Co zagraża pszczołom?

Ciepła zima zdezorientowała część pszczelich rodzin. Wiele z królowych złożyło wówczas jaja. Jeśli pszczoły w takich ulach szybko nie dostały pokarmu, wiele hodowli mogło zostać zdziesiątkowanych. Hodowcy winni byli co kilka dni chodzić po pasiekach i słuchać co się dzieje w ulach. Jeśli dobiegał z nich szum - taki jak z linii wysokiego napięcia - to sygnał, że pszczoły wołały o pomoc.
Ciepła jesień i zima spowodowały, że w niektórych ulach rozpoczął się proces tzw. czerwienia - zimą królowe złożyły już jaja. Pszczoły zaczynają wtedy szybko zużywać pokarm zmagazynowany w ciągu poprzedniego roku. Z reguły czerwienie rozpoczyna się pod koniec stycznia, wtedy pokarm kończy się w marcu. Jeśli czerwienie zaczęło się w listopadzie czy grudniu i trwa w styczniu, po zużyciu pokarmu niewiele pszczół dotrwa bez pomocy pszczelarza do wiosny. Tak jak to ma miejsce w naturze - wszystkie nie zginą, ale straty będą znaczne.

Pszczoły - inaczej niż osy czy szerszenie - żyjąc w gromadzie przez cały rok robią zapasy na zimę. Gdy robi się zimno, obniżając temperaturę w ulach zapadają w odrętwienie. Spożywają wtedy bardzo mało pokarmu - cały rój ok. 1,5 kg zgromadzonego wcześniej miodu miesięcznie. Taki sposób zimowania jest m.in. uwarunkowany ich budową - pszczoły mogą wypróżniać się tylko w locie. Zimą - podczas mrozów nie opuszczają uli - dlatego jedzą mało. Zaczynają jeść dopiero po rozpoczęciu składania jaj przez królową - by wytworzyć temperaturę ok. 30 stopni, konieczną do wzrostu jaj. Wylatują dopiero na wiosnę, na tzw. obloty.

Zbyt wczesne czerwienie - w ulach, z których pszczoły zostały zmylone wysokimi temperaturami i obecnością pyłków w powietrzu rozpoczęło się nawet w listopadzie - powoduje zbyt szybkie zużycie zgromadzonego wcześniej pokarmu. W takich sytuacjach, aby zwiększyć szanse pszczół na przetrwanie, pszczelarze powinni podać do uli pokarm - miód i syrop - oraz wodę. By sprawdzić gdzie jest to konieczne, należy ule obsłuchiwać. Najedzone podczas czerwienia pszczoły mogły wylatywać - by się wypróżnić. Jeśli trafiły akurat na mróz - mogły pozamarzać.

Pszczelarze obawiają się, że przetrzebienie hodowli spowoduje słabe zbiory, a co za tym idzie ograniczenie podaży miodu w tym roku. Spowoduje to, że coraz trudniej będzie można zdobyć dobry jakościowo miód.