Pogoń za ułudą

- Jest obraz Guiraudiego czarną komedią z nakręcającą się powoli, ale konsekwentnie spiralą absurdu - o filmie Biegacz, dziwka, Arab, mąż pisze Bartosz Żurawiecki.

. - grafika artykułu
fot. materiały dystrybutora

Polski tytuł najnowszego filmu Alaina Guiraudie brzmi nieco dziwacznie i niewiele ma wspólnego z oryginalnym Viens je t'emmene (Chodź, zabiorę cię tam). Dystrybutor chciał jednak nawiązać do głośnego przed laty filmu Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek. Podobnie bowiem jak dzieło Petera Greenawaya jest obraz Guiraudiego czarną komedią z nakręcającą się powoli, ale konsekwentnie spiralą absurdu.

Guiraudie zasłynął jako twórca Nieznajomego nad jeziorem. Ta zrazu obyczajowa opowieść rozgrywająca się na gejowskiej plaży nudystów z czasem odsłaniała swoje mroczne oblicze, przekształcając się w intrygujący thriller. Biegacz... też zaczyna się od sceny, który mogłaby być początkiem historii miłosnej. Główny bohater, Médéric, wyznaje uczucie starszej od siebie kobiecie, Isadorze, trudniącej się świadczeniem usług seksualnych. Ich gorące tête-à-tête przerywa jednak wiadomość o zamachu terrorystycznym w centrum miasta, w którym mieszkają.

Nie należy się jednak spodziewać, że film zmieni się w tym momencie w przygnębiający dramat. Przeciwnie, zamiast powagi mamy tutaj iście farsową atmosferę, w której udział biorą nie tylko biegacz, młody Arab, dziwka i jej mąż. W tle przewijają się ważkie problemy współczesności takie jak właśnie zagrożenie terroryzmem czy rasizm. Przede wszystkim jednak Biegacz... to zmierzająca w surrealistycznym kierunku zabawa. Żadnemu z bohaterów i bohaterek nie będzie dane zaspokoić swoich potrzeb uczuciowych i seksualnych. Biegacz... jest więc opowieścią o tym, że ciągle gonimy za czymś, czego i tak nie dogonimy.

Bartosz Żurawiecki

  • Biegacz, dziwka, Arab, mąż
  • reż. Alain Guiraudie
  • premiera: 5.08

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

sieci społecznościowe