Artystka, choć niechętnie, nie bez powodu zaznaczyła swoją obecność pośród paryskiego crème de la crème. Stolica Francji jest ośrodkiem kulturalnym o niemałym znaczeniu dla europejskiej sztuki. Choć minęły już czasy jej największej świetności, wciąż przyciąga najwybitniejszych twórców. Sztuka jest dostępna i wszechobecna. Liczne wernisaże kokietują turystów i urozmaicają życie miasta, naturalnie wpisując się w rytm codzienności. Przed galeriami ustawiają się kilkugodzinne kolejki zwiastujące przednią rozrywkę, bowiem poza wymiarem duchowym, paryska sztuka sprawnie porusza się także w przestrzeni marketingowej. Francuskiej stolicy brakuje pretensji, której wyraz znajdujemy w korespondencji słynnej malarki. Pośród licznych imprez artystycznych imponującą ilość odwiedzających notuje corocznie Paris Photo. Te komercyjne targi, jedno z najważniejszych wydarzeń fotograficznych na świecie, mienią się różnorodnością postaw twórczych i przyciągają uczestników z całego świata. Fantastycznie zrealizowany format i charakter skłaniają do powtórnych odwiedzin, a atmosfera spotkań na miejscu cechuje się dynamiczną dystynkcją bez cienia zadęcia. Grand Palais, zajmowaną przez targi przestrzeń ekspozycyjną powstałą z okazji wystawy światowej w roku 1900, zasiliło w tym roku także gremium polskich artystów. Wśród wyróżnionych znaleźli się m.in. Tadeusz Rolke, Zofia Rydet, Anna Orłowska, Katarzyna Mirczak czy Paweł Niewiadomski, z których większość reprezentowana przez warszawską Galerię Asymetria. Ich prace znalazły się w towarzystwie dzieł 1231 artystów z całego świata, wśród których legendy pokroju Diane Arbus, Sarah Moon, Elliotta Erwitta czy Martina Parra. Okoliczność, w której sztuka staje się wizytówką miasta (a jest tak corocznie w związku z Paris Photo), nadaje mu pewnej wytworności, nieosiągalnej przy użyciu żadnego innego medium. Sznyt wynika z takiego szacunku do proponowanej mieszkańcom i przyjezdnym atrakcji, aby obie strony czuły się jak równorzędni partnerzy.
Mało kto wie, że administracyjna powierzchnia Paryża wynosi 105,4 km2 , Poznania natomiast 261,91 km2. Powołując się na historię stolicy Francji i naszego miasta, porównywanie obu metropolii pod kątem wydarzeń artystycznych i kulturalnych nie byłoby prawdopodobnie ani słuszne, ani sprawiedliwe. Warto jednak poznawać inne punkty widzenia, aby potem, sprawdzone, móc zastosować u siebie. W korespondencji z przyjacielem Nickolas'em Muray'em, Frida pisze: "Myślę, że krok po kroczku będę w stanie rozwiązać moje problemy i przeżyję". Poznańska Galeria Piekary czy Art Stations stąpają już rezolutnie i dojrzale. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w przyszłości definiowali się jako mieszkańcy aglomeracji kojarzonej ze sztuką i kulturą, w miejsce "nudnych gringos, wyglądających jak niedopieczone bułeczki" jak prawie sto lat temu spuentowała niezaangażowanych europejczyków Frida.
Dobrosława Nowak
- Autorka pracuje w zespole Cyfrowego Repozytorium Lokalnego Poznań czyli w CYRYL-u. Absolwentka Fotografii na Uniwersytecie Artystycznym i Psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Stypendystka Università degli studi di Catania we Włoszech. Zajmuje się fotografią i filmem. Jej prace biorą udział w wystawach i festiwalach w Polsce i na świecie (m.in. Lucania Film Festival, Biennale WRO, Les Rencontres Internationales Paris/Berlin/Madrid). W Cyrylu zajmuje się digitalizacją negatywów i prowadzeniem fanpage'a.