• berbelucha rzad. bebelucha ekspr. 1. [wódka, zwłaszcza najgorszego gatunku, także samogon, bimber]: W każdym razie wcinać musisz, brat. Musisz. Jak nie ma paczek, dobra berbelucha. Wypijam powoli. Cholernie dobre. To nie to, co berbelucha. Choć nie przymierzając i ten monopol, to też dzisiaj czyste oszukaństwo, dadzą ci ździebko, że wcale do gzuba nie dojdzie i to jeszcze zwyczajnej berbeluchy; nie ma sprawiedliwości po dziś dzień. Niektórzy pędzili potajemnie samogon nazywany berbeluchą. Wytutkali z nami sporo kwaterek berbeluchy zmieszanej z miodem. Byliśmy już na miejscu, zdążyłem się zakwaterować, wypić z dowódcą i jego najbliższym otoczeniem trochę palącej gardło berbeluchy. Łeciec, pomimo że stary nyrol, wymaroł skądsiś berbeluche. Pokozało się, że kobiycko przynosiło tymu nadrachowi berbeluche wew wydmuszkach. Nie będę się wypierał, lubię berbeluche i to niekoniecznie tę monopolową (zakręcaną). Szczuny szczype dylali i po ździebku chodzili w krzoki sieknąć berbeluchy. Wuja Biniu podpod nom za ślypska, jak u proszczoka, skłonność do berbeluchy i ogólne klamizerstwo. Pan młody nazorguje berbeluchy, zaprosi sie famuły i jakoś pójdzie. Zapijemy berbeluchóm. Skocz no po berbeluche. Inform. 2. [rzadkie jedzenie, papka (nieapetyczna), wzbudzająca obrzydzenie, mętna, brudna ciecz]: Mogli nam coś dosypywać do żarcia, zatruwać, zabijać powoli, z każdą łyżką rzadkiej, mdłej, śmierdzącej bebeluchy, pożeranej szybko, łapczywie.