W miejskim szpitalu im. F. Raszei na oddziale otorynolaryngologii pracuje zespół specjalistów, którzy zajmują się fonochirurgią - czyli chirurgiczną zmianą głosu. W czerwcu przeprowadzili pierwszą w tej placówce tyreoplastykę typu I z użyciem implantu Montgomery. Czyli prościej mówiąc: przywrócili pacjentce głos.
Choć dla wielu ludzi mówienie wydaje się czymś oczywistym, sam proces w rzeczywistości jest całkiem skomplikowany. Uczestniczą w nim nie tylko usta, ale również gardło, nos, krtań, a nawet płuca. Te ostatnie działają trochę jak miech - wtłaczają przez tchawicę powietrze do krtani, w której znajdują się fałdy głosowe, potocznie nazywane strunami głosowymi. Nie bez powodu - tak jak drganie strun pozwala wydobyć dźwięk z instrumentu, tak wibracje fałdów głosowych pozwalają nam mówić.
U zdrowego człowieka dwa fałdy przyczepione są do krtani. Mogą się do siebie zbliżać i oddalać - jak skrzydła przesuwnych drzwi. Gdy są daleko od siebie, powietrze może swobodnie przepływać. Gdy się stykają - musi się przez nie przecisnąć, co tworzy wibracje. I to właśnie te drgania, ukształtowane później przez gardło, jamę ustną i nosową, język, wargi i zęby pozwalają nam dźwięcznie i zrozumiale mówić.
Problem powstaje, gdy jeden z fałdów przestaje działać. Wówczas, nawet gdy drugi z nich pracuje bez zarzutu, nie dochodzi do zwarcia tych struktur. Może się tak zdarzyć, gdy fałd zostanie porażony - na przykład na skutek udaru, operacji tarczycy czy innego zabiegu w obrębie klatki piersiowej. I z takim właśnie problemem do miejskiego szpitala im. F. Raszei trafiła 70-letnia mieszkanka Zgorzelca, skierowana tu przez laryngologa.
Pacjentka od ponad roku miała jednostronne porażenie fałdu głosowego, które spowodowane było udarem niedokrwiennym mózgu. Nie mogła normalnie mówić - jej głos był bardzo zachrypnięty i cichy, co bardzo utrudniało jej funkcjonowanie. W komunikacji z innymi na co dzień musiał pomagać jej mąż.
Specjaliści poznańskiego szpitala przeprowadzili więc pierwszą w tej placówce tyreoplastykę typu pierwszego z użyciem implantu Montgomery. Zabieg polegał na umieszczeniu specjalnego silikonowego implantu przez niewielkie okienko wycięte w chrząstce tarczowatej krtani. Implant przesunął porażony fałd głosowy bliżej osi - dzięki temu ponownie mogło dojść do zwarcia tych struktur.
Sam zabieg trwał mniej niż godzinę (choć poprzedzony był dokładną diagnostyką). Wykonywany był w znieczuleniu miejscowym.
- Ten rodzaj znieczulenia był konieczny, bo w czasie zabiegu testowaliśmy głos pacjentki - wyjaśnia Magdalena Urbaś, starszy asystent na Oddziale Otolaryngologii Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei, liderka zespołu przeprowadzającego operację. - Na bieżąco sprawdzaliśmy rozmiar implantu, by dobrać go idealnie do potrzeb anatomicznych. Prosiliśmy, by powiedziała parę słów, ocenialiśmy jakość głosu i na tej podstawie dobraliśmy najlepszy implant. Efekt był rewelacyjny. To był naprawdę emocjonujący moment dla całego naszego zespołu.
Zabieg wykonywany był w ramach umowy z NFZ, a pacjentka spędziła w szpitalu trzy dni. Jak każdy pacjent tego oddziału po operacji fonochirurgicznej była również pod opieką logopedy. Już chwilę po operacji mogła normalnie mówić, a dalsza rehabilitacja nie była konieczna. Lekarze zalecili jej tylko, by przez kilka najbliższych dni oszczędzała głos i obywała się bez śpiewu, szeptu i krzyku.
To była pierwsza taka operacja w szpitalu im. F. Raszei, ale na pewno nie ostatnia. Następni pacjenci mają już wyznaczone terminy.
- Doktor Urbaś jest wybitną specjalistką w zakresie chirurgii krtani, mam więc pewność, że pacjenci są pod doskonałą opieką zarówno jej, jak i całego zespołu - mówi dr med. Łukasz Borucki, specjalista otorynolaryngologii, chirurgii głowy i szyi, kierownik Oddziału Otolaryngologii Szpitala Miejskiego im. F. Raszei.
Tyreoplastyka typu I to nie jedyna metoda leczenia chirurgicznego problemów z głosem w szpitalu na Jeżycach. Wykonywana jest tam również augmentacja (czyli powiększenie) fałdów głosowych. To zabieg minimalnie inwazyjny, wykonywany zazwyczaj w znieczuleniu miejscowym, który nie wymaga dłuższego pobytu w szpitalu. Polega na podaniu do fałdów głosowych preparatów, które zwiększają ich objętość, takich jak kwas hialuronowy czy hydroksyapatyt wapnia. Pozwala to na poprawę zwarcia fałdów głosowych podczas mówienia. Tego typu zabieg wykonuje się np. u pacjentów, których zmiana głosu związana jest z upływem lat. W przeciwieństwie do tyreoplastyki, takie ostrzykiwanie trzeba powtarzać. O tym, jaka metoda leczenia jest najwłaściwsza dla danego pacjenta, decydują specjaliści.
AW