133139 2019-05-20 11:20:43 - W naszych rozmowach o programie bardzo ważne jest to, że każdy zapraszany przez Leszka muzyk swoje wejście na scenę traktuje z energią debiutu. W tym roku Leszek Możdżer inaczej pomyślał o programie, proponując etniczną klamrę dla koncertów - opowiada Jerzy Gumny, dyrektor i założyciel Enter Enea Festival, którego kolejna edycja rozpocznie się 17 czerwca.

]]>
Program etno otworzy tureckie Taksim Trio, a zamknie romska orkiestra dęta Kočani Orkestar. Usłyszymy także m.in. Dagadanę oraz Teatr Pieśni Kozła. W tegorocznej edycji klimaty etno połączą się z jazzem, jednak nie zabraknie elementów klasyki czy elektroniki. Wśród zaproszonych gwiazd usłyszymy m.in. Chrisa Jarreta: - Pianista łączy w swojej twórczości liczne motywy i inspiracje. Mówi, że jego muzyka wywodzi się z chęci komunikowania się. Jest tak zróżnicowana jak jego pomysły, które przekształca w dźwięki. Ignoruje nakazy stylu. Chris Jarrett wykorzystuje struktury muzyki klasycznej i wolności jazzowej improwizacji. Łączy w sobie zamiłowanie do form wraz z rozwojem energii  jazzu. Muzyk zaprosi też na scenę Leszka Możdżera. Czeka nas więc i fortepianowy duet - zdradza Gumny. 

Twarz i dyrektor artystyczny festiwalu - Leszek Możdżer - wystąpi nie tylko z Jarretem. Usłyszymy go w różnorodnych projektach, m.in. z Nigelem Kennedym, Susan i Martinem Weinertami. - Wiemy, że zaangażowanie Leszka jako twórcy, muzyka i dyrektora artystycznego stworzyło unikatową jakość i atmosferę wyjątkowego wydarzenia, na które czekamy wraz z publicznością co roku - dodaje dyrektor festiwalu. Nigel Kennedy - słynny angielski skrzypek łączący klasykę i jazz - jest częstym gościem w Polsce, choćby za sprawą Filharmonii Krakowskiej oraz Polskiej Orkiestry Kameralnej, z którymi ściśle współpracuje. Wraz z Leszkiem Możdżerem przedstawi m.in. projekt mający oddać hołd Krzysztofowi Komedzie, którego 50. rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku.

Nad jeziorem Strzeszyńskim usłyszymy także bardziej oldschoolowe brzmienia w wykonaniu Jojo Mayera i grupy Nerve. Zespół, który powstał w latach 90., łączy muzykę elektroniczną, jungle, dub step i minimal z improwizacją. Jak piszą organizatorzy, "z ogromnym sukcesem i charyzmą zintegrował jazzowe brzemienia w erę cyfrową, dbając o rock'n'rollowego ducha, co zapewnia niepowtarzalną formę ekspresji i znakomite brzmienia". Z kolei Susan i Martin Weinertowie wraz z Leszkiem Możdżerem i Cezarym Konradem zaprezentują specjalny koncert na głos, gitarę, bas, perkusję i fortepian będący fragmentem materiału z ich wspólnej płyty Fjord. Siłą Enter Enea Festival jest niezwykła relacja łącząca występujących muzyków. Jak opowiada Jerzy Gumny, nawiązuje się ona w bardzo szczególny sposób: - Enter Enea Festival stworzył niesamowitą możliwość dialogu między muzykami. Jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu w przestrzeniach ABC Business Club i restauracji Oaza odbywają się próby. Artyści wymieniają się przy instrumentach, podglądają i podsłuchują wzajemnie próby, jedzą razem posiłki, rozmawiają. Moim założeniem było stworzenie warunków twórczego obozu, w którym twórcza energia będzie się mogła spontanicznie rozwijać, zanim jeszcze artyści podzielą się nią z publicznością.

Aleksandra Kujawiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-20 13:27:43 230261 <![CDATA[Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230261,show2.jpg 230262 <![CDATA[Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230262,show2.jpg 230263 <![CDATA[Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230263,show2.jpg 230264 <![CDATA[Leszek Możdżer na Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230264,show2.jpg 230265 <![CDATA[Leszek Możdżer na Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230265,show2.jpg 230266 <![CDATA[Leszek Możdżer na Enter Enea Festiwal, fot. Jakub Wittchen]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230266,show2.jpg 230267 <![CDATA[.]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133139,230267,show2.jpg
133119 2019-05-18 17:38:48 Czołowi twórcy muzyki nu jazzowej, wydawani przez legendarną wytwórnię Ninja Tune - The Cinematic Orchestra - wracają z wydanym w marcu albumem do koncertowania. A w ramach trasy promocyjnej zawitają także do Poznania.

]]>
W niepowtarzalny sposób mieszają jazz z elektroniką i muzyką filmową. Zadebiutowali w 1999 roku płytą "Motion". Wydany 20 lat później album "To Believe" to ich czwarta płyta w dorobku.

Sławę przyniosło The Cinematic Orchestra skomponowanie muzyki do klasycznego niemego filmu "Człowiek z Kamerą" Dzigi Wiertowa. Całość została wykonana na żywo podczas projekcji filmu, a zainspirowane sukcesem przedsięwzięcia wydawnictwo postanowiło wydać oprócz płyt CD także DVD z filmem i fragmentami koncertu grupy. Muzyka filmowa jest bardzo bliska brytyjskim twórcom, należy wspomnieć chociażby o wybrzmiewającym w Oscarowej "Teorii wszystkiego" utworze "Arrival Of The Birds", czy o najsławniejszej produkcji zespołu "To Build a Home", którą mogliśmy usłyszeć w takich serialach jak "Chirurdzy" i "Orange is the New Black". Z tej samej, pochodzącej z płyty "Ma Fleur", fortepianowej kompozycji skorzystali podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018 w Pekinie - niezależnie - dwaj łyżwiarze figurowi: Julian Zhi Jie YEE oraz Dmitri Aliev.

Na najnowszej płycie The Cinematic Orchestra skorzystali z pomocy wielu głosów. Znajdziemy wśród nich powracającą do współpracy z artystami Heidi Vogel, dysponującego mocnym, dojrzałym głosem angielskiego hip-hopowca Roots Manuvę czy soulową piosenkarkę Tawiah. Słychać w "To Believe" inspirację starymi analogowymi brzmieniami i muzyką filmową z lat 60. i 70., acz przełamaną elektronicznym graniem. Sample obok smyczków i fortepianów, instrumenty dęte obok komputerów. Wszystko tutaj do siebie pasuje, nic nie zgrzyta. Utwory są skomponowane ze starannością, dopełnione i nagrane z rozmachem, a jednocześnie z nutką nostalgii i melancholii.

Adam Jastrzębowski

  • The Cinematic Orchestra
  • Sala Ziemi
  • 21.05, g. 20
  • bilety: 140 i 160 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-18 17:51:31 230156 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133119,230156,show2.jpg 230155 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133119,230155,show2.jpg
133090 2019-05-17 12:47:25 W sobotę na placu Wolności zaparkuje czerwony autobus, który w ramach Nocy Muzeów zamieni się w salę kinową. To właśnie na jego pokładzie odbędzie się premiera teledysku donGURALesko i Timothy'ego Snydera do utworu "20" - skomponowanego, aby podkreślić znaczenie udziału w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Malta.

]]>
We wnętrzu autobusu w g. 20-24 będzie można posłuchać utworu rapera, obejrzeć towarzyszący mu teledysk oraz dowiedzieć się więcej o akcji "Ani słowa bez nas" i wzbogacić swoją wiedzę na temat wyborów.

Inspiracją do powstania projektu "Ani słowa bez nas" (na który składa się utwór, teledysk, koncert i audiobook) była książka Timothy'ego Snydera "O tyranii. Dwadzieścia lekcji z XX wieku". To zbiór esejów wybitnego znawcy historii Europy Środkowej i Wschodniej napisany po zwycięstwie wyborczym Donalda Trumpa. Timothy Snyder analizując zwycięski pochód populizmu w USA i wielu krajach Starego Kontynentu odwołuje się do tragicznych doświadczeń Europejczyków w XX wieku - stuleciu naznaczonym krwawym panowaniem nacjonalizmu, faszyzmu i komunizmu.

Michał Merczyński, prezes Fundacji Malta, wpadł na pomysł, by fragmenty książki wykonał poznański raper donGURALesko i zaprosił obu panów do współpracy. - Zaprosiliśmy do współpracy osoby z - wydawałoby się - różnych porządków, mówiące różnymi językami i do różnych osób. Chcemy w ten sposób przełożyć niezwykle ważną naukę Timothy'ego Snydera na komunikację z osobami młodego pokolenia. Z drugiej strony, chcemy nauczyć się także ich sposobu myślenia i patrzenia na świat. Chcemy pokazać, że traktujemy siebie równo - nawet jeśli czytamy różne książki i słuchamy różnej muzyki, budujmy razem społeczeństwo obywatelskie - tłumaczy.

Po sobotniej odsłonie projektu czeka nas jego kontynuacja - 2 czerwca na placu Wolności odbędzie się koncert donGURALesko Ani słowa bez nas oraz premiera online audiobooka O tyranii. Dwadzieścia lekcji z XX wieku. Wszystko po to, aby szerzyć wartości europejskie - demokrację, wolność słowa, odpowiedzialność obywatelską - wśród młodego pokolenia. W czasie koncertu na budynku Arkadii rozbłyśnie neon z napisem "Wolność". 2 czerwca odbędzie się także debata O potrzebie utopii w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu z udziałem m.in. Piotra Burasa, eksperta ds. europejskich oraz donGURALesko.

oprac. ak, sk

  • premiera teledysku do utworu "20": 18.05, g. 20-24, autobus ustawiony na placu Wolności
  • koncert Ani słowa bez nas, donGURALesko: 2.06, g. 20.30, plac Wolności
  • wstęp wolny
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-17 13:12:52 230017 <![CDATA[Zdjęcie z planu teledysku do utworu "20", fot. Piotr Bedliński/materiały Fundacji Malta]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,133090,230017,show2.jpg
132967 2019-05-15 14:09:35 Adam Bałdych wystąpi w niedzielę w CK Zamek, promując swój najnowszy krążek sacrum profanum wydany przez niemiecką oficynę ACT Music. W wykonaniu skrzypka, którego po brawurowym koncercie w radiowej Trójce okrzyknięto "diabłem", usłyszymy kompozycje Hildegardy z Bingen czy Thomasa Tallisa.

]]>
Diabelskie porównanie jest oczywiście nawiązaniem do Paganiniego, który słynął z wyjątkowej techniki. U Bałdycha swoboda, lekkość gry na skrzypcach, a czasem wręcz eksplozja wirtuozowskich umiejętności także zwraca uwagę. Świadczy o tym chociażby komentarz Ulricha Olshausena z "Frankfurter Allgemeine Zeitung", w którym wyraził zdanie, że Bałdych jest najbardziej rozwiniętym technicznie skrzypkiem żyjącym w naszych czasach. W sacrum profanum dominuje jednak muzyka bardziej uduchowiona, kontemplacyjna. Skąd pomysł, by sięgnąć właśnie do dawnej i współczesnej muzyki religijnej i połączyć ją z improwizacją? - Myślę, że muzyka sakralna ma w sobie dużo piękna i przestrzeni, które wnoszą oddech w dzisiejszy szybki i głośny świat. Jest wielu artystów próbujących interpretować dzieła sprzed setek lat tzw. wykonawstwem historycznym, które jak mniemamy - odda pierwowzór brzmienia kompozycji. Możemy tylko domyślać się, czy tak rzeczywiście jest. Ja natomiast traktuję tę muzykę jako źródło inspiracji, które każe mi wpisać ją we współczesny kontekst oraz nadać nowy rozdział poprzez improwizację - mówi Bałdych. W łączeniu tych pozornie nieprzystających do siebie światów pomagają mu znakomici muzycy: Krzysztof Dys na fortepianie, Michał Barański na kontrabasie i Dawid Fortuna na perkusji. Rozpoznanie sfery sacrum jest w przypadku tej muzyki oczywiste - bezpośrednie czerpanie z utworów wcześniej wspomnianych Hildegardy z Bingen i Thomasa Tallisa, ale też Gregorio Allegriego czy Sofi Gubaiduliny - niesie za sobą cały kontekst sakralnych znaczeń. Gdzie artysta widzi jednak pierwiastek ludzki? - Profanum oznacza moje ludzkie dążenie do ekspresji tego, kim jestem oraz poszukiwanie nowych form wyrazu. Staram się nie oddzielać sfery sacrum i profanum, ponieważ wierzę, że mogą się przenikać i wzajemnie inspirować - odpowiada.

Podczas koncertu w CK Zamek w budowaniu atmosfery sprzyjającej odsłuchowi tego rodzaju muzyki pomogą wizualizacje, które, jak opowiada Bałdych, zmienią przestrzeń i poruszą wyobraźnię odbiorców. - Koncert to dla mnie święto i czas, w którym bezpośrednio dedykuję swoją sztukę mojemu słuchaczowi, z którym nawiązuję relację. Jestem pewny, że będzie to czas bardzo emocjonalny i ukaże, jak bardzo muzyka zmienia się pod wpływem chwili. Nie mogę się doczekać!

Warto dodać, że projekt sacrum profanum zawiera także kompozycje samego Bałdycha. Koncert w CK Zamek będzie więc okazją, by posłuchać całkowicie autorskiej wizji Bałdycha na przenikanie się sfer sacrum i profanum.

Aleksandra Kujawiak

  • Koncert Adama Bałdycha
  • CK Zamek
  • 19.05, g. 19
  • bilety: 40-45 zł

 © Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-15 15:00:13 229734 <![CDATA[fot. M. Tlałka]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132967,229734,show2.jpg 229735 <![CDATA[fot. M. Tlałka]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132967,229735,show2.jpg
132861 2019-05-14 08:53:34 - Naszą nazwę można tłumaczyć na wiele sposobów. Na pewno chcieliśmy podkreślić specyficzne "niedopasowanie" muzyki, która dla fanów jazzu miała być rockowa, a dla miłośników rocka - jazzowa. Oczywiście nie chcieliśmy nikogo odstraszyć, raczej, z dużym przymrużeniem oka, prowokować naszych słuchaczy - mówi Rafał Błaszczak. Grupa Niechęć wystąpi w piątkowy wieczór w Meskalinie, prezentując materiał z jej trzeciego albumu studyjnego, nad którym obecnie pracuje.

]]>
Nazwa zespołu Niechęć jest trochę żartobliwa, a trochę niepokojąca. Poza tym w identyfikacji wizualnej zespołu ta osobliwa nazwa jest zaprezentowana w kolorach bardzo narodowych i patriotycznych, bo biało-czerwonych. - Na pewno nie mieliśmy takich "patriotycznych" intencji. Chociaż może trochę, by był to też ironiczny, żartobliwy komentarz względem polskiej mentalności i rzeczywistości, w której - zgodzisz się lub nie - owa "niechęć" często się pojawia. Pytania o nazwę przypominają mi cytat z Himilsbacha, który mówił, że zawsze zadają mu te same pytania, a on za każdym razem odpowiada na nie w zupełnie inny sposób. Naprawdę, tropów jest wiele... Na początku był to po prostu żart, który nas bardzo śmieszył - przyznaje Rafał Błaszczak, który w zespole Niechęć gra na gitarze obok saksofonisty Macieja Zwierzchowskiego, pianisty Michała Załęskiego, basisty Macieja Szczepańskiego i perkusisty Michała Kaczorka.

Muzyka Niechęci to kompilacja dźwięków, która wypływa z osobistych preferencji członków zespołu. Można powiedzieć, że to konsekwencja ich audialnej edukacji, predyspozycji i zamiłowań. - Pomysł na Niechęć polegał na tym, żeby zderzyć ludzi z bardzo różnych środowisk muzycznych. Chcieliśmy mieć na pokładzie i kogoś, kto jest klasycznie wykształconym jazzmanem i kogoś, kogo ukształtowała alternatywa post- i okołorockowa. Także elektronika, klasyka... mamy nawet perkusistę, który od zawsze kocha reggae. Stąd te wpływy, barwy i kolory są u nas tak różne - wyjaśnia Błaszczak.

Grupa zadebiutowała w 2012 roku albumem "Śmierć w miękkim futerku". Jego tytuł i okładka również były rodzajem żartu. - Siedzieliśmy i rzucaliśmy różne pomysły na nazwę, a "Śmierć w miękkim futerku" rozbawiła nas najmocniej. Jednocześnie ta dziwaczna kombinacja słów całkiem nieźle określa muzykę, którą wtedy graliśmy. Podobnie było z okładką. Mieliśmy wiele pomysłów, kłóciliśmy się, znana z albumu propozycja naszego ówczesnego klawiszowca wydała nam się zbyt dosłowna... poirytowany Tomek wziął fotografa, pojechali taksówką na targ staroci, a po kilku godzinach dostarczyli nam gotowy projekt. Mocna, emocjonalna akcja: zaimponował nam. Zdjęcie przeszło - wspomina Rafał.

Na początku muzycy zderzali się artystycznie przy tworzeniu utworów, lecz z upływem lat ich praca stawała się coraz bardziej harmonijna. - Utwory powstają bardzo różnie. Niektóre rodzą się ze wspólnej pracy i improwizacji. W Poznaniu zagramy dwa utwory, którym towarzyszył komiczny spór: nie byliśmy w stanie ustalić, który z nas je skomponował. Nadal tego nie wiemy. Ale oczywiście bywa też często tak, że ktoś przynosi gotowy projekt, nad którym dalej wspólnie pracujemy. Zawsze istotny jest też element improwizacji. Wielu z naszych utworów nie potrafimy zagrać dwa razy w identyczny sposób - opowiada Błaszczak.

Najbardziej kultowy, popularny album zespołu, to płyta z 2016 roku zatytułowana "Niechęć", która ma przy tym dość niejednorodny styl, bo wybiega poza jazz-rock i sięga po elektronikę i muzykę filmową. Artyści chcieli pokazać też tym razem za pomocą okładki, że płyta jest bardziej dziełem zespołu niż osób, które się spotkały i zderzyły ze sobą. I tak, jak debiutancki album puentował obraz wykoślawionej starości, tak "Niechęć" zdominowała dziwna młodość, zawarta w niepokojącym, hipnotyzującym wzroku dziecka ze starej, zniszczonej fotografii.

Skąd wzięła się ta fotografia? - Z młodzieżowej, licealnej akcji, kiedy pod wpływem LSD włóczyliśmy się ze znajomymi po starych, często sypiących się, drewnianych domach i dworkach w Podkowie Leśnej. W jednym z nich znaleźliśmy pudło ze starymi, szklanymi jeszcze negatywami. Zdjęcia były niesamowite, psychodeliczne, erotyczne, naprawdę dziwaczne. Okazało się, że wykonał je znany przed stu laty, ale dość konwencjonalny malarz, dla którego stanowiły rodzaj skrywanego eksperymentu. Kiedy szukaliśmy zdjęcia dziecka o głębokim, hipnotyzującym spojrzeniu jeden z przyjaciół przypomniał sobie o naszej przygodzie sprzed lat. I tak zdjęcie trafiło na okładkę - wyjaśnia.

Zespół Niechęć tworzy muzykę na czasy, gdy ludzie mają "wymieszane w głowach". - Na płycie "Niechęć" słychać dość wyraźnie, że ciągnie nas też do muzyki elektronicznej, filmowej, teatralnej, przeróżnej. To wychodzi bardzo naturalnie. Nie siedzimy przecież i nie wymyślamy precyzyjnie, jakie gatunki zderzyć w danym utworze. Muzyka powstaje naturalnie i sama wybiera drogę, którą dalej podąża - mówi Błaszczak.

Marek S. Bochniarz

  • Koncert zespołu Niechęć
  • Meskalina
  • 17.05, g. 19
  • bilety: 40-50 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-14 20:36:58 229644 <![CDATA[fot. Radosław Kaźmierczak]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132861,229644,show2.jpg 229642 <![CDATA[fot. Przemek Kulikowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132861,229642,show2.jpg 229643 <![CDATA[fot. Przemek Kulikowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132861,229643,show2.jpg
132849 2019-05-13 23:03:35 Już w czwartek w Dragonie odbędzie się wyjątkowe wydarzenie - premierowy koncert zespołu Zimnv. Po pierwszym przesłuchaniu brzmienie ich piosenek wydaje się pogodne i przyjemne, podobnie jak teksty piosenek. Wsłuchując się jednak w utwory zespołu szybko okazuje się, że za lekkością skrywa się niepewność zarówno w warstwie muzycznej, jak i treści.

]]>
Zimnv to muzyczny projekt tworzony przez trio Marcina, Mata oraz Kuby. Ten ostatni, będący też wokalistą i liderem zespołu, jest też pomysłodawcą nazwy grupy. Zimnv odnosi się do nazwiska piosenkarza. Zespół powstał niedawno, bo w zeszłym roku, lecz mimo to zdążył zyskać przychylność słuchaczy. Za pomocą swoich utworów, muzycy łączą brzmienia gitar z syntezatorami oraz perkusją. Po pierwszym przesłuchaniu brzmienie ich piosenek wydaje się pogodne i przyjemne, podobnie jak teksty piosenek. Wsłuchując się jednak w utwory zespołu, szybko okazuje się, że za lekkością skrywa się niepewność zarówno w warstwie muzycznej, jak i treści.

Czwartkowy koncert jest wyjątkowym wydarzeniem, bo będzie to jedyny przedpremierowy koncert, podczas którego muzycy po raz pierwszy zaprezentują w całości materiał ze swojej debiutanckiej płyty "Ślady czereśni". Album ujrzał światło dzienne w lutym tego roku, więc wielbiciele nowości muzycznych mogą biec na koncert z poczuciem obcowania ze świeżynką na rynku fonograficznym.

Przed premierą płyty można było posłuchać ich mixtape "Kto?", który doczekał się zgrabnie nakręconego klipu do piosenki "Chciałbym być znany na starość". Widocznie taka formuła promowania zespołu spodobała się jego twórcom, bo w internecie można dziś znaleźć więcej utworów opatrzonych teledyskami. Nową płytę muzycy promują profesjonalnymi obrazami, które są przyjemne dla oka i dobrze oddają charakter poszczególnych utworów. "Kto?" okazało się internetowym sukcesem zespołu, dlatego muzycy ośmieleni życzliwym odbiorem swojej twórczości ze strony słuchaczy, z zapałem oczekują na przyjęcie ich debiutanckiej płyty.

Piosenki Zimnv bazują na tekstach silnie zakorzenionych we współczesności. Bezpośrednie frazy ilustrujące życie dzisiejszego, zwyczajnego człowieka, pełne są kolokwialnych zwrotów jak "weź sobie daruj" czy "żeby tak żyć na pełnej". Ich słowa podszyte są ironią oraz czytelnymi dla odbiorcy nawiązaniami do popkultury. Za pomocą lekkiej, dowcipnej formy opisują lęki i tęsknoty wobec oczekiwań własnych i cudzych. Tworząc teksty czerpali inspiracje z piosenek współczesnych zespołów jak Kumka Olik czy Kombajn do zbierania kur po wioskach, ale też dawniejszych, np. Grzegorza Ciechowskiego oraz Marka Grechuty. Bezpośrednie nawiązanie do twórczości muzycznej tego drugiego można usłyszeć w piosence "Narkozje", kiedy wokalista wyśpiewuje frazę "będziesz moją panią". W piosence tej można zresztą usłyszeć motyw muzyczny ze wspomnianego przed chwilą utworu Grechuty.

W tekstach z kolei często pojawia się motyw tęsknoty za Warszawą, która jawi się jako miejsce pełne perspektyw, pozornie gwarantujące szczęście i lepsze życie. Fantazmat warszawskiej utopii zostaje jednak szybko rozbrajany rozczarowaniem, pustką lub bezsensem. Życie warszawskie przewija się najwyraźniej w piosence "Kombajn do zbierania ciał po skoczkach" (wykorzystującej motyw z piosenki "Warszawa" zespołu Kombajn do zbierania kur po wioskach i nawiązująca do twórczości tego zespołu), w którym podmiot porusza się po mieście obserwując detale życia i na przemian dystansując się do przestrzeni swojego pokoju na ósmym piętrze. Rozczarowanie jest jednym z częściej pojawiających się nastrojów w twórczości zespołu. Koncertu w Dragonie nie mogą przegapić osoby, które lubią taneczne, popowe utwory okraszone niebanalnymi tekstami. Wydarzenie zapowiada się na przyjemny wieczór dla spragnionych świeżej energii na scenie muzycznej.

Julia Niedziejko

  • Zimnv - koncert premierowy
  • 16.05, g. 19
  • Klub Dragon
  • bilety: 10-15 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-13 23:17:57 229523 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132849,229523,show2.jpg
132318 2019-05-07 10:24:08 "To whom it may concern" jest tytułem najnowszego albumu wybitnego trębacza - Piotra Wojtasika, ale też hasłem deklarującym jego muzyczne założenia - artysta nie tworzy dla poklasku szerokiego grona odbiorców, swoje kompozycje dedykuje wyłącznie tym, którzy "mogą być zainteresowani" jego rodzajem sztuki. 11 maja muzyk wystąpi w poznańskim Blue Nocie.

]]>
Jeśli mówić o wybitnych twórcach współczesnej polskiej sceny jazzowej, nie można pominąć Piotra Wojtasika. Trębacz ten od lat występuje zarówno w autorskich projektach, jak i dopełnia swoim udziałem liczne muzyczne inicjatywy. Współpracował między innymi z Leszkiem Możdżerem, Leszkiem Dranickim, Janem Ptaszynem Wróblewskim, Victorem Lewisem, Georgem Cablesem, Billy Harperem (z którym łączy go wieloletnia muzyczna i prywatna przyjaźń). Swoją obecność zaznaczył także na wielu płytach innych artystów, np. na "Cegiełce na rzecz ofiar powodzi - Moja i twoja nadzieja" zespołu Hey gdzie wystąpił gościnnie albo "Kwiatach na żywopłocie" Kobranocki. W latach 90. przyczynił się do powstania zespołu Traveling Birds Quintet, który - choć dziś już nie istnieje - jednoczy poszczególnych członków zespołu podczas innych produkcji.

Dziś Wojtasik zaangażowany jest przede wszystkim w działalność projektu Projekt Wojtasik Quartet, choć nie jest to jego jedyne muzyczne zajęcie. Twórca ten cieszy się popularnością zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski, dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu i niezwykłej muzycznej wrażliwości. Warsztat oraz talent Wojtasika zostały wielokrotnie docenione przez jurorów najznamienitszych polskich konkursów. Na swoim koncie posiada kilka nominacji i laurów w konkursie Fryderyk, a jego pierwszym ważnym sukcesem było zdobycie Nagrody Muzycznej Programu Trzeciego "Mateusz" w 1992 roku.

Płyty "Quest" i "Circle", które zdobyły uznanie krytyków i publiczności, wchodzą do kanonu polskiego jazzu. Wojtasik prezentuje się na nich jako twórca niezwykle precyzyjny, jednak nie nudny i akademicko poprawny. Klimat noire, który powstaje na skutek współgrania poszczególnych instrumentów, z pewnością zadowoli wielbicieli różnych odmian jazzu. Wariacje Wojtasika, szczególnie na płycie "Circle", grają pierwsze skrzypce dowodząc, że muzyk znakomicie czuje się w roli lidera. Warto podkreślić brzmieniową spójność, która staje się tu wręcz motywem przewodnim, wiodącym tematem, pod który ułożone zostają dominujące fragmenty muzyczne i solówki poszczególnych instrumentów. Wojtasik nie boi się przełamywać podstawowego jazzowego instrumentarium, dlatego w jego kompozycjach można usłyszeć także klarnet, fagot, harfę czy waltornię.

Trębacz pojawi się w poznańskim Blue Nocie celem promocji swojego najnowszego albumu. "To whom it may concern". Jazz wynika z przeżyć, emocji oraz nieustannej potrzeby ich eksponowania, dlatego zintegrowanie wewnętrznej szczerości z brzmieniem instrumentów to najlepszy sposób na tworzenie muzyki, czego Wojtasik jest świadomy dzięki swojej wieloletniej obecności na scenie muzycznej. Tworząc najnowszą płytę trębacz był pod silnym wpływem kompozycji pianisty jakim jest Bobby Few. Jego utwory najczęściej powstawały w efekcie rozlicznych improwizacji, które okazywały się tak dobre, że domagały się zapisania na krążku. Klimat free jazzowy "wpija się" w kompozycję Wojtasika oraz pozostałych twórców albumu: Sylwestra Ostrowskiego, Victora Tótha oraz John Betscha. Koncert w Blue Nocie zapowiada się na ucztę dla jazzowych melomanów, złaknionych bezkompromisowych kompozycji, które łączą współczesną ekspresję z dokonaniami legendarnych przedstawicieli tego nurtu.

Julia Niedziejko

  • koncert Piotra Wojtasika
  • 11.05, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 60-80 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-07 17:53:07 228759 <![CDATA[fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132318,228759,show2.jpg
130934 2019-04-02 09:21:59 To rewelacyjna wiadomość: 30 czerwca wystąpi w Poznaniu słynny norweski saksofonista Jan Garbarek ze swym kwartetem. Artyści zagrają w Sali Ziemi MTP. Można już kupować bilety na to wydarzenie.

]]>
Jan Garbarek ma jedną cechę, którą chciałby mieć chyba każdy muzykujący artysta na świecie, nie tylko pośród tych improwizujących, a mianowicie: własny, charakterystyczny, rozpoznawalny ton. Ciepłe, melodyjne brzmienie jego saksofonu (choć grywał też na fletach, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych) jest najlepszym wyrazem jego oryginalności. Jest on - niejako przy okazji - jednym z symboli nie tylko skandynawskiego, ale i europejskiego jazzu, a wreszcie jednym z tych twórców, którzy są współodpowiedzialni za wielki sukces i wykreowanie specyficznego, niepowtarzalnego brzmienia typowego dla słynnej monachijskiej oficyny ECM. To dla niej dokonywał swych epokowych nagrań w składzie wielkiego tzw. skandynawskiego kwartetu Keitha Jarretta (słynne płyty "Belonging", "Personal Mountains", "My Song" czy "Nude Ants"). W tym samym czasie był już - od początku lat siedemdziesiątych - związany z wytwórnią ECM dzięki własnym autorskim dokonaniom. Nagrał dla niej mnóstwo świetnych płyt, na czele z takimi krążkami jak "Afric Pepperbird", "Witchi-Tai-To", "It's OK to Listen to the Grey Voice", "Legend of Seven Dreams", "I Took Up The Runes", "Twelve Moons".  

Garbarek we wspaniały sposób asymilował do swej twórczości elementy muzyki tradycyjnej - i to nie tylko norweskiej i nie tylko skandynawskiej, ale też z innych stron świata. Wystarczy tu wspomnieć tak znakomite płyty jak z jednej strony "Rosensfole" nagraną z Agnes Buen Garnas, na której sięgał do średniowiecznej tradycji  norweskiej, z drugiej "Ragas And Sagas" zrealizowaną wspólnie z muzykami pakistańskimi.

Saksofonista ma na koncie również współpracę z innymi głośnymi artystami podczas realizacji ważnych albumów. Grał m.in. w trio z Egberto Gismontim i Charlie Hadenem (na płytach "Magico" i "Folk Songs"), z samym Gismontim na świetnym "Sol Do Meio Dia", grał u Zakira Hussaina na "Making Music", u L. Shankara na "Song For Everyone", u Gary'ego Peacocka, Ralpha Townera, Eberharda Webera i wielu innych.

W Polsce jest szalenie lubiany również z uwagi na niezwykłą szlachetność jego muzyki, która nie przestając być propozycją bardzo wyrafinowaną jest jednocześnie niezwykle przystępna; która poza znakomitymi rozwiązaniami stricte muzycznymi niesie w sobie też potężny pozytywny pierwiastek duchowy. Oczywiście, dla naszej publiczności istotne są również polskie korzenie artysty.

Garbarek gościł w Poznaniu kilkukrotnie - zarówno na czele swego jazzowego kwartetu, jak i wspólnie ze słynnym kwartetem wokalnym Hilliard Ensemble, z którym w latach 90. dokonał sensacyjnych nagrań na krążku "Officium". Artyści kontynuowali współpracę jeszcze na dwóch późniejszych płytach i podczas licznych koncertów (w Poznaniu w różnych latach występowali w katedrze, farze i u dominikanów). Swój jazzowy wizerunek artysta prezentował w naszym mieście m.in. podczas festiwalu Poznań Jazz Fair w 1996 roku (grając w jednej z hal targowych na MTP), a parę lat później w Auli UAM.

Tym razem Garbarek przybywa do Poznania z autorskim kwartetem, którego drugą gwiazdą - poza liderem - jest pochodzący z Indii słynny mistrz instrumentów perkusyjnych Trilok Gurtu. Poza nimi w składzie zespołu jest wieloletni partner Garbarka, grający na instrumentach klawiszowych Reiner Bruninghaus oraz basista Yuri Daniel.

Artyści wystąpią 30 czerwca w Sali Ziemi MTP. Można już kupować bilety na ten koncert. Kosztują od 150 do 240 zł, a dostępne są w CIK oraz sklepach internetowych: Interticket, Eventim, Biletomat oraz Kup Bilecik. Organizatorem wydarzenia jest Agencja Artystyczna Perspektywy we współpracy z Instytutem Edmunda.

Tomasz Janas

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-09 10:12:06 225659 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130934,225659,show2.jpg 225660 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,130934,225660,show2.jpg
112933 2017-12-04 14:34:41 Koncert światowej sławy włoskiego tenora Andrea Bocellego uświetni obchody stulecia poznańskiego uniwersytetu. Artysta wystąpi 11 maja na Inea Stadionie.

]]>
Tego artysty raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Światowej sławy włoski tenor, kompozytor, autor piosenek oraz producent muzyczny, wyśpiewał sobie trwałe miejsce w historii muzyki. Od lat uznawany jest za najlepiej sprzedającego się śpiewaka operowego na świecie, jednego z najlepiej sprzedających się artystów w historii. Jego dotychczasowe albumy rozeszły się w nakładzie ponad 80 milionów egzemplarzy. Trudno wskazać drugiego wykonawcę muzyki poważnej, którego twórczość zajmowałaby nieprzerwanie tak wysokie miejsca na szczytach międzynarodowych list przebojów muzyki rozrywkowej. Tworzył na scenach świata niezapomniane duety, m.in. z Celine Dion, Sarah Brightman czy Luciano Pavarottim.

W pierwszej części poznańskiego koncertu Bocelli wykona największe arie operowe, w drugiej - najsłynniejsze przeboje muzyki popularnej.

sk

  • Andrea Bocelli w Poznaniu
  • Inea Stadion
  • 11.05, g. 20.30 (otwarcie bram od g. 18.15)
]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-09 14:48:49 184236 <![CDATA[fot. materiały prasowe]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,112933,184236,show2.jpg
132222 2019-05-05 13:00:46 Czas wreszcie oddać scenę muzyczną w ręce mistrzów mrocznego klimatu. W trasę koncertową po Polsce ruszyły trzy zespoły muzyczne, które zjednują sobie rzeszę wielbicieli black i death metalu. Mgła, Revenge, Doombringer pojawią się już niedługo w poznańskim Klubie U Bazyla. Występy te odbędą się w ramach Into the Abyss Festival.

]]>
Największą atrakcją wieczoru będzie oczywiście koncert Mgły - polskiego zespołu, który od lat dumnie reprezentuje polską scenę black metalową na arenie międzynarodowej. Jest to dość prężnie rozwijający się zespół. Za szczególne jego osiągnięcie uznaje się epkę "Mdłości" oraz album "Groza", które przyczyniły się do szerszej rozpoznawalności zespołu. Oczy zagranicznych krytyków zwróciły się w stronę Mgły po wydaniu płyt "With Hearts Toward None" oraz "Exercises In Futility". O tej ostatniej powstał nawet artykuł na Pitchforku, a Noisey, Crack Magazine i Gaffa umieściły album na liście najlepszych płyt 2015 roku.

Poza znakomitym rzemiosłem członków zespołu, Mgłę wyróżnia walor emocjonalny, który wybija się z ich utworów. Gitarzysta i wokalista zespołu znany jako M. na portalu violence-online tymi słowami opisuje swoją relację z black metalem: - W mojej opinii jedyne, co konstytuuje black metal, to określone emocje jego twórców przełożone na muzykę. Tłumaczyć, nazywać, charakteryzować i definiować można sobie to do woli i źródeł emocji też można szukać w różnych miejscach i różnie je sobie nazywać, ale koniec końców sprowadza się to zawsze do tego, że albo jest iskra, albo nie ma - mówił. Aurę nostalgii podkręcają liczne powtórzenia, jakie zespół stosuje komponując swoje utwory. Wielbiciele black metalu wyczują w Mgle pewne inspirację brzmieniami skandynawskich zespołów black metalowych takich jak Burzum. Raz na jakiś czas poszczególni członkowie zespołu realizują się także w innych projektach muzycznych, które wynikają z inspiracji innymi gatunkami muzycznymi, jak np. noise.

Doombringer jest z kolei zespołem, którego brzmienia bliższe są death niż black metalowi. Płyta "The Grand Sabbath" przyczyniła się do sukcesu zespołu, który zaowocował powstaniem albumu "Walpurgis Fires" o podobnych brzmieniach i rozwiązaniach muzycznych. Szybkie i chaotyczne riffy są wizytówką zespołu. Często jednak przechodzą w klimaty wolniejsze, głębokie klimaty doom, które podkręcają nastrój i tworzą klimat. Grobowa aura przeplata się tu z okultystycznymi klimatami, które z pewnością zaczarują publiczność podczas poznańskiego koncertu. Brak tu nostalgicznej emocjonalności, którą przesycona jest Mgła. Doombringer to zespół znany z utworów konkretnych  i bezkompromisowych, w których panuje mrok.

Revenge jest kompromisem pomiędzy dwoma wyżej wymienionymi zespołami. Można powiedzieć, że ich muzyce najbliżej do hybrydy gatunkowej pomiędzy black a death metalem. Jest to jedyny zespół zagraniczny, który tego dnia zagra w Klubie U Bazyla. Epka "Deceiver. Diseased. Miasmic"  została dobrze oceniona przez większość recenzentów. Kanadyjscy muzycy agresywnie brzmiący wokal łączą z jeszcze agresywniej brzmiącymi riffami gitar i trzaskiem perkusji. Potrafią jednak przełamać mroczną energię wprowadzając nieco melancholii. Kawałek "Deceiver Futile" uspokaja nieco szaleństwo innych utworów, choć nadal zgrabnie utrzymuje  grobowy klimat.

Trzy różne zespoły pokażą różne oblicza mrocznego, tajemniczego black i death metalu, wprowadzając na scenę różne, ciekawe klimaty. Poza Poznaniem koncerty odbędą się w największych polskich miastach takich jak Gdańsk, Warszawa i Wrocław.

Julia Niedziejko

  • Mgła, Revenge, Doombringer
  • Klub U Bazyla
  • 8.05, g. 18.30
  • bilety: 60-80 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-05-09 10:12:49 228525 <![CDATA[Mgła, fot. Magdalena Dalmata]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132222,228525,show2.jpg
132043 2019-04-30 08:40:22 Wszystkich, którzy 5 maja - w ostatni dzień Majówki - będą w Poznaniu, Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki zaprasza na wspólne świętowanie 200. urodzin swojego patrona. Zapowiada się muzyczna podróż w czasie - i to nie tylko w odległą przeszłość.

]]>
Postać Stanisława Moniuszki od kilku miesięcy jest zdecydowanie bardziej "na językach" niż zwykle. Ogłoszony przez Senat RP rok 2019 Rokiem Moniuszkowskim spowodował spore ożywienie w instytucjach kultury, sięgających po spuściznę kompozytora. Sporo pisze się o twórczości "ojca opery", jedni obalają mity przez lata wokół niej narosłe, inni zagłębiają się w biografię, poszukując w niej nowych, ważnych i ciekawych wątków. "Oby Rok Moniuszkowski stał się okazją do tego, aby w twórcy uwertury Bajka zobaczyć wreszcie artystę, a nie »wzór patriotyzmu« - życzą sobie i jedni, i drudzy.

Dwusetna rocznica urodzin Moniuszki, która jest bezpośrednim pretekstem do całego tego pozytywnego zamieszania, przypada 5 maja. Poznański Teatr Wielki (noszący imię kompozytora, a to z całą pewnością zobowiązuje podwójnie!) przypomni o okrągłej rocznicy inscenizacją Halki w reżyserii Pawła Passiniego - jednym z ikonicznych dzieł opery narodowej, wokół którego spory nie cichną. Ale też działaniami dedykowanymi tym, którym póki co wielkie nazwisko niewiele mówi - najmłodszym słuchaczom. Warsztaty najnajMoniuszko wprowadzą ich w świat Moniuszkowskich kompozycji, a barwny i rozśpiewany korowód, który wyruszy tego samego dnia z parku przy Teatrze do gmachu opery, wchłonie i młodych i bardzo dorosłych.

Na schodach Teatru Wielkiego wystąpią studenci Akademii Muzycznej oraz Międzypokoleniowy Chóru Dziadów i Bab. Warsztaty chóralne dla chętnych poprowadzi Grzegorz Wierus, a każdy będzie mógł spróbować swoich sił w quizach dotyczących biografii Moniuszki oraz posmakować urodzinowego tortu.

Poznań nie jest jednak jedynym miejscem na mapie Wielkopolski, w którym 5 maja brzmieć będzie muzyka Moniuszki. W Pałacu Sułkowskich w Włoszakowicach (niedaleko Leszna) zostanie odważnie przeniesiona w XXI wiek. - To będzie koncert muzyki napisanej zupełnie na nowo, do której inspiracją były melodie Stanisława Moniuszki. Pewne jest, że ta muzyka przeniesie Moniuszkę w XXI wiek, jest też spora szansa, że ktoś zaznajomiony z twórczością Moniuszki dozna muzycznego szoku - ostrzega poznański kompozytor Maciej Fortuna, który na zamówienie Stowarzyszenia Jazz Poznań przygotował współczesne interpretacje utworów Moniuszki.

W projekcie obok Fortuny udział wezmą: Dominika Barabas, Maja Koman, Michał Kowalonek, Daniel Wolny i Natalia Świerczyńska. Muzyków wesprze reaktywowana przed niespełna dwoma laty taneczno-rozrywkowa orkiestra Poznańska Piętnastka, mająca w swoim repertuarze m.in. utwory Krzesimira Dębskiego, Jeremiego Przybory czy Jerzego Milana.

Koncert nieprzypadkowo odbędzie się we Włoszakowicach, miejscu urodzenia Karola Kurpińskiego, który podobnie jak Moniuszko był dyrygentem, organistą, pedagogiem, dyrektorem Teatru Wielkiego w Warszawie. Kurpiński wraz ze Stanisławem Moniuszką uważani są za współtwórców polskiej opery narodowej.

Sylwia Klimek, Jacek Adamiec

  • 200. urodziny Stanisława Moniuszki
  • Teatr Wielki: 5.05, od g. 11
  • Park wokół Pałacu Sułkowskich we Włoszakowicach: 5.05, g. 19
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-04-30 11:50:09 228238 <![CDATA["Halka" - jedno z najbardziej rozpoznawalnych i dyskutowanych dzieł Stanisława Moniuszki (fot. Katarzyna Zalewska)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132043,228238,show2.jpg 228239 <![CDATA["Halka" - jedno z najbardziej rozpoznawalnych i dyskutowanych dzieł Stanisława Moniuszki (fot. Katarzyna Zalewska)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132043,228239,show2.jpg 228240 <![CDATA[Stanisław Moniuszko (źródło: Wikipedia)]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132043,228240,show2.jpg
132042 2019-04-30 08:34:18 - Wydaje mi się, że mamy jakiś drobny wkład w to, że przestrzeń publiczna ożyła i stanowi tygiel do ścierania się koncepcji. I to jest chyba najważniejsze, chyba na tym polega miasto, byśmy się spierali. Ale też chodzi o przyjemną formę. Jest lato, połóżmy się na leżakach. Z leżaków trudno się kłócić. Ma być za miło na kłótnię - mówią Ewa* i Zbigniew** Łowżyłowie, twórcy projektu KontenerArt. Kolejna edycja właśnie startuje nad Wartą.

]]>
Ogłaszają Państwo duże zmiany w KontenerArt. Jakie?

Ewa Łowżył: Przez ostatnie 10 lat kreowaliśmy tę przestrzeń minimalistycznie. Wszystkie kontenery były pożyczone, nie było wiadomo, czy osiądziemy tutaj na stałe. Cały czas staraliśmy się udowodnić, że to miejsce jest potrzebne. No i udało się, teraz już wiemy, że będziemy tu przez najbliższe lata. Kupiliśmy kontenery, mogliśmy przerobić naszą przestrzeń, stworzyć nową. Poszerzyliśmy teren plaży, myślę że wszyscy dostrzegą, że jest tutaj dużo przyjemniej.

Powiedziała Pani, że musieliście udowodnić, że jesteście potrzebni.

E.Ł: KontenerArt startował jako eksperymentalny projekt - także z punktu widzenia architektonicznego. Poznań jest bardzo konserwatywny i nie było wiadomo czy zostaniemy przyjęci w takiej formie. Kontenery są formą nowoczesna, cały świat już mówi o nomadyczności i o rezygnacji z kultury w grubych murach. My wprowadziliśmy to w życie i przez jakiś czas toczyły się na ten temat dyskusje. Ale teraz już wrośliśmy w tkankę miejską i gdybyśmy zniknęli, to byłoby żal.

Zbigniew Łowżył: Myślę, że wszyscy poznaniacy i nie tylko poznaniacy - bo coraz więcej osób przyjezdnych nas odwiedza - tak myślą. Jest dużo osób zainteresowanych takim zagospodarowaniem przestrzeni, żeby jak najszybciej i jak najlepiej była przygotowana do tego, by z niej korzystać. Nie tylko na nią patrzeć, jak na śliczny park, ale także wykorzystywać, uprawiając sztukę, sport, kulturę, a przede wszystkim kulturę bycia ze sobą.

Można po tych 10 latach powiedzieć, że wpisaliście się w szlak imprezowy i kulturowy w Poznaniu?

E.Ł.: Imprezy to są nad rzeką Wartą!

Z.Ł.: KontenerArt jest cały czas w procesie. Jesteśmy mobilni i się zmieniamy. W momencie, kiedy był potworny głód miejsc, gdzie można się wyszaleć i poimprezować, ludzie oczekiwali, że będziemy działającym do rana klubem. To wszystko się zmieniało, tak jak się zmieniała dostępność przestrzeni publicznej. Wczoraj czy przedwczoraj nad Wartą siedziało 8 tysięcy ludzi, a jeszcze kiedyś było to niemożliwe. Myślę, że też przyłożyliśmy do tego rękę - przestrzeń publiczna jest odbierana jako nasza, mieszkańców, a nie obca.

E.Ł.: Pamiętam czasy, gdy to było nie do pomyślenia, że sobie gdzieś leżysz czy siedzisz na trawie w centrum miasta.

Z.Ł.: Te rozmowy czy można wchodzić na trawę!

Tylko pod Operą ludzie siedzieli.

E.Ł.: Nie, ja tam kiedyś prawie dostałam mandat. Policja patrolowała. To, co się wydarzyło w ostatnich latach, to skok cywilizacyjny. Oczywiście, imprezowo mamy także dużo różnych działań. Jest masa koncertów, jesteśmy otwarci na nowe rzeczy. Wprowadziliśmy modę otwierania się na nowe zespoły.

Z.Ł.: Lokalne!

W programie anonsujecie zespoły pochodzące z Wielkopolski.

Z.Ł.: To konkurs "Demostacja". Przewinęło się przez niego ponad 120 zespołów lokalnych z Wielkopolski i okolic. I część z nich dziś robi karierę.

Mówicie o Kontenerach jako o przestrzeni, która będzie się ciągle zmieniała.

Z.Ł.: Dzięki temu, że współpracujemy z młodymi architektami, którzy jeżdżąc po świecie, widzą zmiany w architekturze i zagospodarowaniu przestrzeni. Tak jak teraz Adam Wierciński, a wcześniej choćby studio architektoniczne mode:lina. Staramy się współpracować z tymi , którzy czują tę przestrzeń w ten sam sposób i nie traktują jej jako pomnika, tylko miejsce użyteczności publicznej.

E.Ł.: Wchodzi nowe pokolenie. Dużo młodych artystów i artystek się realizuje w tym miejscu. Malarze, graficy, śpiewacy...

Z.Ł.:..multiinstrumentaliści i to oni teraz tworzą urodzajną materię kultury i sztuki w mieście i znajdują tutaj miejsce dla siebie. Przez całą zimę ćwiczyły w Kontenerach zespoły, które nie mogły sobie znaleźć miejsca. Mimo że nie jesteśmy instytucją, spełniamy tę funkcję.

W KontenerArcie realizowane są dwa programy: jeden muzyczny realizowany wieczorami, a drugi - warsztatowy. Jest między nimi duży rozdźwięk.

Z.Ł.: W poniedziałki będziemy gościli tutaj wiele organizacji pożytku publicznego. Środa to slamy poetyckie, czwartki zaś to totalna improwizacja, jam session. Myślimy także o kontynuacji programu "Ludzie malują", w którym jest totalna synergia sztuk, improwizacja w sztuce wizualnej i muzycznej. Natomiast piątki to koncerty zespołów europejskich i polskich z dalszych stron, które wpisują się w poetykę mówienia o ważnych rzeczach.

E.Ł.: To jest kwestia dobowej aktywności. Rodziny z dziećmi, sąsiedzi, turyści przychodzą o 11. Kto inny przychodzi zrelaksować się i posiedzieć wieczorem. To jest system elastyczny z otwarciem się na potrzeby społeczne.

Z.Ł.: Zawsze mieliśmy talenty i potrzeby do prowadzenia edukacji kulturalnej.

E.Ł.: Dobieramy taką formę, by była i lekka, i przyjemna. Mamy różne doświadczenia galeryjne i instytucjonalne z tych miejsc, gdzie chodzi się na koturnach i po cichu...

Z.Ł.: Nie budujemy muru niezrozumiemnia, z racji tego że jesteśmy artystami.

E.Ł.: Ale też nie robimy takiej brutalnej "imprezowni". Chcemy dać wartość dodaną.

Z.Ł.: Wydaje mi się, że mamy jakiś drobny wkład w to, że przestrzeń publiczna ożyła i stanowi tygiel do ścierania się koncepcji. I to jest chyba najważniejsze, chyba na tym polega miasto, byśmy się spierali. Byle to była normalna rozmowa, a nie przemoc.

E.Ł.: Ale też chodzi o przyjemną formę. Jest lato, połóżmy się na leżakach. Z leżaków trudno się kłócić. Ma być za miło na kłótnię.

Z.Ł.: Gdy przechadzamy się nad rzeką z psami, to wszyscy jesteśmy dla siebie przyjaciółmi

Wydaje mi się że trend powrotu miasta nad rzekę zaczął się właśnie od Was, od KontenerArtu.

E.Ł.: Zdecydowanie! Dziesięć lat temu były tutaj resztki po jakichś dziwnych bytach, dzika przestrzeń nieodwiedzana przez ludzi.

Z.Ł.: I można było spotkać poznaniaków, którzy nigdy nie byli nad Wartą!

Nie było po co chodzić nad Wartę.

E.Ł.: Bo można było nie wrócić z tej wycieczki. To, że tutaj weszliśmy i zostaliśmy, zmieniło sposób postrzegania tej przestrzeni. Nie wszystko musi być prywatne i deweloperskie, miasto ma być przestrzenią dla nas wszystkich.

Zdradzą Państwo szczegóły planów wakacyjnych?

Z.Ł.: Najintensywniejsze miesiące warsztatowe to maj i czerwiec, bo wtedy jest w mieście najwięcej studentów. Lipiec i sierpień to miesiące relaksu, z ciekawymi imprezami - m.in. finałem Pride Week jak w zeszłym roku. Mogę zdradzić, że w czerwcu odbędzie się w Kontenerach premiera dużego projektu etnowielkopolskiego "Province Posen" z Michałem Wiraszko. To główne punkty programu. A całe lato razem z lokalnymi mieszkańcami będziemy tworzyć programy lokalne, gdyż Centrum Inicjatyw Lokalnych i Fundacja KulturAkcja korzystają z naszych przestrzeni.

E.Ł.: Będą także otwarte próby Chóru Czarownic, na które zapraszam.

Czy jest szansa na to, że KontenerArt będzie całoroczny?

E.Ł.: Chcielibyśmy, ale obserwujemy mieszkańców - nie mają nawyku przychodzenia nad Wartę, gdy robi się chłodniej. Polacy to zmarzluchy i jak tylko trochę pokropi, nie wyściubiają nosa z domu.

Z.Ł.: A to miejsce jest utrzymywane przez mieszkańców, przez uczestników. Sami się finansujemy. Także cieszę się, jak jest pogoda i przychodzicie tutaj drodzy ludzie - bo my będziemy dzięki temu trwać!

rozmawiał Adam Jastrzębowski

*Ewa Łowżył - artystka fotografik, animatorka kultury, aktywistka, laureatka Nagrody Pracy Organicznej, pomysłodawczyni projektu KontenerArt, współinicjatorka Chóru Czarownic

**Zbigniew Łowżył - kompozytor, pianista i perkusista. Laureat Medalu Młodej Sztuki

  • KontenerArt, ul. Ewangelicka
  • otwarcie: 30.04-5.05
  • szczegóły: www.kontenerart.pl

 © Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-04-30 11:59:23 228228 <![CDATA[KontenerArt w latach ubiegłych, fot. www.poznan.pl]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132042,228228,show2.jpg 228227 <![CDATA[Otwarcie sezonu w KontenerArt - 30 kwietnia]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132042,228227,show2.jpg 228224 <![CDATA[Ewa Łowżył, fot. Mateusz Malinowski]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132042,228224,show2.jpg 228225 <![CDATA[Zbigniew Łowżył, fot. Ewa Łowżył]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,132042,228225,show2.jpg
131216 2019-04-08 13:12:49 Pięć lat Spring Breaka to nie czas na podsumowania - impreza nieustannie się rozwija i nabiera tempa. Go Ahead w udany sposób przeniosło na polską ziemię pomysł, który na papierze nie miał racji bytu. Co roku w jeden kwietniowy weekend miasto opanowują fani muzyki z całej Europy. Jak zapowiada się kolejna, szósta już odsłona festiwalu?

]]>
Spring Break, mimo że istnieje zaledwie pięć lat, już na stałe wpisał się w kalendarz poznańskich wydarzeń muzycznych. Formuła, jaką przyjął, jest wyjątkowa, nie tylko jeśli chodzi o całą Polskę, ale także i Europę: to połączenie miejskiego festiwalu z branżowym showcase'em, którego celem jest pokazanie dziennikarzom, promotorom i menadżerom ciekawych zjawisk w krajowej muzyce. Wprawdzie Spring Break należy do INES (Innovation Network of European Showcases), pod którym to szyldem współpracują największe i najważniejsze europejskie festiwale showcase'owe, jednak w odróżnieniu od innych tego typu wydarzeń poznańska impreza stawia taki sam (jeśli nie większy) nacisk na możliwość trafienia do różnorodnej lokalnej publiczności.

Rozmieszczenie poszczególnych koncertów w klubach, salach i lokalach na terenie całego Starego Miasta sprawia, że poznaniacy są szczególnie uprzywilejowani względem przyjezdnych festiwalowiczów, którzy nie zawsze mają świadomość, ile czasu może zająć wędrówka z punktu A do B. Mnogość lokalizacji koncertowych jest zdecydowanym plusem Spring Breaka, choć niekiedy odległości pomiędzy poszczególnymi klubami są zdecydowanie zbyt duże. To jednak jedyny minus festiwalu: co roku w mieście można spotkać setki ludzi, którzy są ciekawi tego, co się dzieje obecnie w krajowej muzyce. Nie da się jednak stworzyć regularnie przyciągającego publiczność wydarzenia bez interesujących headlinerów.

Większym i mniejszym drukiem

W efekcie plakaty poszczególnych edycji Spring Breaka zawsze przyciągały wzrok przechodniów przede wszystkim największymi nazwiskami bądź nazwami zespołów. W ubiegłych latach byli to m.in. Artur Rojek, PRO8L3M, Fisz Emade Tworzywo, Dawid Podsiadło czy też Taco Hemingway. Gwiazdami tegorocznej edycji festiwalu, która odbędzie się w dniach 25-27 kwietnia, są z kolei: Afromental - prezentujący premierowy materiał z nadchodzącego albumu, powracający na Spring Break The Dumplings, którzy z nikomu nieznanego duetu w ciągu kilku lat osiągnęli status headlinera, Mela Koteluk, Daria Zawiałow oraz Sokół.

Nie oznacza to jednak, że wśród artystów wypisanych mniejszym drukiem nie znajdziemy równie ciekawych projektów i zespołów. Miłośnicy elektronicznych duetów z pewnością zobaczą występy Coals, XXANAXX czy wspomnianych wcześniej The Dumplings, a fani rapu poza Sokołem będą mieli do wyboru chociażby fenomen młodej sceny, jakim jest Tuzza, lub też legendę poznańskiego hip-hopu, jaką jest Peja, który wystąpi wyjątkowo w towarzystwie żywego zespołu, RPS Band. Ci, którzy od bitów wolą gitary, także nie mają powodów do narzekania: w składzie tegorocznego Spring Breaka obecne są takie nazwy, jak trójmiejska Trupa Trupa, która dosłownie przed chwilą znalazła się w katalogu słynnej amerykańskiej wytwórni płytowej, jaką jest Sub Pop, lokalna indie rockowa gwiazda Terrific Sunday, The Saturday Tea - warszawskie trio poruszające się między psychodelą a gitarowym popem, oraz coldwave'owi klasycy z bydgoskiego Variete. Tych, którym w duszy grają folkowe piosenki, ucieszy z pewnością fakt, że wśród zaproszonych wykonawców trafili się tacy artyści, jak Kwiat Jabłoni, Lor, Adam Repucha czy też znana z duetu Tęskno Hania Rani. Nocne tańce do białego rana zapewnią nam z kolei takie didżejskie kolektywy i osobistości, jak ABC Przygody, Komitet Obrony Disco, Trzech Muszkieterów, Boarding Pass oraz Sofomor.

Wiosna z zagranicy

Jednak Spring Break to nie tylko muzyka dobrze nam znana, lecz także premierowe występy zupełnie nowych projektów. W tym roku do tego grona możemy zaliczyć projekt Provinz Posen, w którym muzycy Afro Kolektywu i Much zmierzą się z wielkopolskim folklorem sprzed stu lat, oraz trio Holaki, które tworzą Stanisław, Kuba i Mateusz Holakowie (pierwszy współtworzył zespół Malarze i Żołnierze, natomiast jego synowie założyli po latach grupę Kumka Olik).

W kwietniu na scenach całego miasta będą prezentować się nie tylko zespoły z Polski. Spring Break to także możliwość dla artystów zagranicznych, by pokazać się w naszym kraju. Współpraca organizatorów Spring Breaka z moskiewskim Bol Festivalem zaowocuje przyjazdem Intruist, Lucidvox i Ussy, natomiast dzięki Music Export Ukraine do Poznania zawitają Postman oraz OY Soundsystem. Z Francji, dzięki połączonym siłom Instytutu Francuskiego i Le Bureau Export, przyjadą Apollo Noir, KhadyaK oraz The Blind Sun. Młodą scenę węgierską w postaci Belau, The Devil's Trade i Vera Jonas Experiment do Poznania sprowadzą springbreakowi współpracownicy z HOTS (Hungarian Oncoming Tunes), a Czesi z (Sound:Czech:Time) wybrali ze swojego kraju takich artystów, jak Thom Artway, Zabelov Group oraz teepee.

2019 to wyjątkowy rok: po raz pierwszy Spring Break rozrośnie się aż do czterech dni! W niedzielę 28 kwietnia odbędzie się specjalny koncert na zakończenie tegorocznej edycji, który nie będzie biletowany - na scenie ustawionej na placu Kolegiackim zaprezentują się Jerz Igor oraz Żywa Akademia Pana Kleksa. Obydwa projekty tworzą muzykę skierowaną głównie do dzieci, tak więc niedzielne wydarzenie przyjmie charakter luźnego rodzinnego pikniku.

Od 2014 roku Spring Break przeszedł wiele zmian: stopniowo przejął na czas trwania festiwalu coraz większą część miasta, znacząco rozbudował sekcję wykładów, paneli dyskusyjnych i warsztatów, a także przestał się bać zapraszania ponownie istotnych i wartościowych dla wydarzenia wykonawców. Tegoroczna edycja to umiejętne poszerzanie dotychczasowego oblicza showcase'u połączonego z festiwalem - więcej mniejszych, acz istotnych nazw i mniejszy nacisk na pilotujące sprzedaż biletów gwiazdy. Czy będzie to właściwa ścieżka dla najbardziej rozbudowanego muzycznego wydarzenia w Poznaniu? Przekonamy się już pod koniec kwietnia.

Marcin Małecki

  • Enea Spring Break Showcase Festival & Conference
  • 25-28.04
  • więcej informacji tutaj

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-04-26 12:06:28 226312 <![CDATA[Mela Koteluk, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131216,226312,show2.jpg 226313 <![CDATA[The Dumplings, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131216,226313,show2.jpg 226314 <![CDATA[Daria Zawiałow, fot. materiały organizatorów]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131216,226314,show2.jpg 226310 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131216,226310,show2.jpg 226311 <![CDATA[fot. Jacek Mójta]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131216,226311,show2.jpg
131757 2019-04-23 12:37:44 "Chcę opowiedzieć o tym, że doświadczenie życiowe niekoniecznie musi stępić w nas wrażliwość. Wręcz przeciwnie, może pomóc w głębszym przeżywaniu i ekscytowaniu się światem" - zapowiadał w 2016 roku Wrażliwość na olśnienie w normie Konrad Imiela.  Recital wszedł do programu Teatru Muzycznego Capitol, a już wkrótce usłyszymy go na deskach poznańskiego Teatru Nowego.

]]>
Wrażliwość na olśnienie w normie to już trzeci recital dyrektora Teatru Muzycznego Capitol. Funkcja "biurkowa" nie przeszkadza mu jednak, by od czasu do czasu wyjść na scenę i oczarować publiczność. Imiela swoją artystyczną karierę buduje na wielu polach. Aktor teatralny i filmowy, reżyser, kompozytor, autor tekstów piosenek, wreszcie prężny działacz kulturalny, który w latach 2006-2014 był dyrektorem artystycznym Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Dla wielbicieli piosenki aktorskiej nazwisko Imiela to wystarczająca gwarancja wysokiej jakości, by zarezerwować sobie wieczór 27 kwietnia. Przekonywać nie trzeba także tych, którzy uczestniczyli w trzecim odcinku Improwizacji w reżyserii Agaty Dudy-Gracz, podczas których dał się poznać jako niezrównany aktor.

Pierwszy recital Imieli, Rybi Puzon z piosenkami Toma Waitsa swoją premierę miał w 1995 roku, drugi - Śpiewa Konrad Imiela, w 2001 roku. Piętnaście lat później, już jako 44-latek, postanowił podzielić się swoim doświadczeniem życiowym. - Byłem niedawno na badaniach lekarskich, gdzie nazbierałem mnóstwo rozmaitych świstków i pieczątek. Jedna spodobała mi się szczególnie. Postanowiłem, że jej treść będzie tytułem tego projektu - opowiadał artysta. Imiela chce sprawdzić, czy nasza wrażliwość na olśnienie jest wciąż w normie, a może wraz z doświadczeniem życiowym stępiła się? Czy ustatkowanego człowieka w wieku średnim jest w stanie cokolwiek zaskoczyć, poruszyć i wzruszyć?

"W mediach nieustannie pojawiają się zachęty do robienia regularnych badań profilaktycznych. Narodowe badania czytelnictwa co roku fundują nam dawkę zgrozy w związku z rosnącym odsetkiem nieczytających rodaków... A my?" - pytają organizatorzy sobotniego wydarzenia. W 2017 roku piosenki wchodzące w program recitalu Imieli zostały wydane na płycie CD. Przesłuchanie kilku z nich daje pewien obraz tego, co dotyka artystę i co, jak sądzę, powinno wzruszać także nas. Mamy więc piosenki o bezinteresownym złu, pogoni za uznaniem, o tym, co buduje nasze ego, o związkach, miłości, naiwności, odpowiedzialności za siebie i innych. Zapowiada się więc wieczór pełen emocji dojrzałych, nienapędzanych sztuczną, podkręconą papką internetowo-telewizyjną. Stanie przed nami facet z krwi i kości, i w ciągu 75 minut zaśpiewa o tym, co w życiu wciąż go ekscytuje. Bez show, fajerwerków i rozpraszaczy. Czy jesteśmy gotowi na takie badanie?

Aleksandra Kujawiak

  • Wrażliwość na olśnienie w normie - recital Konrada Imieli
  • Konrad Imiela (wokal, gitary), Piotr Dziubek (fortepian, akordeon, bębny), Adam Skrzypek (kontrabas).
  • 27.04, g. 19.30
  • Teatr Nowy
  • bilety: 40-60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019

]]>
pl
Wydawnictwo Miejskie Posnania - kultura.poznan.pl 2019-04-23 13:18:47 227532 <![CDATA[Recital Konrada Imieli "Wrażliwość na olśnienie w normie", fot. Łukasz Giza]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131757,227532,show2.jpg 227533 <![CDATA[Recital Konrada Imieli "Wrażliwość na olśnienie w normie", fot. Łukasz Giza]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131757,227533,show2.jpg 227534 <![CDATA[Recital Konrada Imieli "Wrażliwość na olśnienie w normie", fot. Łukasz Giza]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131757,227534,show2.jpg 227535 <![CDATA[Recital Konrada Imieli "Wrażliwość na olśnienie w normie", fot. Łukasz Giza]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131757,227535,show2.jpg 227536 <![CDATA[Recital Konrada Imieli "Wrażliwość na olśnienie w normie", fot. Łukasz Giza]]> http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/pictures/picture,pic1,1200,131757,227536,show2.jpg