Fest Księgarnia - najlepsze opinie czytelników

Prezentujemy najlepsze opinie napisane przez czytelników w plebiscycie "Fest Księgarnia". Jury w składzie: Karolina Hamling, Grzegorz Jura, Katarzyna Kamińska, prof. Katarzyna Krzak-Weiss, Cezary Ostrowski i Katarzyna Wojtaszak wybrało 10 najlepszych opinii z puli prawie 6 tys. komentarzy nadesłanych w konkursie. Komisja wzięła pod uwagę sprawność językową autorów, ich pomysłowość, oczytanie oraz emocjonalny wydźwięk wypowiedzi. Autorzy nagrodzonych opinii otrzymają vouchery na zakup książek w księgarni, której dotyczy komentarz.

Fest Księgarnia - grafika artykułu
Fest Księgarnia

I MIEJSCE - Igor Kraszewski o Księgarni Muzyczna Pasja

Nagroda: 800 zł

Ulica zwyczajna, ludzie szybkim krokiem mijają niedużą witrynkę. Kilka wąskich stopni wiedzie do przedsionka ciasno zapełnionego regałami, a potem jeszcze kilka do trochę większego, ciemnawego pomieszczenia. Półki jakieś nietypowe, a na nich upakowane szczelnie kwadratowe pudełka; niekiedy tylko błyśnie szybko lśniący grzbiet. Biel i czerń. W rozproszonym świetle nagle miga kolorowe piórko i da się wysłyszeć barytonowe "pa, pa, pa", któremu echem odpowiada sopranowe "pa, pa, pa". Ależ tak - tego nie da się pomylić z niczym innym - zza półki wychyla się uśmiechnięta twarz Mozartowego Papagena. Znalazł swoją drugą połowę! Wtem z rogu dochodzi tęskne "Elsa, Nie sollst du mich befragen..." - to Lohengrin błaga ukochaną, żeby nigdy nie zapytała o jego pochodzenie. A o krok dalej Małgorzata wzywa czyste i promienne chóry anielskie, by wyrwały ją ze szponów mefistofelicznego prześladowcy - "Anges purs, anges radieux...". I jeszcze perlą się szopenowskie mazurki i odhukuje im zamaszysty mazur tańczony we dworze, co wcale nie taki straszny... A po chwili z górnych półek słychać świergoty ptasie ożywające w vivaldiowskiej wiośnie, a stojący obok Orland maluje głosem do wtóru rozszalałych skrzypiec nawałnicę siekącą weneckie laguny - "Sorge irato nembo...". Nagle przed oczami ogromnieje bazylika świętogórska, w której rozbrzmiewa pełne smutnej słodyczy "Stabat Mater" zapomnianego Józefa Zaidlera. A może niezapomnianego? Jeszcze krok i postacie w renesansowych strojach radośnie intonują "Nieście chwałę, mocarze" - a za nimi, w barokowej rozpaczy Dydona szuka swego Eneasza. Gdzieś pod sufitem księgarni w matematycznych arabeskach przeplatają się głosy, którym drogę wytyczył mistrz Gabrieli. Ponad wzburzonymi falami, ponad dachami chat, dworów i pałaców wszystkich epok, ponad ludzkimi namiętnościami i szaleństwami wzbija się krystaliczny głos Emmy Kirkby - in saecula saeculorum amen. Bo w tej małej, piwnicznej księgarence na Ratajczaka zmieścił się cały świat. Czyste piękno czeka na zaciekawione oko, zaintrygowane ucho i chętną rękę, aby z poznańskiego bruku ponieść w niezmierzone przestrzenie. Muzyczna pasja dodaje skrzydeł.

II MIEJSCE - Paulina Kuntze o księgarni Kahawa Kawa i Książki

Nagroda: 600 zł

Czasem, kiedy chcę pobyć sama, siadam tak, by obserwować ludzi kotłujących się na placu Cyryla. Jedni wchodzą do bimby, inni na nią czekają. Podążają w swoich własnych kierunkach i każdy ich krok opowiada historie. Ja bezpiecznie za szybą Kahawy. Pijąc herbatę jaśminową z miodem i przeglądając kolejne pozycje poukładane na drewnianych półkach. W niewielu miejscach w naszym mieście mogę znaleźć swoje ukochane powieści graficzne. Tutaj patrzą na mnie już od wejścia. Nie ma ich wiele... Ale są wybrane, tak by zawołać mnie i zaprosić do swojego świata. Jak każda książka w Kahawie i te wybrane są z sercem. Przyprowadzam tu przyjaciół z różnych stron życia. Rozmawiamy, śmiejemy się, wpadamy na genialne i mniej genialne pomysły. Organizujemy się. I choć wolałabym, żeby godziny otwarcia były inne (wydłużone), to i tak mam do tego miejsca wielki sentyment i już tak chyba zostanie. Obym mogła tu oglądać moich współmieszkańców i współmieszkanki przez kolejne dekady.

III MIEJSCE - Kateryna Linnik o księgarni Skład Kulturalny

Nagroda: 400 zł

Коли почалась війна, ми з сином переїхали до Польші. Мого сина звуть Тимур, йому 11 років і він дуже любить читати. Вдома в Україні в нас була велика бібліотека і спочатку син дуже сумувати через те, що мы не змогли взяти із собою книжок. Та виявилось, що зовсім поряд із домом у нас чудова книгарня, де ми купили сину першу книгу польською. І тепер ми постійно там буваємо, не тільки купуємо, але і роздивляємось книжки. Там дуже привітна Пані, яка завжди допоможе і підкаже. Я, як мама, дуже радію, що син має змогу робити те, що любить, читати улюблені книжки, та разом із героями казок поринати у дивовижні світи, у яких нема війни, а добро завжди перемагає зло. \ Kiedy wybuchła wojna, przenieśliśmy się z synem do Polski. Mój syn ma na imię Timur, ma 11 lat i uwielbia czytać. W domu w Ukrainie mieliśmy dużą bibliotekę i na początku mój syn był bardzo smutny, ponieważ nie mogliśmy zabrać ze sobą książek. Okazało się jednak, że tuż obok naszego domu mamy wspaniałą księgarnię, w której kupiliśmy pierwszą książkę mojego syna po polsku. A teraz cały czas tam jesteśmy, nie tylko kupując, ale i oglądając książki. Jest bardzo sympatyczna pani, która zawsze służy pomocą i radą. Jako mama bardzo się cieszę, że mój syn ma możliwość robienia tego, co kocha, czytania ulubionych książek i wraz z bohaterami baśni zanurzania się w cudownych światach, w których nie ma wojny, a dobro zawsze zwycięża nad złem.

WYRÓŻNIENIA

Małgorzata Marek-Kowalska o księgarni Skład Kulturalny

Nagroda: 200 zł

Książka to dialog. Dialog autora z czytelnikiem. Dialog czytelnika z własną wyobraźnią, czasem wiedzą. Dialog autora z samym sobą sprzed lat lub dyskurs z innymi autorami. Bez tych dialogów książka jest tylko zbiorem liter. Dobra księgarnia to nie magazyn dla książek, ale dom i arena dla każdego dialogu. Księgarnia Skład Kulturalny nie milczy. Niezgrabne zapytania znajdują zgrabne odpowiedzi: - Gdzie jest nowa Olga Tokarczuk? - Oj, wyszła na zaplecze :) Uśmiech, przyniesienie kilku egzemplarzy nowej Olgi z magazynku. I zaczyna się dialog. I o tej książce, i o tamtej autorce, i jeszcze o tym, i o spotkaniu z autorem, i... Wszystko tak jak powinno być: niespiesznie, ciepło i tak po ludzku, i tak bezpośrednio, i z uśmiechem, i nie tylko o literaturze. Bo książka to dialog, a w tej księgarni to setki pretekstów do dialogu.

Elżbieta Górczak o Księgarni z Bajki

Nagroda: 200 zł

Cudowna księgarnia. Wprost z bajki. Wchodząc do tej księgarni wchodzimy do bajecznego świata książek. Świata pełnego tajemniczych zakamarków, szaf, stolików, sof i krzeseł z pokoju dobrej babuni lub czarodzieja z Krainy Nieznanej. Świata pełnego magii, czarów i tajemnic. Świata pełnego życzliwości, uśmiechu, wzajemnego szacunku. Pełnego wspaniałych inicjatyw i pomysłów, szczególnie dla najmłodszych, ale nie tylko. Personel z piękną duszą jest zawsze chętny do pomocy w wyborze książek i do rozmowy o literaturze. Zawsze gotowy wysłuchać opowieści klienta. O, przepraszam, klient nie jest tam klientem, lecz oczekiwanym gościem. Gościem podejmowanym najserdeczniej i najżyczliwiej. Nie jestem tam codziennie, bywam od czasu do czasu, ale zawsze wchodzę z ochotą i wychodzę z uśmiechem i uczuciem satysfakcji. To cudowna księgarnia przenosząca nas nie tylko w świat książek i literatury, lecz przez czarodziejskie drzwi (to się, niestety, wskutek działania złych mocy troszeczkę zmieniło) również w świat baśni, bajek i spełnionych marzeń.

Matylda Paszkiewicz o Antykwariacie Bukinista

Nagroda: 200 zł

Do Bukinisty wprost z ulicy wstąpić nie sposób. Potknąć się o potykacz, zakląć pod nosem i pospieszyć dalej - jakże łatwo jest przechodniem być zwyczajnym! Bukinistę się poleca, poleca się szeptem, dodajmy, jak miejsce na jesiennego rydza, po czym chyłkiem przemyka się przez podwórko ku suterenie, zaglądając nerwowo przez ramię. Cudowności są tam bowiem wszelakie, stracić tam można głowę..., lecz nie fortunę, gdyż Bukinista dba o kieszenie wychudłych humanistów, dając upusty ucieszne, krwi nie upuszczając. Nie tylko jednak tak przyziemna w istocie rzecz Bukiniście wystawia świadectwo najlepsze - jest on przede wszystkim improwizatorem. Wchodzisz tylko i temat podajesz, a on wariacje zaraz zacznie wygrywać na grzbietach książek, wyciągając z półek te tomowe tony, które najbardziej ucieszą twój literacki słuch. A gdy już twa torba zapełni się bukinistyczną improwizacją, na odchodne do twego łupu dodana zostanie w cenie przyjemnej jakowaś płyta muzyczna, która swym graniem wieczór uprzyjemni. I ty, poszukiwaczu książek, wiesz, wiesz już, patrząc na stos książek piętrzący się na łóżku, że ta choroba jest nieuleczalna... i będziesz wracać, na zatracenie swego domu, na jego kompletną ruinę... i na przyjemność największą.

Grzegorz Szymajda o Antykwariacie-Księgarni im. J.K. Żupańskiego

Nagroda: 200 zł

Nie pamiętam, jaka była pierwsza książka, która wróciła ze mną z antykwariatu przy Paderewskiego. Wydaje mi się, że albo "Najnowszy sekretarz powszechny" Władysława Izdebskiego (już nie taki najnowszy, bo z 1909 roku), albo "Straszny dziadunio" Marii Rodziewiczówny z 1922 roku. A może coś jeszcze innego... Kiedy byłem pierwszy raz? Myślę, że minęło już kilka dobrych lat. Nigdy nie przeszedłem jeszcze obok okien wystawnych, nie zatrzymując się przed nimi. To na pewno Antykwariuszka rzuciła na nie urok (to na pewno ta sprzed lat, najmilsza - zawsze wiedziała, których dokładnie książek szukam). Nie da się obok nich przejść obojętnie. Wybór eksponatów zawsze idealny - pocztówki z pierwszej dekady XX wieku, posnaniana, wydania sprzed Wielkiej Wojny. W ostatnim czasie Antykwariuszom udało się nawet ułożyć z książek barwy Ukrainy - tego się nie spodziewałem. Dodatkowo świetnym kanałem promocji jest profil antykwariatu na Facebooku. To dzięki niemu udało mi się upolować wiele perełek. A nie jest łatwo. Atmosfera jest niepowtarzalna. Kiedy wchodzę do środka, to dokładnie wiem, gdzie mam się udać. Półki z dziełami etnograficznymi to cudo - są tam same perełki, których próżno szukać w księgarniach internetowych. Najważniejsze, że czuję się tam swobodnie, jak u siebie; że mogę przeglądać książki, pocztówki i grafiki do woli; że ciągle jest coś nowego. Nie wyobrażam sobie popołudniowych, sobotnich spacerów w mieście bez odwiedzenia mojego antykwariatu.

Marta Nehring o Księgarni KIK

Nagroda: 200 zł

To miejsce, do którego zabrał mnie mój obecny chłopak na pierwszą randkę, więc mam do niej szczególny sentyment. Lubię do niej wracać, nie wiem, czy to z miłości do książek, czy z sympatii do księgarzy, bo w życiu nie spotkałam pasjonatów z tak ogromną wiedzą i umiejętnością dzielenia się nią.

Aleksandra Kasprzak o księgarni Bookarest

Nagroda: 200 zł

W miastach, do których się przeprowadzam, nie szukam dentysty, hydrantów, porzuconych kabli. Nie śledzę trajektorii ulic. Nie gładzę zgryzionego przez kryptydy lakieru tramwaju. Manewrem, bez którego trudno mi strawić serowo-brzoskwiniowe tosty, jest odnalezienie ulubionej kawiarni. Takiej, która i blisko, i fotel, i espresso, i wibracje Nieprzeczytanego, i oferta pulsująca, i muzyka kojąca. Pod Bookarestem spotkał mnie szylkretowy kot. Potem do czytania zerowałam kawę za kawą, aż głupio było tej książki nie zabrać na przedłużenie spotkania w domowej zagłośni. Wzrok pracujących nienachalny. I oni zezują w stronę tych ciekawszych tytułów. Myślę sobie, że może kiedyś rzucę życie i będę czytać pod ladą Bookarestu Maggie Nelson. To miejsce ma w sobie powab, ma krasność. Myślę sobie, że kiedyś rzucę życie i odrodzę się, niespiesznie, na fotelu w Bookarescie. Godzinami będę wpatrywać się w wyświetlany na projektorze czarno-biały film. A potem ktoś bez słowa poda mi książkę i zaparzy kawę.

Nikolina Myślińska o Antykwariacie Bukinista

Nagroda: 200 zł

Bukinista to antykwariat z duszą. Uroku dodaje jego lokalizacja - trzeba przejść przez bramę, zejść na dół po schodkach i można zagłębić się w niezwykły świat literatury. Antykwariat prowadzi wspaniały Aleksander, który kocha to, co robi, ma ogromną wiedzę i sam jest zapalonym czytelnikiem. Na miejscu można kupić tzw. książkę niespodziankę. Dzięki temu możemy naprawdę poznać, co oznacza powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce". W tym przypadku okładka nie jest dla nas widoczna, a my możemy otworzyć się na nowe gatunki literackie. Nie potrafię wyjść z Bukinisty z pustymi rękami i wiem, że nie mogę tam chodzić po wypłacie, bo grozi to bankructwem ;) Olek pięknie opowiada o książkach i potrafi doskonale trafić w gust czytelnika, jak już go trochę pozna. Mam nadzieję, że miejsce będzie się rozwijać, bo na to zasługuje. Zresztą zapraszam Was tam, sami się przekonacie!

sieci społecznościowe