Komunikaty

pagina

Rada Miasta Poznania

Pominąłeś menu

menu

Szybki jak błyskawica

Poznańscy mistrzowie sportu - Marcin Urbaś

Marcin Urbaś (fot. archiwum prywatne) - grafika artykułu
Marcin Urbaś (fot. archiwum prywatne)

Na przełomie XX i XXI wieku należał do grona najszybszych ludzi świata biegających na dystansie 200 metrów. Z urodzenia krakowianin (rocznik 1976), od prawie dziesięciu lat związany jest z Poznaniem.

W 1999 roku podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w hiszpańskiej Sevilli, jako drugi w historii biały człowiek przebiegł 200 m poniżej 20 sekund -‑ 19,98 sek. (pierwszym był Włoch Pietro Mennea, który w 1979 roku w Meksyku osiągnął 19,72 sek.). Do dzisiaj jest to rekord Polski i z pewnością będzie nim jeszcze bardzo długo.

Niepozorne początki
- Trafiłem do sportu dość naturalnie - wspomina Marcin Urbaś. Moi rodzice nie namawiali mnie do jego uprawiania, choć mama ćwiczyła gimnastykę artystyczną, a tata był piłkarzem ręcznym w Hutniku Kraków. W lekcjach wychowania fizycznego normalnie uczestniczyłem, jak wszystkie dzieciaki. Ale w pewnym momencie zastanowiłem się, dlaczego cały czas przegrywam w biegach z kolegą, który był ode mnie niższy o głowę. To mnie trochę bolało. Zgłosiłem się więc na testy do szkoły mistrzostwa sportowego nr 91 w Krakowie. Testy nie wypadły zbyt dobrze, ale jak się okazało, byłem jedynym, który je zdał z mojej szkoły i całego podwórka. Trafiłem tam pod opiekę pani Ewy Ślusarczyk i wtedy zaczęło się coś więcej niż tylko zwykłe lekcje w-f. Trenowałem popołudniami pięć razy w tygodniu. Po następnych sześciu miesiącach nie miałem sobie równych wśród rówieśników.

Po czterech latach treningu ogólnorozwojowego trafił pod opiekę Lecha Salamonowicza. W tym czasie reprezentował barwy AZS AWF Kraków. - Właściwie do 19 roku życia moje rezultaty nie powalały na kolana - przyznaje Marcin. - Jeden raz zdarzyło się, że zdobyłem srebrny medal w halowych mistrzostwach Polski juniorów, ale w kraju byli koledzy zdecydowanie lepsi ode mnie.

Sevilla
Dopiero nieco później kariera sprinterska zaczęła stopniowo nabierać rozpędu. Jeszcze w wieku młodzieżowca Urbaś przebiegł 200 metrów w czasie 20,64 sek. Tym wynikiem spełnił wymagane minimum kwalifikacyjne do kadry seniorów na mistrzostwa Europy i wtedy też gdzieś w jego głowie zaczęły pojawiać się myśli o tym, że rzeczywiście można biegać szybko. Ale wyjazd był nieudany. Zawodnik doznał kontuzji i wtedy jeszcze nie zaistniał w gronie międzynarodowym.

Zimą 1999 roku pojechał na halowe mistrzostwa świata do Maebashi w Japonii. Odpadł tam w półfinale i zostałem sklasyfikowany na ósmym miejscu. - Zobaczyłem, że można skutecznie walczyć przede wszystkim z czarnoskórymi sprinterami. Ten sezon halowy pokazał, że latem może być jeszcze lepiej. Pojechałem na kolejne zgrupowania klimatyczne z kadrą trenera Tadeusza Osika, zacząłem wreszcie pracować jak prawdziwi profesjonaliści - mówi Marcin. - Moje wyniki poszły w górę i znalazłem się w kadrze na mistrzostwa świata w Sevilli.

W Hiszpanii po dwóch biegach eliminacyjnych awansował do półfinału, którym złamał barierę 20 sekund. Z czasem 19,98 sek. dostał się do finału. Do dziś wspomina, że był to bardzo ważny bieg w karierze. W finale było już gorzej. - Wzrosła presja, a ja już byłem nieco zmęczony wcześniejszymi występami. W finale popełniłem też drobny błąd i ostatecznie zająłem piąte miejsce z czasem 20,30 sek. - wspomina.

W czołówce
Po takim sezonie sprinter mógł realnie pomyśleć o starcie w igrzyskach olimpijskich w Sydney, co było oczywiście wielkim marzeniem. Niestety w sezonie halowym przyplątały się kontuzje. Także na początku letniego sezonu w 2000 roku nie brakowało problemów. Urbaś jechał do Australii z przekonaniem, że wcale nie może być tak różowo. W Sydney zabrakło awansu do finału, chociaż czas osiągnięty w ćwierćfinale (20,43 sek.) był bardzo dobry. Marcin biegł również w sztafecie 4x100 metrów. Wraz z kolegami zajął ostatecznie ósme miejsce.

Po Australii Marcin Urbaś okrzepł i tak naprawdę znalazł się wreszcie w ścisłej czołówce światowej na dystansie 200 metrów. W 2001 roku wygrał Uniwersjadę w Pekinie. W następnym roku w Wiedniu został halowym mistrzem Europy, a latem 2002 roku w sztafecie 4x100 metrów wywalczył z kolegami wicemistrzostwo Europy w Monachium. W 2004 roku był szósty w halowych mistrzostwach świata w Budapeszcie. Natomiast w 2005 roku w Madrycie wywalczył brązowy medal halowych mistrzostw Europy. Jeśli do tego dorobku dodamy złote medale mistrzostw Polski w latach 1998-2002 i 2004 w biegu na 200 metrów, złoto na 100 m i mistrzostwa kraju w sztafecie 4x100 m oraz tytuły halowe (siedem razy) w tych latach, to postać Marcina Urbasia jawi się nie tylko jako gwiazda polskiej lekkiej atletyki, ale też europejskiej i światowej.

- Pierwsze lata po Sydney to był naprawdę bardzo dobry okres w moim sportowym życiu. Choć nie brakowało też kontuzji i innych przeciwności. I tak naprawdę w kolejnych latach nie wróciłem już do formy z Sevilli - przyznaje Marcin Urbaś, który wiosną 2009 roku zakończył sportowe bieganie. - Z pewnością, gdyby nie kontuzje oraz błędy popełnione w różnych okresach treningowych, mogłem osiągnąć nieco więcej. Ale to już jest przeszłość, było co było i należy cieszyć się z tych wyników, jakie osiągnąłem - dodaje Marcin Urbaś.

Muzyk
Ale Marcin Urbaś to nie tylko biegi sprinterskie. Jeszcze w połowie lat 90. XX wieku, zainteresowany muzyką heavymetalową, trafił do formacji Sceptic jako wokalista. Ta grupa wydała cztery płyty. Urbaś śpiewał na pierwszej, trzeciej i czwartej płycie zespołu. Z kolei w drugim albumie zespołu (Pathetic Being, 2001) napisał wszystkie teksty piosenek. W 2000 roku nagrał singiel Musisz być pierwszy wspólnie z rozpoczynającą karierę Patrycją Markowską.

- Były też pojedyncze projekty nagraniowe. Nagraliśmy z Drużyną Szpiku ich hymn, kolędy. Z Liberem nagrałem utwór pt. Kosmos. Dwa razy zostałem zaproszony do programu The Voice of Poland. Wystąpiłem też w Tańcu z Gwiazdami. Naprawdę sporo się działo przez te ostatnie lata - opowiada Marcin Urbaś.

W Poznaniu
Od 2006 roku Marcin Urbaś mieszka na stałe w naszym mieście. W Poznaniu osiadł przede wszystkim ze względu na swoją żonę Karolinę, ale szybko odnalazł się w przedsięwzięciach związanych ze sportem. Wraz z grupą przyjaciół realizuje projekt Akademia kreatywnego futbolu (www.kreatywnyfutbol.pl), skierowany do dzieci w wieku 7-12 lat. Główne zadanie to przede wszystkim nauka prawidłowych wzorców ruchowych, tak aby dzieciaki mogły się prawidłowo rozwijać. Prowadził także swoje programy w telewizji WTK.

Z pewnością dla wielu jeszcze długo pozostanie niedoścignionym sprinterem, który jako jeden z nielicznych na świecie pobiegł 200 metrów poniżej 20 sekund. I minie jeszcze dużo czasu, zanim w Polsce ktoś pobije jego rekord.

Jacek Pałuba

Do góry