grafika z logotypem Biuletynu Miejskiego

Biuletyn Miejski

Trenerski gigant wioślarstwa

29 czerwca podczas uroczystej Sesji Rady Miasta Poznania nagrodę sportową w kategorii trenerskiej otrzymał Aleksander Wojciechowski. Trener wioślarstwa zasłużył na tę nagrodę jak nikt inny.

Aleksander Wojciechowski odbiera tytuł dla najlepszego trenera podczas uroczystej sesji Rady Miasta 29.06.2021 - grafika artykułu
Aleksander Wojciechowski odbiera tytuł dla najlepszego trenera podczas uroczystej sesji Rady Miasta 29.06.2021

Związany jest z Poznaniem przez całą karierę zawodniczą i trenerską, a od grudnia 1996 roku nieprzerwanie trenuje też kadrę narodową mężczyzn wioseł krótkich. Był opiekunem osad wioślarzy podczas sześciu startów w igrzyskach olimpijskich: Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016 i Tokio 2020. Jego podopieczni zawsze pływali w finałach A.

Pracę z najmłodszymi adeptami wioślarstwa rozpoczął w swoim klubie Tryton Poznań. Natomiast poważna praca trenerska rozpoczęła się od 1982 roku, kiedy przeniósł się do AZS AWF Poznań. Pod koniec 1996 roku rozpoczął pracę w Polskim Związku Towarzystw Wioślarskich. Wojciechowski odmłodził kadrę i zmienił osady. Dwójka Adam Korol i Marek Kolbowicz cały czas startowała w finałach mistrzostw świata, w 1999 roku zdobyła brązowy medal. W igrzyskach w Sydney Korol i Kolbowicz zajęli 6. miejsce. Czwórka podwójna, z synem trenera Michałem w składzie, była ósma. - Moi synowie jako zawodnicy osiągnęli więcej niż ja, bo obaj startowali w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata. Michał skończył akademię ekonomiczną, Adam politechnikę. Obaj pracują w swoich wyuczonych zawodach - mówi trener Wojciechowski.

Po Sydney Wojciechowski stworzył nową czwórkę podwójną. W 2002 roku wywalczyła ona srebrny medal mistrzostw świata, rok później brązowy. Korol, Kolbowicz, Bronikowski i Kruszkowski uchodzili za kandydatów do medalu olimpijskiego. A tymczasem w Atenach było 4. miejsce (zabrakło 0,07 sek. do podium) i poczucie klęski. Z kolei dwójka podwójna Michał Jeliński, Adam Wojciechowski uplasowała się na 13. miejscu. Wojciechowski namówił na dalszą pracę Korola i Kolbowicza, a dołożył im do osady Michała Jelińskiego i Konrada Wasielewskiego. Stworzył tym samym legendarną dzisiaj, niepokonaną przez pięć sezonów osadę. Pod jego szkoleniową opieką polska czwórka podwójna: Korol, Kolbowicz, Jeliński i Wasielewski wywalczyła złoty medal igrzysk olimpijskich w Pekinie 2008. Ta czwórka wywalczyła także cztery razy mistrzostwo świata (2005 - Gifu w Japonii, 2006 - Eton w Wielkiej Brytanii, 2007 - Monachium w Niemczech i 2009 - Poznań).

Po sukcesie w Pekinie Wojciechowski został wybrany na najlepszego trenera świata w plebiscycie Międzynarodowej Federacji Wioślarskiej FISA, został też najlepszym trenerem kraju w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, w 2009 roku został laureatem Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

W sporcie bywa tak, jak w życiu codziennym. Każda seria ma swój kres. Igrzyska Olimpijskie w Londynie okazały się nieudane dla dominatorów (tak ich nazywano na świecie w poprzednich latach). Szóste miejsce w finale A i czwórka przestała istnieć, a każdy z zawodników poszedł swoją drogą. Wojciechowski rozpoczął poszukiwania nowych wioślarzy, którzy mogliby pójść w ślady swoich poprzedników.

Pod koniec maja 2015 roku w Poznaniu odbyły się mistrzostwa Europy seniorów. Czwórka podwójna płynęła w składzie: Wiktor Chabel, Mateusz Biskup, Dariusz Radosz, Mirosław Ziętarski i zajęła czwartą pozycję. Do podium zabrakło niewiele. Na przełomie sierpnia i września podczas mistrzostw świata we francuskim Aiguebelette wspomniana osada wygrała finał B (czyli 7. miejsce w MŚ) i wywalczyła olimpijską kwalifikację do Rio de Janeiro. W Brazylii do brązowego medalu zabrakło tej osadzie 1,44 sek. W kolejnych latach trener Wojciechowski szukał nowych rozwiązań w osadach dwójki i czwórki. Po drodze były medale mistrzostw świata i Europy. W 2019 roku podczas mistrzostw świata w austriackim Linz-Ottensheim Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański wywalczyli srebrny medal, natomiast Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup zdobyli brązowy medal w dwójce podwójnej. Obie osady wywalczyły jednocześnie olimpijską kwalifikację do Tokio 2020. Pandemia koronawirusa skomplikowała przygotowania do imprezy, która odbyła się ostatecznie w 2021 roku. Podopiecznych trenera Wojciechowskiego, jak i samego szkoleniowca choroba nie ominęła. Na szczęście już w samym roku olimpijskim wioślarze mogli solidnie pracować i z dużymi nadziejami pojechali do Tokio. Obie osady w dobrym stylu awansowały do finału A. Ziętarski z Biskupem zajęli 6. miejsce. Natomiast czwórka podwójna uplasowała się... na 4. miejscu. Do medalu zabrakło 0,3 sek.!!!

- Zawodnicy byli naprawdę bardzo dobrze przygotowani do tokijskiego występu. Wielka szkoda, że zabrakło medalu. Zdecydowały szczegóły. Dzisiaj można gdybać, czy nie warto było popłynąć szybciej pierwszej pięćsetki. Cóż, tak bywa w naszym sporcie. Mimo wszystko mam satysfakcję, że obie osady znalazły się w finale olimpijskim i naprawdę dały z siebie wszystko - podsumował Aleksander Wojciechowski.

Warto więc powtórzyć fakty. W sześciu kolejnych startach olimpijskich pod szkoleniową opieką trenera Wojciechowskiego jego podopieczni zawsze startowali w finałach A i wręcz wzorowo reprezentowali biało-czerwone barwy.

Tymczasem już za trzy lata kolejne igrzyska olimpijskie - w Paryżu 2024. Czy trener Wojciechowski chce jeszcze pracować z wioślarzami? - Jestem w wieku emerytalnym i chyba mógłbym już skończyć z trenerką. Ale na razie odpoczywam i czekam na wrześniowy sejmik sprawozdawczo-wyborczy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich. Na pewno dojdzie podczas niego do zmian w kierownictwie związku. Od tego też uzależniam ewentualną dalszą pracę z kadrą w następnych latach - mówi Wojciechowski.

Warto jednak dodać, że ludzie związani ze środowiskiem wioślarskim namawiają szkoleniowca na kontynuację współpracy z kadrą. Jego prawie 25-letnia praca z wiosłami krótkimi pokazała, że był to okres bardzo udany, przeplatany medalami olimpijskimi oraz mistrzostw świata i Europy. Czy jednak Aleksander Wojciechowski podejmie decyzję o dalszej pracy, przekonamy się na pewno jeszcze we wrześniu.

Jacek Pałuba