Z pomocą osobom w kryzysie bezdomności

W okresie jesienno-zimowym liczba wizyt pracowników socjalnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu i strażników miejskich na koczowiskach, gdzie przebywają osoby w kryzysie bezdomności, znacznie wzrasta. - Te miejsca są regularnie monitorowane przez cały rok, a nie tylko zimą - przypomina Anna Zając-Domżał, zastępczyni dyrektora MOPR Poznań.

Galeria zdjęć przedstwia grupę osób w odblaskowych kamizelkach MOPR oraz straży miejskiej podczas interwencji na jednej z poznańskich ulic. - grafika artykułu
Z pomocą osobom w kryzysie bezdomności, fot. MOPR.

Pracownicy Działu Pomocy Osobom Bezdomnym świetnie orientują się, kto przebywa w altanie na działkach, szałasie czy pustostanie, a kogo należy szukać w pobliżu śmietnika na danym osiedlu. - Interweniujemy również na zgłoszenia mieszkańców, którzy skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo osób w kryzysie bezdomności - mówi Ewa Blukacz, kierowniczka Działu Pomocy Osobom Bezdomnym MOPR Poznań. - Tak było na przykład na skwerze u zbiegu ulic Ratajczaka i Taczaka. W tym przypadku podjęliśmy działania wspólnie ze Strażą Miejską - dodaje. 

Dwukrotne kontrole na skwerze nie przyniosły rezultatu. Dopiero podczas trzeciej wizyty pracownikom DPOB i strażnikom miejskim udało się znaleźć osoby w kryzysie bezdomności, ale w okolicach parku przy Starym Browarze. - Dwaj panowie wstępnie wyrazili chęć udania się do schroniska, ale poprosili o czas do namysłu. Ustalono termin kolejnego spotkania. Niestety, w umówionym dniu panów nie było ani na skwerze, ani w parku - opowiada Blukacz.

Dopiero podczas kolejnej interwencji pracownica MOPR zastała obu mężczyzn przy wejściu do wspomnianego parku. Powiedziała im, że gminy, na terenie których są zameldowani, zobowiązały się pokryć koszty ich pobytu w poznańskich placówkach. Warunkiem przyjęcia do schroniska czy noclegowni jest zachowanie trzeźwości, a tego dnia mężczyźni byli pod wpływem alkoholu.

Z tego samego powodu 20 września nie można było umieścić w placówce kobiety, która koczuje w okolicach dworca kolejowego. Poza tym nie wyraziła ona zgody na przewiezienie do ośrodka. Pracownica MOPR wezwała pogotowie, ratownicy medyczni opatrzyli ranę bezdomnej. 21 września rano pracownica MOPR udała się ponownie do kobiety w kryzysie bezdomności, która to podczas rozmowy wyraziła zgodę na skierowanie do placówki dla osób bezdomnych. Z powodu braku miejsc dla kobiet na terenie Poznania pracownica MOPR skontaktowała się z gminą, gdzie kobieta była zameldowana. Tamtejszy ośrodek pomocy zadeklarował, że znajdzie dla niej placówkę. Do tego czasu kobieta będzie miała zapewniony dach nad głową dzięki pomocy Miejskiego Centrum Interwencji Kryzysowej w Poznaniu. W asyście strażników miejskich odwieziono ją do ośrodka. Nim jednak do tego doszło, kobietę zawieziono do ogrzewalni przy ulicy Krańcowej, tam została umyta, dostała czyste ubrania, jedzenie.

- Dzięki wsparciu i zaangażowaniu jednostek miejskich i placówek wspierających osoby w kryzysie bezdomności można kompleksowo pomagać osobom tego potrzebującym - mówi Ewa Blukacz

- Za każdym razem nasi pracownicy nakłaniają osoby w kryzysie bezdomności do skorzystania z oferty Miasta - podkreśla Anna Zając-Domżał.

Poznań dysponuje ponad 300 miejscami w schroniskach, w tym 30 z usługami opiekuńczymi i kilkudziesięcioma w ogrzewalni przy ulicy Krańcowej oraz noclegowni przy ulicy Borówki. Stolica Wielkopolski od wielu lat jest liderem w zakresie pomocy socjalnej, jaką Miasto i organizacje pozarządowe oferują wszystkim osobom znajdującym się w kryzysie bezdomności.

- W tym roku do 12 września, do naszego Punktu Obsługi Klienta zgłosiło się 3637 osób w kryzysie bezdomności. Do placówek, w tym ze szpitali, skierowaliśmy 396 osób. Podjęliśmy 58 interwencji - dodaje Ewa Blukacz.

 MOPR/JZ

sieci społecznościowe