Historia jest przednia

Wiecie, o czym pomyślałam, kończąc Wokół świata na wariata Łukasza Wierzbickiego? Że kolej na przynajmniej kilkuodcinkowy serial animowany! Sukces gwarantowany.

. - grafika artykułu
Łukasz Wierzbicki, "Wokół świata na wariata", fot. materiały prasowe

Słyszeliście o Leonie Mroczkiewiczu i Tadeuszu Perkitnym? No ja myślę. Ale jeśli nie, to nic strasznego. Dorosłym czytelnikom polecam Okrążmy świat raz jeszcze! To jakieś tysiąc stron - ale niech to czasem nikogo nie odstraszy - opowieści o podróży dokoła świata, w jaką wspomniani panowie - byli wtedy świeżo upieczonymi inżynierami - wyruszyli wspólnie 11 września 1926 roku z Poznania. Młodszych czytelników z kolei zachęcam do lektury Wokół świata na wariata Łukasza Wierzbickiego. Bo historię tę (nie wspomniałam o tym, że prawdziwą!) "przepisał" i skrócił do trzystu stron specjalnie dla nich! To jednak nie jedyne źródło na jakie powołuje się autor, ponieważ w czasie pracy nad książką korzystał także z relacji z "Kuriera Poznańskiego" z lat 1927-1930, oraz z pamiętników i notatek podróżników. Co ważne również, historii tej (choć może raczej historiom) dodał nieco "koloru", m.in. w rozdziale o wizycie na Hawajach. I wcale nie mam na myśli akwarelowych ilustracji Katarzyny Bajerowicz...

Na Wokół świata na wariata składa się sześćdziesiąt rozdziałów (i ten ostatni). W pierwszym narrator, czyli Leon Mroczkiewicz - uważany za bardziej rozsądną połowę duetu, poszukuje początku całej opowieści. Waha się czy zadręczać czytelnika "swoją pisaniną", ale ostatecznie decyduje się na wspomnienia, bo "historia jest przednia". I z tym dyskutować nie można. Podobnie jak z tym, że "człek nigdy nie wie, kiedy go zassie w żołądku" jak mawiała babcia Leona. Chłopak w podróż zapakował do plecaka bochen razowca, trzy słoiki kiszonych ogórków, kilogram jabłek i powidła śliwkowe. A przed wyjazdem zjadł jajecznicę z pięciu jaj!

Nie sposób opowiedzieć o wszystkich smakach Wokół... - ograniczę się do korniszonów palce lizać à la Perkitny, bo to ogórki obsmażone w słodkiej panierce z farszem śledziowym...; środkach lokomocji jakimi poruszali się młodzi podróżnicy; zapachach - cud, że Leon z Tadeuszem się nie pozabijali, zwalając na siebie winę, bo nie wiedzieli, że drzewa też potrafią puszczać bąki; podjętych przez nich pracach - jak choćby rozkręcaniu i smarowaniu maszyn w fabryce papieru, praniu marynarskich galotów, pomiarach dżungli czy opiekowaniu się przedszkolakami... dopóki te nie wypełniły fortepianu sardynkami w oliwie. Przede wszystkim jednak nie wyliczę wszystkich miejsc, jakie odwiedzili! Na prom wsiedli w Gdyni. Pierwszy przystanek - szwedzkie Malmö, kolejno zahaczyli też o m.in. Francję, Brazylię, Hiszpanię, Stany Zjednoczone, Indochiny... Przydałaby się mapa, wiem! Łukasz Wierzbicki też o tym pomyślał, więc umieścił ją na wyklejce książki. To naprawdę funkcjonalne, bo każdy dociekliwy czytelnik może podczas lektury śledzić przebieg trasy poznańskich podróżników.

Kolejną zaletą Wokół... są zamieszczone w niej fotografie Tadeusza i Leona, które pochodzą z archiwów rodziny Mroczkiewiczów, oraz wspomnienie o pradziadku Leonie. Agata Mroczkiewicz pisze w nim, że choć nie miała okazji go poznać, to co jakiś czas natyka się w domu na niezwykłe pamiątki z jego podróży, jak np. kluczyk od legendarnego forda czy szwedzki budzik z lat 20. Nie wyklucza też, że ruszy któregoś dnia w świat, by na własne oczy zobaczyć to, co widział Leon z Tadeuszem.

A Ty?

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Łukasz Wierzbicki, Wokół świata na wariata
  • wyd. Pogotowie Kazikowe

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

sieci społecznościowe