Krytyczny opis sytuacji w przewozach pasażerskich w mieście przedstawili szefowie Stowarzyszenia Poznańskich Taksówkarzy, Zrzeszenia Transportu Prywatnego i Poznańskiego Stowarzyszenia Taksówkarzy. Ich zdaniem jest bardzo źle. Jazda taksówką stała się niebezpieczna, bo kierowcami są osoby nie mające do tego kwalifikacji i wymaganych zezwoleń. Często w usługach na aplikacje kierowcami są osoby przebywające w Polsce nielegalnie lub posługujące się dokumentami, które budzą wątpliwości.
Taksówkarze korporacyjni apelują, by weryfikacja kierowcy, chcącego jeździć taksówką po Poznaniu, wiązała się z osobistą wizytą w Wydziale Działalności Gospodarczej. Teraz weryfikacji nie ma, jeśli przedsiębiorca zatrudnia jednego lub więcej kierowców-podwykonawców. Przedsiębiorca może więc złożyć 20 wniosków o wydanie identyfikatorów taksówkarza dla swoich kierowców. Stowarzyszenia uważają, że osobista wizyta kierowcy pozwoli na weryfikację dokumentów, sprawdzenie prawdziwości praw jazdy i badań lekarskich. Dodają, że konieczny jest zakup dla urzędników urządzeń do sprawdzania legalności praw jazdy, bo zdarza się, że są one fałszowane.
Goście komisji sugerują też zwiększenie możliwości kontrolowania kierowców za pomocą QR kodów. Poznań ma system oznaczania taksówek QR kodami, ich zeskanowanie pozwala na sprawdzenie, czy kierowca ma uprawnienia do wożenia ludzi. Taksówkarze chcą, by dawało to dostęp także do danych przedsiębiorcy, numeru licencji, numeru wpisu z licencji, numeru rejestracyjnego, danych kierowcy, ważności badań psychologicznych i lekarskich. Pozwoliłoby to służbom, np. policji uzyskać pełne dane kierowcy, od razu, w czasie kontroli.
Szefowie korporacji powiedzieli radnym, że po Poznaniu jeździ teraz około 8,8 tys. taksówek, z czego 1 tys. to kierowcy indywidualni. Około 7 tys. to kierowcy wożący pasażerów "na aplikację". Tylko 30 proc. z nich jest oznakowanych jako taksówka. Większość wozi "koguta" w bagażniku lub w ogóle go nie ma. - Chcielibyśmy, żeby powstał zestandaryzowany protokół kontroli taksówki osobowej, którym będzie mogła się posługiwać policja, straż miejska czy skarbówka w czasie kontroli - apelują zrzeszenia taksówkowe. Wskazali też, co powinno być kontrolowane.
Zwrócili uwagę, że w Poznaniu działa firma, która ma 500 samochodów wożących ludzi, a usługi świadczy nielegalnie i bez oznakowania. - Nie boimy się konkurencji, jeśli jest to uczciwa konkurencja. Niestety bardzo często mamy do czynienia z nieuczciwą konkurencją, gdy przewozy świadczą osoby bez pozwoleń, dokumentów, wymaganych badań - powiedział Tomasz Bartkowiak ze ZTP. - Taksówkarze na aplikacjach nie są wcale zatrudnieni lub są zatrudnieni na 1/8, 1/16 etatu, co przyciąga np. kierowców autobusów MPK. Często są to nielegalni imigranci, często osoby niezatrudnione - dodał.
Taksówkarze poprosili Komisję Bezpieczeństwa o podjęcie działań, by kontroli przewozów było więcej, szczególnie jeśli chodzi o przewozy "na aplikację". Apelują też o stworzenie systemu przekazywania sobie danych przez wszystkie służby, by w czasie kontroli (lub po niej) każda z nich miała pełną wiedzę o taksówkarzu i wiedziała, jakich formalności nie dopełnił i czy wykonuje pracę legalnie.
Taksówkarze zwrócili uwagę, że część mieszkańców Poznania to seniorzy, którzy nie obsługują aplikacji na smartfony. Przestrzegli, że może zdarzyć się sytuacja, że seniorzy nie będą mogli zamówić taksówki, bo nie będzie możliwości zamówienia jej przez telefon, dzwoniąc pod znany numer. Zwracają uwagę, że to utrudni seniorom dostęp do rodziny, lekarza czy instytucji kultury.
Urzędnicy odpowiedzieli, że zgadzają się z wnioskami taksówkarzy, ale wiele ich postulatów może być spełnionych dopiero po zmianie ustawodawstwa, a tutaj decyzje należą do rządu i sejmu. Tymczasem ustawa o przewozach pasażerskich utknęła w sejmie. Miasto ma problem z weryfikacją zaświadczeń o niekaralności, które są wymagane do świadczenia przewozów taksówkowych. O ile nie ma problemu z zaświadczeniami z krajów europejskich, to te z krajów bardziej odległych budzą wątpliwości. Te dokumenty są tłumaczone na język polski przez tłumaczy przysięgłych, ale nie weryfikują oni ich prawdziwości.
Problemem jest także opór policji przed przekazywaniem danych ukaranych kierowców do Urzędu Miasta. Policja twierdzi, że wynika to z przepisów o ochronie danych osobowych. Urząd pracuje jednak nad rozwiązaniem tego problemu, którym ma być podpisanie specjalnego porozumienia policja-miasto, dotyczącego przekazywania i ochrony danych. Obecny na posiedzeniu wiceprezydent Jędrzej Solarski, odpowiadając kierowcom, zapewnił, że urząd zakupi urządzenie lub urządzenia do kontrolowania praw jazdy. Nie jest to duży wydatek. Kosztują one około 900 zł.
Radni poprosili taksówkarzy o przedstawienie swoich wniosków na piśmie i przesłanie ich do Wydziału Działalności Gospodarczej, który ma odpowiedzieć i wskazać, w których przypadkach rozwiązanie leży po stronie miasta, a w których po stronie ustawodawcy. Obecni na posiedzeniu przedstawiciele Komendy Miejskiej Policji zapowiedzieli kolejne kontrole kierowców świadczących usługi przewozowe. Stwierdzili, że pozwalają one wychwycić bardzo wiele nieprawidłowości. Podczas ostatniej takiej akcji, 24 marca, policjanci wylegitymowali 192 kierowców, skontrolowano 185 pojazdów, z czego 161 przewożących odpłatnie pasażerów. W ponad 100 przypadkach doszło do wykroczeń, za które zostały nałożone mandaty. Inspektorzy Transportu Drogowego wychwycili pięciu kierowców, którzy nie mieli uprawnień do odpłatnego przewozu pasażerów.
opr. szym