Komunikaty

pagina

Rada Miasta Poznania

Pominąłeś menu

menu

Jak powinna wyglądać promocja Poznania?

Obecna promocja Poznania kojarzona głównie z niebieską gwiazdką i hasłem "know-how" to temat dyskutowany już od kilku lat. Jak właściwie powinna wyglądać promocja marki Poznań? Tego właśnie dotyczyła jedna z debat, zorganizowanych 22 września w ramach Pracowni Miast przez poznańską redakcję "Gazety Wyborczej".

. - grafika artykułu
Ratusz poznański, fot. Poznan Film Commission

Prezydent Jacek Jaśkowiak podkreślał, że chce tylko zmian w kontrowersyjnej strategii, ale nie rewolucji. - Pracujemy w tej chwili nad korektą istniejącej strategii, nad znalezieniem elementów, które nas wyróżnią - mówił.

- Bardzo się cieszę, że usłyszałam słowo "korekta", a nie "zmiana" - odpowiedziała dr Magdalena Florek, specjalistka od marki z UE w Poznaniu. - Miasto Poznań to stosunkowo młoda marka. Dopiero zaczęliśmy ją budować, więc jej zmiana wprowadziłaby chaos - tłumaczyła. - Pytanie podstawowe brzmi, czy nadal nas ona wyróżnia i czy nadal chcą jej mieszkańcy.

Jeśli nie Berlin i Wiedeń to co?

Jacek Jaśkowiak opowiada się za oddzieleniem promocji miasta od promocji turystycznej : - Najważniejsze jest dla mnie to, jak sami ludzie będą reagować na hasło i logotyp - deklarował. Zdaniem dr Magdaleny Florek są to dziedziny połączone ze sobą nierozerwalnie. Jak mówi, nie można ich od siebie oddzielać, podobnie jak nie można separować miasta i biznesu. - Obraz musi być jednolity. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie utrwalić się w pamięci odbiorcy, niezależnie od tego kim ten odbiorca jest - tłumaczyła. Jej zdaniem wizerunek miasta to nie kwestia hasła czy logotypu, ale ogólnego wrażenia, jakie wywiera na mieszkańcach i przyjezdnych. Potrzebne są przy tym pewne "preteksty", takie jak np. Euro2012. - Dobrym przykładem może być opera w Sydney, bo aż 50% turystów przyjeżdża tam właśnie dla niej, dopiero przy okazji poznając inne zalety tego miasta - mówiła.

Podobnego zdania jest Jan Mazurczak, szef PLOT-u: - Nie wyobrażam sobie oddzielenia turystyki od miasta - mówił. - Oddzielić można co najwyżej narzędzia. Podkreślił również, że mamy od kogo czerpać wzorce, mając na myśli Berlin czy Wiedeń. - Przestańmy wreszcie porównywać się do Wiednia czy Berlina - oponował Jacek Jaśkowiak. - Jesteśmy mniejszym miastem, korzystajmy więc z doświadczeń miast porównywalnych do nas.

- Jeśli nie Berlin i Wiedeń to co? - pytała prowadząca debatę Aleksandra Przybylska. - Na przykład Hanower - odpowiadał prezydent.

Marka opiera się na emocjach

Paweł Sowa z Inwestycji dla Poznania uważa, że najważniejsza jest współpraca promocyjna na poziomie miasta i województwa. Jak mówi, Poznań ma duże zaplecze w postaci regionu, które często nie jest wykorzystywane. - Mam wrażenie, że jesteśmy często miastem przejazdowym, a chodzi przecież o to, żeby gość który nas odwiedzi, zatrzymał się tu na dłużej. Podkreślał, że miasto i jego okolice mają wiele atutów, jak choćby to, że jesteśmy miejscem początków państwa polskiego. Z przykładów współczesnych wymieniał m.in. słynne rogale świętomarcińskie czy walory Warty.

Dr Magdalena Florek: - Magnesem, który przyciąga do miasta, są głównie rzeczy niematerialne, np. tożsamość poznaniaków. Ci, którzy do nas przyjeżdżają mówią: "Jacy Ci poznaniacy poukładani, a przy tym tacy kreatywni". Markę buduje się w tej chwili na emocjach i wzajemnych relacjach. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby zostawili tu pieniądze. Niech nasi goście wyjadą stąd i opowiadają w świecie o tym, dlaczego warto tu wracać. (as)

W debacie udział wzięli: Jacek Jaśkowiak - prezydent Poznania, dr Magdalena Florek - specjalistka od marki terytorialnej z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Jan Mazurczak - dyrektor Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, Paweł Sowa - stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania oraz Łukasz Goździor - były dyrektor Biura Promocji Miasta. Spotkanie prowadziła Aleksandra Przybylska - zastępca redaktora naczelnego poznańskiego wydania "Gazety Wyborczej"

Do góry