FILOZOFIA ULIC. Jesteśmy z wody

Stare koryto Warty to tętniąca życiem przestrzeń, od lat jeden z punktów na kulturalnej mapie Poznania, która kojarzy się nam przede wszystkim z ludzką aktywnością. Jednak okazuje się, że przez wieki było to również miejsce nie-ludzkiej twórczości, w której wiodącą rolę odgrywała życiodajna woda i jej niezwykle kreatywna, dynamiczna siła.

, - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Stare koryto Warty jest miejscem, w którym przecinają się ze sobą ludzkie oraz nie-ludzkie losy, które jednak wydarzają się w zupełnie innych skalach czasowych, daleko przekraczających umiejętności poznawcze człowieka. Poznań właściwie od samych początków znajdował się na terenach zalewowych, a dzieje tego miasta okazują się nierozłącznie splecione z historią rzeki Warty. Na Starym Rynku bez trudu odnajdziemy ślady po dawnych powodziach, które pełnią dzisiaj rolę nie-ludzkiego archiwum. Świadczą nie tylko o sile wodnego żywiołu, ale również o wyjątkowym, dynamicznym i niezależnym charakterze tej konkretnej rzeki.

Błękitna humanistyka to współczesny posthumanistyczny nurt filozoficzny, który zwraca uwagę przede wszystkim na wodne dziedzictwo. Próbuje udowodnić, że nasza planeta powinna nazywać się raczej Oceanem niż Ziemią, gdyż tylko niewielką część jej powierzchni pokrywają lądy. Jedną z głównych teoretyczek tego dynamicznie rozwijającego się ruchu myślowego jest Astrida Neimanis, która twierdzi, że "jesteśmy z wody". W sensie chronologicznym naszymi przodkami są stworzenia wodne - to one zdecydowały się wyjść na ląd i kontynuować tu życie, które miało swój początek w ciepłych płyciznach oceanów. My jednak zdecydowanie wolimy opowieść o zejściu naszych przodków z drzewa na ziemię, nie chcąc przyznawać się, że mamy cokolwiek wspólnego z oślizgłym wodnym dziedzictwem. Nic dziwnego, że czujemy się najbardziej komfortowo, mając grunt pod nogami, natomiast przysłowiowe "lanie wody" nie ma dla nas żadnej wartości. Być może jednak przyszedł wreszcie czas, by nauczyć się pływać - również w sensie filozoficznym.

"Jesteśmy z wody" również w sensie materialnym, gdyż nasze ciała składają się w 60 proc. właśnie z tej życiodajnej substancji, jednak zbyt rzadko się do tego przyznajemy. Neimanis twierdzi, że kulturowo wolimy być postrzegani jako tak zwane "suche podmioty", czyli nieprzepuszczalne, niezależne i indywidualne jednostki ludzkie. Bardzo trudno przyznać się nam do tego, że przeciekamy - pocimy się, ślinimy, płaczemy, krwawimy - jednak wymiana płynów zachodzi w naszych ciałach oraz na ich powierzchni właściwie nieustannie. Ludzka niechęć do wody wynika najczęściej z naszego indywidualistycznego nastawienia, gdyż woda oznacza najczęściej jakieś bliżej nieznane MY - zakłada międzygatunkową, życiodajną wspólnotę, która jednak nie ma nic wspólnego z iluzoryczną sterylnością. Zazwyczaj wyobrażamy sobie wodę jako abstrakcyjny, uniwersalny, bezbarwny płyn, który czysty, neutralny i pozbawiony wszelkich właściwości wydaje się prawie niematerialny. Tymczasem musimy wreszcie zdać sobie sprawę z tego, że jesteśmy ukształtowani przez niezwykle konkretną i specyficzną warciańską wodę, którą czerpie się z lokalnych ujęć (Mosina-Krajkowo, Dębina oraz Gruszczyn-Promienko).

Spokojny, uregulowany bieg Warty zwraca uwagę na potężne pragnienie kontrolowania tego żywiołu przez człowieka. Jedyna woda, z którą chcemy dzielić współcześnie nasze życie, to ta przewidywalna, spacyfikowana, znajdująca się w butelce, sprowadzona najczęściej do roli produktu i towaru. Steve Mentz uważa, że opisując trudy ludzkiej egzystencji, zbyt długo korzystaliśmy do tej pory z metafor pól, miast czy też ogrodów, które niosły ze sobą niczym nieuzasadnione poczucie harmonii, stabilności oraz przewidywalności. Antropocen wraz z nękającymi nas niepokojami klimatycznymi niesie również nieoczekiwaną oraz najczęściej niechcianą zmianę stylów dotychczasowego, spokojnego ludzkiego życia. Dlatego według autora Shipwreck Modernity postaci żeglarzy, pływaków, a nawet rozbitków, którzy na co dzień borykają się z niesprzyjającą im morską rzeczywistością, zdecydowanie lepiej oddają niepokojącą atmosferę współczesności. Błękitna humanistyka z całą siłą przypomina o niespokojnym żywiole wody oraz przywraca wagę pojęciu katastrofy, która jest centralną figurą nie tylko dla ziemskiego życia, ale również całego wszechświata (wielki wybuch).

Suchy odcinek starego koryta Warty nie tylko mówi nam o przeszłości rzeki, dynamicznej i życiodajnej nie-ludzkiej historii, z którą w pewnym momencie połączyliśmy również swoje losy, ale również o niepewnej przyszłości tej relacji. Wskazuje na to, że związek wody i człowieka nie jest konieczny czy też ustalony raz na zawsze, co dobitnie pokazały między innymi filmy z serii Mad Max. Błękitna humanistyka nie jest nurtem, który zachęci nas do oszczędzania wody w kranach, lecz raczej sprowokuje do ponownego przemyślenia naszych relacji z wodą. Jednak aby stało się to możliwe, najpierw musimy zdać sobie sprawę z naszej wspólnej wodnej przeszłości, którą dzielimy ze wszystkimi żyjącymi na tej planecie organizmami.

Andrzej Marzec

*Andrzej Marzec - filozof, krytyk filmowy, redaktor "Czasu Kultury", kurator cyklu filmowego Krótkie spięcia w poznańskim Pawilonie. Jego zainteresowania badawcze skupiają się wokół spekulatywnego realizmu, ontologii zwróconej ku przedmiotom, ciemnej ekologii oraz współczesnego kina alternatywnego.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021

sieci społecznościowe