Pod koniec ubiegłego roku Rada Miasta przyjęła stanowisko, w którym zadeklarowała, aby w 2018 roku poznańskim ulicom i skwerom nadawać nazwy nawiązujące do postaci kobiet. Radni wzięli pod uwagę, że przypada właśnie 100 lat od nadania kobietom w Polsce praw wyborczych, a 2018 został ustanowiony przez Sejm "Rokiem Praw Kobiet". Poza tym w Poznaniu jako patroni ulic przeważają mężczyźni. Kobiety stanowią jedynie 9 proc.
Na posiedzeniu Komisji Kultury i Nauki jej przewodniczący Antoni Szczuciński poinformował, że w najbliższym czasie komisja zajmie się kilkudziesięcioma wnioskami o nadanie ulicom nazw kobiecych. Zapowiedź wywołała polemikę między dwiema radnymi.
- Jestem przeciwna nadawaniu ulicom nazw kobiet tylko dlatego, że były kobietami i mamy rok kobiet. Historię naszego kraju tworzyli mężczyźni i mamy historię jaką mamy - stwierdziła radna Joanna Frankiewicz.
- Uwłaczające były czasy, w których kobiety nie miały podstawowych praw - odpowiedziała jej radna Katarzyna Kretkowska. - Nie mogły głosować, podejmować wielu prac i zawodów.
W przyjętym przez Radę Miasta stanowisku uzasadnia się, że chodzi o docenienie wkładu kobiet w rozwój społeczny, gospodarczy, artystyczny, polityczny czy naukowy Poznania, naszego regionu, kraju. Intencją jest także przybliżenie mieszkańcom wielu ważnych postaci kobiet dotychczas pomijanych czy zapomnianych.
Pierwsze nazwy kobiecie są już nadawane. Skwer przy ul. Stawnej otrzymał imię Ireny Sendlerowej, ratującej podczas wojny Żydowskie dzieci. W programie majowej sesji jest projekt w sprawie nadania skwerowi na Grunwaldzie imienia Marii Zamoyskiej (1860-1937), znanej m.in. z wielu akcji charytatywnych prowadzonych na terenie Poznania i Kórnika.
Mateusz Malinowski