185688 2022-08-07 15:05:53 Kiedy reggae i raga łączą się z akustycznym rockiem, funkiem i hip hopem, potrafią dziać się prawdziwe cuda. Takie, jakich dziś, w tych tak dramatycznych dla naszych wschodnich sąsiadów czasach tak bardzo brakuje. Wie o tym jeden z nich - Sergiy Babkin, piosenkarz, gitarzysta, aktor i współtwórca popularnego duetu 5'nizza, który podczas swojego występu w CK Zamek zaśpiewa i zagra nie tylko piosenki nagrane z Andriejem Zaporożcem, ale przede wszystkim utwory solowe. Jak można się domyślić, zrobi to w słusznej sprawie - dochody ze sprzedaży biletów zostaną w całości przekazane na pomoc poszkodowanemu Charkowowi, które podobnie jak wiele innych miast na Ukrainie, został doszczętnie zniszczony w wyniku inwazji rosyjskich wojsk.

]]>
Nie ma wątpliwości, że Sergiy Babkin to od lat jeden z najpopularniejszych wokalistów z Ukrainy. Choć najbardziej znany jest z piosenek, jakie wspólnie z Andriejem Zaporożcem nagrywał w ramach ich duetu 5'nizza (przebojowe Soldat, Jamayka czy I Believe In You), to już po roku od wydania przez nich debiutanckiego albumu Unplugged (2003), z powodzeniem rozpoczął działalność solową. Dziś jego własna dyskografia obejmuje już jedenaście płyt, z których pochodzą choćby takie hity jak Де би я, Хто далі йде, Пробач. I choć na wielu płaszczyznach muzyka, jaką nagrywa w pojedynkę łączy się z jamajskim duchem 5'nizzy, to często jest ona jeszcze bardziej refleksyjna, liryczna i skłaniająca do zadumy.

Kiedy na Ukrainie wybuchła wojna, Babkin - podobnie jak wielu innych artystów - zaczął organizować charytatywne koncerty. Jednak jak dotąd mało kto robi to z takim rozmachem jak on. W ramach trasy "Razem dla Ukrainy" przygotował serię specjalnych, akustycznych występów, które odbywają się nie tylko w wielu miastach Europy, ale również Stanów Zjednoczonych. Cel ma jeden - opowiedzieć o wojnie, jaka trwa w jego kraju, ale przede wszystkim zebrać środki, które przysłużą się do jego pomocy oraz obrony.

Jednym z miast, które najczęściej poddawane jest artyleryjskim ostrzałom i bombardowaniom jest jego rodzinny Charków, którego od dawna jest również honorowym obywatelem. Środki zebrane podczas koncertów Babkina zostaną więc w całości przekazane na wsparcie tego prawie 1,5-milionowego, dziś niemal w całości zrujnowanego miasta, przede wszystkim pod kątem jego mieszkańców. Tysiące z nich wymaga leczenia, które w atmosferze wojny jest szczególnie dużym wyzwaniem. Jak podkreśla muzyk, podczas koncertów chce nie tylko dla publiczności śpiewać, ale również z nią rozmawiać - liczy na pytania i obiecuje udzielać szczerych odpowiedzi.

Wieczór w CK Zamek ma być pełen ciepła, miłości i nadziei - wszystkiego, czego tak bardzo Ukrainie teraz brak. Bądźmy tam i my, dokładając swoją cegiełkę, pełni wiary, że jeszcze przyjdzie czas, kiedy nad Ukrainą znów zaświeci słońce.

Sebastian Gabryel

  • Razem dla Ukrainy: Sergiy Babkin
  • 11.09, g.19.30
  • CK Zamek
  • bilety: 100 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-10 09:51:02 335644 <![CDATA[Sergiy Babkin, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185688,335644,show2.jpg 335645 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185688,335645,show2.jpg 335646 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185688,335646,show2.jpg 335647 <![CDATA[5'nizza, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185688,335647,show2.jpg
186089 2022-08-16 13:23:38 Brakuje wam uśmiechu w codzienności? Lubicie zanurzyć się czasem w melodyjnej psychodelii? No to wpadajcie na "Kontenery", gdzie już w najbliższą środę wystąpi Naturavika - zespół niedającego się nie lubić Wiktora Kwarciaka, grający muzykę tak zwariowaną, jak wartościową, a przy okazji udowadniającą, że nawet najśmielsze eksperymenty nie muszą stać na drodze do przebojowości, kiedy gramy zgodnie z naturą - zwłaszcza swoją! A ta w przypadku Kwarciaka jest co najmniej niepoprawnie romantyczna...

]]>
Mieszać, ile tylko się da. Wydaje się, że w przypadku Wiktora Kwarciaka - wadowickiego wokalisty, ale również kompozytora, producenta i multiinstrumentalisty związanego z Teatrem Loch Camelot - to sposób na uwolnienie muzycznej ekspresji, a jednocześnie recepta na mądre i nietuzinkowe piosenki. Sceniczny debiut jego kapeli od razu spotkał się z uznaniem, choćby na Przystanku Mistrzejowice, z którego chłopaki wrócili z nagrodą specjalną. Ale Naturavika to nie tylko kapitalne koncerty, w wielu elementach przypominające występy Łąki Łana - to również (a może przede wszystkim) świetnie oceniany, wydany dwa lata temu album Niemyśl, z którego dochód przeznaczony jest na leczenie krakowskiego sportowca Jaśka Fogla.

Jak mówi autor projektu, Naturavika to "niepoprawny romantyzm w transowym brzmieniu przyrody", co jest bardzo trafne, choć z dziennikarskiego obowiązku trzeba dodać, że w piosenkach Wiktora znajdziecie znacznie, znacznie więcej. Mimo że pomysł z nazywaniem swojej twórczości prekursorskiej dla nowego nurtu neo-romantica wydaje się mocno na wyrost (może starczy już tych szufladek?), to trzeba przyznać, że Naturavika aż kipi eklektyzmem. Posiada wiele cech charakterystycznych dla klasycznego popu starej szkoły (lub jak kto woli - starej szkoły piosenki), ale również mnóstwo nawiązań do indie-, synth- i electro-rocka oraz gitarowej psychodelii z lat osiemdziesiątych.

Jednak w kawałkach Naturaviki równie ważne są słowa. Teksty niby proste, a jednak niespostrzeżenie bardzo zapadające w pamięć, często skłaniające do refleksji, zastanowienia nad istotą naszych uczuć. "Nawet, gdy słowa jak sople spadają na twoją głowę / nawet, gdy dusza od ciała odłącza się już na dobre / nawet, gdy ciało od ciała odchodzić chce już na stałe... / Wciąż kochać to przeżyć i wierzyć - osobno to też jest razem, tylko w innym wymiarze" - śpiewa Wiktor w Miłosi. A skoro przy niej jesteśmy, już z "ć" na końcu, to Naturavika wydaje się być naturalnym rezultatem miłości jej lidera do natury, człowieka, świata, a jednocześnie wyrazem wdzięczności za to, że też ją od nich otrzymuje.

W swoich tekstach Wiktor nie moralizuje. - Co istotne, odbiegamy od stereotypu muzyków, którzy lubią ludziom wmawiać lub w sposób podprogowy przekazywać, jak mają żyć. Brzydzimy się takim "coachingiem życia". Nie mówimy nikomu, jak ma toczyć swoje miłosne boje, tylko dzielimy się z nim własnymi przeżyciami - podkreśla lider Naturaviki, która już za kilka dni pojawi się na poznańskich "Kontenerach". Bądźcie tam i wy! Muzycznych zachwytów nigdy za wiele - zwłaszcza takich, które potrafią skłonić do rozmyślań...

Sebastian Gabryel

  • Naturavika
  • 24.08, g. 20.30
  • KontenerART
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-17 16:10:09 336376 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336376,show2.jpg 336377 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336377,show2.jpg 336378 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336378,show2.jpg 336379 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336379,show2.jpg 336380 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336380,show2.jpg 336381 <![CDATA[Naturavika, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186089,336381,show2.jpg
186086 2022-08-16 13:23:10 Jeśli w jednym miejscu grają tacy raperzy jak Szpaku, Sobel, Paluch, Kukon, Young Igi, Kizo, Kaz Bałagane, Kękę, Trill Pem, Gedz i Esceh, to wiedz, że coś się dzieje. A właściwie to dopiero się zadzieje - w najbliższy weekend, nad Jeziorem Maltańskim, w ramach tegorocznej edycji Hip Hop Festival Poznań. Lubisz new school? A może jesteś fanem starej szkoły? Bez względu na odpowiedź, i tak musisz tam być!

]]>
Jak zmienia się polski hip hop? Odpowiedź na to pytanie z pewnością nie jest prosta, jednak chyba nikt nie ma wątpliwości, że dziś znajduje się w zupełnie innym miejscu niż dwadzieścia lat temu. Ba, jeszcze w latach 2010-2015 mentalnie wciąż bardziej tkwił w przeszłości, aniżeli rozglądał się na boki - choćby na to, co już dawno działo się w Stanach. A skoro już o nich mowa, to właśnie wtedy Tede prorokował, że niebawem wszystko się zmieni i już nie będzie jedynym rapującym o pieniądzach. Że auto-tune nie będzie już tak raził, i że trap i szeroko pojęta "rozrywka" zadomowi się i w naszej rap-grze. "Bit w sam raz, choć banda baranów tu nic nie ogarnia / Nazwą mnie potem podróbą ze Stanów, to kwestia czasu jak zaczną zwalniać..." - nawijał siedem lat temu w Wyje Wyje Bane na Vanillahaj$.

Wielu słuchaczy narzeka, że dzisiejszy polski hip hop to już nie to, co kiedyś. Ale ich utyskiwania często można sprowadzić do powiedzenia, że "za komuny było lepiej", opcjonalnie mema o tym, że "kiedyś to były czasy, dzisiaj nie ma czasów...". Tymczasem na różnorodność dzisiejszej polskiej sceny rapowej tak naprawdę nie można narzekać, o czym przekonuje choćby line-up tegorocznej edycji Hip Hop Festival Poznań, który podobnie jak w ubiegłych latach zagości nad Jeziorem Maltańskim. Zainteresować się nim powinni zarówno miłośnicy wszelkich new schoolowych nowinek, jak i fani nieco bardziej ulicznego, "prawilnego" rapu, zwolennicy imprezowych bangerów, jak i hip hopu nieco bardziej stojącego na ziemi.

Jedenastu wspaniałych Hip Hop Festival Poznań 2022 to właściwie koncertowy samograj, bo przecież większość raperów, którzy na nim zagrają może pochwalić pokaźną kolekcją przebojów. Można więc być niemal pewnym, że tej nocy na żywo usłyszymy nie tylko Hinatę (Szpaku) i Imprezę (Sobel), ale też Bez strachu (Paluch), Kocham Cię (Kukon) czy Bestię (Young Igi). Z pewnością nie zabraknie też takich wakacyjnych petard jak LOT (Kizo), All Day Everyday (Kaz Bałagane) czy To tylko rap (Kękę).

Warto dodać, że w wielu przypadkach festiwal będzie też okazją do sprawdzenia najnowszych materiałów - w ostatnich miesiącach nowe płyty wydali Paluch (Kompot), Szpaku (Dom dla zmyślonych przyjaciół pana Mateusza), Kukon (Rough N' Gentle) i Kizo (Ostatni taniec). Swoje trzy grosze do imprezy dołożą też nieco mniej znani, "wschodzący" gracze - Trill Pem, Gedz i Esceh, dzięki którym program tegorocznej imprezy jest właściwie kompletny. Polski rap nigdy nie był tak różnorodny, a w wakacje warto spuścić z siebie trochę powietrza i zamiast krzywić się, że "dziś wszystko to jedna wielka komercja", może nieco wyluzować?

Sebastian Gabryel

  • Hip Hop Festival Poznań 2022
  • 20.08, g. 15
  • Jezioro Maltańskie
  • bilety: 79-169 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-17 10:33:13 336326 <![CDATA[Paluch, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186086,336326,show2.jpg 336325 <![CDATA[Paluch, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186086,336325,show2.jpg 336323 <![CDATA[Kukon, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186086,336323,show2.jpg 336322 <![CDATA[Sobel, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186086,336322,show2.jpg 336324 <![CDATA[Szpaku, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,186086,336324,show2.jpg
185872 2022-08-10 09:58:53 Mark Knight i Westbam, a także Richard Durand, Rank1, Tocadisco oraz Matthew Clarck będą gwiazdami tegorocznej, poznańskiej edycji festiwalu Euforia Dźwięku, która na trybuny nad Jeziorem Maltańskim powinna przyciągnąć tysiące miłośników muzyki tanecznej. Sety jego headlinerów to dla nich gwarancja najlepszej zabawy - choć pod chmurką, to stuprocentowo klubowej.

]]>
To już piętnaście lat, odkąd Euforia Dźwięku po raz pierwszy rozkręciła imprezę. W wydaniu tego festiwalu zawsze oznacza zabawę do białego rana - taką z setami świetnych DJ-ów, spektakularnymi pokazami pirotechniki i naprawdę dobrym nagłośnieniem. Odbywa się również w tym roku, w wielu miejscach w Polsce, wśród których nie mogło zabraknąć również Poznania. Line-up nie pozostawia wątpliwości - komu w duszy gra house, trance i dance, ten nie powinien jej przegapić. Zwłaszcza, że...

Tym razem na poznańskiej edycji Euforii Dźwięku zagra sześciu artystów, z których do najważniejszych należą Mark Knight i Westbam. Ten pierwszy to prawdziwy weteran brytyjskiego clubbingu i jeden z najbardziej wpływowych DJ-ów na świecie - zwłaszcza jeśli chodzi o progresywny tech house. Swoją karierę rozpoczął w połowie lat dziewięćdziesiątych, szybko zdobywając popularność nie tylko za sprawą efektownych, wciągających setów z takimi numerami jak Man With The Red Face, Downpipe czy Your Love, ale też działalności swojej wytwórni Toolroom, w której wydają lub wydawały takie gwiazdy jak Illyus & Barrientos czy Simon Neale.

Niemniej cenioną postacią jest Westbam - dziś już 57-letni facet, znany choćby za sprawą swoich pamiętnych "hymnów" wielkich festiwali w stylu Love Parade czy Mayday (którego zresztą był współorganizatorem), zawsze stojący w tanecznym tyglu, w którym techno miesza się z brzmieniami trance, a rave z techno. Choć ogromną popularność - zwłaszcza w rodzimych Niemczech - zdobył już przed 1996 rokiem, to jednak właśnie wtedy można było mówić o prawdziwym boomie na Westbama, głównie za sprawą jego zjawiskowych, wymownych singli Terminator i Born to Bang.

"Młodzież, która uwolniła się od wszelkiego ucisku stanowiła duszę oraz energię tamtych dni. Inspirowała mnie. Mogłem poczuć tę wibrację i wspaniale było celebrować to poprzez imprezowanie. A tak na marginesie, to dobra muzyka zawsze jest związana z poczuciem wolności" - powiedział Westbam w jednym z wywiadów kilka lat temu, zapytany o swoje wspomnienia pierwszych Love Parade i Mayday. Jak wyglądałaby dzisiejsza muzyka taneczna bez tych festiwali? To chyba co najmniej retoryczne pytanie.

Warto jednak dodać, że sety Marka Knighta i Westbama to niejedyne powody, dla których miłośnicy tanecznej elektroniki tę piątkową noc powinni spędzić nad poznańską Maltą. Na scenie zagrają również Richard Durand - DJ znany choćby z takich numerów jak Always The Sun czy In Your Hands, Rank1 - trance'owy, diżdzejski duet Benno de Goeija i Pieta Bervoetsa, niemiecki DJ Tocadisco oraz dobrze znany bywalcom poznańskich klubów (zwłaszcza SQ) Maciej Borowicz, już od ponad 15 lat działający na wielkopolskiej scenie klubowej jak Matthew Clarck.

Sebastian Gabryel

  • Euforia Dźwięku: Mark Knight, Westbam i inni
  • 19.08, g. 19
  • Trybuny nad Jeziorem Maltańskim
  • bilety: 109 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-15 10:52:18 336154 <![CDATA[Richard Durand, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185872,336154,show2.jpg 336155 <![CDATA[Westbam, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185872,336155,show2.jpg 336156 <![CDATA[Westbam, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185872,336156,show2.jpg 336157 <![CDATA[Mark Knight, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185872,336157,show2.jpg
185871 2022-08-10 09:58:25 Polska scena artystycznego popu ma nam wiele do zaproponowania, a Coals są dziś jednymi z tych, którzy świecą na niej najjaśniej. Nieprzeciętny duet wokalistki Katarzyny Kowalczyk i producenta Łukasza Rozmysłowskiego wystąpi niebawem na Plaży Wilda Eco Village, by zaprezentować swoją najnowszą EP-kę pod tytułem Rewal. Najbardziej ekscentryczną w ich dorobku i dającą wyraźny znak, że teraz duet będzie nas zaskakiwać tylko bardziej i bardziej.

]]>
Są młodzi, mają otwarte głowy, wielką wyobraźnię i taki sam apetyt na serca słuchaczy. Choć Coals - projekt, za którym od początku stoją wokalistka Kacha Kowalczyk oraz kompozytor i producent Łukasz Rozmysłowski - może kojarzyć się przede wszystkim z hipnotycznymi, eterycznymi brzmieniami, to z każdym rokiem nabiera coraz to innych kolorów. Duet wystartował w 2014 roku, debiutując w sieci pierwszymi publikowanymi na YouTube piosenkami. Szybko zostali zauważeni, dziś mogąc pochwalić się koncertami na dużych zagranicznych festiwalach -Positivus, Pohoda Festival, Tune In-Tel Aviv, Primavera Sound czy Iceland Airwaves mówią same za siebie.

W tym kontekście bardzo znaczący wydaje się fakt, że kiedy w 2017 Coalsi wydali swój pierwszy album pt. Tamagotchi - materiał nostalgiczny, wręcz hipnagogiczny, zniewalający nie tylko głosem Kasi, ale i artystycznym sznytem, w którym dominuje chillwave i dream pop - ich trasa obejmowała nie tylko Polskę, ale również kraje Beneluksu, Niemcy, Francję, Austrię, Czechy oraz Estonię. Oniryzm dominował również na Klanie (2019) - "polskiej", niby skromnej EP-ce, która jednak pod wieloma względami frapowała słuchaczy glitch popowymi i cloud rapowymi wątkami, za które odpowiadali znakomici goście: Schafter, Bella Ćwir i Kubi Producent.

Jeszcze ciekawiej zrobiło się rok później za sprawą drugiej płyty Coals pt. Docusoap - płyty znów z pogranicza jawy i snu, bardzo futurystycznej, abstrakcyjnej i będącej kwintesencją dobrej, zachodniej indietroniki. Na albumie znajdziemy sporo alternatywnego R&B, nie mówiąc o zabawach z tak modnym (zwłaszcza na platformie Twitch) trendem ASMR, będącym tym przyjemnym uczuciem mrowienia w okolicach głowy, ramion i kręgosłupa, a wywołanym przez konkretny bodziec - najczęściej dźwięk. Modulacji wokalu i eksperymentowania z nim na Docusoap na pewno nie brakuje. Płyta zdobyła zasłużone nominacje do Fryderyków i Bestsellerów Empiku.

Teraz jednak czas na EP-kę Rewal, która po zwiastujących go singlach Miraż (z udziałem znanego rapera Żabsona), Ganc Egal i Lawa, nie wypada z głośników tysięcy fanów electro- i dream popowych brzmień. Jak słusznie zauważa wydawca (czyli niezawodny, wciąż otwierający się na nowe Asfalt Records), Rewal to zbiór onirycznych piosenek, które "przenoszą słuchacza na tropikalne, nieco niepokojące i tajemnicze wakacje". Zabrać się na nie może każdy - nie tylko w zaciszu czterech ścian, ale przede wszystkim w plenerze, choćby podczas nadchodzącego występu Coals na Plaża Wilda Eco Village. Warto!

Sebastian Gabryel

  • Coals
  • 19.08, g. 18
  • Plaża Wilda Eco Village
  • bilety: 49-69 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-15 10:45:24 336150 <![CDATA[Coals, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185871,336150,show2.jpg 336151 <![CDATA[Coals, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185871,336151,show2.jpg 336152 <![CDATA[Coals, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185871,336152,show2.jpg 336153 <![CDATA[Coals, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185871,336153,show2.jpg
185865 2022-08-10 09:49:52 W najbliższy czwartek na Plaży Wilda Eco Village fanów bluesa z domieszką jazzu, rocka i funky czeka nie lada gratka. Będzie nim darmowy koncert projektu Joanna Dudkowska Band feat. Chuc Frazier, podczas którego artyści zagrają nie tylko swoje autorskie numery, ale i evergreeny Michaela Jacksona, Prince'a, Erica Claptona i wielu innych.

]]>
Blues to ekspresja. Wiedzą o tym zwolennicy gatunku, i wie o tym Chuc Frazier - teksaski gitarzysta, wokalista, kompozytor, ale i niezły showman, który za wiosło chwycił już za dzieciaka. Mając 13 lat zaczął ćwiczyć gitarowy warsztat, co szło mu na tyle sprawnie, że już jakiś czas później dołączył do zespołu słynnego gitarzysty Sonny'ego Sharrocka. I choć nazwisko Fraziera jest rozpoznawalne zwłaszcza na amerykańskiej scenie bluesa, to nie da się ukryć, że równie popularny stał się w Polsce - niegdyś za sprawą spektakularnego koncertu podczas Rawa Blues Festiwal w 1995 roku, później dzięki występom z Easy Rider, Arturem Malikiem czy Pawłem Mąciwodą (dziś muzykiem Scorpions!), a teraz za sprawą Joanna Dudkowska Band feat. Chuc Frazier - projektu za sprawą którego jeszcze bardziej rozwinął skrzydła.

Dla Joanny Dudkowskiej możliwość stałego koncertowania z takim muzykiem jak Chuc Frazier jest zapewne niemałym zaszczytem. Jednak ma ona do tego wszelkie kompetencje, już w latach 2014-2016 nie bez powodu trafiając do pierwszej trójki najlepszych polskich muzyków bluesowych według magazynu "Twój Blues". Naprawdę trudno mieć wątpliwości, że Dudkowska to jedna ze zdolniejszych absolwentek poznańskiej Akademii Muzycznej ostatnich lat.

To nie tylko utalentowana basistka, ale również wprawna kompozytorka i elastyczny muzyk sesyjny. Obecnie często gra w składzie choćby Justyny Steczkowskiej czy Roberta Chojanckiego, a niegdyś dzieliła scenę z Niki Buzzem, Nicolasem Zdankiewiczem czy Bobby'm "Mercy'm" Oliverem. W efekcie tych muzycznych fuzji Dudkowska miała już możliwość wystąpić na sporej części liczących się polskich i zagranicznych imprez, takich jak nasze festiwale w Sopocie i Opolu oraz Rawa Blues Festival czy prestiżowy International Blues Challenge w amerykańskim Memphis.

Jednak dorobek koncertowy poznańskiej basistki nie ustępuje temu płytowemu, o czym przekonuje choćby płyta ze wspomnianym Nikim Buzzem i Dr Blues & Soul Re Vision, przez wielu określana najlepszym albumem bluesem 2013 roku w tej części Europy. Trudno też zapomnieć jej udział na B.B. King Tribute (2015), na którym pojawiła się u boku takich weteranów jak Dariusz Kozakiewicz, Wojciech Hoffmann i Jerzy Styczyński lub kiedy z dużym powodzeniem prowadziła swój projekt Kolęda jest kobietą. W ich kontekście jej solowy album Bass &Cello Live był już właściwie wisienką na torcie.

Podczas koncertu Frazierowi i Dudkowskiej na scenie towarzyszyć będą klawiszowiec Mateusz Urbaniak, skrzypaczka Anastazja Nowak oraz perkusista Mikołaj Lisowski. Wspólnie zagrają nie tylko autorskie numery, pełne bluesa, ale również brzmień jazzowych, rockowych i funky, ale również złote przeboje takich gwiazd jak  Michael Jackson, Prince, Eric Clapton czy Stevie Wondera. Ich aranżacje zadziwiają - wierzcie na słowo!

Sebastian Gabryel

  • Joanna Dudkowska Band feat. Chuc Frazier
  • 18.08, g. 20
  • Plaża Wilda Eco Village
  • stęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-15 10:35:13 336146 <![CDATA[Joanna Dudkowska i Chuc Frazier, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185865,336146,show2.jpg 336147 <![CDATA[Joanna Dudkowska i Chuc Frazier, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185865,336147,show2.jpg 336148 <![CDATA[Joanna Dudkowska, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185865,336148,show2.jpg 336149 <![CDATA[Chuc Frazier, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185865,336149,show2.jpg
184979 2022-07-25 11:02:59 KontenerART nie zwalnia tempa. Po lipcowych występach takich wykonawców i projektów jak Magda Fidecka, Fish Basket czy Botanica, zapowiada środowy koncertu Julii Rover - skromnej dziewczyny, w której drzemie wyjątkowy potencjał, jaki słychać już w jej pierwszych "retro-piosenkach". Występem na "Kontenerach" z pewnością udowodni, że choć debiutancki album ma dopiero przed sobą, to ma nam do zaproponowania coś więcej niż tylko Karmel, Koszmary i Toniemy.

]]>
Przewrotna dziewczyna z tej Julii - lubi wybiegać w przeszłość. Sięgać po zimną falę, syntezatorowe brzmienia z lat osiemdziesiątych albo pójść jeszcze dalej, swym magicznym wehikułem czasu przenosząc nas do muzyki dziś określanej mianem "retro". Jest w niej romantyzm, choć niebanalny. Nie przypomina w nim Lany Del Rey - ma pazur, swoim głosem potrafi wzruszyć, ale i potrząsnąć, przypominając w tym choćby takie wokalistki jak Ania Leon, Jagoda Kret czy Magda Kluz. Choć tak jak one często uderza w pastelowe tony, to w jej muzyce pojawiają się i elektroniczne, podnoszące nieco temperaturę faktury. Jej utwory ciekawią, a przecież Julia Rover stoi dopiero na początku swojej muzycznej drogi.

Dualistyczny charakter jej dotychczasowej twórczości, tak zauważalny w pierwszych, być może promujących pierwszą płytę singlach Karmel, Koszmary i Toniemy na pewno nie bierze się znikąd. Nie jest tajemnicą, że Julia Kmiecik od dawna kocha nie tylko muzykę, ale również teatr. Spełnia się jako piosenkarka i tekściarka, ale i autorka monodramów i spektakli. Na teatralnych deskach stąpała już w wieku dziesięciu lat, należąc do żarskiego teatru Drewniana Kurtyna, jednocześnie zdobywając też wiele nagród w coraz to ważniejszych konkursach recytatorskich. Z czasem zaczęła sprawdzać się i w tych wokalnych, w międzyczasie sukcesywnie rozwijając się od strony teatralnej, pisząc już całkowicie własne spektakle.

Efektem tego była okazała, imponująca jak na osobę w tak młodym wieku Antygona w Nowym Jorku - jej w pełni autorski monodram, który z sukcesem wykonała na Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim w Słupskim Ośrodku Kultury. Warto dodać, że można ją też usłyszeć na debiutanckim, wydanym przed dwoma laty albumie progresywnego zespołu The Gist, na któym nie tylko zaśpiewała, ale i do którego powstania znacząco się przyczyniła.

Teraz jednak kolej na działalność solową - w nowej odsłonie, jako Julia Rover (od uwielbianego przez nią utworu Rover Led Zeppelin), niczym w swoich monodramach chce teraz wyśpiewać wszystko, co jej w duszy gra. A gra naprawdę pięknie. - Muzykę robię z Bratem Witem, który jest członkiem zespołu Rat Kru. Śmiejemy się, że taki z nas duet: Brat Wit i Julia Rover. Zanim zaczęłam z nim współpracę, wszystkie teksty powstawały pod kołdrą, a ich dzikie muzyczne improwizacje tworzyłam w domowym zaciszu. Spodobały mu się i tak zaczęła się nasza współpraca. Spokojna, bez presji i na chillu - wspomina początki Julia.

Jej mieszanka retro-popu i synthwave jest na tyle intrygująca, że nie sposób nie żałować, że wciąż nie doczekała się pełnoprawnej płyty. Czy setlista koncertu na "Kontenerach" okaże się jej zwiastunem? Miejmy nadzieję!

Sebastian Gabryel

  • Julia Rover
  • 17.08, g. 20.30
  • KontenerART
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-01 11:49:06 335100 <![CDATA[Julia Rover, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184979,335100,show2.jpg 335102 <![CDATA[Julia Rover, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184979,335102,show2.jpg 335104 <![CDATA[Julia Rover, fot. photon.portraits]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184979,335104,show2.jpg 335105 <![CDATA[Julia Rover, fot. Małe Koło]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184979,335105,show2.jpg
185469 2022-08-03 11:35:32 Cannibal Corpse to legenda brutal death metalu, która nigdy nie grzeszyła subtelnością, a jednak mimo swojej całkowitej bezkompromisowości jej albumy wciąż sprzedają się jak ciepłe bułeczki. W tym roku Trup Kanibala wchodzi w chrystusowy wiek - dokładnie z taką samą mocą, jak na swoich pierwszych, tak przełomowych dla gatunku płytach. Poznań będzie przystankiem na jego europejskiej trasie koncertowej, promującej ubiegłoroczny, piętnasty już album "Violence Unimagined". Załoga Corpsegrindera z pewnością da nam popalić...

]]>
"Wyciągam mózgi z czaszek / Mój gniew wzrasta wraz z ilością głów, które oszpeciłem / Piłując szyje, jestem pochłonięty w fantazji". "Zanurzę się w gotującym się mięsie / Ten kocioł wkrótce odbierze mi życie...". "Rzeźnik zaciągnął mnie do kąta / Przywiązał ręce do baru / Nogi przymocował do stołu / Zakapturzony człowiek obnaża ostrze". To tylko przykładowe tłumaczenia wersów z mocniejszych tekstowo utworów Cannibal Corpse (Hacksaw Decapitation, Submerged In Boiling Flesh i Intestinal Crank), choć tak naprawdę zacytować można byłoby dowolny. Nie jest tajemnicą, że to właśnie oni - trzęsący scenami na całym świecie już od ponad trzydziestu lat - są prawdziwymi mistrzami metalowej makabry, a na koncertach obietnicą metalowej jatki na najwyższym poziomie.

Cannibal Corpse od początku wzbudzał mnóstwo kontrowersji. W 1988 roku ekipa George'a "Corpsegrindera" Fishera z nowojorskiego Buffalo wydała pierwsze demo, dzięki któremu chwilę później podpisała kontrakt z Metal Blade Records, mającą już wtedy na koncie płyty takich ikon jak Slayer, Celtic Frost czy Sodom. Latem 1990 roku na półkach sklepów muzycznych pojawił się debiutancki album grupy pt. Eaten Back To Life, który zachwycił miłośników ekstremalnego metalu, ale i rozsierdził wiele, często wysoko postawionych osób. Popularne w tamtych czasach chrześcijańskie komisje ds. etyki marzyły, by Cannibal Corpse spłonął na inkwizycyjnym stosie, ale ich starania były daremne, bo kariera metalowców rozkręcała się niemal z tygodnia na tydzień.

Faktem jest, że Cannibal Corpse zawsze przesuwał granice artystycznej ekstremy. Zarówno, jeśli  chodzi o muzykę - surową i jazgotliwą, nawet jak na ówczesne standardy w death metalu - ale też z uwagi na growlowane na jej tle historyjki, pełne wyszukanych tortur i seksualnych perwersji, które w połączeniu z obowiązkowo makabrycznymi okładkami albumów, dawały iście zabójczy efekt. W rezultacie o zespole, najbardziej znanym z płyt Tomb Of The Mutilated (1992), Bloodthirst (1999) i Kill (2006), sporo mówiło się nie tylko w metalowych kręgach. Część amerykańskiego społeczeństwa była jego muzyką szczerze przerażona, choć Corpsegrinder wielokrotnie podkreślał, że dobrze byłoby podchodzić do niej z humorem i większym dystansem, którego przykładem był występ grupy u boku Jima Carreya w filmie Ace Ventura: Psi detektyw (1994).

W ubiegłym roku dość głośnio było o wynikach najnowszych badań zespołu prof. Billa Thompsona z Uniwersytetu Australijskiego w Sydney, który - pożytkując się również muzyką Cannibal Corpse - dowiódł, że death metal wcale nie zachęca do przemocy, a wręcz poprawia nastrój. W tym kontekście fakt, że ostatnia płyta grupy, czyli Violence Unimagined (2021) cieszy się takim wzięciem, że aż wylądowała w pierwszej dziesiątce kultowej listy Billboard Top Album Sales Chart, dając zespołowi najlepszy wynik sprzedażowy w całej jego historii, jest wręcz czymś pokrzepiającym. No, to co - do zobaczenia w B17?

Sebastian Gabryel

  • Cannibal Corpse
  • 16.08, g. 19
  • B17
  • bilety: 120 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-10 09:46:04 335330 <![CDATA[Cannibal Corpse, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185469,335330,show2.jpg 335331 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185469,335331,show2.jpg 335332 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185469,335332,show2.jpg
185952 2022-08-11 15:43:38 W czasach, gdy nowe płyty większości śpiewających wykonawców są zbiorami mniej lub bardziej przypadkowych piosenek, jakże często banalnej treści, Tomasz Budzyński przedstawia album, który jest spójną opowieścią, starannie przemyślaną w każdym elemencie - i robiącą wielkie wrażenie.

]]>
Budzyński znany z kilku wielkich zespołów, takich jak Armia, 2 Tm 2,3, Siekiera czy Trupia Czaszka, z którymi proponuje zazwyczaj mocno brzmiącą muzykę, w swych solowych projektach eksploruje nieco inne przestrzenie. Nie dziwi, że jego najnowszy album określano jako folkowy. Jest to jednak folk z przymiotnikami: alternatywny, mistyczny, baśniowy, bardzo osobisty, wyraźnie odmienny od tego, co zazwyczaj kojarzymy z tym terminem. Bardzo spójna, utrzymana w jednym charakterze wciągająca warstwa muzyczna znajduje znakomite dopełnienie w słowach piosenek. Nie od dziś wiadomo, że artysta ten jest jednym z najlepszych tekściarzy. O jego poetyckich tekstach możemy powiedzieć, że są baśniowe i wizyjne, zarazem liryczne i przejmujące. To piosenki o tęsknocie i niepewności, ale też o nadziei. Przedmiotem tej opowieści są żywioły i świat przyrody, ale i (przede wszystkim) człowiek pomiędzy nimi - rozpięty między melancholią a wiarą w sens istnienia.

Myślę, że "patronami" tego krążka mogliby być na przykład Brendan Perry i Lisa Gerrard, czyli zespół Dead Can Dance.  Przy czym Budzyński oczywiście ani na moment nie kopiuje nagrań tego świetnego zespołu. Pod wulkanem to bowiem przede wszystkim w pełni autonomiczna, mądra, zachwycająca muzyczna opowieść.

W sensie brzmieniowym czy aranżacyjnym na pierwszym planie pojawiają się często brzmienia akustycznych gitar, wspieranych akordeonem, instrumentami klawiszowymi i nadającymi lekko etniczny wymiar: perkusją (Tomasz Drozdek) oraz  instrumentami perkusyjnymi. Na tym tle jako efektowne dodatki brzmią partie instrumentów dętych: waltorni i saksofonu (na tym ostatnim Mateusz Pospieszalski). Pojawia się też chyba najbardziej wrażliwy, liryczny, uduchowiony muzyk obsługujący elektroniczne instrumentarium, czyli Jacaszek, który nie po raz pierwszy współpracuje z Budzyńskim. Tutaj znakomicie współtworzy swoiste oniryczne pejzaże dźwiękowe. Chwała jednak przede wszystkim samemu Budzyńskiemu, który wykreował ten niesamowity świat słów i dźwięków -  teksty napisał sam (jeden inspirowany wierszem Papuszy), muzykę skomponował wspólnie z synem, Stanisławem Budzyńskim, który pełni tutaj też rolę wiodącego gitarzysty - i radzi sobie z tym zadaniem znakomicie. 

Całość niejako zmierza ku przedostatniemu na płycie utworowi tytułowemu, który przecież nie przypadkiem przywołuje tytuł słynnej książki Malcolma Lowry'ego. Budzyński lubi wchodzić w twórczy dialog z wybitnymi twórcami - i dziełami - literatury od Becketta i Rimbauda po Kafkę. Najnowsza płyta wśród wielu innych aspektów zawiera w sobie odwołania do powieści Lowry'ego. A że czasy jawią się jako (niemal) ostateczne, toteż nic nie dzieje się tu przypadkiem. Ale też - chyba zgodnie z zamysłem autora - wolno widzieć (oraz słyszeć) w nowej płycie lidera Armii jednak więcej (paradoksalnej?) nadziei niż pesymizmu. Świetna płyta!

Tomasz Janas 

  • Tomasz Budzyński, Pod wulkanem
  • wyd. Metal Mind

@ Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-12 09:20:06 336025 <![CDATA[Tomasz Budzyński, "Pod wulkanem" - fragment okładki, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185952,336025,show2.jpg 336026 <![CDATA[Tomasz Budzyński, "Pod wulkanem", fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185952,336026,show2.jpg
185897 2022-08-10 15:05:44 Jeśli tak jak my uważacie, że muzyka Buena Vista Social Club w ogóle się nie starzeje i jest niczym wino, to nie możecie przegapić nadchodzącego koncertu The Music of Buena Vista - wspólnego projektu znanego bandu Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz oraz gwiazdy kubańskiej piosenki Yaremi de las Mercedes Kordos.

]]>
Kiedy w 1997 roku odbyła się premiera pierwszej (i ostatniej jak dotąd) płyty słynnej kubańskiej formacji Buena Vista Social Club, część krytyków muzycznych stwierdziła, że to krążek, który z pewnością przejdzie do historii muzyki - nie tylko kubańskiej, pełnej salsy i bolero, ale po prostu rozrywkowej. Mieli rację, na co dowodów bez liku - Buena Vista Social Club sprzedał się w ośmiu milionach egzemplarzy, znalazł się na 260. miejscu na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów prestiżowego magazynu "Rolling Stone" (jako jeden z zaledwie dwóch albumów na liście wyprodukowanych w kraju nieanglojęzycznym), zaś towarzyszący mu film Wim Wendersa zdobył nominację do Oscara w kategorii "Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny". Co więcej, to właśnie w tym roku album został wybrany przez Bibliotekę Kongresu do zachowania w Narodowym Rejestrze Nagrań Stanów Zjednoczonych jako "znaczący kulturowo, historycznie lub estetycznie".

Buena Vista Social Club to płyta, o której będzie mówić się jeszcze przez wiele lat, tak jak twórczość odpowiadającego za nią zespołu jeszcze długo inspirować będzie wielu twórców. Ich przykładem są ci stojący za projektem The Music of Buena Vista, czyli Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz oraz towarzysząca im Yaremi de las Mercedes Kordos. Zafascynowani muzyką BVSC skomponowali swego rodzaju koncertowy spektakl muzyczny, zapraszając nas w gorącą i pełną kubańskiego temperamentu podróż - nie tylko przez twórczość Buena Vista Social Club, ale muzykę kubańską w ogóle (a więc rumbę, son, mambo, danzon i cha-chę), która jednak w wydaniu projektu z pewnością może zachwycić też zwolenników bardziej nowoczesnego jazzu.

Warto powiedzieć, że Yaremi to jedna z niewielu piosenkarek, która miała okazję współpracować z Buena Vista Social Club - zwykle z Omarem Portuondo i Ibrahimem Ferrerem. Z kolei band Rolanda Abreu to zespół, który od lat cieszy się dużym szacunkiem, zdobytym nie tylko za sprawą płyt leżących na styku muzyki latynoskiej, afrykańskiej i słowiańskiej (Juntos Por Siempre, 2019 i Roots, 2020), ale przede wszystkim z uwagi na koncerty, grane na największych festiwalach jazzowych, co często kończyło się dla niego nagrodami i wyróżnieniami. Zespół od początku tworzą kontrabasista Roland Grzegorz Abreu Krysztofiak, który po dorastaniu na Kubie zamieszkał we Wrocławiu, by na tamtejszej Akademii Muzycznej studiować klasykę, a także ukraiński saksofonista Taras Bakovsky, pianista Paweł Kukuła i perkusista Dominik Jaske.

"Guahiro, dźwięk cię wzywa do tańca, żeby się cieszyć!" - tymi słowami zaczyna się Amor Verdadero, jedna z najpiękniejszych, choć mniej znanych piosenek Buena Vista Social Club. Zatańczmy więc "z kieliszkami w dłoni", do czego w sobotni wieczór będziemy mieć najlepszą okazję.

Sebastian Gabryel

  • The Music of Buena Vista - Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz
  • 13.08, g. 20 - UWAGA! Koncert przełożony
  • Plaża Wilda Eco Village
  • bilety: 49-69 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-11 09:10:42 335907 <![CDATA[The Music of Buena Vista - Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185897,335907,show2.jpg 335908 <![CDATA[The Music of Buena Vista - Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185897,335908,show2.jpg 335909 <![CDATA[Roland Abreu & The Cuban Latin Jazz, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185897,335909,show2.jpg
185686 2022-08-07 14:51:02 W chwili powstawania tego tekstu cały polski internet żyje ostatnim newsem, z którego wynika, że aktywistka i feministka Maja Staśko wystąpi na czwartej edycji freak fightowej gali High League. Jej organizatorem jest jego bohater - Malik Montana, który za kilka dni zagra na Nocnym Targu Towarzyskim. To tak raper, jak i biznesmen, na dodatek z co najmniej kontrowersyjnymi poglądami. Części osób podpadł choćby wtedy, gdy w jednej z relacji na Instagramie porównał feminizm do choroby psychicznej. Jedną z tych, która toczyła z nim zażarty spór była... Maja Staśko.

]]>
Odkładając jednak na bok ostatnie rewelacje, trzeba przyznać, że bez względu na to, jak na Malika Montanę by nie patrzeć, faktem jest, że dziś jest on na ustach wszystkich - również muzycznie, choć co bardziej złośliwi z pewnością powiedzą, że to żadna muzyka, a już na pewno nie hip hop. Czy to kolejny z tych, którzy sprowadzają go do roli dzwonka w telefonie? Jeśli tak, to chyba już zbyt wielu robiło to przed nim, by obwiniać go za wszystkie dzisiejsze grzechy polskiego rap-światka.

Montana startował w nim siedem lat temu, wcześniej debiutując z niemal tak samo rozpoznawalnym dziś raperem Sentino - wtedy jeszcze nagrywając w języku angielskim. I choć jego gangsterski, szowinistyczny trap od początku cieszył się w Polsce dużym wzięciem, czego dowodem są wszystkie jego dotychczasowe płyty, niektóre szybko pokrywające się złotem i platyną, jak Tijara (2018) i Import/Export (2019), to niewątpliwie tamte sukcesy są niczym w porównaniu z tymi, jakie odniósł w ostatnich dwóch latach.

Malik idzie na rekord - i to dosłownie, jak kilka miesięcy temu, kiedy na Spotify pobił nawet Matę, trafiając na 162. pozycję najpopularniejszych utworów na tej platformie w skali świata. Co by nie mówić to kolosalny sukces, bo wykraczający daleko poza granice naszego kraju. To zresztą niejedyne imponujące liczby dotyczące jego singla Jetlag. Tylko w ciągu pierwszej doby piosenkę odtworzono na Spotify aż 1,14 miliona razy, klip na YouTube ma już prawie 40 milionów wyświetleń, a viralowy charakter numeru sprawił, że na TikToku zatańczono do niego już 50 tys. razy.

"Jedna tabletka to dopiero start / Odlot po emkach, jak jetlag, przyspieszył mój czas / Już nie możesz stać, dupą kręć i tańcz..." - refren Jetlagu sprawia, że sukces Malika Montany przez wielu porównywany jest do oglądalności pato-streamerów, jednak krzywiąc się na jego przekaz zapominamy czasem, że hip-hop od początku rządził się swoimi specyficznymi prawami, i kiedyś tak naprawdę wcale nie było inaczej. "Mówię wprost, że jestem kozojebem, ciapatym i brudasem. Co ty mi po tym wszystkim możesz jeszcze powiedzieć na mój temat?" - zapytał retorycznie Montana w jednym z wywiadów.

Gdyby ktoś miał ochotę sprawdzić, w czym tak naprawdę tkwi jego fenomen, to już niebawem będzie mieć do tego najlepszą okazję. W najbliższy czwartek raper wystąpi na Nocnym Targu Towarzyskim, który może spodziewać się prawdziwego oblężenia. Malik Montana to kopalnia hitów - można oczekiwać, że oprócz Jetlagu zagra większości z nich, choćby Brudasy with Attitude, Mówili czy 3 Telefony.

Sebastian Gabryel

  • Malik Montana
  • 11.08, g. 20
  • Nocny Targ Towarzyski
  • bilety: 55-75 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-08 08:55:08 335637 <![CDATA[Malik Montana, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185686,335637,show2.jpg 335638 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185686,335638,show2.jpg 335639 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185686,335639,show2.jpg 335640 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185686,335640,show2.jpg
185628 2022-08-05 13:06:07 Czy są tu jacyś fani hardcore'owego i melodyjnego punk rocka? Jeśli tak, to musicie wiedzieć, że już w najbliższy wtorek do Klubu Pod Minogą zawita rozwrzeszczana ekipa z A Wilhelm Scream, która wiosną tego roku wydała swój nowy, siódmy już album zatytułowany Lose Your Delusion. Czy materiał schowany za parafrazą nawiązującą do ikonicznej płyty Guns N' Roses przebija siłą poprzednie krążki szalonego składu charyzmatycznego Nuna Pereiry? Przekonajmy się na własnej skórze!

]]>
Shai Hulud, Strike Anywhere, Strung Out - amerykańska scena melodic hardcore'u wciąż kryje wiele silnych i czarnych koni, jednak w tej stajni przynajmniej od kilku lat to właśnie A Wilhelm Scream galopuje najszybciej. Przebija się do świadomości maniaków gwiazdorskich Rise Against i Comeback Kid, a jednocześnie żywo interesuje tych, dla których punk rock kończy się na The Offspring. Co takiego jest w tej kapeli, że zyskała aż taki rozgłos? W tym miejscu warto byłoby użyć pojęcia "złotego środka" - z jednej strony panowie niby garściami czerpią z dziedzictwa klasycznych kapel punk rockowych, z drugiej jednak sięgają o wiele dalej. W swoje numery ładują radość, żywioł i prostotę ile tylko się da, jednak w sposób na wskroś nowoczesny.

A Wilhelm Scream to kapela, której koncertowe wyczyny (a wierzcie, że jest o czym mówić!) mogliśmy podziwiać przy okazji występów takich legend jak Anti-Flag czy wspomnianego już Rise Against, jednak zespół równie mocno broni się od strony studyjnej. Najważniejszymi pozycjami w jego dyskografii wydają się przede wszystkim Benefits Of Thinking Out Loud (2001) i Career Suicide (2007), jednak nie mniej intrygujące jest najnowsze Lose Your Delusion, o którym ceniony portal Metal Injection pisze, że "skopie wiele tyłków", przyznając płycie aż osiem gwiazdek, co należy do rzadkości.

Słuchając Lose Your Delusion z pewnością niektórzy znawcy melodic hardcore'u dojdą do wniosku, że krążek ten wyciska gatunek jak cytrynę, jednocześnie przesuwając go w stronę innych, niemal do granic możliwości. Niby chłopaki zwolnili tempo, są bardziej płynni i mniej krzyczą, ale w warstwie słownej pozostają tak samo radykalni jak na debiutanckim The Way To A Girl's Heart Is Through Her Boyfriend's Stomach (2000) - polityczne żale wciąż mieszają się z tymi osobistymi, razem tworząc portret człowieka pod wieloma względami rozczarowanego - światem, ale i samym sobą.

Wtorkowy wieczór w "Minodze" skończy się na A Wilhelm Scream, ale zacznie na innych, polskich i również wartych uwagi kapelach: skate-punkowej Pavement Pizza i skatecore'owym Limerent. Ten pierwszy zagra materiał ze swojej drugiej, wydanej w ubiegłym roku płyty zatytułowanej Snack Bag, która jak słusznie zauważa wydawca (Peleton Records), najbardziej przypadnie do gustu miłośnikom Wavves i Fidlar, opcjonalnie takich aktywności jak "picie piwa Romper na leżaczku w Łebie czy sprawdzanie, gdzie tym razem zakwitły sinice".

Hardcore'owcom wiele do zaproponowania ma również Limerent - polska nadzieja skatecore'u, w twórczości której na pewno odnajdą się również fani blackened crust punka, a więc zespołów pokroju Young And In The Way czy Ramlord. Można liczyć, że podczas koncertu ekipa przedstawi wiele nowych, jeszcze niewydanych numerów. Jeśli będą tak mocne, jak publikowane w sieci utwory Riot, Paint It, Black, a zwłaszcza One Step, to zwolennicy szeroko pojętego "darcia mordy" mogą już zacierać ręce.

Sebastian Gabryel

  • A Wilhelm Scream
  • 9.08, g. 19
  • Klub Pod Minogą
  • bilety: 50 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-05 13:06:07 335571 <![CDATA[A Wilhelm Scream, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185628,335571,show2.jpg 335572 <![CDATA[A Wilhelm Scream, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185628,335572,show2.jpg 335573 <![CDATA[Pavement Pizza, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185628,335573,show2.jpg 335574 <![CDATA[Limerent, fot. Kamil Koźlarek]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185628,335574,show2.jpg
185687 2022-08-07 14:59:36 Kurnik, Maly Elvis, Stellargloss, Lil Dopek, Spazma - jeśli te ksywy i nazwy mówią wam niewiele, to musicie wiedzieć, że stojący za nimi raperzy to gwiazdy polskiej sceny cloud rapowej. Znów drapiecie się po głowie? No to wpadnijcie w tę sobotę do Schronu, by przekonać się, że ciekawość to pierwszy stopień do muzycznej przyjemności.

]]>
Drugi obieg rządzi się swoimi prawami. Nie potrzebuje medialnej promocji, teledysków za miliony i powszechnego szumu. Bo ważne, że ci, którzy mają wiedzieć, to wiedzą. Ta zasada wydaje się obowiązywać dość mocno zwłaszcza w muzyce hip-hopowej, w której oprócz mainstreamu zawsze był "mainstream podziemny". Mainstream gwiazd, które tak naprawdę wcale gwiazdami nie są, i to przede wszystkim dlatego, że nie chcą. Specjalnie pogarszają jakość swoich nagrań i klipów, są niechlujni, nonszalanccy i zachowują się, jakby wszystko robili od niechcenia. Sądzicie, że dziś największymi asami w amerykańskiej rap-grze są Drake, Lil Nas X i Megan Thee Stallion? Zgoda, jednak nie da się ukryć, że w tym samym czasie miliony dzieciaków zasłuchuje się w numerach takich raperów jak Bones, Ghostemane, Scarlxrd czy Pouya. YouTube świadkiem.

Nie mniej ciekawych "orbitantów" na polskiej scenie rapowej. Wielu z nich można zaliczyć do sceny określanej mianem cloud rapu lub SoundCloud rapu. W najprostszych słowach - idąc za całkiem trafnym opisem, jaki możemy znaleźć we francuskiej Wikipedii - ten styl z popularnym serwisem streamingowym w nazwie, charakteryzuje "celowy brak elegancji". "To jest jak najgorsze nagrania razem wzięte..." - mówił przekornie w jednym z wywiadów Ski Mask the Slump God, jeden z przedstawicieli nurtu. Jakim więc cudem SoundCloud rap cieszy się aż takim wzięciem? Odpowiedź jest prosta - jest autentyczny, co w dzisiejszym świecie, również muzycznym, jest wartością samą w sobie.

W pobliżu cloud rapu istnieje cały wachlarz innych stylów, które zderzają się z sobą niczym atomy - bubblegum pop, emo rap, trap metal, rage, pluggnb czy hyperpop. W kontekście tych dwóch ostatnich warto powiedzieć o nadchodzącym - jak opisuje to poznański klub Schron - "wydarzeniu dla miłośników polskiego SoundClouda", wypełnionym koncertami "wschodzącej fali undergroundowych artystów", o których jednak w tych kręgach bardzo wiele się dziś mówi. Na imprezie wystąpi nie tylko szczególnie soundcloudowy projekt Kurnik (Yerbowanie, HubiTheKid, HIFIRE, Lunarr, ILuvPete, Ksave), ale również emo-trapowy, odważnie eksperymentujący Maly Elvis (znany z takich kawałków jak Rockstar czy Biała noc) oraz kolektyw Stellargloss, rozciągający swoje brzmienie między skrzącym się hyperpopem a mrocznym trapem.

Skład wieczoru uzupełnia Lil Dopek (Cały świat, Minion), który infantylny candy trap łączy z niezależnymi wątkami z najnowszej historii popu, a także Spazma - reprezentant polskiego pluggnb, pełnego pokręconych syntezatorów i takich samych tekstów. Jeśli lubicie wiedzieć, co w trawie piszczy, a przy tym nie stronicie od rapowych nowinek, to sobotni wypad do Schronu jest dla was obowiązkowy. Skrrrt, skrrrt!

Sebastian Gabryel

  • Kurnik, Maly Elvis, Stellargloss, Lil Dopek, Spazma
  • 6.08, g. 19
  • Schron
  • bilety: 60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-07 14:59:36 335641 <![CDATA[Kurnik, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185687,335641,show2.jpg 335642 <![CDATA[Maly Elvis, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185687,335642,show2.jpg 335643 <![CDATA[Lil Dopek, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185687,335643,show2.jpg
185354 2022-08-01 13:59:15 Awangardowego popu nigdy za wiele. W polskim wydaniu mamy go aż nadto w wykonaniu Mikromusic - wrocławskiego projektu, który już od dokładnie dwudziestu lat czaruje nas na swoich kolejnych płytach. Podczas koncertu w poznańskim CK Zamek zagra w kameralnym, akustycznym składzie - swoje największe przeboje, jak Takiego chłopaka, ale też przekrój ostatniego, wydanego dwa lata temu albumu Kraksa.

]]>
Kiedy w 2013 roku na półkach sklepów muzycznych pojawił się Piękny koniec, wrocławski Mikromusic miał już na koncie cztery płyty. Ta ostatnia okazała się mieć paradoksalny tytuł - w końcu, choć grupa wokalistki, tekściarki i autorki piosenek Natalii Grosiak już wcześniej mogła pochwalić się wieloma sukcesami i uznaniem tysięcy miłośników avant-popowych, trip-hopowych i nu-jazzowych brzmień, to dotąd nigdy nie była na językach muzycznych środowisk tak bardzo jak w tamtej chwili. A wszystko za sprawą jednego singla. Niewiele ponad trzyminutowej, niby skromnej i czułej piosenki, która po niemal dziesięciu latach od swojej premiery dziś wydaje się jednym z ważniejszych polskich utworów w muzyce rozrywkowej po 2010 roku. Bo Takiego chłopaka jak ten Mikromusic, dotąd w niej jeszcze nie było.

"To nie jest tylko laicka modlitwa o idealnego chłopaka, to też podsumowanie pewnych doświadczeń. Lista tego, czego już nie chcę w międzyludzkich relacjach. Rozliczam się z przeszłością, a na koniec weryfikuję swoje oczekiwania, bo wiem, że życie układa nam puzzle po swojemu" - opowiadała później Grosiak. Jak na ironię, o mały włos Takiego chłopaka na płycie w ogóle by nie było - grupa do końca miała wątpliwości, czy Piękny koniec go potrzebuje. Co dokonało się za jego sprawą, dokańczały kolejne krążki, na których Mikromusic konsekwentnie rozwijali swoją muzyczną wizję.

Jak pokazała już debiutancka płyta tytułowa z 2006 roku, jak i te późniejsze, czyli Sennik (2008) i Sova (2010), fundamentem twórczości wrocławian zawsze pozostawał awangardowy, choć niepozbawiony przebojowości pop, w którym jednak też sporo folku w słowiańskim duchu, aromatycznego jazzu i rocka oraz organicznej elektroniki. I właśnie ta stylistyczna multiplikacja stanowi również o sile Matek i żon (2015), Tak mi się nie chce (2017) czy ostatniej Kraksy (2020) - krążków lirycznych, naturalnych i zwyczajnie zajmujących - nie tylko słuchaczy w Polsce, ale i za granicą, co dobrze pokazały występy Mikromusic nawet w tak odległych krajach jak Japonia.

Warto podkreślić, że choć zespół zwykle występuje w sześcioosobowym składzie, oprócz Natalii Grosiak tworzonym przez Dawida Korbaczyńskiego (gitara), Roberta Szydło (bas), Adama Lepkę (trąbka), Roberta Jarmużka (klawisze) i Łukasza Sobolaka (perkusja), to na zamkowej scenie wystąpi w składzie akustycznym, zawężonym do trzech pierwszych muzyków. Być może występ nieco straci przez to na rozmachu, jednak na pewno zyska na poetyckości. A to przecież ona od początku była największym asem w rękawie Mikromusic, czego dowodzi choćby Fryderyk, jakiego dwa lata temu zespół otrzymał w kategorii "Muzyka poetycka". Bądźmy tam więc i otulmy się jego dźwiękami - warto!

Sebastian Gabryel

  • Mikromusic
  • 5.08, g. 19
  • CK Zamek
  • bilety: 79-89 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-01 14:02:05 335141 <![CDATA[Mikromusic, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185354,335141,show2.jpg 335140 <![CDATA[Mikromusic, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185354,335140,show2.jpg 335142 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185354,335142,show2.jpg
185351 2022-08-01 13:52:27 To pokrzepiające, że w Poznaniu z miesiąca na miesiąc organizowanych jest coraz więcej koncertów zespołów i wykonawców z Ukrainy. Są one okazją nie tylko do finansowego (i mentalnego) wsparcia naszych wschodnich sąsiadów, ale również do poznania muzyki, która dotąd często była nam zupełnie nieznana, a zwykle jest warta odkrycia. Dobrym przykładem jest tu twórczość indie rockowej piosenkarki Vivienne Mort oraz indie popowego duetu Tember Blanche - dwóch ukraińskich projektów, których już za kilka dni będzie można posłuchać na żywo w Domu Tramwajarza.

]]>
Vivienne Mort (a tak naprawdę Daniela Zaiushkina) to od lat jedna z głównych przedstawicielek ukraińskiej sceny indie rockowej. Debiutowała w 2007 roku i od tamtej pory wciąż rośnie w siłę, mając znaczący wkład nie tylko w rozwój tamtejszej muzyki rockowej, ale też - jak jest to określane - "narodowej kultury muzycznej". Jak do tej pory, wraz ze swoimi kolegami - perkusistą Hlibem Protsivem, pianistą Oleksandrem Lezhnovem i basistą Oleksandrem Buliukiem, wydała już sześć albumów, z czego ostatni (Досвід, 2018) został nawet nominowany do prestiżowej Nagrody Szewczenki.

Twórczość Vivienne Mort jest pełna wartości. Bez względu na to, czy sięgamy po jej pierwsze płyty сєнтукі LOVE (2010) i Театр Pipinó (2013) czy też późniejsze отика (2014), Filin (2015) i Róża (2016), zawsze otrzymujemy wysmakowane, indie rockowe dzieła, w których oprócz muzyki istotne jest słowo - o egzystencjalnych poszukiwaniach, przeżywaniu uczuć i doświadczaniu życia, które nie zawsze wygląda tak, jak moglibyśmy sobie tego życzyć.

Vivienne Mort to zaprzeczenie jednostajności - wraz ze swoją załogą z odwagą eksperymentuje z dźwiękiem, jak kiedy śpiewa na tle organów w murach gotyckiego kościoła albo polega jedynie na pianinie i swoim charyzmatycznym głosie. Bardziej rozeznanym we współczesnej muzyce ukraińskiej w tym miejscu warto zostawić kilka wskazówek - Vivienne Mort to podobna podróż do tej, jaką proponuje nam Один В Каное, Христина Соловій, Panivalkova czy Dakh Daughters. Podróż psychodeliczna, alternatywna, często bardzo mroczna, a jednocześnie łatwo przyswajalna.

Nie mniej ciekawie zapowiada się występ duetu Tember Blanche, tworzonego przez wokalistkę i autorkę tekstów Oleksandrę Ganapolską oraz gitarzystę i producenta Władysława Łagodę, których zjawiskowa piosenka Vechornytsia do niedawna była prawdziwym viralem na ukraińskim TikToku. Projekt często kojarzony jest ze współpracy z projektem Kalush, tamtejszą gwiazdą hip hopu (o której niedawno pisaliśmy w kontekście koncertu). Ich spotkania zakończyła się nagraniem wspólnego przeboju Kałuski vechornytsia, plasującego się dziś w pierwszej dziesiątce na ukraińskim Spotify. Muzyka duetu jest lekka, zmysłowa i poetycka, tym samym Tember Blanche może spodobać się fanom krajan duetu, takich jak Latexfauna czy Morgendie.

Wiosną tego roku Oleksandra i Władysław mieli ruszyć w trasę koncertową promującą ich debiutancki album Nie ma tu nikogo prócz nas, ale wojna pokrzyżowała ich plany. Posłuchamy jej na żywo, tak jak piosenek z innej, jeszcze niedokończonej - opisującej to, co czuje się w czasie wojny, a poświęconej zmaganiom ukraińskiego narodu z rosyjską inwazją. Warto dodać, że dochód z biletów Vivienne Mort i Tember Blanche zostanie w całości przeznaczony na cele charytatywne - na pomoc tym, którzy walczą tuż obok nas i tym, którym wojna odebrała wszystko.

Sebastian Gabryel

  • Vivienne Mort / Tember Blanche
  • 5.08, g. 19
  • Dom Tramwajarza
  • bilety: 79-89 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-08-01 13:52:27 335132 <![CDATA[Tember Blanche, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185351,335132,show2.jpg 335128 <![CDATA[Vivienne Mort, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185351,335128,show2.jpg 335130 <![CDATA[Vivienne Mort, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185351,335130,show2.jpg
185146 2022-07-27 13:50:49 Od pierwszych dni wojny na Ukrainie znany tamtejszy zespół rockowy Без Обмежень (Bez Obmezhen) koncertuje dla swojego bohaterskiego wojska i mieszkańców wyzwolonych miast. W ramach charytatywnej trasy Be Brave Like Ukraine 2022 przemierza świat, by opowiadać o tym, co dzieje się obecnie w jego kraju. Muzycy, znani z takich utworów jak Зорі запалали, Без неї ніяк czy Хочешь, dotrą również do Polski - w Poznaniu wystąpią w klubie B17.

]]>
W kontekście dzisiejszej, tak dramatycznej sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów, nazwa zespołu Без Обмежень bardzo zyskała na wymowności. Tłumacząc ją na język polski ("bez ograniczeń"), otrzymujemy słowa, które w obliczu bestialskiego ataku Rosji na Ukrainę każą nam na moment zatrzymać się i pomyśleć o bólu utraconej wolności, który jak trucizna toczy miliony ludzi bardzo niedaleko nas. Kiedy na początku tego roku muzycy kapeli rozpoczynali swoją wielką, mającą obejmować aż sto koncertów trasę po Ukrainie, z finałowym występem na kijowskim stadionie NSC "Olympiyskiy", z pewnością nie przypuszczali, że zostanie ona przerwana z powodu inwazji obcych sił. Dziś myśl, że tamto tournée odbywało się pod hasłem Wolni ludzie wywołuje ciarki na ciele.

Без Обмежень rozpoczęli działalność w 1999 roku w zakarpackim mieście Mukaczewo. Choć skład zespołu ulegał wielu zmianom, to od samego początku kieruje nim wokalista Serhiy Tanchynets, dwa lata temu uhonorowany państwową nagrodą Zasłużony Artysta Ukrainy. Kariera muzyków nabrała impetu zwłaszcza po 2005 roku, kiedy najpierw zostali finalistami ukraińskiej edycji "Global Battle Of The Bands", a niedługo później wydali swój debiutancki, bardzo przebojowy krążek pod tytułem Underground (2007), na potrzeby którego zmienili nazwę z Без Обмежень na Without Limits.

Na kolejny album kapela kazała czekać swoim fanom aż osiem lat. Z roku na rok było ich coraz więcej, czego dowodem były zwłaszcza koncerty, do czasu premiery #Dихаютобою (2015) z powodzeniem kilkukrotnie zagrane chyba w każdym większym mieście na Ukrainie. Sporym wzięciem cieszyły się również ich kolejne płyty 5хвилин (2017), Буду з тобою! (2018), Мільярди (2019) i Вільні люди (2021). To z nich pochodzi wiele przebojów grupy, od lat stojącej na czele pop rockowej sceny Ukrainy - mowa tu choćby o wspomnianych wcześniej piosenkach "Зорі запалали", "Без неї ніяк" czy "Хочешь", ale też innych singlach: Зорі запалали, Листопад czy Тону.

Już w pierwszych dniach wojny muzycy Без Обмежень czuli, że muszą działać - słowem, uczynkiem i muzyką. Tym samym równie często można było zobaczyć ich w wolontariackich namiotach, jak i na prowizorycznych scenach w różnych miastach, na których dziękowali swoim krajanom za odwagę i wolę walki, a często i za wyzwolenie. Dodawali im otuchy i zagrzewali do boju, a mają czym, mając na uwadze swoje pop rockowe i nieco wzniosłe brzmienie. Teraz ruszyli w Europę (i cały świat!), by śpiewać o tym, co dzieje się w ich ojczyźnie. Warto podkreślić, że dochód z ich koncertów w ramach światowej trasy Be Brave Like Ukraine 2022 zostanie przeznaczony na pomoc mieszkańcom Ukrainy, a także wesprze tamtejszą armię.

Sebastian Gabryel

  • Без Обмежень
  • 1.08, g. 20
  • Klub B17
  • bilety: 99-139 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-28 13:38:11 334854 <![CDATA[Без Обмежень, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185146,334854,show2.jpg 334855 <![CDATA[Без Обмежень, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185146,334855,show2.jpg 334856 <![CDATA[Без Обмежень, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185146,334856,show2.jpg 334857 <![CDATA[Без Обмежень, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,185146,334857,show2.jpg
184981 2022-07-25 11:03:19 W polskim rapie Żabson osiągnął co chciał. Milionowe wyświetlenia na YouTube? Są. Wyprzedane bilety na koncerty? Od dawna. Platynowe płyty? Check. I nawet miał rację mówiąc, że przyjdzie taki czas, kiedy jego podopieczna Young Leosia stanie się bardziej popularna od niego. Z muzyką Żabsona jest jak z The Prodigy - jednym krwawią uszy, inni cmokają z zachwytu. Tych ostatnich trzeba zaprosić na plenerowy koncert rapera, jaki już w najbliższą sobotę odbędzie się na poznańskim SkwerPlay w ramach wakacyjnego cyklu Lato w Plenerze.

]]>
Żabson to jeden z najpopularniejszych raperów ostatnich lat, ale dziś dużo trafniej mówić o nim jako o instytucji i marce - takiej, w której muzyka miesza się z biznesem i rozrywką w pięciu smakach. Autor takich przebojów jak Floyd Mayweather, Księżniczki czy Small Town Boy, to postać znajdująca się już w zupełnie innym, znacznie lepszym miejscu niż kiedy te osiem lat temu debiutował swoją pierwszą EP-ką NieKumam w labelu niemniej ważnego gracza Quebonafide (QueQuality). Dziś Żabson to wykonawca i zajawkowicz, działający w branży fonograficznej, modowej, e-sportowej... Co do tej pierwszej, to nie ma wątpliwości, że ma do niej rękę, mając na uwadze sukces, z jakim spotkały się numery Young Leosi. Pamiętacie Szklanki? Był moment, kiedy dosłownie wyskakiwały z lodówki.

"Naprawdę zrobiłem swoje. Od bycia pomiatanym za stylówkę i bycie sobą, aż do momentu, w którym mogę mieć wszystko, co chcę" - przyznał Żabson w jednym z wywiadów, jakich udzielił w ubiegłym roku. Brzmi nazbyt pysznie jak na 28-letniego chłopaka? Niekoniecznie - w końcu nie ma wątpliwości, że progres, jaki zaliczył od swojego debiutu jest więcej niż imponujący. Progres na wielu poziomach, ale czy również tym stricte muzycznym? Co bardziej złośliwi powiedzą, że na pewno tak nie powiemy, jeśli mamy alergię na auto-tune'a. Bo fakt jest taki, że hip-hop w wydaniu Żabsona to imprezowy blichtr, którego mogą nie zdzierżyć nawet mniej true-schoolowi zjadacze rapowego chleba.

Idąc za tą metaforą, Żabson serwuje tosty w wersji "na bogato" - są bardzo kaloryczne i łatwe do zjedzenia, jednak to, czy je strawimy, zależy już od naszego żołądka. Pewne jest, że od 2015 roku, a więc premiery debiutanckiego albumu To ziomal, jazdę Mateusza Zawistowskiego kuma tysiące słuchaczy - zapewne tych samych, u których na głośnikach niemniej często gości też ekipa z Chillwagonu, Malik Montana czy White 2115. Pokazał to debiut, ale przede wszystkim kolejne krążki - najgłośniejszy ze wszystkich dotychczasowych, czyli Internaziomal (2019), a także wydana wiosną tego roku, a nagrana wspólnie z Young Igim Amfisbena.

Oba ta albumy pokryły się platyną, jednak najbardziej miarodajne są statystyki w serwisach streamingowych. Starczy powiedzieć, że takie Puerto Bounce, Sexoholik czy Icey tylko na Spotify mają odpowiednio 30, 25 i 16 milionów odsłuchów. "Nie mam czasu na wakacje, moja firma musi stać / Jestem jak Herakles, bo mam aż dwanaście prac" - rapuje Żabson w najnowszym singlu Nie mam czasu na wakacje. Dobrze, że jeszcze starcza mu go na koncerty...

Sebastian Gabryel

  • Koncert Żabsona w ramach cyklu Lato w Plenerze
  • 30.07, g. 18
  • SkwerPlay
  • bilety: 70 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-27 11:26:49 334770 <![CDATA[Żabson, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184981,334770,show2.jpg 334771 <![CDATA[Żabson, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184981,334771,show2.jpg 334773 <![CDATA[Żabson, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184981,334773,show2.jpg 334772 <![CDATA[Żabson, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184981,334772,show2.jpg
184976 2022-07-25 11:02:29 Plaża Wilda Eco Village to tego lata jedno z najciekawszych muzycznie miejsc w Poznaniu. Po świetnych koncertach zespołu Raz Dwa Trzy, Marii Peszek, Rosalie. czy Włodiego, przyszedł czas na Skalpel - duet Marcina Cichego i Igora Pudło, który niegdyś zasłynął z debiutanckiej płyty w legendarnej wytwórni Ninja Tune, a dziś od dawna cieszy się statusem najważniejszego polskiego projektu nu-jazzowego. Na plażowej scenie chłopakom towarzyszyć będzie gość specjalny - młody poznański saksofonista Kacper Krupa.

]]>
W muzyce łączenie tradycji z nowoczesnością odbywa się na wiele sposobów. Jedni polegają na aranżacjach - nie naruszając fundamentów jedynie dekorują melodie atrybutami współczesności. Drudzy wywracają wszystko do góry nogami, tworząc misterne lub chaotyczne kolaże, w którym stara szkoła spotyka się z nową. Gdzieś pośrodku tych filozofii plasuje się Skalpel - polski duet Marcina Cichego i Igora Pudło, którzy za sprawą swojej wrażliwości i ręki do sampli zbudowali markę, którą naprawdę możemy chwalić się w świecie. Nie będzie przesadą powiedzieć, że Skalpel to nasz towar eksportowy, siłą rażenia podobny choćby do SBB czy Vader. Ich wzorem często jest nawet popularny bardziej za granicą aniżeli w Polsce...

W kontekście twórczości tego projektu - debiutującego we Wrocławiu, a w tym roku świętującego osiemnastkę - zadziwiające jest to tym bardziej, że przecież Cichy i Pudło zawsze stali najbliżej muzyki polskiej. A dokładnie naszego jazzu z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, który stanowi dla nich bazę do różnych eksploracji, w których nie wahają się ani go ostro przyciąć, ani zaskakująco przemieszać. Bo Skalpel to przede wszystkim sampel. Wyselekcjonowany ze smakiem i uwagą. Dzięki temu nigdy nie mamy wrażenia, że to tylko kolejna down-beatowa muzyka z dawno niedomykającej się szufladki z napisem "organic instrumental hip hop", ale uczta, w której na stole królują dania z kuchni elektro-akustycznego fusion.

"Zasadniczo każdy instrument jest odseparowany z innego nagrania, z innej płyty. Bardzo rzadko ulegamy pokusie, by zapętlić jakiś fragment utworu. Zazwyczaj to nasza aranżacja dźwięków pochodzących z wielu płyt" - podkreślał Igor Pudło w jednym z wywiadów chwilę po premierze pierwszego albumu Skalpel (2004). O fantazyjnych mozaikach duetu rozpisywano się wtedy nie tylko w branżowych magazynach, ale i na łamach ogólnopolskich gazet. W końcu nieczęsto zdarza się, by polski projekt startował od razu w tak dużej stajni jak Nina Tune (mającej w katalogu płyty choćby The Cinematic Orchestra, Roots Manuva, Kelis, Bonobo czy Amona Tobina).

Jak słusznie zauważa organizator ich koncertu na Plaża Wilda Eco Village, o płycie w samych superlatywach rozpisali się dziennikarze od redakcji Pitchforka aż do Gillesa Petersona, jednak trzeba podkreślić, że takimi samymi wnioskami kończyły się recenzje kolejnych płyt duetu - Konfusion (2005), Transit (2014) i Highlight (2020). Że Skalpel to duet mistrzowski, który buszuje w polskim jazzie, a potem robi z nim, co chce - najczęściej cuda. W piątek sprawdzicie to sami.

Sebastian Gabryel

  • Skalpel (gościnnie: Kacper Krupa)
  • 29.07, g. 18
  • Plaża Wilda Eco Village
  • bilety: 30 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-26 12:55:40 334697 <![CDATA[Skalpel, fot. Bartosz Holoszkiewicz]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184976,334697,show2.jpg 334696 <![CDATA[Skalpel, fot. Bartosz Holoszkiewicz]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184976,334696,show2.jpg 334698 <![CDATA[Skalpel, fot. Bartosz Holoszkiewicz]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184976,334698,show2.jpg
184903 2022-07-22 15:37:05 Przez lata - a przynajmniej przez dekadę - Bisz służył za jeden z głównych argumentów przytaczanych w dyskusjach na temat wartości merytorycznej polskiego rapu. Oczywiście przez słuchaczy będących na tak. Nie tak dawno Wilka chodnikowego (2012) Bisza branżowy Popkiller okrzyknął najważniejszym rapowym albumem dziesięciolecia. To tylko umocniło pozycję Jarosława Jaruszewskiego jako reprezentacyjnego przedstawiciela tzw. rapu inteligenckiego. Tak się składa, że już w najbliższą środę twórca wystąpi, wraz z muzykami Radeksem i Kosą, na dziedzińcu CK Zamek.

]]>
Koncert organizowany przez Zamek to dwa do szcześcianu. Na scenie bowiem zaprezentują się dwa oryginalne projekty muzyczne współtworzone przez Jaruszewskiego - duety Bisz/Kosa i Bisz/Radex, promujące dwa odrębne albumy. Pierwszy z nich, Blady król (2021), to, jak zauważył Marcin Flint, intrygujący wstęp do rapowego egzystencjalizmu. Krążek zapowiadany przez single Zapadam się w pamięć czy Kręgi / Blady król jest projektem konceptualnym (co już dość rzadkie w naszym hip-hopie), opartym na wielowymiarowych metaforach, powracających motywach i nawiązaniach intertekstualnych. Obok Sartre'a czy Saint-Exupery'ego znajdziemy tu m.in. Nolana z jego Tenetem, a obok oszczędnych w formie socjologicznych obserwacji bardzo wzniosłe deklamacje. Blady król to trzecia już po Zimy EP (2007) i Idąc na żywioł EP (2009) kooperacja studyjna obu artystów.

Krążek drugi, Duch oporu, mimo że trafił do słuchaczy już w 2019 roku, z powodu pandemii nie zdążył zwiedzić Polski. Współpraca Bisza z Radeksem (znanym choćby z zespołu Pustki), owocowała wydaniem krążka międzygatunkowego, otwarcie wychodzącego poza ramy, którymi zwykliśmy ograniczać polski rap. Obok nowoczesnych aranżacji elektronicznych usłyszymy te brzmiące jak alternatywny rock czy pop w ambitnym wydaniu. W warstwie tekstowej to klasyczny Bisz zakochany w językowych środkach artystycznych, o których uczą dopiero na studiach albo w bardzo dobrych liceach. Poeta i tym razem za pomocą wrodzonej wrażliwości mierzy się z brutalnością świata, z typowym dla siebie poetycko-publicystycznym zacięciem. Krążek mogliśmy poznać m.in. dzięki singlom Lascaux, Oflajn czy Białe Bałuty. Poprzedni album muzyków, Wilczy humor (2017), zdobył nominację do Fryderyka w kategorii Album Roku - Hip-Hop.

Jarosław "Bisz" Jaruszewski (ur. 1984) zaczął rapować w wieku piętnastu lat, lecz to dopiero wspomniane Zimy EP z 2007 roku uważane są za jego oficjalny debiut. Znany jest nie tylko ze współpracy z Radeksem, Kosą czy producentem Pekro, lecz także jako wokalny filar bydgoskiego zespołu B.O.K. Kolektyw ma na swoim koncie aż pięć albumów, w tym W stronę zmiany (2011), Labirynt Babel (2014) i Symetrię (2018).

Jacek Adamiec

  • Koncert zespołów Bisz/Radex oraz Bisz/Kosa
  • 27.07, g. 20
  • CK Zamek
  • bilety: 49-69 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-25 11:17:14 334558 <![CDATA[Bisz, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184903,334558,show2.jpg 334559 <![CDATA[fot. Zuzanna Leszczak/Wikipedia]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184903,334559,show2.jpg
184886 2022-07-22 14:04:38 Nieprzeciętna, wrażliwa i... zupełnie nieznana. Jednak już niedługo może, a raczej powinno się to zmienić, kiedy Magda Fidecka - wokalistka, tekściarka, ale i wprawna kompozytorka - zaprezentuje swoją debiutancką płytę. Koncertowa premiera jej popowych, soulowych, ale i bardzo eksperymentalnych Symptomów odbędzie się już za kilka dni na scenie KontenerART.

]]>
Jak przyznaje Magda Fidecka, według niej tworzenie muzyki jest procesem, który zupełnie wymyka się naszym ludzkim ograniczeniom - jest porzuceniem zdrowego rozsądku i logiki, a jednocześnie wkroczeniem w cudowny świat fantazji i dziecięcych marzeń. "And I swear on God, nic nie jest tak wspaniałe..." - zarzeka się Magda, która, choć dopiero wydaje debiutancki album, to, również mimo młodego wieku, tak naprawdę debiutantką nie jest.

Muzyka fascynowała ją już od najmłodszych lat, swoje pierwsze kroki na scenie stawiała jeszcze kiedy była małą dziewczynką. Jak wiele jej rówieśniczek śpiewała w dziecięcym zespole, ale tym, co ją od nich wyróżniało, była zaskakująca łatwość w przekuwaniu emocji na śpiew. Tym samym szybko zaczęła zdobywać nagrody i wyróżnienia na wokalnych konkursach i przeglądach artystycznych, takich jak tarnobrzeski "Wygraj Sukces".

Jednak pierwszym naprawdę ważnym krokiem w karierze Fideckiej był udział w kultowym programie telewizyjnym Szansa na sukces (TVP2) w 2011 roku. Zauroczyła jury, zauroczyła widzów, ale na swój czas musiała jeszcze trochę poczekać. Wszystko zaczęło się zmieniać po 2015 roku, kiedy najpierw można było jej posłuchać w The Voice of Poland (TVP2), a później na scenie Mastercard w ramach Opene'er Festival 2018.

Z czasem Magdę coraz częściej można było usłyszeć przy różnych projektach, choćby tych realizowanych z wokalistką Marią Sadowską (Kocham Cię, Kiedy nie ma miłości, Jest dobrze). Wielu słuchaczom mogła zapaść w pamięć również dwa lata temu, kiedy wzięła udział w performansie i spektaklu Oskara Sadowskiego: odpowiednio Dziadach na Mickiewicza - w których aktorzy i muzycy, z żoliborskiego bloku i w sąsiedztwie prezesa PiS, odegrali wielki dramat narodowy oraz Manifesta - będącego gestem solidarności z polskimi kobietami, które walczą o swoje elementarne prawa.

Tak oto Fidecka dotarła do punktu, w którym chce siebie wyrazić tak mocno, jak tylko się da - solową, w pełni autorską płytą. Jej Symptomy to z jednej strony osobiste, bardzo emocjonalne spojrzenie w głąb siebie, zwłaszcza w tekstach, a z drugiej - kojąca terapia dla słuchacza, mogącego bezwolnie ukołysać się przy mieszance ambitnego popu i elektronicznego soulu. Magda potrafi zaskoczyć - również mając na uwadze, że obok udziału w takich mocnych projektach jak te Sadowskiego, jest także członkinią projektu BassRiver - cyklu warszawskich imprez z muzyką... drum & bass!

Warto dodać, że podczas koncertu prezentującego Symptomy, Magdzie Fideckiej na scenie towarzyszyć będzie trzech muzyków - Aga Gruszek (klawisze), Patryk Wołczek (bas) oraz Dominik Ossowski (perkusja). Do zobaczenia na "kontenerach"!

Sebastian Gabryel

  • Magda Fidecka - premiera debiutanckiej płyty Symptomy
  • 27.07, g. 20.30
  • KontenerART
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-22 14:04:38 334536 <![CDATA[Magda Fidecka, fot. Kara Tarnawska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184886,334536,show2.jpg 334537 <![CDATA[fot. Kara Tarnawska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184886,334537,show2.jpg 334538 <![CDATA[fot. Kara Tarnawska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184886,334538,show2.jpg 334539 <![CDATA[fot. Kara Tarnawska]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184886,334539,show2.jpg
184984 2022-07-25 11:05:40 Zapoznając się z dostępnymi w internecie nagraniami João de Sousy, dość dobrze osłuchałam się z jego głosem i aranżacjami rozpisanymi najczęściej na skład czteroosobowy (gitara akustyczna, gitara basowa, perkusja, instrumenty klawiszowe). Byłam ciekawa, jak zabrzmią one w wydaniu solowym i czy wydanie to bardziej zachwyci, czy jednak rozczaruje?

]]>
Odpowiedź przyszła szybciej, niż można by się tego spodziewać. João zaczął od ballad, które momentalnie roztoczyły nad urzeczoną widownią atmosferę błogości. Pierwsza z nich pochodziła z debiutanckiej płyty, druga z albumu Furacao. Trzecim utworem było dostępne na jego oficjalnym kanale YouTube Mais um, zrealizowane we wspomnianym powyżej, czteroosobowym składzie. I choć w Ogrodzie Szeląg João mierzył się z nim całkiem sam, jego wykonaniu absolutnie niczego nie brakowało. Ten bardzo rytmiczny, energetyczny utwór, będący kombinacją wariacji na temat czterech akordów z mocną linią basową i melorecytacją został zaśpiewany i zagrany tak, że nawet krótka przerwa na dostrojenie gitary nie popsuła efektu (trudno mi zresztą wyobrazić sobie jakąkolwiek przeszkodę, której artysta nie ograłby swoją konferansjerką). Do tego naprawdę ciekawe jazzowe rozwiązania, koloryt brzmienia, zróżnicowana dynamika - bajka.

Niemalże wszystkie piosenki śpiewane były po portugalsku. Ten niesamowity język w połączeniu z fado (portugalskim bluesem, o którym wspominałam w zapowiedzi, a który jest jednym ze źródeł inspiracji artysty), jazzowymi naleciałościami i lekkością, z którą João porusza się po swoich kompozycjach, brzmiał naprawdę wyjątkowo. Jak zaklęcie, składające się z odgłosu szelestów stron starej książki albo piasku przesypywanego z ręki do ręki, przy akompaniamencie szumu morza i wiatru. Nie trzeba było zatem rozumieć słów, by móc w pełni doświadczać i doświadczyć tego, co Sousa postanowił nam zaproponować.

Często jednak artysta w kilku słowach przybliżał nam motyw historii, którą będzie wykonywał, i tak było w przypadku utworu z płyty Ideały. Nosił tytuł Marzenie i opowiadał o czasie, w którym po przeprowadzce do Warszawy, João zmuszony był na nowo uporządkować swoje priorytety i marzenia. Z uśmiechem wspomniał także, że jedno z nich się spełniło - tworzy, koncertuje i sprawia mu to ogromną satysfakcję, co zresztą czuć było przez cały wieczór. W Marzeniu główna linia melodyczna wędrowała między instrumentem a głosem, a melodyjne, improwizowane wokalizy stanowiły subtelne tło dla gitary, której przypadła w udziale dość wymagająca technicznie partia. Druga część utworu w znacznej mierze oparta już była na improwizacji, w której João sprawdził się doskonale, serwując nam piękne i niebanalne rozwiązania. Nie potknął się w żadnym ze swoich pochodów, swobodnie korzystając ze skal i ich muzycznego potencjału.

W dalszej części koncertu usłyszeliśmy między innymi utwór Była pogoda autorstwa Krzysztofa Komedy, brazylijską sambę z lat 30., w której po portugalskich zwrotkach nastąpiły zwrotki "niby" polskie, bawiące swoim absurdem całą widownię. João zaprezentował nam nie tylko utwory z wydanych dotychczas płyt, ale także utwór zapowiadający projekt, który być może również przeistoczy się w album. Była to piosenka znana z repertuaru Hanki Ordonówny, Na pierwszy znak. Z klasyków nad klasykami nie zabrakło również miejsca dla Besame mucho i Miłość Ci wszystko wybaczy. Na bis, Sousa poczęstował nas utworem fado z połowy lat 50., którego przesłanie przypomina nam znaczenie bezcennej wolności.

Talent João w połączeniu z jego południową charyzmą i wdziękiem, stworzyły zestaw idealnie komponujący się z letnim wieczorem i kameralną sceną umiejscowioną w samym środku gwarnego Ogrodu Szeląg. Takich wydarzeń nam trzeba!

Marta Szostak

  • João de Sousa w ramach cyklu Solo na Szelągu
  • Ogród Szeląg
  • 22.07

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-25 15:19:53 334597 <![CDATA[João De Sousa, fot. Grzegorz Dembiński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184984,334597,show2.jpg 334598 <![CDATA[fot. Grzegorz Dembiński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184984,334598,show2.jpg 334599 <![CDATA[fot. Grzegorz Dembiński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184984,334599,show2.jpg 334600 <![CDATA[fot. Grzegorz Dembiński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184984,334600,show2.jpg 334603 <![CDATA[fot. Grzegorz Dembiński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184984,334603,show2.jpg
184840 2022-07-21 15:52:39 Nocny Targ Towarzyski przyzwyczaił nas do świetnych, tematycznych imprez do białego rana, jak i koncertów dla fanów wielu gatunków. Tym razem zamieni się on w miejsce rapowych uciech, o jakie zadbają duet Dwa Sławy, którym towarzyszyć będzie nie mniej oryginalny raper Rau. Jeśli na polskiej scenie hip-hopu szukacie przede wszystkim oryginalności, to imprezy z nimi na pewno nie powinniście przegapić.

]]>
"Ty lepiej wyglądasz w bieliźnie, najlepiej bez niej oczywiście / Najchętniej bym z Tobą już wyszedł, w drodze do domu już liżesz, ej". "Schylam się i liżę węża, bo lubię / Jedno spojrzenie w tym je*anym klubie". Czy tego chcemy czy nie, niniejsze wersy pochodzą z przebojów obecnie największych gwiazd hip-hopu w tym kraju. Kiedyś na topie była Paktofonika i Peja, dziś Malik Montana i Oliwka Brazil. Żenada? "Kiedyś to było"? Może tak, ale też nie do końca - zwłaszcza mając na uwadze ich wiele równie seksistowskich tekstów, choćby w Rób co chcesz czy Kolejnym straconym dniu.

Jednak nie ma wątpliwości, że skalą prostactwa, jaka dominuje dziś w polskim rapie naprawdę można się zmęczyć. Remedium? To choćby katalog Asfalt Records - wytwórni niezawodzącej nikogo, kto ceni dojrzały i pomysłowy hip hop, a w której katalogu znajdują się płyty choćby takich graczy jak O.S.T.R., Łona czy bohaterowie niniejszego tekstu - Dwa Sławy i Rau, którzy już za kilka dni pojawią się na Nocnym Targu Towarzyskim, by zaprezentować przekrój swojej dotychczasowej twórczości. Nie brakuje w niej ani stuprocentowej rozrywki, ani celnych, zostających w głowie refleksji.

Dwa Sławy to duet stojący za takimi hitami jak A może by tak?, Do ryma czy O sportowcu, któremu nie wyszło, jednak głównym tematem występu Astka i Rado Radosnego z pewnością będą numery z ich najnowszego, wydanego w styczniu tego roku albumu Z Archiwum X2, na którym - podobnie jak na pięciu poprzednich krążkach - aż kipi od nietypowych gier słownych na tle beatów autorstwa producenckiego duetu The Returners. "Ta płyta to radość z muzyki przekonwertowana na zera i jedynki. To wełna mineralna oddzielająca nas od zmęczonych sąsiadów. To nasze luźne myśli odciśnięte w tkance miejskiej, a niekiedy wątpliwości próbujące się z niej wyrwać" - opisują zawartość Z Archiwum X2 jej autorzy.

Nie mniej ciekawie zapowiada się czas, kiedy sceną NTT rządzić będzie Rau, tworzący również jako Rau Performance. Ten nietuzinkowy raper, mający na koncie choćby takie sztosy jak Niech mnie ktoś uszczypnie czy Odkryj w sobie lato, rok temu popełnił kolejną zaskakującą płytę. Cztery lata temu zachwycił Mistrzem sztuki, satyryczne refleksje i autoironiczne uwagi mieszając z odniesieniami do techno i trapu. Tymczasem na Mieszanych uczuciach grzęźnie w rozterkach - znów w bezpretensjonalny sposób, ale już nie tak do wewnątrz, nawijając o pandemii, manii pieniądza i ludzkich przywarach, a jednak w sposób taneczny i wolny od moralizatorstwa. Inteligentna rozrywka - tego Rau ma całe tony. Bawcie się więc dobrze - z głową!

Sebastian Gabryel

  • Dwa Sławy x Rau
  • 23.06, g. 18
  • Nocny Targ Towarzyski
  • bilety: 79 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-21 15:52:39 334401 <![CDATA[Rau, fot. Dominika Płonka]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184840,334401,show2.jpg 334402 <![CDATA[Dwa Sławy, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184840,334402,show2.jpg 334403 <![CDATA[Rau, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184840,334403,show2.jpg 334404 <![CDATA[Dwa Sławy, fot. Konrad Caba]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184840,334404,show2.jpg
184837 2022-07-21 14:56:17 Charyzmatyczny, melancholijny, uwodzicielski. Łącząc dwa, pozornie odległe światy, zaprasza nas do trzeciego - tego stworzonego przez siebie, w którym nic nie jest niemożliwe i na wszystko jest czas.

]]>
22 lipca w ramach cyklu Solo na Szelągu wystąpi João de Sousa. Ceniony w Polsce wokalista, gitarzysta i kompozytor pochodzący z portugalskiego Porto. Podbił serca jury i publiczności czwartej edycji programu X-Factor. Współpracował między innymi  z Andrzejem Smolikiem, zespołem Mikromusic i Arielem Ramirezem, argentyńskim bandoneonistą.

W czym tkwi urok João? Bez wątpienia w wielu aspektach jego twórczości. Choć najbardziej naturalnym muzycznym wyborem byłoby eksplorowanie fado, gatunku zwanego portugalskim bluesem (melancholijne pieśni wykonywane przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar), João nie ogranicza się jedynie do swoich korzeni. W swoje aranże i kompozycje wplata elementy najwyraźniej wybijającego się jazzu i world music, ale nie stroni również od inspiracji alternatywą, elektroniką, reggae i hip-hopem.

Na swoim koncie ma trzy autorskie płyty. Pierwsza nagrana została jeszcze w 2012, wspólnie z Fado Polaco. Wspólnie przybliżyli słuchaczom muzykę zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego, tworząc mieszankę muzycznej kultury Portugalii z naleciałościami Ameryki Łacińskiej, Afryki i momentami nawet Azji. Poza klasykami fado, nie zabrakło również akcentu polskiego w postaci zaśpiewanego z Natalią Grosiak z Mikromusic  Miłość Ci wszystko wybaczy do słów Juliana Tuwima i muzyki Henryka Warsa.

Luta to druga z płyt, którą portugalski artysta postanowił wypuścić na światło dziennie i pierwsza, którą zajął się również jako producent. Znalazły się na niej utwory śpiewane w języku portugalskim, polskim, hiszpańskim i angielskim. Z łatwością da się wyłapać charakterystyczną dla artysty melancholię, tęsknotę (a więc osławione i zdaniem Portugalczyków nieprzetłumaczalne na inne języki saudade, będącym pozytywnym autostereotypem, który przez południowców postrzegany jest jako wartość narodowa) i elementy fado. Nie są to jednak jedyne elementy składające się na ten album - kompozycje w znacznym stopniu oparte są także na wspomnianym już jazzie, alternatywie i hip-hopie oraz na inspiracjach muzyką polską. Całość jest pogodna i świeża.

Ostatnia z płyt ukazała się w zeszłym roku - Furacão, czyli huragan. João pokazuje publiczności oblicze, z którym nieczęsto do tej pory mieli do czynienia. Huragan porywa go do tańca, nadaje mu lekkości i sprawia, że z ciekawością zastanawiamy się nad tym, co jeszcze de Sousa w sobie kryje i ile barw ma jego artystyczne wcielenie - zawsze jednak autentyczne i przekonujące. Oprócz tego, jego utwory znalazły się w dwóch zestawieniach - radiowej płycie RAM Cafe vol. 7 oraz w albumie Siesta vol. 11 Marcina Kydryńskiego.

W Ogrodzie usłyszmy kompozycje ze wszystkich trzech płyt, a także zapowiadane przez organizatorów muzyczne niespodzianki. Zapowiada się eklektyczna i klimatyczna uczta dla zmysłów. Wierzę, że ten piątkowy wieczór będzie przyjemną ochłodą po upalnym tygodniu, której wszyscy potrzebujemy. Do zobaczenia!

Marta Szostak

  • João de Sousa w ramach cyklu Solo na Szelągu
  • 22.07, g. 20
  • Ogród Szeląg
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-21 14:56:17 334371 <![CDATA[fot. Mikołaj Starzyński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184837,334371,show2.jpg 334373 <![CDATA[fot. Mikołaj Starzyński]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184837,334373,show2.jpg
184692 2022-07-19 16:02:05 Ubiegłorocznego albumu Portrayal Of Guilt grzechem było nie posłuchać. A może wprost przeciwnie, mając na uwadze, że wariaci z Austin postanowili zatytułować go "Christfucker". Mniejsza o to - ważne, że ich screamo poniosło się tak szerokim echem, że o płycie w samych superlatywach pisali od Pitchforka po Kerrang! Niedługo będziemy mieć okazję posłuchać jej na żywo w Klubie pod Minogą. Na domiar złego, przed nimi wystąpi niemniej szaleńczy Dom Zły, który zagra materiał ze swojej wydanej w ubiegłym roku EP-ki "Śnisz bory tak gęste", pokazującej, że w black metalu jest jeszcze sporo do odkrycia.

]]>
Screamo + grindcore + post-hardcore + black metal - to sprawdzona recepta Portrayal Of Guilt, który po pięciu latach działalności powoli wyrasta na jedną z największych gwiazd "czarnego powerviolence", jak czasem określa się miks tego tylko pozornie jedynie hardcore punkowego bandu. Jeśli macie za sobą już jakieś przygody z płytami takich ekip jak For Your Health, Frail Body, Loma Prieta, SeeYouSpaceCowboy... czy Bird In Row, to wiecie już czego możecie się po nich spodziewać. Zamiast tylko kopiować wytarte formuły Black Flag czy Dead Kennedys, Matt King (wokal, gitara), Alex Stanfield (bas) i James Beveridge (perkusja) proponują sieczkę, o jakiej niejednemu mogło się nawet nie śnić.

Kiedy w (wtedy już dawno) dogorywającej blogosferze pojawiła się wieść o teksaskich maniakach i ich debiutanckim Let Pain Be Your Guide (2018), wśród fanów hardcore'owej ekstremy ochów i achów nie było końca. O Portrayal Of Guilt zaczęto mówić jako o następcach Converge, a już na pewno królach "blackened screamo" - niby poczętego za ich udziałem nowego stylu, w którym rozwrzeszczane emo straciło młodzieńcze pryszcze i nabrało wręcz grobowej powagi, mając na uwadze jak wiele odniesień do black metalu i innych obrazoburstw kryje w sobie muza Teksańczyków.

Żal, masochizm, cierpienie i ból - to czterej jeźdźcy apokalipsy, jaką zgotowali nam chłopaki również na swoich kolejnych krążkach: wydanych odpowiednio w styczniu i listopadzie ubiegłego roku We Are Always Alone i Christfucker. W tym miejscu trzeba postawić akcent przede wszystkim na ten drugi z albumów, w którym panowie postanowili wspiąć się na wyżyny hardcore'owej jazdy, wypluwając z trzewi błotnisty i krwawy kołtun poskręcanych, delirycznych melodii, heretyckich tekstów i gwałtownych, sadystycznych wręcz riffów. To wszystko sprawiło, że choć Christfucker to muza z czeluści, cuchnąca undergroundem, to znalazła się w polu zainteresowań hipsterów (Pitchfork), jak i cenionych, ważących słowa magazynów ("Kerrang!").

Gniew, ale też dojmujący smutek to również fundament twórczości polskiego projektu Dom Zły, który po sycącym Rytuale (2019), zaprosił nas do krótkiej, choć równie treściwej uczty przy Śnisz bory tak gęste (2021) - post-metalowej, ogłuszającej kanonadzie (te blasty!), w której jednak znalazło się trochę miejsca i na wątki black folkowe, i na doom metalowy znój. Ufff, najbliższa sobota w "Minodze" da nam popalić...

Sebastian Gabryel

  • Portrayal Of Guilt
  • 23.07, g. 18
  • Klub pod Minogą
  • bilety: 60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-19 16:05:01 334211 <![CDATA[Portrayal of Guilt, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184692,334211,show2.jpg 334212 <![CDATA[Portrayal of Guilt, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184692,334212,show2.jpg 334213 <![CDATA[Dom Zły, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184692,334213,show2.jpg
184685 2022-07-19 14:51:13 Festiwale, które nie odbywają się w ścisłym centrum miasta, mają w sobie niebywały urok. Festiwalową atmosferę czuć wtedy jeszcze w drodze, kiedy wiemy, że cała publiczność gromadzi się w jednym miejscu tylko z tej okazji. Edison Festival odbędzie się po raz czwarty już w piątek i sobotę nad malowniczym krajobrazem Jeziora Kierskiego.

]]>
Zgodnie z tradycją i w tym roku na festiwalowy line-up złożą się nie tylko występy twórców wyznaczających muzyczne trendy i artystów doskonale znanych z radiowych anten czy platform streamingowych. Usłyszymy także "muzyczne odkrycia" - debiutantów, którzy stawiają pierwsze kroki w branży i zaprezentują się przed poznańską publicznością po raz pierwszy.

W piątkowy wieczór wystąpią następujący artyści: Mrozu, Grzegorz Hyży, Kaśka Sochacka, LemON, Martin Lange, Kroki, Jagoda Kret i Vito Bambino. W sobotę na dwóch scenach nad Jeziorem Kierskim usłyszymy: Darię Zawiałow, Kalush Orchestrę, Rat Kru, Zalię, Rubensa, formację Lordofon i LUNĘ. Szczególnie atrakcyjnie zapowiadają się koncerty sobotnie i połączenie talentu duetu multiinstrumentalistów - Karaś/Rogucki - czyli Kuby Karasia (The Dumpings) z nieszablonową liryką i głosem Piotra Roguckiego (Coma).

Na festiwalu pojawi się też akcent ukraiński, czyli zwycięzcy tegorocznej Eurowizji - Kalush Orchestra. Podczas ich koncertu z pewnością nie zabraknie eurowizyjnego przeboju Stefania, pierwotnie dedykowanego matce lidera zespołu - Ołeha Psiuka. Jednak po rosyjskiej inwazji na Ukrainę piosenka nabrała nowego znaczenia i stała się swoistym hymnem matek, których dzieci walczą na wojnie.

Oprócz dwóch dni wypełnionych muzyką, programowi czwartej edycji Enea Edison Festival towarzyszyć będą liczne aktywności rozwijające kreatywność. Jednak główną osią festiwalu będą oczywiście doznania muzyczne. Jak wybrzmi 4. edycja Edison Festival? Przekonamy się już w najbliższy piątek i sobotę.

Katarzyna Nowicka-Rynkiewicz

  • Edison Festival
  • 22-23.07
  • Jezioro Kierskie, przy Hotelu Edison w Baranowie (ul. Wypoczynkowa 60)
  • bilety: 159-219 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2022-07-19 15:12:51 334201 <![CDATA[Edison Festival - poprzedia edycja, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184685,334201,show2.jpg 334202 <![CDATA[Rogucki/Karaś, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184685,334202,show2.jpg 334203 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184685,334203,show2.jpg 334205 <![CDATA[Kalush Orchestra, fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184685,334205,show2.jpg 334204 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,184685,334204,show2.jpg