Wspólne czytanie, któremu towarzyszyło hasło "Konstytucja ma głos" było przedsięwzięciem Urzędu Miasta Poznania i "Gazety Wyborczej". Rozpoczął je prezydent Jacek Jaśkowiak, który przeczytał preambułę do konstytucji.
- W ostatnich 20 latach, nie sięgałem zbyt często do konstytucji. Czytałem ją, gdy ją ustanowiono. Wróciłem do niej teraz, po ostatnich wyborach - mówił do zgromadzonych na dziedzińcu urzędu mieszkańców prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. - Dzisiaj dowiedziałem się, że jest to konstytucja postkomunistyczna. I w pewnym sensie jest to prawda, bo gdy się ją czyta, widać, że tworzyli ją ludzie doświadczeni przez komunistów. Stąd tak wielką wagę twórcy przywiązywali do wolności słowa, zrzeszania się, kwestii takich jak zatrzymanie, aresztowanie. Dziś obserwujemy pewnego rodzaju powrót do metod z komunizmu, gdy media publiczne były wykorzystywane nie do tego, by informować społeczeństwo, a do tego, by uprawiać propagandę. Widzimy, jak obecna władza chce ograniczyć uprawnienia władzy sądowniczej i prokuratury. Jedyną jej zasługą jest to, że zainteresowanie konstytucją się zwiększa. W dojrzałych demokracjach zamach na konstytucję jest zbrodnią przeciwko państwu. Dlatego musimy bronić konstytucji i wolności, które są w niej zagwarantowane - zakończył prezydent.
Zanim czytanie wybranych fragmentów rozpoczęli zgromadzeni na dziedzińcu urzędu mieszkańcy, historię uchwalenia konstytucji, a także atmosferę i emocje, jakie towarzyszyły pracom nad tym dokumentem przypomniał Piotr Bojarski, dziennikarz Gazety Wyborczej.
- Uchwalenie konstytucji było jedną z podstawowych potrzeb nowego kraju, który wyłaniał się po wyborach z 89 roku. Prace nad konstytucją budziły ogromne emocje. Już w pierwszym parlamencie po wyborach pojawiły się pierwsze inicjatywy zmierzające do ustanowienia nowej ustawy zasadniczej, ale sprawa przyspieszyła dopiero parę lat później - mówił Piotr Bojarski. - Największe emocje towarzyszyły uzgodnieniu tekstu preambuły. Lewica nie chciała się zgodzić do wpisania do niej Boga, bardzo domagała się tego prawica. Kompromisową, ostateczną wersję zaproponował Tadeusz Mazowiecki.
Do głosowania w Sejmie ws. Konstytucji doszło 2 kwietnia 1997 roku. Za uchwaleniem konstytucji opowiedziało się 451 posłów i senatorów, 40 zagłosowało przeciw, było też 6 głosów wstrzymujących się. Potem odbyło się referendum, w którym większość Polaków opowiedziała się za przyjęciem nowej konstytucji.
- Uczestniczyłam w tym referendum, dlatego miałam wewnętrzną potrzebę, by tu przyjść - podkreśliła Jadwiga Fenglerska, która jako jedna z kilkudziesięciu osób przyszła na Wolny Dziedziniec, by przeczytać wybrany przez siebie fragment konstytucji. - Głęboko protestuję przeciwko temu, co robi aktualna władza. Chcę, by konstytucja była przestrzegana, bo ona jest naszą ochroną. Dopóki mogę krzyczeć, będę krzyczę za konstytucją i za tym, żeby jej nie łamać.
Wszyscy, którzy włączyli się do akcji otrzymali od organizatorów egzemplarz Konstytucji. W trakcie wydarzenia mieszkańcom rozdawano też polskie flagi.