W dyskusji nad ponownym uruchomieniem procedury wykupu miejskich lokali mieszkaniowych radny Tomasz Lewandowski pytał, dlaczego pod uwagę brane są ścisłe ramy czasowe (1,5 roku na złożenie wniosku o chęci wykupu mieszkania komunalnego), a nie jest to nieograniczona żadną datą, otwarta możliwość. Odpowiadał mu m.in. Szymon Sękowski vel Sęk: - To konsekwencja wcześniejszej logiki zmobilizowania osób, które taki wykup planują - tłumaczył.
Jego zdaniem chodzi o to, by miasto "wiedziało na czym stoi", to jest posiadało informacje o tym, ilu mieszkańców w ogóle taki wykup planuje i iloma lokalami nadal może dysponować. Pozwoli to oszacować ich liczbę, a dodatkowo zmniejszyć koszty utrzymania miejskich lokali. Tym bardziej, że władze miasta już wcześniej założyły sobie stopniowe wychodzenie ze wspólnot mieszkaniowych.
- To otwarcie daje miastu szansę "wyjścia" z lokali, w których posiada mniejszość udziałów - uzupełniał Artur Różański, przewodniczący Komisji Budżetu, Finansów i Nadzoru Właścicielskiego i dodawał: - A jednocześnie szansa dla osób, których do tej pory nie było stać na taki wykup.
PEKA wyprze tradycyjne bilety?
Największe wątpliwości radnych Komisji wzbudziła prezentacja Zarządu Transportu Miejskiego, dotycząca przyszłości PEKA. Z założeń systemu wynika, że od 1 stycznia 2017 roku, w życie wejść mają zmiany, które spowodują wyparcie tradycyjnych, papierowych biletów przez imienną kartę PEKA. Przykładowo, od tego czasu dzieci i młodzież mogliby jeździć miejskimi autobusami i tramwajami na bilecie ulgowym, ale zapisanym właśnie na imiennej karcie. Oznacza to, że to ona byłaby w tym momencie najważniejszym dokumentem potwierdzającym ulgę, a nie - jak dotąd - szkolna legitymacja. Rzecz dotyczyłaby także innych uprawnionych do zniżek pasażerów, takich jak np. emeryci i renciści.
- W ten sposób wprowadzimy ogromne zamieszanie - uważa radna Małgorzata Dziedzic-Biskupska. - Jeżeli dziecko na co dzień chodzi do szkoły pieszo, a jednorazowo będzie chciało skorzystać z miejskiej komunikacji, np. jadąc na szkolną wycieczkę, będzie musiało specjalnie po to wyrobić sobie PEKĘ?
Według ZTM takie rozwiązania od dawna funkcjonują już na zachodzie Europy, gdzie kompletnie eliminuje się przejazdy na biletach papierowych.
- Jadąc za granicę, nawet jeśli jesteśmy emerytami lub rencistami, mamy dwie możliwości - albo wyrobimy sobie bilet imienny, albo zapłacimy jak za bilet normalny - argumentują jego przedstawiciele.
Nie przekonuje to radnego Artura Różańskiego: - To ułatwianie życia urzędnikom, a utrudnianie go pasażerom - uważa. (as)