Głos naszych sumień

Ostatnia nocka, Tango libido, Sługi za szlugi, Synu czy Dawna dziewczyno - to tylko przykłady solowych dokonań Macieja Maleńczuka, który wciąż pozostaje artystą niepokornym. Takim, który nie boi się powiedzieć co myśli i co go boli, który wciąż nie stroni od kontrowersji, a w imię swoich poglądów jest nawet w stanie posunąć się do użycia siły, która - jak chyba wiemy - czasem bywa i mniejszym złem i wyższą koniecznością. Jedyny w swoim rodzaju - taki jak zawsze, czyli do kochania i nienawidzenia - wystąpi w Poznaniu, by zaprezentować swoją ostatnią, szeroko komentowaną płytę Klauzula sumienia.

. - grafika artykułu
Maciej Maleńczuk, fot. materiały prasowe

"Musiałem go odepchnąć i absolutnie nie zamierzam żałować swojego czynu (...) Temida jest ślepa. Ja nie chcę być ślepy i widzę, że wysoki sąd jest kobietą, broni mnie kobieta i oskarża mnie kobieta, a na sali są kobiety. W imieniu tych wszystkich kobiet wówczas wystąpiłem, ponieważ uważam, że moim obowiązkiem i prawem moralnym było zakończenie tej pikiety - tak Maciej Maleńczuk mówił przed sądem w połowie grudnia ubiegłego roku, kiedy prawomocnym wyrokiem został skazany za uderzenie w twarz działacza pro-life podczas krakowskiej demonstracji zorganizowanej przez Fundację Pro - Prawo do Życia.

Jego sprzeciw wobec wyroku sądu dla wielu z nas będzie zrozumiały. Bo jak słusznie zauważył, jeśli prezentowanie nagości w przestrzeni publicznej jest prawnie zabronione, a jednocześnie w tej samej przestrzeni można prezentować fotografie nagich, rozszarpanych noworodków, to coś tu jest nie tak. I to bynajmniej nie z Maleńczukiem. Artysta nie ukrywał wtedy, że jego postawa to jeden z wielu protestów, jakie ogarnęły Polskę, a które związane są z walką kobiet o swoje prawa. Dla tych, dla których są one niewygodne, niewygodny jest również fakt, że "atak" Maleńczuka - jak zostało to przedstawione - był de facto jego obroną. "Ewidentnie mnie zaatakował, nie wyglądał na obrońcę życia, tylko regularnego kibica. I musiałem go odepchnąć, bo parł na mnie..." - wspomina Maleńczuk.

Jak zwykle w jego przypadku, zaangażowanie społeczno-polityczne idzie w parze z tym muzycznym. Jeden z najodważniejszych, a jednocześnie najbardziej charyzmatycznych polskich pieśniarzy, znany choćby z takich kapel jak Homo Twist, Pudelsi, Yugopolis, Psychodancing, a od dłuższego czasu przede wszystkim z działalności solowej, jesienią 2020 roku przygotował dla nas nie lada ucztę, choć dania, jakie na nią przygotował zapewne niejednemu stanęły w gardle. Szesnasty solowy album Maleńczuka pt. Klauzula sumienia to bowiem wyjątkowo gorzka pigułka, której przełknąć nie dadzą rady ani zwolennicy PiS-owskiej Polski, ani Rycerze Maryi, ani zwyczajni oportuniści, którym wszystko jedno.

Jemu nie jest i nigdy nie było. "Nowi Polacy, skąd wzięli się tacy / Nagle na tacy coś dostał pod nos / I choć kołaczy nie ma bez pracy / Kołacze Polaczek i zasila trzos" - śpiewa w tytułowej piosence, dając wyraźny znak, że przy całej sile, z jaką bije w rządzących, suchej nitki nie zostawia i na nas. I paradoksalnie, nie wdzięcząc się, zdobywa naszą wdzięczność - bo wzorem choćby Marii Peszek śpiewa tak, że aż w pięty idzie. A przecież muzyka zawsze powinna być po coś i w czymś. W słusznej sprawie choćby.

Sebastian Gabryel

  • Maciej Maleńczuk
  • 25.09, g. 19
  • Centrum Kongresowo-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego
  • bilety: 99-159 zł

@ Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

sieci społecznościowe