Biuletyn Miejski

Biuletyn Miejski

Chyba mam to w naturze

Z Bartłomiejem Ignaszewskim, radnym miejskim, opiekunem Młodzieżowej Rady Miasta Poznania, rozmawia Beata Szeszuła.

Radny Bartłomiej Ignaszewski i pies Nugat (fot. archiwum prywatne)
Radny Bartłomiej Ignaszewski i pies Nugat (fot. archiwum prywatne)

To Twoja pierwsza kadencja w Radzie Miasta. Co najbardziej zaskoczyło Cię w pracy radnego?

Funkcja radnego była dla mnie czymś nowym w życiu. Musiałem nauczyć się pogodzić nowe obowiązki z życiem zawodowym. Zaskoczyły mnie realia urzędowe. Jeżeli chce się być aktywnym radnym i angażować się w różne rzeczy poza standardowymi komisjami i sesjami, trzeba mieć sporo czasu w ciągu dnia. Wiele tematów wymaga spotkań z urzędnikami, a to jest możliwe tylko w ich godzinach pracy i wymaga wiele wysiłku, szczególnie jeżeli trzeba to godzić ze swoim życiem zawodowym. Innym zaskoczeniem jest fakt, że niestety czynna polityka przeszkadza w biznesie i zarabianiu pieniędzy. Jest zupełnie inaczej niż większość ludzi myśli.

Wcześniej angażowałeś się społecznie, czy to pierwszy taki duży krok?

Zawsze społecznie gdzieś tam działałem. Chyba mam to w naturze. Może po mamie? Ona zawsze była pomocna i angażowała się w sprawy społeczne. Ze mną jest podobnie. Czy to w szkole, na uczelni czy w lokalnym środowisku. Gdy wyprowadziłem się z domu rodzinnego z Rataj i zamieszkałem na Łazarzu denerwowały mnie rozwalające się chodniki, czy zniszczony kosz na śmieci, więc odwiedzałem wtedy radę osiedla i z nimi rozmawiałem, jak możemy to zmienić. Próbowałem w ramach spółdzielni mieszkaniowej odnowić podwórko w naszym bloku, czy z lokalnym stowarzyszeniem zachęcać innych do "bycia eko". Z sąsiadem sadziliśmy na ulicy tulipany. Chciałem dbać o swoje najbliższe otoczenie. W pewnym momencie stwierdziłem, że chciałbym moje chęci i zaangażowanie spożytkować w bardziej formalny sposób. Postawiłem na partię polityczną i wstąpiłem do Nowoczesnej, której program był najbliższy moim przekonaniom. Liberalna, postępowa światopoglądowo i w mojej ocenie racjonalna gospodarczo. Dalej potoczyło się już samo. Zawsze jak coś robię staram się dać z siebie 100%. Myślę, że inni to widzieli i tak zostałem kandydatem Nowoczesnej w ramach Koalicji Obywatelskiej do Rady Miasta. Jak widać, kandydowałem z sukcesem.

Jesteś jednym z radnych, który aktywnie prowadzi swojego Facebooka i Instagrama.

Staram się, choć to zabiera wiele czasu. Uważam, że to jest mój obowiązek, aby wyborców i sympatyków informować o tym co robię i co się dzieje w mieście. To działa w dwie strony. Ludziom dziś łatwiej napisać na Facebooku, niż szukać na stronie Urzędu Miasta mojego maila i pisać oficjalnie. Dzięki mediom społecznościowym mogę być w lepszym kontakcie z mieszkańcami. Uważam, że tak to powinno wyglądać.

Obserwując Twoje social media można zauważyć, że piszesz o spotkaniach m.in. w sprawie budowy trasy tramwajowej na os. Kopernika. Możesz zdradzić, kiedy dojedziemy tam tramwajem?

Chciałbym, aby było to możliwe jak najszybciej! Tylko przy tak dużych inwestycjach szybki termin realizacji oznacza kilka lat i to zakładając, że wszystko pójdzie zgodnie z naszymi planami. Ta inwestycja szacowana jest na około 200 mln zł. To nie tylko budowa trasy tramwajowej, ale też przebudowa skrzyżowania Arciszewskiego z Hetmańską i układu drogowego. Aby się udało potrzebujemy wsparcia finansowego z Unii Europejskiej. Do tej pory mogliśmy liczyć nawet do 80% dofinansowań do tego typu projektów. Dziś nie wiemy jeszcze, jakie będą możliwości w perspektywie, która ruszy w 2021 r. Niewiadomą jest współczynnik zamożności, jakim zostanie określony region Wielkopolski co wpłynie na to, jakie dofinansowanie będziemy w stanie uzyskać. Nie wiemy, jak komisja europejska potraktuje nasz kraj w związku z problemami z praworządnością... Trzeba się liczyć z różnymi czynnikami. Niezależnie od tych niewiadomych projekt budowy trasy tramwajowej na Kopernika mamy mocno zaawansowany. Jest po konsultacjach społecznych, ma gotową dokumentacje techniczną i w najbliższym czasie ma zostać uzyskana decyzja środowiskowa. Jeśli uda się otrzymać dopłatę unijną, a to może być nawet 100 mln zł, to drugie tyle znajdziemy w budżecie miasta. Nawet gdyby był z tym problem uważam, że powinniśmy zaciągnąć kredyt, aby zrealizować taką inwestycję, bo to jest ostatni moment, kiedy Polska może tak duże środki z Unii Europejskiej otrzymać. Reasumując. Najpierw oczekiwania na założenia do kolejnej perspektywy unijnej, przygotowanie wniosku o dofinansowanie. W przypadku pozytywnie rozpatrzonego, przetarg, budowa i liczę, że za 5-6 lat będziemy mogli skorzystać z nowej trasy.

Na zdjęciach z urzędu często widać, że towarzyszy Ci Twój pies - Nugat. Jak urzędnicy na niego reagują?

Początkowo może jego obecność wzbudzała zdziwienie lub zainteresowanie, jednak urzędnicy szybko przyzwyczaili się do jego widoku. Chyba stał się nawet taką "maskotką" Rady Miasta. Nie ukrywam, że przed pierwsza wspólną wizytą w Urzędzie sprawdziłem, czy formalnie jest taka możliwość. Gdy wiedziałem, że jest to dozwolone, postanowiłem zabierać ze sobą psa. Gdyby Nugat nie towarzyszyłby mi musiałby przesiadywać całymi dniami sam w domu, bo ja byłbym albo w pracy, albo w urzędzie.

A jak sam Nugat odnajduje się w urzędzie?

Nugat czuje się tu już prawie jak u siebie w domu. Ma swoje miejsce w pokoju radnych i jak tylko wchodzi na teren urzędu to wie, gdzie iść. Staram się go nie zabierać już na poszczególne spotkania, czy komisje, bo lepiej, gdy przebywa jednym miejscu, gdzie może się wyciszyć i trochę odpocząć. Wyjątkiem są inne jednostki lub wydziały, które znajdują się poza placem Kolegiackim. Wtedy chodzi ze mną, co często wywołuje zdziwienie na twarzach urzędników.

Jesteś też opiekunem Młodzieżowej Rady Miasta z ramienia Rady Miasta. Dlaczego zgłosiłeś się do tej roli?

Wyraziłem taką chęć, delegował mnie do tego przewodniczący Rady Miasta. Nie jestem już może dwudziestolatkiem, ale mimo wszystko uznałem, że reprezentuję młodszą część Rady Miasta, więc naturalne jest, że będę miał z lepszy kontakt z młodym pokoleniem.

Jak Ci się z nimi współpracuje? Jak oceniasz ich działalność?

Widzę u nich duże zaangażowanie. Muszę przyznać, że te osoby, które są w Młodzieżowej Radzie zaskakują mnie dojrzałością i inteligencją. Widać, że nie są tam z przypadku i naprawdę chcą robić w życiu coś więcej poza obowiązkami szkolnymi, chcą robić coś dla innych, są ambitne i nie jest im obojętne otoczenie, w którym przebywają. Mam nadzieję, że w innych samorządach będą również powstawać i tak prężnie działać młodzieżowe rady miast, lub gmin i doczekamy się poprawy w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. To trzeba robić od najmłodszych lat!

Masz dla nich jakieś rady?

Myślę, że świetnie sobie dają radę! Zachęcałbym, aby na bieżąco śledzili poczynania urzędników, szczególnie w najważniejszych dla nich tematach - np. edukacji, czy ochrony środowiska - i nie bali się ich recenzować. Życzę im również wytrwałości w społecznej pracy i przestrzegałbym przed zbyt wczesnym angażowaniem się w dorosłą politykę. Ona może im przeszkodzić w rozwoju zawodowym i życiu osobistym.

Dziękuję za rozmowę