Komunikaty

pagina

Rada Miasta Poznania

Pominąłeś menu

menu

Imperator z wizytą

Lipiec 1959 roku. Nikita Chruszczow w Poznaniu, czyli "Imperium ZSRR kontratakuje"

Fot. www.cyryl.poznan.pl/H. Ignor/Archiwum KMP - grafika artykułu
Fot. www.cyryl.poznan.pl/H. Ignor/Archiwum KMP

Stolica Wielkopolski, która w drugiej połowie lat 50. wzbudzała w kraju dość jednoznaczne Czerwcowe skojarzenia, nie bez przyczyny stała się w lipcu 1959 r. punktem obowiązkowym na trasie kilkudniowego tournée Nikity Chruszczowa po Polsce.

Zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach przez partyjnych propagandystów entuzjastyczne przyjęcie zgotowane przez poznaniaków "drogiemu gościowi" miało być koronnym dowodem na to, że Poznań już na dobre wrócił do "socjalistycznej rodziny", by - jak zapewniał Chruszczowa I sekretarz miejscowego KW PZPR Wincenty Kraśko - wspólnie maszerować pod "okrytym chwałą sztandarem Marksa - Engelsa - Lenina".

Przyjazd radzieckiej delegacji partyjno-rządowej z Chruszczowem na czele poprzedziła rozległa i wyjątkowo zaangażowana - nawet jak na ówczesne standardy - kampania propagandowa przeprowadzona za pośrednictwem poznańskiej prasy. Dość tylko powiedzieć, że Gazeta Poznańska wizytę "gości radzieckich" w Poznaniu uznała za "praktyczne nawiązanie" do legend i podań ludowych, które "tu na szlakach piastowskich wyznaczały spotkanie braciom Słowianom", Głos Wielkopolski zaś z niemal religijną emfazą podkreślał, że oczekujący na "dostojnych gości" poznaniacy przygotowali na ich przyjęcie nie tylko ulice i gmachy, ale "przede wszystkim serca". Długo wyczekiwany "wielki dzień" nadszedł 18 lipca 1959 r. Tyleż imponujący, co doskonale wyreżyserowany spektakl powitalny zorganizowano tego dnia na placu przed poznańskim Dworcem Głównym PKP, na którego fasadzie zawisły gigantycznych rozmiarów portrety Chruszczowa oraz Władysława Gomułki. O odpowiednią atmosferę wiecu miał zadbać kilkunastotysięczny i w dużej mierze uprzednio wyselekcjonowany tłum mający odzwierciedlać pełen przekrój społeczny i zawodowy stolicy Wielkopolski. Ku pewnemu rozczarowaniu oczekujących długo wyczekiwany gość, który zjawił się na dworcu około 11.10, nie zdecydował się jednak na zabranie głosu i wysłuchawszy uniżonej laudacji wygłoszonej przez W. Kraśkę, ograniczył się jedynie do czysto mechanicznego wymachiwania swoim słomkowym kapeluszem. Niedługo potem "chwytający wszystkich za serce" Chruszczow wsiadł w towarzystwie Gomułki i Kraśki do odkrytego auta, by odbyć triumfalny przejazd przez odświętnie udekorowane i rozbrzmiewające dźwiękiem fabrycznych syren centrum Poznania.

Jeśli wierzyć prasowym korespondentom, to na poznańskich ulicach witać go miało wówczas nawet 100 tys. "rozemocjonowanych" poznaniaków zasypujących jego auto tonami kwiatów. Dodajmy, że "najpopularniejszy na świecie mąż stanu" jeszcze tego samego dnia udał się w kilkugodzinny gospodarski objazd po poznańskiej prowincji, którego celem były m.in. spółdzielnia produkcyjna w Pławcach, Państwowa Stadnina Koni w Racocie czy też PGR w Manieczkach, gdzie przez chwilę mógł się on oddać swej wielkiej kukurydzianej pasji. Do Poznania wrócił dopiero wieczorem, by jeszcze tego samego dnia odlecieć do Warszawy.

Piotr Grzelczak

Do góry