Poznań przygotowuje się na wzrost zachorowań

Poznań przygotowuje się na wzrost zachorowań na COVID-19. Sytuacja epidemiczna jest poważna, a chorych w szpitalu jest coraz więcej. Dlatego władze miasta apelują: zakrywajmy nos i usta, zachowujmy dystans - to najprostszy sposób na zapobieganie kolejnym zakażeniom.

Centrum prasowe UMP: za szarym stołem, na tle ścianki z herbem miasta siedzą trzy osoby. Od lewej: Jędrzej Solarski, Jacek Jaśkowiak - mówiący do mikrofonu oraz prof. Iwona Mozer-Lisewska - grafika artykułu
Sytuacja w szpitalu im. J. Strusia jest poważna

W Poznaniu, podobnie jak w całej Polsce, można w ostatnich dniach zaobserwować poważny wzrost zakażeń koronawirusem. W środę, 30 września, aktywnie zakażonych było aż 325 mieszkańców stolicy Wielkopolski. 25 z nich było w szpitalu, 3 w izolatorium. Przez cały czas trwania pandemii zmarło już 18 mieszkańców Poznania. W kwarantannie - w Poznaniu i powiecie poznańskim - znajdowało się we wtorek, 29 września, 502 osoby.

- Sytuacja jest poważna - mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. - Dlatego proszę mieszkańców i mieszkanki Poznania: przestrzegajmy zasad sanitarnych. W sklepach, pomieszczeniach zamkniętych używajmy masek ochronnych. Nośmy je też w komunikacji publicznej - autobusy i tramwaje są codziennie dezynfekowane, podróżowanie nimi jest bezpieczne.   

Szpital im. Strusia przygotowany na przyjęcia chorych

Sytuacja w szpitalu im. J. Strusia jest poważna. Obecnie przebywa tam 335 pacjentów ze zdiagnozowanym zakażeniem koronawirusem - to rekordowa liczba. Aż 29 osób jest pod respiratorem. Zmniejsza się średnia wieku pacjentów - coraz częściej trafiają tam ludzie młodzi i w średnim wieku. Lekarze obserwują również rosnącą liczbę pacjentów z ciężkim uszkodzeniem płuc. Widoczne w statystykach zmiany są m.in. efektem nowej strategii walki z Covid-19. Jesienią poznański szpital znalazł się w grupie placówek o trzecim stopniu zabezpieczenia. Oznacza to, że trafiają tutaj tylko ci pacjenci, u których już wcześniej, np. w innym szpitalu miejskim czy powiatowym zdiagnozowano zakażenie koronawirusem. 

- Diametralnie zmienił się profil wiekowy pacjentów - podkreśla prof. Iwona Mozer-Lisewska, ordynator oddziału zakaźnego Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu. - Trafiają do nas ludzie młodzi, między czwartą a piątą dekadą życia, a często jeszcze młodsi. Wirus nie oszczędza nikogo, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie czy status majątkowy, dlatego niezwykle ważne jest zachowanie dystansu, mycie rąk, noszenie maseczek. Przebieg kliniczny zakażeń jest zróżnicowany, ale w większości leczymy ludzi bardzo ciężko chorych. Wirus jest też nieprzewidywalny. Zdarza się, że po pierwszym tygodniu leczenia, gdy wydaje nam się, że zakażenie jest już ujarzmione, następuje gwałtowna reakcja immunologiczna prowadząca do niewydolności oddechowej. Niestety kończą się też nasze zapasy remdesiwiru, a dystrybucja tego preparatu już się skończyła. Aplikujemy do Ministerstwa Zdrowia, ale leku nie ma.

Mimo coraz trudniejszej sytuacji dyrekcja placówki i jej pracownicy są dobrze przygotowani na wzrost zachorowań. Obecnie w szpitalu jest 365 łóżek dla osób z zakażeniem lub podejrzeniem zakażenia koronawirusem, w tym 40 łóżek  intensywnej terapii. Liczbę tę można zwiększyć do 406 w układzie standardowym, a uwzględniając wykorzystanie przestrzeni, które nie służą w trybie zwyczajnym hospitalizacji - do ponad 500.

Pomagają też poznaniacy - do tej pory na konto szpitala im. J. Strusia wpłynęło 11,2 mln zł wpłat - pieniądze przeznaczane są na walkę z koronawirusem.

Przygotowany jest także Szpital Miejski im. Franciszka Raszei - każdy pacjent, który ma tam trafić, przechodzi obowiązkowe badanie na obecność koronawirusa. Strategia testowania przesiewowego zdaje egzamin - co najmniej raz w tygodniu wykrywani są w ten sposób zakażeni pacjenci. Dzięki szybkim badaniom i ich izolacji udaje się uniknąć poważnych ognisk epidemii w szpitalu.

Opanowana jest już sytuacja w Poznańskim Ośrodku Specjalistycznych Usług Medycznych.

- Zakażony był lekarz POZ, który jeszcze dziś będzie miał kolejny wymaz - mówi Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta miasta. - Jeśli wynik okaże się ujemny, już wkrótce wróci do pracy. We wrześniu POSUM przyjął 10 tysięcy pacjentów - ale przed pandemią w porównywalnym okresie przyjmowaliśmy 19 tysięcy. To pokazuje, że ludzie boją się leczyć. Zapewniam, że ośrodek jest absolutnie bezpieczny i zachęcam do tego, by nie unikać wizyt u lekarza, gdy są one potrzebne, nie zaniedbywać zdrowia.

Dla bezpieczeństwa w tramwajach, autobusach, szkołach, urzędach

W środę, 30 września, koronawirus odbija się na działalności 6 szkół. To: VIII LO, LO im. Marii Magdaleny, SP nr 17, IX LO, VI LO, VII LO i Zespół Szkół Budownictwa. Obecnie na nauczaniu zdalnym jest 30 klas i jedna grupa biblioteczna.

 Aby zapewnić bezpieczeństwo uczniom, nauczycielom i pracownikom administracyjnym, do placówek oświatowych i opiekuńczych oraz do jednostek pomocy społecznej trafiło już ponad 113 tysięcy litrów płynu dezynfekującego przekazanego przez urząd wojewódzki. Do tego prawie 650 tysięcy maseczek ochronnych, ponad 13 tysięcy przyłbic i blisko 300 termometrów. Dodatkowo urząd miasta otrzymał od Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu kolejne 6 tysięcy przyłbic.

W samym tylko urzędzie miasta kupiono do tej pory niemal 3,4 tysiąca litrów płynu do dezynfekcji rąk. Regularnie napełniane jest nim 316 dozowników. Aby poznaniacy, którzy przychodzą do urzędu załatwić swoją sprawę, mogli czuć się bezpiecznie, urzędnikom zapewniono ponad 37,4 tysięcy maseczek i ponad 400 przyłbic, a w budynkach zamontowano 135 osłon ze szkła akrylowego oraz szklane przegrody. W siedzibie urzędu przy placu Kolegiackim testowano również urządzenie do pomiaru temperatury. Na działania związane z tego typu zabezpieczeniami miasto wydało już ponad 813 tysięcy zł.

Także MPK Poznań stawia czoła wymogom stawianym przed komunikacją publiczną podczas pandemii. Bezpieczeństwo zarówno pasażerów, jak i pracowników jest kwestią priorytetową, dlatego spółka wzmocniła m.in. proces czyszczenia i dezynfekcji pojazdów oraz ich wyposażenia (są dezynfekowane każdego dnia, w trakcie codziennego sprzątania). Odrębne procedury uruchamiane są w przypadku najmniejszego choćby podejrzenia, że autobusem lub tramwajem mogła podróżować osoba zakażona koronawirusem - wówczas kurs jest natychmiast przerywany, a pojazd zjeżdża do zajezdni, gdzie jest wietrzony, a następnie kilkakrotnie odkażany z użyciem różnych środków.

Dodatkowo wszystkie tramwaje i autobusy wyposażono w automatyczne, bezdotykowe urządzenia do dezynfekcji rąk. Pełny zbiornik o pojemności 1,5 litra zapewnia co najmniej 4 tys. dawek preparatu. Dezynfektory są sprawdzane codziennie, a w trakcie przeglądów uzupełniany jest płyn do dezynfekcji. Wszystkie podejmowane działania mają sprawić, by podróżowanie było bezpieczne, a ryzyko zakażenia jak najmniejsze.

AW

sieci społecznościowe