Komunikaty

pagina

Info

Pominąłeś menu

menu

Jak obchodzić się z deszczówką?

Zalania, podtopienia, przeciążenie sieci, awarie i idące za nimi koszty - konsekwencje odprowadzania deszczówki do kanalizacji sanitarnej są bardzo poważne. To nie tylko problem techniczny, ale też skutek obchodzenia się z wodą opadową jak z rzeczą, której trzeba się jak najszybciej pozbyć. Podejście takie można zmienić i zacząć traktować ją nie jako ściek, a cenny zasób.

Zdjęcie przedstawia rośliny w donicy. - grafika artykułu
Rozwiązania z zakresu małej retencji pozwalają deszczówce wsiąkać w glebę i odnawiać zasoby wody podziemnej. W Poznaniu powstaje coraz więcej ogrodów deszczowych, także przy szkołach.

Przeciążenie sieci kanalizacji sanitarnej to problem, który dla wielu mieszkańców nie jest tak oczywisty, jego skutki są jednak dotkliwe. 

- Niestety, w wielu miejscach wciąż obserwujemy nieprawidłowe praktyki - rynny podłączone do kanalizacji sanitarnej lub wychodzące poza ogrodzenie, studzienki deszczowe połączone z przyłączami ściekowymi czy wypływy wód opadowych do systemu, który powinien przyjmować wyłącznie ścieki bytowe- wylicza Monika Pielach, kierowniczka Działu Technologii Ścieków w Aquanecie.

Podczas intensywnych opadów ilość wody wprowadzanej do sieci może być kilkukrotnie większa niż jej przepustowość, a to niesie takie konsekwencje, jak:

  • zalewanie piwnic i cofka ścieków - nadmiar wody powoduje wzrost ciśnienia w sieci, co prowadzi do wypływu nieczystości przez przyłącza domowe. Ścieki mogą cofnąć się do mieszkań lub pomieszczeń gospodarczych, powodując zniszczenia i zagrożenie sanitarne,
  • awarie przepompowni - urządzenia zaprojektowane do przepompowywania ścieków nie są w stanie obsłużyć tak dużych ilości wody. Pracują w przeciążeniu, zużywają więcej energii, a ryzyko awarii znacząco rośnie,
  • przelewy zanieczyszczeń do środowiska - w przypadku zbyt dużego napływu wody ścieki mogą zostać odprowadzone do rzek lub rowów bez pełnego oczyszczenia. To realne zagrożenie dla wód powierzchniowych i gleby,
  • wyższe koszty eksploatacji - oczyszczanie wód opadowych, które nie powinny trafić do oczyszczalni, generuje ogromne straty finansowe. Sieć musi pompować i oczyszczać wodę, która wcale tego nie wymaga. To przekłada się na wyższe rachunki i większe zużycie energii,
  • zmniejszona trwałość infrastruktury - częste przeciążenia skracają żywotność sieci i zwiększają liczbę awarii.

Kanał kanałowi nierówny

Dla lepszego zrozumienia, dlaczego wprowadzanie deszczówki do kanalizacji sanitarnej jest tak szkodliwe, warto przypomnieć na czym polega rozróżnienie systemów:

  • kanalizacja sanitarna - służy do odprowadzania ścieków bytowych - z łazienek, kuchni, pralek czy toalet. Trafiają one do oczyszczalni, a dopiero po skomplikowanym procesie wracają do środowiska,
  • kanalizacja deszczowa - to osobny system, który ma za zadanie odprowadzać wody opadowe i roztopowe z dachów, ulic, parkingów czy placów. Nie jest ona połączona z oczyszczalnią ścieków - woda trafia zwykle bezpośrednio do rowów melioracyjnych, rzek lub jezior.
  • kanalizacja ogólnospławna - to system, który łączy funkcje obu powyższych. Występuje głównie w starszych częściach miast, gdzie historycznie nie rozdzielano ścieków bytowych od deszczowych.

Prawo mówi jasno: deszczówka nie może trafiać do kanalizacji sanitarnej, na co wskazuje art. 9 ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. W praktyce oznacza to, że każdy właściciel nieruchomości odpowiada za prawidłowe odprowadzenie wód opadowych ze swojej posesji. Rynny, odwodnienia podjazdów czy kratki ściekowe nie mogą być połączone z kanalizacją sanitarną. Na obszarach, gdzie problem jest największy, można spodziewać się częstszych kontroli, w czasie których weryfikowane będą m.in.:

  • połączenia rynien i odwodnień z przyłączami kanalizacyjnymi,
  • kierunek odpływu wód z posesji,
  • ewentualne nielegalne podłączenia do kanalizacji sanitarnej.

Podczas kontroli stosuje się różne metody: wprowadzanie dymu technicznego do sieci, barwienie wody, obserwację wylotów kanalizacji czy inspekcję kamerą. W przypadku wykrycia nieprawidłowości właściciel może ponieść konsekwencje finansowe i administracyjne.

Kanalizacja deszczowa to nie śmietnik

Konsekwencją tego problemu jest zanieczyszczanie kanalizacji deszczowej. Wciąż zdarza się, że trafiają do niej ścieki bytowe, zużyte oleje czy środki chemiczne. Szkodliwe substancje i przedmioty dostają się w ten sposób do rzek, jezior oraz gleby, zagrażając przyrodzie i naszemu zdrowiu.

Zasób, nie ściek!

W obliczu zmieniającego się klimatu, okresów suszy przeplatanych krótkotrwałymi nawałnicami, powinniśmy zmienić myślenie o wodach opadowych. Polska należy do krajów z jednym z najmniejszych zasobów wodnych w Europie, a Wielkopolska jest jednym z najszybciej stepowiejących regionów w kraju. 

- Na terenach silnie zurbanizowanych, gdzie dominują powierzchnie nieprzepuszczalne, woda opadowa tylko w niewielkim stopniu wnika do gruntu, większość trafia do kanalizacji lub prosto do cieków wodnych. W takich warunkach retencjonowanie wody przestaje być już tylko ekologiczną rekomendacją, a staje się koniecznością, która może zadecydować o przyszłości naszych zasobów wodnych - podkreśla Hanna Madajczyk, prezes spółki Aquanet Retencja.

Chodzi o to, żeby zatrzymywać wodę tam, gdzie spadła, a następnie wykorzystać do celów gospodarczych, np. do podlewania ogrodu, prania, sprzątania czy spłukiwania toalet. Dzięki temu można zaoszczędzić nie tylko pieniądze, ale także zasoby wody pitnej.

Rozwiązania z zakresu małej retencji pozwalają deszczówce wsiąkać w glebę i odnawiać zasoby wody podziemnej. Można to osiągnąć poprzez:

  • zakładanie ogrodów deszczowych (w gruncie lub w pojemniku),
  • budowę ogrodowych zbiorników na deszczówkę (stawy, oczka, beczki),
  • stosowanie nawierzchni przepuszczalnych (np. ażurowe płyty chodnikowe)
  • tworzenie zielonych dachów.

Miasto-gąbka

Traktowanie deszczówki jako zasobu, nie ścieku, to podejście, które znajduje odzwierciedlenie w działaniach jednostek miejskich. Trwa budowa zbiornika retencyjnego na Łacinie, rozbudowany zostanie także podobny obiekt w rejonie ul. Krajenieckiej. W przygotowaniu jest projekt leśnej retencji, a więc nawadniania lasów wodami opadowymi z kanalizacji deszczowej. W planach jest częściowe odkrycie skanalizowanych dawniej cieków wodnych, takich jak Bogdanka, Piaśnica czy Obrzyca. W mieście regularnie przybywa też małej retencji w formie ogrodów deszczowych czy zielonych dachów.

Poznań dąży w ten sposób do efektu "miasta-gąbki", co pozwoli zminimalizować efekty wspominanych już kilkukrotnie opadów nawalnych. Nie ma bowiem ani w Polsce, ani na świecie infrastruktury, która potrafiłaby sobie poradzić z tak intensywnymi ulewami, które jeszcze niedawno na naszej szerokości geograficznej sklasyfikowalibyśmy jako ekstremalne, a dziś, w miesiącach letnich, stają się naszą codziennością.

Aquanet/ AJ

Dowiedz się więcej na temat

Do góry