia postfolkowe zgliszcza, wyznacza im świeże kierunki i wrzuca prosto na loopery, ze słowiańskim przytupem zderzając Toma Waitsa i Junip. Zola krzyczy na klezmerów, Henry Miller tańczy z Muminkami, a efektem jest melancholijna intertekstualna karuzela. Kierkegaard pisał o nich: "To chyba jazz". Nic bardziej mylnego" - piszą o sobie Kacper Szpyrka i Jakub Wiśniewski.

Finałem obchodów 15-lecia Karrot Kommando będzie koncert flagowego zespołu, który rozwija się pod skrzydłami tej agencji. Wystąpi Pablopavo (16.08) - czyli muzyk, który równie świetnie radzi sobie na polu literatury. Ze swoimi wiernymi druhami z zespołu Ludziki wykona największe przeboje - te o przemijaniu, niedostatku i miłości do kotów.

Bez patosu

Karrot Kommando ma za sobą 15 lat świetnej pracy. Jaki przepis na tak udaną karierę mają jego założyciele? - Sami się nad tym często zastanawiamy. Jak banalnie by to nie brzmiało, niezbędna jest miłość do muzyki i młodzieńczy idealizm, który mimo upływu lat staramy się w sobie pielęgnować. Ważna jest wiara w naszych artystów, szczerość i uczciwość wobec nich. Szacunek dla naszych odbiorców i organizatorów nawet najmniejszych koncertów. Dzięki nim to, co robimy, ma jakikolwiek sens. Wszystko to brzmi bardzo patetycznie, a tego staramy się unikać jak ognia. Skończmy więc na tym, że trzeba zgromadzić wokół siebie ludzi, z którymi pokonywanie rozszalałych wód polskiego rynku muzycznego jest czystą przyjemnością - odpowiadają.

Muzycy, nie tylko w Polsce, potrzebują specjalistów i pasjonatów, którzy pomogą im w rozkręceniu i rozwoju kariery. Może to frazes, jednak rzadko doceniamy i myślimy o tych, którzy stoją za nazwiskami ulubionych artystów. W tych niepewnych czasach szczególnie warto ich wesprzeć. Do zobaczenia na Dziedzińcu!

Aleksandra Kujawiak

  • cykl koncertów z okazji 15-lecia Karrot Kommando
  • 12-16.08, g. 19
  • Dziedziniec Zamkowy
  • bilety: 49-69 zł
  • więcej informacji tutaj

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-10 09:44:10 269149 <![CDATA[Vavamuffin, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269149,show2.jpg 269150 <![CDATA[Vavamuffin, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269150,show2.jpg 269148 <![CDATA[Vavamuffin, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269148,show2.jpg 269151 <![CDATA[Pablopavo, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269151,show2.jpg 269152 <![CDATA[Pablopavo, fot. Bartek Muracki]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269152,show2.jpg 269153 <![CDATA[Pablopavo, fot. Bartek Muracki]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269153,show2.jpg 269154 <![CDATA[Żywiołak, fot. materiały organizatorów]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269154,show2.jpg 269155 <![CDATA[Kirszenbaum, fot. Dorota Grzegorczyk]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269155,show2.jpg 269156 <![CDATA[Kirszenbaum, fot. Izabela Michalczyk]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269156,show2.jpg 269157 <![CDATA[Kirszenbaum, fot. Izabela Michalczyk]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269157,show2.jpg 269158 <![CDATA[Kapela ze Wsi Warszawa, fot. Radek Polak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269158,show2.jpg 269159 <![CDATA[Kapela ze Wsi Warszawa, fot. Radek Polak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269159,show2.jpg 269160 <![CDATA[Kapela ze Wsi Warszawa, fot. Radek Polak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269160,show2.jpg 269161 <![CDATA[Ilona Wiśniewska, fot. Birger Amundsen]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151228,269161,show2.jpg
151118 2020-08-06 12:13:27 Niedzielnym koncertem w Poznaniu, na dziedzińcu Tamy, duet Wczasy kończy letnią trasę koncertową. W czasie występu będzie można posłuchać nowych utworów zespołu, które trafią na drugą płytę. A co słychać u Jakuba Żwirełło i Bartłomieja Maczaluka - i jak w czasach pandemii przebiega "siemanizacja"?

]]>
Muzycy w czasie pandemii zagrali pierwszy koncert online pod koniec czerwca, a już 4 lipca zaczęli letnią trasę koncertową w Alwernii, występując przed kameralną, 150-osobową publiczną na Kmina Festiwal. - Koncerty wychodzą nam zadziwiająco dobrze, choć widać, że jest na nich trochę mniej ludzi. Wiadomo, jedni się boją korony, a inni w ogóle obawiają się uczestniczenia w takich wydarzeniach. Powrót do grania dla publiczności był dla nas jako wykonawców bardzo miłym przeżyciem - prawie, że powrotem do normalności. Smucimy się więc, że tak mało ich już zostało. Na razie nie ma też pewności, jak będzie z kolejnymi występami jesienią, bo w Polsce jest coraz więcej przypadków zachorowań na koronawirusa i być może pandemiczne obostrzenia pozostaną - mówi Jakub.

Jeszcze przed pandemią duetowi Wczasy udało się przygotować większość materiału na nową płytę - którą planowali wydać po debiutanckich, doskonale przyjętych Zawodach. - Cały czas nad nią pracujemy, ale przez to, że nie wiadomo, co z dalszymi koncertami, nie ma sensu jej chyba teraz wydawać. Mamy już około 80% materiału, ale brakuje nam pary, aby go dokończyć. Tą parą byłaby pewność, że możemy grać. Wtedy skończylibyśmy płytę i od razu skonfrontowali się ze słuchaczami, sprawdzili ten materiał na koncertach. W czasie letniej trasy trochę jednak już zaczęliśmy grać nowe kawałki, które znajdą się na płycie - opowiada Jakub.

Te prace w ostatnim czasie dodatkowo spowolnił fakt, że podczas gdy artyści preferują pracę po nocy, to ograniczono im dostęp do sali prób do północy. - Wcześniej, gdy była wena i flow, to siedzieliśmy i do piątej rano. Teraz dzwonią do nas o 23:50 i mówią: "panowie, zaraz zamykamy". A często jest tak, że dopiero o 23 zaczynamy nad czymś sensownym pracować. Ale dobrze, że jeszcze w ogóle mamy salkę. Trzeba sobie radzić w różnych okolicznościach. Zmieniliśmy więc tryb pracy, ale spadło nam tempo - przyznają.

- Te utwory powstawały przed pandemią, ale teksty brzmią bardzo aktualnie, pomimo tego, że pisząc je jeszcze o niej zupełnie nie myśleliśmy. Może bierze się to stąd, że mamy w sobie defetyzm - i czujemy nadchodzącą apokalipsę. Myślimy pesymistycznie o przyszłości ludzkości i naszej pięknej planety. Pomimo tego, że gdy powstawały nowe teksty, to okoliczności nie były tak ciężkie jak teraz, to i tak sprawiają wrażenie, jakby również i wtedy było tak źle - ironicznie komentuje Bartek.

Muzycy zapowiadają, że ci, co polubili Zawody, powinni wiele z tamtego albumu odnaleźć również i na nowej, wciąż jeszcze powstającej płycie. Dalej śpiewają na niej po polsku i korzystają z podobnego instrumentarium.  - Mamy już osiem kawałków, które raczej na pewno wejdą na płytę, ale ile dalszych powstanie, to i my nie wiemy. Na razie jest ten album na takim etapie, że w niektórych utworach dużo jeszcze może się zmienić. Oczywiście - nie nam to oceniać, tylko słuchaczom, ale mam wrażenie, że Wczasy idą w dobrym kierunku - zapowiada Jakub.  - Muzycznie i tekstowo popłynęliśmy już w inne rejony. W niektórych kawałkach trochę odcinamy się od pierwszego albumu. Nadal to jednak my jesteśmy ich autorami, więc wciąż będzie to brzmiało jak Wczasy - dodaje Bartek.

Kwarantannowa składanka

Pandemia - tak, jak i innych artystów - odcięła duet od publiczności. - Na pewien czas wszystko sobie totalnie odpuściłem: leżałem i wegetowałem. Z drugiej strony, starałem się robić różne rzeczy, na przykład słuchałem klasyczne płyty typu albumy Beatlesów, których nigdy wcześniej dobrze nie przesłuchałem. Filmów za wiele nie oglądałem, bo miałem dość patrzenia cały czas w ekran. Kupiłem też farby i dla rozrywki próbowałem trochę malować obrazy, aby zabić czas. Ale niczego sensownego, rozwojowego nie zrobiłem ze sobą, bo sytuacja dojeżdżała mnie psychicznie. Ciężko było się zebrać do kupy, aby być produktywnym człowiekiem - przyznaje Jakub.

W czasie pandemii muzycy przygotowali po jednym kawałku na składankę wydaną online przez Polonię Disco - nagrywając je w swoich mieszkaniach w trakcie trwania lockdownu. Jakub w utworze Tęsknie opisuje absurdy obostrzeń, wyliczając tęsknoty za drobnymi rzeczami sprzed pandemii: "Chciałbym leżeć, chciałbym leżeć, chciałbym leżeć z tobą na plaży. Ale nie mogę, ale nie mogę, bo od miesiąca muszę siedzieć na chacie. Wziąłbym ciebie, wziąłbym ciebie, wziąłbym ciebie na spacer do lasu. Ale nie mogę, ale nie mogę, bo nie jestem myśliwym. Miałem ci kupić, Miałem ci kupić, Miałem ci kupić ze złota tacę, ale nie kupię, ale nie kupię, ale nie kupię, bo straciłem pracę. Tęsknię, tęsknię za małymi pokojami, szumem rozmów ludzi. Tęsknię, tęsknię za spacerami w lesie, za miastem".

W poszukiwaniu "siemanizacji"

O występach online Jakub mówi "Fajnie nawet, jak nie ma dla kogo, to chociaż do kamer sobie zagrać". Dla muzyków bardzo ważne jest występowanie przed publicznością i spotkania z ludźmi, określane przez nich "siemanizacją".

- Koncerty online mają sens. Niektóre z nich zostały bardzo dobrze zrealizowane. Ale nie ma na nich "siemanizacji" - tej wymiany energii, którą tak bardzo lubimy i która nas napędza do działania. Choć to nie był bardzo długi okres bez koncertów, dla nas sprawiał wrażenie dosyć długiego - zwłaszcza, że mieliśmy dużo występów odwołanych. Dużo mówi się też o tym, iż nasza branża muzyczna najbardziej przez pandemię ucierpiała, przez co więcej się o tym wszystkim również myśli. Gdy przyszło zluzowanie i pierwszy koncert, to miało się wrażenie: "wow, wyszedłem z ciemnej piwnicy do ludzi!". To jest właśnie tego typu uczucie. Bo obostrzenia spowodowały, że świat i sposób myślenia trochę się zmieniły - zarówno z naszej strony, jak odbiorców. Ma to wpływ na to, jak wygląda powrót - opowiada Bartek.

Marek S. Bochniarz

  • koncert zespołu Wczasy
  • 9.08, g. 20
  • dziedziniec Tamy
  • bilety: 40-45 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-06 13:14:14 268942 <![CDATA[Zespół Wczasy, fot. Agata Hudomięt]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151118,268942,show2.jpg 268943 <![CDATA[Zespół Wczasy, fot. Agata Hudomięt]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151118,268943,show2.jpg 268944 <![CDATA[Zespół Wczasy, fot. Agata Hudomięt]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151118,268944,show2.jpg 268945 <![CDATA[Zespół Wczasy, fot. Agata Hudomięt]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151118,268945,show2.jpg
151052 2020-08-05 11:09:57 Ponad 1000 artystów, 70 miast, 200 partnerów i 12 kursów gitarowych prowadzonych przez najwybitniejszych nauczycieli tego instrumentu. Tak w liczbach przedstawia się ostatnie 12 lat Festiwalu Akademia Gitary, który w tym roku odbędzie się po raz ostatni. Start już 15 sierpnia.

]]>
Akademia Gitary kojarzona jest głównie z Poznaniem, ale przez te wszystkie lata gościła również w większych i mniejszych miejscowościach Wielkopolski. Koncerty zawsze były bezpłatne, a przy tym miały charytatywny charakter. Tegoroczna, ostatnia edycja nosi hasło Coda - od zakończenia stosowanego w kompozycjach muzycznych.

- Poznań kojarzony jest przede wszystkim ze skrzypcami z powodu Konkursu im. Henryka Wieniawskiego czy konkursu lutniczego. A przecież na gitarze gra zdecydowanie więcej osób niż na skrzypcach - podkreślał na konferencji prasowej zapowiadającej ostatnią edycję festiwalu Jędrzej Solarski, wiceprezydent Poznania.

- Zależało nam, żeby ten festiwal był festiwalem muzyki klasycznej, ale oczywiście przez te wszystkie lata pojawiały się tu różne gatunki - dodawał Przemysław Kieliszewski, szef rady programowej festiwalu.

W tym roku festiwal będzie wyjątkowy, nie zabraknie więc na nim wyjątkowych gości. - Tegoroczna odsłona jest dodatkową, a jednocześnie pożegnalną edycją i ukłonem w stronę fanów gitarowych brzmień - zaznaczają organizatorzy. Koncert otwierający na płycie Starego Rynku zagrają Gitarsi.pl (15.08, g. 18), poznańskie trio gitarowe założone latem 2018 roku przez trójkę przyjaciół, które w swoim repertuarze ma m.in. jazzowe, rockowe i klasyczne evergreeny, muzykę filmową oraz własne kompozycje. Wiosną 2020 roku ukazał się ich debiutancki krążek - Etna.

Na niedzielę 16 sierpnia Akademia Gitary przeniesie się do Pałacu w Jankowicach i Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Świętego Ducha w Koninie. W Jankowicach wystąpią Jagoda Świdzińska i Kacper Dworniczak, w Koninie - Pajestka Kostecki Duo. Jagoda Świdzińska to jedna z najlepiej prosperujących gitarzystek młodego pokolenia i laureatka wielu prestiżowych konkursów, takich jak Baltic Guitar Days, Paganini Guitar Festival czy Zagreb Guitar Festival.  Jej muzyczny partner,  Kacper Dworniczak, dwa lata temu został finalistą programu Młody Muzyk Roku organizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a rok później zadebiutował w nowojorskiej Carnegie Hall. Pajestka Kostecki Duo to z kolei zespół absolwentów Akademii Muzycznych w Poznaniu i Szczecinie - Dawida Pajestki oraz Macieja Kosteckiego. W 2017 roku podczas Akademii Gitary miało miejsce prawykonanie utworu skomponowanego przez Piotra Klimka specjalnie dla tego duetu.

Wtorek 18 sierpnia należeć będzie do Łukasza Kuropaczewskiego, dyrektora artystycznego Festiwalu. To jeden z najwybitniejszych polskich gitarzystów klasycznych. Występował na najważniejszych salach koncertowych świata, na swoim koncie ma pięć  płyt, z czego aż trzy otrzymały nominację do Nagrody Fryderyk. Od 2008 roku jest profesorem Akademii Muzycznej w Poznaniu, a w 2018 roku wygrał konkurs na profesurę w Kunstuniversitat w Graz, w Austrii, gdzie obecnie pracuje. Na godzinę 19 zaplanowany jest jego koncert i wykład online na profilu FB Akademii Gitary. - Na początku swojego istnienia Akademia Gitary nie była jeszcze festiwalem, a jedynie kursem gitarowym. Odbywały się koncerty jego uczestników, nie gwiazd muzyki z Polski i ze świata. Z roku na rok wydarzenie stawało się coraz większe, aż któregoś roku nie byłem już w stanie wymienić z pamięci, kto zagra u nas na Festiwalu. Musiałem mieć przed sobą kartkę, żeby nikogo nie pomiąć. Na 10-lecie mieliśmy już 100 koncertów. To było niesamowite - wspomina artysta.

Kuropaczewskiego będzie można posłuchać także w czwartek 20 sierpnia w kołobrzeskiej Bazylice Konkatedralnej, gdzie wystąpi razem z Avi Avitalem, izraelskim mandolinistą nominowanym do nagrody Grammy w dziedzinie muzyki klasycznej. Tego samego dnia w Czarnkowie zagra uczeń Łukasza Kuropaczewskiego, Andrzej Grygier - laureat licznych konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych, a także wielokrotny stypendysta za osiągnięcia muzyczne.

Koncert finałowy Avi Avital & Łukasz Kuropaczewski będzie miał swoją powtórkę także w archikatedrze gnieźnieńskiej (21.08, g. 19) i poznańskiej farze (22.08, g. 19.30).

- To nie pierwszy mój pobyt w Polsce i nie pierwszy udział w Akademii Gitary - podkreśla Avi Avital, który w sezonie 2019/2020 promował swoje najnowsze wydawnictwo muzyczne Avital meets Avital. - Gitara i mandolina to instrumenty sobie bliskie, a sonaty Beethovena jakie wykonam na tegorocznym festiwalu, to właśnie utwory napisane na fortepian i mandolinę - dodaje.

Anna Solak

  • 13. Festiwal Akademia Gitary
  • 15-22.08
  • wstęp wolny lub obowiązkowe wejściówki
  • więcej informacji tutaj

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-13 11:53:46 268848 <![CDATA[Avi Avital oraz Łukasz Kuropaczewski podczas Akademii Gitary w 2014 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268848,show2.jpg 268845 <![CDATA[Avi Avital, fot. Zohar Ron]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268845,show2.jpg 268846 <![CDATA[Łukasz Kuropaczewski, fot. Kamil Strudziński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268846,show2.jpg 268847 <![CDATA[Avi Avital oraz Łukasz Kuropaczewski podczas Akademii Gitary w 2014 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268847,show2.jpg 268849 <![CDATA[Łukasz Kuropaczewski podczas koncertu inauguracyjnego Akademii Gitary w 2019 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268849,show2.jpg 268850 <![CDATA[Koncert inauguracyjny Akademii Gitary w 2019 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268850,show2.jpg 268851 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku podczas Akademii Gitary w 2017 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268851,show2.jpg 268852 <![CDATA[Happening gitarowy na Starym Rynku podczas Akademii Gitary w 2017 roku, fot. Tomasz Nowak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151052,268852,show2.jpg
151051 2020-08-05 10:01:27 Trzecia edycja festiwalu nad Jeziorem Kierskim została przełożona na 2021 rok, jednak organizatorzy Enea Edison Festival zapewnili alternatywną odsłonę jeszcze w tym roku - cykl koncertów typu drive-in. 9 sierpnia o godzinie 19, na poznańskim stadionie przy Bułgarskiej usłyszymy Ralpha Kamińskiego, który otulającym głosem zaśpiewa przed poznańską publicznością, dostrajającą odbiorniki radiowe do koncertowej częstotliwości w swoich samochodach.

]]>
Ralph Kamiński muzyką zainteresował się w gimnazjum, a w wieku 11 lat rozpoczął naukę śpiewu. W szkole muzycznej grał na skrzypcach, a na studiach na fortepianie. Studia pobudziły go też do działań kompozytorskich. Ukończył wokalistykę na Wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej w Gdańsku. Odbył również roczne stypendium na Muzycznym Uniwersytecie Codarts w Rotterdamie, gdzie kształcił się w kierunku pop.

Kamiński to artysta kompletny. Jest nie tylko wokalistą, lecz również kompozytorem. Praktycznie całość materiałów muzycznych, które tworzy, komponuje w większości sam, pracując przy fortepianie. - Od zawsze zaczynam od pianina. Wychodzę zresztą z takiego założenia, że nawet kiedy piosenka jest już wyprodukowana i ubrana we wszystkie dodatkowe instrumenty, powinna nadal się bronić w wersji z czystym pianinem, czyli kiedy powróci się do tego jej podstawowego fundamentu - mówi Kamiński w rozmowie na blogu Kubaluka. W swoich kompozycjach artysta często łączy pełne subtelności akustyczne dźwięki z brzmieniami syntezatora. Oprócz warstwy muzycznej, Kamiński dba w sposób szczególny o warstwę wizualną swojej twórczości - reżyseruje własne wideoklipy, zajmuje się także przygotowywaniem kostiumów.

W listopadzie 2016 roku ukazał się przygotowywany przez pięć lat debiutancki album Kamińskiego Morze. Zapowiadały go pełne wyrafinowania i subtelności utwory Podobno i Zawsze. W utworach Kamińskiego nie ma miejsca na trywialność. Każda pełna emocji i szczerości kompozycja to nostalgiczna podróż w głąb siebie i własnych emocji. W zeszłym roku artysta wydał drugą płytę - Młodość, a Kosmiczne energie z tego krążka śpiewa cała Polska.

Obecna sytuacja epidemiologiczna wymusiła przełożenie festiwali muzycznych na następne lata. Wymusiła również kreatywność organizatorów, którzy nie chcą rezygnować ze wszystkich swoich wydarzeń i zamiast tego dopasowują je wprost pod nową rzeczywistość. Koncerty będą się więc odbywać dla widzów w zaparkowanych przed sceną autach.

Jak to będzie wyglądało? W ciągu godziny (przed rozpoczęciem koncertu) uczestnicy wjadą na teren obiektu i ustawią się w wyznaczonych przez obsługę miejscach. Po zgaszeniu silnika, włączą radio i ustawią konkretną częstotliwość. W ten sposób, dźwięki koncertu odbierane będą przez samochodowe radio, a dopełnieniem tego będzie prezentujący się na scenie artysta.

Od kilku lat polski rynek muzyczny może poszczycić się naprawdę oryginalnymi i kompletnymi postaciami muzycznymi. Jedną z nich jest na pewno Ralph Kamiński, zachwycający aksamitną, subtelną, a jednocześnie pełną ekspresji barwą głosu. Choć występuje dopiero od kilku lat, zjednał sobie spore grono odbiorców. Już w najbliższą sobotę będzie można wybrać się na koncert Kamińskiego w nieoczywistym kształcie, gdyż na poznańskim stadionie spełni się american dream w postaci koncertu oglądanego i słuchanego z pozycji samochodowych siedzeń.

Katarzyna Nowicka

  • koncert Ralpha Kamińskiego
  • 9.08., g. 19
  • parking E przy Stadionie Poznań (wjazd od ulicy Węgorka), ul. Bułgarska 17
  • bilety: 79-149 zł za wjazd samochodu (maksymalnie 2 pasażerów)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-05 12:27:30 268841 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268841,show2.jpg 268839 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268839,show2.jpg 268840 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268840,show2.jpg 268842 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268842,show2.jpg 268843 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268843,show2.jpg 268844 <![CDATA[Ralph Kamiński, fot. Dawid Gorzelak]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151051,268844,show2.jpg
151001 2020-08-04 11:51:58 Kto wie, czy to nie ostatnie koncertowe chwile przed jesiennym uderzeniem pandemii. Z pewnością jednak - to ostatni moment, by stanąć przy jednej z najpiękniejszych scen plenerowych Poznania i wysłuchać wyjątkowych wykonawców. Dwa finałowe koncerty z cyklu Solo na Szelągu zapowiadają się wyśmienicie!

]]>
Relaks, zabawa i letni wypoczynek. Ogród Szeląg jest miejscem magicznym, kameralnym, pełnym zieleni, której z pewnością wszyscy potrzebujemy po godzinach spędzonych na home office. Na początek końca cyklu polecam wysłuchanie Daniela Hertza (7.08).

Życie Daniela Hertza może stać się ciekawym materiałem na film biograficzny. Już sam plan geograficzny -  Moskwa, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Polska - pobudza wyobraźnię. Urodził się w kraju Breżniewa, w rodzinie żydowskiej. W wieku 2 lat wyemigrował do USA, gdzie odkrył The Beatles. Zespół Johna Lennona zainspirował go, by rzucić fortepian i chwycić za gitarę. Później, muzyczne ścieżki powiodły go w stronę mandoliny i kontrabasu. Grał przede wszystkim jako muzyk towarzyszący, co zmieniło się, gdy w wieku 30 lat poznał Darrella Scotta, dzięki któremu połączył swoją miłość do muzyki i pisania. Współpracował też z Boo Hewerdine i Markien Freegardem. Zanim trafił do Polski, mieszkał też w Wielkiej Brytanii. W naszym kraju związał się muzycznie m.in. z Tymonem Tymańskim. Ten songwriter z 2 paszportami ma ogromny talent. Prócz 3 języków zna także ten uniwersalny, muzyczny, który sprawia, że słuchając go - czujesz się zawsze jak w domu.

Sambor Dudziński to człowiek wielu talentów. Śpiewa, gra na wielu instrumentach, komponuje. Jest także performerem, aktorem, lalkarzem, animatorem kultury i... wynalazcą! Podobno łatwiej wymienić z kim nie współpracował i czego jeszcze nie robił. Zupełnie skrótowo, zaznaczyć jednak trzeba, że na koncie Sambora Dudzińskiego jest m.in. współpraca z Teatrem Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Jego muzykę można usłyszeć w  filmach: Retrospekcja -  dokumencie  o  Jerzym  Nowosielskim oraz Józef  Mehoffer - witraże życia, w spektaklach teatralnych m.in. Erze Wodnika (Teatr Muzyczny Capitol), Pippi Pończoszance (Teatr Dramatyczny w Warszawie), Niewiarygodnych Przygodach  M. Koziołkiewicza (Teatr Pantomimy we Wrocławiu). Dudziński nagrodzony został na wielu festiwalach, m.in. Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu,  Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Zjednoczonej Europy, Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, czy Festiwalu Sztuki Estradowej. Jego twórczość nie ma granic, nie tylko gatunkowych, ale także geograficznych. Śpiewał o Polsce i po polsku ludziom z całego świata na Expo w Japonii w 2005 roku, a także w Chicago, Finlandii, Niemczech, czy na Węgrzech. W swojej twórczości inspiruje się ludźmi, których spotyka, to od nich czerpie siłę i energię. Artysta zamknie tegoroczny cykl Solo na Szelągu - wystąpi 14 sierpnia.

Aleksandra Kujawiak

  • koncerty w ramach cyklu Solo na Szelągu
  • Daniel Hertz, 7.08
  • Sambor Dudziński, 14.08
  • oba koncerty rozpoczynają się o g. 20
  • Ogród Szeląg
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-08-05 12:21:23 268783 <![CDATA[Sambor Dudziński, fot. materiały organizatora]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151001,268783,show2.jpg 268781 <![CDATA[Sambor Dudziński, fot. materiały organizatora]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151001,268781,show2.jpg 268785 <![CDATA[Daniel Hertz, fot. materiały organizatora]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151001,268785,show2.jpg 268786 <![CDATA[Sambor Dudziński, fot. materiały organizatora]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,151001,268786,show2.jpg
150860 2020-07-30 09:32:08 Na jesień planowana jest nie tylko druga fala koronawirusa, ale też premiera nowego materiału zespołu ØRGANEK. Zapowiadający go singiel zatytułowany Pogo mówi o charakterze najbliższej przyszłości - będzie nerwowo, będzie niezdrowo.

]]>
Po długiej przerwie koncertowej na scenę wraca Tomasz Organek ze swoim zespołem. Zdobywcy dwóch platynowych płyt przedstawią coś zupełnie nowego. Parafrazując Słowackiego - nie czas grać rocka, gdy płoną lasy, a cytując członków zespołu: - Dobre czasy minęły. Nie czas na wspominki, czas opowiadać o tym, co dzieje się tu i teraz, a do tego potrzebny jest współczesny język. Nowe czasy, nowa muzyka.

Łupanka z lirycznym zakończeniem

"Pół Polski idzie w pogo, to robi się trochę nerwowo. / Pół Polski idzie w pogo, to robi się niezdrowo" - słyszymy w singlu promującym nowe wydawnictwo. Pogo to specyficzny dla kontrkultur punków, metalowców i skinheadów taniec. Bywa brutalny - jego istotą jest zderzanie się ze sobą z dużą siłą. Kto nie złapie równowagi - leży. Pogo jest atakiem, siłą, dominacją. Jest narzędziem do zarządzania strachem, do budowania wizerunku zwycięzcy. Pogo, czyli "polski taniec narodowy - porozbijać sobie głowy / polski taniec narodowy - pawie pióra i maniura".

- Temat tańca w polskiej kulturze obecny jest od wieków. Chocholi taniec w Weselu Wyspiańskiego, terror i przemoc w Tangu Mrożka, absurdalny taniec przebierańców w Rejsie Marka Piwowskiego, to przykłady tego samego obłędu, w którym tkwimy od wieków jako społeczeństwo. Stracone szanse, nieumiejętność porozumienia się ponad podziałami, wieczne animozje, konflikt, agresja i siła. Zarządzanie głupotą. Zbiorowa nieświadomość w służbie cyników. Pogo to współczesna emanacja tego samego problemu - mówią muzycy.

Mocnemu tekstowi odwołującemu się do sytuacji, w jakiej od lat tkwi polskie społeczeństwo, towarzyszy równie mocna i nietypowa jak na ten zespół muzyka. Rytmiczna, ostra, zbudowana na wyrazistej perkusji i elektronice. Ostatnie dwie minuty singla stanowi liryczna coda, w której, dla kontrastu, słyszymy łagodne dźwięki klawiszy. Mamy też obraz - teledysk, nad którym pracowało kilkadziesiąt osób, jest dla mnie trochę zbyt "ładny" i dosłowny - jak skrojona na potrzeby ściśle sprecyzowanego odbiorcy kampania marketingowa. Nie o obraz jednak chodzi, a o przekaz.

- Polska pękła na pół, a nad nią odbywa się kolejny chocholi taniec. Pogo. Jeden na drugiego, byleby uderzyć z całej siły. Najlepszą obroną jest podobno atak. Musimy ją teraz wspólnie zacząć zlepiać. Człowiek z człowiekiem. Ale żeby to zrobić, musimy najpierw zrozumieć, dlaczego pękła - tłumaczy lider zespołu. W wywiadzie dla portalu Onet Muzyka dodaje: - Tekst do Pogo powstał już kilka miesięcy temu i jest reakcją na nienawiść, którą politycy rozsiewali pośród ludzi przez lata, czego paskudnym finałem była brudna i do bólu populistyczna kampania wyborcza. Szczuto i napuszczano na siebie różne grupy społeczne po to, żeby poprzez konflikt zyskiwać poparcie. Czarne limuzyny odjechały, a my zostaliśmy z tym nieszczęściem na lata. To wyjątkowo obleśna taktyka.

O tym, że istnieją dwie Polski - wiemy. O tym, czy muzycy chcą znaleźć i znajdują na to jakieś rozwiązanie i  czy Pogo to gorzki wyjątek, czy też znajdzie kontynuację w kolejnych, nowych utworach zespołu przekonamy się podczas koncertu na Dziedzińcu Zamkowym.

Aleksandra Kujawiak

  • koncert zespołu ØRGANEK
  • 5.08, g. 20
  • Dziedziniec Zamkowy
  • bilety: 99 zł (miejsca siedzące)

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-31 13:07:18 268652 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150860,268652,show2.jpg 268649 <![CDATA[Scena na Dziedzińcu, fot. materiały CK Zamek]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150860,268649,show2.jpg 268650 <![CDATA[Scena na Dziedzińcu - koncert Czesław Śpiewa. Fot. Maciej Kaczyński © CK ZAMEK]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150860,268650,show2.jpg 268651 <![CDATA[Scena na Dziedzińcu - koncert Sowiński. Fot. Maciej Kaczyński © CK ZAMEK]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150860,268651,show2.jpg
150862 2020-07-30 09:32:30 Muzyczny sierpień w KontenerART to cztery koncerty, w tym jeden potrójny. Występ poznańskich zespołów Tortuga, Strange Clouds i Red Scalp 26 sierpnia będzie największym wydarzeniem muzycznym w Poznaniu od czasu lockdownu - i zapewne jedynym tak dużym tego lata w mieście.

]]>
Program otworzy 1 sierpnia występ zespołu Korpo. To nowy poznański skład, który powstał w połowie ubiegłego roku. Artyści stawiają na ostrą muzykę i zaangażowane teksty, opisujące - podobnie jak inny poznański zespół BUNTek - rzeczywistość kapitalistyczną i świat korporacji. "Idę przez ośkę, widzę mordy nieznajome/ Patrzę na nich - nosy wypełnione mefedronem/ Księżniczka śpi, ujebana jest wrzecionem/ Chciałbym stąd wypłynąć, ale w tym błocie tonę/ Tak mi mijają dni następne/ Problemy proste, rozwiązania są pokrętne" - śpiewa w Drugiej stronie lustra 2bloki, wokalista zespołu.

- Korpo wyszło trochę spontanicznie. Z perkusistą Kubą "Młodym" Szwarcem wcześniej grałem w projekcie The Pineal. Chcieliśmy pójść w cięższe klimaty, grać ostre utwory. Na jednej z prób spotkałem Michała Rukszę, który ma sporą kolekcję syntezatorów i chciał pograć elektronikę z przytupem. Gdy dołączył do nas Bajzel, zrobił świetne uzupełnienie gitarowe i wypełnił nasz skład. To był strzał w dziesiątkę. Dłubaliśmy i wymyśliliśmy dwa utwory, na kolejnej próbie następne dwa... - opowiada 2bloki, czyli Krzysztof Szafran.

Przyznaje, że jego teksty muszą zawsze coś z sobą nieść i nie być "o niczym". W utworach lubi poruszać mroczne tematy, trudne problemy, do czego bardzo dobrze pasuje muzyka zespołu. - Każdy z nas trochę już pracował pod garniturem. Doświadczenie w korpo mają też nasi przyjaciele, bliscy, rodzina. Każdy, mniej lub bardziej introwertycznie, spogląda w tamtą stronę. Widzimy też to, co się dzieje na ulicach, na świecie. Mieszkałem przez pewien czas w Londynie. Widziałem te sunące tłumy, kończące robotę w centrum o 15, 16, 17... Ci ludzie przechodzili London Bridge jak roboty, nieobecnie, myśląc już o swoich sprawach. To było dla mnie momentem przełomowym. Praca w call center pokazywała mi, jak taka struktura wygląda od środka. Wszyscy żyjemy w wyidealizowanym pojęciu samego siebie, a korpo to jeszcze bardziej uwypukla. Myślimy: "Pracuję w tej firmie, robię to, to i to", a tak naprawdę jesteśmy pionkami, które są wykorzystywane - uważa Szafran.

Zamiłowanie do zimy

Program Demostacji w tym miesiącu to trzy koncerty. Jako pierwszy wystąpi 5 sierpnia indiefolkowy zespół Älskar (nazwa oznacza w j. szwedzkim "kocham"), który charakteryzuje nietypowe instrumentarium - obok  klawiszowca Piotrka Paduszyńskiego i perkusisty Mikołaja Lisowskiego gra w nim na wiolonczeli Zuza Wasielewska. Älskar założyła cztery lata temu Ola Batycka po powrocie z Hiszpanii, w której mieszkała przez kilka miesięcy. Miała już trochę twórczości muzycznej, którą robiła "na boku". Muzyka zawsze była bliska jej sercu, układała teksty i melodie. Zawsze chciała coś z tym zrobić, ale brakowało jej motywacji, aby zająć się tym na poważnie.

- Impulsem, aby zacząć tworzyć na poważnie własną muzykę, było powstanie utworu Snow White, który zrealizowaliśmy wspólnie z poznańskim artystą Fismollem. Kiedy usłyszałam pierwszy raz własną piosenkę nagraną profesjonalnie, zmiksowaną i zmasteringowaną, pomyślałam"To jest to, co chcę robić!" - wspomina.

Älskar to muzyka autorska i niszowa, a Batycka nie stworzyła zespołu z myślą o szybkich dochodach. Dlatego szukała osób z pasją do grania, których wrażliwość będzie bliska jej stylowi muzycznemu. - Przez te lata mieliśmy wiele zmian w składzie. Często pojawiała się kwestia prozy życia, czyli pieniędzy. Współpracowałam z osobami dojrzałymi muzycznie, które nie mogły już sobie pozwolić na to, aby grać niemalże za darmo, a niestety takie są realia młodych zespołów autorskich. Po pewnym czasie musieli odchodzić ze względów życiowych. Ale w końcu udało się trafić na właściwych ludzi. Obecnie Älskar to osoby młode, zdeterminowane, które są gotowe przetrwać ten trudny moment, w którym nie możemy jeszcze utrzymać się z własnej muzyki - zdradza. 

Na brzmienie zespołu w dużym stopniu wpłynęło dołączenie do niego wiolonczelistki. Obecnie w składzie nie ma również gitary, co sprawia, że kierunek muzyczny cały czas ewoluuje, zyskując na coraz większej przestrzeni. Początkowo, przy Snow White, Batycka silnie inspirowała się kulturą krajów skandynawskich. - Wtedy była to fascynacja spowodowana tym, jakiej muzyki słuchałam - ale też ze względu na to, że jestem bardzo melancholijnym człowiekiem i chyba jednym z niewielu ludzi, który woli zimę od lata - przyznaje ze śmiechem. Na swoim koncie zespół ma występy m.in. w Dzień Dobry TVN, Sofar Wrocław czy Slot Art Festiwal. W tym roku ukazały się dwa nowe single, a planach jest pierwszy album długogrający.

"Pora umierania, bo już sinieją zorze./ W pustce przepełnionej, złudnej łasce bożej./ Pora odchodzenia, ciało się buntuje, rozum ulatuje "- śpiewa Ola Batycka w Porze umierania, utworze łączącym melancholię z rezygnacją, przełamaną subtelnością i ciepłem. 15 lipca miał premierę nowy teledysk do singla Sztuczne ognie

"Za te 1300 stać mnie na Netflixa"

19 sierpnia w KontenerART zagra toruński duet Kwiatki. Współtworzą go wokalistka Aleksandra Góralska i odpowiedzialny za muzykę Adam Stawicki. - Wcześniej grałem tylko na gitarze, ale po pewnym czasie stało się to dla mnie niewystarczające. Postanowiłem poeksperymentować z różnymi formami. Nowa muzyka w Kwiatkach była efektem tych poszukiwań. Nasza praca wygląda dość nieprzewidywalnie. Zwykle przesyłam Oli próbki muzyczne, a ona ich słucha. Czasami ma też gotowe teksty - opowiada Stawicki.

Pod koniec 2017 roku wydali online swoją pierwszą EP-kę. Dzięki niej rok później znaleźli się na liście najlepiej zapowiadających się debiutów według portalu Brand New Anthem. - Wyrobiłam już sobie system działania. Tam gdzie chodzę, zabieram ze sobą notes, w którym zapisuję pomysły. Teksty Kwiatków są bardzo osobiste: dotyczą moich doświadczeń, sytuacji, w których się znalazłam, a także marzeń. Ich pisanie traktuję trochę jak rodzaj autoterapii. Za ich pomocą wiele rzeczy sobie tłumaczę. Ostatnio zauważyłam, że w pewnym sensie stają się prorocze. To, co na przykład napisałam rok temu, dzisiaj się sprawdza - przyznaje Aleksandra Góralska.

W ubiegłym roku Kwiatki zaczęły koncertować regularnie. Dostali się też do projektu My Name Is New wytwórni Kayax, co przełożyło się na wzrost popularności duetu. "W głowie setki świateł/ Sto zielonych świateł/ Brak czerwonych/ W myślach klakson/ Każe mi biec/ Na pewno nie do pracy/  Chociaż/ Za te 1300 stać mnie na Netflixa"- śpiewa Góralska w singlu Netflix, który Kwiatki wydały pod koniec listopada 2019 roku.

- Kilka tygodni temu zagraliśmy jeden koncert online. Przez czas pandemii zaszyliśmy się w domach i przystąpiliśmy do tworzenia materiału na nową płytę. Trochę też komponowałem "do szuflady". Zamknięcie spowodowało, że trzeba było się przestawić na zupełnie inny tryb pracy, ułożyć na nowo obowiązki, nie tylko te związane z muzyką. Muszę jednak przyznać, że w okresie pandemii dosyć sporo zrobiłem - przyznaje Adam Stawicki.

- Pandemia nie przyniosła nam wcale stagnacji, z czego jestem zadowolona. Dwutygodniowa izolacja była dla mnie źródłem inspiracji. Mogłam się zastanowić nad wieloma rzeczami. Jestem jeszcze studentką, a zmiany spowodowały, że miałam więcej czasu na pisanie tekstów i mogłam poświęcić się muzyce. Zaczęłam też trochę samodzielnie nagrywać swój wokal. Adam wysyłał mi przez internet melodie, a ja układałam teksty piosenek - dodaje Góralska.

Dziś, 31 lipca, podczas Pol'and'Rock Festival odbędzie się prapremiera online projektu #staytogether, w którym Kwiatki wzięły udział. Z kolei oficjalna premiera ich nowego utworu odbędzie się 7 sierpnia na kanale Kręciołatv i serwisach streamingowych. W Poznaniu wystąpią z basistą Bobo Ryszewskim.

Obecnie Kwiatki pracują nad nowym materiałem, który trafi na debiutancką płytę długogrającą. Planują ją wydać w przyszłym roku. - Wydaje mi się, że materiał mamy już prawie kompletny. Póki co zbieramy na nią środki, bo chcielibyśmy ją wydać dobrze i profesjonalnie - mówi Góralska.

Lovecraft, psychodelia i Indianie w kosmosie

26 sierpnia program Demostacji zamknie koncert trzech poznańskich zespołów - Tortugi, Strange Clouds i Red Scalp. Każdego z nich można posłuchać (i zakupić ich albumy) w kawiarni Fuzz przy ul. Gwarnej, prowadzonej przez Jędrka Wawrzyniaka, wokalistę Red Scalp. Trzy kapele łączy to, jak silnie ich twórczość osadzona jest w historii amerykańskiej kultury, muzyki rockowej i stonerowej. Wawrzyniak jest też jednym z organizatorów Red Smoke Festival, imprezy oscylującej wokół muzyki stoner, doom i psychodelicznej.

Odwołanie do kultury rdzennych Amerykanów to w zespole Red Scalp efekt fascynacji wokalisty Jędra Wawrzyniaka. Drugim z punktów odniesienia jest dla nich kosmos. Zespół ma na koncie trzy imponujące albumy - Rituals (na który trafił ich charakterystyczny utwór Tatanka), Lost Ghosts i The Great Chase in the Sky. W KontenerArt Red Scalp zaprezentuje set, który zaprezentuje ich bogaty dorobek muzyczny.

Zespół Tortuga działa od pięciu lat. Po odejściu pierwszego wokalisty w 2016 roku jego miejsce zajął dotychczasowy gitarzysta Pablo. W 2017 roku grupa wydała debiutancką płytę Tortuga. Muzycy pracowali nad tym wydawnictwem w całości na zasadzie DIY (z ang. do it yourself - zrób to sam). Była ona połączeniem ich różnych pomysłów, prób, szukania kierunków rozwoju. Z drugą płytą zaczęli podchodzić do tematu bardziej całościowo - nie jak na pierwszym albumie, gdy każdy utwór traktowali osobno. Na Tortudze zaczęli się odwoływać do twórczości H.P. Lovecrafta, a wydana 1 stycznia 2020 roku Deities była już całościowo zbudowana jako koncept album w oparciu o mitologię stworzoną przez tego pisarza.

Z kolei z muzyką Strange Clouds mogliby się identyfikować zarówno młodzi ludzie, jak i pokolenie ich rodziców. Wystarczy sięgnąć po ich płyty, by przenieść się w czasie. Calm before the Storm to zaproszenie do "świata wypełnionego wrażliwością i burzową pogodą. Manifest dla tych, co odnalezienie harmonii i równowagi stawiają ponad wszystko inne".

Marek S. Bochniarz

  • sierpniowe koncerty w KontenerART
  • 1-26.08
  • KontenerART
  • wszystkie koncerty rozpoczynają się o g. 20
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-31 21:31:12 268629 <![CDATA[Älskar, fot. Beshamel Studios]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268629,show2.jpg 268630 <![CDATA[Älskar, fot. Beshamel Studios]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268630,show2.jpg 268631 <![CDATA[Älskar, fot. Beshamel Studios]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268631,show2.jpg 268632 <![CDATA[Korpo, fot. Gosia Stefanicka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268632,show2.jpg 268633 <![CDATA[Korpo, fot. Gosia Stefanicka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268633,show2.jpg 268634 <![CDATA[Korpo, fot. Iza Polit]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268634,show2.jpg 268635 <![CDATA[Kwiatki, fot. Zbigniew Ronowski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268635,show2.jpg 268636 <![CDATA[Kwiatki, fot. Zbigniew Ronowski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268636,show2.jpg 268637 <![CDATA[Kwiatki, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268637,show2.jpg 268638 <![CDATA[Strange Clouds, fot. Tomasz Klinge]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268638,show2.jpg 268639 <![CDATA[Strange Clouds, fot. Tomasz Klinge]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268639,show2.jpg 268640 <![CDATA[Strange Clouds, fot. Tomasz Klinge]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268640,show2.jpg 268641 <![CDATA[Strange Clouds, fot. Tomasz Klinge]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268641,show2.jpg 268642 <![CDATA[Strange Clouds, fot. Tomasz Klinge]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268642,show2.jpg 268643 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268643,show2.jpg 268644 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268644,show2.jpg 268645 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268645,show2.jpg 268646 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268646,show2.jpg 268647 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268647,show2.jpg 268648 <![CDATA[Tortuga, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150862,268648,show2.jpg
150859 2020-07-30 09:31:55 -  Mogłam zostać gdzieś tam w wielkim świecie. Nic z tego. Jestem poznańską "pyrą". Kocham uporządkowany dom, a poznaniacy to moi życiowi kumple - mówi Urszula Sipińska*. Wystawę poświęconą artystce Sipińska - sza la la zabawa trwa da da będzie można oglądać przez cały sierpień w Starym Browarze.

]]>
Prowadziła Pani archiwum, zbierając wszystkie materiały o swojej działalności i dzięki temu Muzeum Piosenki w Opolu ma tak bogate zbiory na Pani temat. Skąd taka dbałość o budowanie archiwum?

Mam to po tacie, to był fantastyczny facet. Kiedy w jedną opolską noc po zaśpiewaniu Zapomniałam stałam się osobą publiczną, a radio i telewizja tygodniami krztusiły się od mojej "bursztynowej ścieżki", tata powiedział: "Zbieraj wszystkie dokumenty, które podpisujesz. Ja będę archiwizował to, co znajdę w prasie. I przez niemal ćwierć wieku, prawie do śmierci, wklejał gazetową mnie wraz z opiniami. Także tymi niepochlebnymi. Tym sposobem nauczył mnie i dystansu i pokory. Kiedy odszedł, sama prowadziłam kroniki. W zimowe wieczory ciepłe wspomnienia jak znalazł.

Proszę opowiedzieć o wystawie - czy układ tematyczny pozwolił na dobre oddanie Pani osoby - nie tylko jako piosenkarki, ale również architektki, a przy tym zdradza więcej o Pani życiu prywatnym, rodzinnym?

Myślę, że jak na taką skrótową formę wobec długiego człowieczego życia wyszło doskonale. Podziwiam talent Jarka Wasika dyrektora Muzeum Piosenki Polskiej w Opolu i jego świetną ekipę. Ja bym tak nie umiała - mimo że jestem plastyczką.

Co im bliskiego znajdą na wystawie poznaniacy? W jaki sposób jest w niej obecny wątek poznański?

Cała wystawa to wątek poznański - Poznań to moje miejsce na ziemi. Tu pracuję, tu czuję się bezpieczna. Kiedy zaczynałam karierę Warszawa chciała mnie na stałe. Nie mogłabym. To dawna "kongresówa". Gogol w każdej kawiarni. Nie dla mnie. Mogłam zostać gdzieś tam w wielkim świecie. Nic z tego. Jestem poznańską "pyrą". Kocham uporządkowany dom, a poznaniacy to moi życiowi kumple. Na dodatek tu żyje się, jakby za drzwiami stał ten słynny sikający chłopak z Brukseli. I dobrze. Choć witali nas w 2004 roku tak, jakby nasi przodkowie i ich ziemie przez tysiąc lat leżały na Alasce. Ale leżą tu, gdzie leżą - w Poznaniu od zawsze roznosił się cudowny zapach wielkiej Europy. Więc jeśli ktoś chciałby mnie stąd wyrwać, niech nie próbuje. Bo tu są moje korzenie i skrzydła. I tak już zostanie.

Czy Pani działalność jako architektki jest dziś dobrze znana w Poznaniu?

Może nie szczegółowo, ale tak. Mój pierwszy projekt - salon wnętrzarski przy Ratajczaka - otrzymał nagrodę specjalną od plastyka miasta. Ucieszyłam się tak, jakbym zdobyła kilka nagród na festiwalach światowych. No i wielu chyba słyszało, że zaprojektowałam wnętrze Uniwersytetu Adama Mickiewicza, Collegium Polonicum w Słubicach, polską część Europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Zaprojektowałam też Światowe Centrum Prasowe przy Targach Poznańskich, salon samochodowy Forda... i tak można by mnożyć. Ale mam takie niejasne przeczucie, że gdybym nawet zaprojektowała tu Góry Świętokrzyskie, to i tak w masowej wyobraźni pozostanę kobitką śpiewającą piosenki. I co z tego? Nic, fajnie.

Czy po napisaniu drugiej książki Gdybym była aniołem. Historie prawdziwe, dziwne, śmieszne miała Pani w planach napisanie czegoś jeszcze?

Mam to w szufladzie, ponad 300 stron. Pisałam trzy lata. Rzecz oparta na faktach, spisana przez tatę, który zostawił mi w testamencie tylko konspekt. Rzecz dzieje się w latach przedwojennych w Warszawie na Pradze, potem akcja przenosi się do Ameryki i Anglii. To opowieść sensacyjna. Ale utknęłam. Po trzech miesiącach stwierdziłam, że wszystko nie tak, a już na dobre to utknęłam po wyborach 2015. A teraz? Nawet nie chce mi się myśleć o pisaniu.

Wspomniała Pani, że często wyłącza telefon komórkowy, bo czasem próbują się dodzwonić do Pani fani. Czy nadal otrzymuje Pani "analogowe" listy, czy wielbiciele raczej szukają z Panią bardziej bezpośredniego kontaktu?

Szukają wszelkiego kontaktu. Często. Aż się dziwię. Nie śpiewam od 30 lat. Odpowiadam na każdy taki sygnał. Zawsze miałam szacunek dla mojej publiczności. Była najwartościowszą częścią mojej śpiewaczej wędrówki. Dziękuję Wam za to kochani.

Jak przeżywa Pani doświadczenie izolacji i pandemii? Czy wpłynęło ono na Pani życie?

Jak przeżywam? Bardzo prosto - nie ryzykuję. Rzadko wychodzę z domu, ręce myję częściej niż chirurg i... coś tam poukładam w szafie, coś ugotuję, wciąż zapisuję myśli, bo wciąż myślę. Arystoteles miał rację: "Najwspanialszą pracą, jaką może wykonać człowiek jest myślenie." Tak, czy owak i wcześniej i teraz nigdy nie żyłam na średniej odczuwania. I dobrze mi tak.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Urszula Sipińska - w powszechnej świadomości odbiorców polskiej piosenki to przede wszystkim wokalistka i kompozytorka. Jej postać jednoznacznie kojarzona jest z muzyką, jednak to niepełny obraz tej kreatywnej osobowości. Po zamknięciu estradowego rozdziału swego życia z sukcesem wróciła do uprawiania wyuczonego, równie twórczego, zawodu i doskonale się w nim odnalazła. Sipińska bowiem to także nagradzana pani architekt, projektantka oraz autorka książek, wywiadów i felietonów prasowych.

  • wystawa Sipińska - sza la la zabawa trwa da da
  • 1-30.08, g. 12-20
  • 2.08, g. 16-17 i 29.08, g. 12-13, oprowadzanie po wystawie, liczba miejsc ograniczona, zapisy: fundacjamadeinart@gmail.com
  • Stary Browar, Słowodnia +1
  • wstęp wolny
  • premiera wystawy odbyła się 29.06.2018 r. w Muzeum Piosenki Polskiej w Opolu

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-31 12:56:15 268540 <![CDATA[Urszula Sipińska obecnie, fot. Grzegorz Dembiński/"Głos Wielkopolski"]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268540,show2.jpg 268541 <![CDATA[Urszula Sipińska obecnie, fot. Grzegorz Dembiński/"Głos Wielkopolski"]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268541,show2.jpg 268542 <![CDATA[Urszula Sipińska obecnie, na "ukochanej uliczce w Poznaniu", przy której mieszka. Fot. Grzegorz Dembiński/"Głos Wielkopolski"]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268542,show2.jpg 268546 <![CDATA[Urszula Sipińska jako dziecko, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268546,show2.jpg 268547 <![CDATA[Urszula Sipińska z rodzicami i siostrą Elżbietą, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268547,show2.jpg 268548 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268548,show2.jpg 268549 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268549,show2.jpg 268550 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268550,show2.jpg 268551 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268551,show2.jpg 268552 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268552,show2.jpg 268554 <![CDATA[Urszula Sipińska, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268554,show2.jpg 268553 <![CDATA[Urszula Sipińska na scenie, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268553,show2.jpg 268543 <![CDATA[Plakat Konkursu Piosenki w Opolu w 1967 roku, w którym Urszula Sipińska rywalizowała m.in. obok Czesława Niemena, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268543,show2.jpg 268544 <![CDATA[Ośrodek Twórczy Plastyki Współczesnej - praca dyplomowa Urszuli Sipińskiej, fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268544,show2.jpg 268545 <![CDATA[Rok 1992. Zaprojektowany przez Urszulę Sipińską salon wnętrzarski przy ul. Ratajczaka, za którego projekt otrzymała nagrodę plastyka miejskiego. Fot. archiwum prywatne]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150859,268545,show2.jpg
150474 2020-07-20 13:58:14 Elegijne, splecione z poznańskim krajobrazem Requiem dla Warty okazało się niezwykle inspirującym, poruszającym i zapewne najlepszym dziełem Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej. Było to również wydarzenie dla wszystkich tych, którzy tęsknili za oryginalną, uliczną, miejską formułą Festiwalu Malta. "W czasach zarazy", niejako pod wpływem pandemicznych obostrzeń, została im ona zwrócona.

]]>
"Dlaczego zaczynać pod Mostem św. Rocha?" - zastanawiam się zdezorientowany, stojąc pół godziny przed rozpoczęciem wydarzenia na ścieżce Wartostrady, mijany przez hałaśliwych rowerzystów i spacerowiczów, wykrzykujących co jakiś czas "Uwaga!". Staram się nie zostać przez nich rozjechany i zadeptany. Dodatkowo, osaczają mnie zapachy jedzenia i jednolity hałas prostolinijnego techno z lokalu Barbarka, przerywany przez huk przejeżdżających mostem tramwajów. Wokół nic jeszcze nie zwiastuje, że zaraz odbędzie się tu coś zgoła artystowskiego, osobnego, teatralnego.

Pierwsi pojawiają się trochę zmęczeni dziennikarze, dźwigając swój ciężki sprzęt, w tym nieporęczne kamery. Na dziesięć minut przed rozpoczęciem wydarzenia do mostu zbliżają się w ciszy członkowie orkiestry i stają przy brzegu rzeki. Otacza ich aura pociągłej, dusznej melancholii i skupienia. Nie pasują zupełnie do powoli zbierających się wokół nich ludzi, którzy ku mojemu zdziwieniu ubrani się kolorowo, letniskowo, weekendowo, mają rowery i deskorolki. Zupełnie, jakby przyszli wyszaleć się do KontenerArt, gdzie tego samego wieczoru występuje energetyczny duet tekno BUNTek, a nie na pożegnanie poznańskich rzek. Czy przy requiem jako mszy żałobnej nie powinien obowiązywać czarny strój pogrzebowy, oddający szacunek niszczonej przez człowieka naturze?

Przez chwilę dwóch członków orkiestry gra pod batutą Rafała Ziąbki ubranego w strój dyrygenta, co nieco wybija publiczność z letniej, niezobowiązującej atmosfery. Dyrygent wita zgromadzonych przez megafon, prezentując trochę faktów na temat złego stanu wody: - Warta niedługo osiągnie krytyczny stan poniżej jednego metra. Nie nauczyliśmy się niczego po powodziach. Ponad połowa fauny rzecznej zagrożona jest wyginięciem. To jest ostatni moment, kiedy możemy coś z tym zrobić, albo się z tym pogodzić i symbolicznie pożegnać poznańskie rzeki - mówi w przytłumionym napięciu.

Potem informuje, że pochód zajmie nam dwadzieścia minut, zalecając w jego trakcie milczenie i wsłuchanie się w odgłosy otoczenia. Chętni mogą się dołączyć do członków orkiestry i wziąć udział w wykonaniu utworu improwizowanego za pomocą głosu. Idąc w kondukcie, słucham wesołych rozmów poznaniaków, hałasów otoczenia.

Obojętność natury

Pod Bramą Poznania publiczność jest już trochę utemperowana rytuałem krótkiego, acz koniecznego spaceru, pozwalającego na stopniowe, dla nich samych nie do końca zauważalne wyjście ze świata miejskiego, wieczornego odpoczynku i wkroczenie w sytuację symboliczną, niecodzienną, żałobną. Zostajemy poddani mechanizmowi starszemu od nas. Koniecznemu, by w skupieniu oddać się niespokojnemu, szarpanemu, pełnego pauz i zmian napięć przebiegowi improwizowanego, niepodporządkowanego utworu.

Na schodkach przy Cybinie i placu przez budynkiem słuchamy wykonania Requiem dla Warty, w którym kościołem stała się sama natura - zdegenerowana, zniszczona przez człowieka, a jednak nadal wobec niego hojna. Siedzimy nad upadłą, umierającą rzeką, której brudna, ciemna i ciężka woda ociężale przepływa między nogami stojących w niej improwizatorów. Gdy grają, odbijają się w niej ich połamane, czarne sylwetki żałobników.

Czytam później złośliwe i pełne fałszywego politowania uwagi "kto im kazał wejść do tej brudnej wody?". Zapytałbym raczej, czy requiem na naturę powinno się wykonywać w ostatnich ostojach jej piękna, czy w miejscach jak najbardziej naznaczonych przez człowieka, napiętnowanych, jakby kalekich?  Nad muzykami niebo przecina brutalna geometria kładki nad Cybiną, burząc widok na lecące po nim ptaki i powoli sunące chmury. W wodzie odbija się migające, niebieskie światło radiowozu stojącego przy moście Jordana. Na przebieg samego utworu nakładają się, dziwnie z nim zgrane, dźwięki pociągów przejeżdżających wiszącym nieopodal mostem.

Miła Śmierci

Requiem dla Warty to performatywny, teatralny, a przy tym złożony i bardzo urozmaicony utwór. Spory wpływ na szybkie zmiany jego nastroju ma to, że po raz pierwszy w historii działalności Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej przy jednym koncercie było tak wielu dyrygentów. Na przebieg całości wpływ ma nie tylko z góry założona atmosfera poszczególnych części (nie wszystkie są żałobne, jest i jedna wesoła) ale i charakter osób dyrygujących, czy sama skłonność do podporządkowania się wykonawców. Zmiany dyrygenta powodowały naturalne pauzy w utworze, które "zaciemniało" to, że w ich trakcie jeden z muzyków nie przerywał improwizacji, co skutkowało spójną, zwartą całością. Publiczność w trakcie koncertów Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej może śledzić też dość uniwersalne gesty dyrygentów, odgadując ich znaczenie po tym, jakie reakcje wywołuje wśród muzyków.

Z całej orkiestry, składającej się z artystów o skrajnie różnych charakterach, w czasie koncertu wyróżniała się szczególnie Dominika Szelążek w kostiumie kościotrupa. Sprawiając wrażenie z natury bardzo pogodnej i uśmiechniętej, jest w tym przypadku taką ludową, rozbawioną Śmiertką, a przez to postacią niezwykle nam bliską. Bo Requiem dla Warty nie jest nadmiernie wielkim, a przy tym ciężkim dziełem stworzonym, by zaspokoić próżność muzyków. To utwór wykonywany z myślą o publiczności, który zapewni jej prostą satysfakcję płynącą z oderwania się od codzienności, zyskania dystansu względem zanieczyszczeń i otaczającego ją zwykle hałasu. Środowe wydarzenie pozwoliło też na powrót do zapomnianego jakby trochę przeżycia wspólnoty. Czy będzie ono również dla słuchaczy zachętą, by trochę głębiej zainteresować się muzyką improwizowaną, posiadającą w Poznaniu tak bogate i długie tradycje?

W finale występu artyści okrywają się wielką, czarną płachtą materiału. Gdy skrywają się pod nią, muzyka jeszcze przez chwilę trwa, a potem powoli ginie, byśmy mogli spokojnie powrócić do miasta i wieczornych rozrywek. I szykować się na kolejne odcinki serialu o katastrofie klimatycznej. W tej chwili lęki z nią związane, przytłaczające prognozy i fatalnie zapowiadającą się przyszłość przytłumiło doświadczenie pandemii. Być może dlatego Requiem dla Warty, przez absolutną obojętność publiczności zajętej walką z koszmarami bliższymi, obecnymi, wybrzmiewa w moich uszach złowróżbną nutą przegapianego właśnie końca świata. Ten finał rozgrywa się w natłoku wielu innych wydarzeń - tak, jak samo Requiem dla Warty nie potrafi uciszyć choć na chwilę zgiełku dużego miasta.

Marek S. Bochniarz

  • koncert Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej Requiem dla Warty
  • Most św. Rocha i Brama Poznania
  • 22.07

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-23 20:24:53 268021 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268021,show2.jpg 268022 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268022,show2.jpg 268023 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268023,show2.jpg 268024 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268024,show2.jpg 268025 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268025,show2.jpg 268026 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268026,show2.jpg 268027 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268027,show2.jpg 268028 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268028,show2.jpg 268029 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268029,show2.jpg 268030 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268030,show2.jpg 268031 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268031,show2.jpg 268032 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268032,show2.jpg 268033 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268033,show2.jpg 268034 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268034,show2.jpg 268035 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268035,show2.jpg 268036 <![CDATA[fot. Maciej Zakrzewski]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150474,268036,show2.jpg
150467 2020-07-20 13:57:08 Znamy ich jako duży kolektyw improwizatorów o różnorodnym zapleczu muzycznym. Poznańska Orkiestra Improwizowana wystąpi w środę 22 lipca w ramach Generatora Malta, wykonując Requiem dla Warty.

]]>
Woda jest tobą jest ideą Generatora Malta przy edycji Malta Festival Poznań W czasie zarazy. Jak zauważa jego kuratorka Joanna Pańczak, woda odbija wiele problemów społecznych, politycznych, ekologicznych, gospodarczych, z którymi się dzisiaj mierzymy. Jednym z punktów wyjścia dla podjęcia tej problematyki była kwestia obniżania się stanu wód w jeziorach powiatu konińskiego i wyschnięcia odcinka Noteci, spowodowanych działalnością Kopalni Węgla Brunatnego Konin. - Z takim problemem spotykają się wszystkie społeczności oraz rośliny i zwierzęta w miejscach, w których pojawiają się czy rozbudowują kopalnie. Drugi z punktów dotyczy historii Rusałki. Jesienią, ze względu na obniżony poziom wody w jeziorze, po raz kolejny wynurzyły się z niego macewy i przypomniały historię jego budowy rękoma osób, głównie pochodzenia żydowskiego, zamkniętych w niemieckim obozie pracy. Dno Rusałki kryje zatem skutki, do których prowadzą ideologie faszystowskie. W tym samym czasie, kiedy w Poznaniu wypływają macewy, na Morzu Śródziemnym Europejczycy pozwalają na dehumanizację i śmierć osób uciekających przed wojnami i reżimami - dodaje.

Pańczak zaprosiła artystów, artystki, grupy społecznie zaangażowane, aby przyjrzeli się różnym akwenom, przede wszystkim w Poznaniu i Wielkopolsce, z perspektywy społecznej - temu, co woda odbija i jak o nas mówi. - Woda jako substancja jest neutralna, przezroczysta, bezzapachowa. To my ją dookreślamy, wykorzystujemy, przetwarzamy, sprzedajemy, wikłamy w konflikty, używamy dla przyjemności... Jest lustrem świata społecznego dosłownie i w przenośni. Oczywiście wątek ekologiczny - nadciągające susze, zmieniająca się, nagła cyrkulacja wody, burze, grady, to wszystko, z czym mierzymy się w miastach - też jest bardzo obecne w programie, ale nie było wiodącym powodem dla jego utworzenia - wyjaśnia kuratorka.

Open call Generatora Malta, w ramach którego została wybrana również propozycja Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej, przebiegał już w czasie pandemii. - Zaplanowaliśmy go jeszcze przed lockdownem, ale konkurs docierał do artystów, gdy nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądał festiwal. Przy wyborze konkretnych projektów artystycznych częściowo kierowaliśmy się formą, w której proponują spotkanie z publicznością. Dlatego mniej jest projektów opierających się na performatywnym działaniu w przestrzeni z dużą ilością osób. Po prostu nie wiedzieliśmy, co będzie możliwe do przeprowadzenia. Stąd w tym roku w Generatorze Malta dużo więcej projektów o charakterze badawczym, procesowym, ale i wsobnym - odbywających się z udziałem niewielkiej grupy, polegających na riserczu, rozmowach zdalnych. Część z nich ma też charakter indywidualnych działań artystów. Na przykład Daria Mielcarzewicz przy projekcie Jeziora Wielkopolski, czyli prywatne włóczęgi w dzikie zdecydowała się przenieść mapę z bardzo prywatnej przestrzeni swojego mieszkania w sferę internetu i podzielić się nią z publicznością Malty - tłumaczy Pańczak.

Koncert na środku rzeki

Inspiracją dla Requiem dla Warty Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej był zeszłoroczny Impro Plener. To impreza sytuująca się między festiwalem, plenerem improwizatorskim a wakacjami, którą organizuje Statek Kultury w Cigacicach pod Zieloną Górą. - Wpadliśmy na spontaniczny pomysł koncertu na środku rzeki. Na tej wysokości Odry można stanąć w rzece z kontrabasem przewieszonym przez ramię. Gdy ogłoszono konkurs grantowy Generatora Malta pod hasłem Woda jest tobą stwierdziliśmy, że koniecznie musimy się w to zaangażować. Wyszliśmy od tamtej sytuacji odbywającej się w wodzie, ale bogatsi o przemyślenia na temat sytuacji hydrologicznej, która występuje w Polsce. Zaproponowaliśmy odegranie mszy żałobnej za poznańskie rzeki - relacjonuje Rafał Ziąbka, kurator projektu.

- Temat wody był dla nas bardzo inspirujący. Korzystając z tego, że jesteśmy dość dużym zespołem, zrobiliśmy burzę mózgów i z trzech pomysłów wybraliśmy nam najbliższy. Warta powinna być wizytówką Poznania - sprawiać, że miasto żyje i jest atrakcyjne, a wcale tak nie wygląda. Dopiero teraz zaczyna się to zmieniać - przyznaje Dawid Dąbrowski, który w Poznańskiej Orkiestrze Improwizowanej gra na syntezatorze modularnym. W czasie finalnego koncertu jako jedyny będzie musiał zostać na brzegu rzeki - reszta wykonawców wejdzie do wody.

Wydarzenie rozpocznie się o godzinie 19 pod mostem Rocha (po wschodniej stronie) symbolicznym pożegnaniem poznańskich rzek. Stamtąd wraz z muzykami publiczność przejdzie konduktem pogrzebowym Wartostradą wzdłuż Cybiny, a druga, muzyczna część wydarzenia - wykonanie finalnego koncertu Requiem dla Warty - odbędzie się już pod Bramą Poznania. Część z dziewięciu części Requiem będzie duża, a więc przeznaczona na całą orkiestrę, pomiędzy nimi będą występować części mniejsze - na ograniczone składy bądź chór. - Często współpracuje z nami Bartosz Ignacy Wrona, dzięki czemu elementy wokalne są bardzo widoczne w naszej orkiestrze - tłumaczy Dąbrowski.

- Po raz pierwszy w historii naszej orkiestry mamy tak wiele osób dyrygujących. Każda z części będzie miała swojego osobnego dyrygenta. Oprócz nawiązywania do muzyki klasycznej i konwencji samego requiem będziemy też sięgać do żałobnych tradycji żydowskich, muzyki ludowej, a także przełamywać ogólny charakter takimi elementami jak Taniec Śmierci - zapowiada Ziąbka. W czasie koncertu wcieli się w postać dyrygenta-reżysera, który będzie w poszczególnych momentach interweniował i porządkował działania artystów. Odwoła się w ten sposób do twórczości Tadeusza Kantora, zwłaszcza z okresu Teatru Śmierci (pojawi się także nawiązanie do słynnego performensu Panoramiczny happening morski, podczas którego Edward Krasiński dyrygował morzem).

- To koncerto-performens, który traktujemy jako całość. Oczywiście, będzie on oparty na improwizacji. Mamy jednak formułę narzucającą tok działania i interpretację. Zaaranżowaliśmy ten utwór - ma on swoją kolejność, posiada części... Czy można nazwać improwizacją sytuację w której znajduje się kierujący nią dyrygent? Można. Mimo wszystko pozostawiamy członkom orkiestry wolność twórczą przy interpretacji samych utworów. Ja będę dyrygować częścią Dies Irae. To kulminacyjny moment i będę starał się tak go zintensyfikować, żeby doprowadzić do apogeum całego utworu - tłumaczy Dąbrowski.

- Requiem dla Warty nie może być w zasadzie dziełem skomponowanym. Wielkim atutem tej orkiestry jest to, że występują w niej zarówno osoby, które grają w filharmonii czy ukończyły studia na akademii muzycznej, jak i punkowcy czy pasjonaci - ludzie, którzy nie czytają nut. Finalnym efektem jest połączenie tych różnych światów. Ja będę dyrygować częścią Taniec Śmierci. Coś już sobie w związku z tym wymyśliłem, ale nie powiem dokładnie innym, w jaki sposób mają to zagrać. Pewnymi gestami pokażę, co chcę zrobić - a to, w jaki sposób grupa to zinterpretuje, będzie już wielką niespodzianką. Ważną rolą dyrygenta jest nakierować na temat - zarówno rozmowami, inspiracjami, jak i gestami. Często są one bardzo konkretne i mogą pokazać, że ktoś ma zagrać w określony sposób. Może to być też jednak dowolna interpretacja tematu bądź solo w oparciu o ten temat - wyjaśnia Hubert Karmiński, który w orkiestrze gra na gitarze basowej (specjalnie, na okazję koncertu w rzece, podłączy swój instrument do głośnika bezprzewodowego).

Marek S. Bochniarz

  • koncert Poznańskiej Orkiestry Improwizowanej Requiem dla Warty
  • 22.07
  • g. 19 - start pod Mostem św. Rocha, wschodnia strona rzeki
  • ok. g. 19.30 - finał pod Bramą Poznania
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2020-07-21 10:35:41 267797 <![CDATA[Poznańska Orkiestra Improwizowana, fot. Monika Misha Winnicka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267797,show2.jpg 267798 <![CDATA[Poznańska Orkiestra Improwizowana, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267798,show2.jpg 267799 <![CDATA[Aleksandra Szalińska - głos, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267799,show2.jpg 267800 <![CDATA[Anna Niestatek vel Balbina Płot Czarna Madonna - głos, lament, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267800,show2.jpg 267801 <![CDATA[Dawid Dąbrowski - syntezator modularny, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267801,show2.jpg 267802 <![CDATA[Dominika Szelążek - głos, talerze perkusyjne, perkusjonalia, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267802,show2.jpg 267803 <![CDATA[Hubert Karmiński - gitara basowa, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267803,show2.jpg 267804 <![CDATA[Kacper Sikora - trąbka, harmonijka ustna, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267804,show2.jpg 267805 <![CDATA[Maja Wąż - śpiew, głosy, muszla, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267805,show2.jpg 267806 <![CDATA[Mikołaj Nowicki - kontrabas, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267806,show2.jpg 267807 <![CDATA[Ostap Manko - skrzypce, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267807,show2.jpg 267808 <![CDATA[Weronika Kulesza-Gryszczuk - kornet, fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267808,show2.jpg 267809 <![CDATA[fot. Monika Misha Winnicka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267809,show2.jpg 267810 <![CDATA[fot. Monika Misha Winnicka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267810,show2.jpg 267811 <![CDATA[fot. Malwina Łubieńska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,150467,267811,show2.jpg