JA TU TYLKO CZYTAM. Odtrutka na hity Czarnka i Roszkowskiego

Ponieważ rok szkolny zaczął się niecały miesiąc temu, to jeszcze z tej okazji chciałabym zaprezentować znakomity podręcznik do przedmiotu historia i teraźniejszość. Kilka zalet widać już na pierwszy rzut oka: książka ma niepodręcznikowo przyzwoitą objętość i pisała ją autorka. A zalet jest zdecydowanie więcej.

. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Z całą pewnością Annie Ernaux, znakomita francuska pisarka, nie myślała o swojej powieści Lata jako alternatywie dla głośnego w Polsce w ostatnim czasie hitu wydawniczego, jakim jest podręcznik autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego, brawurowo wręcz wprowadzony na rynek i takoż promowany przez ministra edukacji Przemysława Czarnka. Tak więc Annie Ernaux z pewnością się nie spodziewała, nie myślała itd., no ale cóż począć, gdy polska rzeczywistość zaskoczyła nas nie po raz pierwszy i - znakomita skądinąd - powieść staje się nie tylko alternatywą, lecz wręcz odtrutką na hit prof. Roszkowskiego dla uczniów szkół średnich. To życie pisze ten scenariusz.

Annie Ernaux urodziła się w 1940 roku w biednej, zapomnianej przez Boga i ludzi miejscowości w Normandii. A stosunkowo niedawno, będąc w okolicach siedemdziesiątki, pisarka wzięła na warsztat całe swoje życie. I - niejako przy okazji - towarzyszące mu zmiany polityczne i społeczne, więc tak naprawdę czas w Europie i na świecie od końca drugiej wojny światowej niemal do wczoraj. Tak, są tacy, którzy pisaliby o tym wszystkim sążniste tomy, wystarczy przywołać choćby Półwiecze wspomnianego już prof. Roszkowskiego. Na szczęście jest i Annie Ernaux, która cyzeluje każde zdanie, każdą obserwację, na opowieść o sobie i o zmianach obyczajowych wokół ma pomysł, skutkiem czego oddaje do rąk czytelników prawdziwą wydawniczą perłę.

Autorka każdą opowieść, która jest niczym mgnienie, zaczyna od jakiegoś dawnego zdjęcia, na którym odnajduje się a to jako kilkuletnia dziewczynka, a to jako nastolatka, a to jako młoda żona, wreszcie matka. Każdy obraz jest niczym trampolina do wspomnień - osobistych, lecz nie tylko. Oto pojawiają się i szersze konteksty polityczne, społeczne, obyczajowe. Oto Francja u progu ery konsumpcjonizmu, tak rozbuchanej po wojennej biedzie. Oto Francja nie wiedząca, jak poradzić sobie z podległą jej Algierią czy uporać się z konfliktem w Wietnamie. Oto rok 1968, gdy młodzi wyszli tłumnie na ulice, Paryż zdemolowały zamieszki i barykady, a rządzący krajem generał Charles de Gaulle nie miał pomysłu na poradzenie sobie z tą rewoltą. Oto kobiety głośno domagające się prawa do aborcji. Oto... mogłabym tak dalej, bo Ernaux prowadzi nas w Latach aż do progu drugiej dekady XXI wieku ani razu nie prowadząc nas na manowce. Choć - żeby być uczciwym - prowadzi nas konsekwentnie skręcając w lewo, tak jak panowie Czarnek i Roszkowski wciąż kręcą w prawo. Tym bardziej wcześniejsze słowa o alternatywie czy wręcz odtrutce na prawacką indoktrynację młodych czytelników wydają mi się uprawnione.

Tym jednak, co w Latach urzekło mnie najbardziej, jest genialnie prosty pomysł na opowieść - to odbicie od pojedynczego zdjęcia - oraz to, co pomiędzy osobistą historią autorki a wielką globalną polityką, a co nazwałabym zmianami obyczajowymi. Ernaux wspomina więc o wyścigu kolarskim Tour de France, którego kiedyś słuchało się jedynie w radiu, zaznaczając pinezkami na mapie poszczególne etapy, by po latach oglądać go w telewizji. Niczym przepiękny refren powracają w Latach obrazy stołu, przy którym zbiera się cała rodzina, i tematów, które podejmuje się podczas rozmów przy posiłkach - to tu widać wielką społeczną zmianę, to tu widać jak bardzo pędzi świat wokół nas, jak rozwinięte zachodnie społeczeństwa radzą sobie lub nie z konsumpcjonizmem, aborcją, mniejszościami, falami imigrantów, wreszcie zmianami technologicznymi, które przeorały nas i nasz sposób komunikowania się w ostatnich dekadach.

Ernaux naprawdę potrafiła o tym wszystkim napisać na 237 stronach (polski przekład), nie przynudzając, nie skupiając się na sobie, a jedynie wyświetlając to, co warte wyświetlenia i podpowiadając tropy, które chętni mogą zgłębić. Lata są też mistrzowskie zarówno jako opowieść o pojedynczym życiu - tym, co z niego zostanie, a co przeminie - jak i opowieść o powojennym pokoleniu i szybko zmieniającym się, niesłychanie kurczącym się świecie, w którym przyszło mu żyć. Naprawdę, gdybym miała uczyć historii i teraźniejszości, to z tej niedużej objętościowo książki uczyniłabym lekturę obowiązkową.

Aleksandra Przybylska

  • Annie Ernaux, Lata
  • tłum. Krzysztof Jarosz, Magdalena Budzińska
  • Wydawnictwo Czarne

@ Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

sieci społecznościowe