Czym dla Pana jest zielony Poznań? Czy można tak określić nasze miasto?
Bez wątpienia tak. Są w Poznaniu cztery kliny zieleni, które wdzierają się z różnych stron miasta. Taki układ zawdzięczamy poprzednim pokoleniom. O te tereny należy dbać i trzeba zrobić wszystko, aby ich formuła pozostała niezmieniona.
Mamy też w naszym mieście około 4,5 tysiąca hektarów lasów. 2,5 tysiąca hektarów to lasy zarządzane przez Miasto, ponad 1,2 tys. hektarów należy do Skarbu Państwa, poza tym kilkadziesiąt hektarów zajmują lasy prywatne.
Wydaje mi się, że to są dwa najważniejsze aspekty, które pozwalają stwierdzić, że Poznań jest zielonym miastem.
Które ze spraw, jakimi kierowana przez Pana Komisja dotąd się zajmowała, uważa Pan za najważniejsze?
Zajmujemy się, przy współudziale radnych z samorządów pomocniczych, mieszkańców i organizacji pozarządowych, a także Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta, wieloma sprawami. Wspólnie przyczyniliśmy się do uchwalenia nowych form ochrony przyrody. Wśród nich były użytki ekologiczne "Strzeszyn I", "Strzeszyn II", "Bogdanka I", "Bogdanka II", czy też słynne "Traszki ratajskie" na osiedlu Tysiąclecia.
To właśnie dzięki tej współpracy radnych, urzędników i mieszkańców udało się doprowadzić do tego, że w ostatnich dwóch latach powierzchnia obszarów chronionych w naszym mieście znacznie się powiększyła.
Jako Komisja nie mamy możliwości uczestniczenia np. w postępowaniach administracyjnych, jednak staramy się, w miarę możliwości, ułatwiać debatę publiczną i pośredniczyć w rozmowach, które prowadzą ze sobą mieszkańcy protestujący przeciw jakiejś inwestycji i potencjalni inwestorzy. Tak było w przypadku sortowni odpadów na Morasku. Mam nadzieję, że udało się w tej kwestii coś pozytywnego zrobić tak, by obie strony były zadowolone.
Komisja Ochrony Środowiska od kilku lat przygląda się miejskim kąpieliskom. Jak Pan dziś ocenia to, co dzieje się w Strzeszynku?
W przypadku Jeziora Strzeszyńskiego problemem było to, że ze względu na zanieczyszczenia trzeba było zamykać kąpielisko. Podjęliśmy działania, które miały zapobiec takiej sytuacji. Szukaliśmy przyczyn zanieczyszczeń, wpływających do jeziora z różnych źródeł. Wiele udało się osiągnąć dzięki pomocy wielu instytucji i organizacji, takich jak Polski Klub Ekologiczny. Nasze działania wspierała Straż Miejska, Rada Osiedla Strzeszyn i inne samorządy pomocnicze.
Dodatkowo udało się zaangażować do rozwiązania tego problemu wiele autorytetów, pracowników naukowych z Uniwersytetu Przyrodniczego z prof. Stanisławem Podsiadłowskim na czele. To dzięki jego badaniom, od ponad półtora roku w jeziorze rozpuszczany jest specjalny granulat, który ma na celu neutralizowanie szkodliwych związków chemicznych, trafiających do akwenu.
Napowietrzeniu jeziora będzie też służyć uruchomienie specjalnych urządzeń, aeratorów. Chcemy starać się o dofinansowanie tego zadania ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Co sądzi Pan o pomyśle objęcia Cytadeli dodatkową specjalną formą ochrony przyrody? Czy zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego nie są wystarczające?
Przepisy ustawowe dopuszczają różne formy ochrony przyrody. Trzeba jednak pamiętać, że wprowadzenie na Cytadeli dodatkowych, uzupełniających form, takich jak np. zespół przyrodniczo-krajobrazowy, może się wiązać z pewnymi ograniczeniami w korzystaniu z tego terenu. Na Cytadeli odbywają się przecież liczne imprezy - Dni Ułana, Misterium Męki Pańskiej czy rekonstrukcje historyczne. Wprowadzenie specjalnych form ochronnych doprowadziłoby do tego, że na takie wydarzenia zgodę musiałaby każdorazowo wydawać Rada Miasta.
Jest jeszcze inny argument. Miasto planuje poprawić połączenie Naramowic z centrum. Mówi się o budowie w przyszłości trasy tramwajowej lub jakiegoś innego rozwiązania komunikacyjnego. Objęcie specjalnymi obostrzeniami Cytadeli - przylegającej do ulicy Szelągowskiej, która prowadzi na Naramowice -może znacząco utrudnić taką inwestycję, zarówno na etapie starań o różne pozwolenia budowlane i środowiskowe, jak i później, w czasie budowy.
Sądzę, że plany miejscowe są dobrą formą ochrony tego miejsca przed dziką zabudową. W odniesieniu do Cytadeli przygotowywane są dwa plany, "Park Cytadela" i "Na Szańcach". Pewnie na nie jeszcze poczekamy, niemniej wydaje mi się, że warto.
Jakie inne miejsca w Poznaniu, cenne przyrodniczo, powinny być - Pana zdaniem - objęte szczególną ochroną?
To przede wszystkim kliny zieleni i obszary do nich przylegające. Powinniśmy szczególnie dbać o tereny nadwarciańskie. Marzy mi się dokończenie Wartostrady. Komisja Ochrony Środowiska była jednym z inicjatorów tego pomysłu. W ramach budżetu obywatelskiego poparło nas kilka tysięcy poznaniaków. Będziemy ten projekt kontynuować, jeżeli uda się mieszkańców do tych propozycji przekonać.
Myślę też o bardziej rekreacyjnym zagospodarowaniu części lasów poznańskich. To zresztą już się dzieje, przy współudziale samorządów pomocniczych.
Czym chciałby się Pan jeszcze zająć na forum Komisji Ochrony Środowiska?
Powrócimy do "ptasiego programu", programu ochrony jerzyków i innych ptaków, mieszkających w Poznaniu. Chcemy najpierw zbadać prawne możliwości jego wdrożenia. Na pewno zajmiemy się inicjatywami ekologicznymi, którymi Poznań powinien się szczycić. Myślę o akcji "Trzymaj ciepło!" - nowatorskim w skali całego kraju pomyśle fotografowania przy pomocy specjalnych termokamer budynków i badania, czy nie ucieka z nich ciepło.
Będziemy też rozmawiać o dalszych etapach budowy Wartostrady. Przyjrzymy się, jak wyglądają poznańskie jeziora. Myślę też o dyskusji o docelowym zagospodarowaniu miejskich plaż.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Cezary Omieljańczyk