Jakie decyzje zapadły w sprawie budowy hali lekkoatletycznej na Golęcinie? Czy nie grozi nam utrata dotacji z ministerstwa na tę inwestycję?
Tomasz Lewandowski: Trzeba sprostować dwa przekłamania. Po pierwsze: Jeżeli chodzi o terminy składania wniosków o dofinansowanie to trzeba pamiętać, że ministerstwo prowadzi nabór ciągły. Poznań takiej hali potrzebuje, ten pomysł wspiera Polski Związek Lekkiej Atletyki i jeśli wniosku nie złożymy w przyszłym roku, to złożymy go w kolejnym. Te pieniądze nie przepadną. Po drugie: błędna jest informacja jaka pojawiła się w obiegu publicznym, że zmieniałem jakiekolwiek decyzji co do lokalizacji hali. Stan faktyczny jest taki, że pierwotnie POSiR wskazał gdzie ma być hala, nie mając jeszcze całego projektu dla Golęcina. Ten przygotowano później, jednak skupienie się wyłącznie na hali spowodowało sprzeciw społeczników i rad osiedli i nie dziwię się tej reakcji, bo Golęcin to absolutnie wyjątkowy teren. To oczywiste, że ulokowanie tam takiego obiektu będzie miało skutki dla całego tego obszaru. Na spotkaniach wypracowaliśmy pewne rozwiązania kierunkowe, a więc to m.in. że POSiR miał zlecić badania geologiczne dla dwóch lokalizacji.
Co wykazały te badania?
Ponad wszelką wątpliwość wiemy, że dużo taniej będzie budować obiekt w lokalizacji wskazanej przez POSiR ze względu na mniejszą ilość pali, które trzeba by wbić przed posadowienie obiektu niż w lokalizacji przy trybunach. Dodatkowo przy trybunach zachodziła by konieczność wycinki kilkudziesięciu drzew. Oprócz tego musieli byśmy zlikwidować dwa maszty oświetleniowe stadionu, na których remont właśnie otrzymaliśmy dotację z ministerstwa. Mając na względzie te trzy argumenty starałem się namówić stronę społeczną do tej lokalizacji. Przedmiotem kompromisu jest natomiast to, że z badań wynika, iż Bogdankę można odkryć. Chcemy więc to zrobić, pod warunkiem że koszty tej operacji nie będą horrendalne.
Co z pozostałymi ustaleniami ze stroną społeczną?
Pozostałe funkcje i obiekty jakie znajdą się na Golęcinie wypracowaliśmy wspólnie ze społecznikami. Współpracujemy z projektantami wskazanymi przez stronę społeczną tak żebyśmy nie poróżnili się ze sobą w kwestii jakiś detali tworzonego planu. To jest podstawa kompromisu, my jako miasto zgadzamy się na odsłonięcie Bogdanki i zorganizowanie pozostałej przestrzeni, a strona społeczna zgadza się na lokalizację hali. Żeby osiągnąć stuprocentową zgodę musimy wykluczyć jeszcze to zagrożenie, że po drugiej stronie ul. Niestachowskiej ktoś na zasadzie dobrego sąsiedztwa zacznie stawiać budynki, których mieszkańcy Sołacza nie chcą. To nowy postulat stawiany przez stronę społeczną. W mojej ocenie wydaje się to jednak wysoce nieprawdopodobne.
Dlaczego uważa Pan, że jest to wysoce nieprawdopodobne?
Według mojej wiedzy, aby skorzystać z zasady dobrego sąsiedztwa, inwestor musiał by wybudować budynki o podobnej nie tylko kubaturze, ale także funkcji. To oznacza, że prywatny inwestor musiał być chcieć wybudować podobną halę sportową, naprawdę wydaje się to bardzo mało prawdopodobne.
O jakich terminach mówimy w przypadku inwestycji w halę?
Stronie społecznej oświadczyłem na spotkaniu, że zleciłem już projektowanie hali w miejscu wybranym przez POSiR, nie chcemy już tracić czasu. Jeżeli jednak nie dojdziemy do porozumienia, to decyzję podejmie prezydent. Poznańskie Inwestycje Miejskie już pracują nad projektem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ruszy budowa hali.
A co z pozostałymi elementami planu dla Golęcina?
Część obiektów będzie realizowana na poły komercyjnie np. korty tenisowe. Dla mnie najważniejsze jest opracowanie całej koncepcji, konsensus społeczny i lokalizacja hali. W miarę możliwości finansowych będziemy realizować dalsze etapy. Proszę pamiętać jednak, że już samo powstanie hali sporo uporządkuje.
To co Panu jako zastępcy prezydenta także podlega to jednostka Usługi Komunalne, a przez nią Schronisko dla Zwierząt. Jako radny wielokrotnie apelował Pan o przystąpienie do budowy nowego schroniska, które ma już lokalizację i projekt. Czy w końcu ta inwestycja ruszy?
Ta sprawa nie utknęła, okazało się, że jest potrzebna decyzja środowiskowa, z uwagi na podnoszone argumenty, że nowe schronisko może generować większy hałas. Koncepcja budowy jest już gotowa i jak tylko dostaniemy decyzję środowiskową, która będzie naprawdę niebawem, to startujemy z projektowanie inwestycji i ogłaszaniem przetargu. Liczę, że prace budowlane rozpoczną się w przyszłym roku.
Wcześniej mówiono, że powstanie tej inwestycji będzie uzależnione od sprzedania ziemi pod obecnym schroniskiem i pozyskania w ten sposób środków na inwestycję. Czy tak jest nadal?
Są środki w budżecie na ten cel, inwestycja jest wpisana do budżetu na lata 2017-2018. Nie mam także wątpliwości, że nieruchomość przy ul. Bukowskiej znajdzie kupca, ale nie uzależniamy sprzedaży tej działki od rozpoczęcia procesu inwestycyjnego w nowe schronisko. Poprosiłem też dyrektora Usług Komunalnych pana Macieja Dźwiga, aby nie poprzestać tylko i wyłącznie na samym schronisku dla zwierząt. Ta koncepcja nowego schroniska przewiduje możliwość rozwoju tego obiektu i dlatego zobowiązałem pana dyrektora do tego aby już pracować nad tymi innymi funkcjami. Z wyjątkiem zakładu do spopielania ciał zwierząt, bo to budzi pewne wątpliwości.
Zwierzęta są także w ZOO, jest tam też nowa dyrektor. Jej działania odbijają się szerokim echem. Jak Pan ocenia wprowadzane zmiany?
Przypominam, że pani dyrektora Ewa Zgrabczyńska wygrała konkurs na stanowisko jednomyślną decyzją Komisji Konkursowej. W tej komisji było troje radnych, urzędnicy i eksperci. Została wybrana jednomyślnie, dlatego, że przedstawiła najbardziej spójną i ambitną koncepcję funkcjonowania ogrodu zoologicznego. Obecnie tę koncepcję konsekwentnie realizuje, dla mnie jako, nie ukrywam tego - szalonego zwierzoluba, priorytetem było zadbanie o dobrostan zwierząt. Niestety nie miałem przekonania czy wcześniej dobro zwierząt było priorytetem. Utwierdziłem się w tym zwłaszcza po tym jak zapoznałem się z stanem technicznym wielu miejsc w ogrodzie. Pod tym względem zmiany widzę wręcz rewolucyjne choć tak naprawdę są one standardem w opiece nad zwierzętami. W tej chwili jestem spokojny o zwierzaki z ZOO pod opieką pani dyrektor Zgrabczyńskiej. I to jest sprawa pierwsza.
Po drugie, to czy ogród jest dobrze zarządzany to na to odpowiedź udzielają poznaniacy i goście przyjezdni. W tym roku na koniec sierpnia mamy największą frekwencję w całej historii ogrodu zoologicznego! Są największe przychody ze sprzedaży biletów, a trzeba pamiętać że niedawno zrezygnowaliśmy całkowicie z opłat wstępu do Starego ZOO, poza pawilonem zwierząt zmiennocieplnych. Takiej frekwencji nie mieliśmy nawet w roku 2009 kiedy otworzyliśmy słoniarnię. Zwiększyć frekwencję kiedy otwiera się nowy wielki obiekt to nie jest żaden wyczyn, ale zrobić to mając do dyspozycji taką samą ofertę, to już jest sztuka. To się dzieje nie tylko dzięki pani dyrektor, ale również za sprawą opiekunów zwierząt, możliwości kupienia biletów przez internet i wielu innych drobnych spraw.
Czy poza takimi działaniami nazwijmy to: organicznymi, ogród zoologiczny może liczyć na większe środki z budżetu miasta?
Ogród zoologiczny był tą jednostka miasta, w której zarabiano najmniej, siłą rzeczy kiedy pracownik mało zarabia ciężko od niego wymagać, trudno też go zmienić, bo jego stanowisko nie jest atrakcyjne dla bardziej ambitnych. Dlatego dostrzegliśmy to i wprowadziliśmy w zmianach budżetu już na ten rok kilka tysięcy złotych na nagrody dla pracowników m.in. dla opiekunów zwierząt. Uważam, że nagrody są dzielone sprawiedliwie, zwłaszcza nagradzane są takie działania, które zwiększają frekwencją, a w konsekwencji dochody. Inną sprawą jest niedobór pracowników mając do obsłużenia tak ogromny obszar na jakim rozpościera się Nowe ZOO, to jest to naprawdę wyzwanie, bo to jest ponad 120 hektarów.
Co z zapleczem technicznym zoo?
Wymaga ono dużych nakładów, tak w starym jak i w nowym zoo. W starym zoo są zabytkowe woliery i klatki, zwłaszcza dla ptaków. Są już realizowane remonty, poszły na to już spore środki. To jest kwestia otwarta co będziemy chcieli jeszcze wybudować i jak zmienić oba ogrody. Musimy pamiętać, że intensywne działania promocyjne zoo związane m.in. z niedźwiadkiem Cisna, przyniosło do ogrodu nowych sponsorów. Jeden z nich zdecydował się wybudować ze swoich środków wybiegu dla lampartów perskich i irbisów. Przekonuje mnie też koncepcja nowego urządzenia Starego ZOO i nadania mu nowych funkcji.
Rozmawiał Jan Gładysiak