Komunikaty

pagina

Studia

Pominąłeś menu

menu

Bociany wracają do kraju. Poznańscy naukowcy śledzą ich każdy ruch

Jedna czwarta bocianów wróciła już do Polski. Pozostałe są w drodze. Większość z nich dotrze do swoich gniazd dopiero w pierwszej połowie kwietnia. Naukowcy z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego śledzą każdy ruch tych ptaków. Jako jedyni na świecie stosują do tego m.in. nadajniki z kamerami. 

Kolonia bocianów stoi na ziemi na niewielkim wzniesieniu pod błękitnym niebem; część kadru jest rozmyta i przysłonięta z bliska, jakby przez skrzydło lub pióra ptaka znajdującego się tuż przed obiektywem. - grafika artykułu
Dzięki nadajnikom z kamerami wiadomo nie tylko, gdzie bocian się znajduje i jaką drogę pokonał. Na zdjęciu "zrobionym przez ptaka" widać też jego otoczenie/ fot. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

- "Na Józefa świętego przylatują ptaki jego" - mówi polskie ludowe przysłowie. Tak naprawdę jednak w połowie marca zobaczyć możemy co najwyżej pierwszych ptasich wysłanników. Większość bocianów wtedy dopiero szykuje się do drogi, by wrócić w pierwszych dniach kwietnia - zauważa prof. Piotr Tryjanowski, kierownik Katedry Zoologii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, ornitolog, który od ponad 20 lat zajmuje się badaniem bocianów. 

Dzięki zaawansowanym metodom obserwacji poznańscy naukowcy mogą śledzić każdy ruch tych ptaków. Klasyczne nadajniki ma już założone około 200 bocianów. Od zeszłego roku stosowana jest natomiast także wersja tych urządzeń z kamerami. Projekt ten naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego, we współpracy z Uniwersytetem Szczecińskim i Grupą Silesiana, przy wsparciu firmy EDP, realizują jako pierwsi na świecie. 

- Wyprzedziliśmy amerykańskich naukowców - żartuje prof. Piotr Tryjanowski.

Jak tłumaczy, dzięki nadajnikom z kamerami wiadomo nie tylko, gdzie bocian się znajduje i jaką drogę pokonał. Na zdjęciu "zrobionym przez ptaka" widać też jego otoczenie - np. czy przebywa w stadzie. Urządzenie posiada baterię solarną i ładuje się za pośrednictwem promieni słonecznych. Robi średnio jedno zdjęcie na godzinę. Ale przesłanie fotografii może nastąpić dopiero, kiedy "bocian połączy się z internetem", co w Afryce nie jest takie proste. 

- Nadajnik nie powinien ważyć więcej niż 5 procent wagi ptaka, co w przypadku bociana oznacza kilka gramów. A kosztuje tyle co samochód - zauważa prof. Piotr Tryjanowski. - Takie nadajniki zakładamy już pisklętom. Dzięki temu znamy całą historię zwierzęcia, od wyklucia. Niestety 60 procent bocianów nie dożywa pierwszej wędrówki do Afryki. W 80 proc. przypadkach przyczyną ich śmierci są niezabezpieczone linie energetyczne - dodaje.  

Obrazy wraz z informacjami o przebytej przez ptaka trasie są następnie analizowane na komputerze za pośrednictwem autorskiego programu. Warto wspomnieć, że bardzo pomocna okazuje się w tym sztuczna inteligencja, która pomaga w przetwarzaniu ogromnej ilości danych. 

Co jeszcze warto wiedzieć o tych wyjątkowych ptakach, zwanych boćkami, buśkami czy też wojtusiami? Większość bocianów odlatuje z Polski do Afryki do połowy września (aby móc podążać wraz z ciepłymi prądami wstępującymi, przy mniejszym wysiłku). 

- W Polsce uznajemy bociana za naszego ptaka, a on spędza u nas mniej niż połowę roku - zauważa prof. Piotr Tryjanowski. 

Powodem tych zagranicznych "wakacji" w przypadku bocianów nie są wcale niskie temperatury (ptaki te są na nie odporne), lecz ograniczona ilość pożywienia. Niektóre zwierzęta wybierają jednak drogę na skróty. Zamiast lecieć na "czarny ląd" osiadają w Turcji, Bułgarii czy Rumunii (te przylecą do naszego kraju szybciej niż ich bracia i siostry zimujący znacznie dalej). Na zachodzie Europy zdarza się nawet, że bociany nie odlatują na zimę w ogóle, żywiąc się na śmietnikach, gdzie mają całoroczny dostęp do jedzenia. Takie zjawisko można już zaobserwować także w Polsce.

- Przez lata bocian był klasycznym elementem krajobrazu rolniczego. Dziś ptaki te osiadają często przy składowiskach odpadów - zauważa prof. Piotr Tryjanowski.

Bociany, które trafiają do Afryki, wcale nie siedzą w jednym miejscu, jak ma to miejsce w Polsce, gdzie ptaki zakładają gniazda, znoszą jaja, a następnie opiekują się potomstwem. Zwierzęta te przemierzają tysiące kilometrów. Wpływ na to mają m.in. warunki atmosferyczne oraz konieczność poszukiwania pokarmu.

- Dzięki nadajnikom wiemy, co bocian biały robi na czarnym lądzie - żartuje poznański profesor. 

Wiele osób na bieżąco śledzi bocianie losy na ekranach swoich telefonów i komputerów. Jest to możliwe 24 godziny na dobę dzięki zamontowanym w gniazdach kamerom. Początkowo urządzenia te zakładali głównie naukowcy w celach badawczych. Dziś, dzięki rozwojowi technologii oraz temu, że taki sprzęt jest coraz tańszy, robi to wiele osób prywatnych. Popularnością cieszy się np. transmisja z bocianiego gniazda w wielkopolskich Przygodzicach.

 - Obserwacja ptaków działa nie tylko relaksująco, ale też stymulująco na mózg. Poprawia pamięć, zwiększa kompetencje poznawcze, ułatwia przyswajanie nowego materiału - wylicza prof. Piotr Tryjanowski. 

Osoby, które chcą dowiedzieć się więcej o zwyczajach bocianów oraz zapoznać z wynikami badań poznańskich naukowców, będą miały taką okazję 8 kwietnia. W godz. 12-14, w Uniwersyteckim Centrum Dobrostanu i Zdrowia Zwierząt, przy ul. Szydłowskiej w Poznaniu, odbędzie się konferencja na ten temat.

AJ

Dowiedz się więcej na temat

Do góry