Jeże żyją też w Poznaniu

Wystarczy spojrzeć na jeża by pomyśleć, że jego życie usłane jest nie różami ale kolcami. Niektórzy z pewnym współczuciem patrzą na zabawne rysunki przedstawiające jeża dźwigającego jabłko na swym kolczastym grzbiecie. Takie wizerunki to jednak tylko fantazja, bo jeże nawet nie jedzą owoców, a tym bardziej nie noszą ich na swoich kolcach. Kolce służą im jako obrona. Odżywiają się drobnymi zwierzętami: ślimakami, owadami, młodymi gryzoniami, pomagając w utrzymaniu równowagi biologicznej np. w ogrodach.
Zapadanie w okresie zimy w stan hibernacji, zwanej snem zimowym, umożliwiło jeżom występowanie w krajach o klimacie umiarkowanym, w których zimą nie mogłyby zdobyć wystarczającej ilości pożywienia. Specyficzne przystosowania obronne, pozwalające na skuteczne unikanie ataku większości drapieżników, umożliwiły im przetrwanie w niemal niezmienionej formie przez około piętnaście milionów lat. Są jednymi z najstarszych współcześnie żyjących ssaków łożyskowych. Niestety, niezwykłe przystosowania obronne nie są w stanie ocalić współczesnych jeży przed zagrożeniami ze strony człowieka, mimo że zwykle obdarza je on sympatią i nie szkodzi im umyślnie.
Widok jeży zabitych przez samochody jeszcze nie całkiem spowszedniał i na ogół budzi odruch bezsilnego współczucia. Kolizje z pojazdami mają duży udział w śmiertelności populacji dzikich ssaków żyjących na terenie miast. Dotyczy to także jeży w Poznaniu. Czasem wystarczyłoby uważniej wieczorem spoglądać na jezdnię, aby nie narażać tych istot na cierpienie i śmierć pod kołami. Warto też pomyśleć, czy nie można w parku lub w ogrodzie przez całą zimę pozostawić choćby jednej sterty gałęzi i liści, zgrabionych podczas jesiennych porządków, która zapewniłaby odpowiednie schronienie przesypiającym zimę jeżom. Często, podczas porządków w miejskich terenach zielonych czy na ogródkach działkowych, czy podczas spalania resztek organicznych, niszczy się nieświadomie dzienne lub zimowe kryjówki jeży, powodując obrażenia lub śmierć tych zwierząt. Jeśli nawet śpiąca, ciasno zwinięta kulka, schowana w liściastej ściółce nie zostanie żywcem spalona lub zakopana, to przerwanie hibernacji i utrata wybranej jesienią kryjówki, powodują tak znaczną stratę zasobów energetycznych, że prawdopodobnie uniemożliwi ona przetrwanie tego jeża do wiosny. Możemy też zadbać, aby nie narażać jeży na śmierć w potencjalnych pułapkach. Odkryte betonowe rowy, studzienki kanalizacyjne albo sadzawki o stromych brzegach, to śmiertelne niebezpieczeństwo dla jeży.
Jeże chętnie wykorzystują, jako miejsce swego życia, tereny antropogeniczne: trochę zaniedbane ogrody, spontaniczną zieleń miejską a nawet niezbyt przesadnie "pielęgnowane" parki. W peryferyjnych dzielnicach Poznania jeże występują może nawet trochę liczniej niż poza miastem. Zagraża im jednak ruch kołowy i konsekwentne zmniejszanie terenów obfitujących w kryjówki i nadających się do spokojnego wychowania młodych.
W Polsce występują: jeż zachodni Erinaceus europaeus i jeż wschodni Erinaceus concolor. Podlegają one ścisłej ochronie gatunkowej, nawet z zaleceniem ochrony czynnej. (Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 28 września 2004 roku.)
Powinniśmy zadbać o to, aby i w Poznaniu nie zabrakło tych, zdradzających wieczorem swą obecność tylko cichym szelestem leżących na ziemi liści, interesujących, sympatycznych i pożytecznych ssaków. Przetrwały miliony lat a wobec współczesnej cywilizacji są bezbronne.

Maria Piłacińska
Stażystka w Wydziale Ochrony Środowiska