Składowiska śmieci, magazyny, ogólny chaos - tak wygląda miasto kilometr od Starego Rynku, między ul. Północną i stacją Poznań-Garbary. Ta część Poznania, wraz ze Starą Rzeźnią, została 40 lat temu odcięta od zespołu staromiejskiego szeroką trasą ul. Solnej i Małe Garbary. Projekty zagospodarowania tych obszarów pozostają wciąż niezrealizowane.
W okolicach Północnej przemysł i spedycja stopniowo zamierały, a nowe życie kiełkuje niemrawo. - Osiem lat temu miasto urządziło zamknięty konkurs urbanistyczny na zagospodarowanie terenu przy Północnej - mówi Wojciech Krawczuk z pracowni Front Architects, którą zaproszono do konkursu. Choć projektanci go nie wygrali, to mają sentyment do tego tematu. - To bardzo cenny teren. Tymczasem konkurs się odbył i nic się nie dzieje, powstał tylko jeden przypadkowy budynek - mówi Krawczuk. Jak on i jego koledzy wyobrażali sobie miasto między Cytadelą i Starą Rzeźnią?
- Chodziło nam o sensowne powiązanie rzeki, Cytadeli i Starego Miasta przy założeniu, że wzdłuż torów powstanie planowana od dawna trasa komunikacyjna, która w przyszłości przejmie ruch z ulicy Solnej - mówi Krawczuk. Mniej więcej w środku założenia architekci zaproponowali plac, który ze Starym Miastem łączyłby się pieszym pasażem między Starą Rzeźnią a Bogdanką i dalej, przejściem nad Solną, której jezdnie miałyby znaleźć się w tunelu. Jego kontynuacją byłoby przejście w stronę Cytadeli. Z Ostrowem Tumskim teren miał łączyć się za pomocą pieszej kładki nad Wartą na przedłużeniu ulicy Północnej.
- Podzieliliśmy obszar na trzy strefy: mieszkalną po stronie zachodniej, biurowo-usługową bliżej Garbar, a na ich styku, w pobliżu placu zaplanowaliśmy budynek użyteczności publicznej - np. szkołę. Najbardziej widocznym budynkiem zaproponowanym przez projektantów był jednak osiemnastokondygnacyjny wieżowiec tuż przy Garbarach. Skąd pomysł na tak silną dominantę w miejscu pozbawionym wysokiej zabudowy? - To dobre optyczne domknięcie osi Garbar, która po drugiej stronie zakończona jest sylwetą wież kościoła Bernardynów. Chodziło nam też o uwolnienie terenu pod publiczny plac. Planowana powierzchnia biur skoncentrowałaby się w wieżowcu - tłumaczy Krawczuk.
Budynek miałby się stać dobrym punktem orientacyjnym, swego rodzaju bramą do centrum tuż przy dworcu kolejowo-autobusowym. Projektanci powiązali go z wieżowcem podziemnym pasażem handlowym i nadali mu nową formę. Zastrzegają jednak, że - jak przystało na koncepcję urbanistyczną - wizualizacje przedstawiają jedynie zarys brył. Szczegółowe rozwiązania miałyby powstać w konkursach architektonicznych.
W projekcie pomiędzy biurowcami sporo jest wysokiej zieleni, szpalery drzew zaplanowano wzdłuż pustynnej dziś ul. Północnej. Projektanci myśleli także o optycznych powiązaniach terenu ze Starą Rzeźnią. Zadbali też o pamięć o dawnych funkcjach terenu: wrysowali w projekt podświetlane ślady po szynach dawnego dworca towarowego, zaznaczyli przebieg Bogdanki płynącej podziemnym kanałem. Czy po ośmiu latach zmieniliby coś w swojej koncepcji? - Rozwiązania komunikacyjne. Choć schowaliśmy ruch kołowy i parkowanie w podziemiach całego założenia, to dziś zadbalibyśmy o jeszcze lepsze zrównoważenie ruchu pieszego, kołowego i transportu publicznego oraz powiązanie planowanej linii tramwajowej z centrum przesiadkowym - mówi Krawczuk i podsumowuje: - Najważniejsze, żeby zaczęło się tam coś dziać w przemyślany i skoordynowany sposób. Inaczej grozi nam w tym ważnym miejscu ekspansja przypadkowej i niepowiązanej ze sobą zabudowy.
Jakub Głaz