Wielu architektów marzy, by postawić wysoki i dobrze widoczny budynek, ale nie wszyscy mają taką możliwość. Marcinowi Sucharskiemu i Łukaszowi Sterzyńskiemu z pracowni Easst.com żal jest niezrealizowanej koncepcji wysokich biurowców przy ul. Murawa.
Po zachodniej stronie ulicy Murawa na Winogradach właściwie wszystko poszło niezgodnie z planem. Między rondem Solidarności a ulicą Winogrady planowano od końca lat 60. dzielnicowe centrum usługowe, którego różne konfiguracje widać na kilku zachowanych koncepcjach. Kryzys końca lat 70. udaremnił te zamiary. Zbudowano jedynie dwa wielkopłytowe wieżowce z biurami przy skrzyżowaniu Murawy ze Słowiańską. Co ciekawe, nie ma ich w pierwotnych koncepcjach zabudowy dzielnicy - zabudowa miała być raczej niska, a jedyny wieżowiec zaplanowano bliżej ronda. Finalnie stanęła tam ogrodzona płotem Castorama, kłopotliwe dziedzictwo lat 90., gdy entuzjazm związany z nowym ustrojem wyłączył jakiekolwiek bezpieczniki kształtujące sensownie przestrzeń. Większość planowanych pawilonów usługowych nie powstała też po sąsiedzku. Zamiast nich wyrosło postmodernistyczne osiedle bliżej Cytadeli oraz kompleks TBS przy Słowiańskiej. Niezabudowane pozostały tylko dwa parkingi w pobliżu wieżowców. Kilka lat temu na jednym z nich, z tyłu marketu spożywczego, jeden z lokalnych inwestorów chciał zrealizować wysokie biurowce według koncepcji architektów z Easst.
Bryła rozbita na dwie wieże spięte łącznikiem miałaby mieć 11 wysokich kondygnacji. Parking przewidziano pod ziemią, usługi na parterze, a wyżej - biura. W przeciwieństwie do sąsiednich wieżowców nie ma tu mowy o monotonii. - By nie przytłoczyć okolicy, zadbaliśmy o zróżnicowanie elewacji - tłumaczy Marcin Sucharski, mówiąc o różnych rytmach pionowych podziałów, które nadają budynkowi smukłość. Wyróżniają się też dwie ostatnie kondygnacje, przeszklone, bardziej dyskretne i lekkie w odbiorze. - Całość stanowi przemyślany kontrast dla interesujących niskich biurowców po drugiej stronie ulicy - dodaje. Czy wieżowce Easst.com nie są jednak za wysokie w stosunku do sąsiednich domów i bloków? - To jeden z argumentów przeciwników tej inwestycji, którym udało się ją zablokować - mówi Sucharski. Uważa jednak, że projekt jest dobrze przemyślany, a przewidziana prawem zasada tzw. dobrego sąsiedztwa pozwala postawić ten budynek obok wieżowców. - W innych punktach miasta władze godzą się na takie wysokie wyspy - mówi i dodaje, że tego rodzaju biurowce mogą przyciągać do miasta zagraniczne firmy. Sucharski należy też do tej grupy architektów, którzy uważają, że wysoka i dość gęsta zabudowa nadaje miastu wielkomiejski sznyt.
Czy parcie do budowy wysokich budynków nie wynika ze znudzenia niewielką wysokością kamienic, którymi architekci z Easst plombują miasto? - Nie ukrywam, że marzy mi się coś wyższego i sensownego zarazem - przyznaje Sucharski i żartuje: - Plomby są fajne, ale przyda się urozmaicenie. Jak tak dalej pójdzie, zaczną mówić o nas "dentyści".
Jakub Głaz
- Tekst ukazał się w miesięczniku IKS marzec 2017 r.