W labiryncie historii

O odkrytej w archiwum i wydanej niedawno przez Bibliotekę Raczyńskich nowej książce Przemysława Bystrzyckiego pt. Labirynt opowiada dr Alicja Przybyszewska, kierownik Ośrodka Dokumentacji Wielkopolskiego Środowiska Literackiego (Dom Literatury).

Uśmiechnięta kobieta trzyma w ręku książkę pt."Labirynt", siedzi. Za jej plecami półki pełne książek. - grafika artykułu
Dr Alicja Przybyszewska, fot. Grzegorz Dembiński

Przemysław Bystrzycki (1923-2004), pisarz, autor wielu książek, znany jest z pewnością starszemu pokoleniu poznaniaków, ale ponieważ od jego śmierci minęło już prawie 20 lat, młodsi czytelnicy mogli się z nim nie zetknąć. Proszę przybliżyć tę postać.

Zacząć wypada od tego, że Przemysław Bystrzycki był Honorowym Obywatelem Miasta Poznania, a także Honorowym Obywatelem Miasta Przemyśla. To jego dwa rodzinne miasta. W Przemyślu urodził się i spędził lata młodości, które opisał w swych wspomnieniach Nad Sanem, nad zielonookim. Książkę tę bardzo polecam tym, którzy dopiero zaczynają swą przygodę z prozą Bystrzyckiego. Wywodził się z zasłużonej rodziny społeczników, urzędników, wydawców. Jego ojciec Tadeusz był architektem, właścicielem księgarni, przedsiębiorcą, a również wiceprezydentem Przemyśla. Rodzinę Bystrzyckich tragicznie naznaczyła historia. Tadeusz Bystrzycki został rozstrzelany w Kijowie przez Sowietów, jako oficer Wojska Polskiego, natomiast jego rodzinę zesłano do Kazachstanu. Matka i babka Przemysława zmarły tam z wycieńczenia, on sam natomiast uciekł z kołchozu, w którym pracował. Został jednak aresztowany i osadzony w sowieckim więzieniu. Miał wtedy zaledwie 17 lat. Udało mu się, korzystając z amnestii, wstąpić do Armii Polskiej na Wschodzie, z którą przez Persję i Palestynę dotarł do Egiptu, skąd został wysłany na szkolenie dywersyjne do Wielkiej Brytanii. Odbył m.in. kurs spadochroniarski i jako tzw. cichociemny powrócił do Polski.

A więc późniejszy poznański pisarz był cichociemnym. Co to była za formacja?

Była to elitarna formacja Armii Krajowej, przygotowywana na Zachodzie do działań dywersyjnych na terenie okupowanej Polski. Cichociemni szkolenie odbywali w Szkocji. Było ich tylko 316, a wśród nich Bystrzycki. Przeszedł przeszkolenie w łączności radiowej i szybkiej radiotelegrafii. Został zrzucony na spadochronie na Podhale w nocy z 22 na 23 listopada 1944. Po wojnie nie ujawnił się jako żołnierz Armii Krajowej, ale w sierpniu 1945 roku został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa w Krakowie, skazany i osadzony w więzieniu.

Można powiedzieć, że miał szczęście, bo siedział tylko kilka miesięcy i wyszedł na mocy amnestii. Z Krakowa przyjechał do Poznania, żeby rozpocząć tu nowe życie...

Przyjazd Bystrzyckiego do Poznania był uwarunkowany względami praktycznymi. Przybył do swojego stryja Bolesława Bystrzyckiego, zamożnego przedsiębiorcy, właściciela tartaku w Orzechowie koło Wrześni, który zadeklarował opiekę nad bratankiem. Przemysław w Poznaniu rozpoczął studia na dwóch kierunkach: socjologii i ekonomii, napisał pracę magisterską o twórczości Wyspiańskiego. Potem zaczął działalność w Kole Młodych Związku Literatów Polskich, publikował w lokalnej prasie, wydał pierwszą książkę. Ożenił się z Janiną Tarłowską, a niedługo potem urodziły się dzieci. I tu rozpoczyna się fabuła Labiryntu.

Czyli książki, o której chcemy rozmawiać. Skąd ona się wzięła? Jak to się dzieje, że tyle lat po śmierci pisarza ukazuje się nowa publikacja jego autorstwa?

Labirynt to książka zachowana w bardzo obszernej spuściźnie literackiej pisarza. Po śmierciBystrzyckiego jego archiwum trafiło do zbiorów Domu Literatury Biblioteki Raczyńskich. Ocalało w nim kilka nieopublikowanych za życia pisarza książek. Są to Nocny kajak oraz Echa Kandałakszy, które już znajdują się w obiegu czytelniczym, a także Labirynt. By przypomnieć dorobek pisarza Biblioteka Raczyńskich zdecydowała się wydać tę książkę z okazji stulecia jego urodzin.

Z kolei w przyszłym roku 20. rocznica jego śmierci...

I będzie to kolejna okazja, żeby o Bystrzyckim mówić, a może coś jeszcze z tego archiwum wydobyć, bo przed nami dalszy ciąg  badań. Labirynt jest powieścią, którą Bystrzycki zaczął pisać w 1983 roku, a ukończył w 1985. Powstała na marginesie Znaku cichociemnych, chyba najważniejszej książki w dorobku pisarza, która ukazała się w 1983 roku, po ponad 25 latach zmagań z cenzurą! Bystrzycki rozpoczął pracę nad Znakiem cichociemnych, kiedy jego doświadczenie było świeże - chciał je ocalić, udokumentować. Pierwsza wersja powstała w 1957 roku, a całość ukazała się w wersji ocenzurowanej. Tylko taka była wtedy możliwa. Natomiast to, co nie mogło się w niej znaleźć, umieścił Bystrzycki w Labiryncie. Wiedział, że w powieści może powiedzieć więcej. Napisał w niej o tych cichociemnych, o których w Znaku nie mógł wspomnieć, bo byli oni ofiarami systemu stalinowskiego, zginęli jako żołnierze podziemia antykomunistycznego w latach 1944-1953. Trzeba pamiętać, że jeszcze w latach 80. nazywano ich zbrodniarzami stanu, wrogami państwa. Bystrzycki podjął batalię publicystyczną, by bronić honoru towarzyszy broni. Mało tego, w latach 90. angażował się osobiście w procesy ich rehabilitacji, które wtedy się zaczęły. Jednym z przejawów jego twórczości w obronie pamięci i prawdy o nich była powieść Labirynt, która dopiero teraz ujrzała światło dzienne. Ukazała się 6 października, dokładnie w dniu 19. rocznicy śmierci pisarza.

Fabułą powieści jest wędrówka ulicami nocnego Poznania, ale ten poznański labirynt okazuje się bardzo uniwersalny, bo wędrówka człowieka w poszukiwaniu prawdy jest jednym z najbardziej powszechnych motywów naszej kultury. Książka jest pełna kontekstów literackich i różnorakiej symboliki. Tytułowy labirynt odnosi się także do naszej zawikłanej historii, jej wątków systemowo wymazywanych ze zbiorowej pamięci, a do takich należały powojenne dzieje cichociemnych opisanych w tej książce.

Czy to było zaskoczenie, gdy okazało się, że zostawił po sobie praktycznie gotową książkę? Jak wyglądały prace redakcyjne nad tym materiałem?

Wielkiego zaskoczenia nie było, ponieważ materiał fabularny tej powieści jest mocno osadzony w twórczości Bystrzyckiego. Jest to natomiast książka eksperymentalna, daleko inna od stylu realistycznego, z którym go kojarzymy. Jej autograf prawdopodobnie powstawał w dwóch rzutach. Wersja pierwotna, datowana na rok 1983, jest opatrzona brulionowymi notatkami, dopiskami, które najpewniej powstały po otrzymaniu recenzji. Bystrzycki próbował wydać Labirynt w Państwowym Instytucie Wydawniczym, który opublikował także Znak cichociemnych. Ale wtedy do wydania nie doszło, pewnie z takiej przyczyny, że autora pochłonęły inne projekty pisarskie. Może uznał, że po wydaniu Znaku cichociemnych, po tylu latach zmagań z cenzurą, Labirynt może poczekać?

Pracę nad powieścią rozpoczęliśmy od przepisania tekstu. Wcześniej ustaliliśmy, w jaki sposób dodawać dopiski umieszczone przez autora na marginesach, a bardzo rzecz ułatwiło poznanie ich genezy. Po tym zaczęło się opracowanie tekstu, aby przygotować jego ostateczną wersję, co trwało ponad rok. Książkę udało się wydać dzięki dotacji z Funduszu Promocji Kultury Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Współpracowaliśmy przy edycji z ekspertem z rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, Krzysztofem Tochmanem, autorem słownika biograficznego cichociemnych. W swoim posłowiu do powieści przedstawił biografie tych siedmiu, a potem łącznie dziewięciu cichociemnych, którzy zostali zamordowani na fali polowania na żołnierzy podziemia antykomunistycznego, a których Bystrzycki przypomina w Labiryncie. Powieść wieńczy wieloletnie starania pisarza o to, żeby przywrócić dobre imię cichociemnym. Ta formacja uformowała jego tożsamość, poczuwał się do odpowiedzialności za upamiętnienie jej żołnierzy.

Czy po Labiryncie można coś jeszcze wydobyć z archiwum Bystrzyckiego?

Spuścizna pisarza jest szczegółowo opracowana. Z tego też względu nietrudno było nam przejrzeć zbiory pod kątem publikacji na stulecie urodzin Bystrzyckiego. Nie ukazała się jeszcze pozostawiona w maszynopisie powieść pod tytułem Przed świtem. Trudno w tej chwili wyrokować, czy nadaje się do wydania - autograf jest bardzo skomplikowany, pokreślony. Trzeba wnikliwej analizy, żeby stwierdzić, czy utwór zachował się w całości, czy dysponujemy wyłącznie fragmentami. Pozostał też jeszcze niepublikowany zbiór Otwarcie archiwum. Ta książka z kolei jest kompletna, autor już ją przygotował i ułożył - tworzą ją teksty publicystyczne, rozmaite wypowiedzi publiczne, wspomnieniowe, krytycznoliterackie, rozproszone w prasie, na ogół wcześniej publikowane.

Bystrzycki pisał bardzo dużo i różnorodnie, średnio co trzy lata wydawał książkę. Co go tak napędzało?

Sądzę, że chciał przez swoją twórczość pozostawić świadectwo. Utrwalić swoją biografię, dzieje swoich bliskich, żołnierzy cichociemnych, które z dzisiejszej perspektywy pozwalają się odczytywać jako uniwersalna opowieść o dramatycznych polskich losach w trudnym wieku XX.

Rozmawiał Szymon Mazur

  • Promocja książki Labirynt Przemysława Bystrzyckiego
  • 7.11, g. 18
  • Biblioteka Raczyńskich, sala nr 1
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2023