Prezydent spotkał się z mieszkańcami Sołacza

- Spotkania z mieszkańcami osiedli i pytania zadawane podczas nich nigdy nie są łatwe. Jest to jednak najlepsze źródło informacji o problemach w konkretnej części miasta. - rozpoczął spotkanie z mieszkańcami Sołacza Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. - Lubię te spotkania, bo rozmawiamy zazwyczaj konkretnie. Podziwiam też wszystkich, którzy dzisiaj tutaj przyszli, bo mając blisko park Sołacki i przy takiej pogodzie, to spodziewałem się zupełnie innej frekwencji. Swoim przybyciem i obecnością pokazują Państwo jak ważne jest dla was to osiedle. - dodał prezydent.

Spotkanie prezydenta z mieszkańcami Sołacza
Spotkanie prezydenta z mieszkańcami Sołacza

- Wydawałoby się, że osiedla, które są najpiękniejsze w Poznaniu, mają najmniej problemów. Okazuje się jednak, że przez to że inni też chcą tutaj mieszkać pojawia się problem zabudowy, powstawania nowych budynków, zachowania zieleni. - kontynuował Jaśkowiak.

Rozpoczęło się od tematu dość bliskiemu prezydentowi - rowery i rowerzyści. Poruszono zbyt szybką ich jazdę wzdłuż parku Sołackiego, a także wydzielenie trasy w parku Wodziczki tylko dla pieszych.

- Na pierwszym miejscu jest zawsze pieszy. To on jest najważniejszy. - przyznał Jacek Jaśkowiak. - Jest problem, żeby rowerzyści szanowali pieszych i żeby kierowcy szanowali rowerzystów. Należy znaleźć zdrowy kompromis. Ja też przede wszystkim jestem pieszym, a rowerzystą zostałem właściwie dzięki mediom. Dzisiaj akurat przyjechałem na Sołacz rowerem, ale też korzystam z samochodu, czy komunikacji publicznej.

A co do samej trasy łączącej centrum ze Strzeszynkiem prezydent dodał: - Znam tę ścieżkę rowerową, ponieważ jak wracam z urzędu do domu na Ławicy to właśnie jadę przez Sołacz, Rusałkę i Strzeszynek. Niejednokrotnie widziałem i zwracałem uwagę innym rowerzystom na zbyt agresywną jazdę. Na pewno trzeba edukować ludzi jeśli chodzi o jazdę rowerem.

Sporą część spotkania zajęły sprawy nowopowstających domów i plany zagospodarowania przestrzennego na Sołaczu.

- Mam świadomość, że Sołacz i Malta są najtrudniejszymi terenami. Są to części miasta najbardziej cenne dla deweloperów i to widać po cenie nowowybudowanych mieszkań, które osiągają pułap około 10000zł/m2. - powiedział prezydent. - Nie jesteśmy w stanie ochronić wszystkich miejsc, bo wówczas musielibyśmy płacić odszkodowania liczone w dziesiątki milionów złotych. Mam świadomość, że nie spełnimy oczekiwań wszystkich mieszkańców. Szukamy kompromisów.

Przedstawiciel Miejskiej Pracowni Urbanistycznej wyjaśnił, które tereny na Sołaczu są już objęte miejscowym planem zagospodarowania. Poinformował również, że zarówno na ich stronie, jak i w placówce MPU można zapoznać się z już ustalonymi planami, a także projektami przygotowywanymi dla reszty Sołacza.

- Niektórych terenów, na których były wydane warunki zabudowy, nie udało się obronić przed zakusami deweloperów. Nie możemy jednak zakazać budowy, kiedy ma on wszystkie niezbędne pozwolenia. Takie były przepisy i ktoś to wykorzystał. - tłumaczył Jacek Jaśkowiak.

Poruszono również problem wywozu śmieci zarówno jeśli chodzi o całość, czyli GOAP, jak i poszczególne firmy już wywożące śmieci.

- Jesteśmy w trakcie nowego przetargu. Warunki są inne niż te obecne. Będzie narzędzie większej możliwości egzekwowania właściwie wykonanych prac firm pracujących dla GOAP. W momencie gdy obejmowałem urząd strata GOAP-u wynosiła 47 mln zł. Udało nam się to zredukować do około 15 mln zł. Od jesieni, czyli po rozstrzygnięciu przetargu, powinno być znacznie lepiej. - objaśnił prezydent.

Ważnym tematem dla Sołacza była zieleń i ochrona przed wycinką drzew w związku z prawem wprowadzonym przez min. Szyszkę.

- Kliny zieleni takie jak park Wodziczki, Sołacki, czy tereny wokół Rusałki są naszymi płucami. Dzięki nim jeszcze oddychamy w Poznaniu. W Poznaniu 27% miasta to tereny zielone. Dla porównania w Łodzi jest to tylko 14%, w Warszawie podobnie. Będziemy chronić te kliny zieleni w tym zakresie, który jest możliwy. - obiecał Jaśkowiak.

Padło też pytanie o dawną pływalnię przy ul. Niestachowskiej.

- Chodziłem na nią w dzieciństwie i ubolewam, że teraz pływają tam tylko karpie. - powiedział prezydent, a przewodniczący rady osiedla wyjaśnił, że docelowo w tym miejscu planowane są parkingi, które miałyby obsługiwać teren Golęcina.

Po prawie dwóch godzinach rozmów prezydent spotkał się jeszcze indywidualnie z kilkoma mieszkańcami, którzy wcześniej wyrazili taką chęć.

Ryszard Baczkowski/biuro prasowe