Urodził się 6 października 1939 roku w Borysławiu. Po wojnie w tym miejscu był już Związek Radziecki i rodzina Łuczaków ruszyła na zachód. Zatrzymali się najpierw w Krośnie, a jego ojciec wyjechał do Poznania. Tam otrzymał pracę w Zakładach Hipolita Cegielskiego oraz mieszkanie na Dębcu. To było bardzo ważne, bo rodzina mogła normalnie żyć.
Od bramkarza do napastnika
- Biegałem za piłką, tak jak większość dzieciaków. Co prawda bliżej miałem na stadion Lecha, któremu kibicowałem, ale ostatecznie trafiłem jednak do grupy trampkarzy Warty - wspomina Tadeusz Łuczak.
Najpierw stanął na bramce, ale był to pojedynczy występ. Później grywał w ataku. Jeszcze jako junior został zauważony przez trenera Michała Matyasa i w wieku niespełna 17 lat zagrał w drużynie, która w drugiej lidze pokonała Marymont Warszawa, a on zdobył jednego gola
W 1959 roku młody warciarz otrzymał powołanie do wojska i trafił do Śląska Wrocław. Niestety, poważna kontuzja (zerwane więzadła skokowe) sprawiła, że musiał przejść długą rehabilitację i przez pewien czas nie grał. Wrócił do Poznania, choć nadal nie został przeniesiony do rezerwy. Po kontuzji zagrał kilka spotkań w Warcie, która spadła do trzeciej ligi. Tymczasem działacze Śląska usilnie namawiali na powrót do Wrocławia. Załatwili przeniesienie do rezerwy i Tadeusz Łuczak, już jako cywil, zaczął grać we wrocławskiej jedenastce. Wypełnił kontrakt i wrócił do Poznania za namową żony, która zdecydowanie lepiej czuła się w stolicy Wielkopolski. Od razu trafił do pierwszej drużyny Warty, której został kapitanem. Zieloni w latach 60. balansowali na granicy drugiej i trzeciej ligi. Raz było lepiej, raz gorzej, ale Tadeusz Łuczak był zawsze bardzo cenionym zawodnikiem i czołową postacią drużyny. Jednocześnie pracował zawodowo w "Ceglorzu", gdzie był m.in. technologiem i kierownikiem oddziału produkcyjnego.
U Kazimierza Górskiego
W drugiej połowie lat 50. młody gracz Warty znalazł się w reprezentacyjnej drużynie juniorów, z którą zagrał w dwóch turniejach UEFA, w Madrycie i Luksemburgu. - Kiedy trafiłem do reprezentacji, jej trenerem był Kazimierz Górski. On pochodził ze Lwowa, a ja z Borysławia. To sprawiło, że się lubiliśmy. Bardzo ceniłem Górskiego jako trenera. To był naprawdę wspaniały szkoleniowiec i człowiek. Co prawda nasza reprezentacja w obu turniejach niczego wielkiego nie zwojowała, ale grałem w niej z grupą utalentowanych piłkarzy: Lerchem, Gałeczką czy Nierobą. Oni później trafili do pierwszej reprezentacji - opowiada Łuczak.
Trener
W wieku 35 lat doświadczony zawodnik Warty zakończył występy w pierwszej drużynie. To jednak nie oznaczało, że kończy przygodę z futbolem. Jeszcze będąc w Śląsku Wrocław, zdobył uprawnienia instruktora piłki nożnej. Potem grając w Warcie, odbył dwuletni kurs trenerski w Katowicach. Obok niego na Śląsk jeździli też Jan Stępczak i Ryszard Marcinkowski (doskonale znane postaci wielkopolskiej piłki nożnej). Cała trójka zdobyła najwyższe uprawnienia trenerskie w kraju. Po zakończeniu gry Tadeusz Łuczak pracował w "Ceglorzu", ale też trenował kolejne pokolenia piłkarzy Warty w różnych kategoriach wiekowych.
- Kiedy wspominam pracę z młodymi graczami Warty, to zawsze nasuwają mi się dwa nazwiska: Maciej Żurawski i Arkadiusz Miklosik. To byli zawodnicy, którzy umieli najwięcej, i było jasne, że w przyszłości będą dobrymi piłkarzami. Była też grupa bardzo solidnych graczy, którzy potem radzili sobie na różnych szczeblach rozgrywek. Pracowałem także w innych klubach, choć nie były to długie okresy. Bardzo dobrze wspominam Wartę Śrem i Spartę Oborniki. Trenowałem też kluby z Łopuchowa, Błękitnych Owińska i Orzeł Biały Koźmin. No ale przede wszystkim była Warta Poznań - wylicza Tadeusz Łuczak.
Z Wartą w I lidze
Po raz pierwszy szkoleniowiec pracował z podstawowym zespołem zielonych od 1979 roku w rozgrywkach trzeciej ligi, w których drużyna zajmowała w czołówce tabeli, ale nie było awansu. Po raz drugi został opiekunem Warty w ekstraklasie, pod koniec sezonu 1993/94. To był pierwszy sezon Zielonych w najwyższej klasie po ponad 40 latach przerwy. Beniaminek pod trenerską opieką Eugeniusza Samolczyka przegrał wysoko jedno ze spotkań i groził mu spadek. Szybko poproszono Tadeusza Łuczaka o pomoc. Pod jego wodzą doświadczona drużyna, m.in. z Krzysztofem Pawlakiem, Czesławem Jakołcewiczem, Zbigniewem Pleśnierowiczem w składzie, uratowała ekstraklasę (wtedy nazywana pierwszą ligą). Jednak trener Łuczak nie prowadził drużyny w następnym sezonie.
- To były takie czasy, że nadal pracowałem w "Ceglorzu", a na treningi z drużyną zwalniałem się z pracy. Dla wielu było to bardzo dziwne. Pamiętam, jak po meczu z Legią w Warszawie zaproszono mnie do studia telewizyjnego i zapytano, co dalej z pracą trenerską. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że pracuję zawodowo poza futbolem. Widziałem ogromną konsternację wśród prowadzących program i niedowierzanie. Co prawda kierownictwo klubu chciało, abym dalej pracował, ale warunkiem było zwolnienie z "Ceglorza". Nie mogłem tego zrobić, tym bardziej że pozostało mi niewiele lat do emerytury. Wiadomo, jak to bywało i bywa z trenerami w naszym futbolu. Dzisiaj pracujesz, ale jutro już nie - mówi Tadeusz Łuczak.
W następnym sezonie Warta spadła do drugiej ligi, a potem do trzeciej ligi. Tadeusz Łuczak na ławkę trenerską Zielonych po raz kolejny wrócił w styczniu 2000 roku. Prowadził zespół przez półtora roku, ale awansu do drugiej ligi nie udało się wywalczyć.
Najlepszy i zawsze skromny
- Piłka nożna była moją pasją, ale nie przesłoniła mi normalnego życia. Przez czterdzieści lat pracowałem zawodowo, ale jednocześnie zajmowałem się futbolem. Myślę że w pewien sposób udało mi się to wszystko pogodzić. Dzisiaj oczywiście nadal bardzo interesuję się futbolem, bywam na ligowych meczach. Spotykam się również z kolegami z boiska przy różnych okazjach, dzięki pomocy Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Regularnie widujemy się i dyskutujemy na różne tematy dotyczące futbolu. Teraz to musi już nam wystarczyć - podsumowuje Tadeusz Łuczak.
Kiedy w 2012 roku Klub Sportowy Warta Poznań obchodził stulecie istnienia, Tadeusz Łuczak został wybrany na najlepszego trenera piłki nożnej w historii tego klubu.
Jacek Pałuba